Dodaj do ulubionych

Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne

26.02.08, 19:23
i nawrzucać ludziom

Tak po prostu bo jestem zła i mniew szystko dobija. Nie dogaduje się
z własnym facetem. Mam zaległości w szkole. Jutro egzamin, pojutrze
egzamin i mam wrażenie ze jestem w polu albo gdzies za murzynami.
Co chwila mam jakieś postanowienia których nie potrafię
sfinalizować. To wszystko przez te moje słabości.
Rano nie wstaje bo nie mgoe wstać no budze się o 8 ale czuje że
jestem połamana i w ogole po co wstawać. Jak jestem zła na W bo
znowu wyładował się na mnie i tym razem mowie sobie dosć to i tak
zaraz mam ochotę zadzwonić do niego i pogadac...chyba dlatego ze nie
mam z kim innym;/ kumpela tez sie teraz uczy cinzko i jakos tak nie
mozemy sie zgadac;/
Nie chce mi sie uczyc. PRzeczytalam te durne pytania, nuiby
opracowane juz 2 razy. Czytam to wszystko wydaje sie takie logiczne
i wogole trafajace do mnei ajak przestaje czytac to gów***
No własnie mam jakies takie myśli, które od razu kojarza mi się z
fekaliami, ekskrementami. Do innych , na ewentualne zaczepki
pokazywalaby z checia faka albo mowila du*a....

Rzygać mi się po prostu chce. A najlepsze w przypadku tych moich
scysji z facetem jest to, ze on zaczal utozsamiac mnie ze swoja
matka. Jestem podobno podla bo wchodze na niego np w taki sposob ze
prosze spokojnym glosem "nie uzewnetrzniaj i niewyladowuj sie na
mnie, nie przynos zlej atmosfery do mnie, nie chce tego" no...
wstal, wyszedl jebn** drzwiami az sie dom w posadzie zatrząsł.
Najukochansza jest jego siostra. Fakt dobra dziewczyna ale co z tego
skoro on nie dostrzega tego ze nie przebywa z nia ciagle i do niej
jedzie juz uspokojony, do samej wawy to jest 4 godziny na
uspokojenie sie. Do mnie to sa 2 minuty z jego domu:/ Nie moge mu
nic powiedziec bo bede żmiją podła. Nie moge powiedziec zeby sie
zastanowil nad soba i przestal wszystkich obwniac za swoj podlu
humor i nie dogadywanie sie z innymi. Jest chamem i egoistą. Jak
dzwonia do niego zeby go ugladzic, mimo iz to on do mnei powinien
dzwonic, to zawsze slysze w sluchawce przeprosze cie ale toty
zaczelas (jak zac zelam? czyt. wyzej powiedzialam zeby sie uspokoil
i nie przenosil zlych emocji) bo ja go prowokuje i w ogole najlepiej
powinnam siedziec cicho, chlonnac te zla atmosfere i glaskac go na
dodatek po glowce jaki to on jest biedny i nikt go nie rozumie:/

Tak ostatnio jedyne co mi do glowy przychozi na jego temat to same
negatywne cechy. Malo to obiektywne w przypadku opisywania go bo
jakei stam pozytywne cechy rowniez ma , w koncu z nim jestem, ale
ich nie wykorzystuje.
On uwaza ze ja mam obowiazek byc mila i sympatyczna whatever happens
a on ma prawo do zachowywanie sie jak mu humor dyktuje.

Oczywiscie jako ulomna i durna istota mam slabosc do niego ogromna.
Denerwuje sie, placze, serce mnie sciska ale i tak probuje z nim
nawiazywac nić...szkoda ze nie w druga stronę.

POtrzebuję od kogoś wsparcia, kogoś kto mnie przypilnuje i bedzie
motywowal i utiwerdzal w przekonaniu ze dam sobie rade a jemu sie
nic nie stanie, i naszemu zwiazkowi jesli zostawie go samemu sobie
na jakis czas. nie wiem jak sie zachowywac jak po jakims czasie on d
mnie zagaduje jakby nigdy nic. Ja mam nadal poczucie smutku bo mnie
zranil a on nadal uwaza ze nie manie za co przepraszac...no chyba ze
ja pierwsza go przeprosze ze go zprowokowalam.

Szkola....na ch** mi ta szkola je**Ana. Moglam isc na zaoczne,
byloby lajtowiej. I jeszcze se ku** taki keirunek cudny wybralam:/
Nie polecam.... ze tez czlowiek po maturze w ogole myslal ze zaoczne
sa jakies beee....trzeba bylo od razu tam isc.....byloby
inaczej...pewnie juz bym wlasne mieszkanie miala, matka by mi nie
trula a do domu wpuszczalabym tylko tych co mi atmosfery nie
zatruwaja.

ufff.
Obserwuj wątek
    • rasgeea Re: Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne 26.02.08, 22:10
      Kochanieńka:)))


      Na samym początku: SPOKÓJ, spokój, spokój.

      Po pierwsze jeśli chodzi o studia. Ja po liceum od razu poszłam na zaoczne, bo
      chcialam sie sama usamodzielinić, pracować i uczyć się jedncześnie. I uwerz mi,
      że wcale nie jest lekko. Trzeba jeździć na zjazdy i siedzieć od 8 do 20 na tyłku
      i pisać, pisać i pisać. Sesja też nie jest różowa, jest po 8-9 egzaminów,
      nierzadko dzień po dniu. Nauki jest od groma i zapewniam Cię, ze wcale nie jest
      jakoś bardziej lajtowo. Mnie sie zawsze wydawało, że na dziennych mają więcej
      materiału, ale jak ostatnio porównywałam swoje notatki z dziennymi to okazuje
      się być inaczej ;/ ALe to pewnie zależy od kierunku a nawet samej uczelni:)
      Studia bardzo CI sie przydadzą. Wiem, że teraz jesteś rozdrażniona i wydaje CI
      się to bez sensu i beee. Ale jak się uspokoisz, to spojrzysz na to inaczej. Do
      egzaminów na pewno się już nauczyłaś prawidłowo i na pewno zdasz!!! Trzymam
      bardzo mocno kciuki :)))

      Jeśli chodzi o faceta. Przede wszytskim musisz myślec o sobie. Bo to TY jestes
      tutaj najważniejsza. Czasem warto jest sobie dać czas. Coś o tym wiem. Musisz
      myśleć o sobie i nie usprawiedliwiać go ciągle. Utrzec mu nosa. Nie latać tak za
      nim ciagle, w sensie nie wydzwaniać. Niech to on w końcu poczuje sam w sobie że
      to on zawinił. Ja wiem, że łatwo się pisze. Wiem też, że bardzo trudno jest to
      zrealizować. ALe wiem też że warto. Warto walczyć o siebie. Musisz myśleć o
      sobie. Nie wolno się ze sobą męczyć.

      Teraz jesteś bardzo rozdrażniona, na wszytskie dziedziny życia chyba, dlatego
      daj sobie trochę czasu, zrób coś dla siebie. Weź głęboki oddech, zastanów się co
      mogłabyś zrobić, może gdzieś pojechać choćby na weekend? :) Daj sobie czas. I
      przede wszytskim nic na siłę :)

      A jeśli chodzi o uzewnętrznanie się, to możesz to śmiało robć tutaj, my zawsze
      chętnie wesprzemy, pomożemy :)))

      Trzymam za cIebie kciuki!!!
      Przesyłam wagon dobrej energii, uśmiechu i przede wszystkim siły:)
      • nerri Re: Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne 26.02.08, 22:57
        Popieram Madzię:D

        Spokojnie:)

        I dopiero na spokojnie wszystko przemyśl:)

        Zaoczne studia i życie "na swoim" ma tak samo plusy i minusy jak
        studia dzienne i mieszkanie z rodzicami:) Nigdzie nie jest tylko
        różowo;)

        A jeśli chodzi o uzewnętrznianie to zawsze możesz liczyć na Nas:D
        Na mnie również,tylko daj znać;))
        • paenka Re: Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne 26.02.08, 23:53
          no sie prawie poryczałam :) nie wiem czy ze szczescie ze mnie tu
          wspieracie czy...juz sama nie wiem z czego. DZIĘKI WIELKIE

          wiecie z tym facetem to jest kuźwa klopot...mam wrazenie ze
          zawalilam to wychowywanie go...juz 10 rok razem ...eh...no
          i...obrazi sie i focha strzeli i bedzie mnie podejrzewal o najgorsze
          rzeczy jak wyjade sobie bez niego... ...wnerwa dostaej jak to pisze
          i czytam i dociera do mnie co za LUJ z niego
          • rasgeea Re: Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne 27.02.08, 08:50
            Masz nas:) I nie zapominaj o tym :)

            A co do chłopa..
            Nie chodzi o wychowanie go. To chyba złe określenie. Czas nie może
            mieć tutaj wpływu. Przede wszytskim musisz z nim bardzo dużo
            rozmawiać. Tłumaczyć, tłuc do głowy..
            Rozmowa naprawde działa cuda, choć nie zawsze na samym początku..
            Ale nie wolno się poddawać, tylko dlatego, ze sie myśli, ze juz nic
            nie nie da zmienić..
            pamiętaj o tym ;)
            • wiolunia79 Re: Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne 27.02.08, 09:12
              Oj Madzia ma całkowitą rację
              Pamiętaj jeszcze o jednym,chłopu mówi się krótkimi,prostymi zdaniami i powoli.
              • rasgeea Re: Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne 27.02.08, 09:20
                taaaa, zgadza się:))
                powloli , krótko i dużymu literami :)))
              • paenka Re: Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne 27.02.08, 17:39
                No to chyba bede musiala srpobowac po wiolowemu...bo ja baaardzo
                duzo z nim rozmawiam to on twierdzi ze pierdole trzy po trzy...

                noo..a egzaminu nie dalam...odeslal mnie na za tydzien:/

                kurwa wiecei jak moje zdawanie wygladalo?
                na zasadzie: Wlasnosci misia maskotki
                Paenka: odpowiadam do czego sluzy mis
                Psor: ale mi e nie chodzilo o to do czego sluzy i co go
                charaketryzuje tylko jak jest zbudowany :/
                • wiolunia79 Re: Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne 27.02.08, 20:31
                  mój chłop też mówi że gadam jak przekupka i wiem że z tego co mówię on wyłapuje
                  co piąte zdanie ;)
                  a egzaminem się nie przejmuj, zdasz na pewno i uwierz w to :)
    • zodiak72 Re: Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne 04.03.08, 18:04
      Hmm, można pozazdrościć kobietom umiejętności opisania swych stanów emocjonalnych;-) A na poważnie i odkładając na bok nasze wzajemne internetowe 'zaszłości' - kieruję do ciebie pytanie:
      Czy szukając recepty na swe problemy zechcesz przyjąć do wiadomości również parę uwag ode mnie, z męskiego punktu widzenia?
      Z opisaniem ich wstrzymam się do czasu uzyskania potwierdznia, bo to w koncu forum kobiece;-)
      • paenka Re: Mam ochotę wyjść gdzieś w miejsce publiczne 04.03.08, 21:23
        dawaaj:D tylko bez osobistych wycieczek bo cie tu zlinczja :D
    • zodiak72 Re: ad vocem;-) 05.03.08, 09:42
      paenka napisała:

      A najlepsze w przypadku tych moich
      > scysji z facetem jest to, ze on zaczal utozsamiac mnie ze swoja
      > matka.
      -------------
      ??? Jak to utożsamiać? Moze raczej porownywać?
      ------------
      Jestem podobno podla bo wchodze na niego np w taki sposob ze
      > prosze spokojnym glosem "nie uzewnetrzniaj i niewyladowuj sie na
      > mnie, nie przynos zlej atmosfery do mnie, nie chce tego" no...
      > wstal, wyszedl jebn** drzwiami az sie dom w posadzie zatrząsł.
      ------------
      No i wlasnie objechalaś faceta za coś, co chyba nielatwo mu przyszlo;-) (uzewnetrznienie swych uczuć) Życie to nie bajka, gdzie wszyscy zawsze są usmiechnieci. Może chcial się podzielic tym, co go gryzie? Jesli tak, to zwroc uwagę, ze w tym momencie sama kręcisz na siebie bat: zamknie się w sobie i więcej nie podzieli się z Tobą swymi problemami. Z jednej strony: Ty nie powinnaś w ten sposob uciekac od problemu, a on: jesli chce pokazać, że jest facetem z krwii i kosci - powinien wiedzieć, że nastroje dwojga osob w związku (szczegolnie dlugim) wzajemnie się udzielają. A kobiety, z racji ich umiejętności empatii, szczegolnie są na to wrażliwe. Więc jesli już popsul ci humor - to powinien wiedzieć, jak to naprawić - i wcale niekoniecznie żebrząc o przebaczenie (bo może on postrzega przeprosiny jako dyshonor generalnie?).
      -----------
      > Najukochansza jest jego siostra. Fakt dobra dziewczyna ale co z tego skoro on nie dostrzega tego ze nie przebywa z nia ciagle i do niej jedzie juz uspokojony, do samej wawy to jest 4 godziny na
      > uspokojenie sie. Do mnie to sa 2 minuty z jego domu:/
      -----------
      Pewnie tak samo jak Ty czuje potrzebę uspokojenia się w czyimś towarzystwie, wygadania. Przed kim ma to robić, jak nie przed siostrą? Ty chyba robisz to samo tym wątkiem na forum;-) Wygadujesz się i szukasz zrozumienia dla swych racji;-) Jeszcze coś: Ty wiesz o tym, że on jezdzi do siostry, a czy on wie o tym, co tu pisujesz publicznie o Waszych problemach osobistych?
      -----------
      Nie moge mu
      > nic powiedziec bo bede żmiją podła. Nie moge powiedziec zeby sie
      > zastanowil nad soba i przestal wszystkich obwniac za swoj podlu
      > humor i nie dogadywanie sie z innymi. Jest chamem i egoistą.
      -----------
      Malwina, zarezerwuj takie okreslenia na wlasciwsze sytuacje. Slowa bywają ratunkiem, ale też gwoździem do trumny. Bo nie da się ich cofnąć. Jeżeli zależy mu na Tobie - to na pewno jak Ty - zastanawia się nad tymi waszymi problemami. Problem w tym, żebyście bez emocji i epitetow/trzaskania drzwiami (bo to objaw agresji) - dochodzili do porozumienia. Rozmową najlepiej. A egoistą w mniejszym lub większym stopniu jest każdy z nas;-)
      -----------
      Jak
      > dzwonia do niego zeby go ugladzic, mimo iz to on do mnei powinien
      > dzwonic
      ----------
      Malwina, zdystansuj się czasem, choć to bywa trudne. Bo: efekt takiego dzwonienia masz zapewne następujący:
      Ty już na wstępie masz pretensje do siebie (że w ogole dzwonisz do niego, powinien on),
      masz pretensje do niego (że efekt Twego telefonu jest odmienny od TWOICH oczekiwań)
      a on ma pretensje do siebie (że nie spelnil TWOICH oczekiwań)
      SKUTEK: obydwoje macie zly humor i wzajemne pretensje. Spirala się nakręca;-)
      --------------
      , to zawsze slysze w sluchawce przeprosze cie ale toty
      > zaczelas (jak zac zelam? czyt. wyzej powiedzialam zeby sie uspokoil i nie przenosil zlych emocji) bo ja go prowokuje i w ogole najlepiej
      > powinnam siedziec cicho, chlonnac te zla atmosfere i glaskac go na
      > dodatek po glowce jaki to on jest biedny i nikt go nie rozumie:/
      -----------
      To banał, ale wina bardzo rzadko leży po jednej stronie. Uwierz mi;-) Masz dwa wyjscia:
      -czasem pomaga wyjasnienie sobie istoty sporu, nie rozwlekanie go na inne aspekty (zaczeło się od niedogotowanej zupy a konczy się zarzutach o zdradę, np) - trzymanie się SEDNA
      -kiedy indziej lepiej nie roztrząsać przyczyn w rozmowie, a przejsc nad klótnią do porządku dziennego i zacząć kolejny dzień, jakby nic się nie stalo.

      Od Was obojga zależy, jaką metodę sami wypracujecie;-)
      -----------
      >
      > Tak ostatnio jedyne co mi do glowy przychozi na jego temat to same
      > negatywne cechy. Malo to obiektywne w przypadku opisywania go bo
      > jakei stam pozytywne cechy rowniez ma , w koncu z nim jestem, ale
      > ich nie wykorzystuje.
      -----------
      To niedobrze, ze po paru latach bycia z nim widzisz tylko jego negatywy. A on? Jak on widzi Ciebie? Bez wnikając w przyczyny, czemu tak się dzieje - mogę powiedzieć, że jesli dzieje się tak, gdy nie jestescie jeszcze malżeństwem - to na pewno nie będzie lepiej, gdy już sie pobierzecie. To dzwonek alarmowy. Zastanawialbym się nad dalszym trwaniem w tym. Bo oboje nie macie chyba jeszcze zbyt WIELE do stracenia w przypadku rozstania.
      -----------
      > On uwaza ze ja mam obowiazek byc mila i sympatyczna whatever happens
      > a on ma prawo do zachowywanie sie jak mu humor dyktuje.
      -----------
      Jesli tak jest - to się myli. Nie ma takiego prawa. Musi też mieć swiadomość wplywu swego zachowania (wszystkiego co się na to sklada:
      słow, gestów, mimiki twarzy) na Ciebie - jesteś jego kobietą, wnosisz w ten związek całą siebie, masz prawo do szacunku. Krótko mowiąc: jeśli ma jaja i jesli jestescie ze sobą nie od dziś - to powinien już wiedzieć, jak zalagodzic konflikt, jak doprowadzić ciebie do rownowagi, z ktorej Cię wyprowadził;-) I odwrotnie: Ty już tez powinnas to umieć;-) Moja żona wie, jak to robić. Ja też wiem (już), jak ją zdenerwować i jak potem przywrocić do stanu normalności;-) Gestem, slowem, seksem, wspolnym wyjsciem do parku, do kina, rozmową o przyczynie klotni/przykryciem zaslony milczenia na to...
      --------------
      >
      > Oczywiscie jako ulomna i durna istota mam slabosc do niego ogromna.
      > Denerwuje sie, placze, serce mnie sciska ale i tak probuje z nim
      > nawiazywac nić...szkoda ze nie w druga stronę.
      ------------
      Może on też probuje, tylko nie tak jak TY byś chciala? Kwestia dostrojenia Waszych częstotliwości i zrozumienia oczekiwań;-)
      ------------
      >
      > POtrzebuję od kogoś wsparcia, kogoś kto mnie przypilnuje i bedzie
      > motywowal i utiwerdzal w przekonaniu ze dam sobie rade a jemu sie
      > nic nie stanie, i naszemu zwiazkowi jesli zostawie go samemu sobie
      > na jakis czas.
      -----------
      A co w sytuacji, jeśli pozostawienie jego samemu sobie doprowadzi do rozpadu związku?
      -----------
      nie wiem jak sie zachowywac jak po jakims czasie on d
      > mnie zagaduje jakby nigdy nic. Ja mam nadal poczucie smutku bo mnie zranil a on nadal uwaza ze nie manie za co przepraszac...no chyba ze ja pierwsza go przeprosze ze go zprowokowalam.
      -----------
      Rob tak samo: postępuj jakby nigdy nic. Może pomoże? I zastanowcie się, skąd się biorą sytuacje, w ktorych się nawzajem 'prowokujecie'? To jest istotniejsze;-)
      -----------
      • rasgeea Re: ad vocem;-) 05.03.08, 10:07
        łał :-)
        zatkało mnie na szlag!
        :-)
        pozytywnie of kors :-)
        nie ma to jak męski punkt widzenia:)))

        i nie słuchaj paenki :) My tu nie linczujemy :-))))))
        fajnie, że jesteś wśród nas:)
        • paenka Re: ad vocem;-) 05.03.08, 10:46
          Ojej musialam go jakos postraszyc zeby sie pilnowal;)

          Dzieki Zodiak za wszystkie rady:) Wezme do serca. Jak na razie
          omawiana sytuacja sie juz wyciszyla...troche boje sie ze sie nie
          zablizni i eksploduje no ale tym razem wlasnie postapie inaczej niz
          do tej pory. Trudno mi to przychodzi bo jestem niecierpliwa osoba i
          ja bym chciala juz teraz zaraz naraz.
          • zodiak72 Re: ad vocem;-) 05.03.08, 11:05
            Nie traktuj tego jako listy dobrych rad, bo to mi się kojarzy z Mikulskim jako Wujkiem Dobra Rada;-) Potraktuj to jako odmienny punkt widzenia, zbierz razem wszystko sobie do kupy i wypracuj wlasny sposob na uklady z facetem. Miej cierpliwość: wolniej jedziesz-dalsze budiesz;-)

            Wiosna idzie - lody topnieją. Proponuję zrobić pierwszy krok w kierunku skucia kilofem i NASZEGO lodu i odblokować wzajemnie nasze konta na Naszej Klasie. Dziewczyny tutaj chyba nie wiedzą, jak ostro między nami bywało w wirtualnym światku;-) Ja naprawdę POTRAFIĘ doładować koksu do ognia;-)
            • paenka Re: ad vocem;-) 05.03.08, 17:31
              zodiak72 napisał:

              > Nie traktuj tego jako listy dobrych rad, bo to mi się kojarzy z
              Mikulskim jako
              > Wujkiem Dobra Rada;-) Potraktuj to jako odmienny punkt widzenia,
              zbierz razem w
              > szystko sobie do kupy i wypracuj wlasny sposob na uklady z
              facetem. Miej cierpl
              > iwość: wolniej jedziesz-dalsze budiesz;-)
              >

              No a jak to traktuje? No wlasie tak jak napisaleS:) przyda sie:) mam
              nadzieje, ze nie zapomne i skorzystam :) i kiedys cos mi z tego
              wyjdzie..,dzisiaj dalam na luz....chco bylo cinzko w danej chwili
              ale nie zrobilam awantury tylko powiedzialam co mi lezy na sercu i
              skonczylam rozmowe. Never mind.

              > Wiosna idzie - lody topnieją. Proponuję zrobić pierwszy krok w
              kierunku skucia
              > kilofem i NASZEGO lodu i odblokować wzajemnie nasze konta na
              Naszej Klasie.

              heheheh ja to dalej nei wiem czemu mnei zbalokowaleS:D bo sie
              usmiechnelam? dziwne...tam nie bylo kszty zawisci czy zlosliwosci

              Dzi
              > ewczyny tutaj chyba nie wiedzą, jak ostro między nami bywało w
              wirtualnym świat
              > ku;-) Ja naprawdę POTRAFIĘ doładować koksu do ognia;-)
              >

              Pewnie ze nie wiedzA:)
              POtrafisz :D ale trafia czasem kosa na kamien. TU ich jest bardzo
              wiele. Takze ostroznie ;)

              Nie groze bo po co, tylko fajnie by bylo gdybys nam forum nie
              zepsuł. A meśki punkt widzenia jak najbardziej nam się przyda:)
              Potrzebny jest i to bardzo:)
              • zodiak72 Re: ad vocem;-) 06.03.08, 18:44
                > Dzi ewczyny tutaj chyba nie wiedzą, jak ostro między nami bywało w
                > wirtualnym światku;-) Ja naprawdę POTRAFIĘ doładować koksu do ognia;-)
                > Pewnie ze nie wiedzA:)
                > POtrafisz :D ale trafia czasem kosa na kamien. TU ich jest bardzo
                > wiele. Takze ostroznie ;)
                ---------
                Więcej jest tutaj kos, czy kamieni?;-) Jesli tych drugich, to mam 2 wyjscia: albo stać się mlotem pneumatycznym, albo ... kolejnym otoczakiem tutaj;-)

                >
                > Nie groze bo po co, tylko fajnie by bylo gdybys nam forum nie
                > zepsuł.
                -----------
                Jestem jak najdalszy od takich knowań. No, chyba że bezwiednie zadziała tu moj urok osobisty i spowoduję coś w rodzaju fermentu w waszej kobiecej, dotychczas jednolitej, spoleczności forumowej;-) Fermentu - oczywiście pozytywnego;-)
                -----------
                A meśki punkt widzenia jak najbardziej nam się przyda:)
                > Potrzebny jest i to bardzo:)
                -----------
                Kobiecy tez: zaokrągla to, co ostre i tonuje to, co przejaskrawione.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka