paenka
26.02.08, 19:23
i nawrzucać ludziom
Tak po prostu bo jestem zła i mniew szystko dobija. Nie dogaduje się
z własnym facetem. Mam zaległości w szkole. Jutro egzamin, pojutrze
egzamin i mam wrażenie ze jestem w polu albo gdzies za murzynami.
Co chwila mam jakieś postanowienia których nie potrafię
sfinalizować. To wszystko przez te moje słabości.
Rano nie wstaje bo nie mgoe wstać no budze się o 8 ale czuje że
jestem połamana i w ogole po co wstawać. Jak jestem zła na W bo
znowu wyładował się na mnie i tym razem mowie sobie dosć to i tak
zaraz mam ochotę zadzwonić do niego i pogadac...chyba dlatego ze nie
mam z kim innym;/ kumpela tez sie teraz uczy cinzko i jakos tak nie
mozemy sie zgadac;/
Nie chce mi sie uczyc. PRzeczytalam te durne pytania, nuiby
opracowane juz 2 razy. Czytam to wszystko wydaje sie takie logiczne
i wogole trafajace do mnei ajak przestaje czytac to gów***
No własnie mam jakies takie myśli, które od razu kojarza mi się z
fekaliami, ekskrementami. Do innych , na ewentualne zaczepki
pokazywalaby z checia faka albo mowila du*a....
Rzygać mi się po prostu chce. A najlepsze w przypadku tych moich
scysji z facetem jest to, ze on zaczal utozsamiac mnie ze swoja
matka. Jestem podobno podla bo wchodze na niego np w taki sposob ze
prosze spokojnym glosem "nie uzewnetrzniaj i niewyladowuj sie na
mnie, nie przynos zlej atmosfery do mnie, nie chce tego" no...
wstal, wyszedl jebn** drzwiami az sie dom w posadzie zatrząsł.
Najukochansza jest jego siostra. Fakt dobra dziewczyna ale co z tego
skoro on nie dostrzega tego ze nie przebywa z nia ciagle i do niej
jedzie juz uspokojony, do samej wawy to jest 4 godziny na
uspokojenie sie. Do mnie to sa 2 minuty z jego domu:/ Nie moge mu
nic powiedziec bo bede żmiją podła. Nie moge powiedziec zeby sie
zastanowil nad soba i przestal wszystkich obwniac za swoj podlu
humor i nie dogadywanie sie z innymi. Jest chamem i egoistą. Jak
dzwonia do niego zeby go ugladzic, mimo iz to on do mnei powinien
dzwonic, to zawsze slysze w sluchawce przeprosze cie ale toty
zaczelas (jak zac zelam? czyt. wyzej powiedzialam zeby sie uspokoil
i nie przenosil zlych emocji) bo ja go prowokuje i w ogole najlepiej
powinnam siedziec cicho, chlonnac te zla atmosfere i glaskac go na
dodatek po glowce jaki to on jest biedny i nikt go nie rozumie:/
Tak ostatnio jedyne co mi do glowy przychozi na jego temat to same
negatywne cechy. Malo to obiektywne w przypadku opisywania go bo
jakei stam pozytywne cechy rowniez ma , w koncu z nim jestem, ale
ich nie wykorzystuje.
On uwaza ze ja mam obowiazek byc mila i sympatyczna whatever happens
a on ma prawo do zachowywanie sie jak mu humor dyktuje.
Oczywiscie jako ulomna i durna istota mam slabosc do niego ogromna.
Denerwuje sie, placze, serce mnie sciska ale i tak probuje z nim
nawiazywac nić...szkoda ze nie w druga stronę.
POtrzebuję od kogoś wsparcia, kogoś kto mnie przypilnuje i bedzie
motywowal i utiwerdzal w przekonaniu ze dam sobie rade a jemu sie
nic nie stanie, i naszemu zwiazkowi jesli zostawie go samemu sobie
na jakis czas. nie wiem jak sie zachowywac jak po jakims czasie on d
mnie zagaduje jakby nigdy nic. Ja mam nadal poczucie smutku bo mnie
zranil a on nadal uwaza ze nie manie za co przepraszac...no chyba ze
ja pierwsza go przeprosze ze go zprowokowalam.
Szkola....na ch** mi ta szkola je**Ana. Moglam isc na zaoczne,
byloby lajtowiej. I jeszcze se ku** taki keirunek cudny wybralam:/
Nie polecam.... ze tez czlowiek po maturze w ogole myslal ze zaoczne
sa jakies beee....trzeba bylo od razu tam isc.....byloby
inaczej...pewnie juz bym wlasne mieszkanie miala, matka by mi nie
trula a do domu wpuszczalabym tylko tych co mi atmosfery nie
zatruwaja.
ufff.