Gość: Maciek
IP: 6CHUM* / *.ssss.gouv.qc.ca
07.11.02, 17:25
......slowem - wielki swiat :)))
Zapowiadane juz od pewnego czasu przez lokalne polskie media, spotkanie z
nasza wielka gwiazda hokeja – Mariuszem Czerkawskim, grajacym swoj pierwszy
sezon w barwach Montreal Canadians, odbylo sie wczoraj wieczorem w konsulacie
polskim. Jako ze mieszkam 3 minuty od konsulatu, mialem wiec dosc czasu by po
pracy wpasc do domu, zjesc obiad i wciaz jeszcze dotrzec na miejsce zanim
przewidziana na 7:30 PM impreza sie rozpoczela. Kiedy zajechalem, sala
bankietowa konsulatu byla juz dosc szczelnie wypelniona polonia, ta dorosla i
ta mlodziezowa, poubierana w koszulki klubowe Montreal Canadians z
nazwiskiem « Czerkawski » na plecach. Ekscytacji i szumu bylo duzo. Cisza
zrobila sie dopiero wtedy, kiedy organizatorzy imprezy poinformowali
obecnych, ze honorowy gosc niestety bedzie nieco spozniony z powodu »
previous commitment « . W oczekiwaniu na gwiazde ogladalismy w ciszy filmowe
migawki z kariery Mariusza. Sala wypelnila sie elektryzujacym szmerem kiedy
dostrzeglismy go we wlasnej osobie zbiegajacego sprezyscie po schodach
konsulatu. Prezenterka, po krotkim wprowadzeniu, oddala mikrofon Mariuszowi,
ktory w sposob bardzo bezposredni, bez szpanu opowiedzial pokrotce swoja
historie; o tym ze urodzil sie w Radomiu, ze za krazkiem goni juz od 9-go
roku zycia tzn ponad 22 lata, ze zyje juz od dobrych paru lat poza krajem, ze
teskni za rodzina rozsiana miedzy Polska i Szwecja, etc etc.
Potem, dla obecnej mlodziezy, byl konkurs pod katem kariery Mariusza, w
ktorym nagrodami byly jego duze zdjecia z dedykacja.
Po mlodziezowym konkursie prezenterka poprosila o wystapienie na « front »
trzech panow – sympatykow hokeja i Mariusza, podkreslajac ze musza byc
solidnie zbudowani. Na co trzech poteznych facetow rzucilo sie do przodu,
przekonanych, ze beda pewnie uczestniczyc w kolejnym konkursie. Jakaz salwa
smiechu rozlegla sie po sali, kiedy prezenterka poprosila owych osilkow o
przesuniecie ciezkiego fortepianu z rogu sali bardziej na srodek !! Po czym,
jak sie domyslacie, nastapil krotki koncert satyryczno-muzyczny na czesc
honorowego goscia, w wykonaniu lokalnych artystow polonijnych.
Widownia rozbujala sie tak naprawde na maksa kiedy nadszedl « questions
period ». Pierwsze pytanie skierowane do Mariusza brzmialo : czym jest dla
ciebie milosc ? Odpowiedzial w sposob szczery i bezpretensjonalny, ze on
kocha ludzi, tyle ze rozne sa ksztalty jego milosci; inna ma milosc dla
kobiety z ktora dzieli zycie, inna dla coreczki, inaczej kocha rodzicow, a
jeszcze inaczej przyjaciol. Na pytanie : jak przyjales swoj transfer z NY
Islanders do Montreal Canadians, odpowiedzial ze z dosc ciezkim sercem, bo
przyzwyczail sie do ekipy z ktora gral przez 5 ostatnich lat; no ale takie
jest zycie sportowca, ze nasza dola, jak sie wyrazil, kieruja inni . Na
pytanie : co myslisz o tym, ze trenerzy polnocnoamerykanskich klubow
zarzucaja ci ze nie grasz dostatecznie fizycznie, odpowiedzial z ledwie
wyczuwalnym zaklopotaniem, ze podobnie jak hokeisci europejscy gra
technicznie, ale ze tu na kontynencie stara sie coraz bardziej wlaczac do
swojej gry element fizyczny. Pytaniom nie bylo konca. Na szczescie
prezenterka widzac pewne oznaki zmeczenia rysujace sie coraz wyrazniej na
twarzy Mariusza zakonczyla okres pytan. W programie wieczoru przewidziane
bylo jeszcze rzucenie Mariusza lwom na pozarcie, czyli……….. czesc zdjeciowa z
publicznoscia. W wielkim zamecie i z wielkimi emocjami nastapilo wiec
podpisywanie zdjec, koszulek, plakatow no i nieuniknione fotografowanie sie
grupowe i indywidualne z Mariuszem. Kazdy chcial miec z nim zdjecie. Az zal
bylo patrzec jak biedny Mariusz, ciagniety za rekaw przez niezliczonych
kandydatow do zdjecia z nim, odwracal sie to w te, to znow w inna strone,
starajac sie zadowolic wszystkich swoich wielbicieli.
A musze podkreslic, ze w sposob widoczny, rysowaly sie 2 grupy tychze;
mianowicie grupa meska interesujaca sie i znajaca na hokeju oraz grupa pan i
panienek – wielbicielek urody Mariusza. Robilo to ciekawy « melange » jesli
chodzi o rodzaj zadawanych mu pytan i reakcje na jego odpowiedzi.
Zauwazyliscie zapewne, ze o naszym hokeiscie pisze « Mariusz », a nie « pan
Mariusz » czy tez « pan Czerkawski ». A wszystko to dlatego, ze od pierwszej
chwili spotkanie nabralo tak rownej atmosferki, ze wszyscy zwracali sie do
Mariusza per TY; a Mariusz odpowiadal w ten sam sposob.
To sprawozdanie nie byloby kompletne, gdybym nie dodal, ze nieodlacznym
elementem naszego polonijnego folkloru sa……lukrowane paczki :)) Nie ma
polonijnej imprezy bez nich, sic !! Tak wiec i tego wieczoru byly cale gory (
bezplatnych ) paczkow zaoferowanych specjalnie na te impreze przez znana
montrealska firme cukiernicza.
I jeszcze taka mala refleksja osobista; bylem juz na wielu roznego typu
imprezach w konsulacie polskim
( moze dlatego ze blisko mieszkam, he he), ale uwazam ze ta z Mariuszem
Czerkawskim, poprzez jej spontaniczny charakter i bezpretensjonalnosc, byla
po prostu wyjatkowa. A moze po prostu lubimy ocierac sie o gwiazdy…….
PS. Prosze, nie strzelajcie do « reportera », ze reportaz za dlugi :))