Dodaj do ulubionych

dziecko z probówki?

IP: 212.160.106.* 31.03.04, 15:30
Przeczytałam dziś artykuł wydrukowany w Kulisach i mało nie spadłam pod
biurko. Generalnie cały teks dotyczy problemu bezpłodności. Wg statystyk, co
piąta para w naszym zacnym kraju boryka się z tymże problemem. Oczywiście
naszych "rządzicieli" to absolutnie nie interesuje. Brak dofinansowań do
leczenia bezpłodności, ograniczenie środków dla matek itp. itd. Czasami
jedynym sposobem na to by posiadać potomka jest zapłodnienie in vitro. Jednak
to nie brak pomocy ze strony państwa, a wypowiedź jednego z księży wtrząsnęła
mną i okropnie zbulwersowała.
Oto wypowiedź jezuity A. Filipowicza, biologa i etyka:

/"Czym innym jest przeszczepianie tkanek, a czym innym powołanie do życia -
oponuje jezuita ojciec Artur Filipowicz.
- Rozumiemy dramat par, które nie mogą doczekać się upragnionego dziecka. Być
może jest tak, że ich organizmy same bronią się przekazaniem niewłaściwych
genów.

Z punktu widzenia kościoła zapłodnienie pozaustrojowe jest niemoralne,
ponieważ e jego wyniku powstaje wiele zygot, które później sa zamrażane. Z
każdej z nich mogłoby się urodzić dziecko. Tymczasem zarodki nie są
wykorzystywane. Czasem pobiera się z nich komórki macierzyste do pozyskiwania
tkanek i dokonuje się eksperymentów. To niesprawiedliwość wobec potencjalnych
ludzi, którzy mogliby przyjść na swiat.

Jezuita podkreśla, że kościół nie potępia leczenia niepłodności, a jedynie ma
zastrzeżenia do metod zapłodnienia poza organizmem kobiety.
- Z całą pewnością ochrzciłbym dziecko z probówki, ponieważ nie ponosi ono
odpowiedzialności za to, że zostało powołane do życia w sposób nieetyczny -
uśmiecha się ojciec Filipowicz
- Jego rodzice także mogliby uzyskać rozgrzeszenie, jeśli spełnią warunki
przy tym wymagane, jak żal za grzechy, zadośćuczynienie.
Nie powinno byc jednak tak, że najpierw poddajemy się zabiegowi in vitro, a
potem idziemy do konfesjonału pewni, że i tak otrzymamy rozgrzeszenie."


Ja sama nie mam dzieci i nie wiem czy kiedykolwiek będę je miała, ale jestem
w stanie wyobrazić sobie dramat ludzi, którzy pragną potomstwa a nie mogą go
mieć.
Zatrważa mnie teoria przedstawiona przez w/w, a w szczególności wypowiedź
o "złych genach". Człowiek, który nie ma dzieci i z racji tego, że jest
duchownym teoretycznie miał ich nie będzie (teoretycznie dlatego, że każdy z
nas zdaje sobie sprawę jak wygląda obrazek kleru w naszych czasach) ma
śmialość powiedzieć, że on rozumie dramat tych ludzi. Przecież to woła o
pomstę do nieba!

Pozdrawiam czytających,
Wietrzna
Obserwuj wątek
    • kokolores Re: dziecko z probówki? 31.03.04, 17:22
      Tresc artykulu pozostawiam bez komentarza.Sto lat za murzynami!!Niestety sa
      ludzie co tych bzdur sluchaja.Jest tyle sprzecznosci w kosciele
      katolickim .Np.Ksiadz mowi przy udzieleniu slubu "Co Bog zlaczyl niech czlowiek
      nie rozlancza",a dlaczego sa rozwody koscielne.To nie jest nawet kwestia
      roznych interpretacji.Jestem osoba wierzaca,ale wierze w Boga ,a nie w
      kosciol.Czesc.
      • agata_to_ja Re: dziecko z probówki? 01.04.04, 16:11
        Nie ma rozwodów kościelnych
        • kokolores Re: dziecko z probówki? 01.04.04, 18:02
          No jak nie ma.Sama mam dwie kolerzanki ,ktore sa po rozwodzie koscielnym
          (przynajmniej tak to nazwaly).Moga jeszcze raz wychodzic(koscielnie) za
          maz.Pozdr.
          • agata_to_ja Re: dziecko z probówki? 01.04.04, 18:59
            Jest tylko unieważnienie sakramentu małżeństwa. A to co innego i inne są
            powody, dla których można uzyskać ten status.
            • kokolores Re: dziecko z probówki? 01.04.04, 21:50
              Takie powody to przewaznie ludzie sobie wymyslaja.Wystarczy powiedziec,ze
              ktores z nich nie chcialo miec dzieci(co nie zawsze jest prawda)itp.To co
              oni/one nie wiedza za kogo za maz wychodza.Zawsze mozna znalezc powod do
              takiego uniewaznienia.Dlaczego Papiez nie uniewaznia innych sakramentow??
              • agata_to_ja Re: dziecko z probówki? 02.04.04, 10:41
                To, co ludzie sobie robią nie ma znaczenia, każde prawo można ominąć czy
                oszukać.
                Ja tylko odniosłam sie do Twojego określenia "rozwód kościelny". Unieważnienie
                małżeństwa jest czym innym. Jest sitwierdzeniem, że małżeństwo nigdy nie
                istniało, gdyz zostało zawarte w okolicznościach unieważniających je.
                Nie wystarczy powiedziec, że jedno z małżonków nie chciało mieć dzieci.
                Warunkiem jest, aby ten fakt był wcześniej ukrywany przed drugą stroną. Tak
                właśnie było z moja znajomą, jej mąz dopiero po ślubie oznajmił, że nie
                zamierza mieć dzieci, wcześniej tego nie deklarował.
                To samo z ukrywaną chorą psychiczną, ślubem zawartym pod przymusem, to są
                kolejne powody.
                Sama nie jestem specjalistka od prawa kanonicznego, więc nie znam wszytskich
                szczegółów, ale rozumiem różnicę między cywilnym rozwodem a kościelnym
                uniewaznieniem małżeństwa. A co z tego prawa czynia ludzie (także księża) to
                już zupełnie inna historia.
                pozdrawiam

                • mary_ann Re: dziecko z probówki? 02.04.04, 11:17
                  To prawda, że nie ma rozwodów, a tylko unieważnienie. Smutna prawda jest
                  natomiast taka, że uzyskanie tego ostatniego to tylko kwestia odpowiednich
                  znajomosci albo... dużej kasy. Mam przyjaciółkę, która zyje w związku
                  niesakramentalnym (mąż jest rozwodnikiem)i ktora cyklicznie słyszy od róznych
                  księzy, ze "to się bez problemu załatwi" (+ mrugnięcie okiem), byle tylko mogli
                  dzieki temu wrócic na ono Kościoła. Ostatnio uniewaznienie pierwszego związku
                  załatwił sobie pan Cezary Pazura (ciekawe, na jakiej podstawie? miał z tego
                  związku dziecko, a niepelnosprawny umysłowo tez chyba w chwili przystępowania
                  do sakramentu nie był...No, ale zasady sa dla pospólstwa, nie dla "możnych") To
                  smutne, że kosciól w tej sprawie sam siebie nie traktuje poważnie.

                  Co do cytowanego jezuity - straszne. Nawet nie chce się komentować.
                  Przypomniało mi się, jak pewien dominikanin, kiedy dowiedzial się, że u
                  jezuitow zabroniono niewidomemu wchodzenia na mszę z psem (psem-
                  przewodnikiem!!), wzniósł oczy ku niebu i westchnął; "No, cóż, musimy się
                  więcej modlić za naszych braci jezuitów..."smile)))))
                  • kokolores Re: dziecko z probówki? 02.04.04, 14:27
                    mary_ann napisała:

                    > To prawda, że nie ma rozwodów, a tylko unieważnienie. Smutna prawda jest
                    > natomiast taka, że uzyskanie tego ostatniego to tylko kwestia odpowiednich
                    > znajomosci albo... dużej kasy. Mam przyjaciółkę, która zyje w związku
                    > niesakramentalnym (mąż jest rozwodnikiem)i ktora cyklicznie słyszy od róznych
                    > księzy, ze "to się bez problemu załatwi" (+ mrugnięcie okiem), byle tylko
                    mogli
                    >
                    > dzieki temu wrócic na ono Kościoła. Ostatnio uniewaznienie pierwszego związku
                    > załatwił sobie pan Cezary Pazura (ciekawe, na jakiej podstawie? miał z tego
                    > związku dziecko, a niepelnosprawny umysłowo tez chyba w chwili przystępowania
                    > do sakramentu nie był...No, ale zasady sa dla pospólstwa, nie dla "możnych")
                    To
                    >
                    > smutne, że kosciól w tej sprawie sam siebie nie traktuje poważnie.
                    >
                    > Co do cytowanego jezuity - straszne. Nawet nie chce się komentować.
                    > Przypomniało mi się, jak pewien dominikanin, kiedy dowiedzial się, że u
                    > jezuitow zabroniono niewidomemu wchodzenia na mszę z psem (psem-
                    > przewodnikiem!!), wzniósł oczy ku niebu i westchnął; "No, cóż, musimy się
                    > więcej modlić za naszych braci jezuitów..."smile)))))
                    SWIETA PRAWDA!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • Gość: ja Re: dziecko z probówki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 18:10
                    Z tego co wiem, pierwsza zona Czarka pazury jest w szpitalu psychiatrycznym
                    • kokolores Re: dziecko z probówki? 02.04.04, 21:06
                      Gość portalu: ja napisał(a):

                      > Z tego co wiem, pierwsza zona Czarka pazury jest w szpitalu psychiatrycznym
                      Tak ,byc moze.Ale nie jest powiedziane ,ze byla chora w dniu slubu.Pa.
                      • agata_to_ja Re: dziecko z probówki? 02.04.04, 21:31
                        tak, być może, ale nie jest też powiedziane, że nie była, prawda?
                        • kokolores Re: dziecko z probówki? 02.04.04, 22:01
                          Niestety tego sprawdzic nie mozna.Wiec nie mozna wychodzic z zalozenia ,ze byla.
                          • agata_to_ja Re: dziecko z probówki? 02.04.04, 22:23
                            Przepraszam, a można wychodzić z założenia, że C.Pazura oszukał Ko?ciół mówišc,
                            że jego żona była chora psychicznie w chwili zawierania małżeństwa? Jak można
                            zakładać, że kto? oszukał? A z tego co słyszałam, to wła?nie był powód
                            unieważnienia małżeństwa tych państwa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka