Dodaj do ulubionych

do prywatnej podstawowki

03.04.11, 07:57
Co myslicie o prywatnych podstawowkach? Posylacie dzieci?
Ja podchodzilam sceptycznie do tematu, zastanawialm sie czy to dobry pomysl zeby syn przebywal tylko w srodowisku dzieciakow z rodzin zamoznych, balam sie tez czy ta szkola nie jest za bardzo skupiona na osiągnięciu najlepszych wynikow (maja najlepsze wyniki egzaminow w miescie - jedno z wiekszych miastw PL).
Rekrutacja do tej szkoly to godzinna rozmowa z psychologiem + rozne testy. Jestesmy bardzo zaskoczeni,ze nasze niesmiale dziecko (ktore ma problemy z powiedzeniem publicznie wierszyka w przedszkolu) dostalo sie, podobno bylo 9 osob na jedno miejsce. Ocyzwiscie dumna jestem bardzo...).
Z drugiej strony jednak szkoła ta to duzy wydatek. Do stalej sporej oplaty dochodza wzjazdy zagraniczne 2 razy w roku. W cenie jednak jest bardzo szeroki wachlarz zajec dodatkowych. Maja bardzo dobre wyniki w roznych zawodach plywackich. Klasy licza po 18 osob wiec to tez plus.
Macie doswiadczenie z prywatnymi podstawowkami?napiszcie.


Obserwuj wątek
    • feniks_z_popiolu Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 08:11
      IMO do prywatnej podstawówki idą często dzieci z problemami. Czesne płacone przez rodziców w jakiś sposób wpływa na politykę szkoły. A na tym etapie edukacji zajęcia dodatkowe to miły dodatek ale rzadko coś ponadto. Reasumując wybieram publiczne podstawówki
      • myszmusia Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 08:21
        feniks_z_popiolu napisał:

        > IMO do prywatnej podstawówki idą często dzieci z problemami.


        tia, a w państwowych to same okazy bezproblemowewink

        Prawie cala podstawówka prywatna (bez zerówki i drugiej klasywink czyli pierwsza klasa i 3 - 6 w niepaństwowej, całe gimnazjum w niepaństwowej - ne załuje ani jednej złotówki wydanje na szkołesmile

        Ale ... sa rózne nie państwowe szkoły tak samo jak rózne państwowe - to mozesz sprawdzic tylko na konkretnych szkołach , które u ciebi wchodza w gre.
        Nie jest tak,że kazda prywatna/niepańśtwowa bedzie lepsa od kazdej państwowej i odwrotnie. kazda szkoła to indywidualna kwestia - posprawdzaj wszystko co mozesz - nei tylko wyniki (chociaz to tez jest bardzo wazne)
        • myszmusia Przepraszam - napakowałam mnóstwo literówek 03.04.11, 08:22
          musze jednak zmienic klawiature - jeszcze raz przepraszamsmile
      • ihanelma Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 10:43
        Dzieci "z problemami" są wszędzie big_grin
        Żadna "selekcja" na poziomie sześcio/siedmiolatka nie pokaże, co ten aniołek będzie wyrabiał w czwartej klasie tongue_out Kłopoty bywają nawet, jak atmosfera w rodzinie super, rodzice inteligentni i otwarci - niby wszystko OK. A dziecko szaleje wink. To czy szkoła jest naprawdę dobra, czy nie okazuje się właśnie, jak bywają problemy. Kopnąć w d... nie problem.
        Ja jestem zadowolona, akurat u nas problemu "ciuchów", roszczeniowych rodziców nie ma, szkoła mała, poziom wysoki, klasy małe, ciekawe zajęcia, fajna atmosfera.
      • dorek3 Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 23:31
        A jakież problemy można zdiagnozować o 6-7 latków. Pomijając nieśmiałość?
    • morekac Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 08:27
      Mają dobre wyniki egzaminów również dlatego, że nie przyjmują jak leci, tylko starannie selekcjonują 6- czy 7-latki.
      Po pierwsze musicie naprawdę dobrze przemyśleć, czy będzie was stać na szkołę, wycieczki, z czasem też komórki, ciuchy i inne gadżety zapewne na nieco wyższym poziomie cenowym. Jeśli dziecko zżyje się z kolegami, dramatem może być potem zmiana szkoły na ,zwykłą' podstawówkę. Zwłaszcza zmiana w ciągu roku.
      • myszmusia Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 09:01
        z czasem też komórki, ciuchy i inne gadżety zapewne na nieco wyższym
        > poziomie cenowym

        a to akurat nie musi byc prawda - u córki w szkołam było zero "parcia" na gadgety - o wiele wieksza "metkomanie" obserowałam w szkole państwowej syna mojej znajomej, czesto w panstwowych jest tego o czym piszesz duzo wiecej.
        • morekac Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 10:38
          Nie musi, ale może. Moim zdaniem jest jednak większe prawdopodobieństwo, że bez czegoś tam wstyd się w szkole pokazać (start jest z wyższego poziomu po prostu). U moich w szkole państwowej nie zaobserwowałam jakiejś strasznej metkomanii, ale koleżanka z pracy narzekała - syn w szkole społecznej. Poza tym ze szkoły była i jest zadowolona.
          Mimo wszystko - nie posyłałabym dziecko do szkoły prywatnej, gdyby warunkiem tego było ubieranie się w najtańszym seconhandzie w okolicy przez najbliższe 6 lat.
          • przeciwcialo Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 11:21
            Myśle że bardziej może bolec eliminacja dziecka z wyjadów na narty, na wycieczki itp z powodów finansowych.
            • morekac Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 11:50
              Wiesz, jak narty, to i sprzęt...
          • myszmusia Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 11:43
            morekac napisała:

            > Nie musi, ale może. Moim zdaniem jest jednak większe prawdopodobieństwo, że be
            > z czegoś tam wstyd się w szkole pokazać (start jest z wyższego poziomu po prost
            > u).

            no ja tego po prostu nie znam, nie zaobserwowałam w szkołach córki (ale to w sumie tez kwestia tego czego sie dziecko nauczy w domu) poza tym dlatego taka szkołe trzeba "prześwietlic" - jak kazda zreszta.
            HI, hi pierwsza selekcje mozna zrobic obserwujac czym rodzice po dzeci przyjezdzajawink jak nie ma nic ponizej najnowszych modeli suv-ów, bmw i innych tego typuwink z opcja - odbiera niania i dowozi do domu taxi na przykład - to mozna od takiej szkoły faktycznie z moich obserwacji trzymac sie z daleka
            -----------------------------------
            Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
            - Eddy Grant
            https://i27.tinypic.com/scqd7s.gif
            • ihanelma Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 12:41
              Co jest strasznie złego w podwożeniu małoletniego taksówką ze względów organizacyjnych? W państwowych szkołach też wielu rodziców korzysta z tego rozwiązania. I jak się przyjrzeć - wcale to kieszeni nie urywa i nie oznacza, że do taksówki wsiada rozpieszczone książątko a drugą jedzie niania z kanapkami... Często jeżdżą np koledzy z okolicy, po kilku.
              Także nie skreślajcie szkoły z powodu taksówek wink
              A suva niedługo trzeba sie będzie wstydzić - robi się prawie jak czarne bmw w tak zwanej powszechnej opinii wink Czyli obciach.
          • mim288 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 10:26
            Moje chodzą do prywatnej. Nie ma ezgaminów wstepnych, ale szkoła ma wysoki poziom nauczania i dobre wyniki testów (jedno nie jest równoznaczne z drugim). Problem "mektowych" ciuchów i gadzetów jest raczej znikomy, dzieci są zamożne, mniej lub bardziej, nie ma więc bardzo komu imponować. Rodzice też nie muszą się dowartościowywać tym co kupią dzieciom (część ma ciągoty raczej w drugą stornę tzn. w zakresie wydatków na dziecięce :"cud gadzety" okazuje bardzo daleko idącą wstrzemięźliwość).
            Jeśli chodzi o problemy z nauką, czy zachowaniem uczniów szkoła bardzo stara się pomagać (zajęcia wyrównawcze, opieka logopedy, psychiologa) i współpracować z rodzicami, przepadki, by szkoła się dziecka pozbyła są o ile wiem b. rzadkie (a mimo to wyniki nauczania są dobre).
            Wybraliśmy szkołę, ze względu na dobrą atmosferę (przyjazna, ale bez rozwydrzenia, zachęcająca dzieci do własnych działań, rozwijania zainteresowań), propagowane wartości bliskie naszym (np. tolerancja, szacunek dla innych, nawet jeśli są różni od nas, szacunek i życzliwość dla innych kultur, przekonań zwyczajów), fajnych nauczycieli, którym naprawdę się chce wiele rzeczy z dziećmi robić, pomagać rozwijać różnorakie zainteresowania, zdolności, pasje (nie tylko po to żeby wygrywać w konkursach, ale też po to my mieć z tego radość, poczucie samorealizacji, budować w dzieciach "zdrową" pewność siebie.
            Oprócz tego obuiektywnie rzecz biorąc szkoła jest dobrze zorganozowana, jest dobry kontakt z nauczycielami, w ogóle "logistycznie" nie ma problemów (typu np. częste zebrania klasowe zaczynające się o 16ej z obowiązkową obecnością, zajęcia szkolne w najprzeróżniejszych godzinach, "atrakcje dodatkowe" w rodzaju "na jutro dziecko ma przynieść plastelinę, papier kolorowy w dziwnym formacie, kostium smoka, białe tenisówki itp - niepotrzebne skreślić). Wszystko szkoła jest w stanie podać z wyprzedzeniem, takim, że nawet pracujący rodzic "da radę" ogarnąć sytuację.
      • kropkacom Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 09:02
        Czyli to taka kuźnia zblazowanych bystrzaków? big_grin
        • peilin Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 09:09
          Jak szkoła jest dobra i Cię na nią stać to ja bym się nie zastanwiała.
          • myszmusia Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 09:14
            peilin napisała:

            > Jak szkoła jest dobra i Cię na nią stać to ja bym się nie zastanwiała.

            dokładnie tak - tylko własnie sprawdz czy DOBRA (ale DOBRA dla TWOJEGO dziecka)
          • madziaaaa Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 09:18
            w ciągu ostatnich lat do szkół niepublicznych trafia sporo dzieciaków ze zwykłych przeciętnych rodzin, niekoniecznie z ogromną kasą, tylko takim, którym zależy na dobrym wykształceniu w dobrej szkole.
            Podstawówka i gimnazjum niepubliczne- tak.
            Liceum-tylko publiczne.
            IMHO, to właśnie wtedy rodzice wysyłają dziecko do prywatnego liceum, bo łatwiej mu będzie przebrnąć.
            Ja sobie bardzo chwalę. Klasa jest mała, 11 osobowa. dzieci fajne, mądre, z pasjami.
            Jedyny mankament: więcej chłopców niż dziewczynek: 9/2.
            • aga_sama Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 09:42
              Ja bym posłała.
              I Madziaa ma rację, coraz więcej ludzi o przeciętnych dochodach decyduje się na płatną szkołę. Ludzie chcą inwestować w edukację dzieci, ale też potrafią liczyć. Szkoła, o której myślałam dla mojego syna kosztuje 1500 m-c z obiadami. Małe klasy, podejście do wychowania, ktore mi odpowiada, dużo zajęć dodatkowych, porządna opieka na świetlicy.
              A w mojej najbliższej szkole przepełnienie i świetlica, w ktorej są 2 panie na kilkadziesiąt dzieci i zero wychodzenia na dwór od października do kwietnia. Jak ktoś pracuje i nie chce, aby dziecko siedziało kilka godzin dziennie w hałasie, to nie ma wyjścia - trzeba wynająć kogoś do siedzenia z potomstwem. 10 zł za godzinę, 20 godzin w tygodniu daje 800 zł m-c, do tego obiady w szkole, jakieś zajęcia dodatkowe (np. angielski, basen czy jakieś sporty) i wychodzi lekko 1200.
              Nie wszystkie dzieci nadają się na świetlicę, więc albo trzeba bulić za nianię, albo ograniczyć aktywność zawodową.
              Jak państwowa szkoła ma mieć kosztować ponad 1000, to wybrałabym niepubliczną. Na razie czekam, bo młody ma zaklepane miejsce w klasie integracyjnej i mają się zmienić regulacje odnośnie świetlic. Podobno dzieci integracyjne mają mieć nauczyciela wspomagającego również tam. Zobaczymy.
            • myszmusia Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 10:10
              madziaaaa napisała:

              > w ciągu ostatnich lat do szkół niepublicznych trafia sporo dzieciaków ze zwykły
              > ch przeciętnych rodzin, niekoniecznie z ogromną kasą, tylko takim, którym zależ
              > y na dobrym wykształceniu w dobrej szkole.

              dokładnie tak , czesto ta szkoła jest kosztem czegos (tak jak u nas) rezgnuje sie swiadomie z wydania pieniedzy na cos innego i płaci za szkołe (wole to niz wpakowanie sie np. w kredyt na soamochódwink)


              > Podstawówka i gimnazjum niepubliczne- tak.
              > Liceum-tylko publiczne.

              dlaczego tak uwazasz? licea tez sa bardzo rózne
        • gazeta_mi_placi Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 10:10
          Kompleksiki emigrantki z klasy robotniczej?
      • mruwa9 Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 09:46
        morekac napisała:

        > Mają dobre wyniki egzaminów również dlatego, że nie przyjmują jak leci, tylko
        > starannie selekcjonują 6- czy 7-latki.

        Moje dziecko chodzi do niepublicznej szkoly z wykladowym jezykiem angielskim (´nie mieszkamy w Polsce, ani nawet nie w kraju anglojezycznym). Nie ma selekcji uczniow pod wzgledem ich dojrzalosci, zdolnosci, czy szeroko pojetej bezproblemowosci. Jedynym kryterium przyjecia jest kolejnosc zgloszen, nie ma prawa dyskryminowania dzieci z roznymi diagnozami, np. ZA, ADHD, dysleksjami . Dzieci dostaja taka pomoc i wsparcie, jakiego potrzebuja, skrojona na miare konkretnego dziecka (lacznie z tym, ze np. dzieci z dysleksja otrzymuja do swojej dyspozycji laptopy, zeby wypracowania pisac w komputerze, z wykorzystaneim programu sprawdzajacego poprawnosc pisowni). I ta szkola w swoich wynikach (panstwowe testy oceniajace wiedze uczniow) bije na glowe szkoly publiczne. Po prostu z kazdego, przecietnego, ponadprzecietnego czy ponizej przecietnego dziecka, z problemami lub bez, potrafia wykrzesac to, co najlepsze. Co smieszniejsze, klasy licza po ok. 30-32 uczniow. I co najsmieszniejsze - za szkole nie placimy z wlasnej kieszeni ani grosza (placimy w formie podatkow, oczywiscie).
      • laminja Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 20:13
        w prywatnej szkole naszego dziecka są mundurki, a choć co rano pod szkołę podjeżdżają auta o średniej wartości przebijającej 100 tys. złotych ogromny procent dzieci ćwiczy na wfie w butach z sieciówki - cena 29zł (wiem, bo też takie kupiłam). Szkoła szkole nie równa. Nasz sąsiad, który chodzi do szkoły publicznej ma komórkę, komputer i wciąż się dowartościowuje opowiadając o tym co mu rodzice kupili lub kupią (ale równocześnie całe wakacje spędza szwendając się po dzielnicy, bo rodziców na wspólny wyjazd wakacyjny nie stać). Nasze dziecko nie ma ani komórki (po co mu?), ani komputera (nie widzę zastosowania u pierwszoklasisty) i nie lansuje się wśród kolegów tym co ma. On nawet nie wie, że ubrania mają marki...
      • kali_pso Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 08:09

        A to dobre....utratę pracy np. też brałaś pod uwagę, jak zapisywałaś do takiej szkoły?
    • przeciwcialo Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 09:37
      Z ciekawości jaki jest koszt roczny samego czesnego i przez ile miesięcy w roku płaci się je?
    • mrowka75 Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 11:11
      Ja posłałam syna do pryw. podstawówki w sumie przez przypadek, ponieważ Przeprowadzaliśmy sie do innej miejscowości w połowie roku szkolnego, syn był w przedszkolnej zerówce, w mieście, do ktorego sie przeprowadziliśmy nei było miejsc w przedszkolach, więc daliśmy go do prywatnej szkoły do zerówki (wtedy klasa liczyła 8 osób - obecnie 12), gdzie koszt był porównywalny. I okazało sie,ze to był strzał w 10. Teraz jest w 4 klasie i wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni. Młodsza córka też już jest w zerówce tej szkoły. Poziom szkoły na podstawie egzaminów jest średnio wysoki. Szkoła jest mała, kameralna, przyjemna, wszyscy się znają, a co najważniejsze jest w niej bezpiecznie, nie zdarzają się przypadki brutalnej przemocy, wymuszeń, zastraszeń, etc.
      • phantomka Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 11:54
        Tez kiedys bylam przeciwna, ale alternatywa jest panstwowa z ponad 1000 uczniow i nie wyobrazam sobie moje dziecka w takim molochu.
        Znalazlam szkole prowadzona metoda Montessori, z bardziej niz atrakcyjnym czesnym, z bardzo dobra opinia w naszym miescie, a co najwazniejsze, do ktorej nie chodzi "elita" nowobogacka.
        • minkapinka Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 09:36
          nie popadajmy w skrajności smile W państwowej podstawówce mojej córki jest około 300 uczniów, w klasie 24 osoby
          __________________
          wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
    • i_love_my_babies Re: do prywatnej podstawowki 03.04.11, 12:23
      mam przykład niepublicznej szkoły w okolicy, w której wysokie wyniki osiąga się wpływając na nauczycieli, na zajęciach dodatkowych gra się na komputerach, a 5 godzin języków obych tygodniowo oznacza wałkowanie jednego tematu przez 3 godziny i zbijanie bąków

      dobre wyniki maturalne szkoła osiąga, bo wszystkie dzieci biegają na korepetycje z wszystkich przedmiotów, a zestawy maturalne uczniowie poznają przed egzaminem

      ot co

      nie sugeruj się wynikami szkoły, ale popytaj o opinie w środowisku

      fakt, dziecko ma same piątki przez całą szkołę, wszystko jest super, tylko później w pewnym momencie przychodzi zderzenie z rzeczywistością (często brutalną) i jest klops
    • lilka69 w szkole prywatnej nie chodzi o grubosc portfela.. 03.04.11, 20:17
      lecz o dobrze pojeta segregacje dzieci. to eliminacja typowej patologii.

      a 18 dziei w klasie to duzo! u mnie 12 bedzie.

      nie wyobrazam sobie aby moje dzieci (drugie w drodze) nie chodzily do prywatnego przedszkola, podstawowki i gimnazjum. potem juz niech zobacza jak swiat wyglada...
      • dorek3 Re: w szkole prywatnej nie chodzi o grubosc portf 03.04.11, 23:42
        Dzieci nie może być za mało, bo wtedy może się okazać że Twój syn nie znajdzie sobie kolegi/ów.
        Moi są w społecznej, jest ich 16 z czego 7 chłopców i 9 dziewczynek. Z tych 7 chłopców, dwóch jest moich. Wybór kolegów byłby niewielki gdyby nie to że są zintegrowani z zerówką i druga, równoległa I klasą.
        Ja sobie spokojnie wyobrażam dzieci w publicznej szkole, ale niestety takiej publicznej która odpowiadałaby moim wyobrażeniom nie ma w sensownej okolicy.
        W klasie moich dzieci nie ma lansiarstwa na gażety czy ciuchy ŻADNEGO póki co. Samochody pod szkołą (jeśli to ma o czymś świadczyć) bardzo różne. Dzieciaki fajne, ale z dość podobnego środowiska, więc jeśli ktoś ceni sobie pełen przekrój społeczny od najmłodszych lat to nie znajdzie go w płatnej szkole raczej.
        Dla mnie decyzja o szkole niepublicznej to efekt molochowatych, przepełnionych szkół publicznych w okolicy. A za wielki plus uważam fakt że nie było żadnego castingu. Szkoła sobie dzieci nie wybiera a osiąga naprawdę przyzwoite wyniki zarówno po VI klasie jak i na koniec gimnazjum (te jeszcze lepsze).
        • grotka722222 szkola prywanta=normalnosc 04.04.11, 00:14
          Tak jak leczenie prywatne, czyli lepiej, ale bez fajerwerków..

          Posłałam córkę do zwykłego przedszkola, ale... no jest nie za bardzo:
          sporo dzieci
          panie po pol roku chodzenia niezbyt wiele na jej temat potrafią powiedzieć!
          została zakwalifikowana do nieswojej grupy-jest 5 latka, a poszła do 4 latków, bo malo miesjc!!!, a przyjac trzeba bylo...

          Nie iwem jak jest z tym poziom nauki, bo 5 latka liczy dopiero do 20...
          literki zna cztery..
          rysować umie jedynie kółka i kreski..

          Panie sa 2, na mziane..

          mysle o prywatnej podstawowce, chociaz.. ja chodzilam do dobrek podstaowwki publicznej i wiem ze takei tez sie zdarzaaj.. tylko czy u nas pod odmem?


      • kali_pso Re: w szkole prywatnej nie chodzi o grubosc portf 04.04.11, 08:07

        Doprawdy?

        No to powiedz to jakiejś rodzinie mającej troje dzieci z dochodem 2500 - zapewne rzeczywiście nie będzie w ich przypadku chodziło o grubość portfelawinkp

        Mój syn chodzi do państwowej szkoły- ciekawe z jaką to patologia się zadaje, której nie wyeliminowałam posyłając go do prywatnejwinkp
        • maghdalena33 Re: w szkole prywatnej nie chodzi o grubosc portf 04.04.11, 09:06

          Młoda pójdzie do państwowej podstawówki mimo że stać mnie na prywatną. Szkoła ma w miarę małe klasy do 22 osób oraz dobry poziom nauczania. Wiem, że będę musiała ją dodatkowo zapisać na języki ale wiem, że jak dziecko się chce uczyć to będzie się uczyć w każdej szkole.

          Córka chodzi do państwowego przedszkola. W jej grupie nie ma ani jednego dziecka które pochodziłoby z jakieś rodziny dysfunkcyjnej. Wręcz przeciwnie.
          Dodam, że pojawiły się również między nami rodzicami rozmowy gdzie pójdą do szkoły nasze dzieci i okazuje się, że prawie wszyscy wysyłają do naszej rejonowej podstawówki więc również chcę aby córka poszła do szkoły ze swoimi koleżankami.
          Nie mam pojęcia o jakiej patologii mowa w państwowych podstawówkach.
          To, że zetknie się z dziećmi z uboższych rodzin nie stanowi dla mnie problemu. Nie będę trzymać dziecka pod kloszem niech wie, że świat nie tylko jest różowy.
          Niech od małego uczy się radzić sobie w różnych sytuacjach.

          Czy naprawdę myślicie, że wasze pusiaczki nigdy nie spotkają się z różnymi ludźmi, że uchronicie je przed całym złem tego świata?
          Uważam, że im wcześniej dziecko zobaczy taki przekrój tym szybciej nauczy sobie radzić w życiu. Od tego jestem aby nauczyć ją dokonywać słusznych wyborów. A poziom nauczania? Jestem w stanie jej zapewnić oprócz szkoły również dodatkowe zajęcia jak również wiem, że to między innymi ode mnie i od córki zależy ile się nauczy, nie tylko od szkoły. Wszystko jest kwestią dopilnowania dziecka jak również rozbudzenia jego zainteresowań.
          • lilka69 maghdalena 04.04.11, 09:42
            odnosnie patologii juz czesciowo sie wypowiadalam- dodam jeszcze , ze ta dysfunkcyjnosc dotyczy nie tylko tego , ze rodzic pija nadmiernie -o co wlasnie wam chodzi w domysle -ale o BRKA MOZLIWOSCI POMOCY dziecku w nauce. ile macie wyksztalconych rodzicow w klasach swoich dzieci? chodzi mi o lekcewazacy stosunek do wycieczek, kultury ( BO TO KOSZTUJE!!!).

            ja wole poslac dziecko do jednej szkoly i nie jezdzic jak idiota po miescie od jednych zajec do drugich.

            zetkniecie sie z ubozszymi dziecmi to jeszcze nie trauma wiec nie opieraj na tym swojego pogladu. ale z szara, przecietna masa, ktora wylacznie plynie z pseudo- katolickim pradem to juz tak. sama zobaczysz- wszyscy beda chodzic na reigie bojac sie wylamac a wiemy dobrze , ze taknaprawde katolikow jest maaaaalo w naszym kraju. i czego nauczysz dziecko taka postawa?
            • minkapinka Re: maghdalena 04.04.11, 09:52
              lilka69 napisała:

              > odnosnie patologii juz czesciowo sie wypowiadalam- dodam jeszcze , ze ta dysfun
              > kcyjnosc dotyczy nie tylko tego , ze rodzic pija nadmiernie -o co wlasnie wam c
              > hodzi w domysle -ale o BRKA MOZLIWOSCI POMOCY dziecku w nauce. ile macie wykszt
              > alconych rodzicow w klasach swoich dzieci? chodzi mi o lekcewazacy stosunek do
              > wycieczek, kultury ( BO TO KOSZTUJE!!!).

              Ale mnie rozbawiłaś smile)))))) W klasie mojej córki większość dzieci pochodzi w wykształconych, zamoznych inteligenckich ( nie nowobogackich) rodzin - sa dzieci lekarzy, architektów, dziennikarzy, przedsiębiorców, właścicieli dużych firm, dużej i znanej galerii sztuki. Niektórzy rodzice nalezą do elity w branzy, w której pracują.

              Rodzice dbają bardzo o kulturę - urodziny dzieci sa organizowane w Muzeum Narodowym , teatrach, księgarniach dla dzieci.

              Tylko w tym miesiącu córka ma 3 wycieczki: do centrum Kopernik, Muzeum Narodowego (warsztaty), Zamku Ujazdowskiego (warsztaty).
              • lilka69 klamiesz minkapinka 04.04.11, 10:39
                minkapinka- kalmiesz zwyczajnie!

                zwazywszy , jak malo jest ludzi po architekturze na politechnice ( to kierunek , ktory ma stosunkowo malo miejsc co roku) watpie aby akurat w klasie twojej corki akurat zebralo sie kilka dzieci architektow. troche sie rozbujalas...

                a dziennikarz, ktorym moze byc KAZDY nie jest dla mnie autorytetem.

                poza tym reszte oceniam pozytywniesmile
                • minkapinka Re: klamiesz minkapinka 04.04.11, 10:44
                  architektów jest dwóch, a dziennikarzy może byc wielu, ale nie każdy jest właścicielem miesięcznika i nie każdy cytowany jest w mediach smile I nie łap za słowka, bo wymieniłam tylko zawody, nie napisałam, ze wszyscy rodzice są architektami czy lekarzami smile
                  Czas zmienić wyobrażenia o publicznych szkołach, zwłaszcza warszawskich smile

                  __________________
                  wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
                  • lilka69 Re: klamiesz minkapinka 04.04.11, 10:48
                    wywyzszanie sie poslaniem dzieciak do WARSZAWSKIEJ podstwowki juz jest lansiarstwemsmile
                    a nie mowilam! bo niby w czym gorsze sa poznanskie lub wroclawskie?
                    a sama piszesz " czas zmienic wyobrazenie o publicznych szkolach, ZWLASZCZA warszawskich". co z twojego zdania wynika? LANSIARSTWO!! bo corka jest wlasnie z WARSZAWSKIEJ a nie byle jakiej poznanskiej podstawowki.

                    odnosnie architektow- faktycznie, dwa to liczba mnoga! dobrze wybrnelas!
                    • minkapinka Re: klamiesz minkapinka 04.04.11, 11:05
                      Widzę, ze masz chyba jakies kompleksy, nie musze się lansowac, bo jestem warszawianką od kilku pokoleń, więc mi to nie imponuje.
                      Niestety zauważyłam, ze tobie trzeba wszystko dosłownie tłumaczyć wink W Warszawie jest trochę inna struktura społeczna, bo wiele firm ma centrale w tym mieście, a to powoduje, ze jest tu więcej ludzi wykształconych, spełnionych zawodowo, finansowo tez. Rozmawiałam ostatnio z koleżanką, która wyprowadza się do innego miasta i stwierdziła, ze nie będzie mogła prowadzić takiej działalności jaką prowadziła (miała swoja firmę znaną w branży), bo ten rodzaj działalności można prowadzić tylko w Warszawie.

                      __________________
                      wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
                      • lilka69 Re: klamiesz minkapinka 04.04.11, 11:17
                        taaaa, jasne. budowlancy spod radomia laublina pojechali pracowac do wroclawia . a tu same same wyksztalciuchy! przyklad liczby mnogiej architektow z lasy twojej corki o tym swiaczy.
                        • minkapinka Re: klamiesz minkapinka 04.04.11, 11:25
                          Nie tylko wykształciuchy ale tez łze elity smile Widzę, ze Prezes zrobił swoje smile

                          Ze znajomych mojego męża, którzy przyjechali na studia do Warszawy nikt nie wrócił w rodzinne strony smile Wszyscy zostali w Warszawie i mają się bardzo dobrze.

                          __________________
                          wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
                        • minkapinka Re: klamiesz minkapinka 04.04.11, 11:37
                          lilka69 napisała:

                          > taaaa, jasne. budowlancy spod radomia laublina pojechali pracowac do wroclawia
                          > . a tu same same wyksztalciuchy! przyklad liczby mnogiej architektow z lasy tw
                          > ojej corki o tym swiaczy.
                          Nie tylko wykształciuchy, także łze elity. Widzę, ze Prezes zrobił swoje.
                        • edytek1 o architektach 06.04.11, 08:43
                          Moja córka chodziła do państwowego przedszkola... w grupie mojej córki wśród rodziców było 3 architektów ( w tym jedno małżeństwo) ... wiem bo rysunki ich syna były wyjątkowe... Grupę wyżej też był syn architekta a do tego miał mamę Włoszkę... synek lekarki przez długi czas pluł i gryzł moją córkę... i co i nico... Architekci też ludzie i mają dzieci...
                          W prywatnej podstawówce mojej córki ani jednego architekta nie było. smile co do wątku głównego to prywatna podstawówka ma sporo zalet.
                      • dorek3 Re: klamiesz minkapinka 04.04.11, 11:26
                        Dziewczyny, rozmawiacie tak ze sobą aby się nie dogadać.
                        W warszawie są różne dzielnice, z dość specyficzna strukturą społeczna. W małej szkole na Mokotowie wielu dzieci z patologicznych (szeroko rozumiane) rodzin bym się nie spodziewała. W innych miejscach może być już bardziej różnorodnie. Fajnie, że są dobre i małe szkoły publiczne. Jest to jednak mniejszość; szczególnie w dużych miastach. Tam gdzie takich małych i dobrych szkół brakuje ludzi szukają alternatywy aby zapewnić dzieciom godziwe warunki. I w tych niepublicznych nie ma dzieci celebrytów, ale są z takich samych inteligenckich rodzin jak w Twojej, minkapinka, na Mokotowie. Po prostu z rodzin gdzie wydanie 1000 zł miesięcznie nie rujnuje budżetu, a ludzie dostrzegają wagę porządnej edukacji przy jednoczesnym braku możliwości realizacji takowej w swojej okolicy. Ot, cała prawda.
                        Forma własności nie gwarantuje niczego; ważni są ludzi który pracują w szkole.
                • rosapulchra-0 Re: klamiesz minkapinka 04.04.11, 21:28
                  lilka69 napisała:

                  > poza tym reszte oceniam pozytywniesmile

                  ojejku jejku! @lilka69, puknij się ty centralnie w to swoje ciężarne czoło i posłuchaj tego echa, które zadudni big_grinbig_grinbig_grin
                  • lilka69 Re: klamiesz minkapinka 05.04.11, 09:36
                    wymysl cos innego , kazdemu to piszesz.
        • lilka69 kali pso lecz nie tylko-ogolna uwaga 04.04.11, 09:35
          w MOJEJ szkole byla selekcja, nie pod wzgledem jakosci auta na parkingu ale pod wzgledem ilosci czasu,ktory rodzice moga poswiecic dziecku. moj maz nawet powiedzial- to kiedy ci rodzice maja zarobic na te szkole skoro wymaga sie czestego kontaktu, niemniej my ten czas swobodnie mamy. w szkole sa czeste spotkania na temat postepow dzieci.
          nie ma lansiarstwa- to jest priorytet- co jak juz ktos zauwazyl w szkolach panstwowych jest norma. i pani tez nam o tym prosila. ucza, ze wartoscia jst to co w glowie a nie to co na nogach. co tez oczywiscie powiedzilala wcale nie jest tez latwe do uzyskania od 4-5 klasy wzwyz. ale probuja...w szkole panstwowej nie probuja, nieprawdaz?

          poza tym spotykam sie z rodzicami o podobnym wyksztalceniu , pogladach. z ludzmi , ktorzy slyszac, ze dzieci ida po raz 2 do teatru w miesiacu nie mowia-a po co? to tylko kosztuje...a w panstwowych tacy sa. szkola panstwowa kojarzy mi sie z dziecmi KIEPSKICH (byl lub moze nadal jest taki serial). nie wylacznie i nie mowie, ze jestes przedstawicielem ale jednak polowa pewnie takich jest. sama chodzialam w duzym miejscie( jedno z wiekszych w polsce) do przecietnej podstawowki- z lepszymi i gorszymi nauczycielami i tak wlasnie bylo.

          ze szkola prywatna jest jak z porsche cayenne ( nie wiem czy dobrze napisalam) . niektorzy mowia, ze brzydkie ale tak naprawde ich nie stac i jezdza fiatem panda. ale ideologie buduja.

          jak mnie nie stac na comiesieczne wojaze zagraniczne tylko raz na rok to nie znaczy, ze to jest niefajne.
          • minkapinka Re: kali pso lecz nie tylko-ogolna uwaga 04.04.11, 09:42
            lilka69 napisała:


            > nie ma lansiarstwa- to jest priorytet- co jak juz ktos zauwazyl w szkolach pans
            > twowych jest norma.
            Skad wiesz, ze jest to norma skoro twoje dziecko nie chodzi jeszcze do zadnej szkoły?
            Moja córka po prywatnym przedszkolu poszła do małej,dobrej podstawówki na Mokotowie i zadnego lansiarstwa tam nie widzę. Z atmosfery w szkole jestem duzo bardziej zadowolona niz atmosfery w prywatnym przedszkolu.
            wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
            • lilka69 Re: kali pso lecz nie tylko-ogolna uwaga 04.04.11, 09:43
              poczytaj forum postawowki i starsze dziecko smile
              • minkapinka Re: kali pso lecz nie tylko-ogolna uwaga 04.04.11, 09:59
                Mam starsze dziecko od twojego, więc od dawna te fora czytam smile
                __________________
                wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
          • mdmaj2371 Re: kali pso lecz nie tylko-ogolna uwaga 04.04.11, 20:40
            a ty myslisz ze tylko rodzice bogaci/zamozni spedzaja z dziecimi czas i poswieceja uwage ich nauce? Uwiez mi prace zwodowa i wychowanie dzieci (w tym pomoc w ich nauce) mozna polaczyc. I do publicznych szkol nie chodza tylko dzieci z przecietnych rodzin, ktorych nauke rodzice olewaja. Czasami warto sie zastanowic nad tym co sie pisze.
            Szkola szkole nie jest rowna. I prywatna szkola za ciezkie pieniadze moze sie jednym wielkim g.. w ladnym opakowaniu, bo to ze w programie sa roznorodne zajecia, spotkania rodzicow, wyjazdy itd. nie znaczy ze dziecko uczeszczajace do takiej wlasnie szkoly dostanie najlepsze wyksztalcenie.
            • lilka69 masz racje,mdmaj 05.04.11, 09:41
              dlatego nalezy RZOWAZNIE wybrac.
              rozwaznie wybrana prywatna szkola zawsze bedzie lepsza niz panstwowa.
              jesli nauczyciele beda rownie dobrymi pedagogami to jeszcze pozostaje chociazby ilosc dzieci w klasie i indywidualne podejscie. ale pewnie sie nie zgodzisz. indywidulane podejscie mozna miec z 27 dzieci w klasie , prawda? 10-12 w klasie to niewiele mniej dla wytrawnego oka nauczyciela.
              • minkapinka Re: masz racje,mdmaj 05.04.11, 09:52
                lilka69 napisała:

                > dlatego nalezy RZOWAZNIE wybrac.
                > rozwaznie wybrana prywatna szkola zawsze bedzie lepsza niz panstwowa.
                > jesli nauczyciele beda rownie dobrymi pedagogami to jeszcze pozostaje chociazby
                > ilosc dzieci w klasie i indywidualne podejscie. ale pewnie sie nie zgodzisz. i
                > ndywidulane podejscie mozna miec z 27 dzieci w klasie , prawda?
                Mozna miec idywidualne podejscie, to zalezy od nauczyciela. Mam porównanie pomiedzy nauczycielką z zerówki, a obecna, więc wiem, co mówię smile

                10-12 w klasie
                > to niewiele mniej dla wytrawnego oka nauczyciela.
                dla mnie 10-12 osób w klasie = nuda
                • lilka69 Re: masz racje,mdmaj 05.04.11, 10:39
                  a jaka nuda jest na lekcjach prywatnych z j. obcego - jeden uczen-jeden nauczyciel!

                  nie chodzilas do prywatnej szkoly widze? 12 dzieci w klasie nie musi byc nudne. zreszta oni tam nie siedza po 7 godzin tylko sie UCZA, maja jakies zajecia.
                  • minkapinka Re: masz racje,mdmaj 05.04.11, 10:52
                    lilka69 napisała:

                    > a jaka nuda jest na lekcjach prywatnych z j. obcego - jeden uczen-jeden nauczyc
                    > iel!
                    to chyba różnica godzina lekcji i do domu niz kilka godzin?
                    >
                    > nie chodzilas do prywatnej szkoly widze?
                    Gdy chodzilam do szkoły, szkół prywatnych nie było smile Do prywatnego przedszkola chodziała za to moja córka, wiec wiem, co oznacza grupa 12-osobowa.
                    12 dzieci w klasie nie musi byc nudne.
                    > zreszta oni tam nie siedza po 7 godzin tylko sie UCZA, maja jakies zajecia.
                    • lilka69 Re: masz racje,mdmaj 05.04.11, 11:05
                      az taka stara tez nie jestem. za moich czasow byly tylko licea.
              • mdmaj2371 Re: masz racje,mdmaj 05.04.11, 22:20
                widzisz z Toba sie ciezko dyskutuje bo strasznie zawezone masz pole widzenia.
                Podam Ci przyklad... tu gdzie mieszkam w moim rejonie za 3 szkoly, 2 panstwowe i jedna prywatna. dlugo prywatna wiodla prym ale... w jednej z tych panstwowych kilka lat temu przyjeto nowa dyrektorke, ktora miala swoja wizje i potrafila jak wprowadzic w zycie. I co? dzis ta wlasnie szkola panstowa jest jedna z najlepszych w naszej okolicy (a okolica calkiem spora). Dzieci z niej maja lepsze wyniki niz te z panstwowej i co szybsi i bardziej obrotni rodzice szybko poprzepisywali dzieci z prywatnej do tej panstwowej. W tej chwili wyglada to tak ze dziecko zapisuje sie na liste i pozniej odbywa sie cos w rodzaju rekurtacji, czyli rozmowy z rodzicami i dziecmi. Ot zwykla (teraz to juz chyba niezwykla) szkola panstowa. Moja corka ma 3 lata i we wrzesniu ide ja wypiac na liste - szkole zaczyna w wieku 5.5 lat. Z racji tego ze niby szkola w moim rejonie ale przynalezy do innego kodu pocztowego, jakas tam oplate bede musiala uiscic.
                no ale po co ja Ci to pisze - Ty i tak wiesz lepiej...
          • morekac Re: kali pso lecz nie tylko-ogolna uwaga 04.04.11, 23:00
            nie ma lansiarstwa- to jest priorytet- co jak juz ktos zauwazyl w szkolach pans
            > twowych jest norma
            Tego jeszcze nie wiesz, bo twój syn chyba jeszcze tam nie chodzi? A problem nie pojawia się w pierwszych klasach podstawówki, tylko w starszych. Pani, z którą rozmawiałaś, jest z pewnością przeszkolona z zakresu PR - czyli kolokwialnie ujmując 'wciskania kitu.' Przecież nie będzie rozgłaszała, że w pewnych kategoriach szkoła jest taka sobie, bo ją z roboty wyrzucą.
          • agni71 Re: kali pso lecz nie tylko-ogolna uwaga 05.04.11, 10:12
            lilka69 napisała:

            >
            > poza tym spotykam sie z rodzicami o podobnym wyksztalceniu , pogladach. z ludzm
            > i , ktorzy slyszac, ze dzieci ida po raz 2 do teatru w miesiacu nie mowia-a po
            > co? to tylko kosztuje...a w panstwowych tacy sa. szkola panstwowa kojarzy mi si
            > e z dziecmi KIEPSKICH (byl lub moze nadal jest taki serial).

            Dobrze, ze dodalaś, że nie wyłącznie.

            Jak juz wyzej napisała minkapinka i dorek - duuuużo zależy od struktury ludności w danym terenie, po prostu. W mojej okolicy jest duzo ludzi bardzo zamoznych, albo przynajmniej takich, którym sie dobrze powodzi. Mam wrażenie, że takich jest więcej, albo moze są bardziej zauwazalni? Ale są tez osoby zyjące skromnie, wręcz biedne. Jest troche patologii, typu alkoholizm (ale nie wiem, czy akurat ci ludzie mają dzieci w wieku wczesnoszkolnym). I ja uważam, że to dobrze, ze moje dzieci mają kontakt z różnymi osobami, ze nie zyja w przeświadczeniu, że KAŻde dziecko ma tony Lego, dziesiątki pet shopów i kilkanaście lalek Barbie. Troszke im wizyty u innych dzieci otwieraja oczy na rzeczywistośc. Oczywiście stykają sie tez z takim, którzy mają duzo więcej niż one - i to tez uwazam za dobre. Bo uczy tego, ze ludzie są różni, że życie może wygladac róznie i, mam nadzieję, akceptacji swojego życia takiego, jakim jest.

            Ważnym powodem dla ktorego posyłam dzieci do lokalnej szkoły jest fakt, ze chcę aby miały kolezanki i kolegów na miejscu. A że przy okazji szkoła jest niezła (jesli chodzi o warunki i wyniki), to dodatkowy bonus.
            • minkapinka Re: kali pso lecz nie tylko-ogolna uwaga 05.04.11, 10:21
              agni, twoje wysiłki sa daremne, lilka i tak wie Wszystko lepiej smile)))
              __________________
              wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
      • rosapulchra-0 Re: w szkole prywatnej nie chodzi o grubosc portf 04.04.11, 21:24
        @lilka69, to, że masz rasistowskie poglądy, to naprawdę nie oznacza, że one są zgodne z życiem, również tym społecznym, wiesz? suspicious
    • undoo Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 08:20
      Mam doswiadczenia i ze szkola prywatna, i z panstwowa. Tak naprawde jakosc obu rodzajow szkol nie jest proporcjonalna do wysokosci czesnego, ale jest zalezna od nauczyciela, ktory bedzie z dzieckiem pracowal. Z obu szkol jestem b zadowolona, choc chyba bardziej z aktualnej panstwowki, bo duzo mniej mnie kosztuje. Milym i budujacym jest uczucie, ze w koncu z wlasnych podatkow dostaje usluge b wysokiej jakosci.
    • aniawroclaw1 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 09:05
      Moje doświadczenie, zamyka się na prywatnym przedszkolu. Córka chodziła tam przez ponad rok i byłam zachwycona. To oczywiścien nie oznacza, że wszystkie placówki prywatne są tak doskonałe na jaką ja trafiłam ale pytasz się o nasze doświadczenia. Mała ilośc dzieci to duży komofot dla pracowników. bo grupa liczyła 6 dzieci ( ale to tylklo jeden punkt ). Kiedy cókĘ przeniosłam do publicznej placówki - zamarłam. W skali od 1-10, dałabym 6. Z różnych powodów - ilośc dzieci, wypalone panie nie znające swoich podopiecznych, problemy z zebraniem 20 zł. na bilet do teatru, itp Zczasem zaczęłam być bardziej tolerancyjna, itp. Skala z czasem rosła.

      Co do podstawówki - nie zdecydowałam się na prywatną z różnych względów. Moje powody to :
      - odległość, więc i kłopoty z logistyką
      -skomercjalizowanie ( akurat punkt szkolny który brałam pod uwagę ma opinię, gdzie dyrekcja " doji" z rodziców kasę co krok )
      - zależało mi na tym, aby córka chodziła do szkoły osiedlowej i miała w pobliżu koleżanki bo wiem jakie to jest dla niej ważne
      - być może niesłusznie stwierdzam obawę - nie chciałam aby w klasie były dzieci samych bardzo zamożnych osób, oderwanych od rzeczywistości, dzieciaki przechwalające się o wyczynach materialnych rodziców, gadżetach, autach, itp.

      Co do dzieci z problemami - rozumiem rodziców tych dzieci, że chcą umieścić dzieci w placowkach gdzie pedagog będzie bardziej wyrozumiały, może i wyszkolony, może i mający większe chęci ... może. Nie zakładam jednack, że 50 % klasy to ADHD, Zespół Aspergera i inne.




    • anma6 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 09:09
      Przepraszam za off toppic , ale jeżeli to chodzi o Klonowica w Lublinie , to ja sama przez to przeszłam z dzieckiem i jak by co proszę pisać na GG 6739744.
      • maghdalena33 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 10:45
        Mam doświadczenie z przedszkola i moja córka do szkoły pójdzie w towarzystwie dzieci które z nią chodzą do przedszkola. Żadne z rodziców nie ma problemu, że dzieci dwa razy w miesiącu jadą do teatru, zabierane są na wycieczki. Wszystko jest to dodatkowo płatne i nikt nie narzeka.
        Dodam, ze wszyscy rodzice raczej stanowią podobną grupę. Wszyscy są wykształceni (owszem nie znam dobrze wszystkich osób więc nie mówię że 100% posiada wyższe wykształcenie) Wszyscy mamy podobny status materialny a niektórzy nawet lepszy.
        W grupie mojej córki są dzieci lekarzy, prawników, paru radnych a nawet jedno naszego posła z PO (może to nie jest akurat wyznacznik "inteligencji" ale przynajmniej wiadomo, ze rodzina jest "przy kasie")
        Aaa i jeżeli chodzi o religię. We wrześniu dyrektorka przedszkola zapytała się rodziców, ze jest możliwość wprowadzenia religii do przedszkola ale decyzja musi zapaść większością głosów.
        Większość była przeciwko i religii nie ma. Nikt nie robił z tego problemu.



    • rosapulchra-0 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 11:37
      Moje dzieci chodziły do prywatnej podstawówki, jednej z najlepszych w rankingu warszawskich szkół. Wiesz, dyscyplina, pielęgnowanie tradycji, szkoła katolicka, dla dziewcząt, obowiązkowe mundurki (drogie jak ścierwo, okrutnie nietrwałe), nauka na najwyższym poziomie, wpajanie najwyższych wartości, opieka psychologa, pedagoga i takie tam. I powiem szczerze - poza tym, że zewsząd wyłaziły pieniądze (w sensie ubrania dzieci, wyposażenie piórników, gry, komórki, aparaty fotograficzne (to z tych drobiazgów), samochody rodziców, podejście bardzo materialne), było kilkoro dzieci znanych osób, to różnic jakichś ogromnych nie widziałam między państwową a prywatną szkołą, ani w ilości dodatkowych zajęć dla dzieciaków czy opieki pozalekcyjnej. Ba! W klasie mojej najstarszej córki (wtedy była w drugiej klasie) trzykrotnie w ciągu roku zmieniała się wychowawczyni. Jedna to taka była, że wracając z dziewczynkami z basenu, zgubiła po drodze trzy uczennice. Takżętego..
      Radzę Ci bardzo poważnie się zastanowić nad wyborem szkoły, a przede wszystkim porozmawiać z rodzicami dzieci, które już tam chodzą i to nie pierwszy rok.
    • nihiru Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 11:51
      moja mama miała trójkę dzieci - pierwsza dwójka chodziła do rejonowej podstawówki, najmłodsza córka załapała się już na wyż finansowy w rodziniesmile i chodziła do prywatnej podstawówki prowadzonej przez zakonnice.
      Mama zawsze powtarzała, że jest bardzo zadowolona z tego wyboru, bo dzieci były bardzo dobrze dopilnowane i widac było, że nauczyciele interesują się swoimi uczniami, a po drugie szkoła organizowała bardzo dużo zajęć dodatkowych, których zapewnienie poza szkołą byłoby zarówno drogie, jak i skomplikowane logistycznie.

      Oczywiście, duże znaczenie ma tutaj fakt, że akurat to dziecko było najzdolniejsze z całej trójki i najbardziej pracowite, więc chętnie korzystało z tych dodatkowych zajęć (przykładowo - przy bracie, też skądinąd bystrym chłopaku, te zajęcia byłyby całkiem niepotrzebnesmile)

    • ania_dentystka Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 15:27
      Wszystko zależy od szkoły. Ja mam z prywatna podstawówką ( ul. Świętojerska w Warszawie- uwaga na tę szkołę) jak najgorsze doświadczenia.
      Szkoła reklamuje sie jako anglojęzyczna. Ze względu na to, że urodziłam się i wychowałam w Stanach, zależało mi na takiej właśnie szkole. To co zastałam przeraziło mnie. Angielski- może w większej liczbie godzin-, ale na podłym poziomie. Rozwydrzone towarzystwo, ale najgorszy jest sam dyrektor szkoły, który nie powie słowa prawdy. Nie skłamie chyba tylko wtedy gdy w upalny dzień powie, że jest gorąco.
      Nauczyciele w żaden sposób się nie angażowali, odwalali pańszczyznę i do domu. Syn zaczął mieć bóle brzucha, bo okazało się, że jest maltretowany przez inne dziecko czego wychowawczyni nie chciała zauważyć a potem, nawet w świetle jednoznacznych dowodów, przyjąć do wiadomości.
      Zrezygnowałam z tej szkoły na rzecz normalnej podstawówki. Rejonowa, dobrze wyposażona, angielski na podobnym poziomie, ale syn uczy się w inny sposób, niesnobistyczna.
      Ma wady, ale w porównaniu ze wspomnianą jest fantastyczna. Synowi minęły poranne dolegliwości, ma kolegów.
      Jednak nie jest to regułą. Są prywatne podstawówki fajne, godne polecenia, przyjazne dzieciom, przyjazne rodzicom. Tyle, że jest do nich tłok.
      Moja rada: dzielmy szkoły na dobre i złe a nie prywatne i publiczne. A jeśli już decydujemy się na prywatną bądźmy uważni, bo dyrekcja jest najczęściej bezkarna, słabo kontrolowana a jeśli dyrektor jest właścicielem ( a tak jest najczęściej) to liczy się tylko i wyłącznie zysk.
      • dorek3 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 15:39
        Nie będę bronić niepublicznych ale akurat szkoła na Świętojerskiej w W-wie jest znana z tego że jest beznadziejna (vide choćby wątki na szkolnych forach).
        Ja też miałam obawy że w typ[owej prywatnej może być pacie na kasę/zysk. Min dlatego zdecydowaliśmy się na społeczną.
    • osa551 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 17:53
      > Co myslicie o prywatnych podstawowkach? Posylacie dzieci?

      Jak widać z powyższych postów, w zależności od aktualnej sytuacji w rodzinie każdy będzie bronił do upadłego swoich racji. Moim zdaniem mogą istnieć słabe podstawówki prywatne i świetne państwowe. Ja chodziłam akurat do bardzo dobrej państwowej podstawówki. Chciałam dziecko posłać do Państwowej, żeby uniknąć "lansu" i żeby wiedziało jak wygląda życie. Niestety logistycznie nasza lokalna podstawówka odpadła, bo nikt nie miałby czasu w połowie dnia gnać po dziecko, w dodatku w grę wchodziła nauka na zmiany. Liczebność klas i jakość nauczania pomijam, bo to można nadrobić.

      Zdecydowałam się na szkołę prywatną, która prowadzi selekcję uczniów na podstawie rozmów z rodzicami. Nasze dziecko się dostało, a my jesteśmy zadowoleni. W szkole gadżety są zabronione, są mundurki, nie ma lansu. Zresztą aby zapłacić za tego typu prywatną szkołę nie trzeba być opływającym w kasę nowobogackim. W klasie mojego dziecka jakoś nie zauważyliśmy takich tendencji. To są normalne dzieci, normalnych ludzi, którym zależy na tym, żeby ich dzieci były pod dobrą opieką. Niewątpliwym plusem tej szkoły są małe klasy oraz to, że dzieci mają zapewnioną opiekę w klasie (a nie w zbiorczej świetlicy) do godziny 16:30, oraz po lekcjach w szkole mają szanse na zajęcia dodatkowe bez wożenia po całym mieście.

      Nie wiem jaka jest prywatna podstawówka w Twojej okolicy - musisz to sama sprawdzić.

      Jeśli chodzi oderwanie od rzeczywistości to mój "pusiaczek" w prywatnej podstawówce na 6 grudnia przygotowuje paczki dla potrzebujących rodzin, a do komunii cała klasa idzie obowiązkowo w albach, żeby przypadkiem nie było rewii mody.
      • osa551 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 17:55
        Dodam tylko, że chciałam posłać dziecko do klasy integracyjnej w państwowej podstawówce, w tej do której mogliśmy posłać tak naprawdę przyjmowali głownie dzieci ze stwierdzonym ADHD, bo szkoła nie miała możliwości technicznych przyjęcia dzieci z niepełnosprawnością ruchową.
        • maghdalena33 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 18:18
          osa551 04.04.11, 17:53 Odpowiedz
          > Jeśli chodzi oderwanie od rzeczywistości to mój "pusiaczek" w prywatnej podstawówce na 6 grudnia przygotowuje paczki dla potrzebujących rodzin, a do komunii cała klasa idzie obowiązkowo w albach, żeby przypadkiem nie było rewii mody.


          Wiesz, moje dziecko już w przedszkolu dodam państwowym przygotowało paczki dla powodzian. To jednak nie jest żaden kontakt z rzeczywistym nieupudrowanym światem.
          Zgodzę się z Tobą, że mogą być różne podstawówki. Dobre państwowe i złe prywatne jak i na odwrót.
          Trochę mnie zaskoczyłaś rosapulchra. Jakoś zawsze miałam dobrą opinię o katolickich szkołach, przede wszystkim o poziomie nauczania, nawet zastanawiałam się przez chwilę czy nie posłać tam młodej. Odstraszała mnie tyko myśl zrobienia sieczki z mózgu mojego dziecka w sprawach dotyczących religii, jak również klasy tylko żeńskie.

          Jak to jednak pozory mylą.
          • rosapulchra-0 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 20:16
            Dla nas jednym z argumentów 'za' było to, że jest to właśnie szkoła katolicka, w której obowiązują mundurki, małe klasy, oszałamiająca ilość zajęć dodatkowych itp., itd. Rzeczywistość okazała się jednak różna od oferty. Taki lajf. Gdy przeniosłam dziewczyny do rejonowej podstawówki to serdecznie się zdziwiłam, gdy okazało się, że oferta zajęć dodatkowych jest niewiele krótsza od tej z prywatnej, a obie szkoły korzystają z tego samego ośrodka sportowego (basen, korty tenisowe) i tej samej parafii.

            Ale jak już ktoś wcześniej napisał: nie dzielmy szkół na prywatne i państwowe, ale na dobre i złe. Taka selekcja wydaje mi się bardziej sprawiedliwa.
    • nellyssima Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 18:12
      Moje dzieci chodzą do szkoły prywatnej. Będą chodzić do prywatnego gimnazjum i prawdopodobnie do prywatnego liceum, które też jest w tej szkole. W klasach jest ponad 20 dzieci, a chętnych jeszcze więcej. Akurat mi zależało na tym, żeby dzieci nie było 12, a więcej, bo więcej możliwości nawiązywania stosunków społecznych. nauczycielek na każdą klasę przypada 2, co więcej co roku nauczyciele się zmieniają. Dzieci z gimnazjum i młodzież z liceum zaangażowana jest w pomoc najmłodszym. Mają dyżury, odprowadzają młodsze dzieci do ich sal i do szatni, nikt nie jest anonimowy. Mimo, że pod szkołę podjeżdżają faktycznie najlepsze samochody, nie ma metkomani. Dzieci chodzą w mundurkach, jak ktoś wcześniej tu wspominał na wf-ie ćwiczą w tenisówkach z ccc czy h&m. Moje dzieci są szczęśliwe w szkole, rozwiajają swoje zainteresowania, wszystkie zajęcia dodatkowe mają w szkole.
      • heca7 Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 19:03
        Moje córka chodzi do państwowej szkoły. Uczniów policzyłam jest 400 w całej szkole. Szkoła w okolicy oblegana bo ma doskonałą opinię. Basen co tydzień. Wycieczka 1-2 w miesiącu. W maju wyjazd nad morze na 5 dni. W klasie żadnej patologii. Rodzice - przekrój przez różne zawody. Od prawników przez anglistów, romanistów, właścicieli firm, farmaceutów, inżynierów po ekspedientki. Wnuczka baaardzo znanego aktora razem z dwójką braci też tu chodzi, rodzice prowadzą prywatną firmę a przecież mogliby gdzie indziej zapłacić. No i nie wiem jak ten dziadek może się z takim plebsem zadawać jak przychodzi po wnuczętasmile Najwięcej "prywaciarzy" wink bo taka tu od lat okolica.
        Żadnej metkomanii nie ma. Moja córka ani razu nie przyszła z prośbą "kup mi bo to się nosi". Normalnie zero "dupościsku". Cytuję córkę , którą zapytałam przed chwilą czy rozmawiają o ciuchach i modzie- nieeeee, mało się interesujemy takimi sprawami. (9l)
        Moja bratanica z tej pdst dostała się do świetnego gimnazjum ( nie w rejonie) a potem do doskonałego liceum w centrum Wawy. Przez większość czasu miała stypendium. Średnia 5,6.
        W tej sytuacji nie wiem po co miałabym szukać innej szkoły??? Z tej jestem w pełni zadowolona.
    • count_zero Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 19:51
      Posyłam dziecko do prywatnej, bo mieszkam w dzielnicy, gdzie jest mało szkół publicznych, a dużo dzieci. Za dwa, trzy lata - na bank będą pracować w systemie zmianowym, co dla mnie jest nie do przyjęcia.
    • prophetess.pl Re: do prywatnej podstawowki 04.04.11, 20:31
      Nie wiem co podstawówka prywatna mogłaby zaoferować mojemu dziecku ponad to co oferuje państwowa. Zajęcia dodatkowe, świetlica, brak pracy na zmiany,małe klasy, mała liczba klas w szkole, 3 posiłki w pierwszej klasie, dobre wyniki egzaminu... To wszystko moje dziecko będzie miało w rejonowej podstawówce. Prawdopodobnie ominą nas emocje pt. "Jaś sie wozi BMW", bo 90% dzieci będzie przychodzić piechotą...
      • minkapinka Re: do prywatnej podstawowki 05.04.11, 09:01
        prophetess.pl napisała:

        >Prawdopodo bnie ominą nas emocje pt. "Jaś sie wozi BMW", bo 90% dzieci będzie przychodzić piechotą...
        Możesz się dziwić wink, w publicznej podstawówce w klasie mojej córki połowa dzieci jest spoza rejonu. Niektóre dojeżdżają nawet 20 km.
    • minkapinka Polecam artykuł :) 05.04.11, 10:39
      www.polityka.pl/kraj/259792,1,dzieci-idzieci-smieci.read
      szukam jeszcze jednego na temat oceniania w szkołach publicznych i prywatnych wink
      __________________
      wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
      • olena.s Re: Polecam artykuł :) 05.04.11, 11:36
        Ja podrzucę jeszcze jeden argument za systemem egalitarnym, a przeciw elitarnemu.
        wyborcza.pl/1,97863,9363355,Edukacja__Rowne_jest_lepsze.html
        W skrócie Pacewicz pisze, że skok w polskich wynikach PISA jest efektem egalitaryzmu systemu edukacji. Informuje, że czołowe kraje rankingu taki właśnie system mają.
        Warte podkreślenia są dane, z których wynika, że w egalitarnych systemach korzyść odnosżą również dzieci "lepsze" - zdolniejsze, z bardziej wyedukowanych środowisk. Nie jest więc tak, że jeżeli działamy na rzecz dzieci "gorszych", to tym samym szkodzimy naszym wychuchańcom.
        Co zresztą podaję jako matka dziecka w szkole "prywatnej", no ale tu system powszechny by nas nie objął, jako obcokrajowców, więc wyboru i tak nie miałam.
    • lilka69 ktos tu pisal o 2-3 zmianach w szkole 05.04.11, 10:44
      jesli nauka na 2 lub nawet 3 zmiany w szkole panstwowej komus nie przeszkadza to ja dalej juz nie bede szla ze swoja krucjatasmile
      • minkapinka Re: ktos tu pisal o 2-3 zmianach w szkole 05.04.11, 10:55
        Nie we wszystkich szkołach sa zmiany, mozna wybrać taka, w której zmian nie ma smile

        __________________
        wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
        • lilka69 Re: ktos tu pisal o 2-3 zmianach w szkole 05.04.11, 11:08
          ok, na pewno ale to wiazaloby sie z dowozeniem ale tendencja ogolu ludzi jest taka aby przedszkole i szkola byly najdalej 300 m od domu. i pomysl z szukaniem szkoly bez zmian odpada. malo tu bylo takich watkow-co wybrac- dalej a lepiej czy blizej a gorzej. wiekszosc wybierala blizej!

          ide teraz przesadzac rosliny na dwor, wieczorem odniose sie do ewentualnych korekt z twojej strony. o ile jeszcze chce ci sie w tym sporze uczestniczyc? smile
          • maghdalena33 Re: ktos tu pisal o 2-3 zmianach w szkole 05.04.11, 14:27
            Skąd takie od razu dramatyczne porównania. Jak szkoła państwowa to 40 dzieci w klasie plus zmiany i dzielenie ławki dziecka z dzieckiem pochodzącym z patologii.

            Podstawówkę państwową mam 500 m od domu. Klasy są do 22 osób nie ma zmian w szkole. 300 m od domu mam gimnazjum i liceum z wykładowym angielskim.
            Są i normalne porządne szkoły państwowe zajmujące niezłe rankingi, są i g....prywatne.
            Najgorzej jak jakaś mamuśka wysyła do g.....j prywatnej bo przecież jej dziecko nie będzie zadawać się z patologią. I to jest w tym wszystkim najbardziej żałosne.
          • agni71 Re: ktos tu pisal o 2-3 zmianach w szkole 05.04.11, 14:34
            lilka69 napisała:

            > ok, na pewno ale to wiazaloby sie z dowozeniem ale tendencja ogolu ludzi jest t
            > aka aby przedszkole i szkola byly najdalej 300 m od domu.

            Rozumiem, że każdy ma szkołe prywatna w zasięgu 300 m od domu? Z tego co widzę, to właśnie decydując sie na szkołe prywatną jednoczesnie rodzice wybieraja dowożenie dziecka gdzies dalej od domu.

            i pomysl z szukaniem
            > szkoly bez zmian odpada. malo tu bylo takich watkow-co wybrac- dalej a lepiej c
            > zy blizej a gorzej. wiekszosc wybierala blizej!

            czyli tak naprawdę argumentem za wyborem danej szkoły była dla ciebie jej bliskośc. Ok, rozumiem, ja tez posłałam do najbliższej szkoły.

            • lilka69 agni 06.04.11, 20:02
              jak wywnioskowalas z mojego postu, ze wybralam szkole blisko polozona?

              bede jezdzic ok pol godziny w jedna strone, w dwie to godzina. ale mam z mezem zaprawe-do przedszkola tez wozilismy bo bylo daleko. nie mieszkamy na peyferiach warszawy.
      • agni71 Re: ktos tu pisal o 2-3 zmianach w szkole 05.04.11, 14:31
        lilka, swoja krucjate to o kant d..y rozbić wink Mam dwójke dzieci w SP państwowej, w I i II klasie. Lekcje zaczynają o 8.00, a kończą najpóżniej o 13.30. To mit, że w szkołach państwowych jest TYLKo nauka na zmiany.
        Przyznaję, ze nie wiem, jak wyglada sytuacja w klasach od IV wzwyż, bo to juz w innym budynku.
        • minkapinka Re: ktos tu pisal o 2-3 zmianach w szkole 05.04.11, 15:22
          agni71 napisała:

          > lilka, swoja krucjate to o kant d..y rozbić wink Mam dwójke dzieci w SP państwow
          > ej, w I i II klasie. Lekcje zaczynają o 8.00, a kończą najpóżniej o 13.30. To m
          > it, że w szkołach państwowych jest TYLKo nauka na zmiany.
          > Przyznaję, ze nie wiem, jak wyglada sytuacja w klasach od IV wzwyż, bo to juz w
          > innym budynku.

          W starszych klasach to juz chyba zawsze na rano.

          __________________
          wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
          • jagoda2 Re: w Poznaniu... 05.04.11, 22:01
            minkapinka napisała:
            >> W starszych klasach to juz chyba zawsze na rano.

            W Poznaniu ze świecą można szukać publicznych szkół podstawowych (a właściwie każdego szczebla), w których nauka odbywałaby się na jedną zmianę. Z pewnością na ponad sto szkół podstawowych w mieście kilka by się znalazło, ale są to naprawdę rodzynki, które w dodatku niekoniecznie muszą akurat nam odpowiadać, chociażby pod względem logistycznym.
            Ja całą podstawówkę i liceum (może z wyjątkiem IV klasy, ale głowy nie dam) chodziłam na dwie zmiany, kończyłam lekcje naprawdę bardzo późno - ok. 19.30, a w liceum nawet o 20.20, następnego dnia często gęsto szłam na 7.30 i wspominam ten system bardzo nieciekawie. Dlatego, nauka na jedną zmianę, była jednym z kryteriów wyboru szkoły niepublicznej (ale to tak na marginesie).
            > __________________
            > wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja
            > opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
            • rosapulchra-0 Re: w Poznaniu... 05.04.11, 22:04
              w których latach chodziłaś do szkoły?
              • jagoda2 Re: w Poznaniu... 05.04.11, 22:22
                1981-1993 - nie ma to jednak większego znaczenia, bo znam obecną sytuację w szkolnictwie różnego szczebla i mam w miarę dobre rozeznanie, jak to wygląda obecnie w naszym mieście. Szkoły podstawowe filtrowałam bardzo mocno jakieś 3 lata temu, kiedy podejmowałam decyzję o wyborze szkoły dla córki.
                Dodam, że 1 września br. zostanie oddana do użytku pierwsza od 20 lat nowa szkoła podstawowa w Poznaniu (nowa - w sensie: wybudowana od podstaw, świeżutka, pachnąca) i już istnieją bardzo poważne obawy, że nauka w niej odbywać będzie się na dwie zmiany - mimo, iż szkoła przewidziana jest na 800 uczniów. Tak więc - jak widać - nihil novi.
    • uffa1 A ja właśnie zabrałam dzieci ze szkoły prywatnej 05.04.11, 23:44
      Ja przeniosłam swoje dzieci ze szkoły prywatnej do państwowej (po 4 latach nauki - licząc zerówkę). Szkoła prywatna była mała, fajna, nic złego tam się nie działo, ale zorientowałam się, że płacę za coś co tak naprawdę jest w szkole państwowej. I bardzo się zdziwiłam jak poszłam do polecanej podstawówki państwowej i zobaczyłam poziom nauki angielskiego (mimo iż mniej godzin niż w naszej szkole), zobaczyłam ile jest proponowanych zajęć pozalekcyjnych, jak również wycieczek.
      Przeniosłam dzieci, okazało się że trafili na super nauczycieli, fajna klasę (liczba dzieci w tej klasie to 24). Prawie wszystkie dzieci są spoza rejonu, dowożone przez rodziców pracujących w centrum miasta (nie zauważyłam żadnych rodziców patologicznych, a raczej przewyższają ludzie wykształceni, przeważnie pracujący na Wyższych Uczelniach, bo szkoła blisko dwóch dużych krakowskich Uczelni).
      Kiedyś byłam zwolennikiem tylko szkoły prywatnej, ale nie dajcie sobie wmówić że wszystkie prywatne podstawówki są lepsze niż państwowe. Tak jak mówię, w naszej nic złego się nie działo i byliśmy nawet zadowoleni, ale za te pieniądze to trochę za mało...
      Jakoś mundurki sprowadzane z Anglii na mnie żadnego wrażenia nie robiły, a dzieci ich serdecznie nienawidziły.

      Oczywiście, gdybym musiała posłać dzieci do naszej szkoły rejonowej, to tego bym nie zrobiła, bo ta szkoła mi akurat zupełnie nie odpowiada.
      • lilka69 Re: A ja właśnie zabrałam dzieci ze szkoły prywat 06.04.11, 20:06
        i bardzo dobrze , ze zabralas!

        przeciez oczywiste jest, ze wybierajac szkole -obojetnie czy panstwowa czy wlasnie prywatna TRZEBA ZROBICTO ROZWAZNIE i nie polegac tylko na rozmowie z pania dyr. nie macie kolezankek, znajomych nauczycielek, ktore w jakosci szkol sa lepiej poinformowane?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka