Dodaj do ulubionych

dziecko mojego faceta

29.09.03, 15:09
Sprobuje napisac jak najkrocej sie da.
Jestem z mezczyzna, ktory ma 9letnia corke, ktora mieszka z matka w innym
miescie. Przeprowadzial sie tam ze wzgledu na mezczyzne, z ktorym juz zdazyla
zerwac i wyprowadzic sie od niego i pogodzic-nie zdazyla sie jeszcze
wprowadzic. Corka podobno nie lubi tego faceta i ciaglych awantur w domu i
stala sie nieznosna, nie chce is euczyc, obraza wszystkich etc.
To sie dzialo przez ostatni rok. Tymczasem w jej mieszkaniu zamieszkal moj
facet (czyli wlascieiwie w swoim mieszkaniu, ale ona tam mieszkala).
Nie znam ani dziecka ani matki.
Planujemy razem zamieszkac jak on sprzeda to mieszkanie i kupi nowe, _nasze_
Wczoraj moj mezczyzna oznajmil ze ma problem: jego byla zona chce mu oddac
dziecko, bo juz ma go dosyc.
Oczywiscie jest mala szansa, ze pozbedzie sie dziecka, ale to mnie sklonilo
do pewnych rozwazan.
NIe chce pisac co bym pomyslala o takiej matce, bo to wiadomo, ale mysle jak
by wygladalo nasze zycie tutaj.
On caly dzien pracuje, zadko wraca do domu przed 19, brak czasu na cokolwiek.
Powiedzial, ze by wzial opiekunke, kt by sie dzieckiem zajela itd.
Ja zaczelam myslec o swoim miejscu w takim ukladzie bo:
- koncze studia i wcale jeszcze nie mysle o zakladaniu rodziny. Chcialabym
popracowac, pojezdzic po swiecie (nawet na rok czy dluzej)
-jakbym chciala miec dziecko to bym je sama urodzila, a gdybym zdecydowala
sie je urodzic to bym wziela za to calkowita odpowiedzialnosc. Ten moment
jeszcze nie nastapil.
-nawet jesli moj facet mowi, ze ja nie musialabym niczego robic, to ja w to
nie wierze, przeciez nie moglabym jej traktowac jak powietrze. A znajac
facetow, to oni chetnie uciekaja od obowiazkow, tlumaczac sie praca itd.
-kwestia mieszkania- nie bede mieszkac z nimi tam, gdzie oni mieszkali
wczesniej we trojke.
I moglabym tak dalej wymieniac kolejne argumenty za tym, ze ta sytuacja by mi
srednio odpowiadala.
Cale szczescie, ze na razie sa to rozwazania teoretyczne.... Ale ktoregos
dnia moze sie taka sytuacja zdarzyc.
I nie wiem czy bym cos takiego udzwignela....
Moglabym zacisnac zeby i sprobowac. Ale jakbym byla nieszczesliwa to bym
zatrula wszystkim zycie ze soba na czele.
Nie wiem co o tym wszystkim sadzic.........
Obserwuj wątek
    • what2do Re: dziecko mojego faceta 29.09.03, 16:00
      Droga Ariel,
      może nie zabrzmi to zbyt pocieszająco i miło, ale napiszę, co o takich układach
      myślę. Sama swego czasu zaplątałam się w związek z facetem "z przeszłością",
      jak się później okazało wcale nie tak do końca "przeszłą"... ale to temat na
      inny wątek. W każdym razie, on też miał dziecko, byłą żonę, która pewnego dnia
      okazała się żoną jak najbardziej aktualną - ale zanim prawda wyszła na jaw,
      podobnie jak Ty stanęłam przed wizją poznania potomka tego faceta i ułożenia
      jakichś tam stosunków z całą trójką. Miałam identyczne dylematy - jak mam
      odnosić się do dziecka?; czy ono mnie zaakceptuje?; jak bardzo jego istnienie
      zmieni moje życie? Nie chciałam krzywdzić nikogo, w tym siebie. Miałam tysiące
      rozterek, a że należę do osób, które skrupulatnie roztrząsają wszystkie za i
      przeciw, po pewnym czasie całkiem zaplątałam się w swoich rozmyślaniach. Sama
      już nie wiedziałam, co powinnam zrobić. Na szczęście, zanim sprawy nie zaszły
      za daleko, prawda wyszła na jaw, zerwałam z tym oszustem wszelkie kontakty. I
      wiesz, Ariel - gdy zamknęłam ten rozdział, poczułam tak niewyobrażalną ulgę...
      aż trudno mi to opisać. Kochałam tego faceta (a raczej jego zniekształcony
      obraz, stworzony na mój użytek), ale jednocześnie uświadomiłam sobie, że nie
      byłabym z nim szczęśliwa - pomijając nawet fakt, że mnie okłamał i skrzywdził.
      Nie pozwoliłyby mi na to niekończące się dylematy moralne, ciągłe kompromisy,
      rezygnacja ze swoich planów... Pewnego dnia zadałam sobie pytanie: czy chcę,
      aby tak wyglądało moje życie? Czy cena nie jest zbyt wysoka? Pomyślałam o
      sobie, znalazłam siłę, żeby wyrwać się z tego, co stało się tym łatwiejsze, gdy
      wyszły na jaw jego kłamstwa. Sądząc po Twoim nicku, masz 23 lata - ja byłam w
      mniej więcej tym samym wieku. Pomyśl - całe życie przed Tobą! Możesz ułożyć je
      naprawdę jak tylko sobie zamarzysz! Nie pchaj się na samym początku w
      skomplikowane, bolesne układy, z którymi nie radzą sobie często bardziej
      doświadczone od nas. Oczywiście, można próbować, ale - po co? W imię czego?
      Jeśli już teraz masz wątpliwości, czy wytrwasz, czy warto, czy odnajdziesz się
      w tej trudnej sytuacji, to zrezygnuj od razu. Jeszcze studiujesz, wokół Ciebie
      na pewno jest mnóstwo fajnych facetów bez zobowiązań. Pomyśl, o ile
      przyjemniejsze, pełniejsze, szczęśliwsze będzie życie bez rozterek, które masz
      teraz. Przede wszystkim musisz zadbać o siebie. Bo jesteś dla siebie
      najważniejsza. Nie unieszczęśliwiaj się na własne życzenie.
      Może zaraz zakrzyczą mnie inni, że przecież miłość warta jest poświęceń, że
      przekreślam prawo do szczęścia tych, którym raz się nie udało, mieli rodziny,
      które się rozpadły. To nie jest moim celem. Sama mam przyjaciółkę w takiej
      sytuacji i życzę jej znalezienia drugiej połowy. Ale z perspektywy Ariel i
      mojej sprzed kilku lat, kiedy miałam identyczne wątpliwości, tak właśnie patrzę
      na problem.
      Moja rada: Jeśli już teraz dręczą Cię rozterki, zakończ tę znajomość. Potem
      będzie coraz gorzej.
      pozdrawiam
      • what2do Re: dziecko mojego faceta 29.09.03, 16:05
        Dodam jeszcze, że jestem teraz szczęśliwą żoną mężczyzny, który nie daje mi
        najmniejszych powodów do przeżywania takich duchowych katuszy jak kilka lat
        temu i dziękuję niebiosom, że ustrzegły mnie przed tamtym chorym związkiem.
        • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 29.09.03, 16:17
          Dziekuje Ci za posta.
          WIem, ze najprosciej by bylo zmienic faceta, ale mi naprawde na nim zalezy. A
          moze mi sie tak tylko wydaje, bo inaczej nie mialabym tego typu rozterek i
          watpliwosci....
          Jakis czas temu pisalam na tym forum, ze nienajlepiej sie dzieje w moim zwiazku
          i ze zrobie wszystko co w mojej mocy zeby ratowac ten zwiazek, bo mi bardzo na
          nim zalezy.
          Ale teraz to juz sama nie wiem.

          • oliwkowa Re: dziecko mojego faceta 29.09.03, 16:27
            to, że masz rozterki i wątpliwości świadczy o tym, że potrafisz wybiec w
            przyszłość trochę dalej niż do kolejnego weekendu
            i to się chwali
            moimm zdaniem slogany 'miłość ci wszystko wybaczy' lub tez 'miłość jest warta
            wielu poświęceń' to tylko półprawdy, bo wszystko ma swoje granice
            i nie wszystko można usprawiedliwiać miłością
            Może pomyśl, jak będzie wyglądać twoje życie za kilka lat jeśli zostaniesz w
            tym układzie? co z tego, ze z kochanym przy boku, skoro cała reszta, wbrew
            pozorom bardzo ważna, będzie czynić cię nieszczęśliwą?
            przykro mi, ale przychylam się w podstawowych punktach do tego co napisała moja
            poprzedniczka, na twoim miejscu nie pakowałabym się w taki związek, zakończ go
            zanim będzie za późno
    • labeg Re: dziecko mojego faceta 29.09.03, 20:28
      przeczytalam watek i nie potrafie przestac o nim myslec ...
      po pierwsze odnosze wrazenie ze w tym wszystkim najmniej chodzi o dziecko -
      dziewczynka, chociaz nic nie zwinila jest w tym wszystkim chyba najbardziej
      poszkodowana, z jednej strony ma malo odpowiedzilan matke ktora przy wiekszych
      klopotach oddaje dziecko ojcu, z drugiej pewnie fakttycznie ma dosc awantur
      w "domu"
      po drugie , czuje troszke takie deja vu - 2 lata temu z wlasnej
      nieprzymuszonej woli i z pelna swiadomoscia tego co robie, weszlam w zwiazek z
      facetem ktory byl w sepracji. przeczuwalam jak to sie skonczy, ale bylam
      zakochana i juz. to malzenstwo nie mialo dzieci, ona go zostawila dla jakiegos
      bogatego bubka, a on zostal sam, chory, bez pieniedzy, chociaz z blisko
      mieszkajaca rodzina. nie bylam zazdrosna o tamta, de facto zone jak
      najbardziej pelnoprawna, po jakims czasie nawet zdjecie slubne zniknelo z
      szafki. nic nie chcialm od niego, nie poganialalm. moze bylam za dobra dla
      niego? podczas naszego "bycia" wracal do zdrowia, znalazl prace, zaczal
      odzywac, po jakichs 6 miesiacach COS sie zaczelo zmieniac - domyslacie sie
      pewnie, z hukiem zostalam odstawiona na boczny tor, bo zona skruszala wrocila:
      okazalo sie ze tamten bogaty do piet nie dorastal temu M., bo M. ja kochal a
      bogaty wykorzystywal. M. nie byl taki swiety, sama to wiem, wszystkie obelgi
      jakie rzucal pod adresem zony to byl pic na wode, fotomontaz- on na nia czekal
      az wroci i jak wrocila.. wszystko inne stracilo znaczenie. Od znajomych nie
      slyszalam dobrego slowa na te kobiete, nawet tesciowa za nia nie przepadala.
      Moral z tej historii? 9 na 10 historii z zonatymi, w separacji to droga w
      slepa uliczke.
      ta historia ciagle we mnie siedzi. Moze dlatego jestem ciagle sama - bo sie
      boje ze znowu dam serce, ktos z tego skorzysta i znowu wyrzuci po wytarciu
      butow?
      Nie opowiadam sie za zadna ze stron: czy masz Ariel zostac w tym ukladzie czy
      nie. po prostu spisz sobie na kartce za i przeciw. Mi pomaga pamietnik:) czego
      tam nie ma :)))))
      Pozdrawiam zyczac tylko trafnych decyzji
      • oliwkowa Re: dziecko mojego faceta 30.09.03, 08:19
        To jasne, że dziecko jest tutaj najbardziej poszkodowane, tym bardziej, że nie
        ma wpływu na rozwój wydarzeń, może być tylko ich biernym obserwatorem lub
        buntować się przeciwko nim zachowując się nieznośnie, tak jak pisała Ariel. i
        najbardziej współczuję właśnie tej małej dziewczynce, tylko, ze Ariel pytała,
        jak zachowalibysmy sie w jej sytuacji, wiec odpowiedziałam
        nie chciałabym wyjść na taką która ma gdzieś dobro dzieci, bo tak nie jest:)

        decyzje naprawdę nie do pozazdroszczenia... ja wycofałabym sie z takiego
        związku, zanim będzie za późno, zanim rozstanie będzie jeszcze trudniejsze
        a jeśli to ten Jedyny, cóż, trzeba go przyjąć z całym dobrodziejstwem
        inwentarza, tak to już jest z rozwodnikami, że człowiek wiąże się nie tylko z
        nim, ale przeważnie z częścia jego przeszłego życia, szczególnie, gdy są dzieci
        i trzeba to brać pod uwagę zaraz na początku, skalkulować, czy stać mnie na
        takie ustępstwa
      • koliberek1976 O !!!! RANY !!!! 20.10.03, 14:46
        Dziewczyno,
        nieco mnie zabiłas przyznam szczerze....
        włąśnie podjęłam decyzję - zamieszkania z facetem, któy w dalszym ciągu jest
        żonaty...
        Co wićej on mieszkala z żoną w Krakowie - ja mieszkam w W-wie, a planujemy
        uciec do Tójmiasta...
        Wszytko wydaje sie słodkie.....
        ale chyba za często zapominam, że pewna kobieta jest w dalszym ciągu jego
        żoną...
        szukam pracy w Trójmieście i myślę, że dostanę i to ciekawszą niż mam tutaj...
        ale może jednak to wszytko za wcześnie...
        chociaż mam wrażenie, ze obydwoje zwariowaliśmy na swoim punkcie....
        - co prawda każda historia jest inna, ale wlałaś we mnie nutkę strachu...
        ...
        k
        • julia.julia Re: O !!!! RANY !!!! 20.10.03, 15:32
          Koliberek- niczym się nie martw, przyjeżdżaj do Trójmiasta, o miłość trzeba
          walczyć i dbać. Będzie dobrze :-)
          A zona? No cóż... każdy ma jakąś przeszłość...
        • ariel23 Re: O !!!! RANY !!!! 20.10.03, 16:29
          Koliberku,
          nie napisalas czy Twoj mezczyzna ma dziecko.
          Bo jesli ma tylko zone, to jak sie z nia rozwiedzie, to nie bedzie musial z nia
          utrzymywac zadnego kontaktu.
          U mnie jest inna sytuacja. Niestety musi sie kontaktowac z byla zona przez
          dziecko.
          I czego sie wystraszylas tak konkretnie? Ze tamta kobieta bedzie Wam w zycie
          ingerowac czy cu?
          • koliberek1976 Re: O !!!! RANY !!!! 22.10.03, 11:42
            Jestem, nie - nie ma dziecka....
            Z żoną prawie się nie kontaktują..i wąłściwie nie maja nic wspólnego, ani
            żadnych dóbr materialnych, ani znajomych - bo zawsze szukali czegoś innego...
            w życiu.....
            Jutro jadę na osteczna rozmowwę o prace do Trójmiasta - trzymajcie kciuki...
            Jeżeli to wypali - to za kilka tygodni - będę mieszkała nad morzem...
            A mój facet - hmmmmm - czuje, że to to.
            Chociaz nestety - żona gdzieś tam siedzi w srodku we mnie, chociaż jest na
            drugim końcu Polski...
            całuje wszytkich
            k
    • labeg Re: dziecko mojego faceta 29.09.03, 21:21
      jeszcze dodam : bo tak naprawde kazdy facet ma tylko jedna Jedyna, te wlasciwa
      polowke - do zaastanowienia: czy to Ty wlasnie nia jestes, bo jesli tak , i
      jesli on dla ciebie tez jest tym Jedynym to warto poniesc wszystkie
      wyrzeczenia i trudy

      ale wiem tez ze "stara milosc nie rdzewieje" - zastanow sie nad stosunkiem
      tego faceta do rodziny, czy bardzeij mu zalezy na tobie czy na tej rodzinie-
      nie mowie zeby rezygnowal z dziecka ale niech okresli swoje priorytety -
      sprawa tego mieszkania nie podoba mi sie .. niby jej ale jego czyli w sumie
      ich . dopoki on si enie zdecyduje bedzie ciezko i Tobie i jemu -taka jest
      prawda.
      • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 30.09.03, 12:36
        labeg napisała:


        > sprawa tego mieszkania nie podoba mi sie .. niby jej ale jego czyli w sumie
        > ich . dopoki on si enie zdecyduje bedzie ciezko i Tobie i jemu -taka jest
        > prawda.

        Mi tez sie nie podoba. Bylo o to juz awantury i obiecal, ze sprzeda, podziela
        sie ieniedzmi i kupi nowe, tylko nasz.
        Aha, i nie sa w separacji, tylko sie rozwiedli. I jak go poznalam to juz ponad
        4 lata nie byli ze soba.
        A mieszkanie bylo od poczatku zapisane na byla zone (chociaz to on w calosci je
        kupil), mowi, ze mieli je przepisac itd... ale jakos im nie wychodzi.
        Chce zeby juz je sprzedal zeby chociaz jeden problem rozwiazac
    • ann.k Re: dziecko mojego faceta 20.10.03, 16:25
      Ariel, kilka uwag. W tym jedna najważniejsza. Jeśli on kupi mieszkanie, to ono
      będzie _jego_, a nie wasze. Czy Ci się to podoba czy nie, czy on tak mówi czy
      nie. Z tego co pamiętam nie znacie się zbyt długo, więc raczej nie liczyłabym
      na Twoim miejscu, że będziesz widniała jako współwłaścicielka lokalu.

      Jeżeli zaś chodzi o dziecko, to 9 letnie dziecko jest już dużym dzieckiem i nie
      potrzebuje kogoś takiego jak opiekunka. Opiekunkę to się zatrudnia do malucha,
      który nie potrafi sam się wysikać, umyć się, ubrać, przygotować jedzenia.
      Zdrowe i normalnie rozwinięte dziecko już dawno to potrafi. Potrafi również, a
      przynajmniej powinno umieć, obsłużyć kuchenkę gazową, czyli spokojnie zajmie
      się samo sobą. Inna sprawa, że w obecnej sytuacji to ona przede wszytkim
      potrzebuje kogoś bliskiego, a nie "obcej baby". Którą jest zarówno opiekunka,
      jak i niestety Ty :(. Mnie się wydaje, że jej zachowanie związane jest własnie
      z tym, że obecnie musi mieszkać z "obcym chłopem". Poza tym wyglada na to, że
      zwyczajnie brakuje jej zainteresowania ojca, który ma nową panią i mamusi,
      która bardziej koncentruje się na problemach ze swoim nowym panem niż na
      własnym dziecku. Niegrzecznością i robieniem na złość próbuje zwrócić na siebie
      uwagę - nie widzą mnie kiedy jestem grzeczna, może zauważą jak będę
      niegrzeczna. Wręcz książkowe zachowanie dziecka, któremu brakuje miłości i
      zainteresowania rodziców.

      Ty natomiast musisz pamiętać, że nawet jak będziesz z tym facetem na stałe, on
      zawsze będzie przede wszystkim ojcem tamtej dziewczynki. No chyba, że ona go
      mało obchodzi, wtedy się dobrze zastanów nad wspólną przyszłością. Waszymi
      dziećmi nie będzie się bardziej interesował. Na dzień, dwa, miesiąc, ale
      któregoś dnia będziesz musiała się nią zająć. Gdyby jej matce coś się stało,
      jej ojciec nie będzie miał wyboru, będzie musiał sie nią zająć. A jeśli
      będziecie razem, Ty również. Oczywiście w sensie moralnym, nie prawnym. Wzięłaś
      sobie faceta z przeszłością. Czyli z całym dobrodziejstwem inwentarza. Inna
      sprawa, że dopóki nie wyrazisz zgody na adopcję tej dziewczynki (a do tego
      musisz być żoną jej ojca i jej matka musi stracić prawa rodzicielskie), nie
      masz wobec niej żadnych zobowiązań.

      Osobiście bym unikała wiązania się z facetem, który ma na głowie byłą żonę,
      dziecko i alimenty. Choćby dlatego, że wiem jak łatwo jest to dziecko zranić i
      jak trudno pokochać gdyby przyszło z nim zamieszkać.
      • justi68 Re: dziecko mojego faceta 21.10.03, 12:43
        mam córkę mniej więcej w tym wieku. W zyciu nie brałabym się za opieke nad
        dzieckiem, które ma przecież swoich rodziców. Z czym taka opieka sie wiąże? z
        odrabianiem lekcji, chodzeniem na zebrania no i z komunia która wypada jej w
        tym roku. Kto sie tym zajmie jak nie zona i jej były? ty!!
        Żona nie może sobie sama poradzić z dzieckiem które w tym wieku chce
        samodzielności i robi sie po prostu pyskate. Ma swoje zdanie. To nie jest
        przedmiot który da sie przenosić z reki do ręki.
        Nie mam pojęcia dlaczego dziewczyny pakujecie sie w takie układy i to jeszcze
        nie mając kompletnie doświadczenia w wychowywaniu dzieci. Co innego jak ma sie
        już własne, ale tak? kompletne nieporozumienie i żadna zaslepiona miłośc tego
        nie tłumaczy. predzej czy później przejrzysz na oczy.
        pozdrawiam Justi
      • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 21.10.03, 13:42
        ann.k napisała:

        > Ariel, kilka uwag. W tym jedna najważniejsza. Jeśli on kupi mieszkanie, to
        ono
        > będzie _jego_, a nie wasze. Czy Ci się to podoba czy nie, czy on tak mówi czy
        > nie. Z tego co pamiętam nie znacie się zbyt długo, więc raczej nie liczyłabym
        > na Twoim miejscu, że będziesz widniała jako współwłaścicielka lokalu.

        Zdaje sobie z tego sprawe. Ja nawet nie chce byc wspolwlascicielem itd.... Dla
        mnie najwazniejsze, zeby nie miala z tym nic wspolnego jego byla zona.


        > Inna sprawa, że w obecnej sytuacji to ona przede wszytkim
        > potrzebuje kogoś bliskiego, a nie "obcej baby". Którą jest zarówno opiekunka,
        > jak i niestety Ty :(

        Zgadzam sie w 100%

        . Mnie się wydaje, że jej zachowanie związane jest własnie
        > z tym, że obecnie musi mieszkać z "obcym chłopem". Poza tym wyglada na to, że
        > zwyczajnie brakuje jej zainteresowania ojca, który ma nową panią i mamusi,
        > która bardziej koncentruje się na problemach ze swoim nowym panem niż na
        > własnym dziecku.

        Na razie nie mieszka z "obcym chlopem" bo sie od niego wyprowadzily, ale
        wkrotce pewnie znowu wprowadza. A co do zainteresowania ojca... to nie jest
        tak, ze ma nowa pania i sie nie interesuje dzieckiem. Dziecko jest daleko, ale
        codziennie sie slysza przez tel. on jak tylko moze to jezdzi do niej. I nawet
        gdyby nie mial zadnej kobiety i by zyl sam to w czestotliwosci ich kontaktow
        nic by sie nie zmienilo.

        • justi68 Re: dziecko mojego faceta 21.10.03, 14:18
          tłumaczysz to co robi na wszelkie mozliwe sposoby, żadne rady nic nie pomogą.
          Po prostu musisz sie sparzyć i tyle. Czasami tak musi być.
          Życzę dużo szczęścia bo będzie Ci potrzebne...
          • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 21.10.03, 15:16
            Prosze napisz mi w jaki sposob go tlumacze, bo nie bardzo rozumiem.
            Wczensiej o ile dobrze pamietam pisalas cos o zaslepieniu miloscia itd...
            Otoz nie zgadzam sie z Toba. Nie jestem zaslepiona i nie probuje go tlumaczyc.
            Zalozylam ten watek, bo mam watpliwosci czy dalabym sobie rade gdyby okazalo
            sie, ze dziecko musialoby zamieszkac z ojcem.
            I nie rozumiem tez co ma do rzeczy to, ze ktos sie wiaze z facetem, a nie ma
            pojecia o wychowywaniu dzieci.


            justi68 napisała:

            > tłumaczysz to co robi na wszelkie mozliwe sposoby, żadne rady nic nie pomogą.
            > Po prostu musisz sie sparzyć i tyle. Czasami tak musi być.
            > Życzę dużo szczęścia bo będzie Ci potrzebne...
            • ann.k Re: dziecko mojego faceta 21.10.03, 20:03
              Wiesz, trochę ma. Bardzo trudno jest zajmować się dzieckiem w wieku lat 9 i
              starszym, jeśli się nie ma żadnego doświadczenia w postępowaniu z dziećmi. Nie
              mówię tu o dzieciach kuzynów i innych maluchach, którymi się może kiedyś tam
              zajmowałaś.
              • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 09:39
                Ok, ale sytuacja, ktora ja opisalam jest czysto hipotetyczna. I moze wcale do
                niej nie dojsc. Moze, ale nie musi. I dlatego nie rozumiem sugestii, ze nie
                powinnam sie wiazac z facetem, ktory ma 9-letnie dziecko, bo nie mam
                doswiadczenia w wychowywaniu dzieci.

                ann.k napisała:

                > Wiesz, trochę ma. Bardzo trudno jest zajmować się dzieckiem w wieku lat 9 i
                > starszym, jeśli się nie ma żadnego doświadczenia w postępowaniu z dziećmi.
                Nie
                > mówię tu o dzieciach kuzynów i innych maluchach, którymi się może kiedyś tam
                > zajmowałaś.
                >
    • edyta0 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 11:29
      Słuchaj głosu swojego serca...Ja mam teraz 26 lat i jestem z mężczyzną, który
      zostawił swoją żonę dla mnie. Miłość zwyciężyła. Natomiast nie mogę
      powiedzieć, że pozostawił dzieci, ponieważ je odwiedza i ja to całkowicie
      rozumiem. Godzę się z taką sytuacją, ponieważ miłość wymaga poświęceń, ktoś
      kto nie zaznał prawdziwej miłości, będzie prawił jakieś chore sformułowania w
      stylu, żebyś patrzyła na siebie. Jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi,
      ponieważ nigdy nie spotkałam tak cudownego, opiekuńczego i inteligentnego
      faceta i jestem z tego bardzo dumna. I nie przeszkadzają mi Jego dzieci (7 lat
      i 11lat), a nawet więcej, nigdy ich nie widziałam ale kocham je, ponieważ są
      częścią tego człowieka. My też mieliśmy sytuację, że chciała jego żona oddać
      mu dzieci i nawet się nie zastanawialiśmy przez moment. Wszystko można
      pogodzić, jeśli tylko z tą drugą osobą chcesz być. Ale jednak nie oddała. Ja
      też będę chciała mieć w przyszłości dzieci i powinne tworzyć całość z Jego
      dziećmi. Uważam, że jeśli nie jesteś pewna uczuć to nie powinnaś się w to
      wciągać, a jeśli jest inaczej to naprzód - żyje się tylko raz, by być
      szczęśliwym. Jeśli masz jakieś uwagi to pisz na mój adres. I pamiętaj, że
      prawdziwa miłość potrafi przenieść nie jeden głaz na Twojej drodze.
      • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 11:41
        Dziekuje Ci za Twojego posta. Jestesmy w podobnej sytuacji. Moze z ta roznica,
        ze ja poznalam mojego faceta 4 lata po rozstaniu z zona.
        Jesli moge zapytac, to czemu nie poznalas jego dzieci? Mieszkacie w innym
        miescie? Nie jestes gotowa? Czy one nie bywaja u ojca? Oczywiscie nie musisz
        odpowiadac.

        edyta0 napisała:

        > Słuchaj głosu swojego serca...Ja mam teraz 26 lat i jestem z mężczyzną, który
        > zostawił swoją żonę dla mnie. Miłość zwyciężyła. Natomiast nie mogę
        > powiedzieć, że pozostawił dzieci, ponieważ je odwiedza i ja to całkowicie
        > rozumiem. Godzę się z taką sytuacją, ponieważ miłość wymaga poświęceń, ktoś
        > kto nie zaznał prawdziwej miłości, będzie prawił jakieś chore sformułowania w
        > stylu, żebyś patrzyła na siebie. Jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi,
        > ponieważ nigdy nie spotkałam tak cudownego, opiekuńczego i inteligentnego
        > faceta i jestem z tego bardzo dumna. I nie przeszkadzają mi Jego dzieci (7
        lat
        > i 11lat), a nawet więcej, nigdy ich nie widziałam ale kocham je, ponieważ są
        > częścią tego człowieka. My też mieliśmy sytuację, że chciała jego żona oddać
        > mu dzieci i nawet się nie zastanawialiśmy przez moment. Wszystko można
        > pogodzić, jeśli tylko z tą drugą osobą chcesz być. Ale jednak nie oddała. Ja
        > też będę chciała mieć w przyszłości dzieci i powinne tworzyć całość z Jego
        > dziećmi. Uważam, że jeśli nie jesteś pewna uczuć to nie powinnaś się w to
        > wciągać, a jeśli jest inaczej to naprzód - żyje się tylko raz, by być
        > szczęśliwym. Jeśli masz jakieś uwagi to pisz na mój adres. I pamiętaj, że
        > prawdziwa miłość potrafi przenieść nie jeden głaz na Twojej drodze.
        • edyta0 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 11:50
          Mieszkamy zupełnie w innych miastach (180 km różnicy), bardzo bym chciała je
          zobaczyć i nie przeczę, że obawiam się tylko tego, czy mnie zaakceptują.
          Chociaż znając psychikę dzieci, krok po kroku i będzie OK, ponieważ ma mądre
          dzieci, więc na pewno to zrozumią. Jeździ do nich na jeden dzień i często się
          pytają o mnie mówiąc (wielbicielka). Rozumiem, że i dla tych dzieci, jest to
          bardzo trudna sytuacja ale na pewno lepsza, niż jeśli mieliby widzieć i
          przeżywać nieporozumienia rodziców. Sama kiedyś tego doświadczyłam i żałuję,
          że mama nie odeszła od taty, tylko została z nim dla nas. I jeszcze jedno,
          mając pełną swiadomość tego wszystkiego, wiedziałam o tym i liczyłam się z tym
          wszystkim, obowiązkami i poświęceniem...ale jak pisałam, kochamy się do
          szaleństwa. Myślę, że jeśli Jego żona dojrzeje do decyzji, by Mu je dawać na
          weekend, to absolutnie nie będzie mi to przeszkadzało... W końcu można zabrać
          dzieciaki i razem gdzieś wyjechać, zwiedzać i miło spędzać czas. One dla mnie
          nie są przeszkodą w naszym związku. Ja od razu je zaakceoptowałam i gdybym
          jeszcze raz miała taką decyzję podjąć...to bym się nawet nie zawahała. Czego
          można chcieć więcej, skoro wszystko mam. Tylko się cieszyć. Jak masz jeszcze
          pytania to pytaj śmiało.
          Edyta
        • koliberek1976 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 11:54
          Ja tez uważam, że dużo można przejśc i poradzić obie z wieloma trudnościami.
          Jedyne z czego powinnaś sobie zdawać sprawę to, że wiązanie się na poważnie z
          facetem, który posiada dziecko, wymaga więcej altruizmu i odpowiedzialności....
          ...
          ale wszystko da sie pogodzić...
          tylko musisz sobie zadac pytanie,
          czy będziesz potrafiła się nim dzielic z tą dziewczynką...
          a także dac jej coś z siebie...
          a że jest trudnym dzieckiem .......???????/
          hmmmmmmm w jej sytuacji rozniosłabym mieszkanie ze wsciekłaości i żalu ....
          w poszukiwaniu własnego miejsca...

          k
          • edyta0 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 11:58
            Wiesz... życie to nie bajka. Dlatego z całą świadomością i odpowiedzialnością
            weszłam w taki związek. Jestem na tyle silną, odopiwedzialną i mądrą osobą, że
            sobie poradzę ;-)
            Edyta
            • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:01
              I od samego poczatku bylo tak samo? Nie mialas cienia watpliwosci?
              I jeszcze jedno pytanie: jak dlugo ze soba jestescie?

              edyta0 napisała:

              > Wiesz... życie to nie bajka. Dlatego z całą świadomością i odpowiedzialnością
              > weszłam w taki związek. Jestem na tyle silną, odopiwedzialną i mądrą osobą,
              że
              > sobie poradzę ;-)
              > Edyta
              • edyta0 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:13
                Hmmm... może to jest dziwne ale nie. Raczej bałam się tego, że nigdy od niej
                nie odejdzie...ale miłość Jego do mnie była (i jest)tak ogromna, że
                pokonaliśmy wszystkie trudności, by być ze sobą razem. Jesteśmy ze sobą 1,5
                roku i nasze uczucia płoną, nie możemy bez siebie wytrzymać 5 minut. Może
                gdybym nie była pewna Jego, jako osoby, to nie chciałabym się w to mieszać,
                tylko dałabym sobie spokój. A może powinnaś porozmawiać z nim jak to wszystko
                widzi, w końcu razem musicie rozwiązywać problemy. My dużo spraw omawiamy,,
                skoro jestem dla Niego ważna, to musi mieć świadomość tego, co czuję i mylę o
                tym wszystkim. Ostatnio nawet rozmawialiśmy o tym, jak powinniśmy się
                zachowywać na początku, gdy pojawią się w naszym domu... na pewno nie
                powinniśmy od razu okazywać sobie czułości i zachowywać się tak jakby ich nie
                było. Oni muszą powoli wchodzić w inny świat, a nie doznać szoku widząc, że
                ich ukochany tatuś, który kochał ich mamusię teraz okazuje czułości innej
                kobiecie, to byłby dla nich szok. Musimy w tym wszystkim liczyć się z psychiką
                dzieci, niech wiedzą, że pomimo tego, iż rodzice nie są razem bardzo ich
                kochają i czują się kochane, nawet przeze mnie. Chociaż tak jak powtarzam
                zawsze, nigdy inna kobieta, nie zastąpi dzieciom ich matki, zresztą nawet nie
                chcę wkraczać na taką granicę... Z czasem się pogodzą i zaakceptują to
                wszystko.
                Edyta
                • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:17
                  A to nie jest troche tak, ze masz wyrzuty sumienia, ze on dla Ciebie odszedl od
                  nich?
                  • edyta0 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:20
                    Nie mam żadnych wyrzutów sumienia... z czasem to zrozumieją. Tak jak Ci
                    wcześniej pisałam, najważniejsze, by dzieci się wychowywały w rodzinie, w
                    której nie ma awantur, czy nieporozumień. Może dzieci są małe i udają
                    głupiutkie ale... zapewniam Cię że lepiej słyszą i widzą. Znam to z autopsji.
                    Mogą nie dawać po sobie poznać, że tak jest natomiast to wszystko się odbija
                    na psychice dziecka.
                    Edyta
                    • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:27
                      No to dobrze.
                      Zazdroszcze Ci dojrzalosci i spokoju.
                      Przede mna, a raczej przed nami jeszcze dluga droga.....

                      edyta0 napisała:

                      > Nie mam żadnych wyrzutów sumienia... z czasem to zrozumieją. Tak jak Ci
                      > wcześniej pisałam, najważniejsze, by dzieci się wychowywały w rodzinie, w
                      > której nie ma awantur, czy nieporozumień. Może dzieci są małe i udają
                      > głupiutkie ale... zapewniam Cię że lepiej słyszą i widzą. Znam to z autopsji.
                      > Mogą nie dawać po sobie poznać, że tak jest natomiast to wszystko się odbija
                      > na psychice dziecka.
                      > Edyta
              • edyta0 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:16
                Aha Ariel, jesteśmy ze sobą 1,5 roku ale... 24 godziny na dobę ;-)

                Edyta W.
                • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:18
                  No my tez prawie 1,5 roku, ale w ciagu tygodnia widzimy sie ze 2 razy na 2-3
                  godzinki, i zostaja tylko weekendy, w ktore on nie wychodzi z lozka przed 12.

                  edyta0 napisała:

                  > Aha Ariel, jesteśmy ze sobą 1,5 roku ale... 24 godziny na dobę ;-)
                  >
                  > Edyta W.
                  • edyta0 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:24
                    I musisz się liczyć z tym, że Ty ponosisz ciężar swojej decyzji, niezależnie
                    jaka ona będzie. Nikt nie pomoże Ci w niczym, a znając życie to włączą sie w
                    to wszystko nieprzyjazne dusze, które będą próbowały odciągnąć Cię od tego
                    człowieka. Ale to Ty decydujesz o ścieżce swojego życia, czy będzie ona kręta
                    i pod górę czy też... prosta.
                    Edyta
                    • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:41
                      Wiem, wiem.
                      Dlatego chce podjac jakas przemyslana decyzje i dlatego napisalam na forum, eby
                      poznac opinie innych osob.


                      edyta0 napisała:

                      > I musisz się liczyć z tym, że Ty ponosisz ciężar swojej decyzji, niezależnie
                      > jaka ona będzie. Nikt nie pomoże Ci w niczym, a znając życie to włączą sie w
                      > to wszystko nieprzyjazne dusze, które będą próbowały odciągnąć Cię od tego
                      > człowieka. Ale to Ty decydujesz o ścieżce swojego życia, czy będzie ona kręta
                      > i pod górę czy też... prosta.
                      > Edyta
                      • edyta0 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:47
                        Aha i najważniejsze, byś była szczęśliwa. Bo jeśli będziesz z tym facetem i
                        cały czas się zadręczała wątpliwościami...to nie ma to sensu. POWODZENIA
                        Edyta
                        • ariel23 Re: dziecko mojego faceta 22.10.03, 12:49
                          Dzieki :)
                          ariel

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka