Gość: Jerzy Krajewski
IP: *.marketingserwis.pl
29.10.02, 13:29
Szanowny Panie Irytek!
To ja byłem siłą sprawczą KWW "Rozsądny Gospodarz". Jego organizację
rozpocząłem w sierpniu 2002 r. od pozyskania radnego Wacława Puławskiego. Na
początku września zawiązaliśmy komitet wyborczy. Osobiście napisałem zręby
jego programu. Osobiście znalazłem większość chętnych do kandydowania do rady
miasta (w Pustalniku zabrakło nam jednego kandydata). Osobiście
zorganizowałem większość kampanii wyborczej, która oparta była głównie na
dwóch numerach "Głosu Mareckiego". Osobiście sfinansowałem 60% kosztów
kampanii wyborczej. To ja byłem i jestem przywódcą KWW "Rozsądny Gospodarz".
Beze mnie ta grupa nigdy by nie powstała. Beze mnie ta grupa się rozpadnie.
To był mój start na lokalnej scenie politycznej. W wyborach na burmistrza
zdobyłem 10% poparcia, dwa razu więcej niż kandydatka popierana przez potężną
partię polityczną SLD.
Jedni powiedzą, że to porażka, innie, że sukces. W sierpniu 2002 r. byłem
osobą prawie nieznaną w Markach (w przeciwieństwie do moich konkurentów:
obecnego burmistrza Janusza Werczyńskiego, poprzedniego burmistrza Roberta
Tankiewicza i najbardziej popularnego w Markach lekarza Pawła Chojnowskiego).
W ciągu dwóch miesięcy zaistniałem w świadomości większości mieszkańców
Marek. W niedzielę 10% z głosujących wybrało mnie.
Proszę zapytać speców od marketingu, czy zdobycie 10% nasyconego rynku w
ciągu dwóch miesięcy to jest sukces czy porażka. Założę się, że odpowiedzą,
że to sukces.
W marketingu stosuje się nie tylko pozytywne kampanie. Jeżeli tylko można,
używa się również elementów krytykujących konkurencyjne produkty. W polityce
kampanie negatywne są dopuszczalne i przynoszą efekty.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski