19.07.08, 16:09
Trochę czytałam o instruktorach, którzy zachowują się jakby nie umieli mówić. Miałam nadzieję, że mój będzie w miarę wygadany, bo na pierwszy rzut oka wydawał się sympatycznym harleyowcem. Ale jedne z pierwszych słów jakie padły z jego ust brzmiały „A gwiazdeczka to na wykłady nie chodziła, hę?”. Dobrze, że się przefarbowałam, bo jeszcze miałby mnie za głupią blondynkę, szowinista jeden. Pierwszą lekcję miałam razem z jakimś chłopakiem, który też zaczynał kurs. Ale on wcześniej jeździł już na kładzie i jakichś motorynkach, a ja – ciemnota totalna pod każdym względem. Tyle, że kat. B mam od 2 lat, ale po kursie jeździłam trochę przez pół roku, a potem nic. Kompletnie NIC. W każdym razie, wsiałam pierwszy raz na motor i pierwsze co – zaliczyłam glebę. Pomyślałam, że to na dobry początek. Szowinista się trochę przestraszył, bo zeszłam z tej biednej zmasakrowanej 250tki , ale nie wiedziałam co dalej zrobić z leżącym i wciąż odpalonym motorem. Szowinista wydarł się na mnie, że powinnam była go wyłączyć, bo koło mogło mi wciągnąć nogę. Moje pytanie brzmi – skąd ja to mogłam wiedzieć? Nie jestem Einsteinem. Oczywiście chłopak, który zaczął kurs razem ze mną jeździł na placu 2h, a szowinista zostawił mnie na 3h. Jakby chciał pokazać mi jaki ze mnie lewus. Ale nie poddałam się. Któregoś dnia powiedział mi, że nie źle mi idzie i następnym razem może pojedziemy na miasto. Ale kiedy przyszedł ten ‘następny raz’, zapytał mnie ile wyjeździłam godzin. Okazało się, że on zabiera ludzi na miasto dopiero po 10h wyjeżdżonych na placu, a ja byłam dopiero 7h. Skrzywił się trochę, ale o dziwo wziął na miasto. Po powrocie powiedział, że bardzo dobrze mi szło i że nie było widać, że jadę pierwszy raz. Ale nie dał kompletnie żadnych wskazówek. Na placu też nie wiedziałam co mam robić i co ćwiczyć… Gdybym wcześniej sama nie zaczęła robić ósemek, to pewnie dalej bym ich nie umiała robić, a on nie kazałby mi zacząć ich ćwiczyć. Zapytałam go czy ma dla mnie jakieś rady jak je jeździć, żeby było dobrze. Powiedział tylko tyle, żebym uważała, żeby nie przejechać linii i dobrze jest jechać je na jedynce. Ale qrcze to, to ja sama wykliniłam już dawno temu. Widziałam, że inni instruktorzy coś tłumaczyli kursantom jak robić ósemki. Czytałam też coś na forum, że podobno podjazd pod górę sprawia jakieś problemy. Dlaczego? Jak to się robi? Jeszcze nie próbowałam, bo nie wiedziałam, że coś takiego jest na egzaminie i że to może sprawiać jakikolwiek problem podczas późniejszej jazdy. Myślałam, że na placu to jest normalne, że mam sobie sama jeździć, ale byłam prawie pewna, że po powrocie z miasta dostanę jakieś uwagi, a tu NIC. Jestem załamana i mimo, że czuję się już pewnie w siodle, to obawiam się, że nie zdam za pierwszym razem, a nie mam tyle kasy, żeby pozwolić sobie na oblanie… Nie dostałam żadnych uwag, ani wskazówek. Dwa razy na mieście przypomniał mi o kierunkowskazie i to by było na tyle. Mogłabym pomyśleć, że jestem geniuszem i już tak świetnie jeżdżę, ale wiem że aż tak dobrze nie jest(: Czy to oznacza, że mam się uczyć na własnych błędach? W takim razie, póki co, nie źle mi idzie. Na razie wiem co zrobić jak zaliczę glebę. Nie wiem tylko jak jej uniknąć… Chyba powinnam zmienić instruktora, ale boję się komuś narazić. Z drugiej strony, w końcu zapłaciłam za to, żeby mnie czegoś nauczyli… POMOCY!
Obserwuj wątek
    • magdzik07 Re: POMOCY!!! 19.07.08, 23:00
      Hehe... jakbym czytała o swoim pierwszym instruktorze... takiego mruka w życiu
      nie spotkałam, gość może i jeździł super, ale umiejętności przekazywania wiedzy
      nie miał za grosz. Chyba zwyczajnie nie polubiliśmy się jako ludzie, nie
      zaiskszyło i tyle. Nie korygował moich błędów, nie dawał wskazówek, czułam się
      jak jakiś lekceważony odludek. W końcu- kiedy poziom mojego wkurwla osiągnął
      apogeum zmieniłam cholerę na innego. Mojego szoku nic nie mogło złagodzić przez
      długi raz. Trafiłam na tak cudownego człowieka, że w ciągu godziny nauczyłam się
      więcej niż z tamtym podczas mojej kilkutygodniowej drogi krzyżowej. Wspaniały
      gość, choć dość ostry. Ale przede wszystkim- merytoryczne uwagi i ciepło
      wewnętrzne. Do tego bieżące komentarze przez intercom i jego autko za plecami.
      Do tej pory jestem zachwycona. Powiedział mi wprost- wcześniejszy instruktor
      ewidentnie nie chciał Cię nauczyć, tylko ciągnąć kasę, kilka moich uwag i
      jeździsz zupełnie dobrze technicznie.
      Wiadomo, że uczę się cały czas, ale egzamin dzięki niemu zdałam z przyjemnością
      i pewnością siebie. Brak takich ludzi, ale trzeba szukać! Dla swojego dobra.
      Pozdrawiam ciepło, uszy do góry!
    • grazyna1pl Re: POMOCY!!! 20.07.08, 22:29
      mój instruktor zostawił mi wsk i pojechał "na miasto" z kursantem
      puszką ....
      i tak było co zajęcia ...
      na szczęście potrafiłam jeździć i na kursie pozostało mi opanowanie
      sztuki odpalania na pych ... co przy obecnym moto na wiele się nie
      przydaje ;)
      trzymam kciuki
    • luk-kasia Re: POMOCY!!! 20.07.08, 23:08
      grzywaczek88 napisała:
      > Chyba powinnam zmienić instruktora, ale boję się komuś narazić.
      > Z drugiej strony, w końcu zapłaciłam za to, żeby mnie czegoś nauczyli…

      Grzywaczku88, sama sobie odpowiadasz w końcówce postu. Przecież to:
      1. Twój czas
      2. Twoje pieniądze
      3. a przede wszystkim Twoje ŻYCIE

      W końcu to czego się nauczysz na kursie jest bardzo ważne! Jeśli opanujesz technikę, pozwoli Ci ona wyjść z niejednej trudnej sytuacji, a takich nie brakuje na drodze: czy to w dżungli miejskiej, czy poza miastem... Zapytaj swojego instruktora co to jest przeciwskręt, przegazówka, hamowanie awaryjne? Jak Cię zbyje, to powiedz Mu wprost, że żaden z Niego nauczyciel i szukaj lepszego. I ten lepszy ma Cię po prostu nauczyć jeździć, a nie tylko zdać egzamin, bo w końcu nikt nie będzie za Ciebie prowadził Twojego motocykla, tylko Ty sama i Ty sama musisz wziąć sprawy we własne ręce!!!

      Życzę Ci powodzenia. Wiem, że to trudna sytuacja, radykalne podejście, ale powtarzam jeszcze raz instruktorzy często zapominają, że to oni są dla kursantów, a nie odwrotnie!

      No, poważnie zabrzmiało, ale to też poważna sprawa, niech Cię nikt nie robi w bambuko, płacisz i wymagasz!
      Napisz co zdecydowałaś i co się udało załatwić.
      Hej :)
      • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 20.07.08, 23:58
        Będzie ciężko, zwłaszcza biorąc pod uwagę mój słaby charakterek, ale jutro o 11.00 dzwonię do biura zorientować się czy są w tej szkole jacyś inni instruktorzy. Szczęśliwie się stało, że mój jest na urlopie do środy, więc (łagodnie podchodząc do sprawy) wkręcę ich, że zależy mi na jeździe w poniedziałek i wtorek. Może znajdzie się ktoś, ”przy boku” którego będę mogła nie tylko zdać egzamin, ale i nauczyć się jeździć. Dzięki wielkie za rady i wsparcie. Dam wam znać jak mi poszło(: A póki co trzymajcie kciuki, tylko mocno, bo kiepsko idzie mi walka o swoje/: Ja jeszcze wyjdę na ludzi hehe. Mam nadzieję(:
        • asiek25 Re: POMOCY!!! 21.07.08, 11:09
          grzywaczek88 napisała:

          > A póki co trzymajcie kciuki, tylko mocno, bo kiepsko idz
          > ie mi walka o swoje/: Ja jeszcze wyjdę na ludzi hehe. Mam nadzieję

          Jesli zdajesz sobie z tego sprawe, to już połowa sukcesu :))) Więc
          propob=nuję zebrać się w sobie i jednak o swoje powalczyć. To nie
          jest aż takie trudne. Ja robiłam prawko w zeszłym roku i chyba byłam
          uważana przez osoby w mojej szkole jazdy za największą awanturnicę.
          Jak po teorii powiedziano mi, że pierwszy wolny instruktor będzie w
          sierpniu (był maj), to się tak wykłócałam i ciskałam, że znalazł się
          jakiś w ciągu tygodnia. A potem już z instruktorem się
          awanturowałam, że jazdy to ja mam mieć codziennie, bo w końcu
          zapłaciłam za kurs i mam prawo WYMAGAĆ!! Niestety, efekt walki o
          instruktora był taki, że trafiła mi się jakaś miernota. Gdy go
          zapytałam czy jeździ moto, to powiedział, że tak, kilkanaście lat
          temu miał WSK-ę i jeździł nią na ryby... A hamowanie awaryjne według
          niego polegało na tym, że trzeba zahamowac tak mocno tyłem, ABY
          ZABLOKOWAĆ TYLNE KOŁO!!!!!!!! Na szczęście juz wtedy zaczęłam biegać
          po róznych forach motocyklowych i stamtąd ściągałam sobie wiedzę, na
          tyle na ile się dało. A jego zamęczałam pytaniami. natomiast myślę,
          że gdybym była z niego aż tak niezadowolona jak Ty ze swojego, to
          poszłabym do szkoły i wykłociła się o zmiane instruktora. I miałabym
          serdecznie gdzieś czy komuś zrobię przykrość, czy się komuś narażę.
          To instruktor jest dla Ciebie, a nie Ty dla niego!!!! Tego się
          trzymaj i o to walcz. Trzymam kciuki :)))))
    • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 31.07.08, 19:52
      Drogie motofanki,
      Nie chcę robić z siebie ofiary losu, ale chyba nią po prostu jestem. Obiecałam, że napiszę jak uporam się z instruktorem, więc piszę – NIE UPORAŁAM SIĘ.
      Kurs robię od początku lipca (praktykę) i wyjeździłam dopiero 9h, z braku czasu. Z instruktorem umawiałam się z dnia na dzień i wydawało mi się, że to nie jest problem, bo co mu zależy kogo ma na placu? Zaplanowałam sobie, że w przyszłym tyg. skończę kurs. Zadzwoniłam więc, żeby zapytać czy kolo ma jutro czas. Na co on oświadczył, że jutro wyjeżdża na 2 tyg. Pomyślałam – SUPER. Nadarzyła się okazja, żeby umówić się z innym instruktorem, który może mnie czegoś nauczy. Zadzwoniłam i dowiedziałam się, że musze zapytać mojego instruktora czy mi pozwoli wyjeździć parę godzin pod skrzydłami kogoś innego, bo mają takie zasady. Pomyślałam OK, żaden problem. Na pewno się zgodzi. No i zonk. Zadzwoniłam do mojego instruktora i usłyszałam, że wszyscy go o coś proszą i że on tak nie może. Powiedziałam, że to tylko parę godzin, bo akurat mam trochę czasu, a za kurs zapłaciłam i mam prawo wymagać. On się wkurzył i powiedział, że to nie jego wina, że ja jeżdżę po 2h w tygodniu i wciąż nie mam czasu (Nie jego sprawa!). Potem zaczął kręcić, że miałby problem z rozliczeniem się, bo jeździłabym na jego moto i na jego benzynie, a poza tym ja miałam jakiś rabat i w ogóle. Powiedział, że jak dopłacę 100zł to mogę jeździć z tamtym kolesiem.
      Cholera z jakiej racji, skoro pieprzony rabat wynosił 50zł i należał mi się? O co mu chodzi? Generalnie byłam grzeczna i spokojna podczas rozmowy, ale w końcu się wkurzyłam. Tylko jak na ofiarę losu przystało, nie mogłam skupić myśli, trochę mnie zatkało i rozmowa skończyła się na „do zobaczenia za dwa tygodnie”. Aż łzy mi się do oczu cisną, jak sobie pomyślę, że moje ciężko zarobione pieniądze wcisnęłam w taką beznadziejną szkołę… I z kim ja teraz mam gadać? Na stronie internetowej nie jest napisane kto jest właścicielem tej szkoły jazdy, a chciałabym go zapytać jak to jest, bo ja z moim instruktorem ślubu nie brałam i wydaje mi się, że nie miał prawa mnie tak potraktować. Ja sobie go nie wybrałam, tylko mnie do niego przydzielili… Nie moja sprawa, że on ma urlop! Szkoła dalej jest otwarta 5 dni w tygodniu…
      • magdzik07 Re: POMOCY!!! 31.07.08, 20:17
        Ojoj, przede wszystkim weź głęboki oddech ;) Jeśli czujesz się jak ofiara losu,
        to "na siłę" zachowuj się w przeciwny sposób. No cóż... udawaj aż Ci się uda.
        Przede wszystkim emocje na bok, bo się wypalisz, dziewczyno ;) Spokój i przestań
        mówić o sobie w ten sposób, bo tylko nakręcasz spiralę złego humoru. Zrób
        wszystko co w Twojej mocy, żeby załatwić sprawę pomyślnie dla siebie, a jeśli
        się nie uda, to uzbrój się w cierpliwość i zaciśnij zęby. Często życie wymaga
        cierpliwości... Awanturnictwo i pieniactwo mało co załatwia, ale pewność siebie,
        spokój i merytoryczne przedstawienie swojego zdania już dużo. Działaj, a jeśli
        się nie uda, będziesz chociaż wiedziała, że zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy.
        Spokojnie, uszy do góry... zawsze się na coś czeka :) Opisywałam Ci co ja
        przechodziłam z moim instruktorem, niedobrze mi się robiło od tego. Ale teraz
        śmigam na swoim sprzęcie i nawijam kolejne tysiące kilometrów. Twardym trzeba
        być, nie miętkim. Nie chcę już nigdy słyszeć mówienia o sobie w ten sposób ;)
        Myśl kształtuje nastawienie, pamiętaj.
      • luk-kasia Re: POMOCY!!! 01.08.08, 08:37
        Grzywaczku88, myśląc w ten sposób o sobie w końcu w to uwierzysz, a
        po co się dołować... "Przebojowa", to nie jest moje drugie imię, ale
        jeśli wiem, że ktoś nie ma racji, to walczę o swoje do końca!
        Ostatnio musiałam stoczyć walkę z szefem. Nie wchodząc w szczegóły,
        potraktował mnie z lekceważeniem, nawet nie miałam szansy
        dyskutować... Przygotowałam sobie argumenty na Jego zarzuty i
        następnego dnia z sercem w gardle "wymusiłam" swoją pewnością siebie
        to, że mnie do końca (bez krzyków) wysłuchał. Potem nawet
        dyskutowaliśmy jak równy z równym! Dumna jestem z siebie
        niesłychanie :))), a najbardziej dumny jest ze mnie mój małż, który
        sprawił, że nie poddałam się presji krzykacza...

        Grzywaczku, spróbuj pójść do siedziby Twojej szkoły i porozmawiać z
        szefem, na pewno jest jakiś. Przygotuj sobie taką rozmowę w
        punktach - mi to pomaga, bo zawsze w stresie bardzo się denerwuję i
        choć wiem, że trzeba emocje trzymać na wodzy, to i tak mi się
        udzielają. Jeśli i to nie przyniesie efektu - trudno.
        Instruktorowi przy najbliższej okazji powiedz wprost, że:
        - prosiłaś Go po raz pierwszy
        - Ty nie jesteś "wszyscy"
        - to jest !!! "Jego sprawa",bo to jego praca, od efektów której
        zależą Twoje umiejętności. Przynajmniej będzie wiedział, że nie może
        sobie tak pogrywać, że nie jest tu najważniejszy i w końcu musi się
        liczyć z Tobą.

        A na koniec gdzieś usłyszałam takie motto:
        "Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych"

        Trzymam za Ciebie kciuki!!! Jeśli chcesz poggadać to mój nr gg
        2930119.
        Hej :)
      • grazyna1pl Re: POMOCY!!! 01.08.08, 09:29
        hej
        właściwie mogę się tylko podpisać pod słowami, które już padły.
        idź do szkoły i tam porozmawiaj, rzeczowo, na spokojnie.
        trzymam kciuki

        a przy okazji - może by tak założyć wątek dobre i złe szkoły jazdy i
        go przyszpilić na górze ... co Wy na to?
        pozdrawiam
      • goha66 Re: POMOCY!!! 01.08.08, 10:21
        grzywaczek88 napisała:
        Obiecałam, że napiszę jak uporam się z instruktorem, więc piszę –
        NIE UPORAŁAM SIĘ.

        ... drogi Grzywaczku88, zgadzam się z naszymi foremkami, że nie
        nalezy poddać się po pierwszej rozmowie z instruktorem (widać, że
        kolo zęby zjadł na "pozbywaniu" się niezadowolonych kursantów) ...
        proponuję porozmawiać z szefem (właścicielem) szkółki ... i wprost
        go zapytać, czy zależy mu na przyzwoitej opinii jego szkoły, bo
        jeśli tak to byłoby wskazane, żeby znalazł Ci instruktora który
        potrafi coś wiecej niż brać pieniądze. dodaj też, że ogólnopolskie
        forum skupiające jeżdżące dziewczyny z ciekawością czeka na Twoje
        dalsze relacje z kursu ... no i na wynik Twojego egzaminu
        państwowego. pozdrawiam Cię serdecznie :)
        • siostrakama Re: POMOCY!!! 01.08.08, 11:51
          powiem Ci, że ja poszłam do pierwszej lepszej szkoły gdzie uczyli
          jeżdzić na motocyklu i to był wielki błąd!!! byłam całkowicie
          zielona w tej kwestii i podejście mojego instruktora do mnie bylo
          takie jak twojego... na pierwszych zajęciach tez zaliczyłam glebe
          ale ja dotknełam noga do rury i się nieżle oparzyłam... w takim
          stroju w jakim byłam na pierwszych zajęciach to facet powinien mnie
          wywalć z zajęć... a on "oj nic sie nie stalo do wesela się..." też
          mnie zostawiam na placu sama i jechał z kursantem puszką na
          miasto...to jest chyba najgorsze co może być...dlatego moja siostra
          poszła do innej :)

          rada... zmuś instruktora do poświęcenie Ci więcej czasu a przede
          wszystki aby omówił z Tobą motocykl, zaliczył górkę, slalom itd
          jak czytasz fora to wiesz to jest ważne na egzaminie... jestem na
          bieząco bo moja siostra kończy teraz kurs i będzie podchodzić do
          egzaminu!!! mam nadzieje, że zaliczy :)

          Powodzenia i daj znać jak posżło ;)
    • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 01.08.08, 14:06
      Ech… Zebrałam się w sobie i zadzwoniłam do tego drugiego instruktora i oświadczyłam, że mimo dezaprobaty mojego instruktora, chcę się do niego zapisać. W tym tyg. znalazłam trochę czasu i chcę skończyć kurs, a potem gdzieś wyjechać i nie rozumie dlaczego mam czekać, aż ten Czop wróci z urlopu, skoro są jeszcze inni instruktorzy?! Ale okazało się, że gdybym załatwiła to wczoraj przed wykładami to byłoby w porządku, bo rozpisywał grafik, a teraz jest już za późno.
      Nie dałam za wygraną i zadzwoniłam do biura w tej szkole, żeby zapytać kto jest kierownikiem/dyrektorem czy coś. Pomyślałam, że jak z nim porozmawiam to coś wskóram. I co się okazało?! Że mój instruktor jest dyrektorem tej szkoły! Więc czy chcę czy nie - musze na niego czekać 2 tyg. A na urlop chyba pojadę w przyszłym roku, jak mi szczęście dopisze/:
      • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 01.08.08, 14:32
        Dzięki wam wielkie za wsparcie*: Na pewno skorzystam z waszych rad, zwłaszcza jak wróci ten mój szowinista. Nie dam mu żyć. To oni istnieją dla nas, a nie my dla nich. Jak im zależy na opinii (a powinno) to niech liczą się ze zdaniem kursantów, bo jak nie, to Internet dużo może. To na necie wyczytałam pochlebne opinie o tej szkole, ale już na końcu języka (palców(: ) mam to, żeby sprostować parę informacji na różnych forach(: Ale chojrakuje(: Na prawdę wkurzyli mnie na maxa. A propos wątku o dobrych i złych szkołach jazdy i „przyszpileniu go na górze” – genialny pomysł
        A od dziś moje motto będzie brzmiało: „Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych”(: a przynajmniej postaram się o to(:
        • majca1971 Re: POMOCY!!! 03.08.08, 03:36
          Dwa lata temu trafiłam do szkoły Imola na kurs motocyklowy. Młody chłopak
          instruktor, jeżdżący, niby wszystko OK. Ale....
          Na mieście-trasie byliśmy tylko raz, górki nie pokazał mi ani razu. Górka była
          dla mnie tym czym dla początkującego legionisty dżungla, silnik gasł za każdym
          razem, motocykl się staczał w dół.Co ja się ósemek nakręciłam to tylko ja wiem.
          Zdarzało się że na placu zostawałam tylko ja i Gieniutek 250. Wiedziałam już, że
          nic nie umiem i jakby co to na jezdni będę robić za dodatkowy pas , tylko że w
          kolorze czerwonym.
          Postanowiłam dokupić jazdy w innej szkole. I to był strzał w dziesiątkę. Nie
          było głupich pytań, każde miało swoją odpowiedź, pełną i wyczerpującą. Praktyka,
          praktyka, przykłady co się dzieje z motocyklem gdy..., co się dzieje z
          delikwentem gdy...., różne sytuacje, różny teren jazdy.
          Tu chodzi o życie, Twoje życie. Zadaniem instruktora jest nauczyć cię w te 10
          godzin placowego maksymalnie jak najwięcej.
          W puszce masz pewną ochronę- chroni cię karoseria, na motocyklu chroni cię tylko
          trzeźwy umysł i technika jazdy. Zacznij od faceta wymagać. Przygotuj sobie
          zestaw pytań, rzucaj je w czasie jazd, niech na nie odpowie, dopominaj się
          pełnej , wyczerpującej odpowiedzi. Nie musisz się wykłócać, możesz rozegrać tą
          partię dyplomatycznie.
          Życzę powodzenia i czekam na dalsze relacje.
    • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 03.08.08, 12:48
      Niestety dalsza część opowieści o tej fascynującej rzezi będzie dopiero jak koleś się „wywczasuje”(: Bardzo żałuję, że podczas jazdy mam tylko słuchawkę w uchu i nie mam możliwości zadawania pytań na bieżąco, bo potem wszystko wylatuje mi z głowy… Ale czytam dość sporo na necie o technikach jazdy i zapisuję sobie ewentualne pytania, które zadam kolesiowi i BARDZO ładnie poproszę go, żeby unaocznił mi jak wykonać pewne rzeczy, bo sucha teoria nie zawsze jest zrozumiała (przynajmniej dla mnie) (:
      • luk-kasia Re: POMOCY!!! 25.08.08, 12:13
        Grzywaczku88,
        Wysyłam Ci do poczytania linki o egzaminie (pisałam o swoim na FM):
        cały egzamin:
        forum.motocyklistow.pl/index.php?showtopic=79593&st=260
        powtórka z przygotowania:
        forum.motocyklistow.pl/index.php?showtopic=57807&st=20

        Resztę Twoich wątpliwości postaram się rozwiać na gg...
        Przepraszam, ale w weekend nie byłam dostępna.
        Do usłyszenia :)
    • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 25.09.08, 18:17
      No cóż mam złe wieści. Kurs nareszcie skończyłam, ale już nie chce opowiadać z jakimi oporami. Dowiedziałam się tylko od kolesia, że pytanie „czy zależy panu na tym, żebym zdała”, to branie go pod włos, bo jest to nasza prywatna sprawa. Cokolwiek miałoby to znaczyć. „ELITA” biuro - aL. 29-go Listopada 95 Kraków – jak lubicie wyrzucać kasę w błoto to polecam. Wzięłam dwie dodatkowe godziny w innej szkole – jedna na placu, jedna na mieście. Świetnie uczyli. Na mieście były ciągłe komentarze - rewelacja. Mimo to chyba nikt nie zauważył, że ruszam z dwóch nóg. I to był błąd, który kosztował mnie, 3h czasu w MORDZIE, 140zł w plecy za egz. praktyczny i tyle nerwów, że joj. Beczałam całą noc, powiem więcej. Wyłam jak do księżyca, ale wiem, że kiedyś będę się śmiać opowiadając wnukom, jak to babcia oblała egzamin, zanim go zaczęła(: O ile dożyje wnuków, bo pewnie będę żyć przynajmniej 10 lat krócej z tego stresu. Otóż kolejność zdawania była idealna, bo plac miałam zrobić jako ostatnia (motor był rozgrzany, chociaż podobno w jamaha nie ma różnicy czy jest rozgrzany czy nie), a na miasto miałam jechać pierwsza, więc wszystko miałabym wcześniej za sobą. Ale nie fart pojawił się po opisaniu motocykla. Siadam, odpalam, upewniam się czy mogę jechać, ruszam. STOP. BŁĄD. Jeszcze raz. Siedzę na tym motorze jak głupek i myślę. Kranika nie ma, ssania nie ma, światła włączają się automatycznie. Cholera wszystko gra. Zapalam, obejrzałam się 2 razy na wszelki wypadek. BŁĄD. KONIEC EGZAMINU. Co ja robiłam źle? Nie miałam pojęcia. Okazało się, że ruszałam podpierając się dwoma nogami. Nie miałam pojęcia, że to jest błąd?! Nikt wcześniej nie zwrócił mi na to uwagi… Myślałam, że się załamię. Po za tym jestem trochę mała, więc podpierając się jedną nogą i stojąc na palcach bałabym się, że przechylając motor polecę na ziemię razem z motorem. Suzuki, na którym jeździłam było trochę mniejsze. Ale było minęło. Tylko nerwów i kasy szkoda(: Mam nadzieję, że następnym razem przynajmniej pogoda dopisze(:
      PS. Egzaminator był lightowy. Zdawałam u niego kat. B i był spoko. Teraz też. Chłopakom nie szło hamowanie awaryjne. Jeden prawie zaliczył glebę, a drugi jechał 1km/h – to było hamowanie awaryjne? Ale zaliczył. Czy faktycznie miał rację oblewając mnie za ruszanie z dwóch nóg? Fajnie byłoby mieć wykaz za co mogą oblać człowieka, a za co nie(: Żeby nie było, że jestem taka lewa, to potem poprosiłam go i pozwolił mi przejechać plac. I wszystko zrobiłam płynnie i bezbłędnie. Nie chwaląc się szło mi lepiej niż im(:
      • sarawi POMOCY!!! 25.09.08, 19:00
        Nie martw sie. Mnie za pierwszym razem oblal za to, ze robie
        osemke na jedynce, a nie na dwojce, wiec na wszelki wypadek zapytaj
        sie ne egzaminie jak sobie zyczy, bo jeszcze trafisz na ten sam
        ciezki przypadek co i ja i co? - a cala rzecz tez dziala sie w
        Krakowie, ale pare lat temu.
        A gdzie jezdzilas na placyku? na prandoty? to nie przypadkiem ten
        instruktor, ktory jezdzi takim wielkim CZMYS, to na pewno honda, ale
        co to jest to nawet ja nie mam pojecia. Wyglada jak jakis
        gigantyczny chopper.
      • figa9 Oj, to bidulka jesteś, ale nie martw się 25.09.08, 19:03
        następnym razem będzie dobrze. pamietasz historię dorotii3 jak ją
        oblali za to, że nie schowała podpórki? Jak dla mnie też takie
        trochę na siłę czepianie się, no ale może jest tak, ze każdy błąd
        uczy czegoś. Fajnie że miałaś możliwośc przejechania się po placu.
        Myślę, że to tez trochę Cię uspokoi jak tam pójdziesz następnym
        razem. Będziesz juz wiedziała, że umiesz wszytsko zrobić
        bezbłędnie :)
        Trzymam kciuki.
        Aska
    • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 25.09.08, 20:40
      Martwi mnie tylko, że znowu zrobię źle jakąś rzecz, o której nie mam pojęcia, że robię ją źle… Bo o ile o podpórce wiem, że powinna być złożona, o tyle nie miałam pojęcia, że nie rusza się podpierając dwiema nogami…):
      Sarawi, tak prawdopodobnie masz na myśli tego kolesia, o którym mówię. Jego twarz śni mi się w koszmarach. Mam nadzieję, że nie jesteś jego siostrą, córką, albo żoną(: Ostatnio jak z nią gadałam przez telefon (nie wiedząc, że to jego żona) to potem miał do mnie pretensje, że się awanturuję. Ale raczej chodziło mu o to, że dostał przeze mnie zjebkę od żony, że on robi problemy(: Jak czytałaś moje wcześniejsze posty to wiesz jaki koszmar przeżyłam. Z resztą to i tak jest okrojona historia, bo potem nie miałam już czasu i siły o tym pisać(:
      PS. Dziewczyny dzięki za mobilizację do walki. Koleś nie chciał mnie przez to wziąć 3 raz na miasto, ale powiedziałam mu, że mam niedługo egzamin. Po czym on znowu zaczął mi wypominać tą ‘awanturę’. I oświadczył, że jest mściwy. Ja mściwa nie jestem, ale poprzysięgłam sobie, że zrobię mu antyreklamę, więc po prostu staram się być konsekwentna(:
      • sarawi POMOCY!!! 25.09.08, 22:16
        Nieee, nie martw sie, nie jestem nikim z rodziny. Po prostu dosyc
        czesto bywam na placu na Prandoty i mniej wiecej znam tych
        instruktorow, zastanawialam sie ktory to, bo tak na pierwszy rzut
        oka zastrzezenia mialabym do kazdego - jakos nie zauwazylam, zeby
        ktorykolwiek z nich sie przejmowal swoim kursantem - zero
        zainteresowania, zero wskazowek, zero pomocy. Troche nie fair.
        Rozumiem, ze stac tez nad kims godzine i wlepiac w niego oczu tez
        sie nie da, ale jesli robi jakies ewidentne bledy, to chyba moznaby
        mu zwrocic na to uwage?
      • figa9 Mnie dużo dało to, że 25.09.08, 23:14
        na te kilka jazd doszkalających przed egzaminem, poszłam w 3 różne
        miejsca. W jednej szkole wzięłam sobie 1 godzine na same manewry -
        facet dzięki wielkie mu za to- nauczył mnie bezbłędnie o co chodzi w
        ruszaniu na wzniesieniu ( wcześniej ciągle mi gasł moto). W innej
        szkole na przeciwko WORDu też byłam raz ale tylko dlatego, że szef
        kompletnie nie z mojej bajki i juz przy pierwszym spotkaniu była
        dość napięta atmosfera, bo pan sprawia wrażenie od progu, że ma cie
        kompletnie w doopie, patrzy z pogardą ima hamskie odzywki. za to
        jeździłam na szczęście nie z nim tylko z innym instr Michałem chyba,
        bardzo wporzo, kilka cennych uwag i informacji mi przekazał. No i
        • figa9 No i... 25.09.08, 23:17
          No i
          trzecie miejsce, najlepsze ze wszystkich w których byłam. Kilka tzw.
          OPEERÓW na trasie i już raz na zawsze pamięta się te miejsca i jak
          prawidłowo w nich się zachować. Nawet sami mnie wypisali z jednej
          godziny, bo powiedzieli, że nie potrzebna mi i szkoda kasy. A
          przecież żyją z tego.

          Tak więc może pomyśl, czy nie warto pójść nie w jedno miejsce, tylko
          żeby za każdym razem ktoś inny spojrzał, jak jeździsz. Przecież
          możesz sobie zażyczyć: proszę przeprowadzić ze mną procedurę
          egzaminu. I niech słucha Cię, niech stoi jak słup, jak ci
          egzaminatorzy i niech potem mówi co było nie tak, potem manewry. na
          trasie egzaminu to samo.
    • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 26.09.08, 01:04
      Sarawi, nie masz pojęcia jak mi ulżyło, że po pierwsze nie jesteś jego rodziną (zbyt często wpadałam w tym miesiącu z deszczu pod rynnę i mój limit na ten rok mam nadzieję się wyczerpał), a po drugie już bałam się, że przesadzam z tym, że koleś sobie olewa wszystko i wszystkich. Ale taka jest prawda. Wie, że teraz wszyscy robią prawko, żeby zdążyć przed zmianą przepisów więc wisi mu i powiewa czy ludzie zdadzą egzamin, czy nie, bo i tak chętnych będzie mieć… Koleś raz zostawił mnie na placu z jakaś dziewczyna. Mój motor cały czas gasł. Dobrze, że ta dziewczyna była z innej szkoły jazdy i ją egzaminator kiedyś poinformował, że taka możliwość jest przy nie złożonej do końca nóżce. Tak to musiałabym czekać na faceta 2h, aż sobie wróci.
    • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 26.09.08, 01:04
      Figa9, po pierwsze gratuluję Ci zdanego egzaminu, bo chyba jeszcze tego nie zrobiłam(: Na pewno przed drugim egzaminem wezmę 3h jazdy. 1h – miasto, 1h – plac, 1h – tuż przed egzaminem – objadę trasę i jeszcze trochę placu. Problem tylko w jednym. Nie mam kogo zapytać o szkołę. Do ELITY dotarłam przez Internet. Kilka pochlebnych opinii i dałam się zwieść. Do tej drugiej szkoły – ARMY, gdzie brałam 2h przed egzaminem dotarłam przez kolegę. Zupełnie przypadkiem dowiedziałam się, że zdał. Bałam się, że to jest taka ‘druga ELITA’, ale okazało się, że instruktorzy podeszli do sprawy profesjonalnie i byli w porządku. Ale tego, że ruszam z dwóch nóg niestety nie zauważyli. A może jak jeździłam na GS to ruszałam z jednej, bo ona jest niższa i było mi łatwiej…? Albo to nie był jakiś bardzo poważny błąd i nawet nie zwrócili na niego uwagi, bo za to jeszcze nikt nie oblał(: Ale ktoś kiedyś musiał((: Sama nie wiem. Jak nie znajdę jeszcze innej szkoły, żeby wziąć chociaż 1h jazdy, to nie będę miała wyjścia i wykupie jeszcze raz w tej ARMIE. Może znajdą jeszcze jakieś błędy, bo kilka już skorygowali.
      • goha66 Re: POMOCY!!! 26.09.08, 07:11
        grzywaczek88 napisała:
        A może jak jeździłam na GS to ruszałam z jednej, bo ona jest niższa
        i było mi łatwiej…?

        ... to może zrób tak ja przed własnym egzaminem - wykup sobie
        godzinkę w szkółce, ktora ma dokładnie taki sam motocykl jak
        egzaminacyjny w WORDzie ... popróbujesz, poprzymierzasz siebez
        stersu, zobaczysz i poczujesz jak reaguje ... nie gwarantuje to
        100% sukcesu na egzaminie, ale daje więcej pewności, że sprzęt
        ogarniasz. powodzenia :)
        P.S.
        i nie płacz już, bo oczu szkoda ;)
        • sarawi POMOCY!!! 26.09.08, 09:52
          a kiedy masz ten egzamin?
    • luk-kasia Re: POMOCY!!! 26.09.08, 10:06
      Grzywaczku88,
      Nic się nie przejmuj, ja i wszyscy z forum wierzymy w Ciebie !!

      Tak naprawdę zastanawianie się czy podeprzeć się jedną, czy dwiema
      nogami powinno nas obchodzić tak, jak zeszłoroczny śnieg... ale o
      tym to same(i) wiemy najlepiej. Egzaminatorzy zmuszają nas do
      wykucia na pamięć jak to mówi mój znajomy tzw. teatrzyków.
      Podpytałam się tego znajomego (sam ma niedługo I podejście na
      instruktora kat. A) i powiedział, że na egzaminie są 2
      takie „teatrzyki”:
      1. Pierwszy to przygotowanie, przeprowadzenie 5 m i ruszenie. Trzeba
      obejrzeć się i ruszyć właśnie podpierając się jedną nogą (po
      wrzuceniu jedynki, lewej nogi nie stawia się na ziemi). Prawdę
      mówiąc sama o tym nie wiedziałam.
      2. Drugi teatrzyk to górka. Dojeżdżając hamuje się tylnym (ew.
      pomaga się przednim) do zatrzymania w wyznaczonym miejscu. Na
      postoju hamowanie tylko przednim, noga prawa na ziemię, lewa wrzuca
      jedynkę i zostaje na podnóżku i ruszanie z jedną nogą na ziemi...
      Nie zgadzam się z tym absolutnie, bo gdzie tu logika, kiedy jesteśmy
      pod wzniesieniem, to chyba lepiej mieć mocne oparcie i podpierać się
      obiema nogami, ale wiadomo z egzaminatorem raczej się nie
      dyskutuje...

      Mnie nie uczono mnie w ten sposób i już z wrażenia nie pamiętam jak
      zrobiłam górkę na egzaminie, po prostu nie zastanawiałam się na tym,
      tylko jazda i już byle do przodu...

      Będzie dobrze, uszy do góry :))
    • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 26.09.08, 14:25
      W tym momencie to ja już mam papkę z mózgu. Jak już zostałam oblana(: i powiedziałam egzaminatorowi, że nie wiedziałam, że trzeba ruszać z jednej nogi, ten wsiadł na motor, wytłumaczył mi co robi i dlaczego tak, a nie inaczej. Coś mówił o rozkładzie sił takim jak w samolocie i pędzie i czymś tam jeszcze, ale wtedy pozwoliłam sobie ‘się wyłączyć’ bo z fizyki jestem noga, a po co sobie głowę zaprzątać(: Ale pamiętam dokładnie, że wsiadł na motor i zachowywał się tak, jakby miał ruszać pod górę. Czyli… Na początku miał luz i dwie nogi na ziemi, więc podniósł lewą nogę włączył 1, położył nogę na ziemi podniósł prawą nogę nacisnął nożny, dodał gazu i powoli puszczał sprzęgło podnosząc lewą nogę do góry. Jakbym miała odstawiać taki teatrzyk na każdych światłach (bo słyszałam, że na egzaminie dobrze jest wrzucać luz na światłach) to poruszałabym się wolniej od autobusów(: Wszystko zależy od egzaminatora. Mój był sympatyczny, uśmiechnięty, ale miał jakieś dziwne podejście do tego. Myślę, że gdybym zdobyła się na odwagę i powiedziałabym mu COŚ, nie dyskutując, czy broń boże kłócąc się, (do czego w chwili stresu ja nie jestem zdolna bo mam łzy w oczach/:), ale uprzejmie i stanowczo, to być może przymknąłby na to oko. Teraz wiem, że mogłam przynajmniej spróbować i napomknąć, że jestem mała, i ciężko jest mi startować z jednej nogi na tym motorze, a w przyszłości na pewno kupię coś niższego, bo nie jestem kamikadze(: Ale wtedy miałam pustkę.
      A co do terminu egzaminu, to zastanawiam się czy nie odłożyć go na następny sezon, bo boje się, że październik będzie mokry tak jak wrzesień i znowu będę mieć stresa – będzie lało czy nie/:
      • arsinoe73 Re: POMOCY!!! 26.09.08, 14:59
        grzywaczek88 napisała:

        > W tym momencie to ja już mam papkę z mózgu.

        Grzywaczku. Ty to masz chyba ten problem, że za dużo myślisz i się
        zastanawiasz. Nie doszukuj się tylko jedź. To, co na początku wydaje
        się nam skomplikowane, trudne i mało logiczne, po iluś tam
        przejechanych kilometrach, światłach, skrzyżowaniach itp. , staje
        się ...naturalne. Egzamin jest jak wypadanie mleczaków, trzeba go
        przejść i koniec. Więc jeszcze raz przerób sobie cały egzamin na
        placu z instruktorem, a jak juz bedziesz miała go z głowy, przyjdzie
        czas na szlifowanie umiejętności i zastanawianie się nad logiką,
        fizyką i filozofią jazdy na motocyklu.

        A co do terminu egzaminu, to zastanawiam się czy nie odłożyć go na
        następny sez
        > on, bo boje się, że październik będzie mokry tak jak wrzesień i
        znowu będę mieć
        > stresa – będzie lało czy nie/:

        A za pół roku bedziesz miała stresa, że nie pamiętasz, że minęło
        tyle czasu i że wszystkiego musisz się uczyć od początku...
        Odradzałabym taki punkt widzenia rózwnież dlatego , że w naszej
        strefie klimatycznej wiosna może przyjść w lutym, albo w maju. A w
        przypadku ( niedajpanieboże! ) kolejnej wpadki termin wyjechania na
        ulicę swoim sprzętem zaczyna się przesuwać coraz dalej....I znowu
        sezon szlag trafi.
        • sarawi POMOCY!!! 26.09.08, 20:52
          Probuj, szkoda czasu. Potem sie zniechecisz jeszcze bardziej.
          Daj mi znac jak wykupisz jakies dodatkowe jazdy i gdzie, moge
          podjechac i udzielic Ci kilku wskazowek. Albo polecam pana Staszka
          ze szkoly Szofer w Rynku Podgorskim.
      • marzkaf Re: POMOCY!!! 27.09.08, 10:31
        Jesli chodzi o ruszanie z lewej nogi to mnie też tak uczono i na
        tyle mam to wpojone, że robię to już automatycznie. Fakt, jest to
        takie przekładanie nóg na postoju, ale inaczej nie umiem. Aha, i
        przy zatrzymaniu też uczono mnie aby zatrzymywać się na lewą nogę
        (redukcję biegów zrobić tuż przed zatrzymaniem i ewentualne
        wrzucenie luzu też, w zależności od potrzeby)-no chyba, że
        zatrzymujemy się na zakręcie w prawo-wtedy prawą stopę na glebę.
        Wtedy też ruszamy z prawej. Tak więc jest to kwestia wyrobnienia
        sobie właściwego nawyku na pewno potrzebnego na egzaminie.

        > A co do terminu egzaminu, to zastanawiam się czy nie odłożyć go
        > na następny sezon, bo boje się, że październik będzie mokry tak
        > jak wrzesień i znowu będę mieć stresa – będzie lało czy nie/:

        Nie odkładaj-będzie jeszcze większy problem z odświeżeniem sobie
        tego wszystkiego. Nawet już jeżdżący od wielu lat motocykliści
        muszą wjeżdżać się po dłuższej przerwie.
        Termin egzaminu (IIgie podejście) miałam 22-go listopada i choć już
        leżał śnieg(w maleńkich ilościach ale był) i było ślisko (zostałam
        z tego powodu zwolniona z hamowania awaryjnego) to udało się.

        Nie poddawaj się bo wszyscy tu w Ciebie wierzą jak widzę:)
        Pozdrawiam i trzymam kciuki
    • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 26.09.08, 21:28
      „Ty to masz chyba ten problem, że za dużo myślisz i się
      zastanawiasz.” Hehe nic dodać, nic ująć(: Ale jak tu nie główkować? Na egzaminie pojechałam, tak jak mi wygodniej i źle się skończyło(:
      Weszłam na stronę Szofera i okazało się, że miałam się do niej zapisać, bo jest blisko mojej szkoły (rzut moherem), ale chyba chodziło o cenę. Elita miała taniej. Ale jak jest napisane na tej stronie: „Nie zawsze najtańszy Ośrodek Szkolenia umożliwia zaliczenie egzaminu państwowego w pierwszym terminie. Ponadto, nie zawsze cena kursu idzie w parze z jego jakością.” – Racja. Mądry Polak po szkodzie(: Zerknę jeszcze do tej szkoły, bo widzę, że dodatkowe godziny mają całkiem w rozsądnej cenie(: dzięki wam wszystkim za pomoc, wsparcie i dobre rady. Buziole*:
      • sarawi POMOCY!!! 26.09.08, 23:10
        Zadzwon do nich, pan Staszek jest milym, spokojnym, cierpliwym,
        wyrozumialym i z poczuciem humoru czlowiekiem, na pewno sobie
        poradzisz i na pewno bedziesza zadowolona.
        • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 13.10.08, 20:49
          Sarawi, byłam w tej szkole jazdy i dostałam nr tel. do pana Staszka. Tylko zastanawiam się, czy mogę się na Ciebie powołać (jakieś imię, nazwisko(: ), czy generalnie wspomnieć, że inf. o tej szkole mam z forum. Chciałam wziąć jedną godzinkę, tak na próbę, żeby zobaczyć, czy faktycznie będę się dobrze rozumieć z tym panem, bo wiadomo, że jednemu podoba się takie, a innemu inne podejście instruktora. Ale pani w biurze powiedziała, że z tą jedną godziną może być problem, bo raczej biorą na dwie godziny. W sumie w większości szkół tak jest. Ale może udałoby się coś załatwić(:
    • grzywaczek88 Re: POMOCY!!! 14.10.08, 19:03
      Sprostowanie:
      Gadałam z panem Staszkiem – bardzo miły facet. Pani w biurze myliła się – można umawiać się na 1h jazdy, ale problem jest inny. Niestety pan Staszek uczył na kat. A w wakacje, a teraz ma inne kat. Natomiast kat. A ma pan Arek. Czy on też dobrze uczy? Możesz coś o nim powiedzieć? Pan Staszek naturalnie go poleca(:
      • grzywaczek88 NARESZCIE!!! 28.10.08, 19:59
        Potwierdzam teorię, że najlepsi zdają za drugim razem(: Nie wiem czy jest on słuszna, ale lubie tak myśleć. W końcu kat. B jak i kat. A zdałam za drugim(:
        Wczoraj miałam jazdę dodatkową na placu i na mieście. Plac szedł mi genialnie, natomiast miasto… istna masakra! Dwa razy przejechałam na czerwonym świetle i zupełnie nie wiedziałam, dlaczego się nie zatrzymałam. Potem najechałam na ciągłą linię, za światłami ustawiłam się na złym pasie… no pop tostu tragedia. A ostatnio (tj. miesiąc wcześniej) szło mi tak dobrze… Dziś o 7.30 miałam zacząć praktyczny egzamin. Nerwów na początku brak, bo byłam pewna, że obleję. Po tej wczorajszej jeździe, to nawet mój instruktor, niby w żartach, ale jednak powiedział mi, że lepiej żebym nie zdała, bo stanowię zagrożenie na drodze (wyobraźcie sobie co ja musiałam wtedy wyprawiać na tym biednym suzuki). A więc…
        Okazało się, że jest 5 chłopaków i 3 dziewczyny, wszyscy oblali u tego samego kolesia i wszyscy zdają po raz drugi(: jedna dziewczyna przejechała wszystko idealnie, nawet tuż po hamowaniu awaryjnym egzaminator już podnosił ręce w geście zadowolenia z tego, jak wykonała ten manewr, bo wyszedł jej najlepiej, poczym dziewczyna nie utrzymała równowagi i runęła na ziemię. Szkoda mi jej było. Jeden chłopak (taki chojrak(: ) oblał, bo nie zapiął kasku, a 5 min wcześniej ktoś opowiadał jak to lubią za takie rzeczy oblewać, no i masz(: Wreszcie przyszła kolej na mnie. Byłam przedostatnia. Odezwał się stresik. Opisałam motor, ubrałam mój szczęśliwy kask, pożyczony od koleżanki(: i ruszyłam. Zrobiłam podjazd pod górę i na 8-kę, a potem od razu slalom. Już wracałam slalomem i zupełnie nie wiem czemu - podparłam się. Miałam tyle miejsca do nawracania, jeszcze mogła wyprostować kierownicę i ratować sytuację, a ja po prostu się podparłam. 8-kę i slalom trzeba było powtórzyć. Noga zaczęła mi drżeć, bo zdałam sobie sprawę, że najgorsze już za mną. Teraz tylko hamowanie awaryjne. Ruszam, facet podnosi rękę do góry, no to stanęłam. I w tym momencie trzepnęłam się w kask, bo przecież mówił, żeby hamować jak on OPÓSCI rękę. Pokiwał przecząco głową. Myślę sobie – oblałam. Ale podszedł i powiedział, że potraktujemy to jako próbę. Ruszyłam jeszcze raz. Za słabo się rozpędziłam i hamowanie było średnie, ale raczej nie można było go nazwać awaryjnym. Już miałam zsiadać z motorka, po czym facet przypomniał mi, że każdy manewr można powtarzać dwa razy(: Trzecim razem w końcu wyszło perfekcyjnie(: potem jeszcze tylko 4 godziny czekałam na kolejkę i ruszyłam na miasto. Nerwy już wychodziły poza zenit(: ale jak znalazłam się na ulicy, to poczułam się jak w niebie. I ten wiatr. Szkoda tylko, że nie wiał we włosach, tylko po oczach… moje soczewki były jak kamienie kiedy je wyciągałam(: Ale wiecie, jeszcze nigdy nie jechało mi się tak dobrze i bezstresowo. Jak wracałam do domu, to banan nie schodził mi z gęby(: w związku z czym niektórzy ludzie patrzyli na mnie jak na człowieka upośledzonego, a inni odwzajemniali mój piękny uśmiech(: Czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, zwłaszcza, ze z moim instruktorem zaczęłam się umawiać na jazdę to Tarnowa, bo tam można zdawać cały rok, a w Krk do końca października. Swoją drogą miało dziś lać jak w tropikach i miało być zimno jak na Syberii, a nawet ktoś wspominał coś o śniegu. Sprostuję. Było ciepło, więc się gotowałam w moim niemal ‘syberyjskim’ stroju i pięknie świeciło słonko. Pogoda wręcz idealna na zdanie egzaminu(:
        • qgel600 Re: NARESZCIE!!! 28.10.08, 20:05
          przez chwilę już nie wiedziałem czy zdałaś :) Gratulacje ! :)
        • donerkasia Re: NARESZCIE!!! 29.10.08, 07:35
          SUPER!!!! gratuluję!!!
          • magdzik07 Re: NARESZCIE!!! 29.10.08, 17:50
            Hahaha, powitać w gronie "upośledzonych z uśmiechem na twarzy" :)
            • akodz Re: NARESZCIE!!! 30.10.08, 12:36
              Również gratuluję zdanego egzaminu. Moja walka z motorkiem na placu
              wyglądała z grubsza podobnie do twojej :-), dopiero po wyjeździe „na
              miasto” trochę się uspokoiłem, a dalej było już z górki…

              Do zobaczenia na trasie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka