Dodaj do ulubionych

Raport dla wytrwałych ;-)

16.12.08, 12:01
Trzeci dzień biegunki rotawirusowej…
6:00 Dwoni budzik. Nieeee… Dziś nie wstaję… Choć… może lepiej zwlec się po
dobroci i nie czekać na kolejny atak wirusa? No, dobra już się podnoszę…
Profilaktycznie kieruję ostrożne kroki w stronę toalety. Intuicja była
słuszna… Paskudny wirus jeszcze mi nie odpuścił. Czyli przede mną kolejny
przes…ny dzień…
Po opuszczeniu toalety – poranny standard – szybkie śniadanie dla chłopaków,
kanapki i obiady w termos do przedszkola i szkoły. Mąż dołącza w międzyczasie.
7:00 Budzimy towarzystwo na śniadanie – na szczęście wszyscy wyglądają na
względnie zdrowych, więc zostaną rozwiezieni po stosownych placówkach. Ufff,
to znaczy, że jeśli tylko wirus będzie łaskawy, to dam radę obskoczyć
dzisiejsze zajęcia. Szczególnie, że o 8.00 mam zaliczenie z angielskiego…
7:45 Po kolejnej wizycie w toalecie (musi wystarczyć na jakieś 1,5 godziny)
wyjeżdżam na angielski.
8:00 Pani magister jak zawsze punktualna i skrupulatna. Zalicza pierwszy rok.
Ja tu tylko po znajomości – moich czeka to za tydzień. Wreszcie doczekuję się
swojej kartki z pytaniami. Nie jest źle! No, to do dzieła, by przed kolejnym
atakiem wirusa zdążyć dojechać do domu. Gdzieś między tekstem do uzupełnienia
a skrótami do rozwinięcia moja świadomość rejestruje, że od rana mam skurcze.
Ale cóż się dziwić skoro to już piąty dzień „po terminie”? Z resztą u mnie
zawsze pod koniec ciąży takich Skórczów bez liku. Swoją drogą te trzy dni
biegunki też swoje dołożyły…
8:40 Kończę. Oddaję test. Pędzę do domu na spotkanie z toaletą.
9:00 Mam chwilę wolnego. Następne zajęcia dopiero o 10:15, czyli wystarczy jak
wyjdę 9:45. Szybka kontrola poczty i ulubionych forów. W międzyczasie
dostrzegam, że trzeba koniecznie mieszkanie ogarnąć robię to przed następnymi
zajęciami, bo teraz już nie zdążę.
9:45 Zgodnie z planem wsiadam do wozu.
10:15 Od dłuższego czasu usiłuję zaparkować. Czy ci ludzie się wściekli? Czego
wszyscy szukają o tej porze na Solcu?
10:25 Zaparkowałam! Teraz marszobieg na zajęcia! Znów się spóźniam… Zajęcia
bardzo ciekawe – metody łagodzenia bólu porodowego. Siedzę naprzeciw zegara.
Mimichodem zerkam i liczę – skurcze są co jakieś 8 minut. Eeee, to znaczy, że
jeszcze nie teraz.
12:30 Przerwa w zajęciach do 17:00. Pędzę do domu trochę posprzątać.
13:00 Przystępuję do pracy – może się wyrobię do 16:00? Skurcze wciąż obecne
ale jakieś niewyraźne takie i wciąż co ok. 8 minut. Robota normalnie pali mi
się w rękach! A myślałam, że ten wirus mnie wykończył… W ramach krótkich
odpoczynków przeglądam pocztę i ulubione fora.
14:40 Dzwoni nauczycielka najstarszego – właśnie malowniczo zwymiotował po
obiedzie! Czyli jego też nie ominęło… Trzeba by go odebrać wcześniej ze
szkoły. Ale jak pojadę, to nie skończę porządków, a tak mi dobrze idzie… No
i, jak go przywiozę, to jak się wybiorę na zajęcia? Nie mam gościa z kim
zostawić a sam jeszcze za mały. Targuję się z nauczycielką – wytrzyma jeszcze
trochę? Da radę! No, to tatuś przyjedzie dziś po niego trochę wcześniej.
14:43 Dzwonię do męża. Nie jest szczęśliwy, że będzie musiał wcześniej wyjść z
pracy ale obiecuje, że odbierze chłopaków z dużym wyprzedzeniem.
Ok. 15:00 Przypomina mi się, że mam jeszcze w lodówce wczorajszą jarzynową.
Hmmm… szybki obiad? Czemu nie? Zaraz po obiedzie dzwoni kuzynka męża pytać o
pediatrę, do którego można by się z dzieckiem umówić „od ręki” – nie jestem w
stanie jej pomóc. Kończę sprzątanie i wskakuję na trochę do wanny pełnej
ciepłej wody. O, jak przyjemnie. Skurcze – z grubsza bez zmian.
15:45 Wyłażę z wanny. Hmmm, czy to aby dobry pomysł by wybierać się na
zajęcia? Trochę mi się nie chce, to fakt. Ale poza tym co raz bardziej się
zastanawiam, czy te skurcza aby czegoś nie wróżą. Co mi tam, zbadam się, w
końcu mnie uczyli. Eeee, z tego badania to wychodzi, że nieskuteczne te
skurcze (szyjka ok. 1-1,5 cm, wprawdzie miękka ale zamknięta).
16:00 Kontaktuję się z panią magister prowadzącą zajęcia o 17:00, żeby
zapytać, czy usprawiedliwi mi nieobecność, jak się przez te skurcze nie
pojawię. Kto studiował na kierunku medycznym, ten wie, że tam na wszystkich
zajęciach poza niektórymi wykładami oczekuje się od studentów 100% obecności.
Pani magister każe zostać w domu. Dobra kobieta! Z ulgą siadam do kompa.
W międzyczasie rozmawiam z przyjaciółką, którą zapraszam by przyszła mnie
odwiedzić i pomóc w przygotowaniu pieluszek i ubranek dla maleństwa. Mam
wszystko poprane ale jakoś nie ma kiedy poprasować…
16:22 Na zaprzyjaźnionym forum proszę o modlitwę w mojej intencji – czuję, że
może jednak wsparcie będzie potrzebne…
16:30 Znów zawlekam się do wanny – skurcze jakby częściej… A może tylko mi się
zdaje.
17:00 Wpadają moi chłopcy. Gromadnie włażą mi do łazienki. Nie zamykają
drzwi. Zimno! Jazgot czynią straszny. Najstarszy syn pyta od progu, czy nasz
dzidziuś urodzi się dziś w nocy, bo tatuś coś w samochodzie wspominał…
Dyplomatycznie odpowiadam, że nasz dzidziuś może się urodzić w zasadzie w
każdej chwili, więc dziś w nocy też jest to możliwe.
Przez następną godzinę trudno mi znaleźć sobie miejsce. Skurcze są
nieregularne – czasem co 6 minut, czasem nawet rzadziej a czasem następny
przychodzi już po 3 minutach. To jeszcze nie może być to! Poza tym są za krótkie
17:54 Kładę się na moment na lewym boku i namówiona przez męża dzwonię do
położnej. Mówię szczerze, jak sprawa wygląda i uprzedzam lojalnie, że nie
wiem, czy to już się zaczęło, więc nie będę miała żalu jeśli uzna, że jeszcze
nie warto do mnie się wybierać (ma bardzo daleko). Położna uznaje, że
niezwłocznie należy wsiąść w samochód i do nas jechać. No, dobra, najwyżej
posiedzi z nami trochę i wróci do domu… Ostatni skurcz przed telefonem był
dość hardcorowy, więc może jednak coś się zacznie?
Następny hardkorowy skurcz jeszcze przed 17:00. Oj, chyba kończą się żarty!
Następny skurcz jest już party!!! Wołam do męża, że mnie popiera i żeby mi
natychmiast podkład i trochę ręczników przyniósł z łazienki. Mąż proponuje mi,
że pomoże m i się ułożyć z biodrami do góry. Na samą myśl o takim rozwiązaniu
mam ochotę go rozszarpać. Chyba widzi, że nie ma ze mną żartów, bo
niezwłocznie przynosi zamówione ręczniki.
Drugi party i, choć powstrzymuję się od parcia jak tylko mogę, włazi ze mnie
ogromny balon z pęcherza płodowego wypełnionego wodami poprzedzającymi. No,
teraz to już faktyczni e koniec żartów! Wyplątuję się z sukienki, którą
założyłam po ostatniej kąpieli i kucam przy łóżku na przygotowanych przez męża
ręcznikach.
Dzwoni domofon – to na pewno nasza przyjaciółka, która dwie godziny wcześniej
zapowiedziała się, że przyjedzie pomóc mi poprasować pieluszki. Mąż wychodzi
z sypialni by ją wpuścić. Nie mam pojecie gdzie zniknęli chłopcy ale wcale
mnie to nie obchodzi.
Trzeci party skurcz i czuję jak mała główka pcha się na świat. Fachowo (w
końcu mnie uczyli!) przytrzymuję główeczkę by nie uległa zbyt gwałtownej
dekompresji. Lekutkie parcie z mojej strony i główka jest już na świecie.
Ślicznie sama rotuje się twarzyczką w stronę mojego lewego uda.
W chwilę potem czwarty party skurcz. Zerkam na zegarek jest *18:08*. Maleństwo
łagodnie „wypływa” na leżące pode mną ręczniki. Jaka ulga… Spoglądam z
zainteresowaniem. To dziewczynka! Ani myśli płakać tylko oddycha spokojnie i
ciekawie przygląda się światu. Jest taka cieplutka, różowa i czyściuteńka
jakby prosto z kąpieli wyszła…
W chwilę potem do sypialnie wraca mąż. Jest troszkę zaskoczony, że to już.
Pomaga mi owinąć małą w podkład, żeby nam nie marzła. Zapraszamy też chłopców
i cokolwiek zdezorientowaną przyjaciółkę.
O 18:50 nasza położna melduje się, że jest już pod blokiem. Łożysko było
uprzejme na nią poczekać.
Do rana jest jeszcze nawr
Obserwuj wątek
    • kaakaa c.d. 16.12.08, 12:02
      O 18:50 nasza położna melduje się, że jest już pod blokiem. Łożysko było
      uprzejme na nią poczekać.
      Do rana jest jeszcze nawrót choroby rota wirusowej – tym razem „na drugim końcu”
      ale to już inna historia…
      A dla najbardziej wytrwałych czytelników, pod tym linkiem:
      s281.photobucket.com/albums/kk223/sirmich_photos/kto%20to/?action=view¤t=DSC03610.jpg
      zdjęcie. Maleńka ma na nim kilka godzin.
      Dane techniczne: 41 hbd, CŻD, 3835, g 56 cm 10 pkt APGAR
      • monicus czy to twoje 4 dziecko?! 16.12.08, 13:05
        ... jesli tak to umre zaraz z zazdrosci za caloksztalt
        • kaakaa Re: czy to twoje 4 dziecko?! 16.12.08, 13:12
          Czwarte, w rzeczy samej.
          Nie umieraj, bo kto twoje następne urodzi? wink
          • monicus Re: czy to twoje 4 dziecko?! 16.12.08, 13:20
            ja pierdziu!!!! bedziesz w tym roku w sulejowku dobra kobieto?
            sciskam cie, ciesze sie z calego serca, zazdroszcze i marze o tym samym. ten
            opis byl moim marzeniem w dwoch poprzednich ciazach. tak poprostu urodzic.
            • soldie Re: czy to twoje 4 dziecko?! 16.12.08, 13:22
              heh, gratulacje- niezła akcja
            • kaakaa w sprawie Sulejówka... 17.12.08, 14:06
              Jak nas znów Monika A. zaprosi na kolędowanie, to pewnie się potoczymy. O ile
              jekieś obiektywne trudności nas nie powstrzymają.
      • bonga_dax1 Re: c.d. 17.12.08, 09:33
        Serdecznie gratuluję i życzę rychłego ukończenia studiów, abyś mogła dzielić się
        swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi. Piękny opis i piękny poród smile
      • lessing Re: c.d. 18.12.08, 07:21
        Wielkie Gratulacje!!
        Poród marzenie, mistrzostwo swiata!
        I do tego cudna córcia! zyjcie zdrowo i szczesliwie.
        Pozdrawiam
        Ale tak miedyz nami to mam koncepcje kaaki sa dwie. jedna bzla w
        ciazy a druga udziela sie na forum. czy ja dobrze rozumiem ze jak o
        lalkach pisalysmy to Kaakaa byla dwa dni po porodzie? ale jajka jak
        mowi mala Pola
        • lessing Re: c.d. 18.12.08, 08:31
          No dobra jak o lalkach pisałysmy to byłaś dzień przed ale i tak
          podejrzewam że jesteście dwie!!!
      • imbirka Re: c.d. 20.12.08, 09:59
        Fantastyczna historia! Gratuluję!
      • deigratia Re: c.d. 27.12.08, 12:59
        Też chcę się dołączyć do gratulacji!!!
        i dopisać coś, co już wyżej wystąpiło parę razy:
        zaglądam tu dość regularnie i oczywiście ani mi przez myśl nie
        przeszło, że kaakaa może oczekiwać kolejnego dzieciątka.
        Raport napisany jak bestseller: wciągający, nawet jeśli tylkosmile o
        rotawirusie, trzymający w napięciu, i jakie zakończenie!!! myślę, że
        nikt Cię na tym forum nie pobije smile
        Organizacja? - brak słów.
        Poród? - pozostaje tylko pozazdrościć. Zupełnie jakby nie bolał..
        Mieć trzeźwy umysł.. Umieć się zbadać... Być swoją własną położną..
        Eh! No i córka po trzech chłopakach smile Mogę spytać czy wcelowana czy
        prezent?
        • kaakaa prezent... 28.12.08, 14:55
          ...jak każde poprzednie dziecko smile
          Nigdy nie celowaliśmy i nigdy w czasie ciąży nie podglądaliśmy. Lubimy
          niespodzianki smile
    • jusder Re: Raport dla wytrwałych ;-) 16.12.08, 17:07
      ach...
      jakby to .....
      zazdroszczę smile
      cudownie
    • 987ania Re: Raport dla wytrwałych ;-) 16.12.08, 19:46
      Jesteś niesamowita a po tym wpisie to padłam z zazdrości i marzę o tym, że może
      jeszcze mnie będzie kiedyś dane tak urodzić.
      P.S. A Ty tak, przepraszam, wczoraj między obiadem a kolacją postanowiłaś urodzić??


      !!!!!Gratulacje!!!!!
      • kaakaa Re: Raport dla wytrwałych ;-) 16.12.08, 21:59
        Nie wczoraj - we czwartek...
    • kropkaa Gratulacje!!! 16.12.08, 22:34
      Po prostu i normalnie mnie zatkało!
      Tu się dzieją thrillery! - akcja, emocje, co będzie dalej i finał!
      Ogromne gratulacje, a dla ślicznej Malutkiej wielu, wielu dobrych
      począków i ekscytujących, pięknych końcówek!
      Brawo Mama!
      • fizula Re: Gratulacje!!! 17.12.08, 00:12
        Warto było dzisiaj wejść na to forum :o) dla takiego świetnego
        opisu :o)
        Gratulacje!!!!
        Czwarty dzieciaczek, super! Niech Ci pięknie zdrowiutko rośnie!
        Trochę mi się mój Tosinkowy poród przypomniał, jak sobie czytałam.
    • sugarxxx Gratulacje!!! 17.12.08, 00:22
      Po pierwsze primo wielkie gratulacje
      Po drugie primo jak dziecię ma na imię?
      Po trzecie primo rozumiem, że nie tylko ja przegapiłam ciążę kaki...
      po czwarte primo, widzisz monicus, nie musisz zachodzić w ciąże żeby coś się
      działo. Ale oczywiście możesz wink
      Po piąte primo ZAZDROSZCZĘ!!!
      • silije.amj Re: Gratulacje!!! 17.12.08, 00:45
        Kaakaa szczęka mi opadła z wrażenia i leży osobno wink

        Gratulacje!
        Zatkana jestem szokiem, ale z serca gratuluję. Wiwat niesamowita mamo i
        niesamowita córeczko Kaaki. No... może współczuję tego rotawirusa.

        Jakie to pożyteczne być swoją własną położną smile))!!

        I troszkę zazdroszczę braku fazy przejściowej wink. U mnie te 30 minut między 7 a
        10 cm to jest 90% całego bólu. A też bym tak chciała ze skurczy co 6 minut od
        razu w parte wskoczyć wink

        No i wreszcie jakiś opis porodu, co też się w jednym wysłaniu nie zmieścił, jak
        mój smile)).
        • silije.amj Re: Gratulacje!!! 17.12.08, 00:47
          I prześliczna na zdjęciu jest!!!!
          • oldzinka Re: Gratulacje!!! 17.12.08, 06:49
            O kurcze! Ja nawet nie podejrzewałam, że kaakaa jest w ciąży. Coś mnie chyba ominęło. Poród wspaniały, podziwiam i zazdroszczę. Czwarte dziecko, podziwiam i gratuluję. Kurcze, tak na luzie, bez stresu, pełna pewność i spokoj. Wszystkiego najlepszego!
    • kropkaa Re: Raport dla wytrwałych ;-) 17.12.08, 08:01
      Dodam jeszcze, że podziwiam, że Kaakaa nie wygadała się ani
      słówkiem, że jest w ciąży - tym bardziej chyba wszyscy wielce
      zaskoczeni (a może nie wiedziała???wink). No i ja nie wiedziałam, że
      rodzę (też po terminiewink, ale to była moja pierwsza ciąża, a
      Koleżanki czwarta i w dodatku Koleżanka jest studentką położnictwa!!!
      Tu się dzieją rzeczy! Co to będzie dalej?...
    • kaakaa Bardzo dziękuję... 17.12.08, 14:05
      ...za wszystkie miłe słowa!
      Niestety nie jestem w stanie na razie ujawnić imienia tej słodkiej kruszyny,
      gdyż prace na forum rodziny jeszcze trwają smile
      Nad poprzednim myśleliśmy dwa tygodnie. Mam nadzieję, że tym razem nie pobijemy
      tego rekordu wink
      • oldzinka Re: Bardzo dziękuję... 17.12.08, 15:53
        To tak jak u Indian. Najpierw trzeba poznać człowieka a dopiero
        potem nadać mu imię zgodne z nim samym wink
        • juleg Re: Bardzo dziękuję... 17.12.08, 19:37
          No nie mogę, Ty jesteś kobieta orkiestrasmile Taka zorganizowana(zazdroszczęwink,
          studia, taka gromadka dzieci, milion zajęć, odbieranie porodu w biegu, ciąża też
          nie wiadomo kiedywinkgratuluję gorąco córeczki, a to niespodziewajkasmile Pamiętam,
          że kiedyś myślałaś o Irence- piękne imię!
          kiss
          • kropkaa Re: Bardzo dziękuję... 17.12.08, 20:21
            Ja chyba się z tego forum musze wipisać, tak się podłamałam... Nie
            Kaaką, tylko sobą oczywiście, no ale w porównaniu do Kaaki, bo
            wypadam bladziusieńko. Jedno dziecko (urodzone prawie samej, tylko
            to mnie pociesza), kariera zawieszona, egzamin na biegłego wisi w
            przestrzeni kosmicznej. Gdzie mi do czwórki, doktora i położnej w
            jednymsmile...
            • 987ania Re: Bardzo dziękuję... 17.12.08, 21:42
              kropkaa ja mam to samo. Jedno dziecko, urodzone w szpitalu, na szczęście sn, dwa
              licencjaty i owszem ale praca mgr leży i sama się nie chce napisać, pracy nie
              mam i nawet za bardzo nie szukam, o doktoracie kiedyś marzyłam ale chyba tylko
              na marzeniach się skończy.
            • marianna0077 Re: Bardzo dziękuję... 17.12.08, 21:55
              Matko Przenajświętsza...
              I mnie kompletnie zatkało, zaglądam tu codzień a nie zarejestrowałam
              ciąży kaaki... Czytam sobie posta o -jak sądziłam- rotawirusie smile a
              tu bum, taka historia!
              Jesteś moją absolutną idolką smile szczerze podziwiam i córki
              zazdroszczę okropnie, mam dwóch chłopaków na razie i przeczucie, że
              na dziewczynkę przyjdzie mi też trochę poczekać smile
              Wielkie gratulacje. Muszę teraz pomału wrócić do siebie po tej
              lekturze... ech.
              • juleg Re: Bardzo dziękuję... 17.12.08, 22:13
                Kropeczko właśnie maila wysłałamsmile mam te same myśli, chyba musimy iść na kurs
                organizacji życia do Kaakisuspicious
                Ja się kręcę w kółeczko a tylko dwóch syneczków mam i jedną szkołęsmile
            • gfizyk Re: Bardzo dziękuję... 02.01.09, 20:54
              Hej, to co JA MAM POWIEDZIEĆ!
              Mam na liczniku tylko udział w 4 porodach (w tym 3 swoich pociech, w
              tym 2 domowe, w tym 1 z emocjami). Nie jestem doktorem, położnikiem
              też nie!
              BAAA! Nie jestem NAWET kobietą !!!

              Chyba się wogóle wypiszę z tych "babskich for".


              Kaaka - OGROMNE GRATULACJE.
              Właśnie mnie wzięło na wspominki i zajrzałem na "porody domowe".
              Dawno tu nie byłem.
              Przeczytałem o bliskim mi porodzie pewnej forumki, którym aktywnie
              uczestniczyłem, po czym wziąłem się za lekturę Twojego postu.

              Rzeczywiście niezły thillerek. Jak się o takich rzeczach czyta w
              książkach (np Irenki Ch., czy Sheili., ) to to jakoś przechodzi
              obok. Nam się nie zdarzy. A jednak. ZDARZA się. I fajnie, że się
              zdarza.

              Przekaż proszę gratulację ode mnie mężowi.

              Grzesiek - Tata-(G)Fizyk
              • kaakaa Re: Bardzo dziękuję... 03.01.09, 16:12
                gfizyk napisał:

                > Kaaka - OGROMNE GRATULACJE.
                Wielkie dzięki!!!

                > Przekaż proszę gratulację ode mnie mężowi.
                Przekazałam. Trochę się zdziwił. Ale chyba miło mu było, bo każdy lubi, gdy my
                gratulują wink
                • gfizyk Re: Bardzo dziękuję... 03.01.09, 19:00
                  Zdziwiony?
                  Ja uważam, że gratulacja ZAWSZE należą się obojgu rodzicom (to forum
                  jest trochę zfeminizowane i czasami o nas - facetach - się zapomina).
                  Szczególnie dla obojga, jeżeli jest to poród domowy wink A już facet -
                  facetowi wink? MĘSKA SOLIDARNOŚĆ.
                  pzdr
                  g
                  • kaakaa Re: Bardzo dziękuję... 03.01.09, 19:24
                    Zdziwiony był nadawcą (ktrego nie zna) a nie faktem, że mu się gratuluje smile
                    • gfizyk Re: Bardzo dziękuję... 03.01.09, 23:59
                      Wszak wszyscy jesteśmy rodziną zwolenników domowych porodów.
                      Możesz mężowi przekazać, że też przeżyłem stres związany z brakiem
                      położnej wink.
                      Jak to mówią - znam ten ból wink
                      • oldzinka Re: Bardzo dziękuję... 04.01.09, 06:16
                        Ale śliczna panienka! Dołeczek bardzo zalotny smile
                        • fizula Re: Bardzo dziękuję... 06.01.09, 00:57
                          Prześliczna!!!
    • fraktusia Re: Raport dla wytrwałych ;-) 17.12.08, 22:18
      Gratuluję. Opis przedni, a poród niesamowity. Wszystkiego dobrego dla całej szóstki.
    • mamamada Re: Raport dla wytrwałych ;-) 18.12.08, 03:39
      Serdecznie gratuluję - ślicznej córeczki i niesamowitego porodu.
      Mnie - z przyczyn organizacyjno-prozaicznych żadna siła nie namówi
      na czwarte dziecię, ale jak czytam taki opis, to, ech...
      Życzę Wam zdrówka (mam nadzieję że wredne świństwo juz odpuściło) i
      duuużo czasu dla siebie, i żeby nadal Ci się udawało realizować i
      godzić ze sobą wszystkie ważne dla Ciebie i Twojej rodziny sprawy.
      Jeszcze raz - wielkie gratulacje smile
      • soldie Re: Raport dla wytrwałych ;-) 18.12.08, 08:41
        Jak to mawiają moi znajomi,rodzice piątki (jak na razie): "życie zaczyna się
        przy czwartym" big_grin
        • alexkieszek Re: Raport dla wytrwałych ;-) 18.12.08, 20:36
          gratuluję ogromnie! ;D
    • kasiaimichael Re: Raport dla wytrwałych ;-) 20.12.08, 00:21
      Gratulacje i wszystkiego najlepszego dla malutkiej smile
      • jola-kropek Re: Raport dla wytrwałych ;-) 20.12.08, 23:21
        kurka Kasiu, gratulacje! swietnie sobie poradzilyscie, obydwiesmile))) znowu mi sie
        maluszka zachcialo i tych przezyc cudownych, malego cieplego cialka, tego
        uniesienia i niebytu i i i ... smile sciaskam Was mocno... az mi lezka sekretnie
        poplynela... smile
    • kaeira Re: Raport dla wytrwałych ;-) 23.12.08, 13:22
      Gratulacje oraz wyrazy podziwu!
    • karolcia86 Re: Raport dla wytrwałych ;-) 26.12.08, 23:54
      Ja też dołączam się do gratulacjismile
      Zazdroszczę córcismile Czyli jest nadzieja, że po trzech chłopcach
      czasem rodzą się też dziewczynki...
    • pacsirta Re: Raport dla wytrwałych ;-) 27.12.08, 21:16
      no pięknie! gratulacje!!!!
      • pilka87 Re: Raport dla wytrwałych ;-) 01.01.09, 21:20
        Brawo! Ja również gratuluję serdecznie!smile
    • kaakaa Chyba zapomniałam dopisać... 03.01.09, 17:43
      ... w ferworze świąteczno-noworocznego zamieszania, że nasza królewna otrzymała
      w końcu, po burzliwych niegocjacjach rodzinnych, imiona: IRENA ZOFIA smile
      Trochę już łysieje ale bracia nadal są zachwyceni. Poniżej możecie zobaczyć jak,
      pilnowana przez brata, prezentuje uroczy dołeczek w policzku:
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/3cfe1f66c80879cc.html
      • channah13 Re: Chyba zapomniałam dopisać... 03.01.09, 17:53
        GRATULUJĘ!!
        • channah13 ZA SZYBKO ENTER.. 03.01.09, 17:55
          jejku, jak Ci zazdroszczę smile
          ale tak pozytywnie smile
          dopiero zaczynam czytać to forum i jestem zachwycona waszymi opisami smile
      • monicus mamusiowe klony ;) 03.01.09, 19:05
        pffff ja tez chce coreczke! imiona super!
        • kaakaa Re: mamusiowe klony ;) 03.01.09, 19:25
          A mi jakoś szczególnie na córeczce nie zależało... Może dlatego przytrafiła się
          już za czwartym razem... wink
      • kropkaa Re: Chyba zapomniałam dopisać... 03.01.09, 19:33
        Właśnie się zastanawiałam od kilku dni, czy to urocze i śliczne
        (coraz bardziej) dziewczę na już imię i czy jej tajemnicza mama się
        nim podzieli. Już gotowa byłam pisać na pocztę tudzież zakładać
        osobny wątek z przyrzeczeniem, że jak tylko nasza (bo domyślam się,
        że nie tylko ja taka wścibskawink) ciekawość zostanie zaspokojona,
        informacja zniknie smile
    • kaakaa Miesięczna Irenka... 15.01.09, 21:08
      Sama nie wiem kiedy to zleciało... Nasza córeczka ma już ponad miesiąc. Z tej
      okazji, dla wszystkich czytelników urodzinowe zdjęcie z braćmi:
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/a478839bc9fd9f1b.html
      Więcej dzieci na razie nie mam... wink
      • oldzinka Re: Miesięczna Irenka... 15.01.09, 22:39
        Cudne zdjęcie! A dwaj starsi chłopcy tacy podobni!
      • kropkaa Re: Miesięczna Irenka... 15.01.09, 23:16
        Śliczne!

        > Więcej dzieci na razie nie mam... wink
        Ja już nawet mam nazwę na to, co nam zafundowałaś - efekt Kaaki! wink
        • silije.amj Re: Miesięczna Irenka... 16.01.09, 00:32
          Kaaka cudne jest to zdjęcie, rozczulające totalnie!!

          Zlitujcie się nade mną, nie pokazujcie tych niebezpiecznie uroczych niemowląt i
          nie piszcie o podstępnie szczęśliwych porodach, bo ja muszę poprzestać na trójce
          (muszę poprzestać, muszę poprzestać) :-p
          • kaakaa A kto powiedział, że musisz? ;-) 16.01.09, 08:07
            Zapraszam na www.wielodzietni.net
            Tam łatwo przełamać takie ograniczania w myśleniu wink
      • monicus Re: Miesięczna Irenka... 16.01.09, 08:44
        aaaa super. a gucio jaki duzy juz! eh za szybko rosna. trzeba duzo narobic, zeby
        do wnukow utrzymac ciaglosc big_grin
        • kaakaa Re: Miesięczna Irenka... 16.01.09, 08:51
          monicus napisała:

          > trzeba duzo narobic, zeby
          > do wnukow utrzymac ciaglosc big_grin

          I to jest właściwe podejście! big_grin
      • jusder Re: Miesięczna Irenka... 16.01.09, 10:18
        boskie zdjęcie smile
        super ekipa, będzie miała niezłą obstawę Wasza Irenka
        • soldie Re: Miesięczna Irenka... 16.01.09, 12:00
          Nie mogę se doczekać kiedy ja będę miała taka gromadkę-ale najpierw niech mi te
          co mam z pieluch wyjdą -chociaż jedensmile A swoja droga piękne dzieciaki
          masz!Gratuluje!
          • 987ania Re: Miesięczna Irenka... 16.01.09, 15:54
            kaakaa piękne zdjęcie, cudne dzieciaczki. Buziaki ode mnie i Zosieńki.
            • marianna0077 Re: Miesięczna Irenka... 20.01.09, 20:32
              Och... Wspaniałe dzieci, istotnie. A czy można by się wywiedzieć,
              kaako, jakie są między nimi różnice wieku? Z czystej babskiej
              ciekawości zapytuję smile
              • kaakaa Re: Miesięczna Irenka... 20.01.09, 21:20
                Jako baba rozumiem babską ciekawość wink
                Moje dzieci mają (z grubsza): 7 lat, 4,5 roku, 2,5 roku i 1,5 miesiąca
                • sugarxxx Re: Miesięczna Irenka... 20.01.09, 23:05
                  No... ja się jeszcze dużo muszę o dzieciach nauczyć. Dla mnie to chłopaki
                  wyglądają jakby w tym samym wieku byli. Tylko bobas odstaje smile
                • pawimi455 Re: Miesięczna Irenka... 13.02.09, 08:06
                  przefantastyczna historia! serdecznie gratuluje chociaz minelo juz
                  troche czasu....zawsze myslalam ze moj trzeci porod byl nietypowy i
                  warty podzielenia sie opisem na forum ale ta historia wzbudzila we
                  mnie pragnienie rodzenia po raz czwarty smileszybciej niz to planowalam!
                  • kaakaa No, to do dzieła :-) n/t 13.02.09, 09:21
                    • joannapoznan Re: No, to do dzieła :-) n/t 13.02.09, 09:33
                      Ale masz piękne dzieciwink szkoda taki dar zmarnować i myślę że na 4
                      nie poprzestaniesz wink zawiszczę strasznie takiej rodziny, ja tak
                      żałuję, że późno zabrałam się za macierzyństwocrying
                      • kaakaa Mi też się podobają... 13.02.09, 10:04
                        ... ja byłabym gotowa na każdą liczbę dzieci. Niestety, nie tylko ode mnie to
                        zależy...
                      • sugarxxx Re: No, to do dzieła :-) n/t 13.02.09, 11:36
                        Ja też żałuję, że tak późno, ale Ty masz czystą kartę, bez cc, więc dzieciątka
                        możecie "co rok to prorok" smile Wiesz, nawet kiedyś miałam takie marzenie, ale cc
                        i, tak jak pisze kaaka, nie tylko ode mnie to zależy...
    • kaakaa Zobaczcie... 17.03.09, 12:55
      Jak mi dziecko przez trzy iesiące urosło:
      images39.fotosik.pl/82/3393ee833a5604b5.jpg
      • monicus Re: Zobaczcie... 17.03.09, 13:31
        i utylo smile az mnie sciska w brzuchu z chęci
        • oldzinka Re: Zobaczcie... 17.03.09, 14:52
          Ale cudowna panienka! Już widać, że będzie nieprzeciętnej urody!
          • fraktusia Re: Zobaczcie... 17.03.09, 18:10
            Śliczna. Do Ciebie podobna czy do tatusia?
            • maj16 Re: Zobaczcie... 17.03.09, 18:38
              Oho! Silna i gotowa do zwiedzania światasmile
      • kropkaa Re: Zobaczcie... 18.03.09, 01:17
        Cudna Panna! I podobna do siebie sprzed miesiącasmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka