Wydaje mi się, że ostatnimi czasy 'zwykłe' położne zauważyły w porodach
domowych szybki i łatwy zarobek (zwłaszcza, że wzrosła przez ostatnie lata
ilość zaciągniętych kredytów i pożyczek, a spłacić jakoś trzeba). Oczywiście
nie wszystkie takie są i akurat ja trafiłam na taką. Bez wewnętrznego
przekonania i powołania, a z nastawieniem na niemały zastrzyk finansowy.
Myślę, że żerują na tym zwłaszcza położne, które są jedynymi położnymi
domowymi w mieście albo w okręgu i wiedzą, że rodzice nie mają alternatywy w
postaci innej położnej. A jednocześnie ta położna wie, że rodzice są w stanie
oddać każde pieniądze, aby ich poród był w zaciszu ich domu i żeby był piękny.
I żeruje na tym (powtarzam: nie każda). Być może nie ma oprócz tej, na którą
ja trafiłam takich położnych ale mam nadzieję, że ta, właściwa to przeczyta i
poczuje się choć trochę głupio. Może ruszy ją sumienie.
Wiem, że zarejestrowane położne mają jasno 'uzasadniony' cennik, bo np.
rozliczają się z dochodu. Rozumiem, że w cenę może wchodzić doświadczenie i
ilość przyjętych porodów domowych. Stąd nie zdziwiłabym się nawet, gdyby Irena
Chołuj brała 3-4 tyś.
Ale co z położną niezarejestrowaną, która porodami domowymi dorabia sobie po
godzinach pracy? I, u której ilość przyjętych porodów domowych można policzyć
na palcach jednej dłoni? Czy ma prawo brać np. 2000zł? Na rękę? Za co? Czy ma
jakieś uzasadnienie? Czy to aby nie przesada?
Chciałam to napisać, bo niektóre położne się nazbyt rozhulały i co roku
podwyższają cenę nawet o 500zł, chcąc dorównać koleżankom z Warszawy. Ale te z
Warszawy, się rozliczają ze skarbówką i mieszkają w stolicy, tam rodzice
więcej zarabiają niż rodzice z innych miast. Ale co z tego? Może zarobek nie
przekracza 500zł na głowę, a też chcą urodzić w domu? Jedyne co mogą ofiarować
położnej to becikowe. Czemu ona nie może się tym zadowolić?! 1000zł za kilka
godzin pracy to naprawdę dużo pieniędzy!
Proszę pamiętać, że aby zarobić tyle ile biorą trzeba pracować ok miesiąca, a
położna dostaje tyle za kilka godzin pracy, nierzadko uzyskując w tym czasie
od rodziców posłanie, posiłek, tv i gazetki do czytania (to nie jest jakaś
harówka). Odpowiedzialność, odpowiedzialnością ale chyba zapominamy, iż główną
odpowiedzialność za decyzję dot. porodu domowego ponoszą rodzice.
Wierzę, że położnych domowych będzie w Polsce więcej, żeby te co już są trochę
spokorniały i żeby rodzice mięli większy wybór. Przynajmniej po kilka w
większych miastach, bo to co się obecnie dzieje jest smutne i przerażające.
Mówi się, że ostatnio nastała moda na poród domowy i położne obawiają się, że
rodzice chcą rodzić w domu właśnie dlatego. Nikt nie mówi o drugiej stronie
medalu: o modzie na porody domowe wśród położnych (które nagle "dostają
objawienia", że zawsze chciały w domu i naturalnie). Mam nadzieję, że nie
oszukają one naszych matczynych instynktów i z racji braku popytu nie
zagoszczą długo na rynku
Mam nadzieję, że za swe poglądy nie zostanę skarcona

pozdrawiam
J.