Dodaj do ulubionych

przeciwko zadaniom domowym

19.11.10, 13:19
Jestem mamą 4-klasisty. Kiedyś też uczyłam młodzież i uważałam, że zadanie domowe musi być. Od kilku lat nie uczę, a z młodzieżą łączą mnie dobre kontakty. Wciaż słysze, ze ci ludzi siedzą do 1 w nocy nad lekcjami i nie mają czasu dla siebie. Ja sama pracuję 8 godzin i jedyne, na co mnie stać po powrocie do domu to upichcić coś (czasem jem na mieście) i umyć naczynia. A dkla mojego 10-latka po powrocie ze szkoły (lekcje i szkoła muzyczna) zaczyna się druga część harówy: zadanie z matematyki (średnio 5 ćwiczeń); z polskiego, przyrody, historii, dokonczyć rysunek z plastyki, lekcje z przedmiotów mzycznych, gra na instrumencie, przeczytać lakturę, cwiczenia z angiellskiego; jeśli nie był w szkole (lekarze, warsztaty, próby na uroczystości) musi jeszcze podzwonic po dzieciakach, pożyczyć zeszyt i przepisać, zrobić zaległe zadania, pamiętać o przyniesieniu czegoś tam, o tym kiedy na galowo, za co pieniądze zapłacić, wykonać doświadczenie na przyrodę...Zaczęły się pojawiać jedynki. Nie za wiedże - ze sprawdzianów ma piątki. Chce mu się płakać - nieraz ma zajęcia do wieczora. Nie chcemy rezygnować ze szkoły muzycznej, z nauki niemieckjiego, z wyjazdów na biwaki. Wczoraj jednak stanęliśmy przed wyborem: przygotowanie zaległych lekcji z angielskiego i plastyki oraz ćwiczenia na instrumwncie przed egzaminem czy biwak harcerski. Pozostawiłam wybór młodemu. Wybrał biwak, w końcu coś mu się od życia należy. Ja się cieszę, chce, żeby był szczęśliwy.
Jestem przeciwna zadaniom domowym. Dobry nauczyciel nauczy i w szkole. Rozumiem że są takie rzeczy jak przeczytanie lektury czy zapakowanie farbek na plastykę, ale to jedyne zadania które powinny być robione w domu.
Moj syn kocha matematykę, przyrodę, ma rozległa wiedzę. Coraz bardziej nie kocha szkoły. Coraz bardziej jest średni, stłamszony. Jedyne co mogę mu w tej sytuacji dać to świadomość, że stopnie są nieważne i że mu współczuję tego, że pracuje po 10- 12 godzin dziennie
Obserwuj wątek
    • wuwujama Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 14:02
      Wiesz, przykro mi jest to pisac, ale szkola muzyczne jest dla Twojego dziecka zajeciem dodatkowym, a podstawowym obowiazkiem jest szkola zwykla i lekcje z nia zwiazane. Dodatkowo piszesz, ze syn ma jeszcze niemiecki po szkole. Ja uwazam, ze to po prostu dla Twojego syna za duzo i dlatego sie nie wyrabia. Nie kazdy 10latek jest to w stanie ogarnac, czasami trzeba dokonac wyboru i z czegos zrezygnowac (oczywiscie z czegos w ramach zajec dodatkowych). Twoj syn po prostu robi rownoczesnie dwie szkoly; zwykla i muzyczna i z kazdej tej szkoly ma zadania domowe, gdyby chodzil do zwyklej pewnie by sie wyrabial.

      I jednego nie rozumiem, o co chodzi z tymi nieobecnosciami w szkole z powodu warsztatow i prob do uroczystosci (jakich?)? Chodzi o to, ze syn przygotowuje sie na jakies konkursy w szkole muzycznej i z tego powodu nie chodzi do zwyklej szkoly?

      I nie zgadzam sie z tym, ze dobry nauczyciel nauczy w szkole i do domu juz nie ma czego zadawac. Przejrzyj sobie podreczniki do roznych przedmiotow, zobacz ile godz w tygodniu tych lekcji maja dzieci i zastanow sie, czy nauczyciel jest w stanie to wszystko przekazac i wytlumaczyc w tym czasie. A wszystko musi zostac przerobione (wiem ze programy sa przeladowane, ale na to nauczyciele nie maja wplywu), na sprawdzianie 6klasisty moze sie pojawic kazde zagadnienie.
      Nie mowiac juz o tym, ze wiele zagadnien wymaga dluzszego pocwiczenia, zeby nabrac wprawy, a na lekcjach jest na to za malo czasu.
      • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 14:38
        1. Piszę również na podstawie doświadczeń licznych licealistów, których opinie słyszę.
        2. Mój syn chodzi do klasy w zwzkłej szkole podstawowej, ale o profilu muzycznym, złożonej z uczniów, którzy równolegle realizują szkołe muzyczną I st. Plan jest powiązany i nauczyciele wiedzą ile dzieci mają zajęć
        3. Wszystkie zajęcia dodatkowe mój syn wybiera sobie sam i nie stanowi to dla niego problemu, zresztą zajęcia w grupie rozbrykanych małolatów nie absorbują jego już i tak obciązonego umysłu. To są wszystko (prócz chóru w PSM) zajęcia zabawowe (ten niemiecki też). Nie pozbawię go tego przywileju, bo mu zupełnie życie zbrzydnie.
        4. Napisałam celowo o szkole muzycznej ; mozna w to miejsce wstawic wynoszenie śmieci; ćwiczenia korekcyjne czy odkurzanie pokoju. Chodzi o obowiązki i ... na co jeszcze starcza czasu. Same lekcje z przedmiotów ogólnych strasznie dużo czasu zajmują i nie mają w zasadzie żadnego sensu. Czasem słyszę, że te zadania są podobne. Prócz tego dzieci mają generalnie pretensje do nauczycilei ze się narobiły a nikt nie sprawdzał. Bo kiedy?...
        5. Nieobecności z powodu badań diagnostycznych w szpitalu, choroby albo zwykłe oddelegowanie na akademię ku czci. Nie w szkole muzycznej - w zwykłej.
        6. Nie wszystko musi zostac przerobione. Nic to nie daje. Wiecej nie znaczy lepiej. Nauczyciel ma bardzio duzy wpływ na to jak uczy i ile zadaje.
        7. Mój syn już rozwiązywał sprawdzian 6-klasisty (na próbę) - nie najgorzej. Ja sama uważam ze jest żenująco prosty.
        • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 14:47
          I jeszcze jedno: jak mogę sobie zaplanować np. wyjście do filharmonii z synem w przyszły czwartek? Ja pracuję do 15. Ale skad mogę wiedzieć czy mój syn nie bedzie mial znow (jak to juz bywało) 8 zadan z matmy, 3 z polskiego i 2 z angielskiego? Czasem bilety są wcześniej wyprzedane, jak coś dobrego, hm... I do której będzie pracował? Takwięc jestem ofiarą szkoły mojego dziecka
          • znowuniedziela Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 15:13
            Wiesz co kurczak-mój brat ma lat 12, podobnie jak Twój syn realizuje dwie szkoły, jeździ na koncerty, bardzo często opuszcza szkołę pdst(6 kl), bo to wyjazd, to warsztaty, z których moja mam nie zrezygnuje za nic w świecie, bo to rozwija, w zeszłym roku jeździł na wycieczki szkolnego koła pttk- w czasie, gdy trwał jego angielski w szkole pdst(tej samej)-bo mama moja tłumaczyła to(i nadal tłumaczy), że mu życie zbrzydnie, jeśli go nie użyje. Z klasówek zaczęły pojawiać się trójki, dwójki(jest wybitnie zdolny,ale skoro nie odrabia zadań i nie nadrabiał lekcji, bo miał inne zajęcia-bardziej istotne, jak twierdzi moja mam nauczycielka z trzydziestoletnim stażem, które go bardziej rozwijają niż szkoła), nie miewał potrzebnych przedmiotów-jak Twój syn, na plastykę, na technikę itp... Jest zdolny, wybitny, niesamowity-moja mam realizuje przez niego, za niego, dzięki niemu swój program życia, on musi temu sprostać, do tego dochodzi wasze wspólnie wybrane celem rozwinięcia(nie wierzę, że li tylko dziecko decyduje o tym, że jedzie na biwak, zamiast odrabiać lekcje-ZALEGŁE)jego Ego zajęcia ...
            O co chodzi-obowiązek jest obowiązkiem, on się realizuje w wielu dziedzinach, chodzi o to, żeby miał czas na wszystko, to jest niemożliwe. Nie piszę-zrezygnuj, piszę, wybierz istotne sprawy. My z muzycznej zrezygnowaliśmy-uczy się prywatnie,mój brat ciągnie dwie szkoły, nie wyrabia, nie da rady, bo audycje np są w godzinach rannych, gdy on ma lekcje, więc siłą zdarzenia, musi opuścić lekcje, by się popisać przed publicznością, więc opuszcza, ma zaległości, które wg mojej mamy są mało istotne, bo szkolne, bo ona nauczycielka lepiej wie ...Tymczasem jest to dziecko już nerwowe, wiecznie nieprzygotowane do lekcji, niewyspane, zestresowane,co ma z życia-realizację projektu mamusi ... Juz jest wyalienowany, już musi zamiast np pójść w gości pędzić w sobotę na niemiecki, potem na angielski, potem na jeszcze dodatkowe lekcje pianina, a potem na rosyjski ...A potem w nocy do kościoła, bo jest ministrantem ...
            I TY, matka się sprzeciwiasz odrabianiu lekcji?? A jak nauczyciel ma pokazać dziecku, nauczyć np za dziecko odmiany przez przypadki-tzn dziecko ma się wszystkiego nauczyć na lekcji....
            Tak samo z matematyką-ma jej sie nauczyć tylko na lekcji, tak, twoim zdaniem ma wykuć dzielenie pisemne podczas jednego, dwu przykładów z ćwiczeń ?? Z przyrody obserwacje za niego ma zrobić nauczyciel, bo on musi pojechać na biwak ?
            Jeśli jego marzeniem jest dostanie się do akademii muzycznej-może nie wiesz, ale nie potrzebuje do tego żadnego dyplomu jakiejkolwiek szkoły muzycznej, wystarczy mu talent, bo9 jeśli nie daje rady w klasie czwartej, co będzie w szóstej ? Mój syn też rozwiązał test szóstoklasisty w klasie trzeciej, do tej pory mu podsuwam zadania z tych testów(mam wydrukowane wszystkie), żeby sobie porozwiązywał, bo niektóre są proste, a inne nie, ale jakie to ma znaczenie, w obliczu tego,że Twoje dziecko ma zaległości w nauce języka angielskiego w szkole , albo nie odrabia zadań ? Jego to nie obowiązuje, czy jak ? Czy ma indywidualny program nauczania ?
            Nie pojmuję Ciebie, niby nauczycielka, niby wie, o co chodzi w systemie, a klika zadań to dużo ? Moje dziecko ma dziennie 3-4 kartki z matematyki-robi je i koniec,nie ma dyskusji, dopiero gdy napisze, odrobi, nauczy się tego co ze szkoły, wtedy siada do instrumentu, wtedy może iść do kolegi, na basen, na biwak itp ... Obowiązek ponad wszystko ...
            • przeciwcialo Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 15:31
              Pod latarnią bywa najciemniej.
            • oliwija Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 17:11
              5-6 zadańz matemsatyki to pikuś.moja córka dzień w dzień ma 8 stron.... wiec teTwoje 5-6 zdań nie robni na niej wrażenia. Z przyrody pani potrafi zadać cały dział z ćwiczeńz czwartku na piątek.... Z polskiego bywa ze wypracowanie plus cos w ćwiczeniach sainne przedmioty z którychh tez cos trzeba zrobić rysunek na palstyke,plakat na muzyke itd....moja córka chodzi dodatkow na basen,harcerstwo, makrame, angielski i tańce i ma czasna to zeby poogladac bajki pograć w gry i wyjscdo kolezanek
              Zadawane musi być bo toczego sie dziecko nauczyło w szkolemusi utrwalić wdomu na tym polega nauka. treningczyni mistrza prawda? Czy w muzycznej jak pozna jakiś utwór tojuz nie musi w domu ćwiczyc? Na pewno musi....
              Moze czas zastanowisc sie co jest dla dziecka a co dlaTwojego widzimi sie....
              Moje chodzi na te zajęcia na któresama ma ochte.Nie jest do nieczego zmuszana. W domu nie musi zakuwać bo ma to szczescie ze jest zdolna. Ale inne dzieci mniej zdolne muszą sie uczyć jeśli chca miec dobre stopnie. ?Tylko pytanie czy stopień zawsze odzwiercidla wiedze dziecka? Niesądze. Dzieci w 4kalsie jeszcze sa zamale zeby zrozumieć ze uczą sie dlasiebie nie dla stopni czy dla zadowolenia rodziców.
              • edor67 Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 17:34
                Kurczak
                Od niedawna jest możliwość nauczania indywidualnego w domu. Może warto z tego skorzystaćsmile
                • hankam Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 14:20
                  Kurczak.
                  Szkoła muzyczna - dodatkowa, to rzeczywiście duze obciążenie dla dziecka, bo w żadnej szkole nie interesują się tym, co się robi w drugiej.
                  Rozważ ogólnoksztalcącą szkołę muzyczną. Akurat te szkoły bardzo popieram, jeśli dziecko ma predyspozycje i chęci do grania.
                  Dzieci tam jakoś sobie radzą z dużą ilością obowiązków, choćby dlatego, że wybiera się do tych szkół dzieci, które nie tylko są utalentowane muzycznie, ale dodatkowo są zdolne i bystre (żeby nie mialy problemow z nauką pozostalych przedmiotów) i mają odpowiednią konstrukcję psychiczną (żeby wytrzymywaly duże obciążenie).

                  Chodziłam do szkoly muzycznej, mialam dodatkowo angielski i basen i nikt z odrabiania lekcji mnie nie zwalniał. Ci, co nie dawali rady po prostu ze szkół muzycznych rezygnowali.
          • xkx2 Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 10:00
            Ujmę to tak. Są osoby super zdolne, które łapią wszytko na lekcji w związku z tym zadania domowe to dla nich przysłowiowe 10 min a na instrumencie poćwiczą 30 min i już są efekty są i mniej zdolne, które na to wszytko potrzebują sporo więcej czasu. Geniuszy jest w społeczeństwie 1% tak wiec w normalnych warunkach, jeśli się na kogoś nałoży zbyt wiele obowiązków a nie jest to geniusz po prostu najzwyczajniej w świecie zaczyna mu brakować czasu. I obawiam się, iż tak jest z Twoim synem. Po prostu szkołą normalna + muzyczna + nauka dodatkowego języka + harcerstwo to jest za wiele. Wobec tego rozwiązanie zadaje się być tylko jedno – albo rezygnacja z któregoś z zajęć dodatkowych. (To jest dopiero 4 klasa podstawówki - przedmiotów będzie przybywało - materiał też będzie coraz trudniejszy tak wiec problemów zdaje się będzie przybywać nie ubywać. Niestety wszytko poza normalną szkoła to są dodatki, które mogą, ale nie muszą być, jeśli kolidują z normalnymi zajęciami.) Albo rozwiązaniem może też być np. przeniesienie syna do szkoły muzycznej tam będzie miał wszytko razem powinno być łatwiej, bo i nauczyciele przewidują, iż uczeń ma jeszcze zajęcia z instrumentem, które tez trzeba zrobić. Jeśli natomiast nie chcesz rezygnować z normalnej szkoły trzeba się będzie pogodzić ze słabszymi ocenami lub po prostu z czegoś zrezygnować. Trzeciej opcji niestety brak.
            • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 17:57
              No, on właśnie jest w takiej szkole, przecież pisałam.
              • xkx2 Re: przeciwko zadaniom domowym 22.11.10, 09:45
                No to jeśli w Szkole Muzycznej jest takie podejście to chyba trochę dziwna sprawa. Może trzeba porozmawiać z wychowawca. A jak inne dzieci - też mają problemy? Bo jeśli to jest szkoła muzyczna to instrument mają wszyscy a na chór też zapewne chodzi sporo dzieci. To ja tu czegoś nie rozumiem.
          • protozoa Re: przeciwko zadaniom domowym 22.11.10, 20:10
            Chyba jednak przesadzasz. Moje dzieci chodziły, w ne tak znowu odległych czasach do bardzo dobrego gimnazjum czy liceum. Dzis obaj studiują - jeden medycynę drugi MISMAP i nie pamiętam, żeby kiedykolwiek ślęczeli nad ksiązkami po 10-12 h. Ani w 4 klasie ani przed maturą ani przed egzaminem z anatomii człowieka, ani przed zaliczeniem z analizy matematycznej.
            Nie chodzili co prawda do szkoły muzycznej, ale na języki ( angielski, niemiecki i francuski, basen).
        • jakw Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 21:44
          kurczak1 napisała:

          > 1. Piszę również na podstawie doświadczeń licznych licealistów, których opinie
          > słyszę.
          Moja starsza w podstawówce poświęcała na lekcje (uśredniając) 0,5-1 godziny dziennie. Plus od czasu do czasu przeczytanie lektury (ale ona szybko czyta) i zajęcia dodatkowe w postaci 4 godzin lekcyjnych języków obcych (angielski i niemiecki). Teraz jest w gimnazjum, lekcje odrabia trochę dłużej (tak na oko to 1-1,5 x 5 dni w tygodniu) i na pewno nie robi tego do nocy. Albo twój syn jest w nadambitnej szkole albo po prostu nie starcza mu czasu.

          > 3. Wszystkie zajęcia dodatkowe mój syn wybiera sobie sam i nie stanowi to dla n
          > iego problemu, zresztą zajęcia w grupie rozbrykanych małolatów nie absorbują je
          > go już i tak obciązonego umysłu.
          Ale absorbują czas i siły fizyczne - których mu potem brakuje na odrabianie lekcji.

          > To są wszystko (prócz chóru w PSM) zajęcia zabawowe (ten niemiecki też).
          > Nie pozbawię go tego przywileju, bo mu zupełnie życie zbrzydnie.
          A skąd wiesz, że już mu nie zbrzydło?

          > 4. Napisałam celowo o szkole muzycznej ; mozna w to miejsce wstawic wynoszenie
          > śmieci; ćwiczenia korekcyjne czy odkurzanie pokoju.
          Nie można. Wynoszenie śmieci zajmuje max 10 minut (z ubraniem się i szukaniem kluczy, jeśli ktoś jest bałaganiarzem). Odkurzanie pokoju w ostateczności można pzrerzucić na inny termin. Ćwiczenia korekcyjne można pewnie zrobić jako przerywnik odrabiania lekcji.

          > Chodzi o obowiązki i ... na co jeszcze starcza czasu.
          Mojej starsza ma wolnego czasu całkiem sporo. Gdyby chodziła do szkoły muzycznej - pewnie by tego czasu miała zdecydowanie mniej. A ja

          > 5. Nieobecności z powodu badań diagnostycznych w szpitalu, choroby albo zwykłe
          > oddelegowanie na akademię ku czci. Nie w szkole muzycznej - w zwykłej.
          Tak z ręką na sercu - jak często się trafiają akademie ku czci? Rozumiem, że "muzyczni" może są tutaj bardziej eksploatowani, ale u mojej starszej próby raczej ustawiano tak, żeby nikogo z lekcji nie wyrywać. Jak często syn jest na badaniach diagnostycznych w szpitalu? Jeśli często to może jednak brać to pod uwagę (konieczność "zdobycia" lekcji przy organizacji zajęć dodatkowych? Choroby się zdarzają, ale pewnie syn nie chodzi wtedy na zajęcia dodatkowe.

          > 6. Nie wszystko musi zostac przerobione. Nic to nie daje. Wiecej nie znaczy lep
          > iej. Nauczyciel ma bardzio duzy wpływ na to jak uczy i ile zadaje.
          Patrząc po byłej szkole mojej starszej - nauczyciel jest rozliczany z tego, jak uczniom poszła "jego" część sprawdzianu po VI klasie.

          > 7. Mój syn już rozwiązywał sprawdzian 6-klasisty (na próbę) - nie najgorzej. Ja
          > sama uważam ze jest żenująco prosty.
          Owszem, dla dorosłego jest on całkiem prosty. Ale wcale nie masz gwarancji, ze ty sama osobiście dostałabyś z niego 100% punktów. I weź pod uwagę, że zdają go 12-letnie dzieci i mają ograniczony czas na jego napisanie. I mimo jego "żenującej prostoty" może z 1-2% uczniów udaje się go napisać na maxa. W szkole starszej w zeszłym roku może ze 20% uczniów miało >= 35 punktów (na 40).
    • mama303 Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 19:47
      Ja się z Tobą zgodzę. Uważam że nasza szkoła oparta jest w 1/3 na pracy domowej a to jest źle. Dziecko powinno sie uczyć w szkole a w domu ew. powtórzyć co było na lekcji, powinno mieć przede wszystkim czas wolny do własnego uznania co w nim robić /może trzaskać ćwiczenia z matmy jak lubi wink/ i do ODPOCZYNKU!.
      Co nauczyciela obchodzi że dziecko potrzebuje odpoczynku, nic go też nie obchodzi że oprócz jego przedmiotu ma jeszcze kilka innych i nie daj Boże jakieś swoje życie .....
    • jakw Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 20:16
      Masz sporo racji. W klasach powyżej III dzieciaki mają ok 30 lekcji, dodając do tego w miarę rzetelne odrabianie pracy domowej to pewnie wyjdzie co najmniej 33 godziny. Dodajmy do tego trochę zajęć dodatkowych czy czytanie lektury i właściwie wyjdzie etat. U twojego syna sprawę pogarsza pewnie codzienna porcja ćwiczeń muzycznych i może (jak częste?) nieobecności na lekcjach - wtedy musi dodatkowo wykonać to co było na lekcji. Ale jeśli młody ma zajęcia od rana do wieczora to raczej nie jest winą szkoły, że nie ma czasu na odrobienie lekcji. Musicie przemyśleć sprawę - czy na pewno te wszystkie zajęcia są synowi aż tak potrzebne i czy na pewno te zajęcia to jest jego własna potrzeba, a nie was - rodziców. I może jednak trzeba z czegoś zrezygnować. Ile syn ma lekcji w szkole, ile w tej szkole muzycznej a ile zajęć z niemieckiego?
      • joa66 Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 20:34
        Ile syn ma lekcji w szkole, ile w
        > tej szkole muzycznej a ile zajęć z niemieckiego
        ?


        Ile godzin chóru?

        ty kończysz pracę o 15 , bo pracujesz na jeden etat.

        Twój syn na dwa.

        Plus zajęcia dodatkowe.


        Moim zdaniem takie decyzje podejmuje się starannie - to naprawde nie było trudne do przewidzenia, że dwie szkoły to spore obciążenie dla dziecka. Jeżeli muzyka jest tak ważna dla dziecka może lepiej zorganizowac lekcje prywatne albo wybrać podstawową szkołę muzyczną ( w jednej szkole przerobi materiał ogólny i muzyczny).

        Czy dziecko tak bardzo lubi niemiecki czy zajęcia z kolegami? Czy warto mu dokładac drugi język w sytuacji kiedy nie ma czasu na jeden?

        p.s. z ciekawości - jakiego przedmiotu Ty uczyłaś i czy zadawałaś prace domowe?
        • maksimum Zaoralas chlopaka. 19.11.10, 22:36
          W podstawowce dzieciak powinien odrabiac lekcje ok 2 godz ale nie wiecej niz 4 godz.
          Przesadzilas z nadmiarem obowiazkow,a wydaje mnie sie,ze dzieciak nie jest taki zdolny.
          Moje dzieci w podstawowce graly w orkiestrze szkolnej i chodzily na wystepy pozaszkolne.
          Corka po podstawowce zrezygnowala z muzyki a syn po gimnazjum.
          Jesli zadne z rodzicow nie gra na instrumencie,to muzyka powinna dla dzieciaka byc tylko zabawa.Zdolnosci sie dziedziczy.
          Skup sie na najwazniejszych zajeciach szkolnych i .... biwaku,bo dzieciak ma juz dosyc twoich pomyslow.
          • tijgertje Re: Zaoralas chlopaka. 20.11.10, 09:50
            maksimum napisał:
            Jesli zadne z rodzicow nie gra na instrumencie,to muzyka powinna dla dzieciaka
            > byc tylko zabawa.Zdolnosci sie dziedziczy.

            Dobrewink Czasem jednak ktos musi zaczac tradycje rodzinnewink U mnie w rodzinie nikt na zadnym instrumencie nie gral, bylam pierwsza, nikt nie byl mi w stanie w domu pomoc i jakos bz problemow studia muzyczne skonczylam. Zdolnosci w rodzinie sa, ale zdolnosci a umiejetnosci to wcale nie to samowink
            • maksimum Re: Zaoralas chlopaka. 20.11.10, 17:58
              Skonczenie studiow w jakims kierunku a sukces w pracy po studiach,to tez dwie rozne rzeczy.
              Rozumiem ,ze ktos w rodzinie byl utalentowany muzycznie,ale nie zdecydowal sie na uczenie w tym kierunku.
              Napisz tez czy muzykowaniem teraz zarabiasz na zycie.
              • hankam Re: Zaoralas chlopaka. 21.11.10, 14:30
                "Muzykowaniem"?
                Muzykować to można sobie na harmonijce ustnej.
                Znów mówisz o czymś, o czym nie masz pojęcia.
          • kurczak1 Re: Zaoralas chlopaka. 21.11.10, 18:46
            Gwoli wyjaśnienia: mój syn chodzi na te zajecia, na które chce. Nigdy mu niczego nie narzucałam, wrecz odradzałam. Ale byłoby to ograniczaniem rozwoju. Więc wszystkie pomysły JEGO trwaja do czasu aż z nich świadomie zrezygnuje. Ja właśnie jestem przeciwko tym 2 godzinom odrabiania lekcji w domu. Gdyby odrabiał 4 to juz bysmy w ogóle nie wyrobili. Dzieci w 4 klasie mają po ok. 6 lekcji zwykłych (pomijając muzyczne) dziennie i uwazam ze to wystarczy. W szkole średniej moja znajoma młodzież nigdy nie ma mniej niż 7-8 lekcji. Później wracja do domu, jedza obiad, siadaja do lekcji i...koncza o 1 w nocy. Na drugi dzien wstaja o 6.30 i ...apiat
            • jakw Re: Zaoralas chlopaka. 21.11.10, 19:54
              Nie żartuj, padał przed tobą na kolana błagając o zapisanie do szkoły muzycznej? Sam wpadł na to, że koniecznie chce się uczyć dodatkowo niemieckiego? Zresztą czy to aż tak wielki problem, że syn będzie "średniakiem" i jednocześnie będzie się rozwijał w harcerstwie, muzycznie czy na niemieckim?
              Btw z tych 5-6 lekcji "zwykłych" w IV klasie część to WF (u mojej starszej był 4x/tydzień), gdzie raczej prac domowych nie ma czy np. informatyka , plastyka, technika , które są raz w tygodniu i jeśli jest z nich praca domowa to raczej polegająca na dokończeniu czegoś, czego nie zdążyło się zrobić na lekcji i można to ewentualnie zrobić w jakiś luźniejszy dzień. Realnie zostają ze 4 przedmioty do odrobienia/nauczenia się. I jeśli syn (jak rozumiem, dość zdolny) odrabia to przez 2 godziny i dostaje potem pały to coś jest nie tak. Być może nie umie się uczyć , być może jest zbyt zmęczony po tej całej dawce "zabawowych i rozwijających" zajęć , może nie uważa na lekcjach (to może być też skutkiem zmęczenia), może ma zaległości z powodu nieobecności, być może nie umie sobie zaplanować odrabiania poszczególnych przedmiotów (i potem kumuluje mu się klasówka z historii z wypracowaniem z polskiego, słówkami z angielskiego i dokończeniem pracy z plastyki (czy to wina nauczyciela, że syn nie zdążył zrobić pracy z plastyki?) - albo wszystko po trochu. IV klasa jest dość trudna i często się zdarza, że niezły do tej pory uczeń zaczyna łapać jedynki albo przestaje być bardzo dobrym uczniem, a staje się uczniem średnim - właśnie z powodów jak wyżej, nawet jeśli nie ciągnie równocześnie szkoły muzycznej. Ale jeśli z powodu ilości zajęć syn nie ma ani siły ani choćby godziny czasu dziennie w ciągu tygodnia by poświęcić się trochę odrabianiu tych "zwykłych" lekcji to niech nie oczekuje, że będzie superdobrym uczniem. Może niech się skupi bardziej na swoich ulubionych przedmiotach nawet kosztem lekkiego zaniedbania tych innych. Np. rysunki z plastyki czy prace z techniki niech kończy na lekcji zamiast zabierać do domu - najwyżej dostanie trochę gorszy stopień. Świat się od tego nie zawali. I przyjrzyj się temu jak odrabia te lekcje przez 2 godziny. Bo jakoś nie wierzę, żeby uczeń lubiący i umiejący matematykę robił aż tak długo te zadania z matmy. W uczenie się czy odrabianie przez pół godziny 1 lekcji historii też nie bardzo chce mi się wierzyć . Może po prostu po 10 godzinach zajęc jest zmęczony - ale te 10 godzin zajęc to nie jest wina nauczyciela historii. I pogadaj w szkole, żeby nie ciągali go na te "akademie ku czci" - zawsze będzie miał mniej do nadrabiania. Może przecież odmówić i nie musi być najbardziej niezbędną osobą w szkole?
        • carmita80 Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 22:43
          To wlasnie ''fenomen'' polskiej szkoly, masa podrecznikow, cwiczen, zeszytow i godziny sleczenia nad lekcjami w domu, polskie dzieciaki powinny byc geniuszami...nie sa, dziwne.
          Moja corka za 2 tygodnie skonczy 8 lat, w szkole spedza czas od 9-15 kazdego dnia, tak jak kazde dziecko w szkole podstawowej. Raz w tygodniu nauka plywania, raz gimnastyka i raz zajecia muzyczne - 3 dni w tygodniu zajec dodatkowych. Zadanie domowe raz w tygodniu, na jego zrobienie ma 5 dni, a robi je zazwyczaj w weekend i zajmuje jej to max. 1 godzine. Codziennie do przeczytania ksiazka ze szkoly - ok 15-20 minut. Uczy sie w szkole 5 dni w tygodniu po 5 godzin plus czytanie w domu to jakies 5h i 20 minut, 1 godzina w szkole to czas na zabawe i obiad. Jakos matolem nie jest i radzi sobie swietnie a po niejednokrotnym porownaniu z rowiesnikami z PL jej poziom nizszy nie jest, dla dziecka w tym wieku to wystarczy. Nie ma zadnych podrecznikow ani cwiczen ani zeszytow - to jest w szkole (prace/zeszyty do wgladu dla rodzicow na spotkaniu omawiajacym postepy dziecka 3x w roku.) Jest dzieckiem i czas po szkole spedza na przyjemnosciach i zajeciach rozwijajacych ja - jesli ma na nie ochote. Wspolczuje systemu, masz racje, ale nic na to nie poradzisz - w zadne zmiany i reformy nie wierze. Sama jestes nauczycielka, w takiej systuacji uczylabym dziecko w domu a skupilabym sie na szkole muzycznej, j. niemieckim i innych. Powodzenia.
          • monika9920 Re: przeciwko zadaniom domowym 19.11.10, 23:12
            Ciekawe jest to, ze jak mowisz jak uczylas uwazalas ze prace domowe sa niezbedna, a teraz jak widzisz ile ma zadawane twoj syn to zmienilas zdanie.... to potwierdza moja teorie, ze osoby bezdzietne nie sa dobrymi nauczycielami smile jak sie nie ma w domu chociaz jednego malolata to cala teoria ze studiow pedagogicznych na nic smile

            a tak na serio.. ja tez jestem przeciw zadaniom domowym... ok, czytanie lektur, przygotowanie jakiejs pracy / projektu,/ wypracowania raz na jakis czas, ewentualnie powtorzenie wiadomosci przed testem.... ale codzienne sleczenie nad podrecznikami po kilka godzin, jest absolutnie bez sensu....
            w wiekszosci szkol europejskich jakos dzieci obywaja sie bez tego... maja szafki w szkole, i poniewaz nie musza codziennie odrabiac to moga zostawiac podreczniki w szkole...
            u nas narzeka sie na zbyt ciezkie plecaki dzieci (plecak powinien wazyc max 10% masy ciala dziecka.... moj syn wazy 27 kg, a jego plecak, zwazony wczoraj wazyl 5,3 kg...) a jednak ciagle nauczyciele upieraja sie przy pracach domowych, a dyrektorzy szkol uwazaja zbudowanie szafek w szkolach za calkowicie nieralne....

            moja przyjaciolka mieszka we francji i stad wiem jak tam to wyglada... otoz dzieci na poczatku roku dostaja kalendarze w ktorych zaznaczaja na kiedy musza wykonac cos w domu... nie ma codziennych prac domowych , ale raz na jakis czas trzeba napisac jakies wypracowanie lub przygotowac jakas prace plastyczna...

            sa to rzeczy wymagajace inicjatywy i myslenia, planowane z conajmniej tygodniowym wyprzedzeniem - tak wiec mozna to zrobic wtedy kiedy jest czas... dziecko uczy sie planowania i pracy z kalendarzem, a rodzic od razu widzi co i na kiedy trzeba przygotowac....
            my natomiast codziennie wertujemy po kilka podrecznikow i zeszytow, zeby wysledzic co i gdzie jest zadane...
            • maksimum Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 00:17
              monika9920 napisała:

              > a tak na serio.. ja tez jestem przeciw zadaniom domowym...
              > w wiekszosci szkol europejskich jakos dzieci obywaja sie bez tego... maja szafk
              > i w szkole, i poniewaz nie musza codziennie odrabiac to moga zostawiac podreczn
              > iki w szkole...

              W USA tez sa szafki w szkolach i odrabianie lekcji obowiazkowe,a w szafce syn trzymal swoja trabke na ktorej gral w szkole,bo w domu mial druga.
              Ksiazki tez mozna miec podwojne i nie trzeba wtedy nosic do szkoly.

              > moja przyjaciolka mieszka we francji i stad wiem jak tam to wyglada... otoz dzi
              > eci na poczatku roku dostaja kalendarze w ktorych zaznaczaja na kiedy musza wyk
              > onac cos w domu... nie ma codziennych prac domowych , ale raz na jakis czas trz
              > eba napisac jakies wypracowanie lub przygotowac jakas prace plastyczna...

              Wymien przy okazji kilka uniwersytetow francuskich,ktore sa w 100-tce najlepszych na swiecie!!
              To strasznie ciemny narod,majacy problemy z nauczeniem sie angielskiego,ale .... co poniektorzy Polacy moga brac z nich przyklad.

              www.webometrics.info/top12000.asp
              o.... jest kilka

              www.webometrics.info/top100_continent.asp?cont=europe
              • jowitka345 Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 11:19
                maksimum napisał:
                > >
                > > Ksiazki tez mozna miec podwojne i nie trzeba wtedy nosic do szkoly.

                Rozumiem, ze jestes na tyle bogaty, ze stać Cię na podwójny zestaw podręczników dla dzieci? Ale nie każdego na to stać
                • jakw Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 11:35
                  jowitka345 napisała:

                  > maksimum napisał:
                  > > >
                  > > > Ksiazki tez mozna miec podwojne i nie trzeba wtedy nosic do szkoly.
                  >
                  > Rozumiem, ze jestes na tyle bogaty, ze stać Cię na podwójny zestaw podręczników
                  > dla dzieci? Ale nie każdego na to stać
                  W New Yorku to może i stać...Ale jest to nie tylko kwestia "stania". Moja starsza (gimnazjum)narzeka na ciężki podręcznik do angielskiego. W ostateczności kupiłabym jej 2-gi, a nosiłaby same ćwiczenia i zeszyt. Niestety, zadawane ćwiczenia są też z podręcznika.
                  • jowitka345 Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 12:02
                    Tak tylko co innego kupic pojedyńczy podręcznik a co innego caly zestaw podręczników. Zreszta i ta pojedyńcza ksiażka czasem może przekroczyc mozliwości finansowe niejednej rodziny.
                    A co do zadań domowych to uważam, ze wszystko powinno byc w umiarze.
                    U nas w Pl nauczyciele z każdego przedmiotu zadają (mniej lub więcej ) cwiczenia domowe a w sumie z kilku (nastu?) przedmiotów wychodzi tyle , ze dziecko naprawde przcuje na dwa etaty. Troche nie ma co się dziwic bo każdy z tych nauczycieli jest rozliczany z wyników jakie maja dzieci. Dodatkowo chyba każde dziecko chce miec jakies zajęcia dodatkowe ( nie mówie o angielskim itp) takie które rozwijają jego pasję.
                    Podsumowując zadania domowe gr mnie powinny być, ale nauczyciele powinni wspólpracowac ze sobą a u nas tego porozumienia nie ma i dlatego mamy przemęczone dzieci i zestresowanych rodziców.
                • przeciwcialo Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 16:13
                  W niektórych szkołach dyrekcja stara się o darowizny z wydawnictw i dzieci nie muszą dźwigac.
              • joxanna Do maksimum 20.11.10, 21:08
                > Wymien przy okazji kilka uniwersytetow francuskich,ktore sa w 100-tce najlepszy
                > ch na swiecie!!
                > To strasznie ciemny narod,majacy problemy z nauczeniem sie angielskiego

                Ale w statystykach dotyczących poczucia szczęścia i jakości życia są zawsze u góry... w odróżnieniu od USA...

                Poza tym mają wystarczające uniwersytety, żeby być jednym z najbardziej rozwiniętych i innowacyjnych krajów świata - od jakichś 200-300 lat. Nawet jak im się zarzuca socjalizm i lenistwo - radzą sobie, że pozazdrościć.

                A co do przodujących uniwersytetów USA - zawsze można użyć popularny argument, że kształcą raczej Azjatów, którzy w dodatku wracają do siebie. Przeczytałam to niedawno na jednym z forów i dobrze brzmi. W każdym razie to świadczy średnio o uniwersytetach (bo może o poziomie decyduje bardziej poziom studentów, niż kadry), ale też średnio o kraju - skoro nie mają ochoty tam zostać.
                • maksimum Re: Do maksimum 21.11.10, 00:41
                  joxanna napisała:

                  > Ale w statystykach dotyczących poczucia szczęścia i jakości życia są zawsze u g
                  > óry... w odróżnieniu od USA...

                  To sa tzw nagrody pocieszenia,bo czym jest jakosc zycia jak sie pieniedzy nie ma.

                  > Poza tym mają wystarczające uniwersytety, żeby być jednym z najbardziej rozwini
                  > ętych i innowacyjnych krajów świata - od jakichś 200-300 lat. Nawet jak im się
                  > zarzuca socjalizm i lenistwo - radzą sobie, że pozazdrościć.

                  Polacy moze im zazdroszcza,ale nie Niemcy,czy Holendrzy.

                  > A co do przodujących uniwersytetów USA - zawsze można użyć popularny argument,
                  > że kształcą raczej Azjatów, którzy w dodatku wracają do siebie. Przeczytałam to
                  > niedawno na jednym z forów i dobrze brzmi. W każdym razie to świadczy średnio
                  > o uniwersytetach (bo może o poziomie decyduje bardziej poziom studentów, niż ka
                  > dry), ale też średnio o kraju - skoro nie mają ochoty tam zostać.

                  Przeczytalas bzdure i ja powtarzasz w przekonaniu ,ze jest to prawda.

                  Zagraniczni studenci stanowia mniej niz 5% ogolu studentow w USA i tylko na kilku uczelniach ich odsetek przekracza 10%.
                  I zeby Cie zasmucic,wiekszosc z nich zostaje w USA,bo w swoich rodzimych krajach nie dostana pracy takiej jak w USA.

                  moneywatch.bnet.com/saving-money/blog/college-solution/12-most-popular-universities-for-international-students/1036/

                  • joa66 Re: Do maksimum 21.11.10, 09:39
                    Nie wiem dlaczego wdaje się z Toba w dyskusje, ale.... smile

                    Pozycja w rankingu uczelni świata jest jednym z elementow oceny uczelni.

                    Tak samo jak jakość życia ma niewiele (chociaz coś ma ) wspólnego ze wskaźnikami PKB - gdyby oceniac jakośc życia na podstawie rankingów PKB okazałoby, że ludziom (w tym dzieciom) lepiej się żyje w Chinach niż we Francji, Holandii czy Norwegii.


                    " Polacy moze im zazdroszcza,ale nie Niemcy,czy Holendrzy."

                    Oj..zdziwiłbys się wink
                    • maksimum Re: Do maksimum 22.11.10, 17:12
                      joa66 napisała:


                      > Tak samo jak jakość życia ma niewiele (chociaz coś ma ) wspólnego ze wskaźnikam
                      > i PKB -

                      Jakosc zycia to jest kwestia upodoban,podobnie jak jakosc filmow.
                      Poza tym kazdy tworzy swoja jakosc zycia za swoje pieniadze.



              • joa66 Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 21:47
                Wymien przy okazji kilka uniwersytetow francuskich,ktore sa w 100-tce najlepszych na swiecie!!

                Np. ENS smile


              • mama303 Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 10:19
                maksimum napisał:

                > To strasznie ciemny narod,majacy problemy z nauczeniem sie angielskiego,ale ...

                Raczej nie chcą sie uczyć tego języka, a nawet jak go znają to udaja że nie znają wink Nie lubią tego języka, kochają tylko swój.
        • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 18:07
          Mój syn jak pisałam jest w klasie o profilu muzycznym. Ja uczyłam polskiego. W szkole średniej. Większosć czasu w domu poświecałam na wyławianie z wypracowan tego, co było ściagnięte z internetu itp. ściąg. Mój syn jeszcze pisze samodzielnie, ale wiekszosć młodzieży z liceum odwala zadania domowe w szkole na parapecie, bo tego nauczyli się w e wcześniejszych latach nauki. Po co się meczyc skoro się i tak wszystkiego nie zrobi porządnie, bo jest za dużo. Nawet dziś spotkałam chłopaka z sąsiedztwa, który sie skarzył, że ma na jutro ileś tam stron do napisania (zadanie z piatku). I dziewczyne, hktóra nie pojechała do babci na Wszystkich Swietych, bo miał za duzo zadane. Ja nie mam z pracy zadan domowych to mogę sobie jechać, nie?
    • aniask_mama Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 07:27
      Mój syn ma 10 lat, chodzi do społecznej podstawówki, w szkole jest codziennie od 8 do 16, dodatkowo angielski, basen i tenis. Niespecjalnie ślęczy nad książkami, geniuszem nie jest (choć 2 dni temu zajął I miejsce w wojewódzkim konkursie matematycznym tongue_out). Nie generalizowałabym, że polska szkoła jest be, wszystko zależy od konkretnej szkoły i konkretnego dziecka. Ja problemu z zadaniami domowymi nie widzę, u nas go nie ma.
      • przeciwcialo Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 16:15
        No ja równiez nie widzę problemu ani w podstawówce ani w gimnazjum. Moje dzieci nie ślęczą po nocach choć zajęc dodatkowych troche maja, sami wybrali.
    • indigo_kid Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 10:24
      Ja właśnie jak poszłam do pracy to byłam zadowolona głw z tego, ze nie ma już: na jutro nauczyć się tego, czy siamtego, odrobić ileś tam stron zadań, napisać pracę, ... etc Po zakończeniu edukacji z tytułem mgr, powiedziałam sobie, że juz nigdy nie pójdę na zadne kursy, dokształcanie, podyplomówki miałam serdecznie dość: aktywność ładnych kilka godzin na zajęciach i w domu następne kilka, czasem wychodziło, że pracowałam po 12-14 godzin.
      Niestety polska szkoła nie uczy, wytycza jedynie co dziecko ma umieć na jutro, a dzieci uczą się w domu.
      Mój syn w pierwszej klasie od samego początku przynosił do nauki wiersze na pamięć (dzieci wtedy jeszcze nie umiały czytać), całe strony szlaczków, itd Więc tak naprawdę to ja go uczyłam a nie szkoła. Czytać też ja, w szkole przerobili literki a czytanki na zadanie domowe.

      Dla porównania syn koleżanki w USA wierszyków uczy się w czasie lekcji w szkole. Można? można. Książki wszystkie trzyma w szkole w szafce, do domu czasem przynosi jedna skserowaną stronę żeby odrobić zadanie domowe.
      Nie ma co chwilę składek na potrzeby szkoły: każdy rodzić na początku roku szkolnego ma przynieść ileś tam arkuszy papieru do ksero, komplet kredek, farbek, blok rysunkowy, i jeszcze kilka rzeczy. To wszystko zostaje w szkole (dzieci maja zajęcia w jednej sali), więc nie ma ndst np, ze dzieć nie przyniósł bloku albo farbek.
      • mama303 Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 10:47
        indigo_kid napisała:


        > Niestety polska szkoła nie uczy, wytycza jedynie co dziecko ma umieć na jutro,
        > a dzieci uczą się w domu.
        Dokładnie, a przecież wiersza czy piosenki łatwiej nauczyć się w grupie, czytania tez są rózne techniki,, można ćwiczyć w szkole itd.
        My rodzice tez przyzwyczailiśmy się że dziecko ma w domu siedzieć po szkole nad lekcjami. Nawet tu wątek był o tym , że dziecko nie miało zadawane to matka się martwiła....
        • joa66 Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 11:05
          Dokładnie, a przecież wiersza czy piosenki łatwiej nauczyć się w grupie

          Tak, pewnych rzeczy łatwiej jest uczyć się w grupie.... wink
          • mama303 Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 10:10
            joa66 napisała:

            > Dokładnie, a przecież wiersza czy piosenki łatwiej nauczyć się w grupie
            >
            > Tak, pewnych rzeczy łatwiej jest uczyć się w grupie.... wink

            No właśnie, czemu szkoły tego nie wykorzystują?
            • joa66 Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 10:35
              No właśnie, czemu szkoły tego nie wykorzystują?

              Może dlatego, że czasu w szkole wystarczy tylko na to do czego nauczyciel i grupa są NIEZBĘDNI?

              Zgadzam się, że zbyt często naczyciele zwalają na barki uczniów (rodziców, korepetytorów) to co powinni zrobić sami.

              Ale to chyba nie jest problem autorki.

              Znam wybitnego nauczyciela przedmiotów ścisłych, który mówi "chemii czy fizyki jestem w stanie nauczyć bez prac domowych , może jedna na semestr. Matematyki się nie da"

              Poza tym - tzw. wypracowania. Też je pisac na lekcjach?

              KAŻDA nauka zakłada pracę własną.

              Protestowac nalezy wtedy kiedy np. nauczyciel mówi na lekcji "przeczytajcie sobie rozdział 4" ,a sam siada i czyta sobie książkę, albo wypełnia PITy.
              • indigo_kid Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 13:17
                U mnie nauczyciele zbyt dużo czasu spędzali na odpytywaniu, czasem mijało 30 min, więc na przerobienie lekcji zostawało 15 min. To nie jakieś sporadyczne i odosobnione przypadki.
                Najpozytywniej wspominam nauczycielkę z chemii, która miała świetne metody nauczania: co kilka lekcji robiła niezapowiedziane kartkówki sprawdzające naszą wiedzę z kilku lekcji wstecz, trzeba było umieć na bieżąco, ale nie poświęcało się temu przedmiotowi w domu nie wiadomo ile. Ale lekcje u niej były interesujące, materiał wyłożony przystępnie i nikt nie miał z tym przedmiotem problemów, nawet ci najsłabsi. Na 5 min przed końcem lekcji zadawała krótkie pytania z dzisiejszego tematu, na chybił trafił wybierała kto ma odpowiedzieć, w ten sposób wyglądało podsumowanie i utrwalenie. Ale to była nauczyciela z powołaniem.
    • morekac Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 10:37
      Olej te jedynki. Od paru jedynek się nie umiera. Albo przemyślcie konieczność niektorych zajęć dodatkowych.
    • anaj75 Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 10:52
      Też jestem przeciw zadaniom domowym, poza wykonywaniem jakichś projektów.
      Ja wyraźnie widzę jak z pójściem do I klasy, skończyło się beztroskie dzieciństwo. Codziennie po szkole moje dziecko siedzi 2 godziny nad książkami. A chciałoby spotkać się z kolegami, pójść na trening itp.
    • ira_07 Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 16:27
      Wc
      > iaż słysze, ze ci ludzi siedzą do 1 w nocy nad lekcjami i nie mają czasu dla si
      > ebie.

      Jacy 'ci"? Ja szkołę skończyłam 5 lat temu. Wracałam ok. 16, do 17 miałam luz, potem siadałam do lekcji. 2 gdziny to była norma, czasem dłużej przed klasówką. Na pewno nie siedziałam do 1 w nocy! Kilka zadań z matmy, z polskiego nie pisze się wypracowań codziennie, z biologii czy geografii rozdział w książce ma kilkanaście stron, do opanowania w pół godziny. Przeiceż szkołą to nie studia, w domu powtarza się to, o czym była mowa na lekcji.

      ; z polskiego, przyrody, historii, dok
      > onczyć rysunek z plastyki, lekcje z przedmiotów mzycznych, gra na instrumencie,
      > przeczytać lakturę, cwiczenia z angiellskiego

      Tak codziennie? Te rysunki, lektury...? Nad lekturą można przysiąść w weekend.

      Sorry, ale dziecko samo nałożyło sobie dodatkowy bagaż w postaci szkoły muzycznej i instrumentu. Wiadomo, że to dodatkowe obowiązki.

      > Jestem przeciwna zadaniom domowym. Dobry nauczyciel nauczy i w szkole.

      Znaczy, co? Nałoży szufelką do mózgu? Nie da się nauczyć matematyki nie robiąc zadań. Nie da się nauczyć pisać nie ćwicząc. Nie da się nauczyć historii słuchając wykładu nauczyciela. Można oczywiście zrozumieć np. przyczyny Potopu, ale nazwiska przywódców, daty ważniejszych bitew trzeba już wkuć na pamięć.

      Też współczuję dziecku, które zasuwa po 12 godzin dziennie. Ale nie wierzę, że większość tego czasu spędza odrabiając zadania domowe...

      Wczoraj jed
      > nak stanęliśmy przed wyborem: przygotowanie zaległych lekcji z angielskiego i p
      > lastyki oraz ćwiczenia na instrumwncie przed egzaminem czy biwak harcerski.

      Czyli gdyby nie zaległości, które nadrobić trzeba, wybór byłby między wyjazdem a instrumentem. Nieobowiązkowym.
    • jovikaa Re: przeciwko zadaniom domowym 20.11.10, 23:08
      a ja jestem zdania (podobnie jak kurczak1), że dziecko ma prawo mieć zajęcia pozalekcyjne i ma prawo mieć na nie czas
      nie wiem, czemu większość rodziców uważa, że wszelkie zajęcia dodatkowe są fanaberią niespełnionych mam i tatusiów, nie przyszło Wam do głowy, że dzieci CHCĄ mieć te zajęcia i same je wybrały?
      nie powinno być tak, że 11-latek siedzi trzecią godzinę nad lekcjami i tesknie zerka przez okno na Orlika
      mój syn ma podobny problem - nie jest wybitnie zdolny tzn. nie uczy się pamięciowo w mig, musi przysiąść np. nad matematyką, ale za to ma wiele pasji, których nie ma czasu realizować. Pracy domowej jest naprawdę dużo - np. w czwartek - 5 zad. z angielskiego + 20 słówek (następnego dnia miał byc sprawdzian z nowo wprowadzonego zagadnienia); z polskiego charakterystyka, z matematyki 4 strony obliczeń, z przyrody - znależć informacje w necie i przedstawić w ciekawy sposób w klasie - wszystko to z dnia na dzień
      no i nie poszedł na ukochany trening - gdyby było to rozłożone na kilka dni, pewnie by się wyrobił...
      poza tym, to nie zdrowo spędzać młodośc na siedząco przy biurku (trudno pisać chodząc) po kilka godzin
      • jakw Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 09:49
        Ale Kurczak pisała raczej o sytuacji gdy młody
        a) ma zajęcia często do wieczora (szkoła muzyczna, chór, harcerstwo, niemiecki)
        b) dość często opuszcza lekcje
        Przy takim trybie to pewnie nawet przy niezadanej pracy domowej mógłby mieć problem z uzupełnieniem zaległych lekcji czy zajrzeniem do książki w celu utrwalenia wiedzy.
        Starsza w IV klasie była w domu w okolicach 13-14. Nawet zakładając odrabianie pracy domowej przez 3 godziny to zostawałoby jej jeszcze ze 2-3 godziny dziennie i na zajęcia dodatkowe, i na inne rozrywki.
        • xkx2 Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 10:13
          Jest takie przysłowie / powiedzenie:, Co za dużo to niezdrowo. To przysłowie idealnie podsumowuje zaistniałą sytuacje. Tu nawet brak zadawanych lekcji niewiele by pomogło, bo na instrumencie i tak, jeśli mają być wyniki to tę godzinę dziennie winno się ćwiczyć i to ponoć jest absolutne minimum. Jeśli 11 latek wychodzi do szkoły na 8 i ma powiedzmy zajęcia do 14 w normalnej szkole od 15 do 17 w szkole muzycznej (tez ze 2x tygodniowo) + dochodzi jeszcze chór (minimum 1 – 2x tygodniowo) + zapewne szkoła językowa tez ze 2x po 2h tygodniowo + harcerstwo to on dzień w dzień jest w domu minimum o 18. To biorąc pod uwagę konieczność uzupełnienia materiału + przygotowania się do lekcji i poćwiczenia na instrumencie ja się wcale nie dziwię, że brakuje doby. Rada tu jest jedna jedyna z czegoś zrezygnować.
          • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 19:10
            Chór jest elementem szkoły muzycznej. Gdyby nawet młody konczyl lekcje o 14, to i tak byłby w domu o 16, bo o tej porze go odbieram. Oczywiście, do tej pory chodził sam, ale od 4 klasy sie na to nie zgadzam, bo jego tornister przytł do 7 kg i troche mi szkoda jego pleców. Ćwiczy góra pół godz. dziennie, bo jest zdolny. Harcerstwo to rozrywka, podobnie jak latanie po podwórku. I nie jest to dziecko, które chodzi w kratkę, ale trudno pożyczyc od kogos zeszyt skoro codziennie mają zadania
            • joa66 Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 19:58
              A wyobrażasz sobie nauczanie jęz. polskiego bez prac domowych?

              Nie bardzo rozumiem zasady, na których działa szkoła o której piszesz. Jezeli jest to szkoła muzyczna ale jednoczesnie ogólnokształcąca, to rozumiem, że wszystkie dzieci mają taki sam problem, bo wszystkie uczą się gry na instrumencie.

              Jeżeli problem dotyczy wszystkich dzieci , to może warto porozmawiac z wychowawcą?
            • jakw Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 20:08
              Co do pożyczania zeszytów - zorientuj się czy któryś kolega czy koleżanka nie ma w domu skanera , a może wystarczyłby aparat cyfrowy (nawet taki w komórce). Plus mail.
              W ten sposób kolega mojej starszej , w którymś momencie często nieobecny z powodów zdrowotnych, miał "dostawę" tego, co było w szkole zanim zdążył wrócić od lekarza.
              Natomiast pewną przesadą wydaje mi się ewentualne zmuszanie młodego do czekania na ciebie w celu odebrania go ze szkoły.
            • przeciwcialo Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 20:11
              To niech zadania odrabia na swietlicy.
            • xkx2 Re: przeciwko zadaniom domowym 22.11.10, 09:38
              Moment bo nie zrozumiałem - Twój syn chodzi do Ogólnokształcącej szkoły muzycznej czy do normalnej szkoły podstawowej + szkoły muzycznej wraz z chórem? Bo to bardzo zmienia postać sprawy. Nie mniej chyba ilość zajęć Go przerasta skoro przestaje sobie radzić z nauką.
    • a-lfa Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 09:35
      Co do zadań domowych to nie uważam, aby były całkowicie zbędne. To po 1.
      Po 2 to jestem zdania, iż w przypadku 11 latka, czyli ucznia 4 kl. Szkoły podstawowej – szkoła normalna i muzyczna to aż nadto. Jeśli do tego dochodzi jeszcze nauka dodatkowego języka + harcerstwo to się wcale nie dziwię, że zaczyna brakować czasu. Zwłaszcza się dochodzi do tego z różnych powodów częste opuszczanie zajęć w szkole. Cóż doba ma tylko 24h a spać kiedyś trzeba. Rozwiązanie jest tylko jedno – z czegoś zrezygnować. A z czego to już Ty sama musisz wybrać.
      • aka10 Re: przeciwko zadaniom domowym 21.11.10, 18:10
        a-lfa napisał:

        Rozwiązanie
        > jest tylko jedno – z czegoś zrezygnować. A z czego to już Ty sama musisz
        > wybrać.

        To raczej dziecko powinno wybrac z czego chce/powinno zrezygnowac.
    • blue_romka Re: przeciwko zadaniom domowym 22.11.10, 11:59
      Proces nauczania, przynajmniej w takiej formie, w jakiej istnieje obecnie, nie jest możliwy do realizacji bez pracy domowej ucznia. Na przykład aby uczeń umiał rozwiązać testy maturalne (przykład z liceum, bo na tym się znam) musi je wielikrotnie przećwiczyć sam w domu. Nijak nie da się tego przeprowadzić na lekcji. Lekcja służy tylko temu, by wskazać pewien mechanizm rozwiązania, który następnie musi być wdrażany samodzielnie w domu, by stać się konkretną umiejętnością. Każdą umiejętność nabywa się ćwiczeniami.
      Problem, o którym piszesz wymagałby gruntownej reformy oświaty (wcale nie wiem, czy słusznej i koniecznej), ale to temat rzeka, nie na forum.
      Jeśli syn sobie nie radzi z obowiązkami, należy ograniczyć zajęcia dodatkowe.
    • maminuk Re: przeciwko zadaniom domowym 22.11.10, 18:54
      Moja córka również chodzi do 4-tej klasy, 3x w tyg. ma basen, 1 x 1,5 godz. angielskiego. Do lekcji siada zwykle ok. 18.30 i rzadko zajmuje jej to więcej niż 1h. Nie wiem jak wyglada rozkład lekcji w szkole Twojego syna, ale u nas tylko polski i matematyka są codziennie. Wydaje mi się że problem tkwi w organizacji - co syn robi przez te 2 godz. w szkole? czy możesz wyręczyć go w pamiętaniu kiedy co ma przynieść (taki mały zeszycik, w którym zapisywane są wszystkie polecenia, składki, materiały, strój galowy itp - sprawdzasz wieczorem, przypominasz rano)? pomóc w doświadczeniach z przyrody ? Myślę, że syn zna Twoje negatywne nastawienie do prac domowych i to dodatkowo go demotywuje.
      Życzę wytrwałości, wszystko jest dla ludzi.
    • menodo Re: przeciwko zadaniom domowym 22.11.10, 19:38
      "Jestem przeciwna zadaniom domowym. Dobry nauczyciel nauczy i w szkole. Rozumiem że są takie rzeczy jak przeczytanie lektury czy zapakowanie farbek na plastykę, ale to jedyne zadania które powinny być robione w domu."

      A nie przychodzi Ci do glowy, ze Twoje dziecko - wbrew Twoim wyobrazeniom - jest po prostu przecietnie zdolne i dlatego nie jest w stanie miec swietnych ocen ze wszystkiego? Moze zbyt wiele od niego wymagasz?
      Laczenie zwyklej szkoly i muzycznej to spore wyzwanie - znam dzieciaki, ktore swietnie sobie z nim radza, ale to osoby bardzo bystre i swietnie zorganizowane; one po prostu wszystko robia szybciej niz "zwykle" dzieci.

      I na pewno "zapakowanie farbek" czy dowiedzenie sie, co bylo zadane w szkole nie jest i nigdy nie bylo w ich domu problemem wartym opisywania na forumbig_grin
    • joanka-r Re: przeciwko zadaniom domowym 22.11.10, 21:05
      ''Jestem przeciwna zadaniom domowym. Dobry nauczyciel nauczy i w szkole. Rozumiem że są takie rzeczy jak przeczytanie lektury czy zapakowanie farbek na plastykę, ale to jedyne zadania które powinny być robione w domu.
      Moj syn kocha matematykę, przyrodę, ma rozległa wiedzę. Coraz bardziej nie kocha szkoły.''

      A ja jestem przeciwna temu co napisałaś. Zdolne dziecko poradzi sobie z lekcjami w szkole w domu odrobi prace domową i jeszcze ma czas na zabawę czy wyjście na dwór. Nauka przez utrwalanie jest najskuteczniejsza. Gdyby syn kochał szkołę , nauka i odrobienie pracy domowej nie byłaby dla niego problemem. Tym bardziej,ze teraz są karty pracy, ćwiczeniówki i w zeszytach nie pisze się wiele. Wszystko dzieci praktycznie maja pod ręką, nie muszą jak za naszych czasów biegać do biblioteki po slowniki, bo korzystają ze słowników multimedialnych, a napisanie pracy domowej z przedmiotów w klasie 4 nie zajmuje więcej niż 1,5 godziny.
      • kasiaczek181987 Re: przeciwko zadaniom domowym 22.11.10, 21:39
        nie byłoby zadań domowych gdyby rodzice nie wymagali od nauczycieli tego by je zadawali. Sama jestem przyszłą nauczycielką , prowadziłam zajecia gdy bylam na praktykch i dziecko do mnie z tekstem : a czemu pani nie zadała do domu tych ćwiczeń ? potem rodzice będą mówic ze pniepotrzebnie wydali pieniadze na podręczniki...No bez komentarza. Kit z tym,ze dzieci po 1 zajeciach wiedziały wiecej niż po całym tygodniu bo zajęcia były prowadzone w ten sposób że dzeci same eksperymentowały, doswiadczałay rożnych rzeczy, probowały itd.

        • joanka-r Re: przeciwko zadaniom domowym 23.11.10, 12:12
          ''nie byłoby zadań domowych gdyby rodzice nie wymagali od nauczycieli tego by je zadawali.''

          kasiaczek ale pierdzielisz jak potłuczona. Prace domowe zawsze były i będą , bez względu co mają do powiedzenia na ten temat rodzice. Jakoś nie kojarzę aby w klasie mojego dziecka , rodzice wymuszali prace domowe, no chyba, ze robią to prywatnie, idąc do nauczyciela do domu, bo na wywiadówkach, nikt nie podejmuje tematu prac domowych, czy mają być czy nie.
          • mama303 Re: przeciwko zadaniom domowym 23.11.10, 20:18
            joanka-r napisała:

            > kasiaczek ale pierdzielisz jak potłuczona. Prace domowe zawsze były i będą , be
            > z względu co mają do powiedzenia na ten temat rodzice.

            Ale zgodzisz sie że są nauczyciele którzy nie zadają prac domowych w ogóle, są tacy którzy zadaja mało i nie zawsze a są tacy co zadają baaaaardzo dużo i to koniecznie na jutro.
            • jakw Re: przeciwko zadaniom domowym 23.11.10, 20:40

              >
              > Ale zgodzisz sie że są nauczyciele którzy nie zadają prac domowych w ogóle, są
              > tacy którzy zadaja mało i nie zawsze a są tacy co zadają baaaaardzo dużo i to k
              > oniecznie na jutro.
              Ci pierwsi to zwykle ci od WF-u, a ci drudzy od polskiego czy matematyki?
              • joanka-r Re: przeciwko zadaniom domowym 25.11.10, 08:18
                eeee tam, mój syn jak gra w piłę i go wołam do domu to mowi, ze musi wf odrobićtongue_out
              • mama303 Re: przeciwko zadaniom domowym 25.11.10, 20:13
                jakw napisała:

                > Ci pierwsi to zwykle ci od WF-u, a ci drudzy od polskiego czy matematyki?

                Bzdura, to nie zależy od przedmiotu, tylko o metody nauczania danego nauczyciela. Miałam super matematyczkę w liceum, bardzo wymagającą. Nie zadawała w ogóle prac domowych smile.
                • jakw Re: przeciwko zadaniom domowym 25.11.10, 20:21
                  Dlaczego bzdura? Przecież napisałam "zwykle", a nie "zawsze". Ze względu na ilość godzi to głównie polski z matematyką (czasem język obcy) mają chyba największe szanse być zadawane z dnia na dzień czyli "na jutro". I faktem jest, że zwykle nie ma prac domowych z WF. Co nie znaczy, że nie można uczyć matematyki bez zadawania prac domowych, a WF-u zadając takie prace.
          • morekac Re: przeciwko zadaniom domowym 23.11.10, 23:29
            Mimo wszytsko od czasu do czasu zdarzają się wątki typu 'jak nauczyć dziecko systematyczności, skoro nauczycielka nie zadaje prac domowych', 'dziecko ma 6, ale uważam, że za malo się uczy i ma za mało zadawane do domu'.
    • atak_kobry Re: przeciwko zadaniom domowym 22.11.10, 22:48
      weźcie się pie...ijcie w łeb, dołóż mu jeszcze coś, niech się zesra

      dziękuję
    • kamilla-1 Re: przeciwko zadaniom domowym 23.11.10, 09:45
      a ja bym napisala to co juz napisaly inne osoby: moze Twoj syn jest po prostu przecietny a nie geniusz ktory jest w stanie realizowac wszystkie narzucone mu zadania tego typu.

      napisze moze dla niektorych nieskromnie , ale chodzi mi o podkreslenie ze nie wszysycy maja takie same zdolnosci. mialam podobne obciazenia w szkole podtsawoej, i wsyztskie zajecia dodatkowe musialy byc moje , i prosilam Pania zeby zadawala mi dodatkowe zadania z matematyki, albo sama robilam z dodatkowych ksiazek. w piatej klasie mialam juz przeczytane wszystkie ksiazki z biblioteki szkolnej. a mimo to ze szkoly podst najlepiej pamietam jak jezdzilam na rowerze z kolezankami, i bawilysmy sie na starym poligonie, albo gdzies tam nad rzeka . szk podst skonczylam z czerwonym paskiem.
      chcialabym zeby moj syn tez tyle czytal czy mial tyle zainteresowan, nistety jego interesuje glownie pilka nozna i po szkole i treningu odrabia lekcje i jest juz wlasciwie wieczor. no i trudno, wazne ze robi to co lubi.
      ja jestem za zadaniami domowymi, bo wyrabiaja nawyk powtarzania lekcji a to jest wazne bo najblizsze wiele lat bedzie poswiecone nauce.
      czesto slysze ile to te dzieci maja zadane i jak im ciezko, a do tego trzy razy aikido, trzy razy basen i jakies tam inne, a do tego mama odbiera ze szkoly po 17ej bo pracuje... jak dzieckoo nie daje rady z lekcjami to jest znak ze ma za duzo na glowie i to wszystko, a nie ze Pani za duzo zadaje.
      • kasiaczek181987 Re: przeciwko zadaniom domowym 25.11.10, 20:25
        nauczyciel powinien wiedzieć jakie się zadaje prace domowe i cale szczęście mnie tego na studiach uczą. Zajrzyjcie do ćwiczeń swoich pociech, czy nie maja zadawanych ostatnich ćwiczeń z danej strony ? ( np są ćwiczenia od 1 do 7 to do domu mają 6 i 7). Bardzo często się tak zdarza i jest to największy błąd ponieważ kończone zadania sa najtrudniejsze ( dzieci robia w szkole proste zadania a do domu maja trudne). No i wiele innych błedów popelniają nauczyciele ktorzy sie na tym nie znają
        • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 08:44
          Oj tak sobie poczytałam i stwierdzam, ze jednak ciężko u niektórych z tym czytaniem ze zrozumieniem. Cóż, taki system edukacji. Większość tu na forum usiłuje się wyjęzyxczyć i dobvrze. Niemneij lubię posłuchać (poczyta c) opinii innych ludzi bo czasem coś się dobrego trafi.
          Kilka wniosków:
          Po pierwsze (nikt w sumie mi tego nie podpowiedział) pogadałam z synem:
          Syn chwilowo ze względu na aurę zrezygnował z zajęć sportowych w terenie, chyba że mu się zachce w sobotę ( wolałabym żeby zrezygnował z tych myślowych, ale to jego wybór); niemiecki kocha, harcerstwo też, zgodzilismy sie ze w szkole muzycznej nie musi mieć zawsze piątek, zaległości z plastyki ma nadrobić, bo to jego zaniedbanie; z anigileskiego jest super hiper, wiec te zaległości to jest wymysł pani (akurat konsultacje wyjazdowe w szpitalu wypadały zawsze w dzień kiedy jest angielski), jak ma chwile w jakis weekend to mu kaze uzupelniac, ale nic na siłę;
          Po drugie: po okresie przestawiania się na klasę 4 nauczyciele jakby odpuścili, mniej zadają, dzieci się przestawiły i - być może nauczyły kombinowac (to jest to czego szkoła uczy najlepiej wg opinii moich licealistów); szybciej i czętso juz w szkole odrabiają lekcje (przynajmniej młodemu szkoda czasu i rpbi matmę czekając na zajęcia muzyczne w bibliotece; ale teraz praktycznie codziennie ktoś dzwoni do syna po lekcje albo zeby wyjasnił jak cos tam zrobic;
          Po trzecie: szkoła to dla dzieci przezde wszystkim miejsce zycia towarzyskiego ( choć oceny też się liczą) i absolutnie nie wolno mu tego zabierać - to że mój syn znowu coś tam organizuje ( klasowe Mikołajki) nadaje szkole i życiu sens;
          I po czwarte: w dalszym ciągu jestem przeciwniczką zadań domoweych, a jeśli chodzi o język polski w liceum to wypracowania domowe nie spełniają roli bo sa w wiekszosci niesamodzielne; poza tym szkoła nie przygotowuje do matury (rocznie max. 2 wypracowania z kluczem) wiec trzeba zostawic uczniowi czas na to. Jestem egzaminatorem - wiem ze to nie to samo.
          • fogito Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 09:27
            kurczak1 napisała:

            > I po czwarte: w dalszym ciągu jestem przeciwniczką zadań domoweych, a jeśli cho
            > dzi o język polski w liceum to wypracowania domowe nie spełniają roli bo sa w w
            > iekszosci niesamodzielne;

            ?? Zakładasz, że wszystkie dzieciaki oszukują i nie piszą wypracowań samodzielnie? To ja chyba w jakims innym świecie żyję.


            poza tym szkoła nie przygotowuje do matury (rocznie m
            > ax. 2 wypracowania z kluczem) wiec trzeba zostawic uczniowi czas na to. Jestem
            > egzaminatorem - wiem ze to nie to samo.

            Za moich czasów (lata 80te) szkoła jak najbardziej przygotowywałą do matury. A wypracowania pisało się często gęsto i na dodatek samodzielnie. Co za czasy nastały ;/


            • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 10:09
              Bo nauczyciele uczą dobrze i ładnie pisać, tak jak zawsze. Przynajmniej z polskiego. I taka jest podstawa programowa. Tyle że teraz wcale nie trzeba, a czasem wręcz niewskazane są normy pięknego pisania wypracowań, żeby zdać maturę. O tempora o mores. Wiem za co daje się punkty. Jeśli chodzi o samodzielnośc to w mojej szkole ostatnio oceny za wypracowania zostały zakwalifikowane do tych mniej ważnych. Kilka lat temu zachwyciłam się pracą, a potem znalazłam jej kopię w internecie. No to po co to sprawdzać
              • fogito Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 10:33
                kurczak1 napisała:

                > Bo nauczyciele uczą dobrze i ładnie pisać, tak jak zawsze. Przynajmniej z polsk
                > iego. I taka jest podstawa programowa.

                Mój sześciolatek uczy się kaligrafować ale również często piszą wypracowania. Nawet takie maluchy. I robią to w szkole w czasie lekcji, więc nie ma szans na kopiowanie.

                Tyle że teraz wcale nie trzeba, a czasem
                > wręcz niewskazane są normy pięknego pisania wypracowań, żeby zdać maturę.

                Co to znaczy - niewskazane? Sorki, ale to jakas piramidalna bzdura. Chyba lepiej jak ktos pisze ładnie, bo łatwiej go odczytać. Nabazgranego to egzaminatorowi się czytać nie będzie chciało.

                O te
                > mpora o mores. Wiem za co daje się punkty. Jeśli chodzi o samodzielnośc to w mo
                > jej szkole ostatnio oceny za wypracowania zostały zakwalifikowane do tych mniej
                > ważnych.

                Uczysz? czy piszesz o szkole syna? Jeśli to prawda, to polska szkoła chyli się ku upadkowi, bo kaleków językowych produkuje. Nie umieją pisać i nie umieją się wypowiadać. I niestety widać to na rozmaitych forach.

                Kilka lat temu zachwyciłam się pracą, a potem znalazłam jej kopię w i
                > nternecie. No to po co to sprawdzać

                Dla mnie taki plagiat to byłby wyjątek a nie norma. I tak bym to potraktowała. Ale w dobie plagiatów popełnianych przez rektorów wyższych uczelni to już się właściwie trudno dzieciakom dziwić.
                • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 11:16
                  Ładnie w sensie po polsku a nie kaligraficznie. Niepotrzebne są na maturze d lugie i piękne wstępy, a także własne przemyślenia, czyli to, co kiedyś stanowiło (i poza szkoła nadal stanowi) o istocie pięknego pisania. Takie plagiaty to standard. Dotyvczy to również matur ustnych. Niewiele z tym można zrobić, bo nauczycielowi patrzy się na ręce i trzeba sie mocno nagimnastykowac, żeby kogoś oblać, nawet jeżeli ewidentnie widzisz, że praca jest niesamodzielna. No bo jak udowodnisz.
                  W zerówce jeszcze nie umieją oszukiwac. Ale nadmiar pracy wkrótce ich nauczy. W sumie czasem wsio ryba czy się przepisze na korytarzu czy zrobi w domu.
                  Syn w 4 klasie. Zaprzyjaznieni uczniowie z liceum, głownie maturzysci.
                  • fogito Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 21:14
                    kurczak1 napisała:

                    > Ładnie w sensie po polsku a nie kaligraficznie. Niepotrzebne są na maturze d lu
                    > gie i piękne wstępy, a także własne przemyślenia, czyli to, co kiedyś stanowiło
                    > (i poza szkoła nadal stanowi) o istocie pięknego pisania.

                    Albo ja jestem taka stara albo ty bzdury piszesz surprised

                    Takie plagiaty to st
                    > andard. Dotyvczy to również matur ustnych.

                    A jak się popełnia plagiat w wypowiedzi?

                    > W zerówce jeszcze nie umieją oszukiwac. Ale nadmiar pracy wkrótce ich nauczy.

                    Ja zawsze miałam nadmiar pracy w podstawówce i liceum i nigdy nie oszukiwałam. Mam też mamę, kóra uczyła w licem 35 lat i to o czym piszesz nigdy nie miało miejsca. I jakoś nie chce mi się wierzyć, że przez dwadzieścia lat szkoła tak bardzo zeszła na psy.
                    Moze jednak chodzi o jednostki, które z założenia oszukują niezależnie od tego co robią.

                    W
                    > sumie czasem wsio ryba czy się przepisze na korytarzu czy zrobi w domu.

                    Na korytarzu chyba jednak nie ma warunków na skupienie i przemyślenie tematu.

                    • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 02.12.10, 10:02
                      ŁAdne pismo nie należy do umiejętnosci ocenianych powyżej 3 klasy podstawówki. Co do reszty to gratuluję świetlanej wizji etyki młodzieży szkolnej. Ja nie twierdże że młodzież jest zła. Twiedrdzę, że jest przepracowana i dlatego kombinuje. Jeśli nie znasz i nie znałaś kombinującej młodzieży to znaczy, ze niewiele o niej wiesz. Mi się zwierzają
                      • mama_dorota Re: przeciwko zadaniom domowym 02.12.10, 12:49
                        Kurczak1!!! Znasz to forum [url=http://forum.gazeta.pl/forum/f,45595,Dzieciaki_ze_szkol_muzycznych.html]Dzieciaki ze szkol muzycznych[/url] ??
                        Zapraszam - tam znajdziesz potrzebne wsparcie i zrozumienie. I mniej uszczypliwości wink z całym szacunkiem do wielu życzliwych, niezłośliwych osób z tego forum.
                        • mama_dorota Re: przeciwko zadaniom domowym 02.12.10, 12:50
                          Wklejam poprawny link:
                          forum.gazeta.pl/forum/f,45595,Dzieciaki_ze_szkol_muzycznych.html
                      • fogito Re: przeciwko zadaniom domowym 02.12.10, 17:38
                        kurczak1 napisała:

                        > ŁAdne pismo nie należy do umiejętnosci ocenianych powyżej 3 klasy podstawówki.

                        A szkoda, bo wtedy byłaby szansa na pisanie umożliwiające odczytanie.

                        > Co do reszty to gratuluję świetlanej wizji etyki młodzieży szkolnej. Ja nie twi
                        > erdże że młodzież jest zła. Twiedrdzę, że jest przepracowana i dlatego kombinuj
                        > e. Jeśli nie znasz i nie znałaś kombinującej młodzieży to znaczy, ze niewiele o
                        > niej wiesz.

                        Ja nie znam ani młodzieży kombinującej ani dorosłych kombinujących. Wiem, że takowi istnieją, ale nadal będę twierdzić, że to mniejszość. To, że sa ludzie, którzy kradną i oszukują wcale nie oznacza, że większość tak robi.

                        >Mi się zwierzają

                        To mam nadzieję, że nie nakłaniasz ich do oszukiwania i lawirowania tylko do ciężkiej pracy.
              • laura_fairlie Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 10:48
                Kilka lat temu zachwyciłam się pracą, a potem znalazłam jej kopię w i
                > nternecie
                No wiesz, może w internecie została umieszczona rzeczywiście potem. wink
              • menodo Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 11:54
                kurczak1 napisała:

                > Bo nauczyciele uczą dobrze i ładnie pisać, tak jak zawsze. Przynajmniej z polsk
                > iego. I taka jest podstawa programowa. Tyle że teraz wcale nie trzeba, a czasem
                > wręcz niewskazane są normy pięknego pisania wypracowań, żeby zdać maturę. O te
                > mpora o mores. Wiem za co daje się punkty. Jeśli chodzi o samodzielnośc to w mo
                > jej szkole ostatnio oceny za wypracowania zostały zakwalifikowane do tych mniej
                > ważnych. Kilka lat temu zachwyciłam się pracą, a potem znalazłam jej kopię w i
                > nternecie. No to po co to sprawdzać"

                Uczysz polskiego w liceum? Jestes egzaminatorem?
                Nie kompromituj sie, kobieto.
                W szkole mojej corki polonistki to osoby, ktore na dzien dobry wykazuja licealistom swoja bieglosc w zakresie tepienia plagiatow.
                Naprawde, wierzyc mi sie nie chce, ze sa jeszcze na swiecie polonisci-egzaminatorzy, ktorzy po zachwyceniu sie jakas praca, znajduja jej kopie w internecie...
                Zenada.
                • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 12:01
                  O przepraszam, to było w pierwszym roku mojej pracy. Wtedy jeszcze nie byłam egzaminatorem. A dzieciaki były już nieźle wytrenowane smile
                  • menodo Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 13:26
                    kurczak1 napisała:

                    > O przepraszam, to było w pierwszym roku mojej pracy. Wtedy jeszcze nie byłam eg
                    > zaminatorem. A dzieciaki były już nieźle wytrenowane smile

                    No, ale to Ty napisalas. Dotyczy to pierwszego roku twojej pracy czy kolejnego, kiedy jak rozumiem, moglabys sprawdzac prace mojej corkisad :

                    "Takie plagiaty to st
                    > andard. Dotyvczy to również matur ustnych. Niewiele z tym można zrobić, bo nauc
                    > zycielowi patrzy się na ręce i trzeba sie mocno nagimnastykowac, żeby kogoś obl
                    > ać, nawet jeżeli ewidentnie widzisz, że praca jest niesamodzielna. No bo jak ud
                    > owodnisz.
              • jakw Re: przeciwko zadaniom domowym 04.12.10, 11:06
                No zobacz, a polonistka w podstawówce starszej sprawdzała czy wypracowanie nie jest ściągnięte z internetu w momencie sprawdzania. I wcale tak dużo 1 za niesamodzielność pracy stawiać nie musiała.
          • laura_fairlie Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 10:47
            w dalszym ciągu jestem przeciwniczką zadań domoweych
            Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. wink
            • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 11:21
              A tak mnie zastanawia dlaczego ludzie chcą zeby ich dzieci siedzialy nad ksiazkami te 8 godzin dziennie (liczę tak bardzo średnio 6 w szkole + 2 w domu)
              • laura_fairlie Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 12:24
                Kiedyś nie miałaś takich obiekcji wink
                • kurczak1 Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 12:30
                  Ale jakie to ma znaczenie? Ja nie piszę o kiedyś. Pytam, dlaczego - sądząc z wypowiedzi forumowiczów - tylu ludziom zależy, żeby ich dzieci tyle czasu poświecały na naukę. Ja wychodzę z założenia, że dzieci kochają się uczyć, tyle że niekoniecznie cały dzień tego, co ich nie interesuje
                  • menodo Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 12:54
                    kurczak1 napisała:

                    > Ale jakie to ma znaczenie? Ja nie piszę o kiedyś. Pytam, dlaczego - sądząc z wy
                    > powiedzi forumowiczów - tylu ludziom zależy, żeby ich dzieci tyle czasu poświec
                    > ały na naukę. Ja wychodzę z założenia, że dzieci kochają się uczyć, tyle że nie
                    > koniecznie cały dzień tego, co ich nie interesuje"

                    No, ale chyba niepotrzebnie wplatalas sie w dyskusje na temat jezyka polskiego w liceachsmile
                  • jakw Re: przeciwko zadaniom domowym 04.12.10, 10:59
                    kurczak1 napisała:

                    > Ale jakie to ma znaczenie? Ja nie piszę o kiedyś.
                    Tak, ale spora część nauczycieli myśli tak jak ty kiedyś...

                    Pytam, dlaczego - sądząc z wy
                    > powiedzi forumowiczów - tylu ludziom zależy, żeby ich dzieci tyle czasu poświec
                    > ały na naukę.
                    Moja córka na pewno nie poświęcała i nie poświęca tyle czasu ile , jak piszesz, poświęca twój syn. Tyle że nie miała tylu godzin zajęć dodatkowych i na pewno była mniej zmęczona siadając do odrabiania jakichkolwiek lekcji. Jeśli twój syn siada do tych lekcji wieczorem, zmęczony, po całym dniu poza domem - to nie jest to wina szkoły. Podobnie jak winą szkoły nie jest opuszczanie przez syna lekcji żeby pojechać na badania do szpitala.

                    > Ja wychodzę z założenia, że dzieci kochają się uczyć, tyle że nie
                    > koniecznie cały dzień tego, co ich nie interesuje
                    Przecież nikt nie ma przez cały dzień matematyki, polskiego czy historii...
                    Jeśli jakiś nauczyciel zadaje kosmicznie dużo należy walczyć z nauczycielem. Jeśli klasa jest muzyczna i problem czasu na odrabianie lekcjii dotyczy sporej części uczniów to jako rodzice interweniujcie. Ale musisz też sobie zdawać sprawę z tego, że to ty (ew.wy - rodzice) namówiłaś syna na szkołę muzyczną czy niemiecki. I jeśli syn nie daje rady to albo trzeba z czegoś zrezygnować albo pogodzić się z tym, że czasami złapie gorszy stopień.
    • mama_dorota Re: przeciwko zadaniom domowym 01.12.10, 15:00
      Na temat tego, czy zadania domowe są potrzebne, czy nie nie mam zbyt wyrobionego zdania. Stale się zastanawiam, choć syn miał zadawane w młodszych klasach dużo. Moim zdaniem robili nie to, co powinni, bo mało czytali, a jak pani nie kazała, to ja nie mogłam go zmobilizować, zawsze wolał co innego robić. Z ortografia jest kiepsko, choć umiejętność wypowiedzi całkiem niezła,a pismo, którego ćwiczyli najwięcej, kiepskie. Córka natomiast zadawane ma mało, ale czyta jak szalona i jej umiejętności językowo-ortograficzno-kaligraficzne stoją wysoko. Z matematyką plasuje się w czołówce klasowej, a ćwiczy ją głównie na lekcjach. Tak więc nie to, ile było zadawane, ale co było zadawane i co dziecko w ogóle robiło ma tu większe znaczenie.

      Mój syn jest teraz w V klasie. IV zaczął w zwykłej podstawówce, ale w kwietniu przeniosłam go na jego własną prośbę z nerwicą do muzycznej. Nerwica nie była spowodowana problemami szkolnymi typu dziecko-nauczyciel lub trudności w nauce, bo tu było wszystko ok, choć nad lekcjami siedział dużo i to determinowało nasze plany i w ogóle życie rodzinne. Problemy były w relacjach z rówieśnikami, dla których gra na instrumencie była sprawą do szykanowania.

      Przeniósł się do muzycznej bez wcześniejszego przygotowania (uczył się grać prywatnie), więc musiał nadrobić ponad 3,5 roku teorii, realizując w miarę możliwości to, co jest na bieżąco. Dodatkowo okazało się, że muzyczna jest o rok do przodu z angielskim, więc kolejny orzech do
      zgryzienia. Pani od polskiego bardzo wymagająca i choć wspaniały człowiek, to czasem bez wyobraźni na temat tego, ile czasu dziecko potrzebuje np. na kilkanaście stron ćwiczeń, z których niektóre to wypracowania lub przynajmniej opinie, opisy itp.

      Początki były okropne - o podwórku po trochu trzeba było zapomnieć, a jak już wyszedł, to był w 7. niebie lub nie miał się z kim bawić. W wakacje w lipcu dałam mu spokój, ale w sierpniu oboje wzięliśmy się do roboty i nadgonił dopiero ostatnio, ale....
      szkoły nie zmieniłby za nic, mimo, że nie ma czasu dla dotychczasowych kolegów (z podwórka, dość fajni), ma za to fajnych kolegów w szkole, nauczyciele są wymagający, ale życzliwi, zależy im na dzieciach i on to czuje, a ja wyraźnie widzę. Poza tym, wbrew pozorom, uczy się czegoś, co ma wartość, także materialną, bo który uczeń szkoły średniej może zarobić np. 100 - 200 zł za oprawę muzyczną ślubu lub pogrzebu, dlatego, choć nie chce zostać muzykiem, to namawiam go, żeby jeszcze gimnazjum zrobił w muzycznej.

      Tutaj podstawą jest organizacja, a tego moje dziecko się nauczy tylko przy dużym obciążeniu.

      Stało się też coś takiego, o czym pisałam w innym wątku - powoli łapie jak to ogarnąć i się nie wykończyć. Jeszcze zdarzają mu się dni, kiedy jest tak niezorganizowany, że mnie to do pasji doprowadza, ale jest ich coraz mniej, więc ... będzie dobrze.
      • kozauwoza Re: przeciwko zadaniom domowym 02.12.10, 18:40
        mama_dorota napisała:

        > Stało się też coś takiego, o czym pisałam w innym wątku - powoli łapie jak to o
        > garnąć i się nie wykończyć. Jeszcze zdarzają mu się dni, kiedy jest tak niezorg
        > anizowany, że mnie to do pasji doprowadza, ale jest ich coraz mniej, więc ... b
        > ędzie dobrze.
        Strasznie zabrzmiało! Ja tam sie ciesze że moje dziecko potrafi być niezorganizowane, znaczy jest człowiekiem a nie cyborgiem jakimś wink
    • komyszka ależ w czym problem? 01.12.10, 16:24
      idziesz do nauczyciela przedmiotu i mówisz mu żeby przygotował ci zapis tego, co dziecko powinno umieć po danej jednostce lekcyjnej wyraźnie zaznaczając, iż syna ma to wszystko opanować na zajeciach. nauczyciel uwzględniając podstawę programową, tygodniowy rozkład i ilośc godzin przedmiotu, możliwości organizacyjne na zajęciach, potrzeby edukacyjno wychowawcze wszystkich pozostałych dzieci przekazuje wiedze twemu dziecku, dziecko ja opanowuje na lekcji i wszyscy są szczesliwi. żadnej pracy domowej! to przeciez takie proste.
      • pawstone Re: ależ w czym problem? 03.12.10, 21:18
        W całości Cię popieram. Mój syn jest dopiero w drugiej klasie szkoły podstawowej ale szokiem jest dla mnie że okazuje się że to ja mam go uczyć w domu. Cały ten system jest do chrzanu i widzę że od moich szkolnych lat to się po prostu pogorszył. Wszystkim wypowiadającym się w tym wątku polecam takie artykuły jak:
        Szkoła fińska a polska
        i
        Edukacja w Finlandii
        Fragmencik:
        (...)
        Młodzież w liceum ma do 30 godz. lekcji w tygodniu. Warto w tym miejscu przypomnieć, że
        młodzież z Południowej Korei, osiągająca podobne wyniki w teście PISA, ma ich ponad 50.
        (...)

        Problem jest tak że rodzice których dzieci już przebrną przez edukację nie walczą z tym systemem a rodzice dzieci przed szkołą nie zdają sobie sprawy jak źle jest. Sama brać nauczycielsko-ministerialna nie jest wstanie wykonać sensownych reform jak widać.

        Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości i pogody ducha
        • komyszka ehhh... n/t 04.12.10, 04:49
        • jakw Re: ależ w czym problem? 04.12.10, 10:32
          Pojedynczy rodzic w walce z systemem jest bez szans. Można próbować walczyć w poszczególnych szkołach, ale 3-letni cykl edukacyjny na każdym poziomie wydaje się na to za krótki, więc skłania do odpuszczenia.
          Inna sprawa to ogarniająca polski system edukacyjny testomania. Zdaje się, że w Finlandii testy występują w znikomej ilości. U nas jest już niemal powszechny test po III klasie, po VI klasie, testy po gimnazjum i matura. A nauczyciele są rozliczani z wyników przez dyrekcję, a szkoły przez gminy, kuratoria czy media. I rodziców oczywiście też. A ta cała presja skupia się na uczniach.
      • jakw Re: ależ w czym problem? 04.12.10, 11:11
        komyszka napisała:

        > idziesz do nauczyciela przedmiotu i mówisz mu żeby przygotował ci zapis tego, c
        > o dziecko powinno umieć po danej jednostce lekcyjnej wyraźnie zaznaczając, iż s
        > yna ma to wszystko opanować na zajeciach
        Nauczyciel też stawia nacisk na to i 5 minut przed końcem każe wyciągnąć karteczki: "zobaczymy jak uważaliście na lekcji i ile z niej zapamiętaliście"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka