Dodaj do ulubionych

Szukam pięćdziesięciolatki :-)

12.08.08, 17:41
W grudniu zeszłego roku zarezerwowałem, a w styczniu opłaciłem po
dwa oddzielne pokoje kolejno: pod Babią, na Chochołowskiej i na
Kalatówkach oraz po jednym (ale trzyosobowym!) na Gąsienicowej i w
Moku. Nagle okazało się, że żona nie jedzie. Nie chcę włóczyć się
sam ani zmieniać miłych starych górskich planów, dlatego uprzejmie
zapraszam jakąś uczciwą, rozumną, niegadatliwą i w miarę sprawną
fizycznie tatrzańską turystkę na kilkanaście dni wspólnych wycieczek
wokół Babiej i w Tatrach Zachodnich (30.08-12.09); w Wysokich
pochodzę sobie już raczej sam. Stawiam noclegi (oddzielny pokój
gwarantowany), mogę postawić standardowe wyżywienie. Jedyny warunek:
PESEL tej Damy musi zaczynać się od cyfry "5".
Dla jakiej takiej orientacji: www.remuszko.pl/lx/
Także mój adres: remuszko@NoSPaMneostrada.pl
Ludzi życzliwych pozdrawiam serdecznie i z respektem :-)
Stanisław Remuszko
Obserwuj wątek
    • zeta_56 Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 13.08.08, 12:37
      hmmm, warunek n-r peselu od 5 spełniam, góry kocham, sprawna jestem
      i po urlopie też jestem :((((((((((((((
      • bucibubek Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 14.08.08, 21:34
        No to jak?
    • kopciuszek2006 Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 15.08.08, 14:58
      Mi by pasowało, ale nie ukrywam, że mam 46 lat.
      • bucibubek Byle nie Rycząca... 15.08.08, 19:23
        Starszy pan już nie rozgląda się za siusiumajtkami. Czterdziestka
        ostatecznie być może, ale im starsza tym lepsza, przynajmniej dla
        mnie w górach :-)
        Stanisław Remuszko
      • ciekawa_czasami Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 15.08.08, 19:36
        Dlaczego nie odpowiedział Pan na moje pytania ?
        Czyżby to już była ta nadgadatliwość ? :-)
    • ciekawa_czasami Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 15.08.08, 15:31
      bucibubek napisał:
      Stawiam noclegi (oddzielny pokój
      > gwarantowany), mogę postawić standardowe wyżywienie
      Czy w standartowym wyżywieniu są też drinki ?
      Czy to znaczy, że Pan będzie mi dyktował, co ja mam jeść?!
      (najtaniej)
      Co dla Pana znaczy owe standartowe wyżywienie ?
      Czy bilety wstępu kupuję sobie sama ?(sauna, basen itp)
      Co znaczy niegadatliwą ?
      Czy to znaczy, że tylko Pan będzie gadatliwy ? :-)
      Czy w trzyosobowym pokoju Pan śpi także ?
      Czy pokoje są z łazienkami ?
      • bucibubek Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 15.08.08, 20:01
        Ponieważ szukam naprawdę, ponieważ chcę znaleźć taką osobę, a nie
        pogadać sobie. Sądząc po pytaniach, Pani nie wygląda na górską
        turystkę. Pani mi wygląda na Okonkę. Ale - proszę bardzo:

        "Czy w standartowym wyżywieniu są też drinki?"
        W górach raczej nie pija się drinków. W górach się chodzi, a
        wieczorem człek jest przeważnie tak skonany, że na drinka nie bardzo
        ma ochotę. W dodatku w większości schronisk drinków nie można kupić,
        a targać ze sobą z Zakopca mało komu się chce.

        "Czy to znaczy, że Pan będzie mi dyktował, co ja mam jeść?!"
        Nie, nie znaczy.

        "Co dla Pana znaczy owe standartowe wyżywienie?"
        Nie "standartowe", lecz "standardowe". Suchy prowiant w trakcie
        dnia, jeden dowolny gorący posiłek wieczorem. Ceny nie grają roli.

        "Czy bilety wstępu kupuję sobie sama?(sauna, basen itp)"
        W polskich schroniskach nie ma basenów ani sauny.

        "Co znaczy niegadatliwą?"
        Znaczenie potoczne.

        "Czy to znaczy, że tylko Pan będzie gadatliwy?"
        Nie, nie znaczy.

        "Czy w trzyosobowym pokoju Pan śpi także?"
        W trzyosobowym pokoju śpię sam (Gąsienicowa, Moko).

        "Czy pokoje są z łazienkami?"
        Tylko na Kalatówkach. Gdzie indziej są jedynie umywalki, a łazienki
        wspólne, na korytarzu.

        Stanisław Remuszko
        • ciekawa_czasami Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 15.08.08, 20:21
          bucibubek napisał:

          > Ponieważ szukam naprawdę, ponieważ chcę znaleźć taką osobę, a nie
          > pogadać sobie. Sądząc po pytaniach, Pani nie wygląda na górską
          > turystkę. Pani mi wygląda na Okonkę. Ale - proszę bardzo:
          >
          > "Czy w standartowym wyżywieniu są też drinki?"
          > W górach raczej nie pija się drinków. W górach się chodzi, a
          > wieczorem człek jest przeważnie tak skonany, że na drinka nie
          bardzo > ma ochotę. W dodatku w większości schronisk drinków nie
          można kupić, > a targać ze sobą z Zakopca mało komu się chce.
          Ja tam bym targała, to cały dzień chce Pan latac po tych górach ,
          do skonania ? Kobity nie jedźcie On Was chce wykończyć !! :-)
          >
          > "Czy to znaczy, że Pan będzie mi dyktował, co ja mam jeść?!"
          > Nie, nie znaczy.

          No, ja to nie, skoro przez cały dzień nic tylko latanie po
          szlakach, a do jedzenia tylko to, co Pan wyjmie z plecaka łaskawie
          :-)
          >
          > "Co dla Pana znaczy owe standartowe wyżywienie?"
          > Nie "standartowe", lecz "standardowe". Suchy prowiant w trakcie
          > dnia, jeden dowolny gorący posiłek wieczorem. Ceny nie grają roli.


          Jaki apodyktyczny, jeszcze mnie nie karmi i nie nocuje, a już mi
          drobne błędy wytyka !! A kto taki skonany po całym dniu, ma ochotę
          na gorący posiłek - to zamierzone, żeby zaoszczędzić !!


          > "Czy bilety wstępu kupuję sobie sama?(sauna, basen itp)"
          > W polskich schroniskach nie ma basenów ani sauny.

          To ta przyjemność, ma się ograniczać tylko do szlaków i schronisk ?
          Nie będzie ani dnia na inne przyjemności?
          >
          > "Co znaczy niegadatliwą?"
          > Znaczenie potoczne.
          >
          > "Czy to znaczy, że tylko Pan będzie gadatliwy?"
          > Nie, nie znaczy.
          >
          > "Czy w trzyosobowym pokoju Pan śpi także?"
          > W trzyosobowym pokoju śpię sam (Gąsienicowa, Moko).
          >
          > "Czy pokoje są z łazienkami?"
          > Tylko na Kalatówkach. Gdzie indziej są jedynie umywalki, a
          łazienki > wspólne, na korytarzu.
          > Jak można normalnie żyć, z łazienką na korytarzu ?
          :-)
          > Stanisław Remuszko
          Pozdrawiam
        • ciekawa_czasami Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 15.08.08, 21:07
          Specjalnie dla Pana :-)


          noseq.wrzuta.pl/audio/qX6zKl1z7v/blue_cafe_-_czas_nie_bedzie_czekal

          " Maślane oczy " :-)
          • ania_05 Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 16.08.08, 12:14
            Bucibubku.... A tak właściwie to po co Ci kobieta do tych wędrówek?
            • bucibubek Dla przyjemności :-) 16.08.08, 14:24
            • ania_05 Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 16.08.08, 14:47
              No a gdzie ta przyjemność i czyja? Bo z tego co piszesz to babka ma
              cicho być, iść po szlakach do utraty sił, żeby jej sie czasem nie
              zechciało pić czy jeść za dużo, a już broń boże gadać.
              Chyba że właśnie z tego czerpiesz przyjemnośc... Posłuch i
              zależność.... Powodzenia, panie kapralu.
              • rudkaaa Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 16.08.08, 15:08
                :DDDDDDD....+ niesienie ekwipunku:)))))))))
              • bucibubek Wstyd! 16.08.08, 21:20
                Głosi Pan(i) nieprawdę. Babka:
                1. Nie ma cicho być
                2. Nie ma iść po szlaku do utraty sił
                Pan(i) po prostu kręci, łże oraz insynuuje - anonimowo i bez podania
                źródeł.
                Na dodatek traktuje Pan(i) kobiety strasznie przedmiotowo - jakby
                nie miały własnego rozumu, nie były mądre i samodzielne oraz musiały
                przyjąć moją propozycję. Niby dlaczego???
                Nie wstyd to Panu(i)?
                Stanisław Remuszko
                P.S. Prywatnie rozmawiam teraz o planowanej wyprawie z sześcioma
                wolnymi Ludźmi - rozsądnymi niezależnymi Paniami, które
                odpowiedziały na moją ofertę. Żadna z nich nie uważa się za ofiarę
                mojego "posłuchu i zależności"...
                • pendula Re: Wstyd! 17.08.08, 01:18
                  To zabierze Pan je wszystkie na wędrówkę? Czy po jednej na jeden szczyt? No bo sześć kobiet, to raczej milczeć nie będzie. Więc co w takiej sytuacji z pokojami i jedzeniem? Mają czekać pod górką, czy sztafetowo w wyznaczonych schroniskach?
                  • rudkaaa Re: Wstyd! 17.08.08, 01:25
                    Pani Penduli:)
                    Zapewne już jest grafik opracowany...pozostaje tylko...wspólne
                    zdjęcie z misiem:))))
                    • ania_05 Re: Wstyd! 17.08.08, 02:21
                      E,to nie tak. Pan wybierze jedną. Taką, która sie okaże najbardziej
                      godna i najbardziej rozumna. A ciekawa jestem czy szanowana małżonka
                      Pana sie zgadza na takie ,,zastępstwo,,
                      • bucibubek To nie jest żadne zastępstwo 17.08.08, 04:06
                        Przypuszczam, że małżonce to wisi równo. Wybrana dama dostanie jej
                        telefon i bedzie mogła upewnić się osobiście :-)
                        Stanisław Remuszko
                        • pendula Re: To nie jest żadne zastępstwo 17.08.08, 10:48
                          Zły pomysł ten telefon. Chce Pam sam iśc na te wyprawę?
                          Poza tym, co z Pana za gentelmen?
                          Robić casting dla dam? A nuż ta pierwsza zrezygnuje. I co? Zostanie Pan na lodzie, bo prawdziwa dama nie zgodzi sie ponownie, gdy została raz odrzucona. A organizacja nowego moze przkroczyc termin. Powinien sie Pam zabezpieczyc. Proponuję dla każdej damy, odpowiednio do wyniku z castingu, zarezerwować odpowiednio wysokie pasmo górskie albo kotlinę:)
    • bucibubek Poniedziałek w samo południe 17.08.08, 10:35
      Uprzejmie zawiadamiam P.T. Zainteresowane Forumowiczki, że termin
      nadsyłania odpowiedzi mija jutro w południe, czyli w poniedziałek 18
      sierpnia 2008 o godzinie 12:00.
      Urocze i Życzliwe Damy pozdrawiam serdecznie i z respektem :-)
      Stanisław Remuszko
      • ania_05 Re: Poniedziałek w samo południe 17.08.08, 11:14
        ,,Stoisko z DODATKAMI mieści się na I-ym piętrze w Galerii Centrum.
        Wyprzedaż posezonowa trwa do poniedziałku do godz. 12.00.,, - ileż w
        tym romantyzmu...... prawda? Nie dziwię się, ze żonie ,,wisi równo,,
        mi tez by wisiało. Najważniejsze, by sobie posiedzieć w domu
        spokojnie bez musztry.
        • rudkaaa Re: Poniedziałek w samo południe 17.08.08, 11:19
          Ojjj...Aniuu:)))) przecież Pan napisał ,że ''z respektem''...tylko
          zapewne zapomniał dodać,że do gór:))))
          • osv Szacunek do gor.../ Reportaz / 17.08.08, 13:20



            To mial byc tylko letni epizod w zyciu
            twardo stapajacej po ziemi, niezaleznej kobiety.Ale mezczyzna, ktory
            stanal na jej drodze, mial wobec niej inne plany. I zeralizowal je,
            krok po kroku. Bez pospiechu, by nie sploszyc ofiary, zdobyl jej
            zaufanie.Otoczyl gesta pajeczyna czulosci, a gdy poczula sie
            bezpiecznie, okradl, upokorzyl i zniknal.


            /Ona/ nie wyglada na pierwsza naiwna.Nie umyka spojrzeniem, nie
            zalamuje rak, nie placze. Podczas naszej rozmowy ani razu nie zadrzy
            jej glos.Na przekor tragedii, pieszczotliwie zdrabnia imie
            mezczyzny, ktory ja skrzywdzil. Ale gdy zaczyna o nim mowic, blekit
            jej oczu zamienia sie w plynaca rtec, a glos nabiera metalicznego
            brzmienia.Kiedy sie jej przygladam, poprawiajacej makijaz, widze
            kobiete szykujaca sie do walki. Kreski na powiekach, tusz na
            rzesach, roz i szminka to jej wojenny orez. Przegrala bitwe, ale ma
            nadzieje na ostateczna wygrana.
            Dzis walczy o swoje dobre imie i odzyskanie wiary w ludzi.

            Sen jak refren zycia

            - Stoje przed lustrem w pieknej, jedwabnej sukni.Nagle misterna
            koronka zamienia sie w popiol, zetlaly material opada ze mnie jak
            kurz.
            Budze sie z krzykiem. Ten sen powtarza sie od wielu lat. Nie
            potrafie przestac go snic - usmiecha sie smutno.
            - Jest jak refren mojego zycia. Powtarzalna fraza dzielaca kolejne
            zwrotki. Pierwsza zwrotka to banalna historia mlodej mezatki.
            Pobralismy sie na studiach, z wielkiej milosci. Oboje pasjonowalismy
            sie historia i fotografia. Marzylismy, ze kiedys bedziemy jezdzic po
            calym swiecie i robic zdjecia dla National Geografic.
            Rzeczywistosc przypominala fotograficzny negatyw: szara, wyprana z
            kolorow.
            Po slubie zamieszkalismy w R. , z moimi rodzicami. Na piatym roku
            zaszlam w ciaze i urodzilam coreczke. Mojego meza szybko znudzila
            rola ojca. Zaczal pic, imprezowac, zaliczac panienki.
            Po trzech latach wystapilam o rozwod. Maz mial zasadzone alimenty i
            widzenia z corka, ale ani nie placil, ani nie interesowal sie
            naszym losem. Musialam byc silna, zarabiac na utrzymanie domu,
            oplacenie przedszkola coreczki, spelnianie jej zachcianek.
            Bylam typowa, samotna matka: chcialam, aby miala wiecej niz jej
            rowiesnicy z pelnych rodzin.

            Ty, zrob cos dla siebie

            Marzenia o podrozach poszly w kat. Zalozylam butik z ciuchami,
            harowalam dniami i nocami. Pilnowalam dostaw w sklepie, jezdzilam na
            gielde, sprawdzalam ksiegowosc. Szybko okazalo sie, ze mam dryg do
            interesow. Otworzylam kolejne dwa sklepy, zostalam pracodawca
            pelna geba: zatrudnialam szesc sprzedawczyn i ksiegowa. Po 10 latach
            pracy kupilam mieszkanie, samochod, dzialke pod budowe domu.
            Bylam zaradna, wymagajaca, twarda w interesach. I cholernie
            samotna...
            Corka cale dnie spedzala z dziadkami, widywalysmy sie wieczorami.
            Mezczyzni? trzymalam ich na dystans. Kiedy skonczylam 35 lat,
            poczulam, ze cos mi w zyciu umyka. Wtedy moja przyjaciolka zlozyla
            mi propozycje nie do odrzucenia.
            - Jedziemy na wycieczke do Chorwacji. Kupilam wycieczke,
            zarezerwowalam nam pokoj w hotelu. Musisz wreszcie zrobic cos dla
            siebie.

            Wyspa Korczula okazala sie rajem na ziemi. Zielono, upalnie...
            Zatesknilam za silnymi, meskimi ramionami. Za kims, kto wreszcie
            sprawilby, ze poczuje sie jak bezbronna kobieta, a nie zwierze
            pociagowe. Wtedy wlasnie pierwszy raz przysnil mi sie ten straszny
            sen o spopielalych koronkach. Myslalam, ze to wizja mojej
            samotnosci.
            Nie przypuszczalam, ze podswiadomosc wysyla mi sygnaly ostrzegawcze.
            Dubrownik byl najpiekniejszym miejscem, jakie kiedykolwiek
            widzialam. Piaskowe, spalone sloncem budynki, zapach jodu i palonej
            kawy,
            urocze knajpki.
            - Panie z Polski? Moge sie przysiasc? Wszystkie miejsca zajete... -
            niespodziewanie kolo naszego stolika pojawil sie przystojny brunet.
            Zadbany, pachnacy, w markowej koszulce polo. Zwrocilam uwage na jego
            wypielegnowane paznokcie pociagniete bezbarwnym lakierem.
            Nie pamietam o czym rozmawialismy. Jakies blahostki, zarciki, uwagi
            na temat pogody. Kiedy dawalam mu numer telefonu, przypuszczalam, ze
            nigdy nie zadzowni. Jeszcze tego samego dnia dostalam SMS-a: " Kiedy
            wracasz do kraju? Duzo podrozuje po Polsce, moge do ciebie wpasc na
            kawe. Dawno nikt nie zrobil na mnie takiego wrazenia. "

            Poczulam, ze jeszcze nie wszystko stracone, ze jeszcze moge podobac
            sie mezczyznom. Nie myslalam o zwiazku. Chcialam sie zabawic,
            odetchnac pelna piersia, przypomniec sobie, jak to jest byc
            pozadana. On mial byc slonecznym dniem po sezonie deszczowym.
            Do kraju wracalam jak na skrzydlach. On zadzwonil jeszcze tego
            samego dnia. Okazalo sie, ze wybiera sie w moje okolice jako
            przedstawiciel firmy farmaceutycznej, moze wiec zajechac na
            umowiona kawe.
            - Zaprosilabym cie do domu, ale corka przechodzi wiek buntu i
            moglaby byc dla ciebie niemila - rzucilam do sluchawki.
            Wiedzial, ze jestem samotna, ale nie mowilam mu o dziecku. Bylam
            ciekawa reakcji.
            - Skad ja to znam - rozesmial sie. - Jako ojciec wychowujacy
            dorastajacego syna, moge sie z toba polaczyc w cierpieniu!

            Nasza pierwsza randka uplynela na wymianie rad dotyczacych
            wychowania nastolatka. Na kolejnej / po tygodniu ! / wyzalalam mu
            sie na temat pracownikow, dostawcow. Sluchal z zainteresowaniem,
            pocieszal, dawal rady, prawil komplementy.
            Bylam mu taka wdzieczna! Wreszcie znalazlam mezczyzne, ktorego
            interesuje to, co robie. Ktory mnie docenia, oferuje pomoc w
            znalezieniu kontrahentow, zacheca do zainwestowania w kolejny butik.
            - Nigdy nie spotkalem tak zaradnej kobiety. Twoj " byly" jest
            skonczonym idiota. Jak mogl taki skarb wypuscic z rak - szeptal.
            Na trzecia randke umowilismy sie w Warszawie. On wynajal pokoj.
            Mielismy w planach kino, kolacje, spacer. Skonczylo sie na
            zamiarach... Zostalismy w hotelu, a seks po kilkunastu latach
            celibatu smakowal jak nigdy wczesniej...


            Mowilem, ze cie kocham?

            Zakochalam sie. Nie potrafilam przestac o nim myslec. Scigalam go
            SMS-ami po calej Polsce. Zadreczalam pytaniami, kiedy znow sie
            spotkamy. Zaczal mi przeslaniac caly swiat. Rozkoszowalam sie
            tesknota za nim, radoscia z kazdego telefonu, obietnicami, ze kiedys
            razem pojedziemy do Dubrownika. Miasta, ktore nas polaczylo...
            - Mamo, zachowujesz sie jak egzaltowana idiotka. Daj sobie spokoj z
            tym facetem. Nie mam ochoty przyzwyczajac sie do nwoego tatusia.
            Corka nie byla zachwycona moja przemiana. Podobnie moja przyjaciolka.
            - Wasz zwiazek nie ma szans - tlumaczyla mi. On mieszka w
            Warszawie, ty w R. On wychowuje syna, ty corke. Ty nie zostawisz
            firmy ani on nie rzuci pracy. Zapomnij.
            Im wiecej przeszkod sie pojawilo, tym bardziej nakrecalam sie na
            nasze wspolne zycie. Tym bardziej, ze on dawal mi nadzieje.
            - Przeniose sie do ciebie na jakis czas - oswiadczyl po trzech
            miesiacach naszej znajomosci. - Mam dosyc zycia w drodze. Chcialbym
            osiasc gdzies na dluzej. Rzuce prace i pomoge ci w prowadzeniu
            sklepow. Moj syn zdaje w tym roku mature, zaopiekuja sie nim
            dziadkowie. Ale kto wie, moze kiedys zamieszkamy we czworke... Aha,
            i jeszcze cos... Mowilem ci, ze cie kocham? - Uslyszalam w koncu
            pewnego dnia.
            Zwiazek dodal mi skrzydel. Rozswietlil. Uniosl kilka metrow nad
            ziemie. Czulam, ze razem mozemy wszystko. Probowalam przekonac
            corke, ze przywyczai sie do mezczyzny w domu... Niestety, po kilku
            dniach wspolnego zycia wyprowadzila sie do dziadkow.
            Nie mialam jej tego za zle, ale tez jej nie zatrzymywalam. Czulam,
            ze musze wreszczie zrobic cos dla siebie! Tlumaczylam sobie, ze moj
            egoizm wyjdzie nam wszystkim na dobre... Jedna rzecz byla
            zdumiewajaca: wciaz snilam sen o spopielalej sukience. Dlaczego?
            Przeciez wychodzilam na prosta, bylam szczesliwa?
            - Jestes przemeczona - wytlumaczyl mi on. - Daj sobie pomoc w
            prowadzeniu sklepow. Nie bede siedzial na utrzymaniu kobiety, ktora
            kocham!
            Po latach ciezkiej pracy i stresu potrzebowalam odpoczynku. Bez
            wahania oddalam
            • osv Re: Szacunek do gor.../ Reportaz / cd 17.08.08, 13:22
              Dalam mu swoja karte kredytowa, by mogl robic zakupy, oplacac
              rachunki. Byl przeciez moim partnerem zyciowym ! Dla mnie
              zrezygnowal z pracy, zycia w stolicy, syna.
              Dlaczego mialabym mu nie ufac?
              Nasz pierwszy wspolny miesiac byl bajka. Wysypialam sie, ogladalam
              telewizje, wieczorem czekalam z kolacja. Bylam mu wdzieczna, ze
              zdjal mi z ramion ciezar prowadzenia biznesu. Przebudzenie bylo
              bolesne...

              - Zalega pani z czynszem - zadzwoinil do mnie wlasciciel
              wynajmowanego na lokal butiku.- Jak to?! Przeciez moj partner
              zaplacil wam w ubieglym tygodniu! - zdenerwoawalam sie.
              - Nie dostalismy pieniedzy za towar - kilka godzin pozniej
              informowal dostawca ubranek dzieciecych.
              - Ale narzeczony wyslal je kilka dni temu... - glos uwiazl mi w
              gardle. Chwycilam komorke, wykrecilam numer. On poprzedniego dnia
              pojechal do syna. Odezwala sie poczta glosowa. Zostawilam wiadomosc.
              Jedna, druga, dziesiata... Po paru godzinach cos mnie tknelo,
              sprawdzilam stan konta bankowego w internecie. Wstuklam PIN, haslo
              i... przetrarlam ze zdumienia oczy.
              Na koncie bylo 0,00 zlotych!
              A jeszcze miesiac wczesniej widniala tam szesciocyfrowa kwota. Gdzie
              sie podzialo ponad 500 tysiecy ?!
              Spanikowana, goraczkowo przekopywalam sie przez historie operacji:
              kilkadziesiat wyplat z bankomatow w R, S. i Warszawie.
              On wyczyscil moje konto w majestacie prawa: przeciez sama dalam mu
              swoja karte!

              Nie znamy tego pana

              I tak moje szczescie runelo jak misterna ukladanka. Jedno
              przerazajace wydarzenie pociagnelo za soba kolejne. On nie zaplacil
              nikomu:
              dostawcom, pracownikom, urzedowi skarbowemu, wlascicielom lokali.
              Bylam winna ponad 50 tysiecy, a na koncie nie mialam ani grosza!
              Wydawalo mi sie, ze to koszmarny sen.
              Po raz setny sprawdzalam wydruki, miotalam sie jak oszalale zwierze.
              Po szoku przyszla zlosc. jak moglam dac sie tak nabrac!
              Chcialam dopasc tego klamce i zlodzieja, zdemaskowac go przed calym
              swiatem. Ale gdzie go szukac?!
              Nigdy nie widzialam zadnych jego dokumentow. Nie znalam
              warszawskiego adresu. Wydzwonilam wszystkich stolecznych wlascicieli
              jego nazwiska, zazdzwonilam do centrali firmy farmaceutycznej.
              Dotarlam nawet do biura, z ktorym podrozowal po Chorwacji. Nikt o
              nim nie slyszal...


              Tylko kilka milych slow

              Nie wiedzialam, ze wstyd moze fizycznie bolec. Piekla mnie skora,
              jakby ktos wypalil na niej haslo: naiwna idiotka.
              Zachcialo jej sie milosci, to dostala za swoje. Slyszalam to za
              plecami, kiedy szlam przez miasto / samochod sprzedalam, zeby
              splacic czesc dlugow /. Tyle ze kiedy sie odwracalam, zeby cos
              odpowiedziec przesladowcom, nikogo nie bylo.
              Zaczynalam wariowac. Swiat, w ktory wierzylam, rozpadl sie w drobny
              mak.
              Bezinteresownosc okazala sie wyrachowaniem, ukochany mezczyzna
              oszustem.
              Postanowilam, ze sie nie poddam, zaczne na nowo.
              Sprzedalam firme, zlikwidowalam sklepy. Zlozylam podanie o prace w
              kilku szkolach. Chodze na basen, gotuje obiady, zapisalam sie na
              angielski. Codziennie pomagam corce w lekcjach, wieczorem jezdzimy
              na rolkach. Kazda chwila jest zaplanowana, staram sie ani przez
              moment nie siedziec bezczynnie. Wtedy wracaja do mnie zle mysli.
              Wstyd miesza sie z poczuciem winy i zloscia na siebie.
              Pewnie pomogloby mi spalenie jego listow czy zdjec. Moze mialoby to
              moc oczyszczajaca. Niestety, jedyne co od niego dostalam i co mi
              zostalo, to kilka milych SMS-wo. Bezwartosciowych klamstw.
              Poiopl po drogocennych koronkach.



              EXPERT RADZI : Prof. Zbigniew Izdebski - seksuolog

              Wakacje to zniwa dla oszustow matrymonialnych. Na wycieczkach, w
              osrodkach wczasowych, sanatoriach maja okazje wyszukiwac samotne
              kobiety, swoje potencjalne ofiary. Dla nich rozkochiwnie i
              wykorzystywanie partnerek to spodob na zycie.
              Sa zazwyczaj przecietni, ale maja niezwykly dar : potrafia wyczuc
              slabe punkty kobiety. Niczym radar wylapuja ich oczekiwania,
              marzenia, tesknoty. Wiedza jak je spelniac, i szybko " naciagaja
              kobiete na zwiazek ". Mialem kilka pacjentek oszukanych i
              wykorzystywanych przez tego typu mezczyzn. Moja rada dla wszystkich
              samotnych, spragnionych milosci kobiet: kazda watpliwosc co do
              partnera nalezy rozwiazywac na miejscu.
              I lepiej nie llekcewazyc uwag zyczliwych znajomych.


              Najbardziej znani falszywi uwodziciele:

              Jerzy Julian Kalibabka. Za gwalty , oszustwa i uwodzenie nieletnich
              zostal skazany na kare 15 lat wiezienia. Rzekomo ojciec 28 dzieci.
              Raymond Fernandez - oszust matrymonialny i morderca kobiet. na
              podstawie jego historii powstal amerykanski film " Samotne serca"



              P.S.

              Pisze, tak troche w trosce o te cisze na gorskich szlakach ; ))
              i polecam zabrac do plecaka poza GW, rowniez kobiece pismo SWIAT
              KOBIETY / 08.08 ...

              ... gdyby zabraklo tematow do rozmow, proponuje z tego samego
              pisma SWIAT KOBIETY,
              artykul - Nowe przepisy prawne - WSZYSTKO O ALIMENTACH


              Swoja droga to mile, ze wychodzisz z taka propozycja wspolnej
              wedrowki, nic tak nie sprawdza ludzi jak wspolne zdobywanie
              szczytow...
              W gorach dobrze sie rozmawia o zyciu... lub pieknie milczy.

              Pozdrawiam wakacyjnych ludzi : ))
              osv


              • ania_05 Re: Szacunek do gor.../ Reportaz / cd 17.08.08, 14:21
                Chociaż mój pesel zaczyna sie troszkę większą cyfrą niż 5, to jednak
                wiem jak odróżnić prawdziwego dżentelmena od takiego, który tylko
                sie za takowego uważa. Prawdziwy dżentelmen (żonaty)nigdy nie
                zaproponuje Damie samotnej wycieczki w góry. Bo prawdziwa Dama się
                na to nigdy nie zgodzi(w innym wypadku po prostu nią nie jest)
                Ostatecznie -w towarzystwie przyzwoitki. I jeśli się Panu
                ma ,,zmarnować,, miejsce opłacone już w styczniu, to zwyczajnie
                zaproponowałabym tą wyprawę przyjacielowi, znajomemu.... No chyba że
                Pan takiego nie ma. Cóż.... bywa. Pozdrawiam. Z respektem. :)
    • molekula Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 17.08.08, 15:24
      :)))
      Pan S.R. jako socjometra prowadzi zapewne jakiś eksperyment psychologiczno-socjologiczny na potrzeby swojego Biura Badania Opinii Ulicznej "Sonda", potem napisze książkę...w której wszystko podsumuje :)
      Dobrej pogody w górach życzę, panu oraz paniom chętnym na wędrówki tatrzańskimi szlakami.

    • bucibubek Koniec. Szlus. Finito. The End. 18.08.08, 12:18
      Z sześciu dam, które były łaskawe odpowiedzieć na mój anons, po
      rozmowach zostały wczoraj cztery, dzisiaj zaś już tylko dwie. Aby
      dokonać wyboru, będę chyba musiał spotkać się z nimi osobiście.
      Wszystkim życzliwym Forumowiczkom przesyłam dzięki za kibicowanie
      oraz dołączam dobre życzenia i ucałowania rączek :-)
      Do ewentualnego zobaczenia na szlaku!
      Stanisław Remuszko
      • ania_05 Re: Koniec. Szlus. Finito. The End. 18.08.08, 12:29
        Congratulation!
    • bucibubek Było pysznie! 14.09.08, 21:44
      Właśnie wróciłem. Z tarczą. Dama okazała się znakomita!
      Przez pięć dni zrobiliśmy cztery wycieczki, w uśrednieniu po 750 m w
      górę i 750 m w dół. Pogoda piękna (z jednym wyjątkiem).
      Mam nadzieję, że za rlok Żona bedzie mogła pojechać. Jeśli nie -
      powtórzę zaproszenie :-)
      Stanisław Remuszko
      • dwaxx Było pysznie! 14.09.08, 23:43
        Właśnie wróciłam. Książę okazał się znakomitym.
        Przez pięć dni spałam w apartamencie (sama).
        Jedzenie było wystawne, trzy razy dziennie + desery + trunki.
        Pogoda piękna (z jednym wyjątkiem ).
        Wjeżdżałam, wchodziłam i schodziłam.
        Pływałam.
        Książę, dodatkowo, ofiarował mi owieczkę i różności.
        Jeśli zaproszenie zostanie powtórzone - za rok pojadę.
        Księcia S.Remuszko pozdrawiam.

        • girl_32 Re: Było pysznie! 15.09.08, 11:23
          dwaxx napisała:

          > Właśnie wróciłam. Książę okazał się znakomitym.
          > Przez pięć dni spałam w apartamencie (sama).
          > Jedzenie było wystawne, trzy razy dziennie + desery + trunki.
          > Pogoda piękna (z jednym wyjątkiem ).
          > Wjeżdżałam, wchodziłam i schodziłam.
          > Pływałam.
          > Książę, dodatkowo, ofiarował mi owieczkę i różności.
          > Jeśli zaproszenie zostanie powtórzone - za rok pojadę.
          > Księcia S.Remuszko pozdrawiam.
          >
          Ciekawe kiedy i jak zdążyliście konsumować te 3 posiłki dziennie
          spacerując po górach. No chyba,że wycieczki były nocne.
          • dwaxx Re: Było pysznie! 15.09.08, 11:32
            Odpowiedź:
            Przed wyjsciem na szlak, w miejkscu noclegowym,jest śniadanie.
            Śniadanie ( wliczone w cenę noclegu ) jest tak obfite, że i kanapki
            się zrobi , do placaka schowa.
            Na szlaku są schroniska ( np. Murowaniec) i tam się wybiera dania
            obiadowe.
            A kolacja, ponownie, w miejscu noclegowy. Kolacja jest wystawna i z
            trunkami ( na trasie jest tylko woda!!!).
            • dwaxx Re: Było pysznie! 15.09.08, 11:44
              Ważniejsze od pysznych śniadań, kanapek, obiadów i kolacji są widoki.
              Np. Czerwone Wierchy. I fakt, że się dało radę, samodzielnie
              przeszło lub przeczołgało, było, widziało, przeżyło.
              • dwaxx Re: Było pysznie! 15.09.08, 12:00
                Przykład kolacji;
                Wielgachny półmisek a na nim placki ziemniaczane z kroplą śmietany,
                grilowany (chudy) boczek, grilowane oscypki, rydze posypane świeżym
                koperkiem, ogórki ukiszone na chrupiąco, kapusta zasmażana (z
                pomidorami i papryką ) a to wyszystko w towarzystwie sałaty,
                zielonej pietruszki i pomidorów oraz przeróżnego pieczywa. I jeszcze
                dodatek napojów i napitków ( gorących i zimnych ).
                Do tego:
                księżyc i gwiazdy i widok gór, i owce i psy im towarzyszące.
                I pastuszek, co nie mówi a goda.
                Bajka!
                Takie bajki są możliwe - jeśli się spotka Księcia.
                Czego Każdej z Was życzę.
                • girl_32 Re: Było pysznie! 15.09.08, 12:31
                  Taaa....i wmów nam,że ksiażę taki gest miał,bo mu ciebie szkoda
                  było:P
                  Mam ci napisać gdzie ja byłam i co robiłam?
                • pistolett38 Re: Było pysznie! 15.09.08, 12:44
                  dwaxx napisała:

                  > Przykład kolacji;
                  > Wielgachny półmisek a na nim placki ziemniaczane z kroplą śmietany,
                  > grilowany (chudy) boczek, grilowane oscypki, rydze posypane świeżym
                  > koperkiem, ogórki ukiszone na chrupiąco, kapusta zasmażana (z
                  > pomidorami i papryką ) a to wyszystko w towarzystwie sałaty,
                  > zielonej pietruszki i pomidorów oraz przeróżnego pieczywa. I jeszcze
                  > dodatek napojów i napitków ( gorących i zimnych ).
                  > Do tego:
                  > księżyc i gwiazdy i widok gór, i owce i psy im towarzyszące.
                  > I pastuszek, co nie mówi a goda.
                  > Bajka!
                  > Takie bajki są możliwe - jeśli się spotka Księcia.
                  > Czego Każdej z Was życzę.
                  • dwaxx Re: Było pysznie! 15.09.08, 13:16
                    Książe;
                    Mam nadzieję, że i te wypowiedzi, poniższe, przeczytasz.
                    Jeśli przeczytasz, to się uśmiechniesz ( jak to potrafisz ) i się
                    zadziwisz i się zadumasz ( nad ludzkim myśleniem, ludzkim
                    postępowaniem i ludzkim ocenianiem ).
                    • bucibubek Daj im spokój, Beemiks 15.09.08, 13:22
                      Zaraz idę na pocztę - m.in. wysłać dwie przesyłki polecone
                      pryjoritetowe (!)dla Pani.
                      Pozdrawiam serdecznie i z respektem :-)
                      Stanisław Remuszko
                      • ania_05 Re: Daj im spokój, Beemiks 15.09.08, 14:58
                        a czemu ma służyć ta pisanina? Przejdźcie na priv, bo to nikogo nie interesuje.
                        A mam wrażenie, że ktoś tu sam ze sobą gada.
                        • dwaxx Re: Daj im spokój, Beemiks 15.09.08, 16:12
                          ania_05:
                          Pięknie, że masz jakieś wrażenia. To nic, że są mylne -
                          najważniejsze, że jakiekolwiek masz.

                          Czemu ma służyć ta pisanina?
                          Komunikacji.
                          Czy to dziwne, że pisanina służy komunikacji?

                          Twierdzisz, że nie powinnam pisać tutaj?
                          A dlaczego nie ( skoro mi się chce )?

                          Mam przejść na priv?!
                          Nie przejdę ( bo mi się nie chce , bo tu jest szybciej i łatwiej ).
                          I cieszę się, że to nikogo nie intereswuje - to nikt nie będzie
                          czytał tego, co do Księcia piszę.

                          Ania_05:
                          spotkania Księcia i spotkań z Księciem życzę Ci.


                          • sengas Re: Daj im spokój, Beemiks 15.09.08, 18:58
                            A co z Żoną tego niby księcia? :)
                            • adei A co na to żona? 23.09.08, 11:54
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45&w=84931387
                    • pistolett38 Re: Było pysznie! 16.09.08, 16:59
                      dwaxx napisała:

                      > Książe;
                      > Mam nadzieję, że i te wypowiedzi, poniższe, przeczytasz.
                      > Jeśli przeczytasz, to się uśmiechniesz ( jak to potrafisz ) i się
                      > zadziwisz i się zadumasz ( nad ludzkim myśleniem, ludzkim
                      > postępowaniem i ludzkim ocenianiem ).
    • monia_28 To niewiarygodne, ze pod takim idiotyzmem 15.09.08, 16:33
      bubka, durne baby piszą posty. Zadziwiające.
      • maurela Re: To niewiarygodne, ze pod takim idiotyzmem 15.09.08, 16:49
        Moniu witamy więc w klubie;]
    • bucibubek Trolla (ten troll, ta trolla) 15.09.08, 21:18
      Przypuszczam, że anią-5, sengą senganą oraz monią-28 jest moja córka
      Anna Remuszkówna, która ma mi za złe wszystko, i to niemal od
      urodzenia.
      Ja bym na takiego trolla nie pluł, ale go pomijał :-)
      S.R.
      • sengas Re: Trolla (ten troll, ta trolla) 15.09.08, 22:28
        Nie odpowiedział pan na pytanie. A i niech mnie Pan nie obraża
        swoimi głupkowatymi podejrzeniami. Trochę pomyślunku - ogłasza Pan
        publicznie że jest żonaty to chyba można z ciekawości spytać co na
        to żona?
    • bucibubek Co z Tobą, Beemiks? 20.08.09, 02:58
      Żyjesz? Biegasz? Tańczysz? Harujesz? Nadal palisz? Wyspałaś się
      wreszcie?
      Czy ktoś wie coś o miłej damie używającej nicka dwaxx? Tej, z którą
      miałem przyjemność powłóczyć się w Tatrach rok temu?
      Stanisław Remuszko
    • pralkafrania Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 28.02.10, 23:52

      Drogi Stanisławie!
      Dopiero dzisiaj przypadkiem trafiłam na Twoją propozycję wspólnego
      wypoczynku. Dziwna to oferta. Ale ja już niczemu nie powinnam się
      dziwić. Mam w końcu te 51 lat. Zważywszy na fakt, że tak bardzo dużo
      osób odpowiedziało na Twoją propozycję nie powinnam wcale się
      odzywać.
      Mam nadzieję, że znalazłeś towarzystwo do górskich wycieczek. Powiem
      szczerze, że przede wszystkim preferuję odpoczynek nad morzem, na
      Mazurach. Wszędzie tam, gdzie cywilizacja nie ineguje zbyt mocno.
    • kingusia711 Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 11.03.10, 09:16
      Prędzej czy później znajdziesz :))
    • ma_xx Re: Szukam pięćdziesięciolatki :-) 12.03.10, 23:44
      he he.. do wyboru do koloru www.landrynka.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka