Dodaj do ulubionych

Zmarł Ryszard Kapuściński

23.01.07, 23:06
"Ofiara boża, już 2 miesiące leżę w Lagos jak Łazarz i zmagam sie z
chorobą.To jakaś infekcja tropikalna, zatrucie krwi czy działanie tajemnych
jadów, dośc ze opuchłem, a ciało pokryło sie wrzodami, ropniami i
czyrakami.Nie mam więcej siły walczyć z bólem i proszę Warszawę o zgodę na
powrót..."

"Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, jak wygląda praca korespondenta agencji
prasowej.Powinien on być swiadkiem wszystkich ważniejszych wydarzeń na
obszarze trzydziestu milionów kilometrów kwadratowych..."

Najbardziej nieodpowiedzialne było to, że przerywałem nagle łaczność z
Warszawą, nie mówiłem co zamierzam robić i znikałem bez sladu: zapadałem sie
w dżungli, płynąłem łódką po Nigrze albo wedrowałem z nomadami przez
Saharę.Centrala nie wiedziała, co sie stało, gdzie jestem i jak mnie
szukać.Na wszelki wypadek rozsyłali depesze do różnych ambasad.Kiedyś
dotarłem do Bamako, a tam w naszej ambasadzie mówią mi:-Szukają cię, już
dawno szukają cie- pokazują mi depesze: Gdyby przypadkiem w kraju waszego
urzedowania pojawił się red. Kapuściński prosimy zawiadomić PAP via MSZ "
:-(
Obserwuj wątek
    • kenula Re: Zmarł Ryszard Kapuściński 24.01.07, 09:36
      WIELKI CZŁOWIEK, WIELKI AUTORYTET.POZOSTANIE WIELKA PUSTKA I ŻAL.
    • ambanasik Re: Zmarł Ryszard Kapuściński 24.01.07, 12:43
      "...Mój szef zaprowadził mnie do pokoju, w którym stało biurko i siedziała
      maszynistka, i powiedział, że tu będę pracować.Od razu oceniłem sytuację:
      maszynistka - tak, sympatyczna natomiast biurko-wstrętne.Było to jedno z tych
      małych biurek, mysich pułapek, których tysiące stoi w naszych zatłoczonych i
      zagraconych urzędach.Człowiek za takim biurkiem przypomina bardziej inwalidę w
      gorsecie ortopedycznym niż odpowiedzialnego pracownika zajętego poważną pracą...
      ...Nie cierpię biurek! Nigdy nie miałem biurka i nigdy nie wziąłem udziału w
      zebraniu, na którm ludzie skacząc sobie do oczów i kłócąc się zajadle, dzielili
      między soba biurka....
      ...Człowiek raz posadzony za biurkiem nie umie się już od niego oderwać.Utrata
      biurka będzie dla niego życiową katastrofą, klęską, upadkiem w przepasć.Ten kto
      usiadł za biurkiem, zaczyna inaczej myśleć, zmienia się jego widzenie świata,
      jego skala wartości.Odtad będzie dzielił on ludzi na tych, którzy mają biurka,
      i tych , którzy ich nie mają, a także będzie dzielił ich na posiadaczy biurek
      ważniejszych i mniej ważnych.Swoje życie będzie widział teraz jak wedrówkę, od
      biurka mniejszego do większego, od niższego do wyższego, do węższego do
      szerszego.Posadzony za biurkiem zaczyna mówić innym językiem, już wie, chociaż
      wczoraj jeszcze bez biurka, nie wiedział nic...
      ...Kiedy mój szef przekonał się, że jego wysiłek poszedł na marne i że nie
      sposób wdrożyć mnie do urzędowania, postanowił coś ze mna zrobić.Najlepiej było
      żebym gdzieś wyjechał.Pewnego dnia wezwał mnie i powiedział, że w kasie są
      jakies ruble i żebym pojechał i coś napisał.Wsiadłem w samolot i poleciałem na
      Kaukaz, a potem w stronę Buchary i dalej".

      " Kolor Buchary jest brunatny, to kolor gliny wypalonej w słońcu.Kolor
      Samarkandy jest intensywnie błękitny, to kolor nieba i wody.
      Buchara jest kupiecka, hałasliwa, konkretna i materialna, jest miastem towarów
      i rynków, jest wielkim składem, pustynnym portem, burzuchem Azji. Samarkanda
      jest natchniona, abstrakcyjna, wyniosła i piękna, jest miastem skupienia i
      refleksji, jest nutą i obrazem, jest zwrócona do gwiazd.Erkin powiedział mi, że
      Samarkandę trzeba ogladac w noc księżycową, kiedy jest pełnia.Ziemia pozostaje
      ciemna, cały blask przejmuja mury i wieże, miasto zaczyna świecić, a potem
      unosi się do góry, jak lampion.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka