ambanasik
23.01.07, 23:06
"Ofiara boża, już 2 miesiące leżę w Lagos jak Łazarz i zmagam sie z
chorobą.To jakaś infekcja tropikalna, zatrucie krwi czy działanie tajemnych
jadów, dośc ze opuchłem, a ciało pokryło sie wrzodami, ropniami i
czyrakami.Nie mam więcej siły walczyć z bólem i proszę Warszawę o zgodę na
powrót..."
"Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, jak wygląda praca korespondenta agencji
prasowej.Powinien on być swiadkiem wszystkich ważniejszych wydarzeń na
obszarze trzydziestu milionów kilometrów kwadratowych..."
Najbardziej nieodpowiedzialne było to, że przerywałem nagle łaczność z
Warszawą, nie mówiłem co zamierzam robić i znikałem bez sladu: zapadałem sie
w dżungli, płynąłem łódką po Nigrze albo wedrowałem z nomadami przez
Saharę.Centrala nie wiedziała, co sie stało, gdzie jestem i jak mnie
szukać.Na wszelki wypadek rozsyłali depesze do różnych ambasad.Kiedyś
dotarłem do Bamako, a tam w naszej ambasadzie mówią mi:-Szukają cię, już
dawno szukają cie- pokazują mi depesze: Gdyby przypadkiem w kraju waszego
urzedowania pojawił się red. Kapuściński prosimy zawiadomić PAP via MSZ "
:-(