Dodaj do ulubionych

Być położną...

08.09.09, 09:57
Ten temat pojawia się czasami w postach. Wiem że nie ja jedna mam
natrętne myśli położniczewink Ośmielam się niniejszym podnieść ten
temat: jak wygląda w polskich realiach droga do celu - być położną,
jakie macie pomysły na godzenie edukacji z byciem żoną, matką...
Jak przebiega to winnych krajach? Dla mnie potencjalnie
najbardziejinteresujący są Niemcy...
Obserwuj wątek
    • abiela Re: Być położną... 08.09.09, 10:54
      W Niemczech położna nie studiuje, tylko kończy trzyletnie studium. W
      Berlinie jest bodajże 20 miejsc na rok, trudne egzaminy i trudno się
      dostać.
      Tu masz spis wszystko szkół położnych w Niemczech:
      www.bfhd.de/schulen.htm
      Podejrzewam też, że na stronie związku położnych znajdziesz
      wszystkie konieczne informacje.
      • donkaczka Re: Być położną... 08.09.09, 20:11
        abiela, to sie chyba wlasnie zmienia, detali nie pamietam, ale rozmawialam o tym
        z Barbara, bo tez przeszlam ostra fascynacje tematem wink i cos mi sie tak kolacze
        po glowie

        ja rozwazalam bycie polozna troche jako dodatkowe zajecie, zawod mam i bycie
        polozna (ale chcialabym domowa wink) byloby do pogodzenia z moim zajeciem przez
        jakis czas
        zanim skonczylabym edukacje dzieci akurat pojda do szkoly, moglabym pomagac i
        praktykowac

        mysl jest obecna caly czas smile na razie i tak musze jezyka sie nauczyc, wiec nie
        musze decyzji podejmowac juz

        troche mi sie marzylo wyszkolenie w niemczech i jak dzieci w swiat pojda za
        kilkanascie lat powrot do polski i ostre tam dzialanie
        zobaczymy, lubie miec luzne plany i marzenia, jest o czym myslec i nie gnebi
        mnie pustka w zyciu hehe

        w sumie i tak mialam skrobnac email do barbary, to pogadam z nia jak to w
        niemczech wyglada dokladnie

        na pewno narzekala na finanse, slabo platne i niewdzieczne jesli chodzi o
        uzeranie z kasami chorych zajecie, ubezpieczenie placi im za porod jakies 400
        euro (moj szybki szpitalny z jedna nocka i bez ZADNYCH lekow i zabiegow
        kosztowal 1700) plus okolo 300 placi rodzaca
        a odpowiedzialnosc ogromna, no i nie da sie na akord upychac babek w kalendarzu...
        • abiela Re: Być położną... 08.09.09, 20:30
          donkaczka napisała:

          > abiela, to sie chyba wlasnie zmienia, detali nie pamietam, ale
          rozmawialam o ty
          > m
          > z Barbara, bo tez przeszlam ostra fascynacje tematem wink i cos mi
          sie tak kolacz
          > e
          > po glowie

          Donka bo Ty inny land jesteś. Zajrzyj na stronę tego związku
          położnych, tam na pewno jest info.
    • hyris Re: Być położną... 08.09.09, 21:31
      myślę....
    • kropkaa Re: Być położną... 08.09.09, 22:46
      Nie myślę, bo to zupełnie nie dla mnie.
      • sugarxxx Re: Być położną... 09.09.09, 00:53
        ani dla mnie...
        • jola-kropek Re: Być położną... 09.09.09, 16:44
          ja mysle ze dla mnie, ale na pewno nie w polsce. i nie chodzi mi tylko o
          srodowisko medyczne. same zainteresowane czesto stwarzaja niesamowite problemy.
          medykalizacja ciazy i jej patologizowanie jest tak gleboko zakorzenione w
          polskim mysleniu "matczynym", ze nie mialabym sily i serca i sily ... i sily z
          tym walczyc. wiec albo usa, albo niemcy. do usa lece teraz w listopadzie, ale
          nie wiem ile jeszcze tam wytrzymam. w niemczech kiedys mieszkalam, jezyk znam...
          dosyc dobre maja programy finansujace nauke matkom z malymi dziecmi "mit dem
          kind studieren". ciekawa jestem czy maja jakies ograniczenia wiekowe, bo ja cos
          chyba pozno pomyslalam o jakims zawodowym zyciusmile
          • szczur.w.sosie Re: Być położną... 10.09.09, 15:42
            w uk można na odległość przez open university. wiem od innych, że nie mogąc
            dostać się do placówki edukacyjnej bo obowiązki, dystans itp, podjęły studia na
            ou. zarazem miały pracę w szpitalu i supervisors którzy odpowiadali za część
            praktyczną.
            dużo niemłodych ludzi idzie na nursing w uk, czasem kobiety co odchowały swoje
            dzieci.
            • 987ania Re: Być położną... 10.09.09, 21:18
              a ciekawe czy tak można ou w uk a ja w pl...
              • monicus Re: Być położną... 10.09.09, 21:44
                tez mnie to interesuje. w usa tez znalazlam taki program
              • szczur.w.sosie Re: Być położną... 11.09.09, 00:07
                987ania napisała:

                > a ciekawe czy tak można ou w uk a ja w pl...

                Wątpię. Bo połowa studiów to praktyka w szpitalu czy innej placówce. Dużo ludzi
                najpierw rozpoczyna pracę na innym stanowisku, a potem rozwija karierę. Poza
                tym, teoria medycyny/pielęgniarstwa w UK nijak nie przystaje do realiów polskich.
                Ale za nursing (nie wiem jak OU, który sporo kosztuje) dziennie full time
                3-letnie, to jeszcze płacą (studentom). I poza tym ma się jeszcze jakieś zniżki.
    • fizula Re: Być położną... 10.09.09, 22:59
      Ja bym się też mogła przekwalifikować, bo z mojego zawodu mentalnie
      zrezygnowałam gdzieś w połowie studiów. Wyłącznie ze względu na mój czasami
      zdrowy rozsądek skończyłam jednak studia.
      Tyle, że zdaję sobie sprawę, że na położną się nie nadaję z kilku względów.
      Chyba żebym tylko domowe porody przyjmowała- ale to moim zdaniem niezbyt dobry
      pomysł, bo trzeba chyba najpierw potrenować w szpitalu, żeby zdobyć spore
      doświadczenie. Tak mi się przynajmniej zdaje: żeby odróżnić dobrze fizjologię od
      patologii.
      Ale chciałabym się wybrać na te warsztaty dla douli w FRpL- zgłosiłam się, tyle
      że nie wiem czy przyjmą moją kandydaturę, bo nie dostałam potwierdzenia. Ktoś
      jeszcze się wybiera???
      • hyris Re: Być położną... 10.09.09, 23:39
        ja wysłałam i też jeszcze nie dostałam
    • kaakaa W polskich realiach... 11.09.09, 11:56
      Sprawdzam to w praktyce. Jak na moje wymagania, to jest to droga
      przez mękę sad Najprostsze ze wszystkiego to się dostać - jest
      bardzo dużo miejsc i przyjmują chyba wszystkich chętnych
      (przynajmniej w Warszwie) - ale już w trakcie rekrutacji dają
      wyraźnie do zrozumienia, kto tu dyktuje warunki. Termin składania
      dokumentów wyznaczony na konkretny dzień i koniecznie trzeba się
      stawić osobiście i odstać dłuuuuugaśną kolejkę. Potem jest już tylko
      co raz gorzej wink
      * Zajęcia teoretyczne na bardzo różnym poziomie - niektóre wspaniałe
      i bardzo cenne, niektóre tak żenujące, że skoda wspominać (można się
      na nich dowiedzieć np. że kwaśne środowisko w pochwie wynika z
      obecności tam kwasu solnego (!) albo, że każda kobieta
      po porodzie drogami natury powinna być profilaktycznie
      łyżeczkowana
      tępą łyżką)
      * Zajęcia praktyczne w pracowniach bywają bardzo użyteczne (można
      się nauczyć np. stawiać bańki, robić zastrzyki, czy mierzyć
      miednicę),
      * Zajęcia praktyczne w szpitalach - jak dla mnie - porażka - można
      sobie poobsewować z bliska całą nędzę (pod każdym względem) polskiej
      służby zdrowia, niestety rzadko zdarza się, żeby udało się tam
      czegoś cennego nauczyć sad No, chyba że ktoś bardzo ceni
      umniejętności takie jak składanie ligniny, kręcenie gazików, czy
      mycie narzędzi.
      * Praktyki wakacyjne - tu już wszystko zależy od konkretnej
      studentki - można się przenudzić parę godzin i dostać pieczątkę albo
      dobrze wybrać miejsce i faktycznie się czegoś rozsądnego nauczyć.
      Choć o fajne miejsce wcale nie tak łatwo sad

      Ktoś (zdaje się, że Fizula) pisał, że nie ma sensu być położną tylko
      od domowych, bo trzeba gdzieś nabrać doświadczenia, żeby nauczyć się
      odróżniać fizjologię od patologii. Niby brzmi to rozsądnie... Jednak
      w polskim szpitalu zobaczyć poród fizjologiczny, to wielka sztuka :-
      ( No, chyba że ktoś się w tym celu specjalnie do Pucka uda wink Gdy
      porównuję sobie porody, które oglądam w szpitalach z własnymi albo z
      Waszyni opisami, to jedyny wniosek, do jakiego dochodzę, to to, że
      są to przeżycia z innej planety - tego się nie da porównać, po
      prostu. Jak dla mnie, brak porównania. Jedyna użyteczna w porodzie
      fizjologicznym rzecz, jaką nabywam przy porodach szpitalnych to
      umiejętność badania wewnetrznego i rozpoznawania zaawansowania
      porodu - cała reszta bardzo mało użyteczna - bo co mi z tego, że
      wielokrotnie przygotowuję i podłączam kroplówkę naskurczową? Żaden
      pożytek nawet z tego, że się wielokrotnie tego noworodka za głowę
      wyciągnie zgodnie z obowiązującymi zasadami - to się przydaje tylko
      przy porodzie w pozycji horyzontalnej, w pozycjach wertykalnych całe
      to ciągnięcie w odpowiednie strony jest psu na budę, bo dziecko
      rodzi się samo. Przykłady mogę mnożyć ale chyba sensu nie ma - po
      prostu, poród szpitalny i poród fizjologiczny to zupełnie różne
      procesy, wymagające od położnej całkiem różnych reakcji.
      • hatchalit Re: W polskich realiach... 14.09.09, 17:25
        kaakaa, a jak z ilością zajęć? Mi te studia siedzą w głowie, ale mam
        3-miesięcznego malucha, a z tego co wyczytałam na zaoczne przyjmują tylko osoby
        po zawodowych szkołach medycznych, a to mi się wydaje bez sensu....
        • kaakaa Re: W polskich realiach... 14.09.09, 20:34
          Stydia są tylko dzienne (zaoczne tylko pomostowe dla osób po studium i
          magisterskie dla osób z licencjatem). Nie ma ITSu. Zajęcia rozwalone po całym
          tygodniu, nawet w soboty. Nie ma litości sad
        • 987ania Re: W polskich realiach... 15.09.09, 11:58
          Nie jest bezsensu, bo musisz studiować przez 4600 godzin. Więc zaocznie to
          jakieś 5-6 lat na sam licencjat, w tym połowa to praktyki zawodowe i zajęcia
          praktyczne.
      • kropkaa Re: W polskich realiach... 15.09.09, 22:15
        Smutne to, co piszeszsad I przygnębiające bardzo. Ale jakoś mnie
        specjalnie nie zdziwiłosad((
        • kropkaa Re: W polskich realiach... 15.09.09, 22:19
          Kaakaa, a Ty pracujesz już czy to swoje hobby robisz w ramach
          wychowawczego?
          • kaakaa Re: W polskich realiach... 16.09.09, 05:08
            Na razie to hobby wink
            A czy kiedykolwiek będę pracować w zawodzie, to czas pokarze...
            • kropkaa Re: W polskich realiach... 16.09.09, 20:55
              No ja wiem, że hobby. Chodzi mi o to, czy masz teraz normalnie
              wykłady (czyli czy pracujesz) czy jesteś na wychowawczym.
              • kaakaa Re: W polskich realiach... 16.09.09, 22:03
                W tym roku będę na wychowawczym.
                • sziszaczek Re: W polskich realiach... 08.10.09, 15:04
                  Witam, jako pisząca jestem tu pierwszy raz, ale podczytywałam porodowo-ciązowe
                  forasmile

                  co mogę powiedziec? mam 24 lata, mam 2 letnia córcie i po skonczeniu w tym roku
                  psychologii, doswiadczenie mojej ciazy, porodu, rowniez doświadczenie pracy z
                  cieżarnymi i chyba tradycja rodzinna pomogły mi w podjęciu decyzji o studiach
                  położniczych. Dostałam sie w tym roku na WUM, narazie nie wiele moge powiedziec
                  bo mija 2 tydzien nauki ale w porownaniu z moja poprzednia uczelnia (prywatna) i
                  kierunkiem to I rok jest totalną przesiewką i totalnym "daniem w kość" głównie
                  decydujacym przedmiotem jest tu anatomiiasmile
                  Nie jest już łatwo ( w sesnie narazie natłoku zajec i wiedzy nie tyle trudności
                  merytorycznych" ) zwłaszcza gdy ma sie małego szkraba, ale podobno gdy sie
                  czegos bardzo chce to wrzechświat sprzega sie by zrealizowac marzenia. Moj wybor
                  byłw pełni świadomy, wiem po co poszłam na ten kierunek, zreszta po 5 latach
                  psychologii i pewnych doświadczeniach raczej na kolejne dzienne studia człowiek
                  decyduje sie swiadomie, wiekowo tez odbiegam od reszty gdyz wiekszosc dziewczyn
                  jest swiezo po maturach ale podoba mi sie. Ide na wykłady, cwiczenia naprawde z
                  ogromną przyjemnościasmile
                  Dla dziewczyn nie pewnych decyzji, czy dadza rade, czy sie uda moge powiedziec0
                  próbujcie!

                  pozdrawiam i raz jeszcze oficjalnie witam Was. ps. to forum daje nadzieje i
                  cieszy ze jest wiele osob o zdorwym naturalnym podejsciu do ciazy i porodu!
                  • kropkaa Re: W polskich realiach... 09.10.09, 21:23
                    Kaakaa, masz koleżankęsmile
                    • sziszaczek Re: W polskich realiach... 10.10.09, 11:47
                      Kaakaa na którym roku jestes?

                      co do natłoku zajec to fakt tym bardziej ze prawie kazdy wykład,cwiczenia sa na
                      roznych ulicach a czasami masz 15 minut na dojazd z jednych na drugie co
                      fizycznie nie jet mozliwe aby zdążyc
                      • kaakaa Re: W polskich realiach... 10.10.09, 12:39
                        Na szczęście już w tym roku kończę... smile
                        Z natłokiem zajęć, to bym nie przesadzała - da się znieść i jeszcze w między
                        czasie pracować i dzieci wychowywać - choć, przyznaję, że wymaga to niejakiej
                        ekwilibrystyki, bo na ułatwienia ze strony WUM liczyć nie można sad
                        Jak będziesz chciała oplotkować tę uczelnię w ogóle lub szczególe, to zapraszam
                        na priv. Z materiałami dydaktycznymi się nie polecam, bo wszystko, co mi zbywało
                        już rozdałam, niestety. Ale świeże (sprzed dwóch lat wink) plotki dotyczące
                        egzaminów mogę sprzedać...
                        • kropkaa Re: W polskich realiach... 10.10.09, 13:17
                          Kaakaa, z dorabiasz dwuletnie, czy te Ci wystarczą?
                          • kaakaa Re: W polskich realiach... 10.10.09, 15:10
                            Te mi zdecydowanie wystarczą!!!
                            Magistra już mam i drugiego nie potrzebuję.
                        • sziszaczek Re: W polskich realiach... 11.10.09, 10:17
                          pewnie, grunt to dobra organizacja ale o czasie dla siebie mozna zapomniecsmile
                          • kaakaa Re: W polskich realiach... 11.10.09, 21:40
                            No, chwileczę, czas dla mnie to właśnie moje wymarzone studia!!! smile wink
                            • sziszaczek Re: W polskich realiach... 12.10.09, 21:40
                              hehe no tak smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka