Dodaj do ulubionych

Wigilia w taksówce

15.04.08, 12:22
Rozumiem,że scenarzyści chcieli zmniejszyc Kamizeli obsadę Wigilii,ale czy nie mogli tego zrobic jakoś bardziej sensownie?
Ta sytuacja z Goszą jej menem i doczepianym bachorem była absurdalna.
Ktoś mi wytłumaczy po cholere zamiast do Grabiny pojechali na noc do Szczecina?
Przecież w nocy do szpitala nie wejdą...
Zakładając,że wyjechali między 18 a 20 to dojadą do Szczecina pewnie koło 2 w nocy.I co tam kurna będą robic???Nie lepiej było do Kamizeli na wigilię,przespac sie i nad ranem wyjechac do Szczecina?
Z Santaną sytuacja też dziwna.
Nie wiem na jakim on oddziale pracuje,ale zapewne na internie.W wigilie pewnie większosc pacjentów wypisano do domu,do tego na nocnym dyżurze zapewne jest tylko 1 lekarz.No dobra,w święta pewnie siedzi jakiś młody świeżak po studiach,więc możliwe,że wzywa Santanę na konsultację,bo sobie z czymś nie radzi (jakby było więcej lekarzy to by nie wołał Santany).Więc w takim razie jaki to niby kolega sie rozchorował i musi go zastąpic Santana?I dlaczego tylko do 24?A potem co?Pacjenci sami zostają?
Obserwuj wątek
    • aga_ata Re: Wigilia w taksówce 15.04.08, 13:45
      Musieli pokazać ból Kamizeli, że wszyscy siknęli na nią sikiem prostym i woleli
      Wigilię jak najdalej od tych świrusów z Grabiny.
      • falka32 Re: Wigilia w taksówce 15.04.08, 17:42
        Wygląda na to, że dzieci Mostowiaków się jakby usamodzielniły? Zaczęły posiadać
        własne życie? Hmmm, niemożliwe.

        Z Santaną od biedy można wytłumaczyć tak, że wezwali go na konsultację a potem
        się okazało, że kolega, który miał przyjść na zmianę od 19-tej zachorował
        znienacka, na przykład zatrucie żołądkowe spadło na niego jak jastrząb. No i
        Santana został z łapanki na zastępstwo, bo był pod ręką. A że do północy, to w
        Wigilię akurat jest zrozumiałe, bo często się dyżurni wymieniają w czasie
        dyżurów, np. jeden ma dyżur, drugi przychodzi za niego na 3 godziny, żeby tamten
        mógł wyskoczyć do domu złożyć życzenia, potem ten pierwszy wraca i drugi leci do
        domu na spóźnioną kolację. Więc ten, co zachorował, mógł się umówić ze
        przychodzi od 19-tej do północy a potem przychodzi drugi (którego faktycznie
        jest to dyżur), który już odgibał kolację wigilijną. I na przykład tego, który
        faktycznie powinien mieć dyżur nie można było złapać, żeby go ściągnąć na 19-tą,
        bo wyłączył komórkę, a Santana znalazł się akurat w nieodpowiednim miejscu o
        nieodpowiedniej godzinie i miał pecha :)
        • romcia.p Re: Wigilia w taksówce 15.04.08, 17:59
          falka32 napisała:

          Santana znalazł się akurat w nieodpowiednim miejscu o
          > nieodpowiedniej godzinie i miał pecha :)

          albo szczęście,że nie musiał brac udziału w spędzie u Lucków
          kto wie,może to on sam tak to zorganizował,że niby ktoś go potrzebuje w szpitalu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka