Dodaj do ulubionych

jednak spróbuje w domu!

09.02.09, 15:01
Hej!

Ja jednak chcę w domu! Właśnie, szukając info o zzo na forum "Dobry
poród", trafiłam na niezwykle wyczerpujący opis p. Kasi Oleś, jak
może wpłynąć na kobietę, dziecko i bieg zdarzeń rutynowe badanie
KTG. Próbowałam sobie wizualizować pomyślny przebieg porodu w
szpitalu, ale każdy taki szpitalny element wybija mnie z optymizmu.

Gdybym chociaż ufała "swojej" szpitalnej położnej.. ale ona np.
spytała zdziwiona, dlaczego absolutnie nie chcę zzo. I stwierdziła,
że jedyne skutki uboczne w postaci bóli głowy widziała ostatnio 4
lata temu.. Szukam teraz na ten temat info i widzę wyraźnie, że zzo
bardzo różnie działa na kobiety. Na niektóre - super, na niektóre -
strasznie. Kurczę, boję się bólu, więc ruszył mnie ten temat...

Trzymajcie za mnie kciuki!
18go będę miała wynik posiewu, a dzisiaj dzwonię do położnej...
Trochę się martwie o morfologię, którą muszę zrobić pojutrze, bo
właśnie wychodzę z przeziębienia czy infekcji i obawiam się, że nie
pozostanie to bez znaczenia dla wyników...
Obserwuj wątek
    • kaakaa Re: jednak spróbuje w domu! 09.02.09, 15:12
      Skoro już zdecydowałaś, to teraz musisz jeszcze szybko do tej decyzji w pełni
      dorosnąć smile
      • youmou Re: jednak spróbuje w domu! 09.02.09, 18:43
        Ale mnie zaintrygowałaś... smile

        Napiszesz coś więcej czy poczekamy do spotkania przy herbatce?
        • kaakaa Poczekam... 09.02.09, 20:49
          ...do spotkania albo na telefon smile
      • maj16 Re: jednak spróbuje w domu! 09.02.09, 23:26
        Kaakaa, nie zbijaj "youmou" z tropu. Bo wychodzi na to, że poród w domu, to jak
        wyprawa w nieznane, niepewne rejony, a w szpitalu pełnia bezpieczeństwa, bo
        wszystko jest tam pod kontrolą. Skoro ma możliwość rodzenia w domu, skoro już
        się zdecydowała, po co "youmou" zniechęcać? Ech, żeby tak w moich rejonach
        istniała położna "domowa"... Ani chwili nie zastanawiałabym się.
        Kaakaa, chciałabyś chyba, żeby "youmou" i nie tylko ona, miały równie piękne
        przeżycia, jak Ty? Widziałaś przecież jak wygląda rodzenie w szpitalu... Brrr...
        • kaakaa do maj16 10.02.09, 09:34
          Poród w domu może być piękny i bezpieczny tylko pod warunkiem, że kobieta ufa
          sobie i jest gotowa wziąć na siebie odpowiedzialność za taką decyzję i za swój
          poród. Dorośnięcie do decyzji o porodzie domowym jest więc kwestią
          bezpieczeństwa a nie tylko jakości przeżyć porodowych.
          A każdy poród to wyprawa w nieznane... Tyle, że w szpitalu to nie rodząca
          wybiera trasę i nie ona odpowiada za to, co ją spotka u celu tej wyprawy.
          • maj16 do kaakaa 10.02.09, 13:06
            Ech, wiem że czasy inne, ale czy moja mama miała takie myśli gdy rodziła moje
            starsze rodzeństwo w domu? Czy zastanawiała się nad swoją psychiczną
            dojrzałością? Fakt, że poród w domu był wtedy nieporównanie bardziej powszechny,
            ale straszenie powikłaniami również było. Miejmy jednak świadomość, że kiedyś
            kobiety o różnych konstrukcjach psychicznych: i silne, i odważne, i wrażliwe, i
            panikary, jednak rodziły z powodzeniem w domu, nie robiły z tego ceregieli. Po
            prostu umawiały się z położną, rodziły i jużsmile
            Ja urodziłam się w szpitalu tylko dlatego, że mama miała dość licznych
            odwiedzin, hucznego świętowania w domu przyjścia na świat dzieckasmile Liczyła, że
            w szpitalu lepiej wypocznie.
    • oldzinka Re: jednak spróbuje w domu! 09.02.09, 19:47
      Fajnie. Pamiętaj, że ta decyzja nie musi być ostateczna i w każdym
      momencie ciąży lub porodu możesz zmienić zdanie. Dobrze jest
      zostawić sobie inne opcje.
      Jeśli jak piszesz, boisz się bólu, to czemu absolutnie nie chcesz
      zzo? A położna naprawdę mogła nie widzieć skutków ubocznych od 4
      lat. Skutki uboczne częściej chyba występują przy dużej dawce
      (popraw mnie kaakaa jeśli się mylę).
      • kaakaa To zależy... 09.02.09, 20:52
        ...o jakich skutkach myślisz.
        Ból głowy jest akurat związany głównie z prawidłowością wykonania wkłucia - jak
        mają dobrych anestezjologów z pewną ręką i dużą wprawą, to może się zdarzać rzadko.
        • youmou Re: To zależy... 10.02.09, 11:26
          Myślałam też o takich skutkach ubocznych jak zwolnienie akcji
          porodowej (i unieruchomienie mnie na jakiś czas z powodu
          konieczności podania oksytocyny) czy nieprzekręcanie się dziecka w
          kanale rodnym. Nie chciałabym, żeby moją córeczkę na świecie
          przywitały kleszcze...
      • youmou Re: jednak spróbuje w domu! 09.02.09, 20:52
        Taaak, niby wiem, czego chcę, ale mój sceptyczny mąż potrafi mi
        zadać takie pytania, że tracę pewność. Musimy porozmawiać z położną.
        On czuje się bezpieczniej z tą wizją szpitalną, ale mówi, że to ja
        będę rodzić i ja mam wiedzieć, że dam radę i czuć spokój.

        Tak odczytałaś mój wątek na "Dobrym porodzie"? Nie powiedziałabym,
        że absolutnie nie chcę. Kurcze, nie wiem, jak będę znosiła ból. Ale
        bardziej boję się wpadnięcia w łańcuch szpitalnych interwencji i
        utraty wpływu na cokolwiek.
        No i mnie mocno "moja" szpitalna położna zbiła z tropu, więc
        próbowałam znaleźć więcej info, żeby ocenić, czy to osoba
        wspierająca godna zaufania... czy niezbyt szpital-oriented.
        • monicus Re: jednak spróbuje w domu! 09.02.09, 21:45
          ale po co myslec o bólu? myśl o wysiłku. to jest wysilek. dobiegniesz do mety i
          dostaniesz nagrode. ja nie myslalam w ogole o tym, ze bedzie bolec. hamerykanki
          mowia usmiechac sie i calowac w trakcie skurczu hehe.
          • youmou Re: jednak spróbuje w domu! 11.02.09, 18:42

            Spróbuję smile
    • youmou NIESTETY 10.02.09, 11:34
      Noooo, to się długo swoją decyzją nie nacieszyłam... Rozmawiałam
      wczoraj długo z położną i stopniowo przekonywałam się jeszcze
      bardziej do swojej decyzji, aż do momentu, kiedy okazało się, że
      zdyskwalifikowała mnie tarczyca. W ciąży wróciła mi niedoczynność,
      którą rok wcześniej wyleczyłam ziołami i akupunkturą.

      Czy sądzicie, że dla wszystkich położnych to przeciwskazanie?
      Wiedziałam, że będę musiała zorganizować dziecku badania, ale nie
      przypuszczałam, że sprawa jest aż tak poważna.
      • kaakaa Re: NIESTETY 10.02.09, 12:19
        Nie wiem jakiego stopnia jest ta niedoczynność ani z czym jest związanaa ale
        generalnie niedoczynność tarczycy niesie spore zagrożenie dla płodu. Kobiety z
        niedoczynnością tarczycy rzadko zachodzą w ciążę a jeśli już się to zdarzy, to
        częściej niż u kobiet zdrowych dochodzi u nich do poronień i porodów
        przedwczesnych. Częstsza jest też hipotrofia płodu. W czasie porodu zagrożeniem
        jest podwyższone ryzyko przedwczesnego ogklejenia łożyska. Zwiększona jest też
        śmiertelność okołoporodowa oraz częstość występowania wad wrodzonych.
        Obawiam się, że to może być poważna sprawa. Mam nadzieję, że w Waszym przypadku
        wszystko potoczy się pomyślnie. Obawiam się jednak, że poród w domu nie
        koniecznie jest najszczęśliwszym pomysłem sad
        Zastanawiam się na ile Twoja niepewność co do decyzji o porodzie w domu nie była
        związana z niedoczynnością tarczycy właśnie. Choć mogłaś sobie tego nie uświadamiać.
        Szkoda, że zniknęła z forum ciociacesia - ona też koniecznie chciała w domu ale
        miała różne trudności. Finalnie wylądowała na Żelaznej i była bardzo zadowolona
        z opieki.
        • youmou Re: NIESTETY 10.02.09, 14:52
          Hm, moja niedoczynność, jak ją wykryłam znów na początku ciąży, nie
          była duża. Jestem zaskoczona tymi strasznościami, o jakich piszesz,
          Kaakaa, bo moja ginekolożka nie uznała tego jako bezwzględnego
          przeciwskazania do porodu domowego. Powiedziała tylko, że wolałaby,
          żeby jednak została przy szpitalu. Tak samo jedna z położnych
          powiedziała wstępnie, że to nie powinien być problem.

          No, ale mnie już ochota na poród domowy minęła.

          Trudno mi ocenić, czy moje lęki były związane z tarczycą i
          podświadomością. Ja bym bardziej obstawiała, że to lęk przed
          nieznanym i brak zaufania do ciała.
      • oldzinka Re: NIESTETY 10.02.09, 12:24
        O rety! To niezłe zawirowanie sad Mam nadzieję, że mimo wszystko uda
        się wam urodzić po ludzku. Trzymam kciuki.
      • maj16 do "youmou" 10.02.09, 13:23
        To ja się jeszcze wtrącę. Moja mama miała niedoczynność tarczycy. Urodziła troje zdrowychsmile dzieci, w tym dwoje w domu.
        Oczywiście, jeśli położna ma wątpliwości by asystować Ci w porodzie domowym, lepiej dla spokojności wybrać dobry szpital. Na szczęście w Warszawie masz z czego wybieraćsmile
        • youmou Re: do "youmou" 10.02.09, 14:33
          Dzięki za te słowa smile bo trochę mnie przeraziły możliwe
          komplikacje.

          Tak, wierzę, że szpital wybrałam najlepszy. Mam tylko obawy co do
          położnej... Cóż, po wczorajszym dołku zaczynam patrzeć na to trochę
          bardziej optymistycznie i myśleć, jak jeszcze mogę się przygotować.
      • sugarxxx Re: NIESTETY 10.02.09, 14:43
        Rozumiem, że ta niedoczynność została zdiagnozowana teraz, pod koniec ciąży, tak?
        Ja mam Hashimoto (w największym uogólnieniu prowadzi do niedoczynności), ale mam
        suplementację hormonalną i moje schorzenie nie było przeciwskazaniem do porodu w
        Domu Narodzin.
        Zatem przy kolejnej ciąży kontroluj poziom hormonów co miesiąc (mi tak zaleciła
        moja bardzo dobra endokrynolog) i, jeśli reszta będzie ok, to nie powinno być
        problemów z porodem domowym.
        • youmou Re: NIESTETY 10.02.09, 15:02
          Nieee, to, że niedoczynność mi wróciła, wykryłam na samym początku
          ciąży (3.-4. tydzień). Odchylenie od normy nie było duże, ale od
          razu zgłosiłam się do endokrynolożki (polecona przez moją ginekolog,
          napisała nawet jakąś książkę o tarczycy) i grzecznie łykam od tego
          czasu Euthyrox. Jakbym nie była w ciąży, to bym się inaczej leczyła,
          ale stwierdziłam, że nie czas na eksperymenty. Od tamtego czasu mam
          TSH na poziomie 1-2. Badania robię co miesiąc.

          Sugarxxx, pocieszyłaś mnie! Tym razem już chyba odpuszczę, ale
          następne dziecko rodzę w naszym domu. Od samego początku o to
          zadbam, a nie tak jak teraz - na ostatnią chwilę.
          • sugarxxx Re: NIESTETY 10.02.09, 15:56
            Ponieważ od początku się wahałaś, to może rzeczywiście warto odpuścić. Ale
            dziwię się Twojej połóżnej, że tak zareagowała na kontrolowaną niedoczynność.
            Gdybyś była na 100% przekonana do domowego, to na pewno inna położna by cię nie
            zdyskwalifikowała.

            Przecież kobieta z niedoczynnością z uzupełnianymi hormonami tarczycy = kobieta
            z prawidłowymi hormonami. Uzupełniałaś przecież przez całą ciążę.
            • kaakaa Re: NIESTETY 10.02.09, 17:19
              Ja też zrozumiałam, że ta niedoczynność w ciąży została stwierdzona jakoć
              niedawno. Czyli niepotrzebnie sieję panikę, sorry... Jeśli masz hormony na
              prawidłowym poziomie, to wszystko będzie OK.
              • youmou Re: NIESTETY 11.02.09, 02:38
                Ufff..

                Skontaktowałam się ciociacesia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka