jovikaa
14.02.11, 22:07
Mam zamiar poruszyć na najbliższym zebraniu klasowym pewną sprawę, ale może jestem w błędzie...
Mój syn przed samymi feriami miał ostrą anginę, w międzyczasie klasa napisała klasówkę z polskiego z lektury. Potem nadeszły ferie. Młody trochę się podkurował i wyjechaliśmy na ferie. Nie bardzo był w stanie przygotować się do tej klasówki. Przed feriami czuł się fatalnie, ledwo przepisywał notatki. Natomiast dzisiaj polonistka zażądała, żeby naisał zaległy sprawdzian (pierwszy dzień po feriach). Uzasadniła tym, że mógł przecież zabrać książki na ferie. No i syn pisał... Ja jednak uważam, że ferie nie są od uczenia. Jest to czas, kiedy należy bezwzględnie zapomnieć o istnieniu szkoły. A polonistka powinna umówić się z nim na jakiś termin i dać mu chociaż ze dwa dni na przygotowanie. Może to i drobiazg, ale wkurzyła mnie
Co o tym myślicie?