04.03.08, 21:44
gdy zlapiesz bliska osobe/MAZ/na klamstwie tracisz do niej zaufanie
potem pojawia sie zazdrosc.Nie robisz scen dusisz ja w sobie
ogarnia cie zlosc chec zemsty.chcesz sie odegrac niech go tez tak
samo zaboli ale z drugiej strony obawiasz sie ze podejdzie do tego
obojetnie- a tego bym nie przezyla.A TAK MU UFALAM!
Obserwuj wątek
    • dotyk_wiatru Re: zaufanie 04.03.08, 22:33
      Czy te klamstwo bylo tak wielkie, czy chodzi o sam fakt
      tzw. 'miniecia sie z prawda'? Widzisz Sosenko...wiele problemow wi
      nieporozumien wynika z tego, ze para ze soba nie rozmawia, a
      powinna...i to o wszystkim...Duszenie w sobie swoich odczuc nie
      prowadzi do niczego dobrego...a odgrywanie sie...OJJJJJ...:/
      Na Twoim miejscu dalabym do zrozumienia Mezowi, ze stracil Twoje
      zaufanie...ale nie w formie pretensji czy focha...Jesli Mu zalezy,
      zrobi wszystko, by je odzyskac...
    • tini_1 Re: zaufanie 05.03.08, 17:35
      Zaufanie jest oazą w sercu, do której nie dociera karawana myśli.

      /Khalil Gibran/
    • polam5 Re: zaufanie 05.03.08, 18:00
      Podobno najwieksza zemsta jest przebaczenie
      • tini_1 Re: zaufanie 05.03.08, 18:08
        a najbardziej boli ignorancja..
        • sosenka.only Re: zaufanie 05.03.08, 19:55
          teraz zostalam zastrzelona ON mowi ze to tylko przyjazn ze to tylko
          kolezanka/z ktora pisze praktycznie codziennie,czekam tylko kiedy
          zacznie sie z Nia spotykac/.gdy o tym mysle slabnie mi serce,tak
          wlasnie wyglada nasza rozmowa a moje przeczucia do tej pory byly
          trafione.dla mnie przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna to APSTRAKCJA
          • dotyk_wiatru Re: zaufanie 05.03.08, 21:04
            Sosenko...czy On nie może mieć Przyjaciółek? Ty nie masz Przyjaciela-
            Mężczyzny? Ja mam i to więcej niż jednego...To nic złego...o ile nie
            przekroczy ustalonych granic...Czemu to abstrakcja????
            Och ta zazdrość...Zatruwa umysł i wprowadza zamęt w życiu...
            Warto Sosenko?

            • sosenka.only Re: zaufanie 05.03.08, 22:16
              ja wiem na ile moge sobie pozwolic w przyjazni z kolega nie raz
              przeszlam taki egzamin- mimo wielkich pokus,a poza tym nigdy z
              zadnej przyjazni z kolega nie robilam tajemnicy/a ON tak/i z tad
              moja podejzliwosc.Tak zazdrosc to TRUCIZNA a czy jest na to
              antidotum?
              • dotyk_wiatru Re: zaufanie 05.03.08, 22:33
                Zaufaj Jemu...Skoro Ty wiesz na ile możesz sobie pozwolic, to moze i
                On wie? Wiem...Zawidol Twoje zaufanie, ale moze bal sie Twojej
                reakcji...?
                Tak mysle nad tym antidotum...Musi byc cos wspolnego dla Was
                obojga...Mam racje?
                • sosenka.only Re: zaufanie 05.03.08, 23:01
                  Mysl intensywnie nad ta cudowna pigulka tak rzadko przyjmuje
                  lekarstwa ze powinno zadzialac natychmiastowo.
                  ALE SERIO wiem ze powinnam Mu zaufac bo tak wlasciwie to nie mam
                  innego wyjscia ale te moje okropne wytwory wyobrazni nie daja
                  spokoju mojej duszy.Do tej pory myslalam ze to ja jestem osoba
                  ktorej moze powiedziec co czuje a traz moj maz twierdzi ze to tyko
                  rozmowa o codziennym dniu/OK.ale dzien w dzien po kilka godz.!?/
                  moj maz to ALKOHOLIK- nie pije od roku jest po terapi i ma wszyty
                  esperal.
                  • dotyk_wiatru Re: zaufanie 06.03.08, 18:17
                    No sterydow nie polecam, choc dzialaja bardzo szybko...:P
                    A tak serio...Nie ma cudownych pigulek, lekarstwa na wszystko w
                    jednej, idealnych metod, czegos co dziala 'od reki'...
                    Spytalam Ciebie wczoraj o wspolne 'pola' z Twoim Mezem, bo to dobry
                    punkt wyjscia...np. lubicie podobne filmy, albo muzyke, miejsca,
                    macie podobne zainteresowania...Czemu by od tego nie zaczac...na
                    nowo? Na pewno nie mozna osaczac soba drugiej osoby...bo w zwiazku
                    potrzebny jest tlen, miejsce tylko dla siebie...Jest jedno, co
                    powinnas...Powinnaś Sosenko zwalczyć wytwory Twojej wyobrazni...Nie
                    dorabiaj calej ideologii bo cos zobaczysz...Zwyczajnie i prosto z
                    mostu spytaj...Rozmawiajcie ze soba o zyciu, o tym co czujecie,
                    czego Wam brakuje...Bez tego sie nie da...A Jego
                    Przyjaciolka...Wspomnialas o problemie Twojego Meza...Moze Ona Mu
                    pomaga rozmowa? A moze...? Moze gdybys nie robila Jemu awantur,
                    wyrzutow itd. byloby inaczej? Moze po prostu zajmij sie soba...a nie
                    tylko Nim...?
                    Co o tym myslisz?
                    • sosenka.only Re: zaufanie 06.03.08, 21:53
                      Twoje slowa sa dokladnie takie same jak slowa mojego MEZA. Wiem ,ze
                      ma racje ale z drugiej strony dlaczego na poczatku nie robil
                      tajemnicy z korespondencji z TA KOBIETA a teraz sie z tm kryje.wiem
                      od NIEGO ,ze jest terapelta.no i teraz powiesz mi .ze chodzi o
                      terapie ,ze nic zlego napewno sie nie dzieje/moze masz racje/ale
                      dlaczego to mnie tak nurtuje przechodzil przeciez niejedna taka
                      terapie gdzie terapeltami byly kobiety.Staram sie naprawde nie robic
                      MU awantur /nie wytrzymalam dwa razy/ .Jezeli chodzi o
                      wspolne 'pola'to nic sie nie zmienilo bardzo duzo ze soba rozmawiamy
                      wiele nas laczy praktycznie wszedzie razem /to ON mnie ograniczal/
                      moze faktycznie zaczelo MU brakowac tlenu w naszym zwiazku /mnie
                      kiedys a JEMU teraz/.Chyba WIATERKU masz racje!
                      walcze ze soba kazdego dnia chyba mam kryzys dla odreagowania
                      wczoraj i dzisiaj bylam na zakupach/ciuchy/ jutro ide do sauny.
                      postanowilam MU zaufac chociaz...................................
                      • dotyk_wiatru Re: zaufanie 06.03.08, 23:09
                        Hmm...Znaczy, ze Twoja intuicja podpowiada Tobie, ze cos jest nie
                        tak akurat z Nia, czy moze jednak to wyobraznia? Odrozniasz kiedy
                        dziala jedno, a kiedy drugie?
                        ON ograniczal Ciebie?? No prosze...ale zaraz! Jesli to ON ograniczal
                        Ciebie, jakim cudem to Jemu moglo brakowac tlenu? Predzej Tobie...
                        Wazne, zeby nie zyc tylko zyciem Meza...a miec czas dla siebie, na
                        swoje hobby, pasje...Nie samym malzenstwem czlowiek zyje, prawda? :)
                        Na dluzsza mete takie cos proadzi do wypalenia...
                        Dzisiaj zakupy...Jutro sauna...I tak trzymaj! :)))
                        A z ciekawosci...Czy ON zareagowal jakos na Twoj wypad do sklepow?
                        Pozdrawiam i spokojnej nocy(?) zycze :)
                        • polam5 Re: zaufanie 07.03.08, 00:32
                          a im dluzen na zakupach i w saunie tym wiecej on ma czasu na kontakty
                          "przyjacielskie" ... czasami warto sluchac starszych a czsami madrzejszych..
                          pytanie tylko kiedy kogo?
                          Ale stare powiedzenie sie sprawdza

                          "If something looks too good to be true - usually it is"
                          • tengoku77 Re: zaufanie 07.03.08, 14:35
                            O Ty Niedobry! ;)
                            Ale jesli nie bedzie wiedzial, gdzie Ona jest, to w pewnym momencie
                            zainteresuje sie, co sie dzieje...Awantury i sprawdzanie do niczego
                            dobrego nie prowadzi...
                            Te powiedzenie wcale mi sie nie podoba:P i nie wydaje mi sie, zeby
                            sie zawsze i u wszystkich sprawdzalo...:P
                            Co zatem wedlug Ciebie powinna zrobic Sosenka skoro lekkie 'olanie'
                            Go i zycie swoim zyciem w jakims stopniu nie jest dobrym wyjsciem?
                            • polam5 Re: zaufanie 07.03.08, 19:01
                              Jak to co powinna zrobic? Juz pisalem.
                              Powinna sprawe postawic zupelnie jasno i nie wysylac beldnych sygnalow.
                              "Nie podobaja mi sie takie "przyjacielskie" znajomosci i konwersacje na boku -
                              albo ja sie do nich wlacze albo Ty zrezygnujesz".
                              W koncu malzenstwo to nie Moje contra Twoje zycie ale Nasze jest najwazniejsze.
                              Jesli nasze zachowanie sprawia partnerowi przykrosc to czy to znaczy ze partner
                              ma problem??? Jesli tak uwazasz to nie ma sensu dalej tego rozprawiac.

                              Jesli Sosenka "udaje" ze mu ufa a w rzeczywistosci mu nie ufa to gdzie jest sens
                              - on rozumie ze ona nie ma nic przeciwko i dalej to bedzie robil. Komunikacja
                              musi byc taka aby obie strony rozumialy gdzie jest problem.
                              Jesli ona go lekko "oleje" to on pomysli ze i on moze ja olac - moze troche
                              wiecej i tak sie beda olewac az caly zwiazek padnie. Partnerstwo to nie
                              wzajemne olewanie ale szczere zaufanie.
                              Jak nie ma nic do ukrycia to nie powinien miec problemow kiedy ona pyta o
                              szczegoly albo zagada przez ramie co on robi a ucieczka od problemow nigdy ich
                              nie zaltwia
                              Kobiety potrzebuja sie czuc bezpiecznie.

                              No jak ci sie nie podoba to moje powiedzenie to moze to Cie sie spodoba

                              "If it walks like a duck and quacks like a duck, you can be reasonably sure it
                              is a duck."
                              • dotyk_wiatru Re: zaufanie 07.03.08, 21:46
                                Fine! Zgoda:) Potwierdzasz, ze Mezczyzni lubia, gdy sprawe stawia
                                sie w sposob jasny i klarowny...Piszesz tez o czyms
                                oczywistym...Malzenstwo to MY a nie JA i TY, i zdaje sie, ze wiele
                                Ich laczy...Jednak ta znajomosc prowokuje wyobraznie Sosenki...Jesli
                                ON ja zakonczy (bo Sosenka nie chce miec z ta Pania nic wspolnego),
                                czy to bedzie fair? Czy w malzenstwie nie ma miejsca na wlasne
                                znajomosci? Czy znajomosc Mezczyzny z Kobieta musi zaraz oznaczac,
                                ze dojdzie do zdrady? Co jesli ON Ja kocha, ale potrzebuje tez nieco
                                wlasnej przestrzeni?

                                > Jesli nasze zachowanie sprawia partnerowi przykrosc to czy to
                                znaczy ze partner
                                > ma problem???
                                Wedlug mnie niekoniecznie...ale tutaj mozna smialo powiedziec, ze i
                                tak i nie...TAK, bo Sosenka sama napisala, ze wytwory Jej wyobrazni
                                nie daja Jej spokoju. Poza tym mozna zakladac, ze ON nie sprawia
                                przykrosci celowo...a NIE, bo tu akurat ON mial problem, i mozna
                                domniemywac, ze nadal potrzebuje rozmow z terapeutka...Moze ma jakis
                                problem i wstydzi sie o nim rozmawiac z Zona?
                                Ogolnie rzecz biorac, sprawa jest nieco skomplikowana i delikatna...

                                > Jesli Sosenka "udaje" ze mu ufa a w rzeczywistosci mu nie ufa to
                                gdzie jest sen
                                > s
                                > - on rozumie ze ona nie ma nic przeciwko i dalej to bedzie robil.
                                Tutaj Polam jest ewidentnie problem z zaufaniem...Szczerze mowiac
                                nie wiem czy ON ma swiadomosc tego, ze stracil zaufanie swojej
                                Zony...Z drugiej strony Sosenka pisze 'powinnam Mu zaufac bo tak
                                wlasciwie to nie mam innego wyjscia'...Otoz ma inne wyjscie...Nie
                                musi Mu ufac, moze Go sprawdzac, sledzic, przepytywac...tylko dokad
                                to doprowadzi?

                                > Jesli ona go lekko "oleje" to on pomysli ze i on moze ja olac -
                                moze troche
                                > wiecej i tak sie beda olewac az caly zwiazek padnie. Partnerstwo
                                to nie
                                > wzajemne olewanie ale szczere zaufanie.
                                OK...Slowo 'olanie' nie jest wlasciwe...Tutaj mialam na mysli
                                odrobine czasu tylko dla siebie...To sie nalezy kazdemu, nie
                                uwazasz? Czy gdy Mezczyzna chce wyjsc z kumplami na piwo czy na
                                mecz, musi ze soba brac Zone? Co innego, gdy oboje sa kibicami i
                                uwielbiaja ze soba przebywac nawet non stop, bo to zwyczajnie
                                sprawia Im przyjemnosc...

                                > Jak nie ma nic do ukrycia to nie powinien miec problemow kiedy ona
                                pyta o
                                > szczegoly albo zagada przez ramie co on robi a ucieczka od
                                problemow nigdy ich
                                > nie zaltwia
                                Masz racje...poniekad...

                                Tamte powiedzenie, nie to, ze mi sie nie podobalo, ale budzilo swego
                                rodzaju kontrowersje, te teraz...pasuje do tego, co napisales;)
                                • polam5 Re: zaufanie 07.03.08, 23:37
                                  Jak zwykle nie ma odpowiedzi typu biale /czarne. Alez oczywiscie masz racje - w
                                  zwiazku jest mase miejsca na to aby miec osobnych znajomych - i to absolutnie
                                  zrozumiale. Tak jest i tak byc powinno. Ja mam kolegow z ktorym ide na piwo czy
                                  np jade na tor wyscigowy, zona ma kolezanki ktorych nigdy na oczynie widzilem
                                  ale nie mam ochoty spotykac ale nigdy sie nie czuje ze ona mnie od nich izoluje.
                                  Zwykle to moj wybor aby tak bylo i powody sa rozne ale zawsze wiem ze mam opcje
                                  a ona mnie wrecz wysyla do kolegow. I pomimo ze nie znam jej osobistych
                                  przyjacolek to wiem o nich duzo i to powoduje ze nie czuje sie zagrozony. Mowimy
                                  o znajomosciach "ekskluzywnych" z czlonkami plci przeciwnej. Zona ma paru
                                  takich znajomych - inteligentni, przystojni a wiec sa na liscie tych ktorych
                                  obserwuje sie bardziej dokladnie. Lubi przebywac w towarzystwie mezczyzn a ze
                                  przystojnych i madrych to chyba nic zlego?. Czasami ktorys dzwoni do niej ,
                                  czasami ona ale zwykle mi o tym mowi. Czasami ktorys wpada ale ona zawsze
                                  zaprasza ich kiedy ja jestem w domu albo natychmiast dzwoni jesli to nie
                                  zapowiedzina wizyta (tak mi sie przynajmniej wydaje) Np kiedys sobie sprawdzilem
                                  czy ona do nich dzwoni i sie do tego nie przyznaje - nic podejrzanego. A ze wiem
                                  cos o koputerach to tez sobie spawdzilem gdzie sie obraca - bez szperania w
                                  szczegolach oczywiscie. Nie przebyawa na zadnych czatach a wiec nie ma sprawy.
                                  Znam wszystkie hasla - bo sam ustawialem komuter :) Rowniez nie widze zadnych
                                  podejrzanych gestow, spojrzen itp a wiec powoli mozna sie uspokoic i zaufac ze
                                  nie jest to nic poza tym co jest na obrazku...Ja nie mam eksluzywnych kolezanek
                                  (poza praca oczywiscie ale i te w pracy zna z roznych zakladowych sptkan ) z
                                  wielu wzgledow - te wolne czesto zachwuja sie zbyt dwuznacznie i nie czuje sie w
                                  takim towarzystwie wygodnie, jak ktoras potrzebuje zeby jej cos w domu pomoc to
                                  ide z zona albo robie co nalezy - unikam niedomowien i nie wdaje sie w nic poza
                                  robota. Mezatki lubia sobie ponarzekac albo gadac na telefonie bez powodu
                                  godzinami - to nie dla mnie. Wszytkie znaj zone i zwykle ona dostaje sluchawke -
                                  zlosci sie ale coz moze zrobic.
                                  I chyba o to chodzi aby druga strona nie czula sie zagrozona i wtedy jest OK.
                                  • dotyk_wiatru Re: zaufanie 09.03.08, 15:26
                                    Chodzilo mi bardziej o znajomych plci odmiennej...Znajoma Meza
                                    Sosenki powoduje, ze Ona czuje sie zagrozona...Pytanie, czy Jej Maz
                                    nie czuje tego samego wiedzac, ze Ona ma Znajomych Mezczyzn...?
                                    Jesli w zwiazku pojawia sie rysa na zaufaniu, nie jest za dobrze,
                                    ale ze wszystkim mozna sobie poradzic...Wystarczy CHCIEC i probowac
                                    cos zmienic...Zdaje sie, ze Sosenka miala wczoraj mily dzien i oby
                                    tak pozostalo...a latwiej bedzie odbudowac zaufanie...:))
                                    I ciesze sie, ze u Was jest wzajemne zaufanie.. Nie kusicie losu i
                                    byc moze o to chodzi..
                          • dotyk_wiatru Re: zaufanie 07.03.08, 14:51
                            Ups...Przepraszam...To nick z innego forum...Zapomniałam...:P
                            • ona.op sorki ze sie wcinam .. 14.03.08, 11:21
                              dotyk_wiatru napisała:

                              > Ups...Przepraszam...To nick z innego forum...Zapomniałam...:P

                              Co slychac??
                              Napisalam dwa dni temu post tam ,na Modzie nawolujacy dawne nicki do pisania na
                              forum i wyobraz sobie ze post wycieli!! kto maczal w tym rece?? wiadomo .Pozdrawiam
                              • dotyk_wiatru Re: sorki ze sie wcinam .. 14.03.08, 12:20
                                :) bo widzisz...musisz coś wtrącić na początek na temat kolekcji,
                                albo sprytnie w treść...:P WIEM, bo przerabiałam to już i tylko
                                dzięki temu pogadałam z Ketką i Bluesmenem_A przez kilka dni;P
                                • ona.op Re: sorki ze sie wcinam .. 14.03.08, 12:44
                                  Slusznie Musze to kiedys zastosowac.Uciekam do pracy na popoludniowa zmiane
                                  .Pozdrawiam
                                  • dotyk_wiatru Re: sorki ze sie wcinam .. 14.03.08, 13:13
                                    Miłej pracy!:)) Pozdrawiam !
          • polam5 Re: zaufanie 05.03.08, 22:40
            no masz racje ale mozesz mu probowac naiwnie wierzyc i spokojnie i po
            przyjacielsku zaproponowac ze przeciez on moze i ciebie przedstawic tej swojej
            koleznace i bedziecie wspolnymi znajomymi.?
            • sosenka.only Re: zaufanie 05.03.08, 23:04
              tego nie chce moze inaczej nie jestem w tej chwili gotowa na taka
              sytuacje i nie wiem w ogole czy chciala bym Ja poznac osobiscie
              • polam5 Re: zaufanie 06.03.08, 18:21
                No wlasnie, jak widac zbyt powaznie to traktujesz bo sie boisz. Ale problemow
                nie nalezy unikac lecz sie stanac z nimi twarza w twarz. A skoro ON mowi ze to
                po prostu przyjazn to czy preferujesz aby kazde z was mialo swoich przyjaciol
                czy raczej wspolnych?. Czasami odrobina naiwnosci rozluznia i porawia sytuacje.
                A ja gwarantuje ze kiedy Ty sie wciesniesz na 3-go w te dyskusje to szybko
                znikna jesli tam bylo cos wiecej..
                • sosenka.only Re: zaufanie 06.03.08, 22:02
                  tak boje sie odrzucenia ,chyba jak kazdy ale pomyslalam sobie ,ze
                  nie bedzie naiwnoscia jesli MU zaufam/przeciez to tylk kolezanka/-
                  oczywiscie ze ma prawo to swoich przyjaciol ale z drugiej strony
                  trudno mi uwierzyc w przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna /ach te
                  meskie hormony/.
                  • polam5 Re: zaufanie 07.03.08, 00:07
                    Problem polega na tym ze wiekszosc kobiet uwaza ze 80% mezczyzn jak ma okazje to
                    zdradzi ....i zgoda nic dalszego od prawdy - 99% and nie 80% tak robi..a jak mu
                    ufasz to jeszcze lepiej bo nie musi wymyslac wykretow.... hahaha i im
                    bardziej wymaga zaufania - tym bardziej go potrzebuje :))) No i mezczyzna nie
                    musi kochac zeby zdradzac - moze sie tylko przyjaznic :))))
    • literka102 Re: zaufanie 05.03.08, 19:14
      Jeśli go złapię na kłamstwie, to zrobię taką awanturę, że całe
      miasto plus okoliczne wsie usłyszą.Potem możemy pogadać.;0)
    • sosenka.only Re: zaufanie 08.03.08, 18:23
      WITAJCIE!czytajac dzisiaj Wasze "posty" dostalam zametu w glowie a
      juz myslalam ,ze zaczynam zdrowo myslec . Najgorsze jest w tym
      to ,ze uwazam iz kazdy z Was ma racje/kij ma dwa konce/,ale dzisiaj
      postanowilam o tym nie myslec.Dzisiaj mam swoj dzien-wprawdzie Dzien
      Kobiet kojarzy sie z PRL ,ja mam to w nosie gdyz spedzilam ten dzien
      bardzo milo/z Mezem/ a jeszcze przed nami noc.
      BUZIAKI DLA WSZYSTKICH!!!!!
      • facettt a nie mowilem, ze zaufanie diabli wzieli? 08.03.08, 18:56
        a mimo to, zyc trzeba nadal ? :)
      • dotyk_wiatru Re: zaufanie 09.03.08, 14:29
        :))) Bardzo się cieszę Sosenko :D
        Buźka :)))
        • obt37 Re: zaufanie 10.03.08, 21:52
          Zaufanie to mozna o kant duupy wytrzec w tych czasach!
          • dotyk_wiatru Re: zaufanie 11.03.08, 14:16
            Obt, ale w związku chyba powinno funkcjonować zaufanie, prawda?
            Jeśli nie ufasz Partnerce, to jak sobie wyobrażasz taki 'układ'?
            • obt37 Re: zaufanie 13.03.08, 15:07
              dotyk_wiatru napisała:

              > Obt, ale w związku chyba powinno funkcjonować zaufanie, prawda?
              > Jeśli nie ufasz Partnerce, to jak sobie wyobrażasz taki 'układ'?

              O k...wa ja nie umie 'intelektualnie myslec'!!Tylko seks sie liczy!!
              • dotyk_wiatru Re: zaufanie 13.03.08, 16:17
                obt37 napisał:
                > O k...wa ja nie umie 'intelektualnie myslec'!!Tylko seks sie
                liczy!!

                Hahaha:)) No własnie widzę;) że tylko seks Ci w głowie...
              • sosenka.only Re: zaufanie 14.03.08, 09:22
                ZASTANAWIAM SIE PO CO TA POZA? ORGINALNOSC?.................slabo
                • dotyk_wiatru Re: zaufanie 14.03.08, 12:17
                  Sosenko...lepiej nie zastanawiaj się nad tym:P
    • ada-24 Re: zaufanie 11.03.08, 12:29
      Wolalabym wszystko z siebie wyrzucic niz dusiac w sobie Tak jest lpiej i dla
      mnie i dla partnera bo nie musi sie niczego domyslac
      • sosenka.only Re: zaufanie 11.03.08, 17:54
        WLASNIE myslala ze jestjuz wszystko ok. ,a wczoraj zrobilam tak
        piekielna awanture nie wytrzymalam . Zlapalam GO na telefonie do
        NIEJ . wczoraj to bylo okropne!!!.Zapewnia mnie ze to tylko
        kolezenski telefon a ja Mu jakos nie moge w to uwiezyc.
        TAK STRASZNIE SIE Z TYM CZUJE NIE ZNOSZE TEGO Z STANU!!!!!!!!!!!!!!!!
        NIE RADZE SOBIE Z TYM.
        Z jednej strony chce byc z NIM z drugiej chce GO zostawic.
        Nienawidze Go za to ze spowodowal ten moj stan ,ze jestem w tym taka
        slaba ,bezsilan.
        • polam5 Re: zaufanie 11.03.08, 19:47
          No bez paniki na zostawienie zawsze masz czas - teraz musisz ocenic czy on
          rzeczywiscie przekroczyl granice. Naczka na pszyszlosc ze jesli sie problem
          pozostawi niezalatwiony to im dluzej sie czeka tym dluzej i bardziej boli aby go
          zalatwic. Najwazniejsze ze zdecydowalas sie "cos" z tym zrobic. Teraz powinnas
          usiasc z NIM i porozmawiac co myslisz i co TY czujesz oraz dlaczego ONA jest
          taka wazna i co ON ma zamiar z tym zrobic. Spokojnie go wysluchac i dac mu
          szanse na to aby mogl sie poprawic - jesli sam to zdeklaruje. No i wtedy
          powinnas postawic jasno ze sobie takich przyjazni pozamalzenskich nie zyczysz i
          ze tym razem kazdy nastepny kontakt to "smierc lub kalectwo". Jesli Ci tego nie
          obieca albo obieca a potem nie dotrzyma slowa (i wtedy na pewno bardziej
          dokladnie bedzie zacieral slady) albo nie wytlumaczy co go sprowokowalo do tego
          typu kontaktow to znaczy ze powinnas niestety przemyslec swoja przyszlosc ale
          sadze ze do tego nie dojdzie i wszystko bedzie OK.
        • dotyk_wiatru Re: zaufanie 11.03.08, 21:30
          Sosenkooooo...!! :((
          Czy nie uwazasz, ze Twoja awantura tylko pogorszyla Twoj stan i
          samopoczucie? Nie lepiej by bylo, gdybys spokojnie zapytala GO co
          robi, po kiego czorta w takim dniu i w domu dzwoni do NIEJ??? Jak On
          zareagowal na Twoja zlosc? A wlasnie! A wiesz...wczoraj byl Dzien
          Menow i moze Ona chciala MU zyczenia zlozyc i to ONA zadzwonila?
          Ja juz nie wiem co Tobie radzic...Nie panujesz nad swoimi emocjami,
          a to nie jest dobre...Powinnas dac sobie czas na przemyslenie
          wszystkiego...bo widzisz...ja mysle, ze to nie do konca ON powoduje,
          ze czujesz sie bezsilna i slaba...
          Moze joga? :)
          • polam5 Re: zaufanie 11.03.08, 21:45
            No co Ty wiaterku, takie cichutkie i delikatne rozmowy nie przynosza zadnego
            efektu. Moze wsod Bab tak. Nie widzisz jak mezczyzni zalatwiaja sprawy i jakich
            argumentow uzywaja? Musisz pamietac ze mezczyzni maja inne oprogramowanie w
            mozgu. Dobrze zrobila - powinna jeszcze przywalic - wtedy chlop pomysli ze to
            nie zarty. Porozmawiac trzeba ale z pozycji sily - najpierw "powalic na ziemie"
            a potem kiedy "zmieknie" to na rozmowe - inaczej sie wylaczy, baba sobie pogada
            a on za godzine do NIEJ zadzwoni zeby sie pozalic jak ma wredna babe. Jak ona
            natomiast cichutko pojdzie na Yoge to co myslisz on bedzie w tym czasie robil?
            • dotyk_wiatru Re: zaufanie 11.03.08, 22:23
              Ojjjj...widzisz...JA bym spokojnie zaczela...i uwaznie, bym
              obserwowala...
              'Baby' maja rozne sposoby i rozne podejscia...Baby nie beda
              Facetami...Nie musza uzywac takich argumentow...bo niby co? Maja
              Takiego wyzwac tak jak to Faceci potrafia? 'Przywalic'? Faceta
              trzeba sobie wychowac...ponoc:) a jesli sie nie da, to...sorry, ale
              ciao...No mercy! To dopiero bylaby terapia szokowa...
              Pomysl z Joga...Widzisz Sosenka tez musi myslec o sobie...Jesli On
              dzwoni do TAMTEJ, to i tak zadzwoni, ale Sosenka MUSI zapanowac nad
              soba, nad swoimi emocjami...
              Jak ona
              > natomiast cichutko pojdzie na Yoge to co myslisz on bedzie w tym
              czasie robil?
              • polam5 Re: zaufanie 11.03.08, 23:26
                "Baby' maja rozne sposoby i rozne podejscia...Baby nie beda
                Facetami...Nie musza uzywac takich argumentow...bo niby co?"

                No niestety terapia szokowa to najbardziej odpowiednie rozwiazanie jako ze
                rozmowy wstepne byly i nic nie skutkuje.

                To walniecie to bylo oczywiscie z przymruzeniem oka i oczywiscie nad emocjami
                nalezy panowac ale nie nalezy przedstawiac sytuacji w zlym swietle ani odwlekac
                - nalezy problem rozwiazac, rozwiazac od reki i i to do konca. Co ma bolec
                zaboli i ma szanse sie zagoic.


                No moze i masz racje ale pytania zasadnicze:
                1. Czy chcesz aby do niego "dotarlo" jak powazne to jest?

                Czy w komunikacji pomiedzy nami mamy uzywac wlasnego spojrzenia na sytuacja czy
                tez "wczuc sie" i argumentowac tak aby do tej drugiej strony dotarlo? Ja
                glosuje za tym drugim. Wyobraz sobie ze mezczyzni uzywaja wlasnego punktu
                widzenia - "bo w koncu jestem mezczyzna a nie kobieta i nie bede udawal". A
                wiec zapomnij o kwiatkach z jakiejkolwiek okazji - dla nas to nie ma
                najmniejszego sensu (ale wy to lubicie i odbieracie jako dowod uczuc, ze myslimy
                o was itd ... hej pare PLN czy jedno piwo mniej...nie ma problemu) , jak sie
                rozbeczysz to zapytamy o powod i jak nie jest powazny to pomyslimy "durna baba -
                poryczy i jej przejdzie" (a wy chcecie aby przytulic, pocieszysc a nie pytac
                dlaczego), jak pytacie o czym myslisz teraz to dla nas jasne - "jakbym chcial
                zebys wiedziala to bym Ci powiedzial " (a tu potrzeba O Tobie Kochanie) itd
                itp Tak wiec jesli wy chcecie aby to co chcecie dotarlo do mezczyzny to na
                pewno nie bedzie to rozmowa tak sama jak z kolezanka.. Argument typu "Oj bo sie
                na Ciebie obraze" na pewno nie pracuje. hahahaha

                A zgadzam sie ze jak bedzie chcial to do TAMTEJ i tak zadzwoni ale kiedy bedzie
                wiedzial ze:
                - oszustwo jest wykryte i zona nie wierzy w zaden jego argument
                - Bedzie obserwowany i sprawdzany poniewaz zawiodl zaufanie i musi go odzyskac a
                wiec musi sie pogodzic z pokuta.
                - Jak sie da zlapac to bedzie koniec..
                - a jak mu sie takie postawienie sprawy nie podoba to drzi otwarte.
                (chyba ze Sosenka woli sie pogodzic z sytacja)

                A wiec sobie prosto po chlopsku wywazy co mu sie bardziej oplaca i zdecyduje


                2. Czy chcesz sprawe przynajmniej sprobowac "zalatwic" od reki i jak najszybciej
                czy tez odlozyc to na pozniej - moze sie samo zalatwi?


                Jak kobieta z nim "porozmawia" to albo nic nie powie (bedzie w tym czasie myslal
                zupelnie o czym innym) albo powie to co ona chce uslyszec. Bedzie robil to samo
                jako ze potraktuje is rozmowa sie odbyla i potraktuje to rowniez jako kare. No i
                pomysli "kurcze jak ja moglem sie dac zlapac - musze sie lepiej kamuflowac "
                A jak sie da zlapac znowu to zobaczymy jak to bedzie - wykreci sie jakos.. A jak
                zona przjedzie do porzadku dziennego to bedzie znaczyc ze w sumie to nie byl az
                taki wielki problem i pewnie sie pogodzila ze przeciez on potrzebuje miejsca dla
                siebie...


                Ale co ja gadam - faceci mnie na stosie spala bo przeciez nam jest tak dobrze
                jak jest.
                Na pewno duza w tym wina sosenki - pewnie nie daje chlopu tego co on potrzebuje
                wiec co ma robic? A jak jest problem to przeciez ON nie ma problemu - i skoro
                ONA ma problem wiec niech go zlatwi - joga pomoze. Tam sie rozluzni i moze
                spotka inne panie ktore maj te same problemy - nawet wieksze wiec zobaczy ze
                inne maj gorzej....

                Good luck!!!
                • ona.op Re: zaufanie 12.03.08, 11:38
                  Przestan sie meczyc dziewczyno Zacznij spotykac sie ze swoimi znajomymi a nie
                  siedz w domu i nie rozmyslaj .Co ma byc to bedzie :) Pozdrawiam
                • sosenka.only Re: zaufanie 13.03.08, 09:12
                  A wiesz co?.. mysle ze moj Maz wlasnie taki jest ,ja staram sie
                  przeprowadzic z Nim rozmowe a On wszystko bagatelizuje usmiecha sie
                  i twierdzi ze przesadzam. Jezeli nawet to jest prawda to dlaczego
                  nie nie stara sie chociaz wytlumaczyc,ale to dla Niego widocznie
                  jest PIE.. .Dlatego zrobilam piekielna awanture ktora
                  spowodawala ,ze przynajmiej mnie sluchal i juz glupawo sie nie
                  usmiechal a ja nie zaluje ze slyszala mnie okolica.
                  >Jestem mezatka z kilkunastoletnim stazem i myslalam ze znam
                  Meza/przede wszystkim wrazliwy/wiele przeszlismy,pobyt za granica
                  Jego uzaleznienie /alkohol/ budowa domu zawsze przy Nim bylam nie
                  bylo miedzy nami zanych tajemnic/nie mamy dzieci/
                  >uwazasz ze duzo w tym wszystkim mojej winy ,ze nie daje Mu tego co
                  potrzebuje,
                  >a ja oddalam dla NIego cale moje dotychczasowe zycie ,bo to ja
                  bylam przy NIM jak byl na dnie ,,ciagi alkoholowe ,wstyd przed
                  znajomymi ,Jego pobyt w szpitalu/wypadek po pijaku ,zlamanie
                  podstawy czaszki paraliz twarzy/,dlugi.Potem bylo leczenie odwykowe
                  zamkniete ktore zakonczlo sie niepowodzeniem tak samo jak "wszywka"
                  i prywatne wizyty u psychologow wszystko bylo do du..........
                  >Ile razy od Niego odchodzilam- tego nie zlicze /dwa razy zlozony
                  pozew o rozwod/
                  >wszyscy mowili zostaw PIJAKA ON pociagnie cie za soba ,ale ja mimo
                  to wracalam i bylam przy NIM.
                  Wiedzialam ze On mnie potrzebuje zaczelam rowniez uczeszczac na
                  terapie dla osob wspoluzaleznionych od alkoholu i tak jakos mysle ze
                  razem odnieslismy sukces moj MARIO wprawdzie od roku jest TRZEZWY-to
                  Jego wielki sukces.widze jak bardzo sie stara
                  Tak bardzo czekalam i wierzylam ze kiedys MU sie uda ja w tym
                  wszystkim bylam niewazna ,przeciez przysiegalam-NA DOBRE I NA ZLE W
                  POTRZEBIE I CHOROBIE -czy te slowa nie maja zadnego znaczenia???????
                  >A teraz pojawila sie PANI TERAPELTKA-notabene kolezanka z
                  dziecinstwa OK. terapia jak najbardziej ,ale w gabinecie .
                  Dlaczego robi z tego taka tajemnice przeciez Jego leczenie nie bylo
                  do tej pory tematem tabu i wstydem.
                  Ciagle powtarz to tylko olezanka ,terapia ,bardzo mi pomaga .dobra
                  ok.,ale dlaczego klamie ze oprocz pisania przez internet nic innego
                  nie ma a telefony i to wtedy kiedy jedzie akurat np. na mecz albo do
                  rodzicow,JEGO zachowanie tez sie zmienilo ja to widze i czuje
                  >No i co ? nie nalezy mi sie odrobina prawdy??
                  >Za malo dalam z siebie , nie to dalam czego potrzebowal?
                  Tez sie nad tym zastanawialam ,moze bylam dla NIego bardziej matka
                  jak zona
                  >Piszcie o wolnosci i "tlenie" w zwiazku oczywiscie zgadzam sie ale
                  aby czuc sie wolnym i oddychac pelna piersia trzeba miec "czyste
                  powietrze"-ZAUFANIE!!!!
                  Ja go nie mam i to JEGO wina !
                  Uwazam ze jest na tyle inteligentny ze powinien to robic tak abym
                  nic nie zauwazyla/nie bede cytowala postow ktore
                  do NIEJ pisal- nie byly terapeltyczne/
                  ...tak wiec mam w domu FACETA wrazliwego tylko na swoje potrzeby i
                  uczucia a ...baba przesadza,wymysla,tragizuje przeciez mam prawo do
                  kolezanki a ze pisze z Nia kazdego dnia -to terapia Ona mnie rozumie
                  przeciez jest profesjonalistka, KOBITA ? O CO JEJ CHODZI PRZECIEZ
                  NIE PIJE!
                  >ON mysli ze kwiatek albo upojana noc zalatwi wszysko-to nie ze mna
                  > z drugiej strony zdaje sobie sprawe ,ze do uczucia nikogo nie
                  mozna zmusic
                  > Napisales ostro ale prawdziwie, strona faceta wyglada calkiem
                  inaczej no ale ja jestem kobieta i moje odczucia teraz sa
                  najwazniejsze
                  >DOTYK WIATRU jest pelen ciepla i nadzieji ale jakie jest naprawde
                  zycie..........???????????????
                  • dotyk_wiatru Sosenko...:)) 13.03.08, 13:00
                    Zycie? Jest twarde, bezlitosne, bezwzgledne i...piekne
                    jednoczesnie:))) <dzieki:))>
                    Polam pokazal jak to wyglada od strony Mezczyzn...a wyglada to dosyc
                    egoistycznie...Chlodna kalkulacja co sie bardziej oplaca...:P ale
                    przynajmniej wiesz jak mysla Mezczyzni...Co nie znaczy, ze to jest
                    regula...bo rozni Mezczyzni chodza po swiecie, roznie wychowani z
                    roznym nastawieniem do zycia...Ty znasz swojego Meza...wiesz albo
                    przynajmniej domyslasz sie co moze sobie myslec...albo myslalas, ze
                    znasz...Po Twojej stronie stoi intuicja, bo Mezczyzni nie za bardzo
                    wierza w swoj szosty zmysl...Jesli uwazasz, ze Twoj Maz bagatelizuje
                    wszystko to:
                    a) albo rzeczywiscie nic zlego sie nie dzieje...
                    b) woli dalej ukrywac sie i kombinowac, tworzyc zaslone dymna itd.
                    Wiesz co jest wazne? W czasie tej awantury chcialaz zeby Ciebie
                    sluchal, nie bylo wazne nic innego...tylko...CO DALEJ? Czy z tego
                    cos wynika? Jak jest teraz?
                    I widzisz...czytam dalej i na zarzut Polama odpowiadasz tak jak sie
                    tego spodziewalam...Ze dla Niego oddalas cale swoje zycie...Moze tu
                    tkwi blad? Moze za bardzo staralas sie, za duzo dawalas z siebie a
                    On uznal, ze to Mu najzwyczajniej w swiecie sie nalezalo??? Wybudz
                    Go z tego snu...Pokaz ze potrafisz byc twarda i dasz sobie
                    rade...Nie namawiam do budowania sekretow w postaci terapeuty:P bo
                    oko za oko to nie tu...:) ale otrzasnij sie z tego i ZYJ...Wiem co
                    napisze Polam, ale...nie mozesz wiecznie myslec tylko o NIM i Jego
                    psuedoterapeutce...
                    • polam5 Re: Sosenko...:)) 13.03.08, 18:32
                      Naprawde wiesz co Polam napisze? - nic kontrowersyjnego nie napisze bo napisal
                      co powinien (niekoniecznie to co sam by zrobil) aby sobie zdzwac sprawe z
                      pozycji obu stron a reszta jest w rekach stron zaangazowanych. Kazdy uklada
                      sobie jak chce i potrafi a w pewnych sprawach angazujemy sie i walczymy o nie
                      tylko w zaleznosci jak sa dla nasz wazne.
                      • dotyk_wiatru Re: Sosenko...:)) 13.03.08, 20:24
                        :)
                        Myślałam, że mnie zrugasz nieco;) że ON będzie ganiał z terapeutką,
                        podczas gdy Sosenka będzie...żyła:) Pomyliłam się...:)
                        Fakt...Napisałeś już co myślisz o tym wszystkim, napisałeś
                        konkretnie, nieco ostro i bardzo dobrze...bo Sosenka to doceniła:))
                        Oby poszły za tym jakieś konkretne działania...
                  • polam5 Re: zaufanie 13.03.08, 18:54
                    No wlasnie. Widze ze "zainwestowals" wiele w ten zwiazek i masz o co walczyc.
                    Problem z tym ze to co TY uwazasz za ogromny wklad w ten zwiazek - ON tego nie
                    docenia i te jego kontakty pewnie sa dla "dowartosciowania" sie na arenia gdzie
                    nie za nim "historii" a moze bardzo drobne np intymne rzeczy na ktore macie
                    inne poglady i ktorych on szuka gdzie indziej? Niestety drobne kropleki kwasu
                    sa najbardziej niebezpieczne - jesli sie je uzywa przez dlugi czas - rozpuszcza
                    skale.
                    Nie jestem teraputa ale tu potrzebna jest "Tough Love" aby tez zwiazek utrzyma
                    sie jako zwiazek partnerski. Zrobilas dobry krok i nie luzuj zacisnietej reki na
                    szyi dopuki nie poczujesz ze mozesz to zrobic. Jak raz ustapisz to nastepnym
                    razem jest to oczekiwane - potrzeba jest konswkwencja w dzialaniu i widoczne
                    dobre intencje oczywiscie. Good Luck
                • dotyk_wiatru Re: zaufanie 13.03.08, 12:07
                  O zesz Ty Polamie jeden;)
                  OK! Wiele jest racji w tym, co piszesz...Wszystko zalezy od tego jak
                  wiele rozmow Sosenka juz przeprowadzila ze swoim Mezem na ten
                  temat...i jak bardzo jest juz tym zmeczona...Jestem zwolenniczka
                  rozwiazywania sprawy do konca, ale nie zawsze od reki...Czasem
                  musze 'dojrzec' do tego, zeby cos rozwiklac raz i na zawsze...Tak
                  jak niemal 2 lata dojrzewalam, by zakonczyc cos co nie mialo
                  przyszlosci...
                  Ehhh Kobiety...:) Zbyt emocjonalna natura...
                  Nie wiem jak na to zapatruje sie Sosenka...
                  Jest cos jeszcze...Trzeba miec wiele sily w sobie, by nie dac sie
                  zbyc, by opanowac emocje i nie startowac z pozycji oskarzyciela
                  wypluwajacego z siebie wszystkie argumenty przeciwko, a dawac takie
                  ktore pokazuja dokladnie o co chodzi i w czym rzecz...no i by nie
                  przyplacic tego wszystkiego mega dolkiem...bo nie sztuka nawtykac i
                  miec kaca moralnego, ze za ostro, ze nie tak, ze cos tam...Sztuka
                  jest by sprawe rozwiazac tak, zeby wilk byl syty i owca cala;)
                  Przypuszczam, ze Sosenka odpowie twierdzaco na obydwa Twoje pytania:)
                  W Jej odczuciu sprawa jest powazna, ON nie zdaje sobie do konca z
                  tego sprawy...albo nie ma to dla Niego tak duzego znaczenia.......
                  Zawsze podkreslam, ze w malzenstwie nie ma TY i JA tylko MY...To
                  skutkuje tym, ze nie ma ciagniecia w swoja strone, tylko jest 'gra
                  zespolowa'...I NIE MA SEKRETÓW...
                  To, co piszesz Polam...ze Mezczyzni uzywaja wlasnego punktu widzenia
                  to jest TO...Inne punkty widzenia i sposoby rozwiazywania problemu...
                  Zeby rozwiazac drazliwy problem, czasem Kobieta musi 'zalozyc
                  spodnie' i 'pobawic sie' w Szeryfa, bo metoda na wrazliwa
                  ksiezniczke podziala na pewnych Mezczyzn, na innych nie...albo
                  bedzie dzialala do czasu.......Czasem warto uzyc jezyka
                  Mezczyzn...Wszystko jest kwestia wyczucia i znajomosci Partnera...
                  Czasem warto poprosic o pomoc Kogos spoza tego 'ukladu', do kogo
                  oboje maja zaufanie...ale to zlozona sprawa i nie zawsze
                  skuteczna...tak wiec lepiej to rozwiazac w drodze twardej rozmowy
                  popartej argumentami, ktorych nie da sie podwazyc...(ups... czy ja
                  nie jawie sie tu jako buntownik?:P)

                  Rany...POLAM! Czy Mezczyzni zawsze tak sobie kalkuluja???

                  Druga sprawa...Mysle, ze Sosence zalezy, zeby ustalic na czym
                  stoi...bo sprawa oczywiscie, moze sie rozwiazac, ale niekoniecznie
                  na Jej korzysc...Wiele zalezy od woli 'stron'...czy CHCA, czy widza
                  taka potrzebe, czy nadal Im zalezy na sobie...Nie ma mowy, zeby
                  zostawic miejsce na kombinacje...Albo rybka albo...Ryzyko jest,
                  trzeba przemyslec sprawe i zdecydowac co robic...

                  Hihihi 'faceci mnie na stosie spala'??? Nie sadze...:)
                  A wiesz...mi tez ta dyskusja pomaga...zrozumiec Swiat Menow:)))
                  Dzieki:D
                  Pozdrawiam cieplutko Was oboje:D znaczy Ciebie Polam i Ciebie
                  Sosenko:D coby watpliwosci nie bylo:)
                  • obt37 Re: zaufanie 13.03.08, 14:49
                    Ciebie to chyba zaden jeszcze nie przelecial!!:)
                    Bo gledzisz jak stara panna:)!!
                    • dotyk_wiatru Re: zaufanie 13.03.08, 16:19
                      obt37 napisał:
                      > Ciebie to chyba zaden jeszcze nie przelecial!!:)
                      > Bo gledzisz jak stara panna:)!!

                      No Ty zapewne wiele 'obróciłeś';)
                      • obt37 Re: zaufanie 14.03.08, 14:07
                        dotyk_wiatru napisała:

                        > !
                        >
                        > No Ty zapewne wiele 'obróciłeś';)

                        dam rade jeszcze Ciebie ale tylko jak nie przekroczylas 35 lat a tak to juz
                        przepadlas u mnie , ale cie pociesze sa i tacy frajerzy co lubia stare d..py:)
                        • dotyk_wiatru Re: zaufanie 14.03.08, 20:03
                          obt37 napisał:
                          >
                          > dam rade jeszcze Ciebie ale tylko jak nie przekroczylas 35 lat a
                          tak to juz
                          > przepadlas u mnie , ale cie pociesze sa i tacy frajerzy co lubia
                          stare d..py:)

                          :) Zapomnij !
                  • polam5 Re: zaufanie 13.03.08, 18:35
                    AMEN nic dodac nic ujac..
                    • dotyk_wiatru Re: zaufanie 13.03.08, 20:24
                      :D zobaczymy co Sosenka na to ;)
    • staly-nick Re: zaufanie 13.03.08, 10:32
      kubawujek.wrzuta.pl/audio/oHY8J670ts/breakout_-_powiedzmy_to
      Powiedzmy to

      Spróbujmy raz, spróbujmy chociaż raz
      powiedzmy to co myśli każde z nas
      może wszystko runie
      na ten piękny ogród kłamstw

      Powiedzmy to, powiedzmy sobie to
      niełatwo, wiem, powiedzieć prawdę wprost
      może nie dziś jeszcze
      jaki piękny ogród kłamstw

      spróbujmy raz, spróbujmy chociaż raz
      powiedzmy to, co myśli każde z nas
      zawsze tylko z tobą
      jaki słodki ogród kłamstw
      • obt37 Re: zaufanie 13.03.08, 14:50
        No sprobyjmy raz ,chociaz raz!! Ze mna sprobujesz??:)
        • obt37 Re: zaufanie 14.03.08, 14:05
          obt37 napisał:

          > No sprobyjmy raz ,chociaz raz!! Ze mna sprobujesz??:)

          Nie odezwalas sie do mnie??czym sobie na to zasluzylem?? tym ze mi sie
          podobasz?? o k..wa przepadlem chyba :)
          Madre dziewczynki podobaja m sie- to zle??
      • zawsze.kinia333 Re: zaufanie 14.03.08, 09:16
        oo jaka sliczna pioseneczka ,ty zawsze masz linki do ladnych piosenek
        • zawsze.kinia333 Re: zaufanie 14.03.08, 09:23
          ta piosenka pasuje do tego tematu i do kazdego zwiaku ,madre sa w niej slowa a
          ten Nalepa juz nie zyje ,czy tak ??
    • staly-nick Re: zaufanie 13.03.08, 10:35
      szka.wrzuta.pl/audio/5vnt2IcpKR/edyta_geppert_-_pocieszanka
      Pozdrawiam:)
    • obt37 Re: zaufanie 13.03.08, 14:53
      Ty nie jecz tylko za chlopem sie obejrzyj nowym!!
      Twoj obraca dziewuchy to i Ty mozesz!:)
      • sosenka.only Re: zaufanie 14.03.08, 08:40
        obt37.bez komentarza......................
        • obt37 Re: zaufanie 14.03.08, 14:03
          sosenka.only napisała:

          > obt37.bez komentarza......................

          Bez komentarza to ma byc BEZ a nie gledzisz
          Napisalem ci co masz zrobic ale niestety Ty juz wiekowa jestes to za pozno
          Faceci lubia mlode cialo:)
      • sosenka.only Re: zaufanie 14.03.08, 09:14
        No wlasnie ,nie ma TY nie ma JA w malzenstwie jestesmy MY ,nie ma
        rowniez sekretow ktore Nas dotycza.
        Wiecie co? rozmyslajac tak na swoja sytuacja doszlam do wniosku ,ze
        bezsilnosc to najgorsze co moze byc, no bo jak mozna zmusic KOGOS
        do milosci.
        Tak jak wczesniej pisalam moj maz zapewnia mnie ze nic sie nie
        dzieje ,ze wszystko co robi to robi dla naszego dobra, ze oczywiscie
        przesadzam bla bla...... ale ani razu nie uslyszalam KOCHAM
        CIE /oczywiscie jest bardzo czuly/.
        >Ta bezsilnosc mnie powala
        >Piszac na Forum oczekuje ,ze ktos mi powie co mam zrobic ,co
        powiedziec ,gdzie sie udac o pomoc ,a zdrugiej strony wiem ,ze
        odpowiedz na te pytania tkwia we mnie.
        >No i co ? znowu zostalam pozostawiona samej sobie, musze zawierzyc
        swojej intuicji -jeszcze raz, przeciez tyle razem przeszlismy ,to
        nie moze sie tak banalnie skonczyc!
        >A MOZE JA PRZESADZAM -MOZE PRZECHODZE KRYZYS CZTERDZIESTKI!!!!!!!!
        Zawsze bylam twarda ,silna realna do bolu , a teraz sie nad soba
        roztkliwiam..................
        • viviene Re: zaufanie 14.03.08, 09:30
          zaufanie jest albo go nie ma ,jesli jest zachwiane,pojawia sie
          strach,uczucie odrzucenia,zaczyna sie kryzys,tak do miłosci nie
          zmusisz i dobrze z,ze o tym wiesz,okrutne to,wiem,jednak jesli
          sytuacja juz sie pojawija,sprobuj w druga strone,zajmij sie
          czyms,najlepiej soba,postaraj sie zapomniec na chwile o tym,ze to
          maz jest dla Ciebie najwazniejszy.Najwazniejsza jestes Ty! zrób cos
          dla siebie,wyjdz z domu,zrob to co lubisz a nie robiłas bo
          zajmowałas sie domem,pomysl o sobie,masz własne pasje,i troche
          własnej intymnosci,maz zauwazy zmiane bo wbrew pozorom obserwuje
          Cie,Twoje zachowanie itp. sprobuj prosze..
          pozdrawiam V.
          • sosenka.only Re: zaufanie 14.03.08, 23:41
            SWIETA PRAWDA!
            >Ktos mi kiedys powiedzial-ZAJMUJAC SIE SOBA POMOZESZ WAM OBOJGU
            >I TO MAM ZAMIAR ZROBIC -zycze sobie powodzenia
            >pozdrawiam!
        • sosenka.only Re: zaufanie 14.03.08, 09:41

          ***POLAMIE I WIATERKU -dzieki fajnie WAS posluchac!!!
          >DOTYK WIATRU-cieply ,delikatny,ufny ,kojacy bol,wnoszacy spokoj do
          serca,STUDZI MOJE EMOCJE
          >POLAM5-konkretny,realny,czasmi brutalny i szorstki,OSTRY PAZUR moze
          byc,POBUDZA MNIE DO WALKI
          ####POZDROWIONKA!!!!!!!!!!!
          • zawsze.kinia333 Re: zaufanie 14.03.08, 09:43
            a ja?? ty tylko swoich pozdrawiasz?? mnie nie bo zanudzam tak?? echhhh nudna
            jestem ale jak pod moj watek ktos wchodzi to go pozdrawiam ,nawet nudziarza
            schizooo ,tak chyba trzeba a moze ja sie nie znam ,ehhhhhhhhh
          • dotyk_wiatru Re: zaufanie 14.03.08, 12:39
            :))) dzięki za miłe słowa Sosenko:))
            Nie poddawaj się!
            Trzymam kciuki:D
        • dotyk_wiatru Re: zaufanie 14.03.08, 12:34
          Bezsilność, czegokolwiek tyczy, jest uciążliwa i może zaprowadzić na
          manowce...Trzeba ją pokonać, nie dać się jej i zabrać za działanie,
          bo bezczynność tylko ją umacnia Sosenko...:)
          Miłość nie kończy się ot tak...O nią trzeba dbać w trakcie związku
          nieustannie...ale nie tylko TY, ON też powinien...Piszesz, że jest
          czuły, to chyba dobrze świadczy, prawda? Nie wiem czy powinnaś
          doszukiwać się w tym elementów krycia zdrady, bo ON może być szczery
          przecież, prawda? 'Kocham Cię'...Kobiety czesto narzekają na swoich
          Mężów, że za rzadko mówią Im te słowa, ale...ponoć jak Mężczyzna RAZ
          je powie, to nic się nie zmienia i uznaje, że nie musi tego w kółko
          powtarzać...Nie wiem tylko na ile to prawda:P
          Widzisz...I Polam i ja pokazaliśmy Tobie co zrobić z naszych punktów
          widzenia...Niestety nie ma pigułki na wszystko i to działającej od
          zaraz...:))) ALE masz rację...Odpowiedź jest w Tobie...w Was...
          Rozmawiaj z Nim dużo...Może wyjedźcie gdzieś razem?

          PS. Każdy jest twardy do czasu.......
          • zawsze.kinia333 Re: zaufanie 14.03.08, 12:41
            Masz chyba duze doswiadczenia dlugoletnie w malzenstwie ze tak piszesz .bo jak
            sie pisze to chyba z doswiadczenia bo tak to nigdy bym ja na przyklad nie pisala
            bo najwazniejsze jest doswiadczenia zeby komus cos doradzic a ja takiego nie
            mam ,ehh nudze sie jak zawsze ,ide spac....
            • obt37 Re: zaufanie 14.03.08, 14:12
              Kinia a do tego spania to masz jakiegos faceta?? chyba nie bo bys nie gledzila
              wciaz ze znudzona jestes :)
            • dotyk_wiatru Re: zaufanie 14.03.08, 20:09
              A co Ty taka senna?;)
              Rozczaruję Ciebie...Nie mam długoletniego stażu małżeńskiego, ba!
              nie mam Męża:) Uważam jednak, że to w niczym nie
              przeszkadza...Wystarczy nieco intuicji i empatii plus trochę wiedzy
              z zakresu psychologii i negocjacji...według mnie...:)


          • polam5 Re: zaufanie 14.03.08, 17:28
            No wlasnie. Tak z ran jeszcze kilka sugestii. Jesli maz jest czuly i ma jeszcze
            inne zalety to nalezy na nich budowac. My z natury jestesmy opiekunczy a wiec
            jesli bedziemy wiedziec co WAM sprawi przyjemnosc a co przykrosc to po ilus tam
            latach w koncu dotrze (o tak to musi sie przedawnic zeby nie wygladalo ze
            robimy cos na komende... ale tak od siebie z serca i czasami to zabiera lata )
            .... OK, przynajmniej nam sie przypomni od czasu do czasu kiedy bedziemy
            przechodzic obok budki z kwiatkami ze zona moze sie ucieszy...(zwlasza jesli
            mamy bagaznik zaladowany piwem)
            A jesli np kwiatki tak rozraduja zone ze wieczorem bedzie mila kolacja ,
            zadnych "docinek" zadnych problemow z blachych spraw (tzn zona zachowa sie jak
            kochanka hahaha) a potem "harce" w sypialni to kto wie...po czasie zacznie
            sie nam to kojarzyc - bron boze prosze nie nazywac tego tresura bo bym sie
            obrazil...:))))
            Mezczyzni z natury nie lubia opowiadac co czuja i mysla a jak przychodza z pracy
            i o pracy opowiadajo to wcale nie potrzebuja wspolczucia i porady ale gluchego
            wysluchania a moze czegos w sensie "Oh Ty na pewno sobi z tym wszystkom
            poradzisz". Zony natomiast dokladnie sluchaja potem sie tym przejmuja i nawet
            zaczynaja analizowac i doradzac - nic nas bardziej nie wkurza jak to ze sie
            "wtracaja w nasze sluzbowe sprawy". No i zaczyna sie "przeciez mi na Tobie
            zalezy i mowisz mi o tych sprawach wiec to chyba naturalne" . Nic bardziej
            blednego.....Przeciez my nie dzieci i porad (damskich ) nie potrzebujemy... :)))
            Chlop sie musi wygadac i jak zona nie spelnia tego to wygada sie do kogos
            innego - np na internecie czy przez telefon.

            Ubawilem sie czytajac :
            " 'Kocham Cię'...Kobiety czesto narzekają na swoich
            Mężów, że za rzadko mówią Im te słowa, ale...ponoć jak Mężczyzna RAZ
            je powie, to nic się nie zmienia i uznaje, że nie musi tego w kółko
            powtarzać...Nie wiem tylko na ile to prawda:P "

            dlatego ze to sie u nas powtarza czesto i ja dokladnie tak to zonie tlumacze -
            kobiety zmieniaja zdanie kilka razy na godzine a wiec nalezy sie zawsze upewnic
            czy to co mowila godzine temu jest ciagle akutalne - my jak powiedzielismy
            Kocham Cie 10 lat temu i nie odwolalismy - tzn jest to ciagle aktualne!!

            Ale mowie ze ja kocham przynajmniej 2x dzinnie - rano przed wyjsciem do pracy i
            przed zasnieciem.. I to wcale ani nie boli ani nie ujmuje meskosci (bo nikt nie
            widzi ) a przynosi usmiech.
            Najwazniejsze to chyba aby jak jest problem - zrobic awanture jesli to wam
            pomaga ale potem rozluznic atmosfere i wyluzowac sie abysmy nie czuli na sobie
            tego jastrzebiego wzroku, abysmy nie byli obserwowani i nie podejrzewali w
            kazdym zdaniu i pytaniu podstepu....
            Nie mozna nas zmusic do niczego ale delikatna sugestia i atmosfera ze to nie
            robimy czegos z czyjejs namowy ale dlatego ze sami do tego doszlismy pracuje o
            wiele lepiej. Dlatego tez nigdy nie pytamy o droge - bladzimy az sami
            znajdziemy wyjscie. Pytanie o droge znaczy ze ten kogo pytamy jest od nas
            madrzejszy! ???
            Z wyjazdami to jest roznie - ja zartuje ze Pan Bog wymyslil 2 dniowy weekend a
            panstwo czasami doklada ale tyko jeden dzien i to jest celowe bo maz i zona moga
            ze soba wytrzymac nie dluzej niz 72 godziny zanim sie nie zaczna klocic
            .....nie zawsze sie to sprawdza ale czesto.
            Prosze pamietaz ze to mezczyzna byl stworzony do rzadzenia swiatem hahahaha....

            Ijeszcze cos dla smiechu:

            Jak Pan Bog stwarzal swiat to najpierw stworzyl ziemie - wygladala pusto ale mu
            sie podobala. Potem ja jeszcze upiekrzyl stwarzajac drzewa i rzeki a potem
            zwierzatka i za kazdym razem to podziwial....
            Potem stworzyl mezczyzne - obszedl dookola i tez byl zachwycony (to jest dowod
            ze Bog to mezczyzna ilibi podziwic to co zrobi. Dlatego min my kupujemy
            kobietom bizuterie aby potem na ich ciele podziwic swoj gust ) "calkiem niezle
            mi to wyszlo".
            No i Adamowi sie zachcialo kobiety. Pan Bog dlugo sie nad tym napracowal....W
            koncu kiedy dzielo bylo zakonczone...Obszedl dookola....nawet kilka
            razy....pokrecil glowa, obszedl jeszcze raz...i w koncu mowi do niej "wiesz co
            Ewa - Ty sie bedziesz musiala cale zycie malowac"
            • sosenka.only Re: zaufanie 14.03.08, 23:34
              Bardzo lubie Twoja szczerosc POLAMIE mimo ,ze jest czasami niezbyt
              mila.przez Twoje posty zaczelam patrzec na swojego Meza troche
              inaczej.
              >Musze przyznac ze faceci niezle kalkuluja i znaja sie troszeczke na
              babskiej psychologi
              >No ale nie myslcie ,ze pozjadaliscie wszystkie rozumy My kobiety
              tez mamy swoja strategie -UMALOWANA EWA zawsze dziala ha ha!
              >Tak wiec staram sie luzowac ,ale trzymam reke na pulsie
              POZDROWIONKA!!!
    • lllll222 Re: zaufanie 14.03.08, 13:11
      Nie ma co debatowac nad tym Napisalas wszystko w starterze Tak jest i wsio .Zeby
      odbudowac potrzeba czasu Ale nie forumowiczom tylko Tobie To kazde dziecko juz o
      tym wie ,ze zaufanie trzeba odbudowac .
      • obt37 Re: zaufanie 14.03.08, 14:14
        o k..wa same intelektualne mozgi na tym forum ,porady darmowe ,gdzie ja jestem????:)
        Jak czytam to mnie pusty smiech ogarnia Ktos kto prosi o rady na forum to musi
        naprawde nie miec rozumu a ci co mu tych rad udzielaja tez go za wiele nie maja :)
        • polam5 Re: zaufanie 14.03.08, 17:33
          A wlasnie - jak mozna pozwolic aby kogos pochwalono - a w leb mu bo przeciez oni
          wszyscy tacy glupi, no nie? a Ty taki madry....Prosic o rade? to znaczy ze ci
          na forum sa madrzejsi?? oj jakie to znajome.

          Ktos kiedy spowiedzial:
          "Mow tylko wtedy kiedy mozesz poprawic (polepszyc) cisze"
      • polam5 Re: zaufanie 14.03.08, 17:37
        Oj racja ale przeciez my codzziennie robimy bledy wiedzac ze robimy zle...
        Od dziecka wiemy ze nalezy byc dla innch takim jakbysmy chcieli aby inni byli
        dla nas - tzn grzecznym - a jak robimy?
        Czasami potrzeba powtarac wiel razy aby do nas dotarlo...
        • sosenka.only Re: zaufanie 14.03.08, 23:42
          ZYCZE WSZYSTKIM DOBREJ NOCY PA PA!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka