Dodaj do ulubionych

Wspomnienia na temat Pustelnika.

06.11.02, 01:17
No, nareszcie. Po przerwie znowu dolaczam sie do dyskusji. Witaj Raffix! Witaj gaja01! Witajcie nowi internauci.
Raffix, co sie dzieje, czy nie panujemy nad sytuacja? [usunieto za wzgledu na zlamanie regulaminu Forum]
Teraz na temat Pustelnika. Jestem lokalnym patriota i stwierdzam, ze Pustelnik istnieje, przynajmniej u starszych
mieszkancow jako odrebne "miasteczko". Mieszkancy do dzis mowia, ze mieszkaja w Pustelniku, bo i nawet
nazwa brzmi lepiej niz Marki. Co do granicy Pustelnika, to z pewnosica - od zachodu ul. Sloneczna , ale dopiero
na
wysokosci dawnego Polmo i Polmozbytu, od polnocy - granica z W-Wa Bialoleka, od wschodu - trzy przecznice
za d. ulica Marchlweskiego, zas od poludnia - Zieleniec, tuz za dawnymi gliniankami ( Konskie). A swoja droga to
mile wspominam czasy, gdy chodzilem sie kopac na Konskie, patrzyc jak ludziska lowia ryby na Meksyku (
chociaz potem glinianki otaczajace to bajoro totalnie zdziczaly).
A zakupy? Pamietacie moze w latach 80-tych malutki straganik na kolach (warzywa-owoce) u pani Janki?
Straganik ten zawsze stal na rogu Pomnikowej i Swierczeskiego. To byly fajne czasy! Mama wysylala mnie po
Klubowe lub Zefiry do Nowoczesnej. Po kwiaty chodzilo sie na rog Pomnikowej i Chocimskiej. Przychodnia byla
w
dzisiejszej Aptece. A kto pamieta sklep u Wrotkowej? A kto nosil buty do naprawy u Kopki? A wodeczka?
Oczywiscie meta na "domkach".
A kto pamieta super lody u Bulika? A kto pamieta czasy kiedy po sadzonki chodzilo sie do siostr zakonnych?
Acha, jeszcze budka z lodami Kalisiaka, na Pustelniku 1szym , zawsze dwa smaki, kulka po 50 groszy.
Pamietacie sklep zelazny, artykuly papernicze i spozywczy na przeciwko dzisiejszej stacji benzynowej?
Pustelnik mial swoisty klimat. Z jednej strony troche zacofany, ale NASZ!
Ach, to byly czasy!
Trzymajcie sie!
Obserwuj wątek
    • Gość: pikolo Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 07:26
      Drogi Panie ins to co pan pisze na temat Jerzego Krajewskiego,to az przykro
      czytać to co pisze J.K natemat Werczyńskiego to jest prawdą piszę to dlatego że
      oszustwo Werczyńskiego dotkneło mnie osobiśćje,dlatego potwierdzam że
      Werczyński to oszust.kłamca itd. Natomiast podobało mi się to co Pan wspomniał
      o Pustelniku ,powróciły wspomnienia. Pozdrawiam
      • Gość: Jerzy Krajewski Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. IP: *.marketingserwis.pl 06.11.02, 10:51
        Drogi Panie Pikolo!
        Jeżeli skrzywdził Pana Werczyński, chętnie zajmę się tą sprawą. Proszę
        skontaktować się ze mną przez mail jerzy-krajewski@wp.pl.
        Pozdrawiam
        Jerzy Krajewski
        Gość portalu: pikolo napisał(a):

        > Drogi Panie ins to co pan pisze na temat Jerzego Krajewskiego,to az przykro
        > czytać to co pisze J.K natemat Werczyńskiego to jest prawdą piszę to dlatego
        że
        >
        > oszustwo Werczyńskiego dotkneło mnie osobiśćje,dlatego potwierdzam że
        > Werczyński to oszust.kłamca itd. Natomiast podobało mi się to co Pan
        wspomniał
        > o Pustelniku ,powróciły wspomnienia. Pozdrawiam
      • Gość: Rychu ostrzeżenie !!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 11:53
        Szanowny panie Pikolo!!!!
        Proszę uważać na wypowiadane słowa i bliższe kontakty z Krajewskim. To, co pan
        powie Krajewski wykorzysta, natomiast później to pan a nie, kto inny będzie
        musiał wszystko powtórzyć na policji i ewentualnie przed sadem. Wszyscy
        dotychczasowi wiarygodni świadkowie Krajewskiego musieli przejść taką drogę i
        zapewniam, że nie było to dla nich przyjemne. Wybór należy do Pana.

    • Gość: Raffix Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. IP: *.braun.de 06.11.02, 09:08
      ins napisał:
      > No, nareszcie. Po przerwie znowu dolaczam sie do dyskusji. Witaj Raffix!
      > Witaj gaja01! Witajcie nowi internauci.
      Witaj Insie! Nie bylo Cie tu ladnych pare miesiecy. Ciesze sie, ze wrociles.

      > Raffix, co sie dzieje, czy nie panujemy nad sytuacja? Pan J.K. pisze takie
      > bzdety, a ludziska skazani sa to czytac (chociaz - nie, nie musza). (...)
      Oj dzieje sie dzieje - ostra zadyma przedwyborcza dotknela takze nasze forum.
      Ale mam nadzieje, ze sytuacja bedzie stopniowo sie uspokajac.

      Super wspomnienia o Pustelniku!
    • pustelnik2 Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. 06.11.02, 09:36
      Witam krajana !
      Już z przyjętego przeze mnie logo widać, że także jestem lokalnym patriotą.
      Do wspomnień Ins'a mogę dodać sklepik "pod kasztanem" , ciastka i oranżadę "U
      Trenknera" lub "U Ostrychowej" , sklep " U Kosmula" ale także i "u
      Marciniakowej" na Parceli.
      Do dziś nazwa Pustelnik trwa w pamięci mieszkańców, jednakże jest starannie
      pomijana w wypowiedziach urzędników gminnych. Wszystkim urodzononym w
      Pustelniku , wymieniającym dowód osobisty wpisują miejsce urodzenia Marki. Na
      okreslenie obszaru będącego faktycznie Pustelnikiem używają innych określeń:
      środkowa część miasta, Marki środkowe, itp. Stosują także podobne zabiegi -
      choć
      rzadziej -do Strugi nazywając ją Marki północne . Niesławnie zapisał się w
      historii Pustelnika niejaki R.Tankiewicz stwierdzając - gdy był Burmistrzem -
      że "wszystko co leży za kanałem a nie jest Markami nalezy spychaczem zaorać".
      Ciekawa wizja rozwoju miasta !
      Wracam do głównego tematu.
      Uważam , że należy podjąć starania o powrót historycznej nazwy naszej części
      miasta na jego mapę i do świadomości społecznej. Miasto się rozwija i w
      przyszłości brak historycznych nazw na określenie rejonu zamieszkania spowoduje
      pojawianie sie potworków językowych typu " na blokach" , "marecki
      Manhattan" , "domki" czy też "slamsy".
      Prawdą jest, że przed 40-50 laty młodzież z Marek i Pustelnika toczyła "wojny"
      między sobą, ale dziś sposób rozwiązywania sporów przeniósł się szczęśliwie na
      inny szczebel. Choć do dziś pobrzmiewają jeszcze tu i ówdzie buńczuczne
      przejawy "mareckiej" wielkości, do wypowiadania "wojny" nikogo zachęcał nie
      będę. Jednakże przywrócenie nazwy Pustelnik ułatwić może
      integrację społeczności - tak znakomicie podzielonej w ostatnich wyborach -
      wokół ważnych celów (np. budowy gimnazjum a może szkoły średniej, tworzenia
      terenów zielonych wokół glinianek zw. Meksyk'iem czy też budowy basenu) oraz
      łatwiejszą asymilację nowych mieszkańców zarówno z budynków wielo- jak i
      jednorodzinnych.
      Potwierdzam, że Pustelnik istnieje ale dokładam jednocześnie starań aby istniał
      dalej. I zachęcam, namawiam do tego innych współbraci, współparafian i
      współmieszkańców Pustelnika.
      Pozdrawiam,
      P.
    • Gość: amba Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 06.11.02, 11:55
      Czołem Pustelniku!!!
      Piękności masz wspomnienia,Pozazdrościć.Gdybyś jednak znowu z pewnych przyczyn
      musiał zamilknąć,podaj adres pierdla,to paczuchę z cebulą skompletuję i
      osobiście dostarczę.Miło Cię poznać,mam nadzieję,że pozostaniesz na
      dłużej.Pozdrawiam:-)
      • pustelnik2 Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. 06.11.02, 12:35
        Dzięki Amba za dobre słowo.
        Dołożę starań aby pozostać na dłużej na tym forum.
        Tylko podwyżka opłat za połączenia telefoniczne lub awaria komputera może mnie
        powstrzymać od bywania w naszym wirtualnym mieście.
        Odwzajemniam ciepłe powitanie,
        Pozdrawiam
        P.


      • Gość: pikolo Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 16:51
        Pane RYCHU ? Wszystko co mówię jest prawdą i powiem to wszędzie na policij i w
        sądzie,a bać pwinien się Werczyński i jego klika pozdrawiam.
        • Gość: Rychu powodzenia Pikolo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 17:54
          Szanowny Pikolo!!!!
          Twoje słowa w twoich ustach.
          Twoje świadectwo w twoim sumieniu.
          Będziesz z pewnością pierwszym świadkiem Krajewskiego, który nie wyprze się
          przed policją swoich podejrzeń.
          Może w końcu będziemy mieli jakiś potwierdzony dowód przestępczej działalności
          a nie tylko ploty z magla.
          Pozdrawiam.
        • Gość: Jerzy Krajewski Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. IP: *.marketingserwis.pl 08.11.02, 11:43
          Szanowny Panie Pikolo!
          Ciągle czekam na informacje od Pana. Kiedy możemy się spotkać?
          Pozdrawiam
          Jerzy Krajewski


          Gość portalu: pikolo napisał(a):

          > Pane RYCHU ? Wszystko co mówię jest prawdą i powiem to wszędzie na policij i
          w
          >
          > sądzie,a bać pwinien się Werczyński i jego klika pozdrawiam.
          • Gość: pikolo Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.11.02, 16:28
            Panie Krajewski zna pan moją sprawę,dawna psiadłość Kosiany.pozdrawiam .
    • Gość: Zuldi- Marejka Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 08:41
      Oj, Łezka się kręci. Pamiętam to wszystko, ale niektóre elementy jak przez
      mgłę. Jeździłeś Ciufają? Mnie parę razy przywieziono, ale w wózku dziecięcym.
      Czuję, że chodziłeś do do Starej Budy, a jeśli tak to na pewno śni Ci się
      czasami Ś.P. Z.Reda – to był klimat. Bralewska za Mojej kadencji została
      Chrecewiczową, a do kibla chodziło się na dwór – przede wszystkim za kibel
      na „solówy”.
      U mnie metę miała Ardela. Lody u Bulika były lepsze od Kaliśiakowych dopóki żył
      Stary Bulik. Na Meksyku ( jak nie było Zwały ), to się nawet parę razy topiłem.
      Potem chodziło się na Babskie (Grobelkę), Dziecięce i Niemieckie ( Legenda
      głosi, że na dnie był niemiecki czołg – cudowny kit).
      Miło powsopominać.
      • pustelnik2 Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. 07.11.02, 10:49
        Oj kręci się łezka, kręci i to w każdym oku!
        Ciuchcią jeździłem i gdzieś w starych szpargałach znalazłbym zapewne bilet na
        przejazd z ostatniego dnia jej kursowania (chyba 31/08/1974).
        Do Starej szkoły chodziłem w czasach , gdy jeszcze nie pracowała w niej Śp.
        P.Reda, ani P.Bralewska. Pracowała za to P. Zbrożek, P. Zając , Matematyk - Pan
        Kowalczyk.
        Najstarsze glinianki, na które przychodzili mieszkańcy Pustelnika - ale także
        przyjeżdżali ciuchcią mieszkańcy Zacisza, Targówka i Szmulek - był Basen (tuż
        przy Niemieckich.
        Glinianki "Meksyk" - nazwane tak dla uczczenia olimpiady w 1968r. - powstały
        gdzieś tak ok. tego roku. Tam też przeniosła się młodzież i rodziny z dziećmi
        aby zażywać kąpieli. Woda była czysta (choć nieco "mułkowata") i głębsza niż na
        Basenie.
        Cóż tam . Wspominać trzeba, ale teraźniejszość wzywa.
        Dobrzy byłoby, gdyby tereny wokół "Meksyku" pozostały naturalnymi i stanowiły
        miejsce spacerów i wypoczynku dla mieszkańców tego rejonu .
        Chcą mieć swój park na rzeką Długą mieszkańcy Marek (starych), My - mieszkańcy
        Pustelnika - powinniśmy chcieć także mieć swój park nad "Meksykiem". A
        mieszkańcy Pustelnika i Zieleńca po drugiej stronie głównej drogi mogliby
        chcieć i mieć park np. w rejonie "Konnych". Mieszkańcy Strugi powinni także
        mieć swój park i najlepszym miejscem byłaby chyba "Wenecja". O to trzeba wołać
        i dopominać się dziś, aby jakiś chłystek nie podjął decyzji o "rekultywacji"
        tych obszarów metodą zastosowaną kilka lat przy ul. Stawowej, na Zieleńcu, na
        tyłach stacji benzynowej "Petrochemii" . A współtwórca takiej metody
        rekultywacji –RT - czai się ponownie na Urząd.
        Miasto winno rozwijać się w zgodzie z naturą a nie "gwałtem" na nią.
        Pieniądze na rozwój miasta lepiej pozyskiwać od nowozbudowanych domów
        mieszkalnych i z udziału w podatkach nowoprzybyłych mieszkańców miasta niż firm
        tworzonych niekiedy pomiędzy osiedlami (hałaśliwych-Radex , smrodzących -
        FOC , podtruwających okolice- garbarnie).
        A kiedyś, spacerując po parkach i wspominając nasze dzieciństwo i okres
        dorastania będziemy mogli dostrzec te same drzewa , dróżki i łąki, jakie
        widzieliśmy ... dzieści , ... dziesiąt lat temu.
        Czyż nie jest to możliwe ?

        Pozdrawiam
        P.
        • Gość: Zuldi-Marejka Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 11:34
          Wenecji już nie ma – zasypana. Za chwile powstanie tam osiedle domów
          bliźniaczych i już nic jej nie pomoże. Taka jest siła prywaty i cholerne prawo
          rynku. Jeśli w Miejscowym Planie zapisana jest zabudowa mieszkaniowa to nikt
          nie uratuje, a nasz Plan jest totalnie, tylko i wyłącznie nastawiony pod
          inwestorów. Na razie na terenie glinek przy Zwale są przewidziane tereny
          zieleni miejskiej, ale podobnie było z Wenecją. Przy następnym uchwalaniu Planu
          może się to zmienić, gdyby pojawił się genialny inwestor ( może trochę zbyt
          dużo defetyzmu ).
          • Gość: Raffix Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. IP: *.braun.de 07.11.02, 11:41
            Gość portalu Zuldi-Marejka napisał(a):
            > Wenecji już nie ma – zasypana. (...)
            No wlasnie - co to byla ta Wenecja w Strudze? Widzialem tam - o ile dobrze
            pamietam - zaniedbany stawik i cos na ksztalt parku. Kto i kiedy go stworzyl?
          • Gość: AGA Re: Wspomnienia na temat Pustelnika i coś jeszcze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 12:13
            Gość portalu: Zuldi-Marejka napisał(a):

            > Wenecji już nie ma – zasypana. Za chwile powstanie tam osiedle domów
            > bliźniaczych i już nic jej nie pomoże. Taka jest siła prywaty i cholerne
            prawo
            > rynku. Jeśli w Miejscowym Planie zapisana jest zabudowa mieszkaniowa to
            nikt
            > nie uratuje, a nasz Plan jest totalnie, tylko i wyłącznie nastawiony pod
            > inwestorów. Na razie na terenie glinek przy Zwale są przewidziane tereny
            > zieleni miejskiej, ale podobnie było z Wenecją. Przy następnym uchwalaniu
            Planu
            >
            > może się to zmienić, gdyby pojawił się genialny inwestor ( może trochę zbyt
            > dużo defetyzmu ).


            Miejscowy plan dla miasta to podstawa, jeśli nie ma w nim przewidzianych form
            ochrony dla terenów o szczególnych wartościach przyrodniczych - to już po nich.
            Jest natomiast pewna kwestia, trudna do rowiązania przy zadowoleniu obu stron -
            mam na myśli ogółu mieszkańców i tych mieszkańców, którzy mają to szczęście
            poiadać taki teren, a gmina jest gdzieś pośrodku.
            Bowiem z jednej strony chcemy mieć dostęp do takich uroczych miejsc, a zdrugiej
            strony właściciel chce móc na nim inwestować.
            Jeśli Rada, wprowadzi ustalenia w miejscowym planie takie które uniemożliwią
            inwestowanie właścicielowi, to ten ubiegać się będzie o odszkodowanie lub wykup
            takiej nieruchomości (a ten będzie się skarżył gazetom że go wykorzystano).
            W tym jest szkopuł, co jest mniejszym złem dla interesów miasta, czy umożliwić
            inwestowanie właścicielowi, czy nie i płacić mu odszkodowanie chroniąc grunty
            przyrodnicze?
            Od razu nasuwa się pytanie, czy wobec tego lepiej stworzyć jakiś ład
            przestrzenny w budownictwie dla wszystkich właścicieli, uwzględniając potrzeby
            rozwoju miasta jak kanalizacja, oświetlenie, utwardzenie ulic, odszkodowania za
            ulice, wodociągi przy wykorzystaniu terenów na zieleń publiczną z tego co już
            jest gminne, czy starać się objąć formą ochrony resztę wartościowych
            przyrodniczo terenów bezwzględu na koszty.
            Ale ten problem to nie tylko to czy umożliwić inwestorom działania czy też nie
            (bo hasło inwestor to też indywidualny właściciel nie tylko duża spółka), także
            sposób w jaki my właściciele respektujemy ustalenia tegoż planu,(znam bo się
            interesowałam tekstem tego opracowania). na przykład dla wielu miejsc ustala
            tzw. powierzchnię biologicznie czynną czyli to co powinno być na gruncie wolne
            od zabudowy, a właściciele betonują czasem prawie całe podwórka.
            Następny przykład: ustala jako warunki ochrony przyrodniczej iż należy
            pozostawiać zadrzewienia śródpolne i leśne, lub grupy zadrzewień o wartościach
            przyrodniczych - a mieszkańcy wycinają z reguły wszystko w pień, lub starają
            się wyciąć udowadniając że to chore drzewa, że zgrażają bezpieczeństwu,
            podlewając je jakimiś kwasami itp. a żeby ratować takie drzewa trzeba mieć
            pieniądze na ich leczenie, nie każdy może.
            Jak widać problem jest wielowątkowy, ja osobiście przyglądam sie uważnie
            programowi edukacyjnemu, mającym na celu kształtowanie świadowmości
            ekologicznej u dzieci i młodzieży w całej Polsce (stąd między innymi reforma
            oświaty).

            Co do Wenecji panie Raffix - był to bardzo duży staw z wyspą pośrodku, gdzie
            przed wojną i jeszcze w czasach powojennych ludzie relaksowali się pływaniem na
            łódkach, była to okoliczna atrakcja nie tylko dla markowian.
            • Gość: Zuldi-Marejka Re: Wspomnienia na temat Pustelnika i coś jeszcze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 12:50
              Chylę czoło przed Pani znajomością problematyki planowania przestrzennego!
              Właściciel prywatny to świętość i rozumiem jego argumenty broniące możliwości
              inwestycyjnych posiadanego terenu. Wiadomo jednak o procedurze pozwalającej
              chytrym gminą przejmować tereny własnościowo zaniedbane w celach np. tereny
              oświaty i sporu, zieleni miejskiej, lub budownictwa komunalnego. Potem w cwany
              sposób przekształca się te tereny na inne przeznaczenia.
              To wszystko ma wielowątkowy kontekst, w którym gigantyczne znaczenie ma
              ciśnienie inwestycyjne związane z walką z bezrobociem i dlatego nie ma co
              wariować w żadną stronę, a rozsądnie gospodarować przestrzenią.
              Istotną rolę odgrywa w tym wszystkim Idea Zrównoważonego Rozwoju ( a propos :
              prezydent jakiegoś miasta tą Ideą tłumaczył ostatnio w mediach zakup
              drogocennego pianina dla gminy, by zrównoważyć łobuzerię na ulicach). Mam
              nadzieję, że w gminie ktoś ma o tym pojęcie. Marki zyskają, jeśli oprócz
              atrakcyjności inwestycyjnej, wyrobią sobie renomę miejsca bardziej przyjaznego
              dla mieszkańców. W tym momencie tam jest atrakcyjnie gdzie jest praca, ale daj
              Boże by z czasem się to zmieniło.
              • Gość: AGA Re: Wspomnienia na temat Pustelnika i coś jeszcze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 12:59
                Ah! daj Boże! daj Boże!
                Zostaw tą "PANIĄ" w spokoju, bo czuję przez to starzej niż wyglądam. A sam
                zwrot zostaw na załatwienie urzędowych spraw tam ten zwrot jest bardziej
                stosowny niż dla mnie.
        • chrisfox Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. 14.01.04, 10:53
          pustelnik2 napisał:


          > Ciuchcią jeździłem i gdzieś w starych szpargałach znalazłbym zapewne bilet
          na
          > przejazd z ostatniego dnia jej kursowania (chyba 31/08/1974).

          Czy naprawdę jest taka możliwość? Gdyby można go było zeskanować... To by była
          prawdziwa perełka na stronie o kolejce. A może jeszcze ktoś ma coś podobnego
          (nie musi być z ostatniego dnia)?

          Przy okazji, zapraszam:
          www.chrisfox.kolej.szczecin.pl
          Pozdrowienia
          Krzysiek
    • widan Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. 08.11.02, 16:42
      Zapraszam serdecznie do nowego wątku o Pustelniku. Założyłem nowy wątek na
      temat Pustelnika aby uniknąć wszelkich dyskusji politycznych.
    • rafal.redel Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. 03.01.04, 23:41
      Wspomnienia na temat Pustelnika powoli zbliżają się do czeluści archiwum, pora
      by więc "wyciągnąć je" na górę...
      • widan Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. 11.03.04, 19:21
        Marki, zaznaczone na mapie okolic Warszawy z końca XVIII w. miały kilkanaście
        domów; na południe od nich /w okolicy obecnej ulicy Sportowej/ zaznaczona była
        osada Chałupy, również o kilkunastu domach a w zaznaczonym Pustelniku,
        znajdował się tylko jeden dom/ prawdopodobnie nazwę "Las" przemianowano
        na "Pustelnik" pod koniec XVIII w./(*13).
        Marki w latach 1805-1807 zamieszkiwało 49 gospodarzy, jedna włóka była wolna
        jako wójtowska, czynna była karczma. Wieś rozsiadła się wówczas na 2540 prętach
        miary magdeburskiej. W 1820 r. zajmowała już obszar 3750 prętów miary
        magdeburskiej; mieszkało w Markach 55 rolników, istniała szkoła, karczma i
        gajówka(*14).
        W Pustelniku w 1827 r. było 7 domów, w których mieszkało 46 mieszkańców(*15).
        Strugi, jako wydzielonej wsi czy osady w tym czasie nie określono.
        _________________________
        *13 Mapa okolic Warszawy Malletskiego z 1817 r. AGAD Zbiory kartograficzne 595-
        10
        *14 Słownik geograficzny Królestwa Polskiego,LIV 1885 s.123
        *15 Słownik geograficzny Królestwa Polskiego LIX s.309

        Informacja pochodzi z najnowszej książki Czesława Brodzickiego –
        „Rzymskokatoliccy, ewangelicy oraz Żydzi w tworzeniu społeczeństwa Marek koło
        Warszawy”
        • rafal.redel Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. 13.03.04, 18:40
          widan napisał:
          (...)
          > Informacja pochodzi z najnowszej książki Czesława Brodzickiego –
          > „Rzymskokatoliccy, ewangelicy oraz Żydzi w tworzeniu społeczeństwa Marek
          > koło Warszawy” (..)

          Szanowny Widanie,
          Chciałbym się dowiedzieć, gdzie można nabyć tę książkę?
          • widan Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. 13.03.04, 21:49
            rafal.redel napisał:
            > Chciałbym się dowiedzieć, gdzie można nabyć tę książkę?
            • rafal.redel Re: Wspomnienia na temat Pustelnika. 14.03.04, 00:20
              Dziękuję za informację. Poprzednią książkę ("Marki koło Warszawy") czytałem -
              chętnie natomiast wybiorę się do "Skali" po kolejną publikację Czesława
              Brodzickiego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka