Los.

10.10.08, 10:33

Rzuciłam kości na biały stół
bo chciałam z losem uczciwie grać
Cóż ,ten uśmiechnął sie pod wąsem:
Co ja ci mała mogę dać?

Rzuciłaś oczek widzę sześć,
myślisz o farcie moja miła?
Nic z tego mała,mam to gdzieś.
Przecież byś na śmierć mnie zanudziła,

Ech,pomyślałam,nie dam się
przed jego ciosem sie uchyliłam.
Upadłam.Nisko.Leżę wciąż,
czym go niezmiernie ubawiłam.

Lecz to nie koniec drogi panie.
Głowę unoszę, choć się nie kochamy.
Znam tajemnicę.Znalazłam wyjście.
Bowiem:"Jest brama.NIE MA BRAMY".
    • krokodyl_13 Re: Los. 10.10.08, 19:06
      Ładne tropciu jeszcze leżysz czy już wstałaś?
      • tropem_misia1 Re: Los. 10.10.08, 20:11
        Bezbramna brama to doskonałe lekarstwo.

        To przyjmowanie czystej rzeczywistości,bez jakichkolwiek nastawień,koncepcji czy
        wyobrażeń.

        Nic nie boli.
Pełna wersja