Dodaj do ulubionych

Linie 718 i 805

09.02.04, 15:47
Mam jedno pytanie dotyczące linii podmiejskich 718 i 805 jeżdżących do Marek.
Czy władze naszego miasta podpisały porozumienie o dofinansowaniu z ZTM?
Czy będzie więcej autobusów? Czy ktoś za odpowiedź na to pytanie?
Będę bardzo wdzięczny za wszelkie informacje na ten temat.

Sam przeprowadziłem małe „śledztwo” na ten temat. Oto co ustaliłem:
Dowody na to, że Marki podpisały porozumienie: w „Echu podwarszawskim”, który
ukazał się pod koniec stycznia był artykuł na temat podpisywanych porozumień
przez miasta podwarszawskie a ZTM. Jego autor pisze, iż tylko Ząbki,
Piaseczno, Jabłonna, Michałowice, Nadarzyn i Sulejówek nie podpisały tego
porozumienia.
W sobotnio-niedzielnym dodatku warszawskim do gazety „Fakt” znalazłem artykuł
o tej sprawie. Wynikało z niego, iż nadal te same gminy ( z wyjątkiem Ząbek i
Nadarzyna) nie podpisały porozumienia. Po feriach, w liniach jeżdżących do
tych gmin pojawią się kontrolerzy, którzy zajmą się liczeniem pasażerów. Na
podstawie tych wyliczeń ZTM naliczy tym gminom ponownie kwotę do zapłacenia.
Jeżeli owe gminy ponownie nie zgodzą się z wyliczeniami ZTM, to od 1 kwietnia
będą miały zawieszone linie podmiejskie.
Dowody na to, iż Marki nie podpisały porozumienia: Na stronie internetowej
Urzędu Miasta (www.marki.pl) nie pojawiła się do tej pory żadna informacja
świadcząca o zawarciu porozumienia. Na stronie internetowej UM w połowie
stycznia (prawdopodobnie 14-go) pojawiła się informacja, iż w Markach tego
dnia odbyło się spotkanie wójtów i burmistrzów gmin warszawskich w sprawie
zawarcia porozumienia z ZTM.W budżecie naszego miasta na rok 2004 jest
informacja o tym, iż burmistrz ciągle prowadzi rozmowy z ZTM i rezerwuje na
dopłaty ok. 330 000 złotych.

Jak widać, z opisanych faktów ciężko jest wywnioskować jednoznaczną odpowiedź.
Dlatego będę bardzo wdzięczny za jakąkolwiek informacje.
Obserwuj wątek
    • widan Re: Linie 718 i 805 09.02.04, 21:22
      serwis informacyjny - 15-01-2004
      "W dniu 14 stycznia 2004 roku odbyło się spotkanie burmistrzów i wójtów
      tzw. „wianuszka gmin podwarszawskich” w sprawie wypowiedzenia starych i
      zawarcia nowych porozumień w zakresie autobusowej komunikacji miejskiej
      obsługiwanej przez MZA w Warszawie.
      W imieniu Marek obecny był z-ca Burmistrza – Krzysztof Wnuk.
      Kontrowersje budzą żądania Zarządu Transportu Miejskiego, aby gminy dokonywały
      wysokich dopłat do autobusowych linii podmiejskich, nadto zasady ustalania
      wysokości tychże dopłat. W wyniku spotkania upoważniono Burmistrza Piaseczna
      Józefa Zalewskiego do wystąpienia w imieniu obecnych do władz samorządowych
      Warszawy. Przewidziano następne spotkanie, które odbędzie się 17 lutego 2004
      roku w Piasecznie, na które zostanie zaproszony prezydent m.st. Warszawy Lech
      Kaczyński."
      • man72 Re: Linie 718 i 805 09.02.04, 22:07
        Jestem bardzo wdzięczny za tę informację, ale dzisiaj wieczorem
        oglądając „Telewizyjny Kurier Warszawski” w TVP3 dowiedziałem się nowego
        ważnego szczegółu.
        Otóż w dniu dzisiejszym ZTM zamieścił informację w autobusach (zawieszając
        kartki z pod tablicami bocznymi) niektórych linii podmiejskich (gmin, które nie
        podpisały porozumienia) iż w liniach tych będzie przeprowadzane liczenie
        pasażerów oraz że linii grozi likwidacja.
        Na linii 718 ani 805 takie karki z informacjami się nie pojawiły.
        Pozatym myślę, iż nie jest to przypadek, że naszego miasta nie wpisano do gmin
        które nie podpisały porozumienia zarówno w „Echu podwarszawskim” ani w „Fakcie”.
        • man72 Re: Linie 718 i 805 09.02.04, 22:51
          Małe sprostowanie: Właśnie przeanalizowałem jeszcze raz dokładnie artykuł
          w „Echu podwarszawskim”. Jest w nim jeszcze ważna informacja, iż w dniu
          14.01.2004r. (w tym samym dniu odbywało się inne spotkanie w Markach) w
          Piasecznie odbyło się spotkanie zorganizowane przez ZTM. Zostały zaproszone
          TYLKO władze gmin które nie podpisały porozumienia. Władze naszego miasta w tym
          spotkaniu nie uczestniczyły!!!
          Pozatym przypomniało mi się, iż budżety miast (tak samo jak budżet państwa)
          muszą być gotowe i prawnie zatwierdzone do końca listopada roku poprzedzającego
          jego obowiązywanie (czyli do końca 2003 roku). W tym świetle, informacja iż
          burmistrz prowadzi rozmowy z ZTM staje się lekko nieaktualna.

          Moim zdaniem Pan Werczyński, ani żaden z „jaśnie panujących” Panów Radnych nie
          zaryzykowałby likwidacji linii 718 i 805. Bardzo dużo osób korzysta z tych
          linii i byłby to zarówno dla burmistrza jak i dla obecnych radnych „wyrokiem
          śmierci politycznej” podczas następnych wyborów samorządowych.
          Pozatym moim zdaniem gdyby zawieszono te linie, to znaczna część mieszkańców
          naszego miasta na kijach rozniosłaby cały urząd razem z burmistrzem i radnymi.
          Nie ukrywam, iż byłbym jedną z pierwszych osób.
          • widan Re: Linie 718 i 805 10.02.04, 06:59
            Nie "siedzę" w temacie, ale jak dostanę nowe informacje, dam znać na forum ze
            jest coś nowego w sprawie.
    • grezak Re: Linie 718 i 805 12.02.04, 08:34
      Z tego co mi wiadomo powyższe linie autobosowe Marki dostały za "zwałkę"
      od "władz" ówczesnej stolicy, ale nie było to na wieczność. Czyżby więc linie
      zabrano, a co w takim razie ze "zwałką"- nie przewidziano takiej sytuacji? Nie
      będę wspominał o spustoszeniu ekologicznym jaki ten "obiekt" poczynił. Wydaje
      mi się, że ktoś tu coś przegapił, nie renegocjując umowy. A tak na marginesie
      to czy te linie naprawdę są niedochodowe?
      • man72 Re: Linie 718 i 805 12.02.04, 14:43
        Z tego co słyszałem sprawa „zwałki” jest trochę bardziej skomplikowana.
        Warszawa podpasała z Markami niegdyś porozumienie, które zakładało że Marki
        przyjmują na wysypisko śmieci z Warszawy, a w zamian Warszawa daje bezpłatnie 2
        linie autobusowe na czas funkcjonowania wysypiska. Tymczasem wysypisko
        zamknięto już dawno, a linie jeździły dalej darmo. Pozatym w tym roku weszła
        nowelizacja ustawy o transporcie zbiorowym, w myśl której ZTM przestał być
        spółką państwową a stał się spółka prywatną, która musi zarobić na własne
        utrzymanie. Jako spółki prywatnej ZTM-u nie obowiązuje już umowa podpisana
        pomiędzy Warszawą i Markami.
        Inną kwestią jest podejście władz miasta do problemów komunikacji autobusowej.
        Od ponad 4 lat, mieszkańcy wysyłają pisma do UM w sprawie rzadkiego kursowania
        autobusów. Tymczasem UM od 4 lat odpisuje na każde pismo jednym
        stwierdzeniem „...negocjacje z ZTM trwają...”. Moim zdaniem jest to
        lekceważenie mieszkańców.
        Dla przykładu mogę opisać sytuację, jaka była kiedyś w Piastowie. Tam
        mieszkańcy też skarżyli się na rzadkie kursowanie autobusów. W ciągu tygodnia
        władze Piastowa potrafiły porozumieć się z ZTM, a ZTM zdążył w ciągu paru dni
        zmienić rozkłady. Cała a operacja trwała raptem tydzień. A w Markach już 4 rok
        trwają rozmowy z ZTM i nic z tego nie wynika. Dlatego moim zdaniem zwalanie
        całej winy na ZTM co czyni UM jest tylko usprawiedliwieniem własnej
        bezczynności.
        Aż boję się pomyśleć co by się stało, gdyby ZTM zawiesił linie podmiejskie do
        Marek. Byłby to gwóźdź do trumny dla naszego miasta.
        DOWÓD: Przy ulicy Słonecznej dosłownie za parę dni miała zacząć się budowa
        kolejnych 6 bloków. Inwestor wstrzymał rozpoczęcie budowy, ponieważ wie, iż
        gdyby ZTM zawiesił linie do Marek to „pies z kulawą nogą” by mu tych mieszkań
        nie kupił. Znam jedną kobietę, która mieszkała niegdyś na Mokotowie, a teraz
        kupiła sobie mieszkanie w nowo oddanym bloku przy ul. Okólnej. Mówi, iż gdyby
        nie wiedziała, że do Marek jeżdżą autobusy ZTM, to by na pewno tu się nie
        sprowadziła.
        Pozatym żadna duża firma nie wybuduje siedziby tam, gdzie nawet potencjalni
        pracownicy nie mieli by czym dojechać. W Piasecznie duże firmy deweloperskie,
        które do tej pory chętnie budowały tam swoje bloki na wieść o tym, że Piaseczno
        nie podpisze porozumienia z ZTM szybko kończą zaczęte inwestycje aby czym
        prędzej sprzedać gotowe mieszkania, a o rozpoczęciu nowych nawet nie myślą.
        Tylko cały problem jest w tym, że władze naszego miasta są na takie argumenty
        głuche.

        • man72 Re: Linie 718 i 805 13.02.04, 11:14
          Mam dla wszystkich wesołą nowinę. Otóż jak wynika z dzisiejszego artykułu
          w „Fakcie” nasze miasto podpisało porozumienie z ZTM i likwidacja linii
          podmiejskich nam nie grozi.
          Oto ten artykuł: „Władze pięciu podwarszawskich gmin: Jabłonny, Nadarzyna,
          Michałowic, Piaseczna i Raszyna zaprosił dziś do siebie wiceprezydent Warszawy
          Andrzej Urbański.Rozmowa zapowiada się trudna i długa, bo dotyczyć będzie
          utrzymania podmiejskich linii autobusowych. Od ponad dwóch miesięcy Zarząd
          Transportu Miejskiego nie może dojść do porozumienia z pięcioma gminami, do
          których dojeżdżają miejskie autobusy. ZTM chce, by gminy ponosiły cześć kosztów
          utrzymania tych linii, ale według pięciu samorządów koszty te są za wysokie.
          Czas mija, a efektów nie ma i dlatego prezydent Urbański postanowił pomóc w
          negocjacjach. Czy uda mu się przekonać zbuntowane gminy – dowiemy się już dziś”.
          Pozostaje zatem tylko jedno pytanie: Czy podpisane porozumienie pomiędzy ZTM a
          Markami zakłada zwiększenie liczby autobusów? Jeżeli weźniemy pod uwagę
          zainteresowanie władz miasta problemami mieszkańców to odpowiedz może być tylko
          jedna NIE.
          • trak71 Re: Linie 718 i 805 18.02.04, 17:38
            Zastanawiam się, czy dałoby się załatwić dojazdu linii 718 do dworca
            gdańskiego. Teraz jeździ na wschodni, czyli nigdzie.
            • rafal.redel Re: Linie 718 i 805 19.02.04, 09:55
              A ja tak sobie myślę, że trzeba bacznie obserwować, co będzie się działo w
              Piasecznie. Polski Express złożył tam bowiem ofertę na przewozy z niższymi
              cenami biletów i bez wymogu dotacji ze strony miasta. Wydaje mi się to
              podejrzanie, bo na ile się orientuję, to do komunikacji publicznej niestety
              prawie wszędzie trzeba dokładać z podatków, ale może to się uda?

              Na razie pewnie trzeba walczyć o utrzymanie status quo ale gdyby ZTM w końcu
              doprowadził do ściągania opłat z naszego miasta, to moim zdaniem Marki powinny
              wówczas ogłosić normalny przetarg (wciąż wierzę, że w Polsce zdarzają się
              jeszcze normalne, uczciwe przetargi) i dopłacać temu, kto złoży
              najkorzystniejszą ofertę. Wtedy można by też pewnie negocjować miejsce, do
              którego dojeżdżałyby autobusy z Marek.


              • man72 Re: Linie 718 i 805 19.02.04, 20:16
                Widzę, iż musze podać jeszcze parę faktów dotyczących podpisywanych porozumień
                z ZTM. Otóż na mocy porozumienia Marki nie mają prawa do:
                1.Żądania żadnego nowego przystanku na terenie naszego miasta. Każdy nowy
                przystanek, który powstanie na terenie Marek jest równoznaczny dla ZTM z
                zerwaniem porozumienia i 100% pokrywaniem przez Marki kosztów funkcjonowania
                autobusów (tj. ponad 1 000 000zł rocznie)
                2.ZTM podpisał porozumienie z Markami na 9 autobusów (5 autobusów na 718 i 4 na
                805). Do tych autobusów Marki dopłacają 20% kosztów funkcjonowania tj. 333
                000zł rocznie. Gdyby Marki uznały to za rzadkie kursowanie przysługuje im
                zwiększenie liczby autobusów, ale za każdy autobus więcej (poza umową) opłata
                wynosi 100% kosztów jego funkcjonowania.
                3.ZTM ma prawo do dowolnej zmiany trasy i rozkładów. Czyli np. ZTM mógłby
                skrócić trasę linii 718 i 805 do pętli „Targówek” i żadna siła na ziemi ani w
                niebie nie może zmusić ZTM do zmiany decyzji.

                Co do zmiany trasy linii 718 np. do Dw. Gdańskiego to ZTM nie zgodzi się na
                jakiekolwiek wydłużanie trasy (liczba przejechanych kilometrów). Innym powodem
                jest także, fakt iż wtedy linia ta jeździłaby po centrum Warszawy, co by było
                precedensem na skalę warszawską. Do tej pory żadna linia poza linią 700, która
                jeździ do Konstancina nie przekracza „magicznej linii” centrum Warszawy.
                Natomiast co do przetargu, jaki zorganizowało Piaseczno. Przetarg ten został
                rozpisany, kiedy Piaseczno nie podpisało jeszcze porozumienia z ZTM. Był to
                swoisty „straszak” na ZTM, aby ten był bardziej skłonny do ugody. Po artykule
                w „Gazecie Wyborczej” na temat rozstrzygniętego przetargu w UM w Piasecznie
                rozdzwoniły się telefony (wiem bo mam znajomego, który pracuje w UM w
                Piasecznie). Mieszkańcy masowo krytykowali postępowanie UM w sprawie
                poszukiwania zastępczego transportu. Obecnie UM w Piasecznie kąpinuje, jak tu
                unieważnić przetarg i nie narazić się na kary umowne dla jego uczestników.
                Pozatym prywatny przewoźnik, który wygrał przetarg nie chce dopłat
                bezpośrednich do linii, ale w zamian żąda refundacji biletów ulgowych. Są to
                kwoty przewyższające ewentualne dopłaty dla ZTM.
                Może zabrzmi to dziwnie, ale refundacje dla ZTM za bilety ulgowe pasażerów, bez
                względu gdzie mieszkają (w Warszawie czy w miastach podwarszawskich gdzie
                jeżdżą autobusy ZTM) finansuje Warszawa. Nasze miasto do tej pory (od 1988r. –
                w tym roku zaczeły kursować linie podmiejskie do Marek) nie dopłaciły nawet
                1gr. do biletów ulgowych mieszkańców Marek Gdyby Markom kazano refundować
                prywatnym przewoźnikom bilety ulgowe, to jestem pewny, że burmistrz po miesiącu
                poszedłby na kolanach do ZTM i prosił o przywrócenie linii. Pozatym ZTM
                powiedział oficjalnie, że jest właścicielem wszystkich przystanków na terenie
                Warszawy i żadnemu nowemu prywatnemu przewoźnikowi nie pozwoli na nich stawać.
                Natomiast budowa nowych przystanków jest bardzo droga i wymaga bardzo długiej i
                mozolnej pracy przy załatwianiu w urzędach.
                • rafal.redel Casus Piaseczna - nowe wiadomości 24.03.04, 12:42
                  Prasa podaje, że (za gazeta.pl):
                  "We wtorek Zarząd Transportu Miejskiego niespodziewanie zdecydował, że obniży
                  wysokość dopłat, których żąda od Piaseczna za podmiejskie autobusy. A jeszcze
                  niedawno urzędnicy przekonywali, że cieszące się olbrzymią popularnością wśród
                  pasażerów linie 709 i 727 przynoszą straty.
                  Wczoraj okazało się, że władze Piaseczna słusznie buntowały się przeciw zbyt
                  wysokiemu ich zdaniem "haraczowi" za wyjątkowo popularne linie 709 i 727.
                  Okazało się, że pierwsza w każdy dzień powszedni zarabia na czysto 12 tys. zł,
                  zyski drugiej też przewyższają koszty utrzymania. - I za to Warszawa każe nam
                  jeszcze dopłacać?! - irytują się piaseczyńscy samorządowcy, którzy wymusili na
                  Zarządzie Transportu Miejskiego badania rentowności autobusów.
                  - Jednak do Piaseczna kursują jeszcze linie 707 i 804. Pierwsza zarabia na
                  siebie tylko w 30 proc., druga - w ok. 50 proc. - odpiera Marcin Bochenek,
                  rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego, i dodaje: - W sumie wychodzi na to, że
                  komunikacja z Piasecznem jest rentowna w 85 proc., więc dopłaty nam się należą.
                  Wiceburmistrz Piaseczna Andrzej Swat nie może się nadziwić, dlaczego ZTM wrzuca
                  wszystkie autobusy do jednego worka: - Przecież 707 to linia, z której korzysta
                  głównie Lesznowola, a 804 jeżdżą przede wszystkim warszawiacy, którzy mają
                  działki w Szczakach. Naszym zdaniem nie powinniśmy dopłacać! - podkreśla
                  burmistrz Swat.
                  Do Piaseczna dotarła właśnie z ZTM nowa kalkulacja dopłat do linii
                  podmiejskich - wynosi 288 tys. zł rocznie. Oznacza to, że ZTM po raz kolejny
                  spuścił z tonu po tym, jak Piaseczno zażądało dokładnych rachunków - jeszcze na
                  początku zeszłego roku domagał się 1,8 mln zł rocznie. W podobny sposób
                  Warszawa ulżyła Jabłonnie, której władze uparły się, że nie zapłacą żądanej
                  kwoty - po dokładnych badaniach jej dotację znacznie obniżono.
                  Władze Piaseczna wahają się, czy zaakceptować najnowszą ofertę ZTM. - Bo na
                  najbliższej sesji Rady Warszawy zapadnie decyzja o tym, czy i kiedy będą
                  wprowadzone podwyżki biletów - podkreśla wiceburmistrz Swat. - A to może
                  oznaczać, że na trasę 709 i 727 opłaci się wpuścić prywatnego przewoźnika z
                  niższymi cenami biletów. Tego pomysłu nie odłożyliśmy jeszcze na półkę."
                  • man72 Re: Casus Piaseczna - nowe wiadomości 30.03.04, 18:59
                    Postanowiłem jeszcze dodać korygującą informację odnośnie zawieranych
                    porozumień pomiędzy ZTM a podwarszawskimi gminami dotyczących dofinansowywania
                    autobusów podmiejskich. „rafal.redel” zaprezentował artykuł, z którego wynika,
                    że „zły” ZTM domaga się od Piaseczna niesłusznych dopłat. Otóż cała ta sytuacja
                    nie wygląda tak różowo, jak opisana w tym artykule. W dniu dzisiejszym władze
                    Piaseczna, jako przedostatnia gmina (ostatnia w kolejce jest jeszcze Jabłonna)
                    podpisały porozumienie z ZTM.
                    Będą płaciły 24 000zł. miesięcznie dopłat dla autobusów. Jednak ZTM już
                    zapowiedział, że szykuje dla mieszkańców i władz Piaseczna niemiłą
                    niespodziankę. Płacona stawka jest według ZTM stanowczo niska w porównaniu do
                    ponoszonych kosztów przez ZTM więc tzw. linie podmiejskie kursująca do
                    Piaseczna mimo porozumienia będą kursowały tylko do końca maja, a w ich miejsce
                    pojawią się inne dwie linie autobusowe znacznie różniące się od obecnie znanych
                    pasażerom. Choć nie mają one jeszcze swojej nazwy, to wiadomo już że będą
                    cechować się tym, że będą kursować z Piaseczna tylko do granicy Warszawy, gdzie
                    będą miały swoje pętle. Tam pasażerowie będą musieli ponownie przesiadać do
                    autobusów miejskich i dopiero nimi dojeżdżać do pracy czy szkoły. Obecnie linie
                    z Piaseczna dojeżdżają do stacji metra „Wilanowska”, czyli praktycznie do
                    centrum Warszawy. Drugą różnicą będzie znaczna podwyżka cen biletów dla
                    pasażerów. Zamiast podwójnej stawki za bilet w strefie podmiejskiej jak jest
                    obecnie będzie trzeba płacić potrójną. W ten sposób ZTM będzie refundował sobie
                    pieniądze, jakich nie mógł wyegzekwować od władz Piaseczna. Poprzez skrócenie
                    trasy ZTM wycofa z linii ponad połowę autobusów obecnie kursujących do
                    Piaseczna. Inną niedogodnością będzie możliwość wsiadania tylko przednimi
                    drzwiami obok kierowcy kasując na jego oczach bilet.
                    Jak widać sytuacja w Piasecznie nie zapowiada się zbyt ciekawie więc zacząłem
                    doceniać nasze linie autobusowe, które są może ciasne, ale dalej będą kursować
                    w cywilizowany sposób.
                    • rafal.redel Re: Casus Piaseczna 30.03.04, 19:16
                      man72 napisał:
                      > Postanowiłem jeszcze dodać korygującą informację odnośnie zawieranych
                      > porozumień pomiędzy ZTM a podwarszawskimi gminami dotyczących
                      > dofinansowywania autobusów podmiejskich. „rafal.redel” zaprezentował artykuł,
                      > z którego wynika, że „zły” ZTM domaga się od Piaseczna niesłusznych dopłat.

                      ...po czym "man72" opisał niekorzystne zmiany planowane przez ZTM w
                      połączeniach do Piaseczna. Czytam, czytam i nijak nie rozumiem (pewnie z powodu
                      niedużego rozumku), w jaki sposób ta druga część wypowiedzi "man'a 72" odnosi
                      się do zagadnienia, czy opłaty są "słuszne" czy nie i czy ZTM jest "zły"
                      czy "niezły". Można wywnioskować z tego jedynie, że ZTM uważa wynegocjowane
                      opłaty za zbyt małe - natomiast nie daje to podstaw do wyciągnięcia wniosku czy
                      uważa tak słusznie, czy nie.

                      Tak więc moim zdaniem nie pomaga to rozwikłać dylematu gmin
                      podwarszawskich "płacić ZTM-owi czy organizować własną komunikację".

                      • man72 Re: Casus Piaseczna 01.04.04, 19:24
                        Zgadzam się, iż na pozór mój ostatni list nie ma nic wspólnego z cytowanym
                        artykułem, ale postaram wyjaśnić wszystkie jego zawiłości. Otóż aby zacząć
                        rozpatrywać kwestię dopłat do linii podmiejskich trzeba wiedzieć dlaczego ZTM
                        zaczął domagać się owych dopłat.
                        Od początku zeszłego roku (2003) Miejskie Zakłady Autobusowe musiały
                        drastycznie zwiększyć liczbę autobusów kursujących po Warszawie. Jednak za
                        wzrostem kosztów ponoszonych przez MZA nie wzrosła kwota pieniędzy płaconych
                        przez ZTM. Kiedy ZTM odmówił zwiększenia miesięcznych dotacji dla MZA z powody
                        baraku pieniędzy, MZA wysłały pismo to prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego,
                        aby ten zwiększył budżet ZTM, co spowodowało by zwiększenie pieniędzy płaconych
                        na rzecz MZA. Jednak Lech Kaczyński odpisał, że w budżecie Warszawy niema już
                        pieniędzy i nakazał aby ZTM znalazł dodatkowe źródło pieniędzy. I to jest
                        właśnie skrócona historia afery z dopłatami.
                        Jednak z punktu widzenia uczciwości, podwarszawskie gminy powinny już od dawna
                        dopłacać do autobusów podmiejskich. A oto dlaczego – Wyobraźmy sobie, że z
                        Marek kursują linie autobusowe do Ząbek, Zielonki i Radzymina. Istnieje firma
                        przewozowa, która nazywa się np. Mareckie Zakłady Autobusowe. Jej
                        funkcjonowanie opłacane jest z budżetu Marek, czyli z podatków nas wszystkich.
                        Z wyliczeń Mareckich Zakładów Autobusowych wynika, że wszystkie linie są
                        deficytowe i trzeba do nich dokładać z budżetu Marek.
                        Czy chcieli byście, aby pieniądze z waszych podatków, zamiast iść na wydatki
                        związane np. z bezpieczeństwem szły na dopłaty dla pasażerów z poza Marek? – Z
                        pewnością odpowiecie nie. I taka sama sytuacja jest w Warszawie, tylko po
                        jednej stronie są mieszkańcy Warszawy, a po drugiej mieszkańcy podwarszawskich
                        gmin.

                        PS. Czasami spotykam się z opiniami niektórych mieszkańców Marek , które mówią,
                        że Marki powinny zrezygnować z usług ZTM i założyć własną komunikację z
                        Warszawą. Najśmieszniejsze w tym jest to, że w 100% przypadków mówią to osoby,
                        które autobusy ZTM znają tylko z widzenia, kiedy przejeżdżają obok nich
                        samochodem. Nie spotkałem jeszcze żadnego mieszkańca Marek, który jest
                        regularnym pasażerem tych autobusów i podzielał by tą „dziwną” opinię. Przecież
                        rezygnacja z usług ZTM wiąże się dla Marek z koniecznością wyłonienia nowego
                        przewoźnika i zwracania mu za bilety ulgowe i bezpłatne. W przypadku Marek była
                        by to kwota ponad miliona złotych rocznie. Tymczasem Marki płacą ZTM 330000 zł
                        rocznie Gołym okiem widać co się bardziej opłaca. Jednocześnie ZTM
                        zapowiedział, że nie wpuści żadnego nowego przewoźnika, na przystanki, które są
                        jego własnością. A ZTM jest właścicielem wszystkich przystanków w Warszawie.
                        Więc Marki miały prosty wybór – Albo ZTM albo „na piechotę”.
                        • rafal.redel Re: Casus Piaseczna 02.04.04, 11:22
                          Twierdzenie, że nie ma alternatywy dla ZTM moze być prawdziwe (nie znam się na
                          komunikacji miejskiej), jednak niektóre sformułowania z wypowiedzi "Man'a 72"
                          mnie zastanawiają.

                          Przeprowadzając swoje porównania, wydaje się on bowiem zakładać, że nie jest
                          możliwa bardziej efektywna, tańsza komunikacja niż usługi obecnie "kupowane"
                          przez ZTM od MZA i innych jednostek. Jeśli jednak byłoby to możliwe, dopłaty
                          mogłyby okazać się niższe (np. część kosztów biletów ulgowych mógłby ponosic
                          przewoźnik - przecież kina też oferują bilety ulgowe a nikt im tego nie
                          refunduje, jest to zwykła segmentacja rynku).
                          Najciekawsze jest jednak zupełnie spokojne powtarzanie w kilku postach, że "ZTM
                          zapowiedział, że nie wpuści żadnego nowego przewoźnika, na przystanki, które są
                          jego własnością. A ZTM jest właścicielem wszystkich przystanków w Warszawie".
                          Po pierwsze używanie określenia "właściciel" wobec publicznych jednostek
                          organizacyjnych jest moim zdaniem pomieszaniem pojęć - dla mnie może on być
                          jedynie "dysponentem" przystanków - sądzę, że grunt jednak należy do miasta. Po
                          drugie, jeśli ZTM odmówiłby (oczywiście za odpłatnością wynikającą z
                          ponoszonych kosztów utrzymania przystanków) udostępniania przystanków innym
                          operatorom, moim zdaniem byłby to przykład działania jednostki publicznej
                          jednego miasta na szkodę obywateli miast sąsiednich. Jeśli "Prawy i
                          Sprawiedliwy" prezydent Warszawy dopuszczałby do czegoś takiego, dla mnie
                          byłaby to kompromitacja.

                          Cóż, być może "Man72" ma rację, że komunikacji publicznej w Polsce nie da się
                          zorganizować taniej, uczciwiej, efektywniej i że musi przynosić aż takie
                          straty, finansowane oczywiście z podatków. Jednak punkt "Man'a72" o
                          nieudostępnianiu przystanków (nawet za odpłatnością?) może świadczyć, że ZTM
                          obawia się, by ktoś nie pokazał, że to jednak jest możliwe.

                          p.s. Oczywiście czytając argumenty i oceny Man'a72 zakładam, że nie jest on w
                          żaden sposób powiązany z ZTM-em.
                          • stary.pustelnik Re: Casus Piaseczna 02.04.04, 15:39
                            rafal.redel napisał:

                            > przecież kina też oferują bilety ulgowe a nikt im tego nie
                            > refunduje, jest to zwykła segmentacja rynku.

                            Rafale, dlaczego sądzisz że nikt im tego nie refunduje?
                            Pytam z czystej ciekawości.
                            • rafal.redel Re: Refundacje 02.04.04, 19:39
                              stary.pustelnik napisał:
                              (...)
                              > Rafale, dlaczego sądzisz że nikt im tego nie refunduje?
                              > Pytam z czystej ciekawości. (...)

                              Hmm... muszę przyznać, że nie wiem, dlaczego tak sądzę.
                              Po prostu nie zakładałem, że ktoś chciałby dopłacać z podatków do mojej
                              fanaberii polegającej na wyprawie z córka do multipleksu na jakiś film Disney'a
                              (polecam "Mój brat niedźwiedź" - wzruszyłem się, jak zwykle na Disney'u :-)). A
                              mimo to córka dostaje bilet ulgowy.

                              A czy mogę odwrócić pytanie i zapytać, dlaczego sądzisz, że np. multipleksy
                              dostają od kogokolwiek refundację z tytułu zniżek dla dzieci? Jeśli
                              rzeczywiście ktoś dokłada do czystego biznesu pieniądze publiczne, to chyba z
                              przerażenia zapiszę się do ultraliberałów (libertarianów? leseferystów?)
                              promowanych na tym forum przez Slaw'a :-)


                              • stary.pustelnik Re: Refundacje 02.04.04, 20:11
                                rafal.redel napisał:
                                > Hmm... muszę przyznać, że nie wiem, dlaczego tak sądzę.
                                > A czy mogę odwrócić pytanie i zapytać, dlaczego sądzisz, że np. multipleksy
                                > dostają od kogokolwiek refundację z tytułu zniżek dla dzieci?

                                Potrzebuję trochę czasu, gdyż nie jest łatwe pisać o czymś co wymaga
                                przełamania pewnych stereotypów i szablonów w myśleniu.
                                Tak więc nie uchylam się od odpowiedzi, ale potrzebuję trochę czasu.

                                --
                              • stary.pustelnik Re: Refundacje 03.04.04, 20:35
                                Rafale, napisałem dość spory elaborat w odpowiedzi na Twój post, ale doszedłem
                                do wniosku że można go znacznie skrócić pisząc krótko - nie ma czegoś takiego
                                jak coś za darmo. Jeśli przeczytasz lub usłyszysz - za darmo, gratis, ulgowe,
                                kredyt 0% - to wiedz jedno - wszystko to zostało dokładnie skalkulowane i
                                wliczone w cenę. Prowadzę prywatny biznes od około 31 lat, i sądzę że wiem co
                                mówię. Zapewniam Cię, jest to refundowane z nawiązką.
                                • rafal.redel Re: Refundacje 04.04.04, 00:48
                                  stary.pustelnik napisał:
                                  > (...) nie ma czegoś takiego jak coś za darmo. Jeśli przeczytasz lub
                                  > usłyszysz - za darmo, gratis, ulgowe, kredyt 0% - to wiedz jedno - wszystko
                                  > to zostało dokładnie skalkulowane i wliczone w cenę. Prowadzę prywatny biznes
                                  > od około 31 lat, i sądzę że wiem co mówię. Zapewniam Cię, jest to refundowane
                                  > z nawiązką.

                                  Albo jestem przewrażliwiony, albo jest w Twej wypowiedzi ton z lekka
                                  protekcjonalny. Zdaje mi się, że albo piszemy o czym innym, albo przestaliśmy
                                  się rozumieć.
                                  Podejmę jednak ostatnią próbę wyjaśnienia swojej opinii. Rekapitulując: zaczęło
                                  się od tego, że napisałem, iż również prywatny przewoźnik mógłby prawdopodobnie
                                  różnicować ceny na ulgowe i "nieulgowe" bez refundacji (lub niecałkowitą
                                  refundacją) z zewnątrz, wciąż na tym zarabiając. Dodam teraz nawet (co wyjaśnię
                                  za chwilę na przykładzie), że wprowadzenie biletów ulgowych dla jakiejś grupy
                                  wcale nie musi wiązać się z podwyższeniem ceny podstawowej dla pozostałych,
                                  dopóki cena "zniżkowa" pokrywa co najmniej koszty zmienne działalności. Podałem
                                  wcześniej przykład kin, którym biletów ulgowych nie refunduje nikt (pod
                                  pojęciem "NIKT" rozumiałem "żadna jednostka publiczna"). Uznałeś to za
                                  rozumowanie schematyczne, kwitując, że "jest to refundowane z nawiązką" i "i
                                  tak wszystko jest skalkulowane i wliczone w cenę". Oczywiście to dobrze, że
                                  jest to skalkulowane (nie spodziewałbym się, żeby jakikolwiek biznes nie
                                  prowadził kalkulacji kosztów i przychodów ze swojej działalności). Natomiast co
                                  do "wliczenia w cenę" sprawa nie jest już taka prosta, o czym w poniższym
                                  przykładzie:
                                  Wyobraźmy sobie, że zmieniłeś branżę, w której prowadzisz swój prywatny biznes
                                  i przyszło Ci zarzadzać linią lotniczą (tak dla urozmaicenia, żeby wznieść się
                                  wyżej, niż te kina i autobusy). Dla uproszczenia przyjmijmy, że posiadasz jeden
                                  samolot, 100-miejscowy, koszty stałe (czyli niezależne od liczby pasażerów) dla
                                  jednego przelotu wynoszą 10.000 umownych jednostek pieniężnych (równiez dla
                                  uproszczenia), koszty zmienne 10 tychże jednostek na każdego pasażera. W ramach
                                  kolejnego uproszczenia pomijamy wszelkie koszty ogólne, nie związane z
                                  przelotem. Załóżmy też, że koszty masz już super zoptymalizowane, nie da się
                                  wycisnąć więcej.
                                  Przy pełnym wykorzystaniu miejsc zarobiłbyś zatem na rejsie, jeśli sprzedasz
                                  bilety za cenę wyższą niż 110 jednostek. Ustalasz zatem cenę na 120, "wliczając
                                  w cenę" (używając Twojego sformułowania) całkowite koszty jednostkowe przelotu.
                                  Niestety, okazuje przy takiej cenie pozyskasz tylko 80 pasazerów, co powoduje,
                                  że Twój przelot jest nierentowny. Pozyskałbyś 100 pasażerów sprzedając bilety
                                  po 105 jednostek, jednak także w tej sytuacji Twój przelot byłby oczywiście
                                  nieopłacalny. Co zatem robisz, by Twoja działalność nie upadła po kilku
                                  przelotach? Różnicujesz ceny za de facto tę samą usługę przewozu.
                                  Dzięki wprowadzeniu klas, obostrzeń przy rezerwacjach tańszych biletów itp.,
                                  możesz od tych 80 pasażerów, którzy są w stanie zapłacić te 120 wziąć dokładnie
                                  tyle, natomiast od pozostałej dwudziestki tylko 105 - pomimo, że wtedy
                                  nie "wliczasz w cenę" całkowitego kosztu jednostkowego. Kto zyskuje? Na pewno
                                  Ty, bo możesz prowadzić rentowną działalność. Kto traci? No właśnie. Otóż
                                  wygląda na to, że dzięki zróżnicowaniu cen nie stracił NIKT, zyskali WSZYSCY,
                                  korzystając z usługi, której potrzebowali, po cenie, jaką byli w stanie
                                  zapłacić i umożliwiając równocześnie tej usługi funkcjonowanie.
                                  Choć nie prowadzę tak jak Ty prywatnej działalności, to zapewniam Cię, że mój
                                  przykład (choć bardzo uproszczony, i pewnie nie do końca precyzyjny, bo
                                  stworzony na szybko i to w nocy) nie jest czymś abstrakcyjnym, lecz ilustruje
                                  dobrze opisany mechanizm rynkowy.
                                  Wracając na koniec do przykładu kin - również one różnicując ceny na rozmaite
                                  sposoby (ulgi dla dzieci, zniżki w konkretne dni itp. - oczywiście nie schodząc
                                  poniżej kosztów zmiennych) mogą pozyskać większą liczbę widzów a tym samym
                                  ułatwić pokrycie stałych kosztów funkcjonowania. Paradoksalnie, gdyby nie
                                  stosowały zniżek, musiałyby prawdopodobnie sprzedawać bilety DROŻEJ niż obecna
                                  cena podstawowa (po prostu w oczywisty sposób koszty stałe rozkładałyby się na
                                  mniejszą widownię).
                                  To własnie miałem na myśli sugerując, że także prywatny przewoźnik mógłby nie
                                  domagać się pełnej refundacji za bilety ulgowe, gdyż różnicowanie cen za
                                  podobny produkt lub usługę jest zwykłą praktyką rynkową w wielu branżach,
                                  często pomagającą poprawić wynik działalności. Podsumowałeś to ostrzeżeniami,
                                  bym nie wierzył w "gratisowe, ulgowe, kredyt 0%" i że wszystko jest "wliczone w
                                  cenę" (mam nadzieję, że dostrzegasz, iż było sporym uproszczeniem, bo nie da
                                  się wprost i jednoznacznie "wliczyć w cenę" kosztów stałych - ich 'rozkład'
                                  zależy od liczby sprzedanych dóbr i usług, im większy udział kosztów stałych,
                                  tym problem bardziej wyrazisty - spójrz proszę na kalkulację cen przez sieci
                                  komórkowe)
                                  Napisz proszę jeśli możesz, czy po przeczytaniu powyższych wyjaśnień zgodzisz
                                  się z opinią, iż Twój ostatni post był całkiem nieadekwatny do tego, co
                                  poprzednio wyraziłem w przykładzie o kinach i że protekcjonalny ton (o ile to
                                  nie moje przewrażliwienie) nie był wcale uprawniony. Nigdzie nie napisałem,
                                  że "jest coś za darmo".

                                  • stary.pustelnik Re: Refundacje 04.04.04, 07:23
                                    rafal.redel napisał:
                                    > Albo jestem przewrażliwiony, albo jest w Twej wypowiedzi ton z lekka
                                    > protekcjonalny.

                                    Raczej to pierwsze.

                                    > Zdaje mi się, że albo piszemy o czym innym, albo przestaliśmy
                                    > się rozumieć.

                                    Był to główny powód dla którego postanowiłem nie zamieszczać swojej całej
                                    wypowiedzi. Czułem że są to za wąskie łamy aby krótko i jasno przedstawić ale
                                    równocześnie wyczerpująco przedstawić nie tyle swoje poglądy, co sposób
                                    prowadzenia biznesu.

                                    Rafale, jedna uwaga.
                                    Twoje założenia, przyznasz że teoretyczne, mają jedną i wystarczającą
                                    zasadniczą wadę. Piszesz - > Przy pełnym wykorzystaniu miejsc <
                                    Takie założenie przy sporządzaniu biznes planu jest pierwszym krokiem do
                                    niepowodzenia.
                                    Taki rachunek pozwoli Ci określić też ważną rzecz - minimalną cenę przy której
                                    jeszcze zarabiasz. Ponieważ obłożenie miejsc w kinach jest znane, tak jak w
                                    hotelach, samolotach, restauracjach, itd, ceny określam na tej, empirycznej
                                    podstawie.

                                    Mogę sobie teraz pozwolić na ulgi i inne promocje ponieważ koszty stałe już
                                    zostały skonsumowane, a teraz muszę jedynie martwić się o pokrycie kosztów
                                    zmiennych.
                                    I teraz zaczynam robić "zysk ze skali".

                                    > Podejmę jednak ostatnią próbę wyjaśnienia swojej opinii.

                                    Wybacz Rafale, ale Twoja opinia w tym akurat temacie, jest dla mnie
                                    nieprzydatna. Wiem że brzmi to szorsko i grubiańsko, ale taka jest prawda.
                                    Po prostu, ja takie zadania muszę rozwiązywać codziennie.

                                    Za wszystko co robię, za nowy samochód, za moje podróże, za moje prezenty dla
                                    wnuków, za całe moje życie, płacą moi klienci.

                                    Proponuję "over"
                                    -
                                    • rafal.redel Re: Refundacje 05.04.04, 21:28
                                      stary.pustelnik włączył się do dyskusji kierując do mnie pytanie:
                                      > Rafale, dlaczego sądzisz że nikt im tego nie refunduje?
                                      > Pytam z czystej ciekawości.

                                      Gdy próbowałem wyjaśnić dlaczego tak sądzę, przeczytałem:
                                      > Wybacz Rafale, ale Twoja opinia w tym akurat temacie, jest dla mnie
                                      > nieprzydatna
                                      (mimo, ze wcale nie sugerowałem jej przydatności - starałem się po prostu
                                      odpowiedzieć na pytanie, "dlaczego tak sądzę") W zamian niestety nie
                                      dowiedziałem się, dlaczego w komunikacji miejskiej w Warszawie i okolicach nie
                                      jest możliwe to, co jest częstą praktyką w innych krajach, innych branżach itp.

                                      > Proponuję "over"
                                      Ok, to mój ostatni wpis w tej sprawie.
                                      • stary.pustelnik Re: Refundacje 06.04.04, 19:04
                                        rafal.redel napisał:

                                        >Gdy próbowałem wyjaśnić dlaczego tak sądzę, przeczytałem:
                                        >> Wybacz Rafale, ale Twoja opinia w tym akurat temacie, jest dla mnie
                                        >> nieprzydatna
                                        > (mimo, ze wcale nie sugerowałem jej przydatności - starałem się po prostu
                                        odpowiedzieć na pytanie, "dlaczego tak sądzę")

                                        Przepraszam, moja wina, nie potrafię się precyzyjnie wysłowić.
                                        Stwierdzenie o nieprzydatności nie jest lekcewazeniem. Po prostu, widzę sens w
                                        dyskusji wtedy, jeśli mogę dowiedzieć się coś nowego, lub spojrzeć na sprawę z
                                        innego punktu widzenia.

                                        W tej chwili zajmują mnie całkowicie dwa podstawowe zagadnienia:
                                        1 - jak stosując system ulg, rabatów, przywilejów dla stałych klientów,
                                        pozyskać nowych klientów także stosując system ulg, rabatów, zachęt i
                                        równoczesnie uzyskać refundację od nich wszystkich. Czy wystarczy sam zysk ze
                                        skali sprzedaży? (i stąd moje pytanie o refundację),
                                        2 - ponieważ utrzymuję sztywną rezerwę walutową w wysokości moich
                                        trzymiesięcznych zobowiązań, rośnie moja rezerwa rewaluacyjna.
                                        Pytanie, na jakie muszę sobie odpowiedzieć brzmi: czy mogę skonsumować część
                                        różnic kursowych, a jeśli tak to jak dużą?

                                        Ponieważ dyskusja zrobiła się czysto akademicka, stąd moje stwierdzenie o
                                        nieprzydatności Twoich opinii. Wiekszość moich opinii jest nieprzydatna dla
                                        wielu ludzi i jest to normalne.

                                        > W zamian niestety nie dowiedziałem się, dlaczego w komunikacji miejskiej > w
                                        Warszawie i okolicach nie jest możliwe to, co jest częstą praktyką w innych
                                        krajach, innych branżach itp.

                                        Ja tego też nie wiem i muszę szczerze powiedzieć, nie jestem w stanie na tak
                                        postawione pytanie nic odpowiedzieć.

                                        > Ok, to mój ostatni wpis w tej sprawie.
                                        Ale mam nadzieję, że jeszcze sobie podyskutujemy w innych sprawach.
                                        Pozdrawiam
                          • man72 Re: Casus Piaseczna 02.04.04, 21:17
                            Widzę, że próbujesz mi zarzucić brak kompetencji w sprawie Komunikacji
                            Miejskiej ZTM.
                            Ale mogę cię zapewnić, że na tematyce Komunikacji Miejskiej i sprawach
                            związanych ze strukturą i problematyką pracy Policji w Polsce znam się bardzo
                            dobrze. Te obie tematyki są po prostu w kręgu moich osobistych zainteresowań i
                            traktuję je jako hobby. Jestem pewien, że mógłbym bez problemu napisać na
                            tematy całkiem obszerną pracę magisterską.
                            Zaprzeczam także sugestii, że jestem w jakikolwiek powiązany z ZTM, może tylko
                            tym że jestem codziennych „szarym” pasażerem. Osobiście stoję na stanowisku, że
                            obecnie da Marek nie ma alternatywy dla autobusów ZTM, ani takiego na razie na
                            horyzoncie nie widać.Przez wielu przeciwników ZTM poruszany jest argument, że
                            Łomianki stworzyły własną komunikację z Warszawą. Ale wydaje mi się bardzo
                            dziwne, że wszystkie te osoby przemilczają fakt, że Łomianki nie zaryzykowały
                            nie podpisania porozumień z ZTM i jako jedna z pierwszych gmin to uczyniły. Czy
                            gdyby Łomianki były przekonane, że ta prywatna linia jest taka dobra, to
                            podpisywały by porozumienie z ZTM? Raczej nie.
                            Natomiast co do dopłat do biletów: Wszyscy przewoźnicy, którzy odpowiedzieli na
                            przetarg Piaseczna na jednym z pierwszych punktów swoich ofert zaznaczali, że
                            będą chcieli całkowitych zwrotów za bilety ulgowe i bezpłatne od Piaseczna.
                            Dlatego perspektywa przewoźnika, który pokrywał by cześć kosztów na bilety
                            ulgowe i bezpłatne jest zupełnie nierealna i może pozostawać tylko w sferze
                            marzeń. Jak już wielokrotnie pisałem wszystkie przystanki na których zatrzymają
                            się autobusy ZTM są we władaniu Zarządu Transportu Miejskiego (nawet te poza
                            Warszawą). To ZTM decyduje, czy pozwoli jakiemuś prywatnemu przewoźnikowi
                            stawać na jego przystankach.
                            Kiedyś, jeden z przewoźników, który wozi ludzi do Otwocka postanowił nie
                            ubiegać się o pozwolenie ZTM i samowolni stawał na przystankach. Reakcja ZTM
                            była natychmiastowa, gdyż wytoczył proces sądowy temu przewoźnikowi z tytułu
                            korzystania z prywatnej własności (ZTM-u) i wygrał odszkodowanie w wysokości
                            90.000zł. Jak widać walka z ZTM jest nierealna. A cała heca z prywatnymi
                            przewoźnikami polega na tym, że stawać na przystankach chcieli by wszyscy, a
                            jak przychodzi czas na remont przystanku, że jakoś żadnego prywaciarza nie ma.

                            • rafal.redel Re: 02.04.04, 22:26
                              man72 napisał:
                              > Widzę, że próbujesz mi zarzucić brak kompetencji w sprawie Komunikacji
                              > Miejskiej ZTM. (...)
                              Oj nie, tego Ci nie próbowałem zarzucić i nie zarzucam, raczej wręcz
                              przeciwnie - Twoja duża wiedza w tej dziedzinie wzbudziła we mnie podejrzenia
                              co do Twoich powiązań z ZTM, które niniejszym rozwiałeś (kolejna moja teoria
                              spiskowa legła w gruzach, ale było to w tonie żartobliwym :-))
                              Natomiast wracając do głównego wątku:
                              1) Wciąż nie pojmuję, że z takim spokojem piszesz o wszechwładzy ZTM-u nad
                              przystankami. Moim zdaniem użyczanie przystanków innym operatorom (oczywiście
                              za rozsądną odpłatnością) powinno być ich OBOWIĄZKIEM i jeśli jest inaczej, to
                              ktoś powinien się tym zainteresować. W ostatnim wątku użyłeś nawet
                              sformułowania "prywatna własność ZTM-u". To chyba jakiś nieszczęśliwy lapsus,
                              bo ZTM nie jest prywatną spółeczką tylko jednostką publiczną realizującą za
                              podatki zadania PUBLICZNE. Ergo: skandal.
                              2) Myślę, że warto obserwować też kraje o dużo większym doświadczeniu w
                              zakresie transportu publicznego. W takim na przykład Londynie (z tego co
                              czytałem) prowadzona od lat osiemdziesiątych "deregulacja" przyniosła spore
                              oszczędności w funkcjonowaniu sieci i wzrost stopnia "pokrycia" kosztów przez
                              przychody z biletów z 60% do 95% (mogę poszperać, by odnaleźć szczegóły). Tak z
                              ciekawości: nie wiesz przypadkiem, jak wygląda ten współczynnik dla
                              warszawskiego ZTM-u?
                              3) Nawet jeśli masz rację pisząc, że w tym momencie płacenie ZTM-owi jest
                              najlepszym rozwiązaniem, to przestanie nim być, gdy ZTM zacznie znacząco
                              podwyższać stawki (do czego chyba się przymierza). Dlatego inne opcje trzeba
                              rozpatrywać, choćby jako "straszak" przy negocjacjach.


                              • man72 Re: 03.04.04, 14:44
                                Jeżeli chodzi o średni poziom rentowności linii ocenia się przypuszczalnie w
                                Warszawie na 70%. Dlatego piszę, że „przypuszczalnie” ponieważ ostatni taki
                                pomiar prowadzono jeszcze w PRL-u. Ostatnie pomiary obejmowały tylko linie
                                podmiejskie, i to jeszcze nie wszystkie, ale wybrano sobie 4 reprezentatywne
                                linie, jedną jadąca na północ od Warszawy, drugą za zachód itd. I na podstawie
                                tych właśnie wyliczeń przyjęto ogólny deficyt dla każdej linii podmiejskiej. W
                                taki oto dziwny sposób się to liczyło. W Warszawie prowadzona jest
                                także „deregulacja”, tylko taka w wersji polskiej. Polega ona na tym, że ZTM
                                oddaje prywatnym przewoźnikom np. ITS Michalczewski, Connex, Mobilis, PKS
                                Grodzisk Mazowiecki linie autobusowe, aby na nich właśnie jeździły ich autobusy
                                zamiast MZA. Płaci tym prywatnym przewoźnikom 3.65 za każdy kilometr
                                przejechany przez autobus danej firmy. MZA żąda od ZTM prawie 6.00zł za
                                przejechany kilometr od jednego autobusu. Różnica jest widoczna gołym okiem.
                                Autobusy prywatnych przewoźników z wyglądu niczym nie różnią się od tych z MZA.
                                Są takie same kolorystycznie , mają takie same kasowniki itd. Dla zwykłego
                                pasażera nie robi to różnicy, a jeździ zamiast starym Ikarusem z MZA nowym
                                niskopodłogowym autobusem MAN. I teraz zapewne ciśnie się na usta pytanie,
                                dlaczego linii do Marek nie przejmą ci prywatni przewoźnicy i nie będzie trzeba
                                płacić dopłat? Otóż można zabrzmi to dziwnie, ale wszystkiemu winne są bardzo
                                liczne w MZA związki zawodowe. Za każdym razem, kiedy ZTM chce oddać kolejną
                                linię prywatnemu przewoźnikowi musi pytać o zgodę związki zawodowe. A te
                                wyrażają zgodę bardzo niechętnie po uprzednim zagwarantowaniu przez ZTM że nie
                                będzie zwolnień wśród kierowców. Jako ciekawostkę podam, że w zwykły dzień
                                tygodnia, kiedy kursują wszystkie linie autobusowe, pojazdy MZA spalają 10
                                TON !!! paliwa. Gołym okiem widać jakie pieniądze potrzebne są w Warszawie na
                                samo paliwo, nie mówiąc już o utrzymaniu zajezdni, mechaników, kierowców, kadry
                                urzędniczej oraz dyrekcji. Jestem pewien, że MZA w Warszawie jest takim „małym”
                                PKP, które wciąż domaga się pieniędzy, a komfortu jazdy żadnego. Natomiast co
                                do przystanków, to dlatego piszę to z takim spokojem, ponieważ wiem jak
                                wyglądają przystanki podlegające pod ZTM a jak te należące do „prywaciarzy”.
                                Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć wygląd przystanków należących do prywaciarzy to
                                polecam przejażdżkę na trasie Marki – Radzymin. Te skorodowane kawałki blachy
                                wystające z ziemi jakie zobaczycie były kiedyś przystankami, którymi
                                obecnie „oficjalnie” opiekują się prywatni przewoźnicy jeżdżący przez Marki np.
                                do Radzymina czy Wyszkowa. Jak dbają wystarczy zobaczyć – widok nie wymaga
                                komentarza. I tak jest wszędzie gdzie tylko przystanki nie należą do ZTM.
                                Postarałem się najjaśniej jak potrafię odpowiedzieć na zadane pytania. Jeżeli
                                pojawią się jakieś nowe, to z chęcią odpowiem.
    • stary.pustelnik Re: Linie 718 i 805 02.04.04, 18:01
      W BIP znalazłem
      Uchwała Nr XIII/104/2004 Rady Miasta Marki z dnia 24 marca 2004 roku w sprawie
      wyrażenia zgody na zawarcie porozumienia międzygminnego z miastem stołecznym
      Warszawą dotyczącego powierzenia zadania w zakresie lokalnego transportu
      zbiorowego
      marki.bip.ornak.pl/pl/bip/uchwaly/2004_rok/104
      • man72 Tragiczny Przykład 15.04.04, 17:26
        Witam Wszystkich!!!
        Do tej pory opisywałem przykłady wyższości przewoźnika ZTM nad prywatnymi
        firmami przewozowymi. I oto życie przyniosło nam niestety tragiczną informację –
        otóż w dniu wczorajszym autobus linii „M” (należący do prywatnego przewoźnika)
        jeżdżący na trasie Marki >Wołomin około godziny 9.00 potrącił śmiertelnie na
        pasach na skrzyżowaniu ulic Bandurskiego i al.Piłsudskiego 12-sto letnią
        dziewczynkę. Zaraz po zdarzeniu, kiedy pojawili się na miejscu policjanci z
        naszego komisariatu okazało się, że pojazd ten miał dzień wcześniej zabrany
        dowód rejestracyjny za kompletnie łyse opony oraz kompletnie niesprawny układ
        kierowniczy i hamulcowy. To są właśnie prywatni przewoźnicy, którzy oszczędzają
        na wszystkim kosztem bezpieczeństwa pasażerów i innych ludzi. W identycznym
        stanie technicznym jest większość jeżdżących przez Marki autobusów do Radzymina
        czy Wyszkowa. Dlatego właśnie uważam, że nie ma lepszego przewoźnika niż ZTM.
        • sloggi Re: Tragiczny Przykład 15.04.04, 17:30
          Niestety 3/4 taboru prywatnego to złom na czterech kółkach - liczy się zysk
          ajenta a nie bezpieczeństwo pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka