kocianna
04.04.11, 20:28
Moja córka nie jest typową dziewczynką. Tak naprawdę, to zrobiłaby wszystko, żeby być chłopcem. Psychologowie mówią, żeby spokojnie czekać do okresu dojrzewania...
Nie mamy w domu ani jednej lalki, ani jednej sukienki i ani jednej różowej bluzki. Bojówki moro i bluza z McQuinem - to tygrysy lubią najbardziej.
Przywykłam. Dzieci w przedszkolu też przywykły.
Ale Młoda idzie do szkoły. I już w czasie zapisów okazało się, że w jej klasie prawdopodobnie będzie pewna bojowa dziewczynka, której się nie podobają istoty bliżej nieokreślonej płci - i udało jej się w krótkim czasie nastroić prawie wszystkie dzieci czekające w kolejce do zapisów przeciwko Młodej.
Wiem, że do września jeszcze pół roku, że może ta dziewczynka okaże się w innej klasie, może trafi się mądra pani, która będzie umiała dać sobie radę z innością.
Ale te dwie godziny w szkolnej kolejce bolały - i mnie, i Młodą. To pewnie nie ostatnie dwie godziny. Jak sobie radzić?