Dodaj do ulubionych

Ewa Demarczyk

11.08.08, 19:53
Przypadkowo niemal włączyłam telewizornię (prawie nie oglądam) i
akurat na kanale Kultura był recital Ewy Demarczyk. Którą kochałam
od wczesnego dzieciństwa. Której recital na żywca oglądałam jako
dziewczę w wieku szkolnym i miałam dużo szczęścia, bo pani Ewa
wycofywała się wtedy ze śpiewania i pokazywania. Ech, wzruszyłam
się. Groszki i róże z Tomaszowa. Karuzela z madonnami. Cyganka. Ten
głos, ta muzyka, ta twarz, ta ekspresja. Ne vrati se, a nic
podobnego w duchu ni ma. Wszystko nawet fajne do obejrzenia i
posłuchania, ale jakieś takie plasticzane, podobne do siebie i
zanadto kolorowe :)
Ale ja już stara kropa jestem i marudzę.
Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: Ewa Demarczyk 11.08.08, 23:17
      oj tam, histeryzujesz troche
      widzialas kiedys na zywo Katarzyne Groniec?
      Matysiak spiewajaca Piaf?
      Wojnowska spiewajaca songi Brechta?
      • kubissimo Re: Ewa Demarczyk 11.08.08, 23:34
        to moze jeszcze dodam, ze problemem nie jest liczba charyzmatycznych wokalistek,
        ino brak kompozytorow i teksciarzy, ktorzy dostarcza im odpowiedni material.
        • butters77 Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 10:13
          Zgadzam się z Kubu w zasadzie w obu kwestiach - odnośnie Groniec (bo zakochuję
          się w niej za każdym razem, kiedy słyszę ją na żywo:) i odnośnie tekściarzy/
          kompozytorów.
          Zresztą problem braku dobrych tekściarzy (a raczej - nieujawniania się tychże
          szerszej publiczności) doskonale widać na przykładzie samej Groniec. Pamiętam,
          kiedy na jednym z koncertów usłyszałam "Przekleństwo Millhaven" w jej wykonaniu
          - brzmiało rewelacyjnie, dech mi zaparło - po czym Kasia zanuciła:

          "Poniedziałku
          Jesteś pierwszym dniem po weekendzie
          Zawsze drżałam co ze mną będzie
          Kiedy dla mnie zaczniesz się o
          siódmej" itp.

          I cóż... Zazgrzytało trochę:)

          PS. A Demarczyk oczywiście cudna:)
          • mamarcela Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 10:34
            No! W sumie zgadzając się z powyższym narzekaniem na brak autorów tekstów i
            muzyki chciałam tylko nadmienić, że o ile dla Ewy Demarczyk kompozytorzy ( i to
            jacy!) pisali poniekąd specjalnie to tekściarze niekoniecznie wszyscy. Chyba, że
            profetycznie nieco :)
            • monikate Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 17:52
              Toteż Demarczyk korzystała z dorobku literackiego. Tuwim, Baczyński,
              Białoszewski, itd. Ale to trzeba czuć.
              • kubissimo Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 20:09
                tak, ale wiekszosc dorobku klasyczego zostala juz przetworzona na piosenki, a
                nowi poeci raczej malo muzyczni sa. Zapewniam Cie, ze Groniec, Matysiak,
                Wojnowska i inne panie swietnie czuja piosenke literacka, ale co - maja spiewac
                Marcina Cecko?
                • 3promile Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 20:11
                  A ja bym chciał, żeby któś zaśpiewał Milczewskiego-Bruno...
                  • monikate Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 20:24
                    A wiesz, uważam, że Demarczyk by go zaśpiewała :) A wymienione przez
                    Kubu panie jednak nie. Cóż, tak samo, jak na świecie jest jeden
                    wodospad Niagara. Taka kiepska analogia, ale wiadomo, o co chodzi.
                    • 3promile Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 20:29
                      Myśle, ze Rogucki z Comy dałby radę, gdyby zaczął pić na poważnie, a nie jakieś
                      głupie incydentalne akcje...
                    • mamarcela Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 20:41
                      etam, Moniko, przy całym moim uwielbieniu dla Demarczyk, na której koncercie
                      byłam nie raz, ale ze 30 razy co najmniej, chyba jednakowoż wpadasz w przesadną
                      nostalgię za niegdysiejszymi śniegami.
                      Zresztą akurat Wojnowska to jak najbardziej niegdysiejsze śniegi też. Choć nie
                      tylko niegdysiejsze. Pamiętam z jakichś lat bardzo wszesnomłodzieńczych jak na
                      jakimś koncercie, którego en mass zupełnie nie pomnę, zaśpiewała "Zaproście mnie
                      do stołu" i dreszcz widowni było normalnie widać!
                      • kubissimo Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 22:58
                        heh, ja mam swiadomosc, ze Wojnowska mlodka nie jest, ale w przeciwienstwie do
                        czarnego aniola* ona chyba dalej jest czynna zawodowo :)

                        a ow aniol mnie akurat umiarkowanie wzrusza, bo IMO jest/byl cokolwiek zbyt
                        pretensjonalny. taka prekursorka stylu emo, co to zalozy czarna suknie i wszyscy
                        zrozumieja, ze ich depresja przy jej depresji jest po prostu smieszna ;)
                        No ale tez moze dlatego, zem go nigdy na zywca nie widzial (tak banalnie za
                        mlody jestem) ;)
                        • mamarcela Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 23:31
                          A ja akurat miałam to szczęście, że jako dziewczę młode i bardzo młode
                          wchodziłam na Demarczyk niejako na krzywy ryj i w związku z tym bywałam na
                          niemal wszystkich jej koncertach odbywających sie w okolicach i nie tylko. W
                          zależności od stopnia "zaangażowania" Skrzyneckiego Piotra koncert w środę
                          różnił sie zasadniczo od koncertu w czwartek. A cały taki cykl w latach
                          osiemdziesiątych w Teatrze żydowskim stawał się przeżyciem nie tylko
                          artystycznym, ale towarzysko-kulturalnym. Ale może i fakt, że to, co z niej
                          zostało dla potomnych nieco koturnowe i zbyt teatralne się wydaje ( te gładkie
                          ł). Moja córka, która miewa fazy na stare polskie piosenki i godzinami potrafi
                          szperać po jutubie wysłuchując rożnych Sław Przybylskich, Ludmił Jakubczak (jej
                          akurat tam się nie uświadczy) aż po Banaszak, na Demarczyk również jest
                          absolutnie odporna. Więc może to trzeba na żywo, żeby docenić.
                          • kubissimo Re: Ewa Demarczyk 12.08.08, 23:56
                            widze, ze mam tak samo jak pt. corka :)
                            mam mnostwo (a nawet przemnostwo) polskich staroci na kompie, ale Demarczyk moze
                            ze 2 piosenki :)

                            moze corce spodoba sie to:
                            www.tinyurl.pl?HykqAJX1
                            jeszcze nie slyszalem, ale czytalem bylem dobre recenzje
                            • mamarcela Re: Ewa Demarczyk 18.08.08, 16:41
                              Ja znam te panią i jej interpretacje. I nawet jak chcę kogoś oświecić, co do
                              Jakubczak to odsyłam do tej strony.
                              Latorośl nieszczęsna natomiast demoluje mi uszy Maleńczukiem i jego Noemi, co to
                              biodra ma jak hamak(zresztą nie mam nic przeciwko Maleńczukowi, Noemi, ani
                              hamakom,!)
    • dr.krisk Z wiekiem stygniemy... 13.08.08, 08:02
      monikate napisała:

      >> Ne vrati se, a nic
      > podobnego w duchu ni ma. Wszystko nawet fajne do obejrzenia i
      > posłuchania, ale jakieś takie plasticzane, podobne do siebie i
      > zanadto kolorowe :)
      > Ale ja już stara kropa jestem i marudzę.

      Mnie od dawna nic jakoś nie porusza - tłumaczę to sobie
      nieuchronnymi zmianami w mym organizmie, objawiającymi się rosnącą
      konsumpcją Taniej Whisky przy zanikających potrzebach duchowych.
      Z wiekiem stygniemy wewnętrznie, wiemy że każda Demarczyk zmieni się
      prędzej czy później w swoją własną karykaturę....
      No to się już tak nie ekscytujemy jak onegdaj.
      Ale starą, zdartą do imentu płytę z Pania Ewą trzymam do dziś - choć
      już nie mam adaptera :)
      • monikate Re: Z wiekiem stygniemy... 13.08.08, 11:08
        A widzisz, Krisku, ja też! BTW, mam całkiem fajną kolekcję płyt
        winylowych (Ella Fitzgerald, Armstrong, Nat King Cole, Billie
        Holiday m.in), a adaptera lekkomyślnie się pozbyłam. Inna sprawa, że
        ledwo dychał. Zdaje się, że można jednak znowu takie cuda nabyć?
        • dr.krisk Można! 13.08.08, 11:18
          monikate napisała:

          >> Zdaje się, że można jednak znowu takie cuda nabyć?
          Widziałem w Realu - za jakies 100 zł. Ale nie nabyłem, bo a nuż bym
          się rozczarował po odtworzeniu moich ulubionych płyt z dawnych
          czasów?
          A ja rozczarowań nie lubię. Za to one mnie lubią!
        • 3promile Re: Z wiekiem stygniemy... 13.08.08, 21:58
          Adres?
          • daria13 Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 13:52
            Co do stosunku Demarczyk/córka to bym się nie zgodziła, bo moja Julka, mimo że
            na koncercie nijak być nie mogła Demarczyk wielbi i regularnie odsłuchuje w
            niesłabnącym zachwycie. Gasi światło, otwiera okna na topole i się nastraja,
            tudzież rysuje całkiem udatne ilustracje do niektórych piosenek. I ja też wciąż
            w zachwycie, bo to wielka piosenkarka jednak jest.
            P:)
            • monikate Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 14:47
              Zasadniczo ogustach sie nie dyskutuje. Ale jak nie ma drugiej Edith
              Piaff, tak i Demarczyk jest tylko jedna.
              • noida Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 15:02
                A to ciekawe, bo ja też jestem tylko jedna. Jedna jedyniusieńka na całym świecie :)
            • mamarcela Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 15:06
              daria13 napisała:

              > Co do stosunku Demarczyk/córka to bym się nie zgodziła, bo moja Julka, mimo że
              > na koncercie nijak być nie mogła Demarczyk wielbi i regularnie odsłuchuje w
              > niesłabnącym zachwycie. Gasi światło, otwiera okna na topole i się nastraja,
              > tudzież rysuje całkiem udatne ilustracje do niektórych piosenek. I ja też wciąż
              > w zachwycie, bo to wielka piosenkarka jednak jest.
              > P:)

              Ło matko bosko
              ona tak przy zgaszonych światłach te ilustracje rysuje, czy dopiero potem, jak
              sie już nazachwyca?

              A tak poważnie - ja mam nadzieję, że to tylko Ty masz taki egzaltowany do bólu
              trzewi obraz swojej dorastającej córki, a Ona całkiem normalną nastolatką jest.
              Bo jeśli ona pielęgnuje w sobie takiż obraz swojej osoby to gorzej.
              • monikate Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 15:53
                Ja tez jestem jedna, jedyna na caluskim swiecie i co? Zadna ze mnie
                Demarczyk, nawet Rodowicz nie jestem :)
                • noida Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 16:11
                  No właśnie, to że ktoś jest jeden jedyny jeszcze o niczym nie świadczy...
                  • monikate Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 16:15
                    I... czepiasz sie :) Zalozycielka watka podziwia Demarczyk, wzdycha
                    do niegdysiejszych sniegow i ubolewa nad obecna miernota
                    artystyczna. Subikektywnie.
                    • noida Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 16:32
                      Pewnie, że się czepiam. A dzisiejsza muzyka jest inna niż Demarczyk, nie
                      powiedziałabym jednak, że mierna...
                      • mamarcela Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 16:36
                        Nożesz, jedni ledwie żywi z zachwytu a inni wprost przeciwnie, de gustibus itd.,
                        ale gdyby Demarczyk nie była taka wyjątkowa i jedyna to by nie była wyjątkowa i
                        jedyna! I koniec.
              • daria13 Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 16:53
                mamarcela napisała:

                > A tak poważnie - ja mam nadzieję, że to tylko Ty masz taki egzaltowany do bólu
                > trzewi obraz swojej dorastającej córki, a Ona całkiem normalną nastolatką jest.
                > Bo jeśli ona pielęgnuje w sobie takiż obraz swojej osoby to gorzej.

                A tak, ja mam taki jej obraz, ona ma taki obraz i większość ludzi w wieku 17 lat
                ma taki egzaltowany obraz. Jedni z tego wyrastają, inni nie. Niektórzy do
                późnych lat egzaltują się cudzą egzaltacją.
                Bardzo w tym kontekście rozśmieszyło mnie czyjeś porównanie Demarczyk do stylu
                emo. Celne:)
                • mamarcela Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 17:23
                  Ja tam nie wiem, czy wszyscy w wieku 17 lat są tak do bólu egzaltowani i
                  pielęgnują własny obraz taki. Widać znamy po prostu inne i innych nastolatków. Z
                  doświadczenia swego pokolenia i pokolenia swojej córki wiem, ze te
                  rozegzaltowane panienki, których zachwycone mamusie podsycały ich egzaltację (a
                  to prawda , że niektórzy się do późnych lat jarają cudzą egzaltacją) to
                  strasznie w łeb dostawały na początku dorosłości, bo ich wyidealizowany przez
                  rodzicielki obraz nijak nie przystawał do okrutnej rzeczywistości. Bo nikt
                  oprócz mamuś nie widział, że one aż takie śliczne, mądre, genialne i nadwrażliwe
                  są, nawet jeśli naprawdę były.
                  Ale w tym momencie moja wredność przemawia przeze mnie. Oraz grubość.

                  Zdumiewa mnie natomiast fakt, że Twoja córka, która jak wiem bywa tutaj, pozwala
                  Ci się opisywać w ten sposób. Tak jakby nie wystarczyło stwierdzenie faktu, że
                  zna, słucha i podziwia Demarczyk. Ten młodopolski anturaż mnie po prostu zdumiał.


                  • daria13 Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 19:17
                    mamarcela napisała:
                    Tak jakby nie wystarczyło stwierdzenie faktu, że
                    > zna, słucha i podziwia Demarczyk. Ten młodopolski anturaż mnie po prostu zdumiał
                    Czasami piszę zwięźle i prosto, czasami lubię styl bardziej kwiecisty, w
                    zależności od nastroju, albo bez powodu. Dlatego ubarwiłam nieco moją wypowiedź.
                    Co do barwności wypowiedzi, nie wydaje mi się, żebym szczególnie w tym przodowała.
                    Nie napisałam, że wszyscy są w wieku 17 lat egzaltowani, napisałam większość,
                    ale przyznam, że patrzyłam na sprawę nieco z własnego punktu widzenia i z
                    własnego doświadczenia.
                    Pisząc o osobach egzaltujących się cudzą egzaltacją nie miałam na myśli swojej
                    egzaltacji egzaltacją córki (ło matko bosko).
                    O Julce nie pisałam od wielu, wielu miesięcy, Ty droga Mamarcelo zaś, całkiem
                    niedawno i, z tego co pamiętam, Twoja wypowiedź też była raczej w tonie nieco
                    chwalącym. Ja czasami zachwycam się swoimi dziećmi, ale w przeciwieństwie do
                    innych się tego nie wstydzę.
                    • daria13 Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 19:26
                      daria13 napisała:
                      > O Julce nie pisałam od wielu, wielu miesięcy, Ty droga Mamarcelo zaś, całkiem
                      > niedawno i, z tego co pamiętam, Twoja wypowiedź też była raczej w tonie nieco
                      > chwalącym.
                      Jakie bzdety człowiek w pośpiechu nieraz pisze;)Oczywiście Mamarcela nie pisała
                      o Julce, ale przypomniała mi się taka oto wypowiedź, świadcząca o tym, że matka
                      ma prawo mieć dobre mniemanie o swoich dzieciach:
                      Mamarcela napisała:
                      "Kocham moje dzieci, normalne, inteligentne, zdrowe, nie sprawiające szczególnych
                      kłopotów wychowawczych i na dodatek całkiem urodziwe"
                      • mamarcela Re: Demarczyk i młodzież 18.08.08, 20:00
                        Ależ Dario oczywiście, ze możesz i nawet powinnaś się zachwycać swoimi dziećmi,
                        a już szczególnie czasami. Mnie zdumiewa sposób w jaki niemal zawsze piszesz o
                        córce - jak o jakimś nadwrażliwym stworzeniu "z mgły i galarety", a nie o żywej
                        normalnej nastolatce. I niepokoję się po prostu, czy to Ty ją taką wymyślasz na
                        potrzeby literatury forumowej, co daj Boże, czy podsycasz jej taki obraz siebie
                        także w realu, co gorzej.
                        W sumie mnie to nic nie obchodzi, ale dziwię sie, że Ci na to pozwala - moje
                        dziecka za taki opis na forum publicznym zakopałyby mnie w lesie , żywcem,
                        uprzednio poddawszy torturom.
                        • monikate Re: Demarczyk i młodzież 19.08.08, 22:09
                          Mamamarcela racje ma. Egzaltacja, na serio brana szkodzi. Wiem
                          chocby po sobie. Moja corka natomiast egzaltowana nie byla i nie
                          jest i dobrze na tym wyszla.
                          O Demarczyk nie ma na bank wyrobionego zdania. Corka znaczy.
                          • zielka Re: Demarczyk i młodzież 19.08.08, 23:12
                            ... dodam na marginesie, ze jestem osoba, ktora nie tak dawno opuscila sfere
                            egzaltowanej (nie z Demarczyk, to prawda) adolescencji, i w sumie bez wiekszych
                            okazuje sie zadrapan.

                            Ja mysle, ze Darwin stworzyl swiat tak, zeby bylo miejsce dla egzaltowanych
                            panienek (ja kiedys, etc) i prawdziwych nastolatek. I ze sciezki jego sa
                            niezbadane.
                            • mamarcela Re: Demarczyk i młodzież 19.08.08, 23:48
                              W żadnym miejscu nie napisałam, ze egzaltacja jest rzeczą złą. Co więcej
                              przyznaje się bez bicia, że chociaż adolescencję mam dość dawno za sobą, to do
                              końca życia mam nadzieję mieć czym i potrafić się od czasu do czasu egzaltować.
                              Szczerze i do bólu.
                              Tylko, że egzaltacja jest moim zdaniem sprawą osobistą wręcz intymną i każdy
                              powinien się egzaltować własną egzaltacją. Bo w przeciwnym wypadku to trochę
                              tak jak z czytaniem pamiętnika potomka sąsiadkom,aby się pozachwycały, że tak
                              ładnie i składnie pisze, a czasami nawet taki cudny wierszyk mu sie uda, na
                              pewno poetą będzie.
                              Niby wszystko w dobrej wierze, ale jakieś granice naruszone zostały.
                              • zielka Re: Demarczyk i młodzież 20.08.08, 16:37
                                A jednak, Mamarcelo, niepokoilas sie czy Daria nie "podsyca jej takiego obrazu
                                siebie także w realu, co gorzej." No ja nie wiem, czy takimi dosc w sumie
                                nieprzyjemnymi slowami mozna oceniac relacje miedzy ludzmi, ktorych sie w sumie
                                nie zna.

                                Co do intymnosci, to Julka pewnie nie przezywa tego wszystkiego jakos bardzo "na
                                tragicznie", i jest jej to obojetne czy jakies starsze panie (ja na przyklad)
                                beda wiedzialy, ze Julka o Nieznanym Nazwisku rysuje ilustracje do piosenek
                                Demarczyk. Rysuje ilustracje powtarzam. Nie dotkelismy tu jakiegos dna jej
                                duszy, dostalismy jeno niewielka ilustracyjke, ktora zreszta uzyta byla do
                                zobrazowania czegos innego.

                                No i granice, to one sobie z mama ustalaja pewnie, nie musimy stac na ich strazy
                                :-)

                                • mamarcela Re: Demarczyk i młodzież 20.08.08, 17:53
                                  1. gdyby młoda kobieta napisała w takich szumnych słowach o swoim przeżywaniu i
                                  zachwycaniu się to byłoby absolutnie normalne,
                                  ale opisała to osoba trzecia i....
                                  2. gdyby jakikolwiek człowiek napisał o kimkolwiek w taki sposób to był go
                                  podejrzewała o to, ze sobie jaja robi i to dość okrutne z osoby opisywanej, wiem
                                  , że Daria sobie jaj nie robi więc....
                                  3. zapala sie we mnie czerwone światło, że córka nie jest zachwycona i
                                  egzaltowana na własną prośbę tylko spełnia oczekiwania rodzicielki, co mnie
                                  oczywiście nic nie obchodzi i moje czepialstwo jest wyrazem wredoty i gruboty
                                  mej, ale
                                  4. wyraziłam tylko niepokój, że to tylko w wirtualu tak wygląda i że Daria
                                  literaturę forumową tworzy li i jedynie, bo wiem chociażby z własnego
                                  doświadczenia jak ciężko jest wyjść poza, albo dorównać, albo po prostu żyć z
                                  wymyślonym przez rodziców obrazem samego siebie i a propos tego ostatniego
                                  5. to mam ponad 40 lat i dorosłe dzieci, a nadal doprowadzają mnie do białej
                                  furii opowieści Mojej Jedynej Matki na temat tego, co ona sobie wymyśliła w
                                  kawałku tego, co powinnam czuć. Wyprowadziłam sie z domu przed pełnoletnością,
                                  walczyłam i walczę o swoje granice jak lwica Elza z afrykańskiego buszu i od
                                  wielu lat mam jej opowieści w dupie, bo przecież one nikomu nie szkodzą i ja
                                  jestem dorosła, i wiem swoje, a jednak...
                                  • zielka Re: Demarczyk i młodzież 21.08.08, 01:17
                                    mamarcela napisała:
                                    Wyprowadziłam sie z domu przed pełnoletnością,
                                    walczyłam i walczę o swoje granice jak lwica Elza z afrykańskiego buszu i od
                                    wielu lat mam jej opowieści w dupie, bo przecież one nikomu nie szkodzą i ja
                                    jestem dorosła, i wiem swoje, a jednak...

                                    A, no ja sie wyprowadzilam kilka miesiecy po osiagnieciu pelnoletniosci, i do
                                    szanownej mamy mam stosunek bardzo krytyczny. Ale wlasnie, z biegiem tego
                                    wszystkiego wydaje mi sie przede wszystkim, ze relacje rodzicielskie u innych
                                    ludzi sa inne od moich, i tak jak w wielu dziedzinach mozemy rozumiec bliznich
                                    przez porownanie ze soba, to w dziedzinie relacji z rodzicami chyba nie.
                                    • nienietoperz Re: Demarczyk i młodzież 21.08.08, 02:55
                                      Absolument. Dokładnie tak, jak wszyscy wiemy, że Rodzice kreują sobie nasz obraz
                                      niezależnie od tego, jak my to widzimy, tak samo obraz ten jest kompletnie
                                      indywidualny i strasznie trudno zrozumieć jak to wygląda w przypadku Rodziców i
                                      Dzieci nie naszych.

                                      Niespodziewanie wielkopolski
                                      Nienietoperz
                                      • daria13 Re: Demarczyk i młodzież 21.08.08, 10:19
                                        1. Zdanie o Julkowym słuchaniu Demarczyk napisałam jedynie coby ubarwić wypowiedź.
                                        2. Zdanie to w moim odczuciu nie świadczyło o jakieś straszliwej egzaltacji
                                        dziecięcia mego, a że zostało tak odczytane, to już naprawdę nie moja wina.
                                        3. Sama jestem dość egzaltowana, do czego się przyznaję i wiedząc, że taka cecha
                                        niektórych śmieszy, nie podsycam jej w swoim dziecku, a czasem wręcz przeciwnie;)
                                        4. Julka jest znacznie mniej ode mnie egzaltowana i to raczej ona mnie studzi,
                                        niż ja ją zagrzewam;)
                                        5. Nie wszyscy są tak bardzo wrażliwi na swoim i swojej prywatności punkcie. Ja
                                        często wywalałam tu kawał swojej duszy, swoich trosk i niepokojów i nie miałam z
                                        tym żadnych problemów. Wiem, że niektórych razi taki ekshibicjonizm, ale wszak
                                        nie ma przymusu czytania. Mi z tym dobrze, nie mam zamiaru tego zmieniać, no i
                                        jestem już na to za stara;)
                                        6. Julka nie jest może tak otwarta jak ja, ale też nie jest jakoś szczególnie
                                        uczulona na punkcie swojej prywatności. To co napisałam o jej słuchaniu
                                        Demarczyk nie odsłoniło zbyt mocno jej intymności, więc nie wydaje mi się, żeby
                                        mogła poczuć się wyjątkowo obnażona. Z porównaniem do czytania publicznie
                                        czyjegoś pamiętnika Mamarcela nieco pojechała, jak mi się wydaje.
                                        7. Vide wypowiedź Nienietoperza. Ot co!
                                        P:)
                                        • mamarcela Re: Demarczyk i młodzież 21.08.08, 10:43
                                          Droga Dario, czapki z głów :)
                                          Nareszcie mówisz o sobie i swojej córce "ludzkimi" (sorki, ale nie znajduję
                                          lepszego słowa) słowami. W żaden sposób nie chce odwodzić Cię i wyśmiewać z
                                          powodu zachwycania się swoimi dziećmi. Tylko do tej pory w większości przypadków
                                          Ty się nie nimi zachwycałaś, a sobą jako matką, a przynajmniej ja to tak
                                          odbierałam, może niewłaściwie. Nie jest to broń Boże Twoja indywidualna cecha -
                                          tak zachowuje się większość rodziców, ale ja jestem wyjątkowo na to wyczulona po
                                          ostatnich wydarzeniach w moim bliskim i nieco dalszym otoczeniu. My rodzice mamy
                                          tendencje do skupiania sie na pijarze swoich dzieci, a przy okazji lekceważenia
                                          ich prawdziwych emocji. Jak widzę na szczęście u Ciebie nie ma o tym mowy.
                                          Jeszcze raz przepraszam Cię za wpieprzanie się w nieswoje sprawy, ale Twój
                                          egzaltowany opis tak bardzo mi się z czymś skojarzył, że nie zdzierżyłam.
                                          Porównanie z czytaniem pamiętnika nie odnosiło sie do Ciebie a miało jedynie
                                          naświetlić tok mojego rozumowania.
                                          • daria13 Re: Demarczyk i młodzież 21.08.08, 11:54
                                            Ok. nie ma sprawy. Wiem, ze porównanie z czytaniem pamiętnika nie było
                                            porównaniem dotyczącym bezpośrednio mojego wpisu; ja też chciałam jedynie
                                            podkreślić fakt, że moja wypowiedź naprawdę była niewinna i nie tak bardzo
                                            obnażająca:).
                                            Lubię siebie jako matkę, jednocześnie jednak znam swoje wady i wiem, że czasami
                                            popełniam może nawet karygodne błędy. Ale suma sumarum nie jest źle:)
                                            Pozdrawiam:)
                                            • monikate Re: Demarczyk i młodzież 21.08.08, 17:56
                                              Niecnie powiem, ze dobrze, ze cos sie dzieje, ze przemyslenia sie
                                              przemysliwuja i znajduja swoj wyraz w dyskusji, ktora nas ubogaci
                                              duchowo :)
                                              Do czego moze doprowadzic Ewa Demarczyk. Tylko gdzie ona, no gdzie?
                                              P.S. Moja corka wzieta bez ciekawosc na spytki wyznala, iz kocha
                                              piosenki Demarczyk, 'ale po co zaraz krzesla lamac'.
                                              Serdecznie pozdrawiam :)
                                      • zielka Re: Demarczyk i młodzież 21.08.08, 21:47
                                        Przed kilkoma minutami dostalam po prostu podrecznikowy przyklad na prawdziwosc
                                        zdania "Rodzice kreują sobie nasz obraz niezależnie od tego, jak my to widzimy";
                                        nie, no czasem to rece opadaja, jak budde kocham.

                                        Jesli ktos z Was pisze jakas prace dokt. czy ksiazke na temat egzotycznych
                                        relacji z rodzicami zupelnie normalnymi (w sensie: nieznecajacymi sie jakos
                                        fizycznie czy psychicznie, niepijacymi, etc.), to ja sluze korespondencja z
                                        mamusia.
                                        • nienietoperz Re: Demarczyk i młodzież 22.08.08, 02:17
                                          Ziel,
                                          myślę, że każdy niezależnie od rodzicielskiej normalności i sympatyczności
                                          mógłby się ręko-opadami w omawianej dziedzinie pochwalić. W moim przypadku
                                          pewnego razu Proces Kreacji Syna sięgnął swymi mackami nie do maili, nie do
                                          forum internetowego, ale do jak najbardziej niewirtualnej prasy lokalnej. Na
                                          szczęście nikt jej chyba nie czyta, ale i tak do tej pory na myśl o tym, że ktoś
                                          mógłby, przechodzą mnie bolesne dreszcze.
                                          Roztrzęsiony,
                                          NN
                                          • dr.krisk No.... 22.08.08, 09:05
                                            nienietoperz napisał:

                                            > W moim przypadku
                                            > pewnego razu Proces Kreacji Syna sięgnął swymi mackami nie do
                                            maili, nie do
                                            > forum internetowego, ale do jak najbardziej niewirtualnej
                                            > prasy lokalnej.
                                            To są chwile, gdy człowiek ma ochotę zostać Marynarzem......

                                            Moja mama uwielbia lans rodzinny, i strasznie boleje, że ja z kolei
                                            nienawidzę. Jej ukochanym numerem są publiczne próby odpytywania
                                            mnie z moich wyimaginowanych sukcesów zawodowych ("A na jakiej
                                            konferencji zagranicznej byłeś ostatnio?????"). Udaję ża nie słyszę,
                                            ale mnie skręca. Rozmowy nic nie dają, to jest silniejsze od niej.
                                            Tak pojmuje Obowiązki Mateczne.
                                            Dlatego nie lubię wspólnych posiadów rodzinnych: żarcie kiepskie,
                                            rozmowa nieciekawa.
                                            • zielka Re: No.... 22.08.08, 09:31
                                              Huhu, u mnie konferencje nikomu w rodzinie nie imponuja. No, moze gdybym kiedys
                                              do Watykanu zostala zaproszona, to owszem, ale tak...

                                              Nienietoperzu, powiedz o co chodzilo z ta gazeta, wyglada bardzo imponujaco ?:-)
                                              • mamarcela Re: No.... 22.08.08, 10:32
                                                Etam, matki chwalące sie dziećmi to jest pikuś mały. MJM chwaliła się mną może
                                                we wczesnym dzieciństwie, a później od momentu gdy przeszłam wiek pokwitania i
                                                stałam sie kobietą a więc konkurentką, opracowała niezawodny system jak się
                                                swoim Doskonałym Macierzyństwem I Babczyństwem pochwalić i jednocześnie
                                                maksymalnie mi za przeproszeniem dosrać. Potrafi to zrobić w zdaniu jednym. Nie
                                                wiem jakim sposobem udało jej sie rozdzielić mnie jako jej córkę ode mnie jako
                                                rywalki, którą trzeba zaj... werbalnie. Cuda wychodzą z tego np. do szpitala,
                                                gdzie rodziłam dziecko pierwsze dotarł taki komentarz: "jak kiedyś będziesz
                                                MATKĄ to zrozumiesz, że to ja sie w tym momencie bardziej denerwuję i bardziej
                                                cierpię!". Gdy jakiś zachwycony znajomy skomentował postęp mojego dziecięcia w
                                                czymkolwiek rzucała przez zęby: "No, ale X (tu moje imię) w tym wieku to ....
                                                (tu nasytępowało zdarzenie z pogranicza science-fiction typu recytowanie Odysei
                                                w oryginale). Itd. itp. itdd (i tak do dzisiaj.
                                                Teraz dodatkowo zachowuje sie niemal identycznie wobec wnuków. Oboje znoszą bez
                                                szemrania (no powiedzmy) babcię pojedynczo, ale gdy pojawia sie publika
                                                jakakolwiek dzieją się rzeczy straszliwe. Ostatnio moje potomstwo zostało
                                                oddelegowane do babci na spotkanie z matka chcrzestną jednego z nich - osoba
                                                skądinąd nadzwyczaj fajną i luźną. Wrócili po paru godzinach w stanie
                                                wskazującym na zużycie. W ogóle sie nie kłócili, nie jeździli po sobie, nic, co
                                                w ich wypadku wskazuje na stan przedagonalny. Wygladali normalnie jak kombatanci.
                                                - No i jak? - zapytałam nieśmiało.
                                                - Nie pytaj. - odpowiedział Młody głosem starego wiarusa.
                                                - A jak ciocia J. i A. ?
                                                - No, jak mają być? Spoko.
                                                - A babcia? Coś robiła...?
                                                - Zapytaj lepiej czego nie robiła. - jęknął i padł na krzesło przed swoicm
                                                komputerem.
                                                • zielka Re: No.... 22.08.08, 11:27
                                                  A, to ciekawe, mysle wlasnie czy u mnie tez schemat konkurencji jako "kobiety"
                                                  cos tlumaczy, ale nie, chyba nie. Ostatnio mam wrazenie, ze wszystko mozna w
                                                  moim przypadku zrozumiec przy pomocy jednego klucza: jestem nastolatka (28 lat,
                                                  ekhm), ktora po prostu jeszcze nie wyszla z okresu buntu (przeciez wszyscy
                                                  wychodza, nie?!), i robie rzeczy jeszcze przeciwko rodzicom. Na zlosc, innemi
                                                  slowy. Wszystko co robie jest intepretowane jako robione na zlosc mamie.
                                                  Niesamowite. Jak tylko bede miala troche czasu i pozbede sie najgorszych
                                                  spoznien w pracy, obiecuje sobie napisanie jakiejs krotkiej powiesci na ten temat.
                                                  • samica1 Re: No.... 22.08.08, 13:56
                                                    zielka napisała
                                                    < napisanie jakiejs krotkiej powiesci na ten temat. >

                                                    Nie rób tego. Bo jeśli podejdziesz do sprawy rzetelnie i zawodowo,
                                                    to nie unikniesz dogłębnej charakterystyki i wniknięcia w psychikę
                                                    (choćby domniemaną) i z przerażeniem zapewne stwierdzisz, że
                                                    matkopotwór to ty :) w sensie 99% wspólnych cech, reakcji, a nawet
                                                    podobieństwo fizyczne (przypuszczam, że starannie maskowane).
                                                  • zielka Re: No.... 22.08.08, 15:29
                                                    Przeciwnie, podobienstwo fizyczne jest bardzo niewielkie, jestem tzw. "czystym
                                                    tata". Nie ma na razie wasow, ale pewnie jeszcze po kilku latach brania pigulek
                                                    i one sie pojawia; wiec nie ma szans na podobienstwo fizyczne do mamy.

                                                    Co do innych aspektow, nie, no nie mam i nie zamierzam miec dzieci, wiec nie ma
                                                    co kombinowac w tym wzgledzie. Zreszta, projekt pisania wyszedl od kogos, kto
                                                    mnie od paru miesiecy do tego namawia, wiec jakos przyzwyczajam sie do tego
                                                    pomyslu.
                                              • nienietoperz Re: No.... 22.08.08, 13:56
                                                > Nienietoperzu, powiedz o co chodzilo z ta gazeta, wyglada bardzo
                                                > imponujaco ?:-)

                                                NIE-MA-MOWY. Gdyby okoliczności były bardziej sprzyjające toczyłbym w związku z
                                                tym niesławnym wydarzeniem walkę do krwi ostatniej. Jedynym pocieszeniem jest
                                                to, że moi kochani Rodzice mieszkają w mojej miłej małej wsi ojczystej i
                                                najbliższa im prasa lokalna pochodzi z małego (mniej miłego) pobliskiego
                                                miasteczka. I naprawdę jej nikt nie czyta. To znaczy nikt, komu mój Tato nie
                                                dostarczył osobiście owego niechlubnego egzemplarza.

                                                Z ukłonami,
                                                NN
                                                • staua Re: No.... 22.08.08, 17:49
                                                  Hehe, moj Tata podkradal moj indeks i nosil go do pracy, zeby
                                                  pokazac kolegom oceny :-) Do pewnej gazety (kobiecej, straszny wstyd
                                                  sie przyznac, jakiej, mysle, ze umarlibyscie ze smiechu) tez kiedys
                                                  mnie wkrecil, bo byl artykul o osobach wyjezdzajacych na studia za
                                                  granice.
                                                  Za to moja Mama przeciwnie, uwielbia mnie dolowac. Dwa koronne
                                                  przyklady to kiedy opublikowalam swoja pierwsza prace naukowa w
                                                  dosc dobrym pismie w mojej dziedzinie, a moja Mama spytala
                                                  niewinnie, czy to sie ukaze w gazetce instytutowej, oraz gdy
                                                  zaczynalam obecna prace, a Mama spytala, co to jest MIT (gwoli
                                                  wyjasnienie dodam, ze jest informatykiem i oczywiscie wie).
      • brunosch Re: Z wiekiem stygniemy... 31.08.08, 15:05
        To tak, na marginesie stwierdzeń o relacjach rodzice-dziecko.
        Po wielu latach doszło do spotkania z Moim Drogim Kuzynem (a nie
        widzieliśmy się chyba 10 lat) Jasiek sięga po papierosy, a ja
        szepczę:
        - ojciec nie toleruje mojego palenia, idźmy w krzaki
        Na to Jasiek:
        - mam 52 lata, a mama do tej pory mówi mi: nie pal, nie pij, ukłoń
        się sąsiadce! Jak długo jeszcze?
        - do samego końca, Jasiu, do końca będziemy dziećmi...
        • nienietoperz Re: Z wiekiem stygniemy... 31.08.08, 20:19
          Bardzo mi się spodobało trafne podsumowanie Brunoschowego posta przy
          użyciu sygnaturki.
        • daria13 Re: Z wiekiem stygniemy... 31.08.08, 22:50
          :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka