Dodaj do ulubionych

"co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyście?

22.08.08, 16:50
Hej,
Czy też miałyście wątpliwości podczas kursu na prawko? Ja zaczęłam kurs w lipcu, ale ze względu na pracę poza Polską miałam jazdy tylko w weekendy. Czasem ja musiałam odwołać, czasem instuktor, później był urlop (zaplanowany i zapłacony zanim w ogóle motor przyszedł mi do głowy :) i zamiast kończyć, ja jestem po 5 jeździe dopiero...
I jakoś tak dopadają mnie wątpliwości, szczególnie, gdy nienajlepiej mi idzie... Niby jeżdzę, kręcę ósemki, zmieniam biegi, ale bywa różnie...
I tak zawsze przed jazdą jakoś mnie korci, żeby się "poddać" :) Czy Was też ogarniały wątpliwości? Bo chcę się neuczyć i jeździć z Małżem, ale sama nie wiem. Chyba za długo się to ciągnie, martwię się, że nie zdam itp. (a Małż już mi nawet kupił moto, żebym mnie zmotywowac :)
Wymiana opinii mile widziana :)
Z.
Obserwuj wątek
    • asiek25 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 22.08.08, 18:06
      Też tak miałam :)))
      Z tym, że ja największe wątpliwości miałam przed rozpoczeciem kursu.
      A po co mi to tak naprawdę, a może to tylko słomiany zapał, a może
      tylko chce sobie coś udowodnić, a zaraz potem się tym znudzę... Ale
      jednak się przemogłam i zapisałam. A jak jus się zapisałam, to
      zaczęłam robić ten kurs w tempie błyskawicznym. Tylko własnemu
      uporowi, upierdliwości, naciskom na panów w szkole i instruktora
      oraz nieustepliwości udało mi się wszystko - łącznie z egzaminem -
      spiąć w 1,5 miesiąca. Na swoim instruktorze wręcz WYMUSZAŁAM, aby
      rozpisał mi jazdy tak, jak mnie pasowało. I z góry opracowałam cały
      harmonogram 20 godzin, z rozpisaniem na kolejne dni. Wykłócałam się
      z nim strasznie, ale swoje wykłóciłam. W trakcie kursu watpliwości
      dopadły mnie tylko jeden raz, gdy jeździłam po placu w kółko lub
      kręciłam ósemki do wyrzygania. Ale następnego dnia poleciałam na
      kolejną lekcję w ferworze. Dziś wiem, że to nie był słomiany
      zapał :)))
      Myślę, że Ciebie zniechęca chyba to, że tak się ten kurs u Ciebie
      ślimaczy. Nie dasz rady go jakoś przyspieszyć?
      A poza tym skoro masz już swoje moto i na dodatek jeżżącego mężą, to
      może moglibyście razem pojechać na jakiś zamknięty plac, może jakieś
      zamknięte lotnisko i tam mogłabyś sobie pojeździć pod jego okiem?
      • figa9 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 22.08.08, 20:06
        Tak jak asiek25 pisze...to chyba wszystko przez to, ze się to tak
        wlecze. U mnie się wlecze z mojej winy. Jak skończylam kurs na
        poczatku lipca to trzeba było iść i się od razu zapisać na egzamin.
        A ja co? Eeee zdążę, na tydzień wyjeżdżałam to stwierdziłam, ze nie
        chce mi się stać w tych kolejkach, że po powrocie... po powrocie też
        się wybrać nie mogłam. A spokojnie mogły sobie dni płynąć a ja juz
        bym miała wyznaczony termin. A tak to mam za sobą teorie, a na
        praktyczny najbliższy termin był we wrześniu :/
        teraz wezmę trochę jazd doszkalających, żeby się zapoznać z
        motocyklem egzaminacyjnym. też się zbierałam z miesiąc żeby
        zadzwonić i się umówić na dodatkowe jazdy.
        Ech ta niemoc! ;)
        Najlepiej jednak wszystko migusiem robić i nie rozwlekać.
        Pozdrawiam.:)
        • angia-suzuki Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 22.08.08, 21:16
          nie martw sie ja miałam podobnie, u mnie na kursie z całym szacunkiem dla
          instruktorów to tak naprawde nauczyłam sie dopiero na mieście jak byłam tylko ja
          i instruktor, do tego czasu chciałam milion ray zrezygnować każde pójście na
          jazdy było koszmarem, szło mi podobnie raz lepiej raz gorzej niby wszystko
          robiłam ok jak na osobe co nigdy nie jeździła motocyklem.... ale podczas jazd na
          mieści w prawdziwych sytuacjach wróciła mi radość:) i przypomniało mi sie bardzo
          szybko po co tam poszłam, więc nie rezygnuj tylko spręż sie bo warto!! choć
          poczatki samej na mieście ie będą łatwe ale jak juz troche podłapiesz i
          poczujesz wiatr we włosach a raczej na kasku :) to już nigdy nie bedziesz
          chciała zrezygnować. Pozdrawiam
    • vs2 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 23.08.08, 01:30
      Chcesz się poddać przed podjęciem wyzwania???-sam egzamin,to
      początek przyjemnej drogi,która na Ciebie czeka.Kurs już rozpoczęty
      (podkręć tempo)za chwilkę tylko troszkę szczęścia i dokument w
      kieszeni!!!Uwierz-szybko zapomniesz o nudnym kursie,ósemkach i
      stresie związanym z egzaminem.Asiek miała naprawdę duże tempo(kto Ją
      zna,ten wie jaka jest-tsunami przy Aśce,to fala w misce wody)Życzę
      więcej werwy,wiary i uporu w dążeniu do celu-powodzenia!!!
      • badboy1001 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 23.08.08, 10:02
        Wyobraź sobie jak wspaniale będziesz czuć się za kierownicą owiana
        setkami zazdrosnych i pełnych podziwu spojrzeń kierowców,
        przechodniów, koleżanek... :-) dumna z siebie, że jesteś "inna",
        spełniona w swoich marzeniach, realizujesz pasje...
        Kurs i egzamin to jak matura, z perspektywy czasu jawi się jako
        jeden z najprzyjemniejszych okresów w życiu.
        Głowa do góry!
        • zuza123 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 23.08.08, 10:05
          To nie o to chodzi, że chcę się poddać :) Bardziej chciałam chyba usłyszeć, że Wy też miałyście wątpliwości :)
          Zła passa trwa, dziś instruktor odwołał kolejne 2 godziny jazd ze względu na ulewę. No i wciąż mam tylko 5 godz. za sobą...
          • magdzik07 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 23.08.08, 10:40
            Pamiętaj, że robisz to tylko dla siebie, i jeśli nie masz wewnętrznego
            przekonania, to to bez sensu.
            A wątpliwości są różne zawsze- taki lajf. Jednej nie powinno być: chcę jeździć.
          • dlugi_ogon Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 24.08.08, 14:49
            gdzie mieszkasz?
            nie ma tam zadnego palcu na ktorym moglabyc pojezdzic na swoim
            mtocyklu?
            ja jeszcze przed kursem ciagle meczylam chlopa zeby mi moto na
            lotnisko podprowadzal zebym mogla pojezdzic :)
            moze byloby nawet lepiej na godziny z instroiktorem szla bys juz z
            konkretnymi pytaniami i cwiczyla tylko to z czym masz problem
    • grzywaczek88 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 23.08.08, 12:34
      Ile ja się nadenerwowałam przed każdą jazdą, to tylko ja wiem. Na kat. B tak nie miałam – chodziłam z przyjemnością. Ja też kurs robiłam od początku lipca. Ze względu na brak czasu umawiałam się z instruktorem raz na tydzień, co było powodem jego pretensji. Po paru spięciach z kolesiem postanowiłam się sprężyć. Z góry umówiłam się na cały tydzień i za jednym zamachem zrobiłam kurs. Było ciężko, a kurs skończyłam chyba tylko dlatego, że sporo mnie kosztował. Teraz wiem, że bez wahania mogę nazwać się samoukiem, bo wybrałam najgorszą szkołę pod słońcem. Facet zostawiał mnie na placu i ani razu nie skomentował mojej jazdy. Po powrocie z miasta zadał mi jedno pytanie „no i jak?”. Żadnych rad, sugestii, nic. To było chyba głównym powodem moich wątpliwości i rezygnacji. Wiele razy nachodziła mnie myśl „ja się do tego nie nadaję”. Sądzę, że jeśli przyspieszysz kurs i w miarę możliwości zrobisz go za jednym zamachem, przyjdzie czas refleksji i stwierdzisz, że warto było się zmobilizować i to co najgorsze mieć szybko za sobą, a nie przeciągać tego. Lepiej szybko ‘odbębnić’ nudną i demobilizującą jazdę po placu(: Ja w chwilach zwątpienia myślałam sobie: „zaczęłam, to skończę”, „skoro inni mogą jeździć na moto i są w stanie się nauczyć, to dlaczego ja mam być gorsza?”. Teraz czekam na egzamin, a stres rośnie z każdym dniem mimo, że to dopiero w połowie września…
    • dlugi_ogon Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 24.08.08, 14:42
      dawno to bylo
      ale pamietam, ze jezdzilam na praktyczne zajecia taka nakrecona i
      sprawialo mi to tak przyjemnosc, ze drobne potkniecia ;) nie byly w
      stanie mnie zniechecic :) nawet jazda w smierdzacym
      przepoconym "kursowym" kasku :)
      zwatpienie przyszlo natomiast podczas rozwiazywania testow :)
      kategorie B robilam 10 lat wczesniej i po 10 latach jazdy autem
      mialam ogromne probemy z rozwiazaniem testu bezblednie, ba nawet z
      zadowalajcycm, gwaratujacym zdanie egzaminu wynikiem :)

      tamten dol okazal sie jednak niczym przy tym co czuje teraz kiedy
      ucze sie jezdzic motocyklem terenowym :)
      totalna porazka, wyczerpanie fizyczne
      za kazdym razem jak go dzwigam po upadku przysiegam sobie, ze rzuce
      to w chgolere, ze jetsem za stara, ze sie nie nadaje, ze nigdy sie
      nie naucze i ze wezme sie za robienie na drutach

      nastepnego dnia rano nie ma sladu po tym przykrym uczuciu
      chlop mi powtarza, ze przyjemnosc jaka mozna czerpac z jazdy kiedy
      juz czlowiek potrafi jest tak ogromna, ze wynagradza najwieksze
      nawet tortury nauki (obolale gnaty) :)

      moze u Ciebie to brak regolarnosci wplywa negatywnie
      moze powinnas cwiczyc miedzy lekcjami kursowymi w jakims bezpiecznym
      miejscu skoro masz juz motocykl
      • zuza123 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 24.08.08, 16:48
        To na pewno brak regularności... bo dziś (na 6 jeździe) miałam pierwsze miasto i ja i instruktor-plecaczek żyjemy :) Choć ruszenie z obciążeniem nieźle mnie bawiło, bo nie było latwo utrzymać prosto kierownicę :) Ale było super i w żadnym wypadku się nie poddam :) A kolejne miasto już z instruktorem w aucie za mną i w środku ruchliwego warszawskiego tygodnia zapewne. Mieliście rację, warto było czekać. Choć instruktor wziął mnie z zaskoczenia, sądziłam, że do miasta to jeszcze co najmniej parę godzin placu.
        BTW, jak Wy to wszystko na meście ogarniacie? Jak dla mnie na razie za duzo rzeczy, na które trzeba zwracać uwagę :) A technicznie jeszcze najlepsza nie jestem niestety.
        • pagnieszka Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 24.08.08, 20:49
          ja mam podobnie , u nmie rozniez ciagnie sie ten kurs bo wyjazdy ,
          bo chorobsko i tyle. i oliepierwsze dwie godziny tak mnie nakrecily
          ze chaialam juz krecic osemki:), i( co skonczylo sie przeworceniem
          motora i siniakiem na pol nogi co wzbudzalo ogolne zaintersowanie
          na wakacjach) to teraz mialam troche stracha przy zakretach, motor
          mi warczal-za wolno jechalam , i nie chcaialam robic dwoch godzin na
          raz, i wcale sie nie ciesze na kolejna godzine, ale postaniwilam ze
          jak juz zaczelam to dokoncze. szkoda kasy no i pomimo tego ze
          lubie byc plecaczkiem swojego chlopaka, to chcialabym poczyc ten
          wiatr we wlosach. no i to co powiedziala ktoras z was wczesniej -
          kategoria B juz dawno i nie pamkietam za bardzo teorii.
          w sumie to wszystko razem jakos mnie zniecheca.
          ale wierze ze sie przelamie i bedzie lepiej
          pozdrawiam
          • zuza123 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 27.08.08, 17:31
            Tak mi się właśnie wydawało, że jakoś razem zaczynałyśmy kurs :)
            Chyba nawet dopisałam się do Twojego wątku o pierwszej jeździe zaraz
            po jego stworzeniu...
            No cóż, ja nabrałam zapału po ostatniej jeździe po mieście (byłam na
            mieście na 6 godzinie :) i nie mogę się doczekać weekendu kiedy to
            znów pośmigam.
            Trzymam kciuki za nas obie :)
    • doka_pewicz Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 27.08.08, 21:00
      Jak poczytałam, to troszkę mi lepiej. Mój kurs też się ciągnie - ciągle coś
      wypadało i instruktor odwoływał jazdy. Poza tym nie szło mi najlepiej, tylko raz
      jeździłam na mieście. Małe dziecko w domu, powrót do pracy, zapalenie ścięgna w
      nadgarstku i prawie się poddałam. Jednak dotarło do mnie, że jak zrobię prawko
      zrealizuję swoje marzenie. I nie tylko mnie ogarniają chwile słabości więc
      spinam się i kontynuuję walkę o swoje ;-)
      • zuza123 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 28.08.08, 18:49
        No to i mi lepiej :)
        Powiedz proszę, co miałaś na myśli pisząc, że nie najlepiej Ci szło
        i tylko raz jeździłaś po mieście... Po której lekcji wyjechałaś na
        miasto?
        • asiek25 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 29.08.08, 09:40
          Ja nie Doka, ale odpowiem Ci z własnego doświadczenia :)))
          Nie moge powiedzieć, aby na kursie szło mi kiepsko, ale na miasto
          wyjechałam po raz pierwszy chyba po 14-stej godzinie. W sumie na
          mieście wyjeździłam raptem niecałe 4, a jazda polegała na objechaniu
          tylko trasy egzaminacyjnej, która w Szczecinie jest dla moto stała.
          Trasę objechałam chyba 4 lub 5 razy. I to było WSZYSTKO.
          Zaraz po kursie, tuż przed egzaminem wykupiłam sobie jazdy
          doszkalające w innej szkole. Z kolei tamtem instruktor, z mojego
          punktu widzenia, przesadzał w drugą stronę. Przejechał się ze mną po
          mieście, w czasie największego ruchu i wciąż mnie popędzał, że mam
          jechać dynamiczniej. A ja przy prędkości 50 na godzinę miałam
          wrażenie, że nie zdążę wyhamować przed światłami, że wywalę się na
          najbliższym zakręcie i że w ogóle się zaraz zabiję. Przy wjeździe na
          ruchliwe rondo spanikowałam i za diabła nie chciałam wjechać, musiał
          stanąć w poprzek i zablokować ruch, abym się odważyła. Po skończonej
          jeździe skwitował między słowami, że się nie nadaję i że egzaminu
          nie zdam.
          A jednak zdałam.
          W pierwszą samodzielną jazdę wybrałam się z koleżanką, która jechała
          za mną samochodem. Jechałam 40 km/h, byłam mokra jak szczur ze
          strachu i robiłam na ulicy głupotę za głupotą. Łącznie ze zgaszeniem
          silnika na środku skrzyzowania, bo wpadłam w panikę. Na kolejne
          jazdy zawsze starałam się jechać z kimś, bo sama się strasznie
          bałam. Ale powoli zaczęło mi isć coraz lepiej, a strach mijał. I w
          niedługim czasie zaczęłam jeździć sama i radziłam sobie nieźle.
          Dziś się z tego wszystkiego śmieję ;DDDDD
          Więc nic się nie martw, głowa do góry, rób swoje dalej i jesli Cie
          to pocieszy, to pamiętaj, że nikomu na poczatku nie szło dobrze :))
          Powodzenia i mam nadzieję, że niedługo będziemy Ci gratulować
          zdanego egzaminu :)))))))))
          • zuza123 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 29.08.08, 10:55
            No to ja już byłam na mieście (jak pisałam gdzieś wcześniej).
            Instruktor z zaskoczenia wziął mnie na miasto na 6 godzinie i jechał
            jako plecaczek. Było śmiesznie i zarazem strasznie na początku :)
            Ledwo to wszystko razem ogarniałam :)
            Jutro 8 godzina i jeśli pogoda będzie jako taka to w 3 weekendy
            powinnam skończyć kurs... (niestety poza weekendami nie mogę, nie ma
            mnie w kraju). A dziś podobno w Wawie pada :(
            • avocado67 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 29.08.08, 11:46
              Ja myśli w rodzaju "co ja tutau robię" ostatnio miałam w niedzielę w nocy na
              autostradzie jadąc w strugach deszczu wśród TIR-ów. Ale, jak widać, udało się
              szczęśliwie dojechać :)
            • asiek25 Re: "co ja tutaj robię?". Kurs-czy też tak miałyś 29.08.08, 14:55
              zuza123 napisała:

              > A dziś podobno w Wawie pada :(

              No to co z tego? Ja podczas kursu, co prawda nie po mieście, tylko
              po placu, ale też jeździłam. Przełozyłam tylko raz jazdę, bo
              naprawdę lało.
              Więc jeśli tak bardzo nie pada, to nie rezygnuj, tylko idź jeździć.
              Jak już zrobisz prawko, to nie raz na trasie złapie Cię deszcz. A
              moim zdaniem lepiej nauczyć się jazdy w deszczu pod okiem
              instruktora, niż samemu stapać po kruchym lodzie. Tfu, mokrym
              asfalcie ;)))
              • zuza123 kursowe moto w naprawie. Jeździć własnym? 30.08.08, 11:19
                Hej,
                No i mojego pecha ciąg dalszy,bo jedyne (!) moto szkoły trafiło na
                warsztat i nie zdążyli naprawić do dziś. A ja miałam mieć 4 godziny
                przez weekend.
                Pomyślałam, że aby nie tracić choć niedzieli, poproszę małża, żeby
                zawiózł mnie moto, które mam nabyte na "po kursie" (kawasaki ER 6n,
                jeszcze nim nie jeździłam) i poćwiczę na placu pod okiem
                instruktora.
                Miałyście doświadczenia z własnym moto na kursie? Trochę się boję,bo
                większe, cięższe, bez gmoli :) no i moje przede wszystkim...
                • d0nia ja nie zdążyłam:( 30.08.08, 17:31
                  zabrałam się za prawo jazdy już wiosną ale najpierw "słuchowiska"
                  trzeba było kawałek odsłuchać aby zachować pozory... Później w maju
                  wsiadłam na moto i zrobiłam raptem 5 h i utknęłam... Bo to wyjazd bo
                  praca bo czasu brak... Ostra mobilizacja w sierpniu i już już
                  myślałam że zdążę ale dowiedziałam się dzisiaj od instruktora że nie
                  przyjmują już zapisów w ośrodku egzaminacyjnym... :( BUUUUUUUUUUU
                  no nic zostawiam te 5 godzinek na wiosnę a w grudniu zdam sobie
                  teorię....
                  A na miasto wyjechałam już w na zakończenie pierwszej godziny...
                  Wszak trzeba było wrocić z placumanewrowego pod garaż:)
                  Normalnie jestem z siebie dumna:)
                  No nic nie traćmy nadziei!!!!
                  Pozwodzenia,
                  d.
                  • asiek25 Re: ja nie zdążyłam:( 01.09.08, 10:18
                    d0nia napisała:

                    > no nic zostawiam te 5 godzinek na wiosnę a w grudniu zdam sobie
                    > teorię....

                    Nie wiem jak w innych miastach, ale w Szczecinie to by sie nie
                    udało. Nie można zdać teorii nie mając wyjeżdżonych wszystkich jazd.
                    Najpierw jest kurs teoretyczny.
                    Potem 20 godzin jazd.
                    Potem egzamin teoretyczny wewnętrzny (w szkole nauki jazdy).
                    Potem wydają papiery i można iść do WORD-u zapisać się na egzamin.

                    Może pogadaj z instruktorem, aby Cię zapisał na jakieś jazdy
                    rezerwowe? Może ktoś zrezygnuje lub odwoła swoją jazdę i wtedy
                    wskoczysz na jego miesce?
                    • zuza123 dziś się nie popisałam :( 06.09.08, 15:37
                      Dziś w końcu po 2 tygodniach przerwy wsiadłam na moto i od razu na
                      miasto (z instruktorem na plecach). No i się zaczęło - ciągle mi
                      gasł na światłach przy ruszaniu (a już myślałam, że to umiem...) i
                      po godzinie miałam naprawdę dość. Pojechaliśmy na plac poćwiczyć
                      ruszanie i rozluźnić sie na ósemkach :) No i na placu było dobrze.
                      Oj nie jest lekko :) Do końca jeszcze 9 jazd...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka