freedoro
24.10.09, 16:53
Nie wiem jak jest u Was ale mój syn prawie wcale nie ma zadań
domowych. Czasem musi coś dokończyć, bo nie zdążył zrobić na lekcji
zazwyczaj dokończyć kolorowanie, raz zdarzyło się, że miał w
zeszycie do kaligrafii dokończyć pisanie literki. Nic poza tym! Na
ostatnim zebraniu spytałam wychowawczynie czy te zadania w końcu się
pojawią. No i niestety zszokowała mnie reakcja niektórych rodziców.
Prawie zabili nas (tzn. mnie i kilka innych mam)wzrokiem i
zakrzyczeli, bo im ta sytuacja z brakiem zadań pasuje ponieważ
cyt. "pracuję do późna i nie mam czasu żeby usiąść z dzieckiem ".
Nie pomogły tłumaczenia, że nie muszą to być hurtowe ilości zadań,
wystarczy chociaż jedna linijka do napisania lub wierszyk do
przeczytania. Chodzi też o wyrobienie w dziecku nawyku,że ma coś
zadane i musi to zrobić. Kobiety się uparły i były oburzone.
Wychowawczyni obiecała jakoś pogodzić wszystkie opinie i coś
wymyśli. Zachowanie rodzicow zdziwiło mnie niezmiernie, chyba
wszystkim zależy na edukacji dzieci a tu...?