Dodaj do ulubionych

Porozmawiajmy: Quo vadis ?

04.08.08, 09:26
witajcie :)
”Echa balu przebrzmiały”, czyli tegoroczne letnie spotkanie mamy za
sobą. Przed nami rok czekania na następne (z miłą „przerwą” w
postaci tradycyjnej już łódzkiej zimówki), dobry moment by
zastanowić się nad tym jak mają wyglądać nasze kolejne babozloty.
Chciałabym prosić abyście wypowiedziały się bez zbędnych ceregieli
czy idziemy w stronę coraz bardziej otwartych, komercyjnych i
tradycyjnych zlotów motocyklowych (chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć
jak takie wyglądają), czy też trzymamy się zasady, że babozlot jest
spotkaniem wyłącznie MiD-owym, kameralnym i rodzinnym.
Moje pytanie jest podyktowane m.in. troską o kolejne teamy
organizujące babozlot, ponieważ z roku na rok letnie spotkanie jest
coraz liczebniejsze i coraz bardziej otwarte dla osób w żaden sposób
nie związanych z forum, przez co trudniejsze w zorganizowaniu ... i
odpowiadaniu za to, co się na nim wydarzy. Co prawda przyjęłyśmy
zasadę, że głos decydujący o tym gdzie się odbywa i jak wygląda
babozlot ma team organizujący (bo to jakby nie patrzeć ich problem
jeśli coś idzie nie tak), jednakże nic nie stoi na przeszkodzie by
zrobić specyficzny „koncert życzeń” i by Ci którzy chcą
wypowiedzieli się w temacie „zlot idealny” – czyli taki na który
będziecie chętnie co roku rezerwować czas i środki finansowe. Gorąco
zachęcam do dyskusji - za nami 3 letnie spotkania i tylko od nas
zależy ile i jakie będą kolejne :) pozdr.
Obserwuj wątek
    • 1_leo Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 09:34
      Chciałabym prosić abyście wypowiedziały się bez zbędnych ceregieli
      > czy idziemy w stronę coraz bardziej otwartych, komercyjnych i
      > tradycyjnych zlotów motocyklowych (chyba nikomu nie trzeba
      tłumaczyć
      > jak takie wyglądają), czy też trzymamy się zasady, że babozlot
      jest
      > spotkaniem wyłącznie MiD-owym, kameralnym i rodzinnym.

      Piszę bez ceregieli:
      Zlotów otwartych jest mnóstwo, można wybierać i przebierać. Na wielu
      z nich dzieją się różne "dziwne" rzeczy nie mające wiele wspólnego z
      kulturą motocyklową.
      Babozlot jest fajny także z tego powodu, że jest kameralny, rodzinny
      i spokojny.
      Ja jestem zdecydowanie za spotkaniami MiDowymi :)

      Leo

      Jutro to dzisiaj tyle że jutro
      • cien1100 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 16:01
        Leo mnie uprzedził, więc nie będę powielał wypowiedzi.

        PS. Ale zdanie facetów też się liczy ?
    • qgel600 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 16:27
      zgadzam się z moimi przedpiszcami :)
      jednak chyba nie chodzi o pytanie, czy to mają być babozloty MiDu,
      bo to jest chyba jasne, że tak :)
      powstaje tylko pytanie o dostępność dla nowych osób, które pierwszy
      raz chciałyby wziąść udział - i tu moim zdaniem najlepsze okazało by
      się rozwiązanie z BS - czyli metoda wprowadzania członka, czyli
      każda nowa osoba musi być przez kogoś wprowadzona czyli posiadać
      referencje - i działa to też w drugą stronę: każdy wprowadzający
      odpowiada za swojego nowego członka :)
      • belgu1 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 17:00
        No prosze... "babskie" forum i o członkach dyskusja :))))
        • marzkaf Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 17:10
          belgu1 napisał:

          > No prosze... "babskie" forum i o członkach dyskusja :))))

          a na dodatek dyskusję prowadzą sami Panowie ;P
          • dorotii3 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 17:31
            Rozmawiałam z Gohą na ten temat i też uważam, że sprawa robi się poważna. Teraz jest fajnie, bo możemy to jeszcze ogarnąć, ale co będzie za rok/dwa itp.? Dziewczyn będzie przybywać, nie możemy nowym zabronić zapisywania się na forum. Motocykle stały się swojego rodzaju modą obecnie, jeżdżenie jest trendy, ale ja osobiście nie chcę aby Babozloty przybrały formę różnego rodzaju zlotów jakie są obecnie. Chcę spotykać się z ludźmi z tego forum i ich poznawać.

            Pytanie jak to wszystko ogarnąć? Czy wprowadzić jak podał qgel jakieś kryteria naboru czy inne rozwiązanie? Jedno jest pewne, robi się nam mały problemik i coś trzeba z tym zrobić aby nasze spotkania zachowały taką fajną formę jak dotychczas:D

            Pozdrawiam:)
      • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 18:07
        qgel600 napisał:

        i tu moim zdaniem najlepsze okazało by się rozwiązanie z BS - czyli
        metoda wprowadzania członka, czyli każda nowa osoba musi być przez
        kogoś wprowadzona ...

        ... rzecz nie w tym by ktoś kogoś wprowadzał (tak myślę) ...
        najstarszych stażem foremek nikt nie wprowadzał i to poprostu -
        jakoś funkcjonowało ... może dlatego, że te osoby bywały na forum
        (więcej niż kilka razy w ciągu roku), wymieniały poglądy w postach,
        gadały pozaforumowo na gg i wymieniały maile, brały udział w tych
        rozrywkowych i w tych poważnych działaniach forumowych ... to
        wszystko powodowało, że w dniu spotkania czy to w Kazimierzu czy I
        zimówce ... dziewczyny tak naprawdę się już trochę znały (a nawet
        lubiły), pozostała tylko wizualizacja ;)
        • yacey Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 18:18
          Forum jest otwarte i dostępne dla każdego. Poza bezwzględnym nakazem
          przestrzegania netykiety, nie ma żadnych kryteriów co do forumowego
          uczestnictwa. Na pierwsze Babozloty jechał ten co się dal już poznać na forum i
          to z tej lepszej strony:). A przeważnie tak już jest na tym świecie, że głupi
          bardzo rzadko mądre rzeczy pisze.


          PS
          Mam swoje retrospekcje babozlotowe, ale nie wypada sie wypowiadac na "Babskim
          Forum" przed Paniami.
          • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 18:35
            yacey napisał:
            Mam swoje retrospekcje babozlotowe, ale nie wypada sie wypowiadac
            na "Babskim Forum" przed Paniami.

            ... po pierwsze to jesteś forumowy "weteran" i przez bardzo długo
            nasz rodzynek. po wtóre - jako jedyny masz męską pamiątkową koszulkę
            ze zlotu w Kazimierzu. a po trzecie ... skąd wiesz, że dziewczyny
            nie są ciekawe retrospekcji?
            P.S.
            mogę jeszcze, zamiast przekonywać, poprostu ładnie poprosić - dawaj
            Yacey :) ... a mój ś.p. szef (ostatni gentelmen w firmie) mawiał:
            mężczyzna, który odmawia kobiecie, jest ostatnim ... szubrawcem ...
            no to przecież nie o Tobie? :)
            • arsinoe73 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 20:15
              Wiecie, że to wbrew pozorom nie jest łatwy temat???

              Napiszę o tym, co mi się marzy.
              Chciałabym pojechać na Babozlot organizowany przez jeden z forumowych teamów ( którykolwiek ) gdzieś w Polskę, w miejsce ciche, spokojne, z dala od dużych miast i lanserów na błyszczących maszynach. Tych których jedynym celem jest zaliczenie kolejnego zlotu, bez znaczenia jakiego, byle tylko się pokazać. Z daleka od tych, których aż swędzi z ciekawości, jak to jest, kiedy tyle bab się w jednym miejscu zjedzie. I z dala również od tych, którym się wydaje, że jakikolwiek rysunek na plecach daje prawo do noszenia brody wyżej nosa i pomiatanie całą resztą.
              Marzy mi się zlot, na którym na pytanie : jaki masz nick na forum usłyszę ten właśnie nick , a nie zdanie: nie mam ...bo ja nie jestem zalogowana.....Albo usłyszę nick ,ale z informacją, że zalogowałam się dwa dni temu i tak sobie wpadłam.
              Marzy mi się zlot na którym nie będzie ważne kto na czym przyjechał, ale ważne bedzie, że przyjechał. I że ja znam tego ktosia, niekoniecznie w realu, ale choćby z postów na naszym forum.

              Tak. Marzy mi się zlot bardzo familijny. Bo to forum takie jest.
              Nie zamkniete, i elitarne. Wręcz odwrotnie. Ale przy swojej otwartości jest też bardzo kameralne i spokojne ( niektórzy mówią nudne ).
              Nie chcę żeby nasze zloty zmieniły się w masówkę. Wolę kawałek pola w lesie, z kręgiem na ognisko, i z puszką mielonki , ale w towarzystwie fajnych ludzi z których 80% znam , niż wypas w topowym miejscu z żarciem i gorzałą, w towarzystwie ludzi, których 80% nie znam i którzy mi nie pasują ( bo na przykład próbują obierac mojego faceta z majtek).
              Takie mam marzenie. Podobno one czasem się spełniają.

              ps1. sorry Qgel, nie podoba mi się Twój pomysł. Zalatuje mi praktykami stosowanymi w MC , a przecież nie o to nam chodzi.

              ps2. ojacie Cieniu!! to Ty nie jesteś kobietą???????


              • qgel600 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 20:47
                arsinoe73 napisała:

                "(...)sorry Qgel, nie podoba mi się Twój pomysł. Zalatuje mi
                praktykami stosowanymi w MC , a przecież nie o to nam chodzi."

                ale staram się być jak najdalej od faszyzmu (byłem nawet długo
                anarchistą :) poprostu chciałem Wam podsunąć jakiś pomysł w
                przypadku, gdyby zaczęło dziać się coś złego :(
                • arsinoe73 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 20:55
                  No jasne :) Intencje Twoje były zrozumiałe :)
              • visha Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 21:45
                I kto by pomyślał, że ja i arsinoe73 jesteśmy takie jednomyślne ;-)))
                Już nie będę się wypowiadała, bo ona trafiła dokładnie w samo
                sedno ;-)
              • etita Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 22:36
                a ja się przyznam, że mam już dylemat przed zimówką. Właśnie
                dlatego, że jest nas coraz więcej i jeśli frekwencja miałaby być jak
                na letnim zlocie, to po prostu Was nie pomieścimy.
                Już dzisiaj mogę Wam obiecać, że jeśli zobaczę którąś w barwach - to
                albo je zdejmie albo nie będzie mogła uczestniczyć w imprezie ;)
                pomyślałam też, że większość informacji odnośnie zlotu mogłaby być
                umieszczana np tylko na fotoblogu, dostęp do niego otrzymują te
                dziewczyny, które już znamy, które bywają często na forum, które
                mają coś ciekawego do powiedzenia itp wtedy nikt zaglądający tu
                przypadkowo nie będzie próbował się na siłę wkręcić na imprezę. Co o
                tym myślicie?
                Jeszcze jedna uwaga - wcześniej było tak fajnie, bo było KAMERALNIE.
                Im nas będzie więcej tym trudniej będzie to ogarnąć. Z drugiej
                strony duzym atutem tego forum była zawsze otwartość i bardzo
                przyjazna atmosfera. Tutaj na "świeżaków" nikt nie warczy. Pamiętam
                jak błyskawicznie sama zostałam kiedyś zaadoptowana przez foremki.
                • arsinoe73 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 23:03
                  Edyta, rozumiem Twoje obawy. Wiemy dobrze, jak ciężkim logistycznie tematem jest
                  zorganizowanie zlotu na taką ilość osób. Podejrzewam jednak, że ta liczba się
                  nie zmniejszy, ale też nie wierzę w jakiś straszny jej rozrost. Zycie samo
                  trochę weryfikuje pewne sprawy, same widzimy ile " starych " foremek się nie
                  pojawia , bo dzieci, bo rodziny, bo praca, brak czasu, bo wreszcie czasami brak
                  środków.. Wydaje mi się, że to będzie raczej stała tendencja Część z nas jest,
                  ze tak powiem zawsze , a część jest " płynna " .
                  Problem leży chyba gdzie indziej. By nie stracić kameralności naszych spotkań ,
                  powinnyśmy ograniczyć do minimum ilość osób niezwiązanych z forum. Pamiętasz
                  pierwszą zimówkę??
                  Na drugiej już tematu nie było.
                  I proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja nie jestem za zamknięciem forum dla nowych
                  ludzi. Nic takiego. Natomiast jestem za zamknięciem spotkań forumowych przed
                  przypadkowymi ludźmi, którzy nie mają i NIE CHCA mieć z MiDem nic wspólnego. Bo
                  inaczej nam się idea rozpływa.
                  Nie doprowadźmy do tego, żebyśmy na naszych zlotach musiały się szukać.
                  I byśmy musiały się martwić, że bedziemy miały niezapowiedzianą wizytację.
                  Chciałabym też dodać, że absolutnie nie krytykuję żadnego dotychczasowego zlotu.
                  Wszędzie bawiłam się świetnie, co było widać.
                  Tylko gdzieś mam jakiś taki niepokój w sobie...
                • 1_leo Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 08:04
                  Etita, jeśli wypali mój pomysł (do wiadomości TYLKO organizatorów z
                  miasta Uć) to do 110 osób chyba damy radę :)

                  Leo

                  Jutro to dzisiaj tyle że jutro
                • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 12:39
                  etita napisała:
                  > Już dzisiaj mogę Wam obiecać, że jeśli zobaczę którąś w barwach -
                  to albo je zdejmie albo nie będzie mogła uczestniczyć w imprezie ;)

                  ... o ile wiem żadna z dziewczyn związanych czynnie z MiD-em nie ma
                  barw (jak powszechnie wiadomo noszą je wyłącznie MC Amazonki oraz
                  kobiety z DoctoRRiders), co najwyżej naszywki innych forów dla
                  motocyklistów, więc trochę to nielogiczne co napisałaś ... ot
                  takie "grożenie" w nicość ;). i to chyba dobrze, że żadna z MiD-
                  owych foremek barw nie posiada, conajmniej z dwóch powodów:
                  - po pierwsze sugestia nt. zdjęcia kamizelki mogłaby być poważnym
                  forumowym zgrzytem towarzyskim (nie sądzę by taka prośba została
                  spełniona, a tym samym organizatorkom pozostałoby tylko
                  spełnienie "groźby" i nie wpuszczenie za bramkę zlotową lub
                  zrobienia z dzioba-trampka (czyli nie dotrzymania słowa);)
                  - po wtóre uważam, że "interesy" MiD-u i klubowe są zupełnie
                  rozbieżne - kamizelka z barwami w jakiś sposób nakłada obowiązek
                  dbałości o wizerunek (w tym medialny) klubu do którego się należy, a
                  koleżankom na forum na staniu w pierwszym szeregu zupełnie nie
                  zależy, a nawet wręcz przeciwnie - dbamy o to by forum żyło sobie
                  swoim cichym życiem do tego stopnia, że nie wysyłamy nawet do "ŚM"
                  relacji z naszych zlotów, które się odbyły ... a sama naszywka? ...
                  nie jest żadną relikwią tylko znakiem rozpoznawczym na trasie lub
                  otwartym zlocie - by nie minąć się bez słowa z osobą z którą np.
                  pisze się na forum i mailowo przez kilka miesięcy, ale nie zna się
                  jej osobiście :) (jak ja z Jagdam w Maniowie :D)... myślę też, że
                  dziewczyna będąca członkinią klubu i (jeśli pozwalają na to zasady
                  klubowe) równocześnie uczestnicząca w życiu forum w pewnym momencie
                  mogłaby znaleźć się pomiędzy przysłowiowym młotem i kowadłem
                  (chociażby w kwestii zdejmowania kamizelki na spotkaniach MiD-
                  owych) - co nie jest zachęcającą perspektywą ... więc chyba, dobrze
                  jest tak jak jest i póki co nie ma powodu by ten temat dłużej
                  wałkować ponieważ taki przypadek osobowy na MiD-zie nie występuje :)
                  • carrymoon Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 13:20
                    > etita napisała:
                    > > Już dzisiaj mogę Wam obiecać, że jeśli zobaczę którąś w barwach -
                    > to albo je zdejmie albo nie będzie mogła uczestniczyć w imprezie ;)
                    >

                    no ja się podpisze pod Gohą, że pomysł ze zdejmowaniem barw jest nie najlepszy

                    Uważam ze "tępienie" osób z barwami jest swego rodzaju brakiem tolerancji i w
                    moim odczuciu takie zachowanie jest identyczne z zachowaniem osób noszących
                    barwy i tępiących innych z innymi barwami.
                    Tyle, że "barwą" MiD byłoby brak tychże barw. Jest to forma nacisku na to co
                    mamy na sobie. Jak dla mnie pierwszy krok do zasady, że na zloty MiD wpuszczamy
                    tylko osoby z naszywką :(
                    Ja nie mam i nie zamierzam mieć naszywki. Nie dlatego, że nie utożsamia się w
                    jakimś stopniu z MiD ale dlatego, że ogólnie nie lubię organizacji itp.

                    Ale w tej sytuacji jaką opisała Etita jestem skłonna naszyć sobie coś na plecy
                    np. znak Dolnośląskich Motocyklistów. W ramach protestu. Ponieważ uważam, że o
                    wartości człowieka świadczy jego charakter i zachowanie a nie to co ma na sobie.
                    Narzucanie mi czegokolwiek odbieram jako naruszanie mojej wolności :)

                    Rozumiem, że wypowiedź Etity jest podyktowana zachowaniem jednej z uczestniczek
                    Babozlotu. Jeszcze raz chce napisać, że niemiernie mi przykro że taka osoba się
                    pojawiła. Niestety pewnych rzeczy jak widać nie da się przewidzieć.


                    --
                    Życie nie powinno być podróżą do grobu. Człowiek do kresu życia powinien się
                    dotoczyć z kieliszkiem Chardonnay w jednej ręce, tabliczką czekolady w drugiej,
                    narąbany w trzy dupy, krzycząc... " ALE TO BYŁA JAZDA..."
                    • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 13:32
                      carrymoon napisała:
                      > Ale w tej sytuacji jaką opisała Etita jestem skłonna naszyć sobie
                      coś na plecy np. znak Dolnośląskich Motocyklistów

                      ...a od kiedy znak Dolnośląskich Motocyklistów to "barwy"? :) nie
                      jestem pewna, czy nie dołożyłaś teraz do pieca :D


                      > pewnych rzeczy jak widać nie da się przewidzieć.

                      ... np. tego w jakim odzieniu wierzchnim na zimówce pojawi się
                      Cary :D
                      • carrymoon Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 13:36
                        ...a od kiedy znak Dolnośląskich Motocyklistów to "barwy"? :) nie
                        > jestem pewna, czy nie dołożyłaś teraz do pieca :D

                        No Gosiu myślę, że dobrze wiesz o co mi chodzi :P

                        Gdyby miała w szafie kurtkę z prawdziwymi barwami założyłabym ją ale nie mam
                        ponieważ jak wcześniej napisałam nie lubię żadnych organizacji.
                        • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 13:47
                          carrymoon napisała:
                          > Gdyby miała w szafie kurtkę z prawdziwymi barwami założyłabym ją

                          ... gdybyś miała taką kamizelkę byłoby o czym rozmawiać :) ... teraz
                          jest to "akademicki razgawor" :)
                          P.S.
                          ze źródeł dobrze poinformowanych (czyli od Cary) wiem, że haftować
                          (igła + nici+ dowolne podłoże - bo o takim hafcie mowa)nie
                          umie :D ... w związku z tym nie mogę się doczekać zimówki by
                          pooglądać strój naszej anarchistki :D ... może to będą cekiny, a
                          moze malunek artystyczny? ... to ile zostało do tego zimowego zlotu?
                          • carrymoon Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 13:52
                            ja coś wymyślę :D
                            o ile Etita podtrzyma swoje oświadczenie :D

                            zawsze mogę np zbojkotować imprezę np.
                            - nie pić piwa
                            - nie tańczyć na stole

                            w ostateczności nie przyjechać :P
                            • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 14:05
                              carrymoon napisała:
                              > ja coś wymyślę :D o ile Etita podtrzyma swoje oświadczenie :D
                              > zawsze mogę np zbojkotować imprezę

                              ... to wolny kraj - ona może podtrzymać a Ty bojkotować trzeźwo
                              stąpając po podłodze ;)

                              > w ostateczności nie przyjechać :P

                              ... spróbuj :D
                              • etita Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 14:35
                                Ostatni zlot naocznie wszystkim udowodnił, ze noszenie barw jakoś nie
                                zobowiązuje do trzymania fasonu. Moja groźba faktycznie jest podyktowana
                                zachowaniem tej jednej osoby, której na zimowym zlocie po prostu nie chce
                                widzieć. Jeśli uważacie ze jestem nietolerancyjna bo nie toleruję chamstwa niech
                                i tak będzie. Może faktycznie kogoś krzywdzę wrzucając ludzi noszących barwy do
                                jednego worka, ale mam bardzo złe doświadczenia. Z reguły (od reguły oczywiście
                                bywają wyjątki) są to osoby delikatnie mówiąc niegrzeczne i szorstkie w
                                obejściu. Nie chcę sytuacji kiedy na zlocie pojawią mi się członkowie dwóch nie
                                darzących się sympatią klubów i zaczną się rozróby itp.
                                Na kilku babozlotach byli ludzie np z Bractwa Suzuki i forum.motocyklistow,
                                mieli na sobie koszulki i nikomu to nie przeszkadzało. A oni sami dali się
                                poznać z jak najlepszej strony. Jeżeli chodzi o kluby miłośników marki, o inne
                                fora, o jakieś regionalne zrzeszenia/stowarzyszenia/organizacje koleżeńskie to
                                nie ma sprawy.
                                To taka sama różnica jak między kibicami a pseudokibicami. Tym drugim dziękujemy.
                                • carrymoon Etita 13.08.08, 18:48
                                  jeśli chodzi o tą panią sprawiającą kłopoty to jej nie będzie
                                  tzn ja jej na pewno nie poinformuje o zlocie, nie zaproszę a jeśli się mnie
                                  zapyta to powiem jak jest
                                  tzn. że jej zachowanie było nieodpowiednie i nie dostanie zaproszenia od MiD. A
                                  jak jej wiadomo i co zawsze powtarzałam wjazd na zloty MiD jest imienny i tylko
                                  na zaproszenie.

                                  >> Etita napisała:
                                  >>Nie chcę sytuacji kiedy na zlocie pojawią mi się członkowie dwóch nie
                                  > darzących się sympatią klubów i zaczną się rozróby itp.

                                  prawdę mówiąc i nawet do głowy nie przyszło, że może być taka sytuacja. Ale
                                  jeśli ma dojść do rozróby to powodem może być nawet krzywo postawiony kufel. Są
                                  ludzie i taborety :)
                                  • etita Re: Etita 13.08.08, 19:19
                                    no dobra, może zbytnie generalizowanie nie jest najmądrzejszym wyjściem. Jak
                                    przemyślałam sprawę skojarzyłam pewną miłą niewiastę z amazons i faktycznie
                                    mogłabym nie mieć serca jej wyrzucić. Zatem na babozlot nie wpuszczam po prostu
                                    taboretów, tych w barwach i tych bez ;)
                                    • carrymoon Re: Etita 13.08.08, 19:31
                                      no i wyszło na to, że będę to piwo piła
                                      a co gorsze (dla organizatorów) być może będę znów tańczyć na stole :D
                                      • etita Re: Etita 13.08.08, 22:33
                                        carrymoon napisała:

                                        > no i wyszło na to, że będę to piwo piła
                                        > a co gorsze (dla organizatorów) być może będę znów tańczyć na
                                        stole :D


                                        organizatorzy i stół i już się nie mogą doczekać ;P
                                    • goha66 Re: Etita 13.08.08, 22:37
                                      etita napisała:
                                      > przemyślałam sprawę skojarzyłam pewną miłą niewiastę z amazons i
                                      faktycznie mogłabym nie mieć serca jej wyrzucić
                                      >Zatem na babozlot nie wpuszczam po prostu taboretów, tych w barwach
                                      i tych bez ;)

                                      ... jasne - pod warunkiem, że założymy iż taką decyzję możesz
                                      podjąć samodzielnie nie licząc się z tymi, którym takie rozwiązanie
                                      nie leży.
                                      • etita Re: Etita 13.08.08, 23:32
                                        goha66 napisała:
                                        > ... jasne - pod warunkiem, że założymy iż taką decyzję możesz
                                        > podjąć samodzielnie nie licząc się z tymi, którym takie
                                        rozwiązanie
                                        > nie leży.

                                        co do zimówki, barw etc no i Twojego ostatniego posta myślę, ze
                                        zaczyna się szukanie dziury w całym. Przyznałam, że wrzucenie ludzi
                                        noszących barwy do jednego worka było przesadą. Tekst z taboretami
                                        miał zakończyć temat. Qrcze Goha, "znasz" mnie (na ile można znać
                                        kogoś z forum kogo widuje się dwa razy w roku) od dwóch lat, nie
                                        wyobrażasz sobie chyba że na bramie urządzę casting na uczestników
                                        zlotu. Chcę jedynie publicznie zaznaczyć, że osoby zachowujące się w
                                        sposób przez ogół nieakceptowany nie będą mile widziane. I myślę, że
                                        tyle wystarczy, aby te osoby w ogóle nie przyjeżdzały.
                                        Nie wiem na jakiej podstawie sugerujesz, ze będę podejmować decyzję
                                        bez konsultacji z resztą forumowiczek, bo wydaje mi się że akurat
                                        jestem bardzo skłonna do rozsądnych kompromisów o czym chyba nie raz
                                        miałyście okazję się przekonać. Z reguły wszystko przyjmuję z
                                        uśmiechem na klatę, ale przyznam szczerze, że twoja ostatnia
                                        wypowiedź jakoś mnie ugryzła.
                                        Zlot jest imprezą DLA forumowiczek i każda z nas ma na nim takie
                                        same prawa. A organizator to jedynie dozorca pilnujący porządku.
                                        Chcecie pozapraszać ludzi z MC - droga wolna.
                                        Ja (oczywiście bez Leo sobie nie poradzę ;))zajmę się organizacją
                                        całej reszty, tylko wtedy nie ręczę już za bezpieczeństwo i
                                        atmosferę.
                                        • qgel600 Re: Etita 14.08.08, 09:29
                                          takie długie te kwowadis się zrobiło, że już początku nie pamiętam i
                                          muszę się wtrącić, mimo że niestety facetem jestem :) nie widziałem
                                          oczami swoimi co się stało na ostatnim babozlocie, ale wydaje mi
                                          się, że nie było chyba aż tak źle, żeby radykalne zmiany
                                          wprowadzać ;)
                                          żeby nie poplątać się w tym tasiemcowym temacie, ja bym sugerował
                                          wspólne piwko na gg i wtedy nam się samo wszystko wyjaśni i
                                          poukłada :)
                                          • goha66 Re: Etita 14.08.08, 11:22
                                            qgel600 napisał:
                                            ja bym sugerował wspólne piwko na gg i wtedy nam się samo wszystko
                                            wyjaśni i poukłada :)

                                            ... tyle, że nie bardzo jest o czym - większość forumowiczów
                                            napisała wyraźnie - żadnych barw na zlotach MiD-u. organizatorom
                                            pozostaje przypilnowanie by vox populi wcielić w życie.
                                        • goha66 Re: Etita 14.08.08, 09:46
                                          etita napisała:
                                          nie wyobrażasz sobie chyba że na bramie urządzę casting na
                                          uczestników zlotu

                                          ... moja wyobraźnia ma swoje granice :)
                                          aby jednak uniknąć pod bramką castingu lub na samej imprezie
                                          zgrzytania kłami, na forum zachować zasadę wolności wyboru i
                                          przestać bić pianę (działając sobie przy okazji wzajemnie na nerwy)
                                          proponuję ... zaufać forumowiczkom :) ponieważ (tu jest zgodność we
                                          wszystkich postach napisanych do tej pory) imprezy są wyłącznie dla
                                          forumowiczów (+ jedna osoba towarzysząca - nie dotyczy dzieci
                                          własnych) myślę, że rozsądnym kompromisem jest zdanie się na nas
                                          wszystkich w kwestii kogo sobie jako tę osobę towarzyszącą
                                          dobierzemy(tego że na jedna foremkę przypada 1 zaproszona osoba
                                          organizatorzy w dobrze pojętym interesie własnym i ogółu pilnować
                                          jak cerbery powinni bezdyskusyjnie i bezkompromisowo). dlaczego tak?
                                          bo trzeba przecież wziąść pod uwagę,chociażby to że foremki związane
                                          są prywatnie z różnymi facetami - być może niektórzy z nich jeżdżą w
                                          jakiś barwach i nietaktem byłoby narzucać im, że nie mogą z nimi
                                          przyjechać. jeśli taka osoba towarzysząca bedzie się zachowywała nie
                                          tak jak powinna bedzie wiadomo do kogo uderzyć z pretensjami i
                                          nakazem zdyscyplinowania lub zdematerializowania osoby... za osoby
                                          (nie związane z forum), które organizatorzy dobierają sobie do
                                          pomocy odpowiadają oni sami - przy czym dobrze byłoby nie dobierać
                                          ich w nadmiernej ilości (na zasadzie, że coś możemy zrobić same, ale
                                          jak damy to do zrobienia komuś znajomemu to będzie to alibi dla jego
                                          obecności). natomiast co do dziewczyn, które jeżdżą na motocyklach
                                          (i nie zostaną zaproszone jako osoby towarzyszące), ale nie
                                          przebywają na naszym forum w prozie codzienności to jak dla mnie
                                          temat jest prosty ... nie ma Cię na codzień więc nie ma powodu byś
                                          była "od święta" (nawet jeśli jesteś najsympatyczniejsza). to tyle z
                                          mojej strony ...

                                          • arsinoe73 Re: Etita 14.08.08, 10:22
                                            Cała ta dyskusja zmierza w bardzo dziwnym i nieciekawym kierunku.
                                            Osobiście nie mam nic przeciw MC, regulaminom, barwom i tak dalej, dopóki MC ,regulaminy i barwy nic nie mają do mnie.
                                            Od samego początku,( odkąd ja pamiętam )MiD był ponad tematem barw i ten fakt sprawił, że tak w niego wsiąkłam. Na zloty też nikt nie wjeżdżał w kamizelkach i w ogóle nie było kwestii. Nagle zrobiło się głośno a ja nie potrafię zrozumieć o co chodzi???!!
                                            Zloty MiD są zlotami forumowiczek ( i - iczów :D ) MiD i tak powinno zostać. Jeśli ktoś z zaproszonych gości nosi barwy, to nas to nie interesuje ( nie przeszkadza, ale też NIE INTERESUJE ) i na zlot niech ich nie przywozi. I wg mnie powinno to dotyczyć absolutnie wszystkich, bez wyjątku. To są zloty MiD, czyli impreza rodzinna.
                                            I nie ma sensu na rodzinną imprezę zakładać kamizelek z naszywkami, tak jak nie zakłada się ich idąc na imieniny do kochanej cioci.

                                            Do tej pory miałam niepokój w sobie wewnętrzny dotyczący tego, dokąd to forum faktycznie vadis. A teraz zaczynam odczuwać niesmak.
                                            • yacey Proponuje... 14.08.08, 12:16
                                              Akurat mam przerwe na tankowanie, to se tu zajrzalem :)
                                              To ja proponuje zakonczyc dyskusje o wyzszosci stolka nad taboretem, bo to bez
                                              sensu. Z tego co sie zorientowalem to zostal okreslony kierunek w ktorym chcemy
                                              isc. To teraz jesli sa osoby chcace podjac sie organizacji Babozlotu w takiej
                                              formie w jakiej zyczy sobie wiekszosc, to do dziela. A jesli przyszli
                                              organizatorzy maja wlasna wizje na impreze, to moze niech lepiej od razu
                                              zrezygnuja. Ja tak to widze. A jesli nie bedzie kolejnego Babozlotu, to sie
                                              swiat tez nie zawali.
                                              Pozdrawiam serdecznie, udanego weekendu wszystkim bez wyjatku zycze i zmykam, bo
                                              pogoda wspaniala.
                                              • luk-kasia Re: Proponuje... 14.08.08, 12:36
                                                Yacey'u - nasz głosie rozsądku :) ubiegłeś mnie trochę, ale chciałam
                                                dorzucić jeszcze swoje trzy grosze, skoro i tak temat jest na
                                                górze...

                                                Nikomu nie są potrzebne nisnanski, niesmaki, ktoś coś napisał, co
                                                innego miał na myśli, ktoś inny inaczej tego pierwszego ktosia
                                                zrozumiał, albo sobie coś nadinterpretował... Moje odczucie jest
                                                takie: MiD jak każde inne forum ma swoich założycieli, moderatorów,
                                                ochroniarzy netykiety. Ustalone są zasady, które w ramach
                                                funkcjonowania naszej Rodziny troszkę ewoluują, ale główne założenia
                                                powinny być święte!!! Tak jak większość członków naszej Rodzinki po
                                                prostu je akceptuję.

                                                Nie wiem jak było na samym początku, ale pamiętam, jak bardzo
                                                chciałam pojechać na letni babozlot 2007, byłam za krótko i nie
                                                mogłam się tam pojawić. Wtedy poczytałam sobie kto, co i jak na taki
                                                zlot może pojechać i już tylko filowałam na kolejny termin :)))
                                                Troszkę trudno wyłuskać gdzie były zapisane te zasady babozlotowe
                                                (oczywiście dla chcącego nic trudnego: wyszukiwarka i czytać, czytać
                                                czytać...), może warto by znalazły się na górze i wszystko będzie
                                                jasne. Co do wyjątkowych sytuacji, zawsze się zdażają, ale
                                                powinniśmy trzymać się jak najbliżej głównych założeń, żeby nikt nie
                                                miał pretensji, że ten to pojechał, a ja to nie mogłem, albo cóś...

                                                A tak na koniec to KOCHANI więcej pogody ducha...
    • siostrakama Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 19:49
      ja osobiście jestem za rodzinną atmosferka i spotykaniem na zlotach
      ludzi z forum, z którymi dyskutujemy na różne tematy |:) i poznajemy
      się w jakis tam sposób
      • paulina80s Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 20:55
        Jeśli chodzi o nasze zloty to ja jestem za tą rodzinną atmosferą,
        pozwala nam to lepeij się poznać.
        Jest wiele zlotów motocyklistów i faktycznie wiele sie na nich
        dzieje, nie zawsze cenzurowanego ;( Przez to idzie równiez kiepska
        opinia...

    • niuniulaa Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 04.08.08, 23:05
      Też lubię kameralną atmosfere naszych zlotów. Pomysł, aby umieszczać
      bardziej szczegółowe informacje dotyczące zlotu na oddzielnej
      ograniczonej hasłem stronie jest dobry. Jednakże tu pojawi się
      problem dla osób, które po raz pierwszy chciałyby przyjechać na
      babozlot... a nie są jeszcze zbyt długo uczestnikami forum?
    • yacey Retrospekcje babozlotowe 04.08.08, 23:28
      Byłem na pierwszym Babozlocie w Kazimierzu. Jechałem tam z pewną, jak to się
      mówi dozą nieśmiałości. No, bo: nikogo nie znam, zlot organizują wirtualne baby
      i tak jakoś wszystko owiane jest tajemnicą. Zloty na których bywałem do tej
      pory, to takie organizacyjne powielanie pewnego schematu z drobnymi odstępstwami
      na plus lub minus w ogólnym rozrachunku. A tu od samego początku niespodzianka.
      Jest co prawda transparent „Babozlot” ale nie stoi na bramce kilku facetów z
      groźnymi minami, a za to jest sympatyczna niewiasta, witająca uśmiechem i
      pytaniem o samopoczucie po odbytej podróży oraz propozycją gorącej kawy lub
      herbaty. I od razu zrobiło się jakoś ciepło i rodzinnie. A później nie było
      morza alkoholu, ryku silników i ogłuszającej muzyki, ale za to był rejs statkiem
      po Wiśle i wieczorne ognisko z pogaduchami do świtu. A przy tym ognisku
      zawiązały się znajomości, które w wielu przypadkach trwają do dnia dzisiejszego.
      Jakoś nikomu nie przeszkadzało, ze nie było typowych rozrywek zlotowych. I
      właśnie ta nietypowa impreza pokazała, że może być zupełnie inaczej. Smoleń.
      Pokaz jak imprezę planuje się w najdrobniejszych szczegółach, łącznie z pogodą
      :). Było i ognisko, przy którym każdy mógł z każdym pogadać, były regionalne
      potrawy (pieczonki jadłem pierwszy raz w życiu), było szkolenie z udzielania
      pierwszej pomocy, jakże ważne w życiu codziennym, no i spanie na miejscu, co być
      może powodowało, ze czuliśmy się jakoś, tak…razem. Pojawiły się jednak już
      elementy typowe dla innych zlotów. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, mnie one
      były do niczego niepotrzebne i zatracające w moim odczuciu właśnie
      indywidualność spotkania o nazwie Babozlot. Wreszcie Kletno. Mam trochę mieszane
      uczucia. Jak dla mnie, to zabrakło tej rodzinnej atmosfery z poprzednich
      Babozlotów, może przez to, że było za dużo ludzi zupełnie nie związanych z Forum
      i nie chcących zrozumieć dlaczego jest jednak inaczej niż na zlotach
      motocyklowych, może dlatego, że zabrakło ogniska, a może zupełnie z innego
      powodu, nie wiem. Poza tym, mi nie odpowiadała atmosfera knajpy, zdecydowanie
      wole przebywać na powietrzu. I tak sobie myślę, że niepotrzebnie zaczęło się
      powielać schematy typowych zlotów, z identycznym programem, konkursami itd. Jak
      ktoś chce pojechać na zlot, to są ich dziesiątki w trakcie sezonu, a Babozlot
      jest jeden i niech pozostanie takim, trochę familijnym spotkaniem.
    • motograss Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 00:26
      Mieszane uczucia, ale mieszane w stronę bardziej pozytywną. A jeżeli w grę
      wchodzą retrospekcje, to i o tym może nieco. Do Kazimierza jechałam też z tą
      dozą niesmiałości, że nie znam nikogo realnie. I co? I okazało się, że po
      momencie tego "taksowania się" początkowego jest naprawdę świetnie, a kameralna
      atmosfera (w największych porywach było nas chyba 30 osób, prawda?)sprzyja
      bliższemu poznaniu się. Poza tym bezpośredniość Gohy
      "motograss?motograss!!!koszulkaaaaaaa dla ciebie, choooodź!!" oraz pogaduchy z
      Vidlak i Małagochą o robieniu pokrowca na szydełku na motocykl w długie zimowe
      wieczory rozwiały wszelkie wątpliwości - to był ten czas i to miejsce:). Zresztą
      - jak tu nie miec sentymentu do tego czasu, gdzie pierwotnie obcy ludzie w
      ulewie na trasie zapraszają bez ogródek do siebie na nocleg(stąd szacun i ukłony
      wielkie dla Cienia i Gosi:)). Byłam na zimówkach, teraz w Kletnie, nie było nas
      z małżem w Smoleniu z powodów losowych. I teraz moge powiedzieć tak - jadę, bo
      mam juz grono "stałych" i dam wiele i zrobię wiele, żeby się z tym gronem
      widzieć. I to grono nie zwiększa się jakoś drastycznie, bo nadal nie mam
      zielonego pojęcia, kto jesst kim. Ale nie obarczam winą nikogo, bo zwyczajnie
      nie sposób ogarnąć w dwa-trzy dni wszystkich uczestników. Zresztą, jak wiadomo,
      trochę miast/regionów spotyka się częściej niż zlotowo, niezaleznie od czasu
      bywania na forum. Poza tym cenię sobie nawet krótkie rozmowy z dziewczynami,
      ktore widzę po raz pierwszy, i widzę pasję i klimat motocyklizmu. Nie muszę miec
      z nimi kontaktu na co dzień, ani one ze mną, ale te momenty są
      sympatyczne:)Aczkolwiek tak - chciałabym spotkanie/zlot nasz forumowy widzieć
      taki, że znamy się, kojarzymy, a najważniejsze są rozmowy, święty spokój, brak
      pozy, relaks, wspólne tematy, itp. Jednak ile osób, tyle charakterów, tego nie
      zmienimy. Nas tu przybywa, to nieuchronne, jak widać, zamknąć się w kaście nie
      wypada i nie można. Może należy się cieszyć, że to forum ma dobre imię i tak
      przyciąga. Jeżeli ktoś jazdę na 2oo traktuje jak modę - odpadnie prędzej czy
      później. A bycie na forum to jak szkoła - ktos zaczyna ją wcześniej, ktos
      przychodzi później. albo jak jakis wyż demograficzny - jest nas niewiele, potem
      boom, ale to nikogo nie deprymuje przecież. A zrozumiałe jest, że nowe
      forumowiczki też chca zasmakować tego klimatu spotkań, zlotów, wspólnych jazd.
      Nie mam pomysłu na radykalne bardziej zasady na forum czy organizowania zlotów,
      rozkladam ręce i poddaję się. Nie wiem zwyczajnie, co zrobić, żeby bardziej
      ogarnąć. Ale to chyba jak ze wszystkimi zlotami - kiedys kameralne, potem urosły
      do rangi ogólnopolskiej i tego nikt nie zatrzyma już tak łatwo, gdyby chciał
      wrócić "do korzeni". Jedno wiem - z Wami, dziouchy (nie będę wymieniac po
      nickach, żeby nie było, że pominęłam, choc strasznie mnie korci, żeby polecieć
      imiennie i konkretnie, ale same chyba się domyślą, cholery fajne jedne, no i
      szanowne połówki części z Was:))) - spotykac się to czyssta przyjemność,
      naprawdę!! Ale po Tobie, Goha, imiennie jako po adminie pojadę - wzruszać się
      przy powitaniach i pożegnaniach z Tobą - brak słów:) Każde spotkanie z wami
      wszystkimi wnosi wiele, bardzo wiele - tak więc wszystkim teamom organizującym
      spotkania - ukłony za dopinanie na ostatni guzik, emocje, zabawę, itp. Bardzo
      dziekuję!
      Wiem, że poleciałam w stronę bardziej wspomnień niż recepty - co dalej? Ale
      naprawdę nie wiem, bo łatwo radzić, jak samemu się nie organizowało
      przedsięwzięcia, a chcę tego uniknąć, bo doceniam BARDZO to, co zostało zrobione:)

      pozdrawiam wszystkich serdecznie
      -------
      ===R6===
    • 1_leo O jedno Was proszę 05.08.08, 08:23
      Moi drodzy, nie ma nic gorszego jak kisić się we własnym sosie,
      rozpatrując minione dzieje. Zawsze trzeba iść do przodu. W jakiej
      formie i w jaki sposób to właśnie powinniśmy uzgodnić. Na pewno
      droga zamykania zlotów dla osób nowych doprowadzi do swego rodzaju
      elitaryzmu zlotów. Na pewno nam nie o to chodzi. Nie stawiajmy
      również wygórowanych progów finansowych, są ludzie w różnych
      sytuacjach życiowych i najczęściej są to ludzie fajni. Zaporowa
      wysokość "wjazdu" na zlot - coraz częściej niestety praktykowana
      przez niektóre środowiska - nie prowadzi do niczego dobrego.
      Zgadzam się, że mielonka i ognisko w lesie w miłym i zgranym
      towarzystwie (może przecież być liczne) jest lepsze niż zadaete nosy
      i oglądanie najnowszych gadżetów, świeżych chromów i rozmów typu:
      no, ja to jeżdzę zawsze w RPA tam jest fajnie.
      Ufff!! Jak na mnie to wieeelki post :) Piszę chaotycznie, wiem :(

      Leo
    • grazyna1pl Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 11:16
      jako bardzo świeża forumowiczka myślę, że warto podzielić się moją
      opinią, ponieważ zlot w Kletnie był moim pierwszym z Wami spotkaniem.
      Jak najbardziej jestem przeciw komercji!!! dość jej na innych
      spotkaniach motocyklowych. ale też nie ma co zamykać się na nowe
      osoby. właściwie przed zlotem mało pisałam (no dobra odliczałam, ale
      to się nie liczy) i mozliwe, że nie przeszłabym selekcji
      przedzlotowej (chyba ze Goha by się wstawiła ;) ). Albo nie
      poznałabym Ani (Siermionki) z Wrocławia, która dotarła na
      zlot "rzutem na taśmę". Warto więc ustalić jakieś reguły zapraszania
      na zloty, ale z możliwością zrobienia wyjątków. Bo szkoda zniechęcić
      kogoś fajnego (jak ja na przykład hi hi) tym, że się go nie wpuści
      na zlot.
      a jeżeli chodzi o wrażenia z Kletna - to było super. Nastwiłam się,
      żeby poznać Was jak najwięcej w realu i chyba mi się to udało,
      aczkolwiek efekt jest taki, że ma w szarych komórkach (obu!) jeden
      wielki misz masz.
      reasumując, bo pewnie namieszałam, nie komercja, nie otwarte, ale
      nie ściśle zamknięte
      ufff
      pozdrawiam
    • lbs5 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 13:07
      Niestety nie byliśmy w tym roku w Kletnie - PRBR (Przymusowa
      Redukcja Budżetu Rodzinnego).Ale wspominając Smoleń - mam propozycję:
      A może by tak wprowadzić wkład własny? Niezależnie który team
      organizowałby zlot, każdy z zadeklarowanych uczestników zrobiłby coś
      od siebie dla reszty? (Ciasto , nagrodę, słoik domowych konfitur, -
      no nie wiem) Liczba chętnych zredukowałaby się samoistnie i bez
      boleśnie. Nie sztuka zapłacić, ale dać coś od siebie. Przyjechaliby
      Ci którzy naprawdą tego chcą.
      Gdyby pomysł wypalił,można by przy wieczornym ognisku gdzieś na
      końcu świata, zrobić tak coś na wzór "mikołajek", które pamiętam z
      podstawówki.Drobne rzeczy - które też tworzą klimat.
      • 1_leo Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 13:31
        A może by tak wprowadzić wkład własny? Niezależnie który team
        > organizowałby zlot, każdy z zadeklarowanych uczestników zrobiłby
        coś
        > od siebie dla reszty? (Ciasto , nagrodę, słoik domowych konfitur, -

        > no nie wiem) Liczba chętnych zredukowałaby się samoistnie i bez
        > boleśnie. Nie sztuka zapłacić, ale dać coś od siebie.
        Przyjechaliby
        > Ci którzy naprawdą tego chcą.

        Całkiem fajny pomysł :)
        Odbiór fantów na bramie przy wjeździe.
        Ja już wiem, co zrobię :)))
        • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 14:36
          pomysł Wojtka (czyli forumowego LBS) jest jak najbardziej
          do "kupienia" - przywożony wkład własny może być nie tylko
          użyteczny, ale i zabawny :)

          a teraz konkretnie:
          zbierając z grubsza to co już zostało napisane (co wcale nie oznacza
          końca tematu i oczywiście proszę o dalsze wpisy)wychodzi jasno że:

          1. udział w babozlocie biorą wyłącznie zarejestrowani forumowicze -
          sama popełniłam "grzech" zaproszenia na tegoroczny b-z pary
          znajomych na wolne miejsca (... hm... żeby pochwalić się przed nimi
          jakie fajne ludzie na tym forum są?!), ale już więcej tego nie
          zrobię i bardzo ładnie przepraszam... może nie byłam jedyna ... i
          dlatego zaczynają się nam tworzyć schody. jeśli któreś z moich
          znajomych uczestniczących w III letnim zarejestruje się na forum i
          zacznie brać czynny udział w naszym życiu codziennym, to ok. inaczej
          na kolejny b-z nie wjadą (bo to że byli na jakimś nic jeszcze nie
          oznacza)... jak coś naprawiać - to zaczynać od siebie :)

          konkretna propozycja: lista osób (po zamknięciu, a przed wpłatami)
          biorących udział w b-z zostanie podana NICKAMI w całości(łącznie ze
          sponsorami, których można wyróżnić literą S) na forum - dzięki temu
          każdy z przyszłych uczestników bedzie mógł do organizatorów zgłosić
          (do rozważenia) wraz z uzasadnieniem ew. veto co do czyjegoś
          uczestnictwa.

          P.S.
          1_leo napisał:
          > Ja już wiem, co zrobię :)))

          ...smalec!!! :D
          • doktor.hab Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 09.08.08, 18:08
            udział w babozlocie biorą wyłącznie zarejestrowani forumowicze -
            sama popełniłam "grzech" zaproszenia na tegoroczny b-z pary
            znajomych na wolne miejsca (... hm... żeby pochwalić się przed nimi
            jakie fajne ludzie na tym forum są?!), ale już więcej tego nie
            zrobię i bardzo ładnie przepraszam... może nie byłam jedyna ... i
            dlatego zaczynają się nam tworzyć schody. jeśli któreś z moich
            znajomych uczestniczących w III letnim zarejestruje się na forum i
            zacznie brać czynny udział w naszym życiu codziennym, to ok. inaczej
            na kolejny b-z nie wjadą (bo to że byli na jakimś nic jeszcze nie
            oznacza)... jak coś naprawiać - to zaczynać od siebie :)

            poczułam się wywołana do odpowiedzi
            Joanna i Wojtek (Trampek i BMW GS)to właśnie my byliśmy na miejsce
            Szepy. Na forum jesteśmy obecni (pewnie mozna bardziej). Jednak
            jesteśmy.
            cyt. ""Grzech", juz wiecej tego nie zrobię, zaczynają sie schody,
            jak sie nie zarejestrują to nie wjadą" itp. nastrajają mnie mówiąc
            bez ceregieli "melanholijno-depresynie". Od kilkunastu lat trwa
            nasza przygoda z motocyklami (z przerwą na dzieci) a po raz pierwszy
            odważyliśmy się na zlot. Było to dla nas absolutnie fantastyczne
            doświadczenie. Ciepłe przyjęcie, kapitalna atmosfera, wartościowi
            ludzie. Wzmocniło w nas poczucie, że warto szukać pozytywnego
            wizerunku motocyklisty i tam w Kletnie tego właśnie doświadczyliśmy.
            My od forumowiczek(ów) otrzymaliśmy wiele ale wyjechaliśmy pełni
            pomysłów i wiary, że też możemy coś od siebie zaoferować. A teraz
            mimo, że do delikatnych nie należymy to mamy w głowie wyrąbaną
            dziurę.
            Jakoś nam "dziwnie".

            Goha,
            Wielkie dzięki, że moglismy z Wami być.

            Joanna i Wojtek
            • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 10.08.08, 18:11
              doktor.hab napisała:
              > > poczułam się wywołana do odpowiedzi ... Jakoś nam "dziwnie".

              ... przykro mi, że tak zinterpretowałaś mój wpis, ponieważ w żadnym
              słowie nie dotyczył Ciebie i Wojtka. napisałam wyraźnie, że
              zaprosiłam osoby nie zalogowane na forum - Wy jesteście.
              pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za to, że tak radośnie i
              ochoczo bawiliście się z nami w Kletnie (mam również nadzieję, że
              jeszcze nie raz uda nam się forumową ekipą spotkać) :)
              • doktor.hab Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 10.08.08, 21:14
                Prawdziwa ulga.
                ...nawet nie wiesz jak sie cieszymy z "przypadku", który pozwolił
                nam sie spotkać. Piszesz "forumową ekipą" - jasne!

                Goha, dziki raz jeszcze Twoja odpowiedz była dla nas bardzo ważna

                jeśli można, wracając do tematu "wkład własny czyli coś od siebie" -
                jak najbardziej. Mamy już pewne pomysły na swój "wkład".
                Doświadczenie Wojtka z organizacji Dnia Sportu może się przyda. Na
                detale bedzie jeszcze miejsce i czas.
                /Aaa, ale ciasta nie upiekę bo jako "rasowa" pani domu piekarnika
                nie mam/. Nic to, prawda?
      • alut-ka71 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 14:38
        Trochę niezręcznie wypowiadać mi się w tej sprawie, bo w żadnym z
        Waszych zlotów jeszcze nie uczestniczyłam, a po drugie prawo jazdy
        nadal w lesie :) Może jednak opinia takiej osoby również wniesie coś
        do dyskusji.
        Co mnie przyciągnęło na MiD? Przyjacielska atmosfera, które wyziera
        zza każdego słowa. Wspomnienia z Waszych spotkań, dzielenie się
        radościami i smutkami. Może to trywialne, ale jesteście jak jedna
        wielka rodzina.
        Okazało się, że pytania, których dotąd nie postawiłam (bo głupie?)
        padają na tym forum często i nikt nie robi z tego okazji do
        poużywania sobie z "zielonej". Dla osób, które dopiero zaczynają
        przygodę na 2oo, to jedyna okazja poznać sobie podobne, początkujące
        i bardziej doświadczone dziewczyny.
        W kwestii zlotów jestem za ogniskiem w dziurze zabitej dechami i
        pogaduchach do rana :)
        I dlatego nie zamykajcie się przed nowymi osobami (to taka mała
        prywata z mojej strony ;)
        Pozdrawiam.
        • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 14:46
          alut-ka71 napisała:

          I dlatego nie zamykajcie się przed nowymi osobami (to taka mała
          > prywata z mojej strony ;)

          ... ani myślimy :) szczególnie przed takimi, które są już z nami
          kilka "dni" na forum, a ponadto chciało im się (jak Tobie)
          przyjechać na nasze miejsce zbiórkowe przed jazdą do Rybnika, tylko
          po to, by się z nami poznać i trochę pogadać :)
          • arsinoe73 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 15:22
            Chyba jeszcze raz muszę napisać, o co mi chodziło.
            Nie chcę, i nigdy nie było moim zamiarem zamykanie naszych spotkań przed ludźmi nowymi, którzy na naszym forum się rejestrują i zaczynają z nami rozmawiać. Bo tacy zawsze bedą, i barrrrdzo dobrze!!
            Uważam tylko, że powinno się zloty zamykać przed ludźmi, którzy nie są, nie byli i nie będą zalogowani na MiDzie, bo wcale tego nie chcą, a Babozloty traktują jako kolejny zaliczony spęd, z dodatkową egzotyką w postaci ilości kobiet, które same osobiście na jednośladach przybyły. Sami wszakże przyznać musicie, że pod tym względem nie mamy konkurencji.
            Nie chciałabym po raz kolejny spotkać się z sytuacją, kiedy na wjeździe spotykam osobę, która mi wciska, że to nie jest żaden MiDowski zlot , bo ona się o nim dowiedziała z innego forum!!
            Albo sytuacja nr 2, kiedy na zlot przyjeżdża osoba, która loguje się dwa dni wcześniej , pisze jednego posta, na tej podstawie wjeżdża jako forumowiczka , a po zlocie mówi : bye, w sumie to tak sobie wpadłam. ( I nie mam na myśli Sirmionki, nie daj Boże !!:D )
            I jeszcze bym parę takich kwiatków znalazła, ale nie ma sensu rozgrzebywać tematu.
            Nie zamykajmy spotkań przed nowymi.
            Zamknijmy je przed przypadkowymi, tymi dla których barwy stanowią jedyny wyznacznik statusu, i tymi, dla których liczy sie kwota zawarta w motocyklu.

            I może wtedy dla Marzkif nie zabraknie koszulki :P
            • vidlak77 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 19:36
              Kochane/i,
              Mam za soba dwa babozloty – Kazimierz i Smolen. Dlaczego pojechałam?
              Chciałam poznac w Realu osoby, ktore znalam z wirtualnego swiata. Wg
              mnie recepta na utrzymanie atmosfery tamtych zlotow jest po prostu
              organizowanie ich dla osob uczestniczących w dyskusjach na forum.
              Nie od dwoch dni i chyba nie od dwoch tygodni (choc tu 100% pewności
              nie mam). Wystarczy abysmy okreslily ten czas – czas w ktorym
              jestesmy w stanie choc troche poznac kogos w wirtualnym swiecie...
              Wiem, wiem, wiem – czasem wystarcza dwa tygodnie i 10 sensownych
              postow, czasem i trzy miesiace nie wystarcza, bo ktos pisze bzdury
              albo prawie wcale. Kwestia przyjecia definicji co to znaczy poznac,
              lub przekazania decyzyjności w tej sprawie komus z nas (adminkom?
              organizatorkom?, …?). Nick jest na pewno jest bardo waznym elementem
              tego „poznania”. Lepszego pomyslu nie mam – dziele sie zatem tym co
              po krotkim zastanowieniu przyszlo mi do glowy :)
              Poza tym warto utrzymac zasade – jako zelazna – ze kazda z nas moze
              zaprosic jedna osobe towarzyszaca – nie dwie i nie trzy.

              Pomysl etity z fotoblogiem podoba mi sie.
              I zgadzam sie w pelni z tym co napisala arsione w swoim ostatnim
              poscie.

              Serdecznie!

              PS. Poza tematem przyznam, ze bez motocykla jest dosc… dziwnie.
              Dobrze ze mam brata i tate z motocyklami, a oni mnie bardzo
              kochaja :)
            • barabara.69 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 20:19
              To może jeszcze ja, ale się trochę boję :-))) bo ostatnio mało się
              na forum udzielam ...
              Byłam na wszystkich trzech zlotach, wszystkie były SUUUPER choć
              każdy inny.
              Pierwszy - BARDZO kameralny; Drugi - BARDZO klimatyczny; Trzeci -
              dosyć liczny :-))
              / nawet nie czuje jak mi się rymuje, hi, hi /
              Po przyjeździe z Kletna przejrzałam sobie fotki ze wszystkich trzech
              i pomyślałam że to fajnie,
              że się tak rozrasta i coraz nas więcej.
              Jak zaczęłam czytać ten wątek to tak nie wiedziałam o co Wam chodzi
              ale fakt, jak za rok będzie nas 2 razy więcej to już nie to.
              Naprawdę ciężko będzie zorganizować i ogarnąć. Macie rację.
              I przyszedł mi do głowy pewien pomysł ale mnie chyba
              zlinczujecie ! :-)
              a właściwie to kręcę bat na własną głowę...
              Zauważyłam, że podczas organizowania różnego typu imprez / nie tylko
              BaboZlotu / zawsze jest na początku dużo chętnych, ale jak
              przychodzi do konkretów to zaczyna się problem z płatnościami, z
              potwierdzeniami i tak dalej / dziewczyny które organizowały
              poprawcie mnie jak się mylę :-) / sama niestety robię to przeważnie
              w ostatniej chwili po przypominających telefonach. Organizatorzy
              zawsze się muszą sporo nadzwonić i po upominać.
              Proponuję ustalić poprostu limit ilości miejsc - np. 100 i kto
              pierwszy ten lepszy. Będą wiedzieli o tym Ci co tu często zaglądają
              i się udzielają. Oczywiście inne wymagania typu - udzielanie się na
              forum, fotka na fotoblogu i inne też, ale kto będzie solidny ten
              jedzie, kto traktuje lekko i mało mu zależy - nie jedzie ...
              Myślę, że to może wcale nie jest głupi pomysł.Co Wy na to ?
              100 osób to wcale nie tak mało i komu będzie zależało to się załapie
              a da się jeszcze utrzymać klimat :-)
              • barabara.69 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 20:44
                i żeby nie zamykać sobie furtki dostępu zaraz wysyłam fotkę do
                carrymoon na fotobloga :-))
              • pszczola35 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 05.08.08, 21:06
                Hm...Nie powiem, team w-wski będzie mieć ciężki orzech do
                zgryzienia:)) Przeczytałam wszystkie posty, starając się zrobić to
                bardzo uważnie. W każdym zawarta jest cząstka przebytych
                doświadczeń, co stanowi drogocenną całość, jak i wskazówki dla
                organizatorów przyszłego Babozlotu:))Popatrzcie ,niektóre są
                realizowane od dosyć dawna,np. wkład własny:D:D Leo piękne dzięki za
                pyszny smalec, team łódzki za krojone do białego rana cudne ,
                różnorodne sałatki, 415-tce za przepyszne ciasto:))Z kolejnego
                babozlotu wyciagane są wnioski i impreza jest za każdym razem
                modyfikowana...Hm...może jestem w błędzie...

                Co do jednego się nie mylę, że akurat tutaj jestem wsród Was. Dzięki
                forum mogłam poznać tak fajnych i wartościowych ludków:D

                Nie będę się wypowiadać na temat zlotów, bo niestety w nich nie
                uczestniczyłam:(( Szkoda,ale cóż...


                Sciskam, owad miodopędny
    • figa9 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 06.08.08, 00:06
      Cześć, tu ZIELONA Figa.
      Mało mnie tu ostatnio, bo uczę się do egzaminu ;P
      Ale dużo czytam - prawie wszystko.
      Nie będę sie rozpisywać o przyjaznej dla "świeżynek" atmosferze,
      która tu panuje, o zaletach kameralnych spotkań i zlotów, bo już to
      wszystko zostało napisane.
      W ogóle nie wiem, czy powinnam zabierać głos. Trudno mądrze coś
      gadać, jak się dopiero raczkuje w temacie.
      Na żadnym zlocie motocyklowym nie byłam i pewnie prędko nie będę.
      Ani prawka jeszcze, ani motocykla...
      A jak już będzie i jedno i drugie, to jeszcze pewnie długo będę się
      bała wyjechać w dłużą trasę. No nie wiem... W każdym razie bardzo
      liczę na to, że jednak nie zamkniecie się przed świeżynkami i kiedyś
      Was poznam osobiście.
      A jak będzie się kroiło jakieś spotkanie w Warszawie to ja bardzo
      chętnie, i wkład własny i takie tam. Tylko nie ustalcie zasady, że
      tylko jednośladem na nie można przyjechać, bo wtedy przyjdzie mi
      rowerem jechać ;)
      Sorry za takie pitu pitu, ale generalnie to trudny temat. Ja optuję
      za bardziej kameralnymi klimatami niż mega-zlotem. Łatwiejsza
      organizacja, bliżej do rodzinnej atmosfery, nie jedzie się żeby
      zaliczyć, tylko żeby spotkać znajomych z MiD. Takie większe spędy
      mają często dość bezosobowy charakter imprezy masowej. Takich jest
      na pęczki.
      Ale co ja tam wiem... :)))
      Pozdrawiam Was i wracam do swoich testów. Pewnie o tej godzinie to
      będę w każdym miała 4 błędy przynajmniej.
    • 1_leo Re:Porozmawiajmy:Quo vadis?-częściowe podsumowanie 06.08.08, 07:42
      Z postów wynika, że Babozloty powinny być:
      - przyjacielskie
      - "rodzinne"
      - MiDowe

      Pozostaje pytanie: jak to osiągnąć?
      - wkład własny
      - ????
      - ????

      Leo

      Jutro to dzisiaj tyle że jutro
      • arsinoe73 Re:Porozmawiajmy:Quo vadis?-częściowe podsumowani 06.08.08, 14:50
        lbs napisał :

        ...A może by tak wprowadzić wkład własny? Niezależnie który team
        organizowałby zlot, każdy z zadeklarowanych uczestników zrobiłby coś
        od siebie dla reszty? (Ciasto , nagrodę, słoik domowych konfitur, -
        no nie wiem) Liczba chętnych zredukowałaby się samoistnie i bez
        boleśnie.....


        Goha powiedziała, że jestem upierdliwa, ale ja się czepię.
        Jakoś nie widzę tego pomysłu.
        Znaczy co ? Mam upiec ciasto i przywiązać sobie blachę do kasku, albo przytroczyć do pleców? Bo do kuferków mi się nie zmieści.
        Konfitur nie robię, bo nie potrafię i mi się nie chce. Dobra, mogę kupić w sklepie, ale jeśli ten sam pomysł bedzie miało jeszcze 20 dziewczyn to ciekawie to bedzie wyglądało. To samo tyczy chleba, kiełbachy itd. Właściwie to pozostaje alkohol jako wkład, który raczej się nie zmarnuje :D :P.
        Czepiam się wiem. Ale nie wyobrażam sobie jechać 200, czy 500 kilometrów z kuframi zapakowanymi miskami z moją popisową sałatką zwaną ze śląska szałotem.


        ..Nie sztuka zapłacić, ale dać coś od siebie. Przyjechaliby
        Ci którzy naprawdą tego chcą....

        Smiem twierdzić Wojtku, że czasami jest sztuką również zapłacić.
        A zapłacić i tak trzeba, bo nikt nam noclegu za darmo nie da. I toalety też są fajne. I choć umywalka z bieżącą wodą.

        A co do dawania czegoś od siebie..
        Za każdym razem dajemy coś od siebie. Bo jakoś tak się dzieje, że każde nasze spotkanie ma ( oprócz samego spotkania się ) jakąś ideę w tle. Były schroniska i dzieciaki. I albo przywoziliśmy karmę, koce, albo wyskakiwaliśmy z kasy, żeby się tylko przysłużyć sprawie.
        Wydaje mi się, że to jest bardzo dużo od siebie.

        Jestem upierdliwa i się czepiam.
        Nie chcę byście myśleli, że torpeduję pomysł. Osobiście nie mam nic przeciwko temu, żeby Leo przytaszczył beczułkę smalcu własnej roboty. Ba! Jeśli Leo zakrzyknie w głos : ALE PRZYWIEźCIE SWIEZY CHLEBEK !!, to ja zakrzyknę : ILE?? PIEC STARCZY CZY MAłO??
        Bardziej chodzi mi o to , że po pierwsze : logistycznie to jest poronione, bo jak z tych 20 słoików marmelady pójdzie 2 i 1/4 to co z resztą?? Zostawimy organizatorom, niech mają na zaś? Albo wyrzucimy do śmieci?? A może zabierzemy do domu, z tym, że każdy swój??
        Po drugie, ja daję coś od siebie. Za każdym razem, kiedy jest akcja charytatywna staram się dorzucić. Przywieźć. Załatwić.

        Jeśli organizatorzy następnego zlotu powiedzą, że zlot bedzie bez posiłków, to nie bedę zmartwiona, tylko wezmę dwie puszki z mielonką, na miejscu kupię bułkę i nie bedzie to stanowiło dla mnie żadnego problemu. Jeśli powiedzą, że proszą, by każdy przywiózł ze sobą coś do jedzenia, bo posiłki bedziemy sobie przyrządzali wspólnie ( nieważne że przy 130 osobach to będzie chaos, ale i kupa śmiechu ) , to też nie bedę widziała problemu.
        Ale nakazywania nie lubię. Zniechęca mnie to.
        I nie boję się powiedzieć, że uważam ten pomysł za mało ciekawy.
        Możecie teraz powiedzieć, że jestem upierdliwa, aspołeczna i się czepiam. Smiało :P
        • lbs5 Re:Porozmawiajmy:Quo vadis?-częściowe podsumowani 06.08.08, 16:31
          Chyba się nie zrozumieliśmy.
          Ciasto podałem jako przykład.
          Każdy jest w czymś dobry i nie koniecznie musi to być TIR chleba -
          (chociaż i tak byłbym pod wrażeniem)

          ...arsinoe73 napisała:
          "Smiem twierdzić Wojtku, że czasami jest sztuką również zapłacić."

          Bez komentarza.....
          • yacey Re:Porozmawiajmy:Quo vadis?-częściowe podsumowani 06.08.08, 17:47
            Dobra, to ja sie teraz czepne:)
            Smiem twierdzic, ze Wojtek jednak nie do konca zrozumial Ewe.
            Pomysl z wspolnym stolem, czy innym wsadem wlasnym jest dobry, ale pod
            warunkiem, ze spotyka sie niewiele osob i mozna ustalic kto i co
            przywozi, czy tez w czym pomaga.
          • arsinoe73 Re:Porozmawiajmy:Quo vadis?-częściowe podsumowani 06.08.08, 21:51
            Tak się składa, że wiem, iż dla kilku dziewczyn 120 zł wjazdowego, plus koszty
            dojazdu i wszystkiego dookoła okazały się bardzo dużą kwotą i miały potężny
            problem czy dadzą sobie z tym radę i przyjadą. Dlatego twierdzę, że czasami
            zapłacić jest też sztuką. I nie trzeba od razu doszukiwać się osobistych wycieczek.
            Ciasto podałeś jako przykład. Ok. W rozmowie dzisiejszej z Gohą, również
            usłyszałam, że to może być przykład. Znowu ok. To wobec tego jakie inne
            pomysły?? Bo ja jakoś nie potrafię na tyle uruchomić wyobraźni. Nie wiem,
            dlatego pytam.
            Jak już Yacey napisał, to jest dobry pomysł, ale na imprezę, na której spotyka
            się max 30 osób. Przy setce to jest już zupełnie bez sensu. Kiedy spotyka się
            taka masa ludzi z róznych zakątków kraju, najważniejsze staje się same
            spotkanie. Rozmowy, rozmowy i rozmowy. Zauważyć można , że jest spora część
            ludzi, dla których konkursy, zabawy, parady itp. atrakcje nie muszą w ogóle
            występować, bo oni nie mają na to czasu, chcąc nagadać się z dawno niewidzianymi
            znajomymi na następne pół roku, a czasem i na dłużej.
            Mam wrażenie, że nie o samą formułę naszych spotkań chodzi. Ona się sprawdziła,
            bo nawet jeśli ktoś nie lubi konkursów, to nie bierze w nich udziału, jeżeli
            ktoś nie lubi parad, to nie jedzie, nikt nikogo nie zmusza. Wg mnie jedynym
            problemem jest ich rosnąca masowość i dostępność dla ludzi spoza forum, i tego
            powinna ta dyskusja tyczyć.
            • 4sta15 Re:Porozmawiajmy:Quo vadis?-częściowe podsumowani 07.08.08, 00:30
              arsinoe73 napisała:

              > Jak już Yacey napisał, to jest dobry pomysł, ale na imprezę, na
              której spotyka
              > się max 30 osób. Przy setce to jest już zupełnie bez sensu.


              To jest również dobry pomysł na babozlot zimowy, na który znakomita
              wiekszość z nas jedzie samochodem.
              Ja na przykład z przyjemnością ponownie "upaskudzę" :-D jakieś
              ciacho, albo zaszaleję z sałatką, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy:

              primo: nie będzie to przymus
              (to, że niektóre i niektórzy z nas dobrze czują się w kuchni, nie
              znaczy jeszcze, że wszystkim sprawi to przyjemność. Śmiem
              przypuszczać, że są tacy, którym będzie to spędzało sen z powiek);

              secundo: nie bedę musiała kombinować jak upchnąć smakołyki do
              kufrów, żeby dojechały całe i jeszcze w jako takim stanie.
              Wiem, wiem, zawsze mogę je otulić skarpetkami i upchnąć między
              bieliznę, tylko czy to ma sens? Zwłaszcza, gdy mam do pokonania nie
              30, a np. 430 km...
              No, chyba, że ujawni się wśród nas jakiś moto- ślusarz (może byc
              amator, byle z doświadczeniem), który podejmie się trudu zrobienia
              dla nas stelaży pod... brytfanki i tortownice. Tylko gdzie ja wtedy
              umieszczę kufer?... :-))))
            • goha66 Re:Porozmawiajmy:Quo vadis?-częściowe podsumowani 07.08.08, 07:37
              arsinoe73 napisała:
              Mam wrażenie, że nie o samą formułę naszych spotkań chodzi. Ona się
              sprawdziła....problemem jest ich rosnąca masowość i dostępność dla
              ludzi spoza forum, i tego powinna ta dyskusja tyczyć

              ...zgadzam się z Tobą :) ... dodam też, że być może nie byłoby całej
              tej dyskusji, gdyby nie to, że JEDNA dosłownie osoba uczestnicząca w
              tegorocznym letnim, nie będąca w żaden sposób związana z naszym
              forum (nie była nawet osobą towarzyszącą którejś z foremek)
              zachowywała się w sposób ... hm...mocno różniący się od stylu zabawy
              i norm obyczajowych przyjętych przez nas za pewną stałą (ładnie to
              ujęłam, nieprawdaż? ;))... nad tą osobą trudno było zapanować,a jej
              zachowanie strawić, więc by wspomnienia z kolejnych spotkań nie
              odbijały się nam jednoosobową czkawką przypilnujmy, by osoba o takim
              sposobie bycia (oraz jej wielokrotności) już nigdy nie wjeżdżały do
              nas za bramkę zlotową ... cała "reszta" organizacyjna to miałe piwo -
              przy tak zgranej ekipie i fajnych ludziach wszystko da się zrobić :)
              P.S.
              co do wkładu "własnego" to w tym roku do Kletna przywiozłam (z
              własnej i nieprzymuszonej woli) fanta wiedząc o licytacji na rzecz
              dzieci wskazanych przez team Wrocek ... temu co go kupił dziękuję
              za radość, którą dał mi swoją hojnością i życzę, by komfortowo mu
              się podcierało ;)
      • goha66 Re:Porozmawiajmy:Quo vadis?-częściowe podsumowani 07.08.08, 12:58
        1_leo napisał:

        > Z postów wynika, że Babozloty powinny być:
        > - przyjacielskie
        > - "rodzinne"
        > - MiDowe
        >
        > Pozostaje pytanie: jak to osiągnąć?
        > - wkład własny
        > - ????
        > - ????


        ....nooo więc:

        - przynależność do TEGO forum (nickiem, słowem pisanym, ciałem i/lub
        czynem) ... pamiętajmy przy tym, że część naszych
        forumowiczek "odpływa" na jakiś czas z różnych powodów życiowych
        (jak naprzykład powicie i opieka nad kolejnym pokoleniem
        motocyklistów) ale po jakimś czasie "przypływa" ponownie... myślę
        jednak że "stare" nicki forumowe naszych koleżanek bedziemy (jakby
        co) pamiętać. jesli chodzi o młodych stażem użytkowników forum, to
        od nich samych zależy jak szybko przekonają nas do siebie (no nie
        Sirmionka? :D)... no i czy my jako dosć zgrana juz grupa znajomych
        spodobamy się takiej osobie na tyle by chciała nas poznać w realu.

        - pełna lista uczestników zlotu publikowana nickami na forum (z
        możliwością zawetowania czyjegoś nicka u organizatorów) ... pisałam
        juz o tym wyżej.

        - wkład własny (nie "musowy" lecz z chęci własnych - czyli jak do
        tej pory bywało), niektorzy pomagali zdobyć sponsorów, inni piekli
        ciasto lub robili inne pyszności, jeszcze inni pomagali na
        terenie,organizowali gadżety na zlot itd... a prawie 100% włączalo
        się do różnych aukcji czy zbiórek dając fanty lub kupując to co
        wystawione)

        - niedrogie (maksimum za minimalna cenę) - jak to się robi pokazał
        nam w tym roku team Wrocek, bo dziewczyny przeszły same siebie, gdy
        za 110 i 120 zł dały nam dwa noclegi w przyzwoitych warunkach
        sanitarnych, pełne wyżywienie, gadżety pamiątkowe i solidną porcję
        piwa.


        - odpowiedni dobór ew. sponsorów (nie jest to bez znaczenia)- w moim
        przekonaniu lepiej jest dołożyć dychę z własnej kieszeni niz mieć
        coś zasponsorowane, ale użerać sie z upierdliwym i wymagającym nie
        wiadomo czego sponsorem. do tej pory mamy szczęście jeśli chodzi o
        sponsorów, głównie są to nasze foremki (lub ich lepsze połowy)oraz
        osoby/firmy zaprzyjaźnione z nami prywatnie. dlatego większość z
        nich jeśli wogóle wybiera się na zlot (a przyznacie że takie
        zaproszenie wypada dać) deklaruje nawet nie korzystanie z przywileju
        bezpłatnego wjazdu tylko jak każde z nas opłaca swój pobyt... na
        dokładkę są to (jak dotąd) ludzie sympatyczni i zoktanowani.

        - ????
        • yacey Re:Porozmawiajmy:Quo vadis?-częściowe podsumowani 08.08.08, 13:37
          No i nalezy przyjechac na motocyklu, wtedy nie bedzie frustracji
          zwiazanej z jego brakiem i caly swiat i wszyscy ludzie beda
          piekni :))
          Sciskam Was wszystkie kochane Baby z Wrocka i okolic i ogromnie
          doceniam to co zrobilyscie, tak malo jest w dzisiejszych czasach
          ludzi, ktorym sie chce cos bezinteresownie robic dla innych :)
    • qgel600 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 08.08.08, 13:41
      podsumuję: musi cechować organizatorów ostrożność i otwartość
      jednocześnie a uczestników zaangażowanie, kultura i lojalność :)
      chyba w tym zgadzamy się ? Arsinoe ? :b
    • qgel600 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 08.08.08, 13:41
      podsumuję: musi cechować organizatorów ostrożność i otwartość
      jednocześnie a uczestników zaangażowanie, kultura i lojalność :)
      chyba w tym zgadzamy się ? Arsinoe ? :b
      • termit16 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 10.08.08, 20:43
        Jeśli posłuchacie starszej pani, to też się wypowiem, ale krótko.
        Arsinoe73, Goha macie w 100% rację: nie należy się zamykać na nowe
        osoby, ale trzeba też trochę je selekcjonować. Trochę mnie zdziwło w
        tym roku,że osoby, które napisały jednego posta na naszym forum od
        razu pojechały na zlot. Mogą przecież pojechać w zimie do Łodzi,
        albo za rok do......Nie byłam jeszcze na żadnym letnim forumowym
        zlocie, ale wiem, że panuje tam rodzinna atmosfera i myślę,że wiele
        osób chciałoby, żeby tak zostało.
    • carrymoon strona organizatorek 10.08.08, 21:33
      Poczułam się wywołana do tablicy jako jedna z organizatorek tegorocznego Babozlotu
      Postaram się więc odpowiedzieć jak to wyglądało z naszej strony

      Po pierwsze
      osoba, która jak się okazało stanowiła i stanowi wciąż problem. Została
      zaproszona przez team wrocławski a przynajmniej jego część. Poznałam ją
      osobiście przed zlotem, rozmawiałam kilkakrotnie i nigdy nic nie zapowiadało, że
      będzie się tak a nie inaczej zachowywać. Przypuszczam również, że gdyby była
      miła i sympatyczna to nikomu by nie przeszkadzała naszywka na jej plecach. O
      wartości człowieka świadczy charakter a nie to co ma naszyte. Niestety okazało
      się, że osoba miła i sympatyczna na zlocie okazała się .......... tu wstawić
      dowolne określenie ;)

      Jest mi niezmiernie przykro w swoim i organizatorek imieniu, że nie potrafiła
      się zachować.

      CO do osób, które nie są bądź nie były zalogowane na forum a pojechały na zlot.
      Hmm....np Rava i Jagoda też nie byli zalogowani a znamy ich i cenimy.Jako
      organizatorka mogę Wam powiedzieć, że na prawdę trudno jest podjąć decyzje o tym
      kto może a kto nie może przyjechać.

      Np Siostrakama napisała:
      "ja osobiście jestem za rodzinną atmosferka i spotykaniem na zlotach
      ludzi z forum, z którymi dyskutujemy na różne tematy |:) i poznajemy
      się w jakis tam sposób"

      pamiętam Twoje zgłoszenie na zlot i to że sprawdzałam liczbę Twoich wpisów. NIe
      byłaś i nie jesteś czynnym członkiem MiD więc teoretycznie nie powinno być Cię
      na zlocie tak jak paru innych dziewczyn, które pojawiły się w ostatniej chwili.

      W zlocie uczestniczyła grupa wrocławska w powiększonym składzie ale tak
      dobierałyśmy aby każdy facet, który przyjechał miał konkretną funkcje, aby nie
      było właśnie gapiów tylko aby "zapracowali" na swój udział. Było parę dziewczyn
      nie zalogowanych na MiD ale jeżdżących. Jest to szansa na poznanie nowych osób i
      uważałyśmy, że jest to babozlot więc okazja do poznania nowych kobiet o pasji
      takiej jak my.

      Jeśli mielibyśmy się sztywno trzymać zasady, że jest to zlot MiD to obecność
      osób towarzyszących (facetów, mężów, sióstr, koleżanek itp) powinna być
      niedopuszczalna. Na pierwszym zlocie na zimówce w Łodzi byłam niezmiernie
      zdziwiona obecnością tychże osób. Zlot MiD kojarzył mi się, że powinny być tylko
      i wyłącznie osoby zalogowane :P
      Stąd i dlatego pozwoliłyśmy sobie na powiększenie grupy uczestników z Wrocławia.
      Jeśli mają być wprowadzone sztywne zasady ok. Ale wówczas piszący do mnie
      panowie którzy brali udział np w tegorocznym zlocie jako osoba towarzysząca nie
      dostaną dostępu do MotoFotoBloga. Nie są członkami MiD :)

      Co do formuły samego zlotu. Knajpa została wybrana między innymi że było to
      jedyne miejsce w okolicach Wrocławia gdzie można było zorganizować nocleg dla
      tylu ludzi. W styczniu nie było już miejsc w rożnego rodzaju ośrodkach
      wypoczynkowych :D
      Gry i zabawy nie były zorganizowane po to aby upodobnić nasz zlot do innych ale
      po to by się po prostu bawić. Wolna jazda popularna na innych zlotach jest z
      reguły niedostępna dla większości dziewczyn. Tu miałyście okazje spróbować
      swoich siłę i umiejętności. Tu konkurencja ta byłaby zupełnie inna ,
      spokojniejsza i dawałaby możliwość sprawdzenia się dziewczynom.

      Grupa wrocławska ta która uczestniczy w MiD i pozostali to grupa wesoła, zgrana,
      chętna do zabawy i wygłupów. Widać to było na poprzednich zlotach widać było i
      teraz. Ci ludzie dostarczyli zabawy i śmiechu. wiele z Was miało niezłą zabawę
      patrząc jak wygłupiają się i żartują. Usłyszeli, że byłoby lepiej gdyby ich nie
      było.
      • goha66 Re: strona organizatorek 11.08.08, 11:22

        carrymoon napisała:
        > Poczułam się wywołana do tablicy jako jedna z organizatorek
        tegorocznego Babozlotu

        ... nikt organizatorów nie wywołuje przed szereg i nie prosi o
        tłumaczenie się z czegokolwiek :) impreza była godna, z górnej półki
        i każdy docenia ciężką pracę, którą włożyłyście (wraz z siłami
        pomocniczymi w postaci lokalnych motoznajomych) w jej zorganizowanie.
        temat postu jest jednoznaczny: dokąd zmierzamy i jak mają wyglądać
        następne imprezy ( i Twojego zdania w tym temacie jestem ciekawa,
        ponieważ zawsze cechował Cię rozsądek, dalekowzroczność i dbałość o
        ten nasz mały forumowy światek).

        > W zlocie uczestniczyła grupa wrocławska w powiększonym składzie
        ale tak dobierałyśmy aby każdy facet, który przyjechał miał
        konkretną funkcje, aby nie było właśnie gapiów tylko
        aby "zapracowali" na swój udział.

        ... team Śląsk rok temu również "posiłkował" się pomocą lokalnych
        motocyklistów (mechanik i ludzie, których zadaniem było pilnowanie
        motocykli, terenu zlotu oraz pomoc organizacyjna), na zasadach
        powyżej opisanych przez Ciebie, czyli "zapracowywali" na swój
        udział. ten fakt jednak nie oznacza, że teraz co roku bedą
        zapraszani na każdą z naszych imprez - mieli otwartą drogę do forum
        i kontynuowania znajomości z nami ... nie skorzystali - ich sprawa ;)

        >Grupa wrocławska ta która uczestniczy w MiD i
        pozostali ....Usłyszeli, że byłoby lepiej gdyby ich nie było.

        ... nie stwierdzam w żadnym poscie takiego wpisu, więc albo coś
        przeoczyłam w słowie pisanym (lub mówionym), albo to
        nadinterpretacja.
        pozdr. :)
    • luk-kasia Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 11.08.08, 13:44
      Bardzo dużo zostało już powiedziane, nie chciałabym się powtarzać,
      ale dodam kilka słów od siebie.

      Byłam na zimówce w Łodzi i teraz w Kletnie. Gigantyczne spędy z
      ogólnopolskich zlotów mi nie odpowiadają. W Babozlotach urzekła mnie
      właśnie rodzinna MiD-owa atmosfera, której będę szukać na kolejnych
      spotkaniach. Podobało mi się, że trochę się człowiek powygłupiał,
      poprzebierał i porywalizował w konkursach. Nie mamy wiele okazji do
      takich chwil radości, fajnie poczuć prawie dziecinną radość i móc
      potem wspominać te szaleństwa. Jeśli ktoś nie chce w tym
      uczestniczyć, nie musi, ale chyba wszyscy świetnie się bawili i moim
      zdaniem była to szansa na poznanie nowych osób.

      Nie mam pomysłu, jak tego dokonać, ale na Babozlocie chciałabym
      lepiej poznawać ludzi. Jest nas coraz więcej i siłą rzeczy tworzą
      się mniejsze podgrupy, już nawet z racji spotkań regionalnych. Na
      Babozlocie przebywa się właściwie w tych grupach, rozmawia, odnawia
      kontakty po długim nie widzeniu się. Sama jestem zła na siebie, że
      nie starałam się poznać Was, nie miałam tyle odwagi żeby podejść do
      kogoś nieznajomego i zagadać... i teraz mam wielki niedosyt... i
      czasami wstyd się przyznać, nie łączę twarzy z nickiem, nawet fotki
      na motoblogu (nie ma wszystkich) – nie zawsze ułatwiają sprawę.
      Myślę, że identyfikatory ułatwiłyby trochę sprawę. Zgadzam się z
      Yaceyem, że wspólne siedzenie przy ognisku jest o niebo lepsze od
      siedzenia każdy przy swoim stoliku.

      Mam nadzieję, że z każdym kolejnym spotkaniem będę Was znała coraz
      lepiej, tego sobie i Wam życzę :)))

      Buziaki Kasia

      P.S.
      Marzkaf - mogę Ci odstąpić moją (nie używaną) koszulkę–nagrodę za
      wyścigi narciarskie, nie będzie to babozlotowa, ale będziesz miała
      taką jedną jedyną - podaj adres, to Ci przyślę.
      P.S.2
      Jeszcze raz wielkie podziękowania dla wszystkich teamów
      organizujących nasze imprezy – jesteście WIELCY!!!
      • carrymoon koszulka dla Marzkaf 11.08.08, 14:21
        problem o ile dobrze pamiętał wynikł z tąd, że na wpłacie zostałaś podana jako
        osoba towarzysząca :)n a nie dlatego, że było za dużo osób obcych :) koszulek
        zrobiłyśmy w nadmiarze tylko w ferworze całego zlotu nie udało nam się w końcu
        dogadać

        napisz do mnie na priva, koszulek pare zostało ale same M jak chcesz to Ci wyśle :)
        • marzkaf sprostowanie 11.08.08, 17:51
          No fakt...nie zaznaczyłam, że płacę za siebie i w imieniu Anity
          (która co prawda jest zalogowana(krotkafree), ale ma alergię na
          komputery, hasła i tego typu sprawy, więc w ramach koleżeńskiej
          przysługi zrobiłam to za nią). Na bramie wyjaśniłam
          nieporozumienie, i odstąpiłam koszuklę przydzieloną dla mnie mojej
          kochanej "babie":)
          Jeśli to nie byłby problem to ja chętnie chciałabym posiadać taką
          koszulkę, bo jakby nie było przypominałaby mi moją pierwszą poważną
          podróż już nie w roli plecaczka a "kierowniczej", fantastyczne
          chwile spędzone z Wami na zlocie w Kletnie i świetną atmosferę,
          której nie zdołała zepsuć nawet wieczorna mżawka i mój popisowy
          paciak;)
          • masiwa to i ja... 12.08.08, 15:08
            ... pomacam trochę temat, jako babozlotowiczka i poniekąd
            współorganizatorka. Tak jak Carry sie wypowiedziala w pierwszym
            poscie- to nic dodac, nic ująć. Ale nie, jednak coś dorzucę- dorzucę
            komentarz a propos osoby powiedzmy konfliktowej- stało sie jak sie
            stało, mamy nauczkę na przyszłość- teraz juz wiemy i kazdy team
            organizatorów będzie na to zwracał szczególną uwagę.Wiec moje
            powiedzonko życiowe- nie ma tego złego..- znów sie sprawdza ;)))

            a teraz na temat własciwy- całymi i wszystkimi kończynami sie
            podpisuję (jak sie naucze podpisywać stopą) za MiD'owym i tylko
            Mid'owym zlotem, to przecież jest BABOZLOT, a nie jak kazdy spęd,
            dla nie ma co ukrywać, samców, bo przecież laski o 23-ciej nie
            tańczą dla plci pieknej. Nie ma masówy, koszmarnego zachowania po
            spożyciu zbytniej ilości trunków wyskokowych, strzelania z rur,
            bałaganu i ogólnego syfu dookoła, o braku pryszniców już nie
            wspomnę, ale to w zasadzie mozna jeszcze przezyc, wszak sie decyduję
            na przyjazd na bal samców ;)) (bo niestety tylko takie najczęsciej
            są ;) )
            Babozlot ma fantastyczną ideę- spotkania sie z ludzmi, których sie
            zna czy to wirtualnie, czy tez juz osobiście. Kazdy traktowany jest
            na równi, nie ma wywyzszania sie i takich tam, nie chce mi sie
            wymieniac, bo kazdy z Was wie o co mi chodzi.Wiec niech tak
            zostanie, bo to jest wyjątkowe i piękne. A zwłaszcza jak sie spotyka
            kogoś z kim sie rozmawia cały rok przez np.gg w realu.

            za duzo sie rozpisaliście, hehehe, cos mialam dopisac ale juz
            zapomnialam ;)
            • masiwa Re: to i ja...jeszcze 12.08.08, 15:13
              jesli chodzi o wkład własny- kto chce proszę bardzo, we
              wczesniejszym porozumieniu z organizatorami, kto nie chce, badz nie
              moze- to nie, sprawa wydaje sie bardzo prosta :)
    • hlm Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 02:12
      hej :)
      na zlotach bylam trzech - Smolen, zimowka i Kletno. Ten ostatni co prawda na pol
      gwizdka z przyczyn dzieckowych.
      Ale doswiadczenie jakies by sie wypowiedziec jest.
      Ogolnie zdecydowanie i stanowczo jestem za nieotwieraniem zlotow na caly swiat.
      Zarejestrowani, aktywni uczestnicy i inne tam wczesniej wspomniane kryteria. Co
      do formuly spotkania to bliska mi jest wypowiedz Yacey'a na temat tego co tak i
      nie tak.
      Moje wrazenia - Smolen - wielkie och i ach, mimo gleby i uszkodzen ciala i
      motura. Ot zycie. Tym bardziej wspominam. Podobalo mi sie wlasciwie wszystko.
      Jednego tylko mi zabraklo ale o tym ponizej bedzie. Zimowka - wiem, ze
      dziewczyny na uszach stanely by bylo jak najlepiej i byc moze ja stara juz
      jestem ale dla mnie bylo stanowczo za ciasno, stanowczo za glosno. Napic sie
      pewnie mozna bylo i potanczyc, ale z porozmawianiem mielismy klopot, stad
      wyprawa sporej grupy o nieprzyzwicie wczesnej porze do schroniska, gdzie
      bratalismy sie dlugo z noc. Kletno - bylam tylko niecala dobe, ale bardzo nam
      sie podobalo, to ze dziewczyny zorganizowaly wyprawe do Niedzwiedziej, ze
      pomyslaly o opiece nad dziecmi. Za pogode nie ma co nikogp winic, choc na pewno
      przyjemniej byloby pod chmurka niz w knajpie. Choc o gustach jak wiadomo sza.
      Jak wspomnialam wyzej na wszystkich tych imprezach zaobserwowalam [i nie tylko
      ja] pewna prawidlowosc... Spotkania sa jak wiadomo ogolnopolskie i ich celem
      jest poznanie sie z mid'owkami spoza wlasnego miasta na ten przyklad. A
      rzeczywistosc jest taka [poprawiajcie jesli BARDZO sie myle], ze bawimy,
      spotykamy sie, rozmawiamy, glownie w tym kregu osob, ktore juz bardzo dobrze
      znamy, np. z regionalnych spotkan, ktore mniej lub bardziej cyklicznie sie
      odbywaja. ja jako byla warszawianka [tfu, farbowana warszawianka bo przeciez
      gdanszczanka;)] z ogromna radoscia spotkalam sie z dawno niewidziamymi ludzmi z
      teamu warszawskiego. wiec niby o co mi chodzi...
      chyba o to, co wierze, ze jest mozliwe nawet przy 100 osobowej imprezie [no nie
      koniecznie po 4 piwie;)], by sie "zaprezentowac" ogolowi, moze teamami, by choc
      z grubsza bylo wiadomo, kto z jakiego kawalka Polski np. wierze, ze mozna to
      zrobic wcale nie sztywno i na bacznosc. ze da sie w atmosferze zabawy.
      nie jestem szczegolnie niesmiala. ale mam pewne opory jesli chodzi i
      samoprezentacje wobec rozbawionej grupy, ludzi ktorych nikow, nie mowiac o choc
      forumowych pogladach nic nie wiem.
      takie jest moje podstawowe zastrzezenie. i jedyne wlasciwie. choc nie ukrywam,
      ze dla mnie kluczowe. bym mogla myslec o naszych spotkaniach, ze sa rodzinne.
      • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 08:06
        hlm napisała:

        > Ale doswiadczenie jakies by sie wypowiedziec jest.


        ... i "mądrze wicie prawicie" ;)
        myślę, że żaden z teamów, ktore do tej pory organizowały spotkania
        (letnie i zimowe), nie poczuje się urażony wyciąganiem
        niedociągnięć - każdy z nich (a właściwie z nas :D) zrobił co mógł i
        najlepiej jak potrafił, a radocha z możliwości foremkowego spotkania
        się rekompensowałaby dużo większe potknięcia, niż te
        których "sprawcami" były raczkujące w temacie teamy organizacyjne.
        na szczęście nie ma wśród nas obrażalskich mimoz, które zarzucą
        fochem w stylu "to róbcie sobie sami" - wszak chodzi o to, że cały
        czas się uczymy i eksperymentujemy :). team Śląsk np. doskonale wie,
        co w Smoleniu było niedociągnięte (beznadziejna muzyka była i nie
        potrafiłyśmy nad żoną pana DJa zapanować by puszczano to co Hanah
        pracowicie miksowała na płytach przez tydzień), za mało łazienek jak
        na 130 osób czy niezbyt dosadne wyartykuowanie, że nawierzchnia dróg
        po deszczu w Jurze może być bardzo zdradliwa (efekt pamietamy). są
        też inne rzeczy, które obecnie zrobiłybyśmy inaczej ...i zrobimy,
        mądrzej i lepiej, gdy znów nam przypadnie w udziale organizacja
        letniego spotkania :)
        bo wiecie ... z Wami i dla Was to naprawdę wiele się chce ;D. pozdr.
        • goha66 Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 08:14
          zapomniałam dodać P.S.-u :D
          od teamu Wrocek napewno "zerżniemy" to, że zorganizowały kogoś do
          opieki nad maluchami - pomysł był mistrzowski :)
          • indirectus Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 09:09
            Nie wiem czy mam odpowiednią legitymacje do wypowiedzi na temat
            organizacji babozlotów ale mam swoje stanowisko w tej sprawie.

            Wszystkie imprezy były wyjatkowe, choć o nieco wszystkie o nieco
            odmiennym klimacie.
            Na wszystkich bawiłem się dobrze, zawsze miałem szczęście poznac
            kilka ciekawych osób i spotkać sie z tymi, które juz znałe. Z tego
            jestem bardzo zadowolony gdyz czynnik ludzki jest dla mnie
            najważniejszy. Dziękuję wszystkim za taka mozliwośc.

            Czy było to kameralne ognisko, czy duży zlot, zawsze było ciekawie.
            Oczywiście mała, kameralna impreza bardziej sprzyja nawiazywaniu
            kontaktów niz knajpa 100 osób, ale nie wszystko można miec na raz.

            Myslę, ze obrany kierunek jest optymalnie najlepszy.
            Kompromis między zachowaniem dotychczasowego klimatu i zapraszaniem
            nowych osób niesie pewne ryzyko, ale chyba czasem warto ryzykować.
            W bilansie okazuje się, że poznajemy wiecej wartościowych osób niż
            kłopotliwych (osobiscie takich nie spotkałem).

            Poza tym wydaje mi sie, ze zawsze i w kazdym srodowisku znajdzie się
            ktos kto nie bedzie odpowiadal komus innemu (tez w rodzinie albo
            zakonie). Ale takie osoby tez sa społecznie potrzebne, bo dobrym się
            jest na tle złego, fajnym na tle kogos mniej fajnego, itp.

            Proponuje skoncentrowac się na organizacji i ewentualnie rozsądnie
            zapraszac nowe osoby.

            P.S.
            Zauważyłem, że informacje o babozlocie pojawiały się ostatnio w
            róznych miejscach.



        • hlm Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 09:28
          kochane, staralam sie [moze mi sie srednio udalo, ja ostatnio niewyspana jestem;)] przedstawic moje odczucia na temat. bron boze krytykowac, bo krytykanctwo mi obca postawa jest. ja rowniez mam nadzieje, ze nikt sie nie obrazi. wydaje mi sie, ze klepanie sie po plecach nie pozwala na sprawienie, zeby na przyszlosc okreslic formule "idealna" a tak zrozumialam pierwszego posta w tym watku. a a propos tematu "zrobcie sami" to juz dawno proponowalam!:) Lubniewice pikne sa, jeziora, lasy, noclegi, drogi rowniotkie i pozakrecane, atrakcji moc rzut beretem. doswiadczenie w organizacji imprez roznych z racji pfofesji jest. team poznan, szczecin, gorzow etc. [choc o tym ostatnim nie slyszalam jeszcze;(] za rogiem niemalze. wiec jak by co, to zeby nie bylo, ze nie trzymalam reki w gorze. hought :)
          • luk-kasia Re: Porozmawiajmy: Quo vadis ? 13.08.08, 12:08
            Marzenko, swoje odczucia przedstawiłaś bardzo wyraźnie i wcale nie
            musisz się martwić o to, że ktoś się obrazi, bo rzecz nie w
            organizacji (która jest na medal), ale właśnie w nawiązywaniu
            bliższych relacji z ludźmi, których nie znamy wcale lub znamy
            troszkę tylko po wypowiedziach.

            Oglądając zdjęcia z Babozlotu łapię się na tym, że nie wiem czasami
            kto na nich jest. Trochę brakuje mi awatarów przy naszych
            sygnaturach; powiedzmy widzę czyjąś wypowiedź i wiem jak ta osoba
            wygląda, wtedy łatwo odszukać taką osobę w realu i napomknąć, że
            kiedyś to się uśmiałam np.z Jej opisu egzaminu, czy coś w tym stylu.
            Nie chcę narzucać obowiązku wklejania zdjęć do naszych sygnaturek,
            ale może to by pomogło w pogłębianiu naszych znajomości :))) Fajna
            jest ta nasza galeria na fotoblogu, ale niekompletna jeszcze i
            brakuje mi możliwości wyszukania zdjęcia po nicku, chyba że jest
            taka możliwość, a ja gapa jestem...Podoba mi się nasza mapa forum,
            dzięki temu wiemy, gdzie mieszkamy i kiedyś możemy się spotkać czy
            pomóc komuś, kto zawita w nasze strony...

            Wszystko to nie jest bezpośrednio związane z Babozlotami, ale myślę,
            że pomogłoby troszeczkę. Co o tym wszystkim sądzicie?
          • etita Konstruktywnej krytyce mówimy zdecydowane TAK 13.08.08, 12:17
            Kochane, co do zbyt małej knajpy na zimowym babozlocie to mogę Wam tylko
            przyznać rację. Na usprawiedliwienie powiem, że właściciel irona (w którym
            bawiłyśmy się rok wcześniej) zażądał wygórowanej opłaty (jak na nasz budżet) za
            wynajem pubu i w ostatniej chwili na łapu capu szukałyśmy innej miejscówki. Nie
            pisałam o tym na forum, bo takie historię organizatorzy zamiatają pod dywan (he
            he, a rok wcześniej wystawiła nas kapela która miała grać) Kolejna lipa to
            koszulki zlotowe, z których nadruk sprał się w 90% przypadków w pierwszym praniu
            (Jaga jak tyś ją prała, że nadal go masz to ja nie wiem ;P). Na błędach człowiek
            się uczy. Wyciągnęliśmy wnioski i takiej wtopy juz raczej nie będzie (choć nigdy
            nie mów nigdy)
            Także jeżeli cokolwiek było nie halo to piszcie. Tylko wtedy będziemy mieli
            szansę zimą zrobić kolejny babozlot lepiej.
            • etita Skojarzyć twarz z nickiem ;) 13.08.08, 12:28
              Kilka razy przewijał sie już temat identyfikatorów, myślę, ze można sprobować
              zimą nas ometkować żeby było jasne kto jest kto.
              W ogóle to mamy z Leo kilka nowych pomysłów, ale o nich nie pisnę ani słowem,
              nie będę psuła niespodzianki ;)
              A tak przy okazji to już dziś mogę obiecać, że będzie kolejna zbiórka na
              schronisko. W Łodzi bezdomne zwierzęta są niestety w bardzo ciężkiej sytuacji.
              Także możecie już zacząć chomikować stare kołdry, koce, ręczniki do ocieplenia
              bud. Przyjmę również każdą ilość karmy dla psów i kotów.
              I żeby było jasne - zbiórka to nie przymus tylko atrakcja turystyczna ;p
            • goha66 Re: Konstruktywnej krytyce mówimy zdecydowane TAK 13.08.08, 14:22
              etita napisała:
              Jaga jak tyś ją prała, że nadal go masz to ja nie wiem

              ...nie wiem jak Jaga prała, ale moja też w stanie idealnym -
              najpierw się moczy w zimnej wodzie (jednorazowo, przed pierwszym
              praniem), suszy, a dopiero potem piere w 40 st. odwróconą napisami
              do środka :D
              • luk-kasia Re: Konstruktywnej krytyce mówimy zdecydowane TAK 13.08.08, 14:51
                No to są już trzy koszulki babozlotowe z Łodzi:)
                Recepta: ręczne pranie, wygniatanka na lewej stronie, na lewej też
                suszenie, coby wiatr nie zmiótł sreberka i już....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka