Dodaj do ulubionych

Czy reagować?

24.02.11, 12:37
Mam lekki dylemat, wzięlismy na wyjazd do Włoch dziecko ( syna)brata mojego męża. Wyjazd w części sponsorowany przez nas: noclegi, dojazd i wyżywienie, w części przez rodziców dziecka : skipassy, szkółka, wypożyczenie sprzętu narciarskiego. Dzieciak- 13 letni zachowywał się dość paskudnie, wpadał na stoku w histerię, strasznie wybrzydzał na naszym zdaniem bardzo dobre jedzenie, robił to tak,że nam się odechciewało jeść, poza tym bez przerwy kłócił się z naszą 12-letnią córką. Ogólnie wyjazd byłby udany, gdyby nie ciągłe perypetie z tym dzieckiem. Na koniec, gdy juz dojechaliśmy do domu, wysiadając z samochodu ani be ani me, ani do widzenia ani dziękuję po prostu nic. Później żadnego telefonu od rodziców, żadnego zapytania, temat zamknięty. Nie wiem, czy reagować, czy samemu poruszyć tą niełatwą kwestię z rodzicami, sprawa delikatna, rodzice przewrażliwieni na punkcie swojego dziecka, czy udać,że wszystko jest ok. Jak byście zareagowali w tej sytuacji? Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • pasik Re: Czy reagować? 24.02.11, 12:48
      Z jednej strony to trudny wiek 13 lat
      - dzieci non- stop stroją fochy nie wiadomo właściwie dlaczego, a z drugiej strony Twoja dobra wola..co robiłby gdyście go nie zabrali na narty zagranicę?
      Moim zdaniem warto pogadać.Może popsuje to ciut relacje między wami, ale moim zdaniem warto zaznaczyć nieciekawe zachowania chłopaka.
      Choć stary koń brat mojego męża w zeszłym roku po pobycie u nas też nikomu podziękował.
      Moja mama była zbulwersowana bo ona gościła, gotowała itp
      Pogadałam z nim, wspomniałam jego matce. Rozeszło się po kościach, były przeprosiny, ale niesmak pozostał.
      • ezmd99 Re: Czy reagować? 24.02.11, 12:56
        Tylko, że ja szczerze mówiąc trochę się tej rozmowy obawiam, bo z dużym prawdopodobieństwem rodzice tego dziecka obrócą każdą naszą uwagę w działo skierowane w naszym kierunku, już nie raz tak było. Są to ludzie z gatunku tych naj.... , nie znoszących żadnej, absolutnie żadnej krytyki. Sądzę, że też z tego powodu nie pytali się nas o wrażenia z wyjazdu, bo obawiają się naszej reakcji. Lepiej sobie wmówić,że nasze dziecko zachowuje się bardzo dobrze, niz usłyszeć gorzką prawdę, bo przecież dzieci to przedłużenie naszego ja, mówiąc coś negatywnego o dziecku, uderzamy w rodziców. Poza tym nasze relacje są i tak mniej niz poprawne.
        • joanna_poz Re: Czy reagować? 24.02.11, 13:07
          Poza tym nasze relacje są i tak mniej niz popraw
          > ne.

          to tym bardziej niewiele tu ryzykujecie.
          powiedziałabym.
          miałabym dylemat czy powiedzieć, gdyby był tu jakis układ towarzyski, ale w rodzinie powiedziałabym bez namysłu.
        • nangaparbat3 Re: Czy reagować? 24.02.11, 13:28
          Poza tym nasze relacje są i tak mniej niz popraw
          > ne.

          To co Was podkusiło żeby dzieciaka zabierać?
          Ani go nie lubicie, ani nie ma dobrego kontaktu z Waszą córką, ani Wy dobrej relacji z jego rodzicami - nawet gdyby młody był aniołem, musiałoby się to jakoś negatywnie przełożyć na wyjazd.
          Wychowywać go mogliscie (wręcz mieliście obowiązek), kiedy był pod Waszą opieką - teraz skarżenie się na niego rodzicom nie ma żadnego sensu, wyłącznie jeszcze bardziej pogorszy Wasze stosunki, tym bardziej że młody już dawno sprzedał im swoją własną, subiektywną, i będącą negatywem Waszej, wersję.
          • ezmd99 Re: Czy reagować? 24.02.11, 13:32
            Nie pisałam, że go nie lubimy, dziecko jak dziecko, każde inne, trzeba tolerować, nikt nie jest idealny. W domu też jego podejście do naszej córki i do nas jest różne, ale chyba to go nie przekreślało. Raczej chodzi mi o to, czy mówić rodzicom i jeśli tak, to w jakiej formie.
            • nangaparbat3 Re: Czy reagować? 24.02.11, 13:43
              NIe pisałaś, ale w Twoich wypowiedziach to widać.
              Nie ma sensu rozmawiać z rodzicami. Poczują się urażeni, dotknięci, przyjmą postawę obronną i będą Was obgadywać przed resztą rodziny.
              Odpuść, zapomnij.
              A młody podrośnie, to zmądrzeje - mam w rodzinie takie chopięce przypadki.
        • canuck_eh Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:25
          A czy podczas tego pobytu bylo cos ze mozecie pochwalic dzieciaka?Jak tak to nie zapomniec o tym wspomniec ze zrobil to i to ze jeszcze cos innego, ale te fochy na stoku, to okropne zachowanie przy posilkach, no i brak jakiegokolwiek podziekowania z jego strony.kolejna sprawa - zapytac czy az tak bylo mu zle na tym wyjezdzie bo jak tak to nastepnym razem nie beda go zmuszac - mozna zaproponowac kolezance corki i bedzie lepsza atmosfera.Nic na sile.
          • ezmd99 Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:29
            Oczywiście były też chwile miłe, spokojne. Z tym ,że na pewno juz nie planujemy żadnej podróży z obcym dzieckiem. On w sumie to chyba nie wyczaił sytuacji, bo pytał się,czy w przyszłym roku go zabierzemy na narty, bo kocha jeździc na nartach........
            • morekac Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:40
              Jak nie chcesz odmawiać bezpośrednio, to mu powiedz, że najpierw musi się nauczyć śmigać na tych nartach. Czyli niech rodzice go wyślą na obóz narciarski. wink
              • ezmd99 Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:51
                Akurat z tym nie mam problemu, nie zaproponuję żadnego wyjazdu. Aż tak blisko nie jesteśmy, żebym musiała się tłumaczyć z kim jadę na ferie itd. Propozycja musiałaby wyjść z naszej strony, a po prostu takowej nie będzie, to nie problem.
            • canuck_eh Re: Czy reagować? 24.02.11, 23:23
              A i tu przy tym pytaniu bym odpowiedziala ze nie bardzo z tym wyjazdem, bo - byl niezbyt przyjemny podczas posilkow, fochy i histeria na stoku a poza tym nawet nie podziekowal za wyjazd wiec raczej nie liczy na wyjazd z wami.Nie rozumiem dlaczego sie tak czaic.Jak wy jemu nie powiecie to z pewnoscia ktos inny i jak juz to napisalam - lepiej uslyszec cos takiego od rodziny i postarac sie cos z tym na przyszlosc zrobic.
            • jakw Re: Czy reagować? 06.03.11, 08:41
              ezmd99 napisała:

              > Z tym ,że na pewno juz nie planujemy
              > żadnej podróży z obcym dzieckiem.
              No cóż, skoro , jak rozumiem, bratanek męża jest obcym dzieckiem, którego wredność charakteru jawi się wam dopiero na stoku to ja też bym sobie darowała.
    • evita-is-me Re: Czy reagować? 24.02.11, 12:59
      A dlaczego wzięliście Młodego ze sobą?
      • ezmd99 Re: Czy reagować? 24.02.11, 13:28
        Chcieliśmy najzwyczajniej w świecie sprawić Młodemu frajdę, poza tym wszystko było zarezerwowane na 4 -osoby, chyba trochę nas to przerosło. Oprócz tego Młody zawsze chciał jeździć na nartach, bo nasza córka jeździ, więc to była też okazja,żeby cosik nauczył się. Z rodzicami raczej nie ma szansy na wyjazd, więc chcieliśmy mu to umożliwić. Myśleliśmy,że dziecko w tym wieku nie będzie kłopotliwe, że jakoś się dogadamy, dotrzemy, a tam każdego dnia gorzej, łącznie z atakami histerii na stoku, co stwierdziła przypadkowo poznana lekarka z Polski. Zachowywał się jak dwuletnie dziecko. Instruktor stwierdził, że takiego dziecka to nigdy nie widział. W trakcie nauki musiał z niej zrezygnować, bo psychicznie i fizycznie się do tego nie nadawał. Oprócz nauki jazdy na nartach, codziennie źródła termalne ( to sprawiało radość), wieczorne granie w gry planszowe. Staraliśmy się, by czas był atrakcyjnie spędzany.
        • patria5 Re: Czy reagować? 24.02.11, 13:36
          moim zdaniem trzeba porozmawiać
          bo jeśli wy nic nie powiecie to rodzice Młodego po prostu uznają, ze wszystko jest ok
          jeśli nie będą wiedzieć to jak niby mają zareagować?
          ważny jest sposób przekazanie takiej informacji
          ja osobiście uważam, ze warto aby w rozmowie uczestniczyli oboje rodzice z obu stron ( kobety zwykle podchodzą do sprawy bardziej emocjonalnie i traktuję nawet zwykłą informację jako pretensje osobiste), a wszystko zeby się odbyło na neutralnym gruncie


          • ezmd99 Re: Czy reagować? 24.02.11, 13:49
            Też o takim rozwiązaniu myślałam. W tym przypadku, to tatuś chłopca jest bardziej emocjonalny. Tylko, co znaczy na neutralnym gruncie. Brat męża raczej nas do siebie nie zaprasza, spotykamy się u nas w domu. a to chyba nie jest neutralny grunt. Nie wiem , czy dzieci powinny w tym uczestniczyć. Niezbyt łatwe zadanie przed nami, a uważam,że nie należy odwlekać tego w czasie,. Do restauracji też zbytnio nie chcemy zapraszać, bo zostanie to przyjęte jako zaproszenie, a nie czuję się zobowiązana, żeby jeszcze ich gościc w restauracji.
            • agatka_s Re: Czy reagować? 24.02.11, 14:07
              A co chcesz osiagnąć przez to porozmawianie ?

              -wychować chłopca ? (skoro rodzice do tej pory tego nie zrobili ?)
              -wychować rodziców (raczej starych ludzi też już nie da się wychować)
              -pokazać że dziecko jest mało sympatyczne (no i co Ci po tym ?)
              -odreagować ?


              Zastanów się jaki masz cel, i czy ten cel jest realny do osiągnięcia, a przede wszystkim co będzie potem.

              Obawiam się że poprostu jest Ci przykro (to rozumiem) a nawet jesteś rozżalona i chciałabyś to "uzewnętrznić", ale myślę że ta rozmowa raczej nie spowoduje że będzie ci przykro mniej, obstawiam że wręcz odwronie...
              • mamusia1999 Re: Czy reagować? 24.02.11, 14:55
                ja tez mysle, ze jedynym celem rozmowy byloby wyrazenie wlasnego rozczarowania wyjazdem i rozumiem, ze cie to dreczy. to ma glownie sens "na goraco", autentycznie no i w stosunku do sprawcy.

                jesli chcesz sobie ulzyc napisz staromodny list. bedziesz mogla precyzyjnie sformulowac swoje uczucia, wyjasnic, ze wlasnie o wyrazenie tych uczuc ci chodzi. nie postawisz szwagrow pod sciana, beda sie mogli przespac ze swoimi emocjami.

                jesli uzyjesz formy "ja" - mialam klopot z zapewnieniem mu opieki po tym jak zrezygnowal z kursu, stracilam apetyt po jego komentarzach do posilkow, czy co tam czulas/czujesz...szwagrowie byc moze zrozumieja twoj problem.

                • mamusia1999 Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:04
                  i moze szwagrowie lub chlopiec wyraza jego uczucia - ze np. potwornie tesknil za domem, byl zfrustrowany trudnymi poczatkami nauki, zupelnie nie ma wspolnego jezyka z twoja corka.

                  to nie usprawiedliwienie, ale mozliwe wyjasnienie jego upierdliwosci wink

                  ja pamietam swoje poczatki i dlatego moje dzieci uczyly sie jezdzic "za miedza", zeby mogly w kazdej chwili, bez zadnych stresow, pokonywania odleglosci, stornowania etc etc, zakonczyc dzein na stoku.
        • morekac Re: Czy reagować? 24.02.11, 14:47
          Wiesz, jeśli on nigdy nie jeździł wcześniej na nartach, to ja bym nie zakładała, że nie ma prawa dostać na stoku jakiejś histerii/marudzić i koniecznie będzie chciał się uczyć, zwłaszcza jak sobie kilka razy tyłek obije...
          Też miał spaprany wyjazd - nie każdy lubi jeżdzić na nartach po prostu... Bądź spokojna - na narty on się już z wami raczej nie wybierze...
          • verdana Re: Czy reagować? 24.02.11, 14:52
            Moje dzieci - jedzace w domu raczej wszystko i mało marudzace - koszmarnie wybrzydzały jadąc z dziadkami na wakacje. Powód - w stołówce podawano kiełbasy i wedliny, ktorych nigdy nie kupowałam, tluste mięso, zabielane zupy - wszystko to, czego unikałam we własnej kuchni. dzieci nie byly w stanie tego zjeść, było za ciężkie i za tłuste.
            Po pierwszym roku, gdy dziadkowie kręcili nosem na "wybrzydzanie" zrozumieli, ze dzieci nie są w stanie jeść pewnych rzeczy. Pogodzili sie z tym, ze na śniadanie jedza suchy chleb albo chlen z dżemem i nie namawiali.
            Problem zdechł. Tu być moze problemem bylo to, ze 13-latek przyzwyczajony do innej kuchni nie jadł, a opiekunowie czuli sie zobowiazani do wmuszenia posilków.
            • ezmd99 Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:27
              Jesli chodzi o jedzenie, to nie mam zapędów zmuszania kogokolwiek do jedzenia, nigdy nie zmuszam, nie zmuszałam i zmuszać nie będę, bo sama w dzieciństwie byłam zmuszana do jedzenia. Po prostu zachowywał sie niestosownie przy jedzeniu. A jedzenie było przepyszne, raczej było to robione na złość. Raczej Młody stwarzał nieprzyjemne sytuacje przy stole. Mielił w buzi, wypluwał na talerz, komentując" ale to ohydne" lub pokazywał mojej córce otwarta buzię z przemielonym jedzeniem. Taki miłe sztuczki jedzeniowe.
              • dorek3 Re: Czy reagować? 23.03.11, 10:17
                Ale jesteś pewna że to było złośliwe? Bo moi Panowie czasami tak właśnie potrafią się przy stole zachowywać (pokazywać przeżutą zawartość). Nie dlatego że nie wiedzą jak powinni ale dlatego że mają z tego świetny ubaw albo próbują wkurzyć jeden drugiego. Wprawdzie zwykle takie akcje nie są publiczne, ale nie byłabym zaskoczona gdyby zrobili to np na koloniach.
          • ezmd99 Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:21
            Jeśli chodzi o jazdę na nartach, to w zeszłym roku był na obozie narciarskim we Włoszech, zresztą moja córka też była, gdzie dzieci były puszczone totalnie samopas, tzn. macie narty i zjeżdżajcie i tego chcielismy uniknąć przy tym wyjeździe. Młody przez 4 dni " jazdy na nartach" na tym obozie musiał sobie radzić samodzielnie, więc tam to mógł mieć stres. Zostawał sam na oślej łączce i niby ćwiczył, w czasie gdy pozostali śmigali. Teraz był pod opieką instruktura i moją, więc powodu histerii nie widzę, sczególnie,że nieźle mu na poczatku szło. Oczywiście do stylu jazdy mojej córki daleka droga, ale ona śmiga od 4 roku życia i ogólnie jest typem sportowca.
            • morekac Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:37
              W zeszłym roku na wyjeżdzie narciarskim niektórym jedzenie smakowało, a niektórym nie. Podejrzewam, że były i podobne ekscesy - na szczęście dzieci i młodzież wywaliliśmy do innego stolika wink.
              Ja też w zeszłym roku nie widziałam powodu do histerii, której dostało na stoku moje dziecko - też od wielu lat jeżdżące...
            • duch_mariana I wszystko jasne 24.02.11, 18:57
              > Oczywiście do stylu jazdy mojej córki daleka droga, ale ona śmiga od 4 roku życia i
              > ogólnie jest typem sportowca.

              Który chłopak spokojnie zniesie że nie dość że dziewczyna, to jeszcze do tego młodsza jest lepsza od niego?
    • gertruda.k Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:06
      Rozmową w takiej sytuacji nic nie załatwisz. Dzieciaka więcej nie zapraszajcie na wyjazdy.
      • ezmd99 Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:22
        To już postanowione. Never...
    • nangaparbat3 zaraz zaraz 24.02.11, 15:11
      Z kolejnych Twoich postów wynika, że chłopiec wcześniej nie jeździł na nartach, że jak przyszło co do czego okazało się, że czegoś związanego z jeżdżeniem okropnie się boi (stąd napady "histerii"), i to musiało byc dla niego strasznie bolesne, tym bardziej że WAsza córka, młodsza i dziewczyna, jeździ i nie boi się. Rozczarował Was i sprawił Wam kłopot, jego ocena musiala się solidnie zachwiać, no i bał się rozczarowania, jakie sprawił rodzicom.
      Naprawdę sytuacja nie do pozazdroszczenia, mało kto w tej sytuacji nie zachowywałby sie jakos okropnie.
      • ezmd99 Re: zaraz zaraz 24.02.11, 15:49
        Na pewno masz dużo racji, sytuacja tego młodego człowieka nie była latwa, siostra z którą od zarania dziejów konkuruje, on i jego rodzice, okazuje się lepsza, co zreszta było do przewidzenia. Histeria na stoku to raczej wymuszanie, bo takie ataki były też w domu, w samochodzie. Bardziej przeszkadzały mi zachowania przy jedzeniu i bicie, dogadywanie mojej córce. A dylemat stąd,że z jednej strony " każdy jest kowalem własnego losu" i rodzice go w taki sposób ukształtowali, a z drugiej strony, może nie zdają sobie sprawy, co z niego za ziółko. A może nie chca wiedzieć. Jak widać rozwiąznie tego problemu nie jest proste, bo wykształciły sie dwie opce za informowaniem rodziców i zostawieniem sprawy w spokoju. Jedne i drugie argumenty są rozsądne, ale gdy nie powiem, to może to wyniknąc w rozmowie za lat kilka, wtrakcie jakiejś sprzeczki, albo ot sobie i wówczas rodzicego Młodego zarzuca mi,że nic nie mówiłam, a oni chcieliby wiedzieć. Z drugiej strony gdy ich uświadomię, reakcja może być nieadekwatna do sytuacji, są raczej nieprzywidywalni. Może poczekać, ostudzić emocje i przy okazji w trakcie jakiegos spotaknia delikatnie wspomnieć o tych niedociągnięciach. Tak żeby nie urazić, w końcu wychowanie to sprawa rodziców.
        Uważam,że to przede wszytkim rodzice powinni zapytać się " Jak tam moje dziecko?" i wtedy sprawa byłaby ułatwiona, delikatnie można by wyjazd podsumowaćsmile
        • morekac Re: zaraz zaraz 24.02.11, 16:00
          Wiesz, jeśli rodzice nie przyjmują tego do wiadomości, to twoja opowieść i tak nic nie zmieni.
          • ezmd99 Re: zaraz zaraz 24.02.11, 16:11
            Święta racja, stąd też mój dylemat, bo po się stresować rozmową bez sensu, jak ktoś wszystko obróci w drugą stronę. Myślę, że taka rozmowa pomogłaby mi odreagować, ale nic konstruktywnego by nie wniosła, ewentualnie dzieciak miałby szlaban, zjawisko codzienne w jego życiu, a nie o to michodzi. Raczej o wyciagnięcie wniosków, nie o karanie, bo to nie sposób, szlaban działa krótkotrwale, ja myslę o czyms długoterminowym, co zaprocentuje w przyszłośći.
            • morekac Re: zaraz zaraz 24.02.11, 17:21
              trzeba było młodego na bieżąco ustawiać, żeby ci jedzenia nie obrzydzał, a nie teraz po fakcie się czepiać. Na 99,9% chłopak nie będzie wiedział, o co ci chodzi z tym wypluwaniem przezutego - bo albo była to dla niego świetna zabawa, albo sytuacja bez znaczenia i nie będzie jej pamiętał.
              • ezmd99 Re: zaraz zaraz 25.02.11, 07:00
                Na bieżąco była nasza reakcja, na każde złe zachowanie, tylko niestety " mówił chlop do obrazu, a obraz doń ani razu". Niestety zachowania mimo naszych próśb nie ulegały poprawie. Na 100% bedzie wiedział, o co nam chodzi, bo robił to złośliwie i jest na tyle inteligentny,żeby zdawać sobie sprawę z tego, co dobre, co złe, co wypada, co nie wypada.
            • jakw Re: zaraz zaraz 06.03.11, 08:59
              Jeśli chodzi o wyciąganie wniosków to powinnaś pogadać przede wszystkim z młodym.
        • nangaparbat3 Re: zaraz zaraz 24.02.11, 17:11
          Chyba dotknęłaś istoty sprawy pisząc, że młodzi od dawna z sobą rywalizują. Pewnie rywalizowali z sobą Twój mąż i jego brat, teraz to przeszło na dzieci.
          Co właściwie chciałabyś powiedzieć rodzicom tego chłopca? Że przegrana w rywalizacji z Twoją córką zaburzyła jego zachowanie? Że o wiele słabiej od niej jeździ na nartach, więc wspólny wyjazd był dla niego bardzo trudny? Jeśli ojciec chlopca rywalizował zawsze z Twoim mężem, a teraz usłyszy coś takiego, dostanie szału i zobaczy w Was wrogów.
          To jest jeden z największych rodzinnych problemów - taka rywalizacja, w dodatku przeniesiona na dzieci.
          Jeśli zapytają wprost, trzeba bedzie powiedzieć, że czasem było dobrze, a czasem dokuczał Waszej córce, i to dla Was przykre. A jak Córka reagowała?
          Mam paru mlodych ludzi w rodzinie, dwóch z nich zachowywało się po prostu skandalicznie, członkowie rodziny nie będący rodzicami reagowali, ale spokojnie i bez emocji, nie opowiadali jednak potem rodzicom, jacy to okropni ich synowie - z czasem wyrośli z nich naprawdę świetni chłopcy.
          Proponuję podejść do sprawy na luzie i z humorem, zwłaszcza że już właściwie po wszystkim.
          • verdana Re: zaraz zaraz 24.02.11, 18:17
            Ja tu widze inny problem. Własna córka jest "oczywiscie lepsza', oczywiście nie ma co z nia rywalizować, poza tym wydaje się bez skazy. Tylko 13-latek jej dokuczał, a ona siedziałas jak trusia, z buzia w ciup i nie reagowała? Czy raczej dochodziło do normalnych w tym wieku przepychanek? W pierwszym wypadku nalezało by się zastanowić co jest nie tak z wlasną córka, ze pozwala sobą pomiatać. W drugim - zastanowić się, czy naprawde 100% winy za wyglupy ponosi jedna strona.
            • ezmd99 Re: zaraz zaraz 25.02.11, 07:35
              Starałam się tutaj nie pisać o własnej córce, napisałam tylko ,ze jest wysportowana i jeździ na nartach juz od dawna. Ich przepychanki byly naturalne dla dzieci w ich wieku, raz w lepszym stylu raz w gorszym. Dokuczali sobie wzajemnie, na ogół prowakatorem tych sytuacji był chlopak, ale obydwoje są nie w ciemię bici, przynajmniej w utarczkach słownych. Nigdy nigdzie nie napisałam,że moja córka to anioł, raczej diabełek, tylko mam nadzieję,że umiejący się w różnych sytaucjach zachować: podziękować, przeprosić w razie potrzeby, poprosić, bynajmniej mam taką nadzieję i jak by bylo inaczej to wolałabym wiedzieć, zeby móc zareagować. I w moim watku, chodzi o to, czy reagować, czyli mówic rodzicom, czy zostawić to w spokoju, w końcu to nie moje dziecko, a nawet posuwając się dalej w tych dywagacjach- to nie moja rodzina, tylko mojego męża. Ja osobiście wolalabym byc świadoma, jak moje dziecko funkcjonuje w różnych środowiskach, bo jeszcze coś można skorygować
              • nangaparbat3 Re: zaraz zaraz 25.02.11, 10:15
                ezmd99 napisała:

                >\ Dokuczali sobie wzajemnie,
                > na ogół prowakatorem tych sytuacji był chlopak, ale obydwoje są nie w ciemię bi
                > ci, przynajmniej w utarczkach słownych. Nigdy nigdzie nie napisałam,że moja cór
                > ka to anioł, raczej diabełek, tylko mam nadzieję,że umiejący się w różnych syta
                > ucjach zachować: podziękować, przeprosić w razie potrzeby, poprosić, bynajmniej
                > mam taką nadzieję i jak by bylo inaczej to wolałabym wiedzieć, zeby móc zareag
                > ować.

                Uuuuuu...
                Mam nadzieję, że przesadziłas lub przejęzyczyłaś się z tym "diabełkiem". Bo nie ma gorszej rzeczy niż dziecko-diabełek (przez co rozumiem umiejące dokopac innym i robiace z tego użytek nie tylko w obronie), które umie w różnych sytuacjach si,ę zachować, powiedzieć proszę, dziękuję, etc.
                Moja córka miała takiego kolegę w podstawówce - nienawidziła go. Opowiadała z żalem o nauczycielach, którzy dają się zwieść pozorami dobrych manier, nie widząc, jak potrafi on dokuczyć kolegom. Mówiła, że koledzy niesforni, nie układni, mają obniżone zachowanie i uważani są za chuliganów, będąc dobrymi, choc żywymi dziećmi - a on, naprawdę robiacy wiele złego, ma zawsze wzorowe zachowanie i uważany jest za ideał. Bardzo ją to bolało i wściekała się na ślepotę dorosłych.
                Więc mam nadzieję, że z tym "diabełkiem" to nieporozumienie.
                Natomiast bardzo prawdopodobno, że skoro chłopakowi najpierw szło nieźle, a potem zaczął urządzać histerie, ktoś (może właśnie Twoja córka, a może nawet Ty - bez złych intencji, na przykład chcąc go zmobilizować) powiedział mu coś, co go strasznie zraniło, zachwiało wiarę we własne narciarskie możliwości, odebrało siły i chęci. I im bardziej Ty czy instruktor zachęcaliscie go, tym gorzej było jemu.
                • ezmd99 Re: zaraz zaraz 25.02.11, 11:15
                  Zupełnie inne miałam pojęcie " diabełka". Moja córka jest dość pyskata w domu, ma swoje zdanie, nie jest złosliwa, bardzo uczynna i pomocna szczególnie do potrzebujących, wrażliwa na krzywdę, niedolę zwierząt i ludzi. A jesli chodzi o ideał, to ideałów nie ma i ani moja córka ani syn szwagra moim zdaniem nie pretendują do tego pojęcia. Nie znam dziecka ani dorosłego, którzy byliby nieskazitelni. Mam koleżankę z okresu studiów, która wydawałam sie mi bliska idealowi. Po studiach rozmawiając na jej temat ( nie plotkując) okazywało sie,że to była moja subiektywna opinia i inni odbierali ją zupełnie inaczej. Cóż,życie.
                  Jesli chodzi o te histerie, to po prostu zbyt mała odporność psychiczna. On musi być we wszystkim naj.... Wczoraj podczas obiadu u dziadków dostał podobnego ataku histerii, bo 9 lat mlodszy brat, dostał napój w szklance, którą on sobie upatrzył. Więc powody napadów złości, placzu, są na pewno błahe i nieadekwatne do wieku. A narty, do końca pobyty zjezdżał na małej górce, na tzw. krechę i sprawiało mu to dużo radości. Ostatniego dnia zabrałam go ina większą górkę, niebieska trasa- ta sama, na której dostał histerii z instruktorem i było ok, też głównie na krechę, ale ważny jest fun, a to było.
                  • nangaparbat3 no to masz odpowiedź 25.02.11, 11:49
                    Wczoraj podczas obiadu u dziadków dostał podobnego ataku histerii, bo 9 lat mlodszy brat, dostał napój w szklance, którą on sobie upatrzył.

                    Bo to znaczy, że wszyscy widzą, co i jak. Jak na dłoni. Zdecydowanie w tej sytuacji odradzam rozmowy, a nawet byłabym za tym, żeby powiedzieć rodzicom wszystko co możesz - pozytywnego. Wbrew pozorom może to właśnie spowodować, że bardziej się zajmą "ułożeniem" syna.
                    A Ty wychowywac go mogłaś kiedy był po Twoją opieką - jak już zresztą pisałam.
                    • nangaparbat3 Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 11:51
                      Acha - nie pisałaś, że ma o 9 lat młodszego brata. Ten czterolatek jest teraz w fazie edypalnej i to może bardzo źle wpływać na trzynastoletniego brata. Naprawdę. Naprawdę fajnie by było, gdybys mogła o nim szczerze i ciepło powiedzieć rodzicom coś dobrego. A jeśli tego nie możesz, nic nie mów.
                    • ezmd99 Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 13:12
                      Na siłę nie będę prawiła komplementów osobie, która na to nie zasłużyła. A rodzice niestety takich histerycznych zachowań nie widzą, bo robi to przy innych osobach, obiad jadł u babci, która mieszka w tym samym domu na dole, rodzice byli nieobecni. Sądzę, że bardzo boi się ojca ( bardzo wymagającego), że nie pozwoliłby sobie napodobne zachowania wjego obecności, wtedy miałby tzw. szlaban na komputer. Bardziej niż zachowanie dziecka, dziwi mnie to, że rodzice nie zapytali się " Jak tam nasz syn na wyjeździe?". Od razu po przyjeździe, na pewno bysmy nie opowiadali o histeriach i wybrzydzaniu, ale bysmy mieli świadomość, że jest zainteresowanie synem. Może tu jest problem, prawdopodobnie dzieciak potrzebuje ciagłego zaintersowania swoja osobą. Bo na wyjeździe, jesli wszystko kręciło się wokół jego osoby, bylo poprawnie, jeśli choćby na 5 minut odpuszczalismy, czytaliśmy książkę, to był problem. Ale to był też urlop dla nas, chwila wytchnienia też nam się należała. Dzieciak nawet przy grze komputerowej żądał opieki. Myślę,że rodzice skupili się na młodszym bracie, a ten starszy to też jeszcze dziecko.
                      • nangaparbat3 Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 14:21
                        ezmd99 napisała:

                        > Na siłę nie będę prawiła komplementów osobie, która na to nie zasłużyła.

                        Ta "osoba" to dziecko - okropnie nieumiejetnie, fakt - walczące o uwagę i akceptację. Jesteś pewna, że nie zrobił absolutnie nic, za co by go można pochwalić?
                        Czy to raczej Ty masz ochotę mowić o tym, co w nim nie halo, niż o tym, co w nim dobre?
                        To zresztą taka polska norma. Była uczennica napisała do mnie z zagranicy: w Polsce stawałam na głowie, robiłam co mogłam, i wciąż słyszałam: nie tak, źle, nie dość. A tutaj robię swoje, i wszyscy mnie chwalą, są ze mnie zadowoleni.

                        I dopiero teraz piszesz, że ma bardzo wymagajacego ojca - ale to tylko dowód, że moja intuicja, że chłopakowi trzeba akceptacji, była słuszna.
                        • ezmd99 Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 14:58
                          Na pewno bym nie opowiadała o histeriach, o obrzydlistwach itp. , tylko tak ogólnie. Że było różnie, jak to dzieci, raz lepiej, raz gorzej, bez wnikania w szczególiki. A ze złego to właścviwie tylko na temat tego wyjścia samochodu. Nie chcę by znowu miał szlaban, bo jestem przeciwniczką takiego systemu wychowawczego.
                          • nangaparbat3 Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 15:06
                            Chodzi Ci o to, że nie podziękował?
                            Myślę, że w mojej rodzinie też by nie dziekowano, ani nikt (no może prawie nikt) by takich podziekowań nie oczekiwal, a dziekowanie przyjęto by z leciutkim zdziwieniem, jako coś sztucznego.
                            Zabrałam kiedyś na urlop koleżanke corki, własnie chyba wtedy trzynastolatkę, nijak nie pamiętam, czy mi dziekowała. Ja bym zreszta dzięków nie oczekiwala: jeśli zapraszam kogos do wspólnego spędzenia wakacji to dlatego, że jego towarzystwo jest dla mnie wartością, zapraszam, bo coś z tego mam, a nie robię komuś grzeczność - na takie numery w czasie wolnym po prostu mnie nie stać.
                            • morekac Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 15:15
                              Właśnie sobie uswiadomiłam, że siostrzenica nigdy mi chyba nie podziękowała za wspólny wyjazd. Chyba wpadnę w depresję albo co... wink
                              • ezmd99 Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 15:50
                                Nie o podziękowanie mi chodzi, raczej o sposób wyjścia z samochodu, podziękowanie to mam w ......., w depresję nie wpadnę, bo pewne sytuacje nie są tego warte. Ogólnie czytając komentarze stwierdzam, że ta cała sytuacja jest śmieszna wink Jak mi mówił mój śp. dziadek Czlowiek całe życie się uczy i umiera głupi. Jeszcze jedna nauczka. Za komentarze dziekuję, fajnie się czytało, ile ludzi, tyle poglądów, a sytuację juz rozwiązałam smile
                            • ezmd99 Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 16:01
                              Za prezenty też nie dziękujesz? Ten wyjazd to pewnego rodzaju prezent- post pierwszy.To slowo coraz rzadziej funkcjonuje w naszym języku. Do widzenia też nie, muszę się obudzić. Żyję chyba w innym świecie- w dalszym ciągu XIX wiek, sorry. Chyba,że za podziękowania rozumie się jakies souveniry, czy coś w tym stylu. Wtedy absolutnie nie, nienawidzę takiego rodzaju łapówki. Jestem przeciwniczką dawania np. nauczycielom kwiatów, nie mówiąc o innych rzeczach na koniec roku, zpowodu imienin, Dnia Nauczyciela.
                            • ezmd99 Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 16:12
                              , zapraszam, bo coś z tego mam
                              W ten sposób nigdy bym wyjazdu z kimś nie rozpatrywała, to dzieciak miał mieć coś- przyjemniość, nie ja. Wyjazd był typowo pod dzieci, wszystko zorganizowane pod ich wiek, aby bylo dla nich jak najwięcej radości, myslę że tak naprawdę to sie udało. Bo większych zgrzytów nie bylo, tylko nasze, moje i męża psychiczne umordowanie. Ale było minęlo. tamat zamknięty.
                              • nangaparbat3 Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 16:37
                                No więc ja tak dobieram sobie towarzystwo, by mnie też było przyjemnie, a nie tylko dzieciakowi czy komu tam chcesz. A młodego przy pierwszym ekscesie potraktowałabym tak, że by sie więcej nie ważył, i natychmiast zapomniałabym, że się źle zachował. No i potem nie oczekiwałabym żadnej wdzięczności.
                        • morekac Re: no to masz odpowiedź 25.02.11, 15:05
                          Im dłużej to czytam, tym bardziej bym nie mówiła. Po co? Żeby go jeszcze bardziej zdołować?
                          Histeria na stoku jest czasami nie do uniknięcia - w zeszłym roku dziecko wysiadło mi na trasie, która przerosła je psychicznie. Normalnie - ani w te, ani we wte. Zacisnęłam zęby i jakoś dotarłyśmy na dół - chociaz tak naprawdę to miałam ochotę zakopać ją w najbliższej zaspie. wink A i znam dorosłych, którym się łzy lały/odmawiali zjazdu, bo się zapchali w za trudny dla nich teren (czyli na trasę banalną dla już jeżdżących).
                          Nawet jeśli dostał histerii, a potem wziął się w garść i jakość doczłapał na dół - już można było pochwalić. A już na pewno nie wypominałabym tego publicznie.
                          Nie chcesz brać mlodego na następny wyjazd, bo ci jedzenie obrzydza, to nie bierz. Ale nie rób mu tyłów dlatego, że się bał.
                  • jakw Re: zaraz zaraz 06.03.11, 08:57
                    ezmd99 napisała:

                    > Ostatniego dnia zabrałam go ina większą górkę, niebi
                    > eska trasa- ta sama, na której dostał histerii z instruktorem i było ok, też gł
                    > ównie na krechę, ale ważny jest fun, a to było.
                    Wiesz, ja widziałam kiedyś dorosłego człowieka, już trochę jeżdżącego na nartach, który dostał ciężkiego ataku paniki podczas zjazdu z całkiem sporej, aczkolwiek niezbyt trudnej (oczywiście dla mnie) , góry. I dodam, że z tej góry obie moje córki zjechały w wieku lat niecałych 6 bez okazywania objawów jakiejkolwiek paniki.
                    WW człowiek, po oswojeniu góry za pomocą instruktora, jednak potem na niej jeździł.
        • jakw Re: zaraz zaraz 06.03.11, 08:48
          Bo może trzeba było już odżałować trochę tej kasy na roaming i na bieżąco pojęczeć rodzicom młodego? Teraz to już rzeczywiście należałoby ostygnąć. Jeśli nie byliście osobiście świadkami histerii na stoku to raczej nie skupiaj się na niej. Porusz raczej sprawę, że był strasznie upierdliwy - zwłaszcza przy posiłkach, ciągle dogryzał kuzynce itp.
    • canuck_eh Re: Czy reagować? 24.02.11, 15:21
      Reagowac.Nie mowie zeby zrobic nieziemska awanture, ale bym porozmawiala.Moze nawet zrobic to maz w rozmowie z bratem, badz spotkac sie i powiedziec co o tym myslicie, ze jest Wam przykro ze tak i tak sie zachowywal, ze po powrocie ani me ani be, nawet dziekuje.I nawet napomknac ze z ich strony takze nic zero reakcji.Przewrazliwieni?Trudno - lepiej zeby uslyszeli cos od rodziny niz zeby od obcych.
      • grocholica Re: Czy reagować? 24.02.11, 22:08
        A mnie twoja opowieść przekazuje tylko jedno przesłanie: nigdy nie korzystać z takiej uprzejmosci, a zwłaszcza ludzi, którzy zawsze są lepsi.

        Wasza córka jest super grzeczna, wysportowana, wy ją super wychowaliscie, wy potraficie zapewnic dziecku mozliwość nauczenia się jazdy na nartach, oni nie, wy macie możliwość zabrania dziecka na wakacje zagranicę, oni nie. Szczerze mówiąc to sądzę, że to dziecko nie miało szans sprostać waszym oczekiwaniom. Bo wasze działanie było nastawione na jedno; oczekiwanie wdzięczności za waszą dobroczynnośc wobec "biednego kuzyna". Ot, taka dobroczynność jak z jakiejś pozytywistycznej powiastki.

        A tak swoją drogą to ciekawe kto z was ma większe kompleksy: Wy czy rodzina brata, bo to wcale nie takie oczywiste...
        • ezmd99 Re: Czy reagować? 25.02.11, 07:10
          I tu zły tok rozumowania, akurat wtym przypadku, to my jestesmy biedniejsi, oni są lekarzami, stomatolagami, stać ich na wyjazdy zagraniczne, mają kilka mieszkań, tylko po prostu nie lubią jeździć, tzn. podróżować.
          Ani razu nie napisałam,że moja córka jest super grzczena, nawet nie napisałam,że jest grzeczna, jest jak każde dziecko, raz grzeczneijsza, raz nie, myślę, że po wyjexdzie z ciocią i wujekim na ferie gdziekolwiek ,by im po prostu podziękowała, a i ja byłabym ciekawa, jak się zachowywała w tej niecodziennej przecież sytuacji.
          " Biedny kuzyn" jest 5 razy bogatszym, przynajmniej finansowo dzieckiem niż nasza córka. I to nie był wyjazd dobroczynny, bynajmniej przez nas nie był tak traktowany. Nie chodzilo o pieniądze, ale niektórzy myslą tylko w tych kategoriach.
          Owszem moja córka jest wysportowana, ale Młody wygrywa wszelkie konkursy intelektualen, np. ma co roku wynik bardzo dobry z " Kangura", wygrywa konkursy polonistyczne na szczeblu wojewódzkim, podobnie z angielskiego. Myślę,ze kompleksy raczej nie wchodzą w grę.
          • nangaparbat3 Re: Czy reagować? 25.02.11, 10:18
            > Owszem moja córka jest wysportowana, ale Młody wygrywa wszelkie konkursy intele
            > ktualen, np. ma co roku wynik bardzo dobry z " Kangura", wygrywa konkursy polon
            > istyczne na szczeblu wojewódzkim, podobnie z angielskiego. Myślę,ze kompleksy
            > raczej nie wchodzą w grę.
            Dla mężczyzn najwazniejsza jest hierarchia wzrostu oraz siły i sprawności fizycznej wink
            Zwłaszcza dla młodych.
            • verdana Re: Czy reagować? 25.02.11, 14:06
              Piszsz, że ojcviec jest bardzo surowy, a jednoczesnie nie interesuje się synem. W zyciu nie powiedziałabym w tym wypadku rodzicom. Chyba, ze zależy Ci na surowym ukaraniu chłopaka, bo to się tym włqasnie skończy.
              • monika19782 Re: Czy reagować? 25.02.11, 15:45
                Nie mów rodzicom bo to nic nie da, dzieciaka więcej nie bierz, bedzieci mieli przynajmniej udany wyjazd, co do podziękowań, dla mnie niezrozumiałe są wypowiedzi że nie ma za co dziękować,teraz jakaś taka dziwna moda panuje że wszystko się wszystkim należy, wszystko qwszystkim wolno tylko nie nam.
                Autorka miała prawo spędzić wczasy w miłej atmosferze.
                Chłopak 13 letni to nie trzy letni, gdyby któraś moja córka zrobiła komuś na wyjeździe taki numer spaliłabym się ze wstydu.
                Po powrocie wypytałabym o szczegóły rónież a zachowanie dziecka.
                Gdyby ktoś zabrał moje dziecko za granicę na narty podziękowałabym mu bardzo za opiekę a przede wszystkim za to że wziął na siebie taką odpowiedzialność.
                Chłopaka niewiele usprawiedliwia.
                Nie wiem jakie stosunki panują w waszych rodzinach ale u mnie wdzięcznośc za okazana pomoc i zainteresowanie jest czymś normalnym.
                • ezmd99 Re: Czy reagować? 25.02.11, 15:53
                  monika19782 napisała:

                  > Nie mów rodzicom bo to nic nie da, dzieciaka więcej nie bierz, bedzieci mieli p
                  > rzynajmniej udany wyjazd, co do podziękowań, dla mnie niezrozumiałe są wypowied
                  > zi że nie ma za co dziękować,teraz jakaś taka dziwna moda panuje że wszystko si
                  > ę wszystkim należy, wszystko qwszystkim wolno tylko nie nam.
                  > Autorka miała prawo spędzić wczasy w miłej atmosferze.
                  > Chłopak 13 letni to nie trzy letni, gdyby któraś moja córka zrobiła komuś na wy
                  > jeździe taki numer spaliłabym się ze wstydu.
                  > Po powrocie wypytałabym o szczegóły rónież a zachowanie dziecka.
                  > Gdyby ktoś zabrał moje dziecko za granicę na narty podziękowałabym mu bardzo za
                  > opiekę a przede wszystkim za to że wziął na siebie taką odpowiedzialność.
                  > Chłopaka niewiele usprawiedliwia.
                  > Nie wiem jakie stosunki panują w waszych rodzinach ale u mnie wdzięcznośc za ok
                  > azana pomoc i zainteresowanie jest czymś normalnym.
                  I wszystko w temacie, też tak zostałam wychowana, a postawa roszczeniowa nie jest bliska moim zasadom. Pozdrawiam serdecznie i dziekuję za utwierdzenie mnie w moim sposobie myślenia.
                • morekac Re: Czy reagować? 25.02.11, 16:02
                  Ale wiesz - pretensje masz do chłopaka, że nie podziękował, a nie do jego rodzicieli, ktorzy zdaje się też tego nie zrobili... Niedaleko pada jabłko od jabłoni. wink
                  Co do szczegółów zachowania - osobiście gdybym usłyszała takie pytanie od mojej siostry, to pewnie powiedziałabym - w porządku, nawet jeśli zachowanie siostrzenicy nie do końca byłoby poprawne (jakbym się uparła, to byłoby się do czego przyczepić wink ). Nie mam zwyczaju roztrząsania zachowania dzieci w nieskończoność i długo po fakcie.
                  • ezmd99 Re: Czy reagować? 25.02.11, 16:16
                    morekac napisała:

                    > Ale wiesz - pretensje masz do chłopaka, że nie podziękował, a nie do jego rod
                    > zicieli, ktorzy zdaje się też tego nie zrobili... Niedaleko pada jabłko od jabł
                    > oni. wink
                    > Co do szczegółów zachowania - osobiście gdybym usłyszała takie pytanie od mojej
                    > siostry, to pewnie powiedziałabym - w porządku, nawet jeśli zachowanie siostrz
                    > enicy nie do końca byłoby poprawne (jakbym się uparła, to byłoby się do czego p
                    > rzyczepić wink ). Nie mam zwyczaju roztrząsania zachowania dzieci w nieskończono
                    > ść i długo po fakcie.
                    I wiesz co, też bym tak zrobiła, zresztą pisałam kilka postów wyżej, tylko tego pytania zabrakło. A tak oni byliby zadowoleni, że w porządku i ja, że zapytali. na pewno bym im nie relacjonowala pobytu. Ogólne info na temat postępów w nauce jazdy, kilka słów o miejscowości itp. A tak wysłałam mailem zdjęcia, porobiłam fajne kolaże smile Będą mogli obejrzeć wyjazd syna. Myślę,że sie ucieszą, bo bardzo lubią moje wytwory fotograficzne.
                  • ezmd99 Re: Czy reagować? 25.02.11, 16:18
                    Pisałam też,że rodzice powinni się zapytać. Masz racje niedaleko pada jabłko od jabłoni.
                    • nangaparbat3 Re: Czy reagować? 25.02.11, 16:43
                      Nie uważam, że powinni się pytać. Chyba ze syna, jak było - to jak najbardziej.
                      • ezmd99 Re: Czy reagować? 26.02.11, 09:19
                        Czyli rodzice powinni żyć w błogiej nieświadomości. Zawsze rodzicom uczniów mówisz tylko pozytywne rzeczy, a jeśli coś się wydarzy tuszujesz sprawę, żeby wszyscy byli zadowoleni. Rodzice nie mają prawa wiedzieć? A potem raptem wielkie bum ,kogoś dzieciak pobije, okradnie, naubliża i rodzice mówią, " to niemożliwe, to nie moje dziecko, zaszła jakaś pomylka, ona/ona taki grzeczny".
                        Ja jako rodzic wolałabym wiedzieć, wiadomo nie jest przyjemnie usłyszeć coś negatywnego o swoim dziecku, ale " Besser vorbeugen als heilen" -lepiej zapobiegać niż leczyć. Oczywiście większość ludzi woli nie wiedziec, tak jest łatwiej, przyjemniej, prościej. Ale zycie nie jest proste, czym skorupka na młodość nasiąknie tym na starość trąci.
                        To takie luźne dywagacje, ponieważ tamta sprawa jest już dla mnie zakończona.
                        • nangaparbat3 Re: Czy reagować? 26.02.11, 09:47
                          Rodzicom uczniow mówię, kiedy to ma sens.
                          Jeśli coś się dzieje w szkole, kiedy uczeń jest pod moją opieką, to robię co mogę, żeby rozwiązać problem. Jeśli sama nie potrafię i potrzebuje pomocy rodziców, to owszem, rozmawiam z nimi. Ale na pewno nie po to, żeby wylać na nich swoją frustrację z powodu niezdolności (mojej) do poradzenia sobie z problemem.
                          I jeśli już muszę donieść na ucznia jego rodzicom robię co mogę, żeby nie sprowadzić dzieciaka do tego, co robi nie tak - też po to, żeby rodzice mieli się od czego odbić, a nie zdołowani wracali do domu robić awanturę.
                          Pracuje w szkole ponad 20 lat i uwierz mi, jesli poniosłam jakieś znaczące porażki to tylko wtedy, kiedy ograniczyłam się do "ciemnej strony" ucznia. I wiele sukcesów, kiedy ograniczyłam się do jasnej.
                          • ezmd99 Re: Czy reagować? 26.02.11, 12:34
                            A kiedy ma sens? Jakieś konkretne przykłady. Moim zdaniem sens jakiejkowlwiek rozmowy jest wtedy, kiedy dwie strony chcą współpracować, nie wylewać wzajemne żale, wtedy rzezcywiście nie ma sensu.
                            • k1234561 Re: Czy reagować? 26.02.11, 13:40
                              Jestem w bardzo podobnej sytuacji jak autorka wątku.
                              Mój mąż ma 2 braci.Ponieważ jeden z tych braci,jest po ciężkim wypadku,nie ma więc szans na jakiekolwiek u nich wyjazdy rodzinne.Szwagier potrzebuje non stop opieki i rehabilitacji.Nie ważne.W każdym razie co roku wyjeżdżając na narty musimy zabrać któreś z jego dzieci,a ma on ich troje.Najmłodszy ma 3 latka,więc póki co nie uczestniczy w tych wyjazdach.Zeszłego roku był z nami 11-letni bratanek męża.Niby do opanowania,ale na stoku masakra.Fakt jeździ dobrze,ale strasznie brawurowo,wręcz z ułańską fantazją,bezmyślnie.Efekt taki,że mąż musiał cały czas mieć go na oku.Nie mogliśmy spokojnie pozjeżdżać,bo cały czas denerwowaliśmy się czy sobie czegoś nie zrobi,albo komuś.W końcu wpadł do rowu i rozciął sobie łuk brwiowy.Nie słuchał nas.Mąż kazał mu zaczekać na dole stoku,a on zjechał,wsiadł na wyciąg i pojechał gdzieś lasem.Takiego stresującego wyjazdu dawno nie przeżyłam.Po przyjeździe oczywiście opowiedziałam wszystko bratowej męża.Wysłuchała i tyle.W tym roku,żeby było sprawiedliwie wzięliśmy siostrę tego chłopca i bratanka od drugiego brata.Czyli jedno dziecko z jednej rodziny,drugie z drugiej.Oboje mają po 13-lat.Moja córka 9.Muszę powiedzieć,że jeśłi chodzi o podróż,pobyt w hotelu,jazdę na stokach (byliśmy we Włoszech) było wspaniale.Dzieci poukładane,grzeczne.Nie szarżowały na nartach,o wszystko się pytały.Ufaliśy im do tego stopnia,że jak rano szliśmy zjeżdżać to oni zjeżdżali sami,tymi trasami którymi chcieli,a my w trójkę zjeżdżaliśmy razem.Oczywiście byliśmy cały czas w kontakcie telefonicznym.Umawialiśmy się na godzinę,na obiad.Nigdy nie zdażyło się aby się spóźnili,albo któreś nie odebrało komórki.Dla mnie był to najpiękniejszy i najspokojniejszy wyjazd na narty.Jedyny problem był z jedzeniem.Nie tolerowali żadnego innego jedzenia niż pizza,frytki,hamburgery,cola,czipsy,słodycze.Choć nasza córka jest przyzwyczajona do jedzenia wszystkiego,tutaj pięknie wtórowała kuzynostwu.Więc chodziliśmy z nimi do włoskich pizzerii,jedliśmy z nimi te pizze i makarony,bo stwierdziliśmy,że przez te parę dni się nie otrujemy,a nie chcieliśmy ich na siłę uszczęsliwiać.Problem był na śniadaniu w hotelu,bo większość rzeczy była dla nich niejadalna.Choć stoły uginały się od różnorodności potraw śniadaniowych,oni jedli chleb z masłem,dżemem.Ale tu nie wnikałam.Pilnowałam aby moje dziecko jadło to co należy.Na nich położyłam lachę.Chcą jeść niech jedzą,nie chcą niech nie jedzą.Nie namawiałam.Nie komentowałam.Wyszłam z założenia,że są na tyle duzi,że wiedzą co robią.
                              Oczywiście po powrocie o wszystkim powiedziałam ich rodzicom,głównie same superlatywy.Bo dzieciaki były naprawdę mega grzeczne i właściwie więcej nieraz pomogły nam niż same oczekiwały pomocy.
                              W sytuacji autorki wątku przy nadażającej się sytuacji,jeśłi akurat wejdziecie na ten temat powiedziałabym jak się sprawy miały na wyjeździe.Ze swojej strony więcej bym tego dzieciaka nie zabrała i tyle.Jest po prostu źle wychowany.
                              • ezmd99 Re: Czy reagować? 26.02.11, 18:16
                                A już myslałam, że ze mną coś nie tak, jednak podobne przypadki się zdarzają i nie tylko ja źle odbieram niezbyt dobrze zachowujące się dziecko. Oczywiście mi też trochę dystansu by się przydało i to zyskałam czytając różne opinie na temat mojego dylematu. Chyba ujęłaś istostę całego problemu, wszechogarniający stres, strach o to dziecko, co jeszcze się wydarzy. Każdy woli spokój i wypoczynek, i oczywiście fajniejszy był Twój drugi wyjazd. Na pewno wtedy wypoczęłaś. Chociaż jeśli chodzi o wypoczynek, to nie powiem, odreagoawałam jeżdżąc inne stresy i ogólnie wyjazd zaliczam do udanych. Po prostu pewne niedociągnięcia się zdarzyły.
                                • aka10 Re: Czy reagować? 26.02.11, 19:23
                                  Nie zabieraj go wiecej ze soba. Rozpuszczony jak dziadowski bicz i niewychowany. Niech sie najpierw rodzice nim zajma.
                            • nangaparbat3 Re: Czy reagować? 26.02.11, 16:47
                              ezmd99 napisała:
                              Moim zdaniem sens jakiejkowlwiek rozmowy jest wtedy, kiedy dwie strony chcą współpracować, nie wylewać wzajemne
                              > żale, wtedy rzezcywiście nie ma sensu.
                              Oczywiście. Chociaż czasem bardzo trudno rozeznać sie we własnych motywacjach - vide rodzice, ktorzy biją dzieci dla ich (dzieci) dobra - i ci rodzice naprawdę w to wierzą.
                              Ja się w ogóle nie zabieram do rozmów z rodzicami tak długo, jak długo nie dowiem się o czyms konkretnym i pozytywnym dotyczącym dziecka, od czego potem niemal zawsze zaczynamrozmowę. Chyba że wzywam rodziców z powodu jakiegoś bardzo poważnego naruszenia zasad przez dziecko - ale wtedy oni z reguły wiedzą wcześniej, o co chodzi.
                              Natomiast co do "uogólnionej niegrzeczności" to opowiadam o niej rodzicom wtedy, kiedy moge doradzić, co trzeba zmienić, i kiedy są to rady proste, konkretne, i dające się wprowadzić w czyn. Albo, na odwrót, nic nie rozumiem i nie wiem, co robić - wtedy zapraszam rodziców do wspólnego pozastanawiania się, czego dziecku brakuje/czego ma nadmiar - co mu przeszkadza w przestrzeganiu zasad.
                              Zakładam, ze rodzice robią co mogą, by właściwie wychować dziecko i mają dobre intencje -
                              nie jestem od tego, by ich oskarżać, ale żeby wspierać.
                              Wbrew temu, co u nas, w Polsce, najczęściej się praktykuje, człowiek uczy się i doskonali wcale nie wtedy, kiedy wytykamy mu wszystkie jego niedoskonałości, ale na odwrót - wtedy, kiedy doceniamy to, co mu się udaje, i tylko czasem dopowiemy, co mozna by zmienić. U nas proporcje między ganieniem a docenieniem są jak 9 do 1, a powinno być 1 do 9.
                    • jakw Re: Czy reagować? 06.03.11, 09:09
                      ezmd99 napisała:

                      > Pisałam też,że rodzice powinni się zapytać.
                      Ale może rodzice zakładają, że jakby było coś nie tak to sami im powiecie? Bo o sam wyjazd to mogą spytać się młodego - niemową przecież nie jest, prawda?
                      • morekac Re: Czy reagować? 06.03.11, 20:21
                        Rodzice założyli, że Emzd99 spotkał zaszczyt powównywalny ze spędzeniem wakacji w towarzystwie następcy tronu. wink
          • jakw Re: Czy reagować? 06.03.11, 09:05
            ezmd99 napisała:

            > Owszem moja córka jest wysportowana, ale Młody wygrywa wszelkie konkursy intele
            > ktualen, np. ma co roku wynik bardzo dobry z " Kangura", wygrywa konkursy polon
            > istyczne na szczeblu wojewódzkim, podobnie z angielskiego. Myślę,ze kompleksy
            > raczej nie wchodzą w grę.
            I może dlatego źle znosi fakt, że nie jest w czymś lepszy od młodszej kuzynki...
    • tygrysiatko1 Re: Czy reagować? 27.02.11, 01:12
      Nie chciało mi się czytać wszystkich wypowiedzi...
      ale według mnie największym problemem nie jest zachowanie dziecka... a rodziców...
      jak dobrze zrozumiałam, to oni nie byli zainteresowani Waszymi odczuciami po powrcie odnośnie zachowań dziecka, jedo postępów w jeździe na nartach etc...
      ja osobiście dałabym odczuć, ze zauważyłam, że mi nie podziękowano za poświęcony ich dziecku czas...
      • maksimum Nie reagowac. 27.02.11, 03:44
        ezmd99 napisała:

        > A dylemat stąd,że z jednej stro
        > ny " każdy jest kowalem własnego losu" i rodzice go w taki sposób ukształtowali
        > , a z drugiej strony, może nie zdają sobie sprawy, co z niego za ziółko.

        Nie przejmuj sie,znaja go duzo lepiej niz Ty.


        > A może
        > nie chca wiedzieć. Jak widać rozwiąznie tego problemu nie jest proste, bo wyks
        > ztałciły sie dwie opce za informowaniem rodziców i zostawieniem sprawy w spoko
        > ju. Jedne i drugie argumenty są rozsądne, ale gdy nie powiem, to może to wynikn
        > ąc w rozmowie za lat kilka, wtrakcie jakiejś sprzeczki, albo ot sobie i wówczas
        > rodzicego Młodego zarzuca mi,że nic nie mówiłam, a oni chcieliby wiedzieć.

        Mozliwe ze cos takiego za kilka lat wyskoczy,ale to rodzice sa od wychowywania swojego dziecka,a nie Ty od wychowywania dziecka kuzynow.

        > Z drugiej strony gdy ich uświadomię, reakcja może być nieadekwatna do sytuacji, są
        > raczej nieprzywidywalni.

        Sama widzisz,ze oni sa tacy sami jak ich syn,wiec daj sobie spokoj i zapomnij o tym.

        > Może poczekać, ostudzić emocje i przy okazji w trakci
        > e jakiegos spotaknia delikatnie wspomnieć o tych niedociągnięciach.

        A po co Ci to?
        To tak jakbys zwracala uwage rodzicom,ze zle wychowuja dziecko,jak oni sa swiecie przekonani,ze wszystko co robia jest najlepsze.


        > Tak żeby nie urazić, w końcu wychowanie to sprawa rodziców.
        > Uważam,że to przede wszytkim rodzice powinni zapytać się " Jak tam moje dziecko
        > ?" i wtedy sprawa byłaby ułatwiona, delikatnie można by wyjazd podsumowaćsmile

        Oni sie nie pytaja,bo wiedza jaki on jest i podrzucili wam kukulcze jajko na wakacje.
        • ola33333 Re: Nie reagowac. 06.03.11, 22:42
          jestem tego samego zdania co maksimum
    • ezmd99 Re: Czy reagować? 03.03.11, 17:29
      No i po sprawie, przy spotkaniu, na którym postanowilam nie poruszać w ogóle tej kwestii, usłyszelismy z mężem,ze coś długo zwlekamy.... Z czym ? Z podziękowaniem za to, że mogliśmy wziąć Mlodego na wyjazd. I padło pytanie, jakie prezenty im przywieźliśmy smile I to by bylo natyle. Jestem z siebie dumna,że nie wybuchłam. Naprawdę, trzymałam sie dzielnie. Nawet to było śmieszne wink Ale oni mówili to całkiem poważnie. I teraz znowu dylemat, powinnam podziękować, czy nie? Czy był to dla nas zaszczyt, sama nie wiem, wkońcu to dziecko stomatologów, więć może? Oczywiście nic nie powiedziałam, szybko wyszliśmy i sprawa zamknięta. jaki czlowiek głupi, ja czegos oczekiwałam, a powinnma sama z siebie cos dać.
      • verdana Re: Czy reagować? 03.03.11, 18:04
        No, a Ty się dziwisz, ze dziecko nie podziękowało.
        Nie podziękowało, bo nie doceniliście zaszczytu, jaki Was spotkał.
        • maksimum Nie reagować. 03.03.11, 19:18
          Teraz juz wiesz,ze wychowujesz tylko swoje dzieci,a kuzyni niech sobie ze swoim sami radza.
          Z tym podziekowaniem,to chcieli wyczuc grunt,czy jeszcze ich cudowne dziecie zabierzesz kiedys na narty.
          Nie odpowiedzialas,czyli sprawa sie wyjasnila,ze sami beda go uczyc jezdzic i sie nim zachwycac.
      • dorry Re: Czy reagować? 05.03.11, 23:39
        O w mordę!
        Nic mądrzejszego, niestety, nie przychodzi mi do głowy.
        Współczuję takiej rodziny.
      • morekac Re: Czy reagować? 06.03.11, 08:21
        Ło matko! To młody i tak nieźle się zachowuje... wink
      • nangaparbat3 Re: Czy reagować? 06.03.11, 21:27
        Nie wierzę, że mówili poważnie.
        Musieliście tak się nakręcić, że nie dotarło do Was, że to żart.
        • ezmd99 Re: Czy reagować? 07.03.11, 18:01
          nangaparbat3 napisała:

          > Nie wierzę, że mówili poważnie.
          > Musieliście tak się nakręcić, że nie dotarło do Was, że to żart.
          Niestety smile chciałabym,żeby to był żart, Ci ludzie są tak zadufani w sobie,że po prostu tak sądzą. Zresztą to nie pierwsza tego typu sytuacja. Powiem szczerze mnie osobiście to mało obchodzi, tylko,że ........ Mój małzonek jest po tym wszystkich z leksza wk...... i się zawziął. Nie może to do niego dotrzeć, a ich relacje to i tak nie byly dobre, właśnie z powodu charaktru i podejścia do życia tego młodszego. Ale to już inna bajka.
      • ola33333 Re: Czy reagować? 06.03.11, 22:45
        oni pewnie mysla, ze wyrzadzili wam przysluge wysylajac mlodego, bo mogliscie przez to zredukowac koszty na osobe. Pisalas na poczatku, ze rezerwacja i tak byla na 4 osoby.
        • ezmd99 Re: Czy reagować? 07.03.11, 17:56
          Pisałam, że zamówilismy apartament na 4-osoby. We wczesnieszym poście napisałam,że koszty wyżywienia, zakwaterowania i dojazdu wzięlismy na siebie, oprócz tego wszystkie przyjemności leżały po naszej stronie finansowej, więc nie za bardzo rozumiem skąd by miała wynikac przysługa. Kosztów sobie w zaden sposób nie zredukowaliśmy, raczej wyjazd z naszych obliczeń kosztował nas około 2000 więcej. I nie był to dla nas problem.
    • zembiczek Re: Czy reagować? 22.03.11, 17:01
      Reagować, reagować chamstwo, bo to jest chamstwo, trzeba piętnować. Co prawda " z chama Pan nie będzie". Ale na pewno lepiej się poczujesz, nie ma co dusić w sobie negatywnych emocji, kiedyś i tak dojdzie do eskalacji i wybuchu. Gówniarza nie zabierać już nigdy, arodzicom powiedzieć, co i jak, tak na przyszłość.
      Mam wrażenie czytając ten wątek, że wielu ludziom pewne rzeczy nie przeszkadzają, bo myślę,że sami są w głównej mierze biorcami i uważają,że świat powinien się kręcić wokół ich tyłka. Ciekawe ilu z tych, co tutaj piszą,że po co dziękować, po co rozmawiać, po co..... coś dało innym ,wzięło za swoje pieniadze kogoś na wycieczkę, podejrzewam,że tylko teoria. Łatwo jest kogoś ganić, trudniej doradzić, bez negowania czyjejś osoby. Chciałas zrobic dobrze, wyszło nie po Twojej myśli. Wyrzuc to z siebie, o ile Cie to jeszcze gnębi. Pozdrawiam smile
      • matizka Re: Czy reagować? 23.03.11, 09:42
        Ja nie wzięłam nigdy nikogo za swoje pieniądze na wakacje. I myślę, że nie wzięłabym kogoś kto tego nie potrzebuje. Gdybym zdecydowała się to zrobic dla kogoś kto by tego potrzebował to myślę, że nie oczekiwałabym wdzięczności, ale z doświadczenia wiem, że jednak tacy ludzie są skromniejsi i pewnie umieliby podziekować.

        Więc po pierwsze przepraszam za swój post jakiś czas temu, bo ewidentnie nie znałąm całej sytuacji, apo drugie to strasznie chora sytuacja.

        Nie wyobrażam sobie, żebym gdyby moje dziecko jechało z rodziną na wakacje nie zapłaciłabym za nie. Ale z drugiej strony gdybym zabierała ze sobą dziecko ze swojej rodziny na pewno od początku byłoby dla mnie normane, że rodzice płacą za nie i po prostu od początku znaliby te koszty i je ponosili.

        Naprawdę nigdy więcej nie zabierajcie tego dziecka. I ja bym rzeczywiście "podziękowała" im za takie wakacje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka