diabollo
06.08.09, 21:54
Polska news
Tomasz Lis 2009-08-06, ostatnia aktualizacja 2009-08-06 15:50:26.0
Było to 4 sierpnia, imieniny Jana i Dominika. Wielki news z siłą wodospadu
nawiedził wszystkie największe polskie portale internetowe. "Kpią z Polaków",
"BBC naśmiewa się z Polski", "Niesmaczne żarty z Polaków", krzyczały tytuły.
News w swej istocie jest mało istotny, ale siła, z jaką wkroczył w polską
przestrzeń nie tylko wirtualną, mówi o nas z cała pewnością więcej niż sam news.
Wczytałem się w treść owego newsa, bo nie jest mi obojętne, gdy kpią z Polski
i Polaków. Okazało się, że niejaki Jeremy Clarkson z programu motoryzacyjnego
wystąpił w reklamie samochodu, której motywem przewodnim jest ucieczka Polaków
przed Niemcami w 39 roku. Forma ucieczki sugerowała, że w 39 roku wcale nie
zachowaliśmy się bohatersko. Inwazyjna siła newsa kazała mi zadać sobie kilka
pytań. Czy świadczyła ona o tym, że: A - mamy sezon ogórkowy i nawet antynews
jest newsem, B - jesteśmy szczęśliwym narodem, więc mamy tylko małe problemy,
C - mamy wielkie kompleksy i cienką skórę, więc łatwo nas urazić. Oczywiście
nie można całkowicie wykluczyć odpowiedzi D - nie mamy żadnych kompleksów, ale
nie lubimy, jak nas podszczypują, a tym bardziej gdy z nas szydzą. Przyjmuję
tu, że w istocie całkowicie prawdziwe mogą być odpowiedzi A, B i D, ale coś
każe mi się jednak pochylić nad odpowiedzią C. Żeby utrudnić zadanie
wszystkim, którzy dokonującego wyboru C chcieliby oskarżyć o protekcjonalny
stosunek do narodu i pełną tolerancji uległość wobec kpiących z kraju i narodu
oświadczam jednoznacznie, że reklama jest głupawa i niestosowna. Zgadzam się
też z tymi, którzy powiedzieliby, że do takiej reklamy, której kontekst
historyczny byłby przesunięty do roku 1940, o wiele lepiej pasowaliby na
przykład Francuzi, którzy w istocie nie bili się zbyt intensywnie z Niemcami,
ale przed nimi rzeczywiście uciekali. Dlaczego w takim razie w reklamie
pojawili się Polacy, a nie Francuzi? Czy dlatego, że szydzenie z Francuzów
byłoby bardziej politycznie niepoprawne? Czy dlatego, że ewentualna reakcja
Francuzów byłaby o wiele bardziej alergiczna niż reakcja Polaków? Czy może
raczej dlatego, że my, Polacy, jesteśmy bardziej przeczuleni na swoim punkcie
niż Francuzi, a w związku z tym czynienie z nas obiektu żartów daje kpiarzom i
szydercom więcej radości? Nie wiem, jak brzmią odpowiedzi na te pytania.
Podejrzewam natomiast, że złość, furia, żal, poczucie zawodu, a przede
wszystkim pasja, z jaką reagujemy na wszelkie wiadomości o choćby możliwym
"antypolskim" zabarwieniu, zdradzają pewną skazę czy ułomność naszego
charakteru i zdecydowanie nadwątlone poczucie naszej wartości, co - czy tego
chcę, czy nie - zbliża mnie w "milionerowym" pytaniu na początku tekstu jednak
do odpowiedzi C.
Czy pan od motoryzacji i reklama z jego udziałem obrażają Polaków? Jeśli nawet
tak, to o wiele bardziej dotknięty jestem reakcją na to, co się stało -
zamiast wzruszenia ramion, pełne urażonej dumy oburzenie. Urazili Polaków, nie
docenili nas, patrzą na nas z góry, wywyższają się. A przecież jesteśmy w NATO
i w Unii Europejskiej, przecież Polak mógł zostać sekretarzem generalnym NATO,
a inny Polak został przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, więc jakże to
tak, obrażać nas i heroiczności naszej historii nie docenić? A może tak
przyjąć wariant, że reklama kretynów robi wyłącznie z jej autorów i kompletnie
nie zasługuje na jakąkolwiek reakcję z naszej strony? Nie mówię o reakcji
oficjalnej. Mówię o jakiejkolwiek reakcji. Może patrzenie na rzeczywistość w
kategoriach "słoń a sprawa polska" uwłacza wyłącznie nam, w związku z czym
grymas bólu obraża nas bardziej niż sam cios? Szczerze mówiąc, cynizm wielu
naszych polityków, infantylizm i głupota niektórych naszych mediów, wieczność
od zawsze nierozwiązywalnych u nas problemów, od nędznych dróg po ślamazarne
sądy, obrażają nas nieskończenie bardziej niż najgłupsze dowcipy z nas. Wobec
tych ostatnich najlepszą bronią są dystans do siebie i autoironia. Wobec tych
pierwszych nie tylko pozostajemy zwykle całkowicie bezbronni, ale najczęściej
nie dostrzegamy nawet szyderczej mocy, jaką mają i dla naszego wizerunku, i
dla naszego samopoczucia.
Widzę więc tylko jedną sensowną odpowiedź na reklamę w BBC. Szybko wybudować
autostrady tak, by z Berlina do Warszawy można było dojechać szybko i na
połowie baku, a nie jak w reklamie, na całym.
Tomasz Lis
wyborcza.pl/1,90913,6897759,Polska_news.html