Dodaj do ulubionych

Witam. Dluuuugasne

16.04.11, 10:52
Witam. Od bardzo dawno poczytuje Wasze forum i marze o porodzie domowym. Na porod domowy bylam zdecydowana 4 lata temu rodzac pierwsza corke (rodzilam w uk, wiec pd na nfz bez wiekszych problemow). Niestety w 36tc polozna odradzila mi pd. Dziecko wg poloznej bardzo duze, wyslala mnie na usg gdzie wielkosc dziecka sie potwierdzila (w koncu corka taka duza sie nie urodzila-4200), gbs w wymazie, do tego mieszkalismy na 3pt w kamiennicy o bardzo kretych i waskich schodach...polozna powiedzia, ze na pierwsze dziecko to duzo ryzyko i problem czysto fizyczny, bo w razie w koniecznosci beda mieli mega problem wyniesc z domu...uwierzylam jej i urodzilam w szpitalu. Nie bylo najgorzej, pojechalam o 2 rano z regularnymi skurczami (zmuszona przez moja przerazona mame, ktora i mojego meza spanikowala-i Ty Brutusie...wink), przy przekroczeniu ip poprosilam, zeby wypuscili mnie do domu, skurcze mi odeszly no i po zbadaniu wyszlo 1cm rozwarcia, silne ale b. nieregularne skurcze, po ok 1-2h badania (ktg, mocz, cisnienie) puscili nas do domu z tekstem, ze to jeszcze nie porod. 2h pozniej wrocilam z pelnym rozwarciem (jak tylko wrocilam do domu wrocily mega skurcze). Wody mi nie odeszly, nie zgodzilam sie na przebicie pecherza, po 3h parcia wymieklam, polozna przebila pecherz i chwile pozniej mialam corke. Ponownie jestem w 36tc (termin na 14.05) i znow pietrza mi sie problemy. Na wizycie w czwartek wyszlo mi bialko w moczu + wynik hemoglobiny 10.5 z 34tc. Polozna wyslala mocz na posiew, pobrala krew na Fe i mam wizyte za tydz i jesli wyniki beda ok mam zielone swiatlo i zostawi sprzet do porodu u mnie, jesli nie szpital sad. Oprocz wynikow (ktore moim zdaniem nie sa jednak zle) mam maly problem 'organizacyjny', do porodu przyjezdza polozna, ktora jest ''pod telefonem'' nie wybrana, tylko akurat ta, ktora ma dyzur wiec jest szansa, ze to nie bedzie moja polozna (sa 4 polozne) i szczerze mowiac to mi nie przeszkadza, poniezwaz moja uprawia 'technike spychajaca': na rutynowych badaniach jak maszynka robi swoje a na kazde pytanie, kazda komplikacje czy watpliwosc odsyla do lekarza rodzinnego, wiec co do jej kompetencji poza badaniem pulsu i moczu moge miec pewne watpliwosci. Tak, czytam Was i wiem, ze porody bez poloznej sie udaja, no ale teraz maz. Bardzo mnie wspiera w decyzji o porodzie domowym, ale nic nie wie uncertain Prosilam go o doksztalcenie, podrzucalam ksiazki, artykuly i filmy i nic . Jest kompletnym 'betonem' jesli cos nie dotyczy informatyki czy mechaniki uncertain Przy pierwszej corce ukladalismy plan porodowy razem tzn. ja mowilam co chce, tlumaczylam mu co to jest itd, zadawal pytania i ''rozumial''. Jak trafilismy na sale porodowa, ja w pelnym rozwarciu tlumaczylam mu co to jest przebijanie pecherza, jak to sie robi i dlaczego tego nie chce...on zapomnial i sie mnie wypytywal...wiec podczas porodu skonczylam bawiac sie w tlumacza (z ang na pl) dla mojej mamy, ktora probowala wymusic na mnie techniki rodem z prl i tlumaczac mezowi podstawowe terminy medyczne i ich za/przeciw. Na pytanie co zrobi jak polozna nie dojedzie stwierdzil, ze widzial jak polozna przyjmowala corke i bez problemu to zrobi. I co z takim fantem zrobic? Ja za bardzo racjonalnie nie mysle, bo jestem zdesperowana na pd, ale...
Obserwuj wątek
    • kalarepa1 Re: Witam. Dluuuugasne 17.04.11, 13:08
      A nie rozważałaś dodatkowo towarzystwa douli, skoro wg Ciebie mąż jest "niewyuczalny"?
    • hortensjaaaa Re: Witam. Dluuuugasne 18.04.11, 09:36
      Trzymam kciuki, aby było dobrze wink

      Mój mąż niby czyta, ale nie wiem jaki będzie tego efekt końcowy, bo przy pierwszym porodzie było jak przy Twoim... niby wszystko wiedział ale o część rzeczy się jeszcze raz pytał.. a w innych w ogóle nie dyskutował z lekarzami.. ech...

      Znam przypadki że żony bardzo edukowały mężów i znam takie gdzie kobiety wiedziały wszystko a mąż nic i tak się świetnie sprawdzał smile Życzę Ci aby wszystko było dobrze... i jużsmile
    • kaakaa Re: Witam. Dluuuugasne 18.04.11, 10:45
      @agaguru - dziecko może się urodzić nawet całkowicie bez asysty. Np. jak rodząca sobie kucnie lub uklęknie nad pościelonymi ręcznikami, to zazwyczaj żadnej pomocy nie trzeba. Mimo to, odradzam planowanie porodu bez fachowej asysty. Dobrze jest być mentalnie przygotowanym na sytuację, gdy położna spóźni się chwilę, by w razie czego nie panikować ale planowy poród bez asysty jakoś trudno mi polecać confused Jednak sporo różnych sytuacji może się wydarzyć i przydają się te dodatkowe fachowe oczy i ręce w miejscu, gdzie nasze własne nie sięgają wink Możecie mnie uznać za zmedykalizowanego betona wink
      • kropkaa Re: Witam. Dluuuugasne 18.04.11, 11:05
        Podpisuje się pod tym, co napisała Kaakaa. Pomimo, że bardzo chciałam urodzić sama (i nawet przez przypadek się udało), położna przy obu porodach była niezbędna.
    • agaguru Re: Witam. Dluuuugasne 18.04.11, 12:05
      Szczerze mowiac douli nie rozwazalam a teraz to na nia troche za pozno. Polozna raczej bedzie ale jej kompetencje nieznane, mieszkam w malym miasteczku wiec raczej ciezko, zeby utknela w korku, wszedzie max 30 min. Dzisiaj odebralam wszystkie wyniki, sa ok (no moze hemoglobina ciut nizej 10.9) a wczoraj bylismy ogladac szpital, zeby w razie koniecnosci wiedziec gdzie sie udac i oboje jeszcze bardziej wierzymy w porod domowy...maz byl kompletnym betonem w sprawach technicznych, ale tez byl mega wsparciem pod kazdym innym wzgledem, automatycznie zauwazal i reagowal na wszystkie moje potrzeby, nie panikowal i szczerze mowiac byl jedyna osoba na sali, ktora mnie nie wkurzala i byla mi potrzebna, jak wyszedl na sekunde wpadlam w panike, choc z drugiej strony raczej nie liczylabym ze potrafilby obrocic dziecko jak sie zaklinuje. Porozmawiam w czwartek z polozna jak przyjedzie zostawic swoje sprzety jaka jest szansa na to, ze nikt nie zdazy. Dzieki za odpowiedzismile
      • aldakra Re: Witam. Dluuuugasne 18.04.11, 12:35
        Wiesz, zapytałam mojego męża o to czy mi pomoże jeśli położna się ciut spóźni wink mąż zbladł i powiedział że nie ma takiej opcji że położna nie przyjedzie na czas wink jeśli ja będę zwlekała z dzwonieniem do niej (bo mi się będzie wydawało że jeszcze czas) to on po kryjomu zadzwoni jeśli uzna za stosowne big_grin Mój mąż też nie czytał, nie ma na to ani ochoty ani czasu (on nie ten typ co takie rzeczy będzie zgłębiał). I przy pierwszym porodzie tak jak u ciebie nie było mi potrzebne by on wiedział - znał się technicznie, ale by był przy mnie, potrzymał za rękę, przyniósł picie itp itd i to było najważniejsze.

        Zrób po prostu wszystko by położna jednak dojechała na czas smile
    • agaguru Re: Witam. Dluuuugasne 19.04.11, 18:05
      Dzisiaj widzialam polozna w klinice typu 'wpadnij i pogadaj'. Rozmawialysmy godzinke i powiedziala, ze przez 20lat nie spotkala sie z tym, zeby ktos nie zdazyl. Procedura jest taka, ze jak tylko cos sie zaczyna dziac dzwoni sie po polozna, bo one wola przyjechac i wrocic do bazy i za godzinke znow przyjechac niz ryzykowac. Powiedziala tez, ze w 'naszym' miasteczku sa jedne z bardziej doswiadczonych poloznych jako, ze nie ma szpitala (szpital jest 15min autostrada). W drugiej fazie porodu uczestnicza dwie polozne jedna do dziecka, jedna do matki. Jestem super szczesliwa i podbudowana smile

      • bibba Re: Witam. Dluuuugasne 03.05.11, 14:09
        agaguru smile pisze z UK, moj ostatni syn nie doczekal poloznej - polozna miala do nas zaledwie 20 min, wiedziala, ze rodze szybko - i nie zdazyla. zdazyl co prawda paramedyk z lokalnej stacji pozarowej wink

        moge zapytac gdzie mieszkasz?
      • gos85 Re: Witam. Dluuuugasne 03.05.11, 16:48
        > Dzisiaj widzialam polozna w klinice typu 'wpadnij i pogadaj'. Rozmawialysmy god
        > zinke i powiedziala, ze przez 20lat nie spotkala sie z tym, zeby ktos nie zdazy
        > l. Procedura jest taka, ze jak tylko cos sie zaczyna dziac dzwoni sie po polozn
        > a, bo one wola przyjechac i wrocic do bazy i za godzinke znow przyjechac niz ry
        > zykowac. Powiedziala tez, ze w 'naszym' miasteczku sa jedne z bardziej doswiadc
        > zonych poloznych jako, ze nie ma szpitala (szpital jest 15min autostrada). W dr
        > ugiej fazie porodu uczestnicza dwie polozne jedna do dziecka, jedna do matki. J
        > estem super szczesliwa i podbudowana smile
        >


        bardzo bym chciała żeby tak było w Polsce..kiedy będzie?? wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka