Moje dziecko wróciło ze szkoły głodne, bo jak stwierdziło, nie mogło pokroić kotleta schabowego. Udało się z wysiłkiem ukroić 2 kawałki. Młoda ma 6 lat, obiady je drugi dzień. Posługuje się nożem i widelcem, jest samodzielna przy jedzeniu, sama nalewa zupę, przynosi 2gie danie z okienka. W końcu nie jest już taka mała i powinna sobie sama radzić. Na stołówce dyżuruje 2 nauczycieli, stołówka jest mała - na raz mieści ok. 30 dzieci. Ja rozumiem, że nikt dzieci nie karmi i to popieram całym sercem, ale rozumiem też, że są takie potrawy, z których pokrojeniem dziecko 6-letnie może mieć problem. I do takich na pewno należy kotlet schabowy

Czy nauczyciel dyżurujący nie powinien wtedy pomóc? Jak wasze dzieci sobie z tym radziły?
Jutro mamy zebranie w szkole i zastanawiam się, czy poruszyć ten problem, czy raczej się nie wygłupiać