Dodaj do ulubionych

Jestem wściekła

13.07.09, 22:55
Sorry, że tak bezpośrednio, ale mnie roznosi. Właśnie moja siostra urodziła.
Planowała domowy, wyszło w szpitalu (komplikacje po drodze). I w związku z tym
mam pytanie - jak ja rodziłam w domu to przy jakiś 3cm położna mi powiedziała,
że główka jest nieprawidłowo wstawiona więc musimy popracować nad tym (albo do
szpitala) - poleżeć na prawym boku, pomasowała mnie, kazała pokręcić biodrami,
itp. I przy 7 czy 8cm okazało się, że już jest dobrze.
U mojej siostry było doskonale (wg badającej położnej) na etapie 7cm "tylko
dojdzie Pani do 10cm i rodzimy bez problemu". I skończyło się na ponad
godzinnym nieefektywnym parciu, cięciu, kleszczach, łyżeczkowaniu, szyciu,
obfitym krwotoku i... informacji "uratowaliśmy Panią i dziecko... to tylko
główka była źle wstawiona". No i jest wdzięczna. Że żyje i że mały jest zdrowy.

A ja jestem wściekła. Wydaje mi się, że najpierw położna, która ją badała, a
potem lekarz który się pojawił spaprali sprawę. Czy ona powinna była przeć jak
główka była źle wstawiona, czy dobrze myślę, że powinni byli to wyłapać zanim
zaczęła? Proszę o opinie mądrzejsze ode mnie. Mnie się w każdym razie wydaje,
że zdrową, młodą kobietę zmasakrowali przez własne niedbalstwo.
Przepraszam za szarpany, nieskładny styl, ale jestem taka nabuzowana, że aż
nie mogę... sad
Obserwuj wątek
    • jola-kropek Re: Jestem wściekła 14.07.09, 09:17
      przede wszystkim godzina parcia.. to malo, zeby mowic o nieefektywnym parciu,
      poza tym co to znaczy ze dziecko bylo zle wstawione? moze po prostu niestandardowo?
      opowiem ci o porodzie przy ktorym sama bylam, dziewczyna tez parla i parla,
      wsciekala sie juz, ze nie da rady... zajelo jej to 3,5 godziny! dziecko urodzilo
      sie "sunny side up", czyli rzeczywiscie, bylo "zle" wstawione. i co z tego? nic!
      najwyrazniej mial sie tak urodzic, okazalo sie ze byl 2 razy mocno owiniety w
      okol szyjki pepowina i przez to, ze tak "wolno" sie rodzil, ze skurcze parte nie
      byly takie "sciskajace" nie doszlo u niego do niedotlenienia i porod nie
      zakonczyl sie np.cesarka... wyobrazam sobie jakby to wygladalo, gdyby trafila na
      jakiegos faceta, lekarza niecierpliwca, ktory po godzinie by stwierdzil, ze nie
      umie przec i dalby oxytocynke, albo powiedzial ze kleszcze i takie tam....
      trzeba wierzyc po prostui w kobiety, ze potrafia rodzic, nawet jesli ten porod
      nie przebiega ksiazkowo...obserwowac, sprawdzac tetno dziecka i nastroj matki...
      jesli jest ok, to dodawac otuchy i wspierac na duchu... i byc cierpliwa, jako
      polozna.
    • orzechowa1 Re: Jestem wściekła 14.07.09, 09:21
      Nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie, jednak sama przygotowując się
      do porodu domowego - i czując się z tą decyzją bezpiecznie - jestem
      świadoma że w grę ZAWSZE wchodzi jakiś czynnik losowy nad którym nie
      mamy kontroli i na który nie mamy wpływu. Czy to związany z
      organizmem mamy, dziecka czy czujnością położnej. Mamy oczywiście
      prawo oczekiwać że wszystko będzie pięknie i zgodnie z NASZYM
      planem, bo wszyscy robią co mogą. A życie jakie jest, każdy widzi wink
      Mam wrażenie że każdy dobry, piękny poród jest zawsze DAREM, za
      który musimy być wdzięczni. Także to, że wszystko skończyło się
      dobrze: w domu czy szpitalu, choć nie do końca zgodnie z planem...
      Filozofuję, owszem, wiem, jednak warto rozważyć tę perspektywę
      patrzenia na sytuacje gdy nasze plany i oczekiwania biorą w łeb.

    • ciociacesia Re: Jestem wściekła 14.07.09, 13:15
      ja wprawdzie w szpitalu rodziłam, ale tez nademna połozna cuda wyczyniała, bo
      potomkini dziwnie cudowała ze wstawianiem sie. z tym ze polozna zorientowała sie
      dopiero przy jakis 7-8 cm ze z ta głowka cos nie tak. a małej kombinacje
      głowiczne do dzis zostały - włazi pod krzesło i próbuje wstawac i wielce
      zaskoczona ze sie głowa nie miesci smile
      nie wiem czy to mozliwe zeby zle ustawienie głowki było 'niewykrywalne'
    • oldzinka Re: Jestem wściekła 14.07.09, 13:50
      Nie jest tajemnicą, że personel asystujący przy porodach szpitalnych
      na jakiekolwiek problemy reaguje madycznie, czyli wykorzystując
      swoją wiedzę i standardy postępowania przyjęte przez panbuka.
      Naprawdę tylko nieliczne położne potrafią zaradzić naturalnie na
      problemy pojawiające się podczas porodu. Tak naprawdę to tylko
      nieliczne położne znają się na swoim zawodzie i chcą i potrafią go
      wykonywać. Reszta to szpitalny taśmociąg i interwencja goni
      interwencję.

      U mnie dopiero jak zmieniła się obsada i przyszła nowa położna,
      stwierdziła, że mimo iż doszłam do 9 cm rozwarcia to główka nie
      wstawiła się prawidłowo. (Jak miała się wstawić jak ja musiałam
      leżeć plackiem a główka miała 37 cm obwodu?)
    • kaakaa Re: Jestem wściekła 14.07.09, 22:11
      hab_ek, chciałabym Ci napisać coś mądrego, ale chyba aż taka mądra nie jestem sad

      To, co mogę Ci napisać, to tyle, że czasem, tak jak u Ciebie, już na początku
      porodu wiadomo, że dziecko wstawia się niekorzystnie - np. jego główka jest
      ustawiona szwem strzałkowym w wymiarze prostym miednicy zamiast w poprzecznym,
      co może uniemożliwić psn, czyli skończyć się tzw. wysokim prostym staniem
      główki. Wtedy położna może, odpowiednio wcześnie, podjąć różne kroki, by skłonić
      dziecko, żeby wstawiało się odpowiednio. Czasem jednak jest tak, że
      nieprawidłowości pojawiają się później albo, że pojawiły się wcześniej ale do
      pewnego momentu porodu nie miały istotnego wpływu na jego przebieg. Takim
      problemem z wstawianiem się główki, który pojawia się późno może być np. niskie
      poprzeczne stanie główki (1% porodów w położeniach główkowych) - to da się
      zdiagnozować dopiero przy pełnym rozwarciu, gdy główka dziecka jest nisko w
      miednicy. W takim powikłaniu przez minimum 30 minut (choć raczej powinno być
      minimum godzinę) skurczów partych główka pozostaje w dnie miednicy szwem
      strzałkowym poprzecznie i nie dokonuje zwrotu do wymiaru prostego. Faktem jest,
      że zazwyczaj przy takim powikłaniu w szpitalu zbyt szybko podejmuje się
      działanie zabiegowe (kleszcze, próżnociąg), choć w przypadku dobrego stanu
      rodzącej i dziecka wskazane jest raczej podejście wyczekujące i odpowiednie
      ułożenie rodzącej.

      Jeśli chodzi o poród Twojej siostry, to zdecydowanie za mało mam danych, żeby
      pisać jakiekolwiek konkrety. Może w jej przypadku interwencje były uzasadnione,
      a może nie. Nie mam pojęcia, jak sytuacja wyglądała w kolejnych badaniach
      wewnętrznych, jak się zmieniała w czasie, jaki był stan rodzącej, jakie były
      zapisy KTG, wyniki badań dodatkowych (jeśli jakieś robiono) itp.

      A, co do pytania, czy przeć, gdy główka jest wstawiona - hm... to zależy, jaka
      była sytuacja. W przypadku wspomnianego wyżej niskiego poprzecznego stania
      główki, tylko efektywne skurcze mogą doprowadzić do właściwego zwrotu główki i
      postępu porodu, więc parcie byłoby w tym przypadku jak najbardziej uzasadnione.
      Poza tym, rodząca najprawdopodobniej musiała przeć wcześniej, skoro główka
      zeszła tak nisko.

      Rozumiem Twoje rozgoryczenie i wściekłość. Jednak wcale nie mam przekonania, że
      to, co spotkała Twoją siostrę wynikało faktycznie z niedbalstwa personelu. Mogło
      tak być, ale wcale nie musiało. Trzeba by dużo więcej wiedzieć o przebiegu tego
      porodu (a najlepiej być tam na miejscu), by móc rzetelnie ocenić profesjonalizm
      obecnych tam medyków.

      Póki co, najlepsze, co możesz zrobić dla siostry, to wspierać ją dobrym słowem i
      swoją cierpliwą obecnością. Jeśli tylko potrafisz, to bądź akceptująca - nie
      krytykuj jej podejścia, pozwól jej się wygadać, wyżalić, przeżyć to, co ją
      spotkało i poukładać się z tym trudnym doświadczeniem. Ważne, by nie traktowała
      tego jak osobistej porażki. Jeśli ma potrzebę zgłębienia tego, co ją spotkało,
      od strony medycznej, to powinna uzyskać ze szpitala pełną dokumentację przebiegu
      porodu i spróbować przeanalizować to z kimś mądrym, kto mógłby jej pomóc to
      ogarnąć i spróbował wskazać możliwe przyczyny zaistniałego stanu rzeczy. Choć
      zapewne w szpitalu nie będą nastawieni entuzjastycznie do pomysłu wydania kopii
      dokumentacji... confused Jeśli nie chce drążyć tematu, tylko jak najszybciej o tym
      zapomnieć, to niech nie drąży, nawet, jeśli Ciebie, czy mnie bardzo interesują
      szczegóły wink

      Pozdrawiam Ciebie, siostrę i maluszka - bądźcie dzielni i dobrzy dla siebie na
      wzajem! smile
      • hab_ek ... 15.07.09, 00:15
        Dzięki za odpowiedzi i kilka dobrych słów.
        Wczoraj byłam bardzo nabuzowana. Dzisiaj mi lepiej. Staram się przy siostrze
        zachowywać spokój i skupiać się na radości z pierwszego maleństwa niż dyskutować
        o czym innym.
        Nie wiem co dokładnie się tam działo, ponieważ mnie tam nie było. I raczej nie
        będę drążyć, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że w 100% właściwie nie było.
        Może to bardzo subiektywne odczucie, ale położne na wieść o mnie (siostra
        powiedziała im, że dwukrotnie rodziłam w domu) wymieniły się uwagami (dokładnego
        cytatu nie powtórzę) "to ta domowa (...) bez wyobraźni". I - równie subiektywna
        uwaga - na 4 rodzące, 4 miały problemy... pozostawiam bez komentarza.
        pozdrawiam
        • kaakaa Re: ... 15.07.09, 08:43
          hab_ek , w "normalnym" polskim szpitalu mało która kobieta rodzi bez problemu
          sad Właśnie stąd się potem bierze przekonanie, że poród jest tak niebezpieczny
          i tylko pambuk doktór może uratować matkę i dziecko przed niechybną śmiercią lub
          ciężkim kalectwem confused

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka