Dodaj do ulubionych

Pomoc na stołówce 1-szakom

06.09.11, 19:53
Moje dziecko wróciło ze szkoły głodne, bo jak stwierdziło, nie mogło pokroić kotleta schabowego. Udało się z wysiłkiem ukroić 2 kawałki. Młoda ma 6 lat, obiady je drugi dzień. Posługuje się nożem i widelcem, jest samodzielna przy jedzeniu, sama nalewa zupę, przynosi 2gie danie z okienka. W końcu nie jest już taka mała i powinna sobie sama radzić. Na stołówce dyżuruje 2 nauczycieli, stołówka jest mała - na raz mieści ok. 30 dzieci. Ja rozumiem, że nikt dzieci nie karmi i to popieram całym sercem, ale rozumiem też, że są takie potrawy, z których pokrojeniem dziecko 6-letnie może mieć problem. I do takich na pewno należy kotlet schabowy wink Czy nauczyciel dyżurujący nie powinien wtedy pomóc? Jak wasze dzieci sobie z tym radziły?
Jutro mamy zebranie w szkole i zastanawiam się, czy poruszyć ten problem, czy raczej się nie wygłupiać wink
Obserwuj wątek
    • mama303 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 19:57
      Można nadziac kotleta na widelec i gryźć smile. szczerze mówiąc to nawet nie chciałabym, żeby ktoś grzebał mojemu dziecku w talerzu.
    • iin-ess Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 19:58
      a poprosiła o pomoc? druga sprawa to bardziej martwiłaby, się jakością tych kotletów, ze nie można ich pokroić, a trzy to zawsze można nakuć na widelec i obgryźć smile
      • aloiw1985 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 22:59
        ja raczej martwiłabym sie nie o jakość kotleta tylko o jakość noża do tego kotleta big_grin
    • marcin.slawski Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 20:06
      CytatCzy nauczyciel dyżurujący nie powinien wtedy pomóc? Jak wasze dzie
      > ci sobie z tym radziły?

      Pewnie, że powinien. Tak samo jak powinien nalać gorącą zupę. Pewnie nie było żadnej reakcji, gdy dziecko odnosiło całego niemal kotleta. Nie wyobrażam sobie wędrującego z pełnym talerzem gorącej zupy sześciolatka. Brrr... Więc dyżurujące Panie w stołówce po co tam są ? Zapewne ich ulubionym zajęciem jest upominanie o ciszę uncertain
      Wiem z doświadczenia, że niektóre dzieci wstydzą się przy innych przyznać, że mają problem z pokrojeniem kotleta i kombinują same. Spróbuj przekonać małą, że to żaden wstyd, gdy kotlet jest "oporny" i w takiej sytuacji śmiało idzie do opiekunki z prośbą o pokrojenie.
      Śmiało powiedz o tym na zebraniu.
      • mamalgosia Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 20:48
        no co Ty, gorąca zupa w szkolnej stołówce?wink
    • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 20:27
      Posługuje się nożem i widelcem, jest samodzielna przy jedzeni
      > u, sama nalewa zupę, przynosi 2gie danie z okienka.

      Jeżeli twoje dziecko nie potrafi pokroić sobie kotleta to wybacz ale zdecydowanie NIE posługuje się nożem.
      Jak dla mnie opisana sytuacja nie jest anomalią, to szkoła a nie przedszkole i od ucznia wymaga się samoobsługi
      • mama_kotula Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 20:34
        makurokurosek napisała:
        > Jak dla mnie opisana sytuacja nie jest anomalią, to szkoła a nie przedszkole i
        > od ucznia wymaga się samoobsługi

        Zgadzam się.
        Jeśli dziecko nie jest w stanie pokroić sobie kotleta, to niech robi tak, jak wyżej napisała Mama303 - trzeba nabić kotlet na widelec i po prostu odgryzać kawałki. Oczywiście zaraz podniosą się głosy, że to mało eleganckie, ale przynajmniej dziecko głodne nie będzie chodzić wink.
      • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 20:38
        Niekoniecznie.

        Nie wiadomo jaki to był kotlet (może jak podeszwa), nie wiadomo jaki był nóż (może tępy ze względów bezpieczeńtwa) smile
        • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 20:43
          To może zwyczajnie należało go nabić na widelec.
          Nie wyobrażam sobie sytuacji aby w szkolnej stołówce nauczycielka biegała i kroiła kotlety, może do toalety też powinna biegać aby w razie czego mogła pomóc pupę wytrzeć.
          • asiaiwona_1 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 20:47
            u nas zupa jest w wazach na stołach i panie nalewają dzieciom do talerzy. Po drugie dania dzieci chodzą do okienka i jak młoda czegoś nie może pokroić to nabija na widelec i gryzie.
          • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 20:50
            Ale nie ma potrzeby byc tak agresywnym wink

            Myślę, że skoro nauczycielki są obecne na stołowce , mogą powiedzieć dzieciom, zeby sobie te kotlety nadziały na widelec jak nożem trudno je pokroić.

            To pierwsze dni dzieci w szkole, moga sie wstydzic tak zachowywać - nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby się tego domyslec.

            • anyx27 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 21:25
              Joa66, dokładnie o to chodzi. To drugi dzień na stołówce, raptem 3ci w szkole i młoda zwyczajnie wstydziła się poprosić o pomoc, szczególnie, ze nie zna tych nauczycielek.

              Ja nie wymagam, żeby Pani kroiła kotleta za moje dziecko! Ale mogła się zainteresować i podpowiedzieć, żeby sobie tego kotleta nabiła na widelec.

              Nie mieliśmy w domu nigdy takich kotletów, że nie dało się ich pokroić, więc młoda nie ma doświadczenia wink

              A kto jadł kiedyś na stołówce szkolnej, wie, jakie tam bywają kotlety i ciężko dorosłemu sobie poradzić, szczególnie, jak nóż jest tępy, a pewnie jest wink

              Ok, na zebraniu nie będę poruszać tego tematu. Przeszkolę młodą, że nie musi jeść kulturalnie, wystarczy wziąć w łapę, to czego pokroić się nie da wink
              • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 21:40
                Nie mieliśmy w domu nigdy takich kotletów, że nie dało się ich pokroić, więc młoda nie ma doświadczenia

                Mogła też trafić na jakiś żylasty kawałek- z drugiej strony krojenie mogło być łatwiejsze.

                Warto tez dzieci nauczyć dyskretnie i estetycznie ... wypluwać wink
              • morekac Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:17
                Ale mogła się zainter
                > esować i podpowiedzieć, żeby sobie tego kotleta nabiła na widelec.

                na stołowkach w czasie obiadu jest lekkie zamieszanie - osobiście nie wyobrażam sobie skanowania przez nauczycielkę pomieszczenia celem wyłapania nieszczęśników mających kłopoty z krojeniem.
                • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:23
                  A ja uważam , ze w pierwszym tygodniu szkoły powinni "skanować" najmłodszych uczniów, którzy dopiero rozpoczeli nauke w szkole. Mimo, zamieszania na stołowce, bez przesady - trudne, ale możliwe. Mówimy o pierwszym tygodniu.
                  • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:27
                    A ja uważam, że autorka wątku widząc problem samoobsługi swojego dziecka, zamiast szukać winy u nauczycielki powinna się zabrać za własne dziecko bo nie dość że nie samodzielne to dodatkowo mało kreatywne.
                    • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:35
                      Ale to dziecko NIE MA problemów z samoobsługą!

                      Nie dorabiaj teorii, po to, żeby sobie podyskutować na ulubiony temat.
                      • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:40
                        Dziecko które nie ma problemu z samoobsługą nie potrzebuje pomocy prze zjedzeniu posiłku tudzież pokrojeniu kotleta. dziecko autorki nie zjadło obiadu bo nie potrafiło pokroić sobie kotleta lub nadziać go na widelec.
                        Albo dziecko jest samodzielne albo nie, w tym przypadku dziecko bez pomocy nauczyciela nie potrafiło samodzielnie zjeść obiadu
                        • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:46
                          Ok ..to ja tez mam kłopoty z samoobsługą , bo tak jak pisałam zdarzały mi sie powazne problemy z pokrojeniem np. kotleta.

                          Nie wiem też czy będąc piewrszy dzien w nowej pracy na stołówce odważyłabym się nadziac tego kotleta na widelec i zjeść.




                          p.s. Podsycanie ulbubionych tematów i nic więcej wink
                          • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:54
                            >
                            > p.s. Podsycanie ulbubionych tematów i nic więcej wink

                            Jestem mamą pierwszoklasistki sześciolatki i to co widzę mnie po prostu rozbraja, a jeszcze bardziej rozbraja mnie tłumaczenie rodziców z braku podstawowych umiejętności ich dzieci.
                            • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 06:56
                              A ja jestem czytelniczka forum i to co czytam też mnie rozbraja. A najbardziej jak ktoś uparcie ignoruje informacje, które mu nie pasuja do teorii.

                              Powtorzę - tutaj mówimy o dziecku, które nie ma problemów z samoobsługą i o którym nie mozna napisać, ze ma problemy z kreatywnością dlatego, że nie zastosowało innego rozwiązania (nie wpadło na nie? uważało, że nie mozna brzydko jeść w miejscu publicznym?) w pierwszym tygodniu nauki w szkole. Nie każde dziecko wchodzi w nowe środowisko z gracją radzieckiego czołgu i to nie powód, żeby obrażać jego rodziców.

                              To co Ty widzisz w szkole ma się nijak do tego co napisała autorka tematu, sama dopisujesz jakieś historie.

                              Popieram samodzielnośc, ale kiedy np zobaczę rodzica kupującego buty na rzepy siedmiolatkowi nie rzucam się jak owczarek niemiecki z okrzykami, ze hamuje rozwój dziecka, że mają spadać do przedszkola, że czytanie to nie wszystko i że dziecku brakuje umiejętnosci samoobsługi. Przydałoby się więcej refleksji przed atakiem wink
                        • jakw Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 08:14
                          makurokurosek napisała:

                          > Dziecko które nie ma problemu z samoobsługą nie potrzebuje pomocy prze zjedzeni
                          > u posiłku tudzież pokrojeniu kotleta. dziecko autorki nie zjadło obiadu bo nie
                          > potrafiło pokroić sobie kotleta lub nadziać go na widelec.
                          Może zestaw widelec-kotlet też nie nadawał się do użycia w ww opisywany sposób? Z tym, że wtedy to chyba lepiej, że dziecko tego kotleta nie zjadło.
                          Btw moja starsza kiedyś wróciła ze szkoły głodna bo obiad był jej zdaniem niejadalny. Rozumiem, że to też objaw nieprzystosowania do szkoły?
                          • mama_kotula Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 08:26
                            Cytat
                            Btw moja starsza kiedyś wróciła ze szkoły głodna bo obiad był jej zdaniem niejadalny.


                            Moje dzieci wracają głodne średnio 2-3 razy w tygodniu, bo obiady w szkole są generalnie syfne.
                            Ale jest różnica między "nie zjadłem, bo było niesmaczne", a "nie zjadłem, bo nie mogłem sobie pokroić", nie?
                            Przy czym ja mimo tej różnicy i tak uważam, że nie jest to jakiś ogromny problem, który trzeba poruszać na zebraniu rodziców, ani nie jest to gigantyczny problem z samoobsługą czy rzekomym niedostosowaniem do szkoły. Ot, po prostu, ZDARZA SIĘ i tyle.

                            Z drugiej strony, rozumiem rodziców, którzy trzęsą się nad dzieckiem przez pierwsze dni w szkole i starają się przepchnąć jak najwięcej "udogodnień", które mają niby dziecku ułatwić - przejdzie im, szybko przejdzie i to przejdzie jak się okaże, że dziecko sobie świetnie daje radę bez żadnej pomocy.

                            Na początku kariery szkolnej moich dzieci dostałam nerwowej sraczki, bo dzieci lat 6 do szkoły od pierwszego dnia jeździły olaboga busem i z busa musiały SAME iść do szatni, otworzyć szafkę, zmienić obuwie, zamknąć szafkę, trafić do klasy, nie zgubić po drodze połowy rzeczy, takie tam; to samo po zakończeniu lekcji. I co? I pstro. Poradziły sobie doskonale bez mamusi tongue_out, nie są z tego powodu straumatyzowane, że musiały sobie och och same radzić biedactwa.
                            • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 09:09
                              Ot, po prostu, ZDARZA SIĘ i tyle.

                              No właśnie - zdarza się i tyle.

                              Dlatego w kontekście tej sytuacji uwagi o podcieraniu tyłka, 6latkach nie nauczonych samoobsługi, pchaniu ich na siłę do szkoły, przedwczesnym czytaniu itd są moim zdaniem najzwyczajniej w świecie agresywne. I tyle.

                              p.s. Tak na marginesie - zawsze mnie dziwili rodzice, którzy z gorliwoscia ksiegowego zauważaja i pamietają, że Kowalskiemu babcia zawiązała lewego buta, a Malinowskiej ciocia prawego i ekscytują się tym strasznie. Ja nawet pod groźbą śmierci nie byłabym w stanie powiedzieć takich rzeczy o kolegach i koleżankach syna, bo nie zwracałam uwagi, nawet jak zauważyłam to po 5 minutach nie pamiętałam.
                              • mama_kotula Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 09:11
                                Cytat
                                Dlatego w kontekście tej sytuacji uwagi o podcieraniu tyłka, 6latkach nie nauczonych samoobsługi, pchaniu ich na siłę do szkoły, przedwczesnym czytaniu itd są moim zdaniem najzwyczajniej w świecie agresywne. I tyle.


                                Tak samo jak obarczanie za to odpowiedzialnością nauczyciela dyżurującego, reformy popychającej sześciolatki do szkół itd.
                                Strzelanie z armaty do wróbla, ludzie kochani, to jest tylko kotlet tongue_out
                                • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 09:22
                                  nie, nie tak samo.

                                  To jest trochę inny kaliber, nie mówiąc o poziomie agresji.

                                  Ale co kto lubi i mam nadzieję, że każdy takie same zasady stosuje do własnego dziecka. I nie mam na myśli samodzielności, tylko zrozmienie dla ludzi, którzy zachowuję się agresywnie w stosunku do naszych własnych dzieci i je obrażają. Jeżeli ktoś to lubi - ok.

                                  dla mnie EOT.
                              • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 09:36
                                > Dlatego w kontekście tej sytuacji uwagi o podcieraniu tyłka, 6latkach nie naucz
                                > onych samoobsługi, pchaniu ich na siłę do szkoły, przedwczesnym czytaniu itd są
                                > moim zdaniem najzwyczajniej w świecie agresywne.

                                Tak samo jak robienie na zebraniu nauczycielowi afery z powodu kotleta.
        • mamalgosia Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 20:49
          jeśli kotlet był jak podeszwa, to może lepiej, że go nie zjadłasmile
      • jakw Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 07:29
        Nie posługuje się szkolnym nożem do pokrojenia szkolnego schabowego...
        W celu rozwiązania problemu sugerujesz skreślenie z listy uczniów?
    • aglod2 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 21:22
      Mój syn ma 5 lat. Gdy nie ma pokrojonego kotleta to nadziewa go na widelec. Niue wygłupiaj się tylko na zebraniu. Powiedz dziecku jak sobie ma poradzić i tyle.
    • madziulec Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 21:59
      Oto opis dwoch dni dziecka z orzeczeniem (jedynego z orzeczeniem w klasach pierwszych, dziecko jest ogolnie zaradne, jedynie potrafi sie zagubic, czasem trzeba mu pokazac, poprowadzic, nie lubi halasu)
      Dzien 1 (czyli wczoraj): na swietlice, gdzi edziecko przebywa wchodzi pani i pyta, kto idzi ena obiad. Dziecie sie zastanawia i ogolnie nei za bardzo sobie moze przypomniec czy ma chodzic na obiady czy nie (matka cos mowila, ale .. diabli wiedza co).
      Nie idzie. ZADNA z 4 pan na swietlicy nei zauwaza, ze on nie idzie i siedzi potem do godz. 17 na swietlicy o przyslowiowym suchym pysku (mial drugie sniadanie, ale nie przewidzialam, ze obiadu nie zje)
      Dzien drugi (czyli dzis): po uczuleniu wszystkich, ze dziecie moze nie zauwazyc, zapomniec itp. dziecie zostaje zabrane na obiad. Dostaje w jakis sposob talerz z jedzeniem. Kompotu nie. Pyta o kompot i dostaje radosna odpowiedz: trzeba bylo sobie wziac. Skad i jak tego juz nikt mu nie mowi. Dziecie przezuwa obiad bez popicia. Jest rozgoryczony.

      Ciekawa jestem dnia trzeciego.

      Wspolczuje zachowania pan na stolowce. Polecam szybkie uczenie jedzenia (jakkolwiek - gryzienie bez krojenia, choc nie jest to ladne i kulturalne itp) lub porozmawianie z paniami, co pewnie niewiele pomoze.
      • marcin.slawski Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 22:37
        madziulec:
        I oto mi dokładnie chodzi.
        Maluch ma mieć prawo być zagubionym, zaś obowiązkiem opiekuna jest mu w tym pomóc. Ujmą dla opiekuna byłoby żartobliwe rozprawienie się z kotletem na 4 ręce (Opiekun trzymając ręce dziecka kroi kotleta) ? Wiem jak wyglądają noże na większości stołówek żywienia zbiorowego, wiem co czuje dziecko w nowej sytuacji. Czyli utrwalamy sytuację: Dziecko może wyjść głodne lub jeść bez sztućców, gdyż niestosowna byłaby pomoc pań, którym za to płacą... Smutne.
        Tyle mówimy o sześciolatkach w szkołach. Tylko kiedy szkoły będą naprawdę gotowe zapewnić takiemu maluchowi godne wejście w szkolny świat.
        Osobiście jestem gorącym zwolennikiem pomocy dzieciom w usamodzielnianiu się i temu też służą kolonie i zimowiska przeze mnie organizowane, ale każdy wychowawca ma obowiązek nalewać maluchom gorące napoje i zupę i kontrolować jak je każde z dzieci. Gdy maluch oddaje do zlewek pełen talerz, ma obowiązek zareagowania i wyjaśnienia dlaczego.
        Nie ma mowy o wyręczaniu, ale jest obowiązkiem pomoc w odnalezieniu się w nowej sytuacji.
        Błędem autorki tematu jest pogodzenie się z sytuacją. Jeśli na stołówce są dyżurne panie, obowiązkiem ich jest dbanie, aby każde z dzieci opuściło stołówkę z pełnym brzuszkiem. Natomiast moralnym obowiązkiem jest pomoc dzieciom, dla których połączenie ogromu szkoły, nowych obowiązków, wychowawców jest ogromnym wyzwaniem.

        • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 22:54
          > Nie ma mowy o wyręczaniu, ale jest obowiązkiem pomoc w odnalezieniu się w nowej
          > sytuacji.

          Pomoc w odnalezieniu się w szkole to w mojej opinii zdecydowanie nie krojenie przez nauczyciela kotleta. Na litość boską jeżeli sześciolatek nie wykazuje się samodzielnością i kreatywnością to po jaki czort pchać go do szkoły.

          "> Błędem autorki tematu jest pogodzenie się z sytuacją. Jeśli na stołówce są dyżu
          > rne panie, obowiązkiem ich jest dbanie, aby każde z dzieci opuściło stołówkę z
          > pełnym brzuszkiem"

          Dyżury nauczycielskie na stołówce są po to by zapewnić bezpieczeństwo pilnować spokoju jak i tego by każde dziecko otrzymało swój posiłek, a nie po to by niańczyć i karmić.
          Corocznie powstaje full postów o wczesnej nauce czytania czy arytmetyki szkoda , że ci sami rodzice często zapominają o nauce samodzielności i samoobsługi.

          " Natomiast moralnym obowiązkiem jest pomoc dzieciom, dla któr
          > ych połączenie ogromu szkoły, nowych obowiązków, wychowawców jest ogromnym wyzw
          > aniem."

          krojenie przez nauczyciela sześciolatkowi kotleta nie jest pomocą wręcz odwrotnie, dziecka którego wszyscy non stop wyręczaja nigdy nie nauczy się krojenia kotleta. I nie ma co ukrywać, że każdy sześciolatek powinien mieć opanowane czynności samoobsługowe.
          • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:02
            Umknęła ci jendak jedna informacja - to dziecko potrafi kroić kotlety nożem. Nie potrafiło pokroic TEGO kotleta TYM nożem. W dodatku było w nowej sytuacji, nowym środowisku. Naturalną, LUDZKĄ reakcją byłoby zainteresowanie nauczycieli takimi sprawami , zwłaszcza w pierwszych dniach szkoły.

            I naprawdę to nieładnie mówić o "pchaniu" 6 latków do szkoły, kiedy jest to częśc reformy oświatowej. I po co obrażac innych, wyciagając argumenty bez związku z tematem np. o czytaniu itp...??smile

            Ech....
            • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:11
              > Umknęła ci jendak jedna informacja - to dziecko potrafi kroić kotlety nożem. Ni
              > e potrafiło pokroic TEGO kotleta TYM nożem.

              Czyli jednak nie ma opanowanej umiejętności krojenia skoro sprawia mu to problem. Wiesz moja wówczas trzyletnia córka bez problemu kroiła ugotowaną marchewkę, ale zdecydowanie nie powiedziałabym, że potrafi używać noża.

              " Naturalną, LUDZKĄ reakcją byłoby zainteresowanie nauczycieli ta
              > kimi sprawami , zwłaszcza w pierwszych dniach szkoły."

              Nauczyciel nie ma na oku jednego dziecka a co najmniej trzydziestu i nie jest na stołówce po to by obsługiwać sześciolatka.

              "> I naprawdę to nieładnie mówić o "pchaniu" 6 latków do szkoły, kiedy jest to czę
              > śc reformy oświatowej. I po co obrażac innych, wyciagając argumenty bez związku
              > z tematem np. o czytaniu itp...??smile"

              Dlatego, ze zauważam dziwny trend polegający na wczesnym uczeniu dzieci czytania i arytmetyki, a całkowitym zlaniu samoobsługi.
              dziecko sześcioletnie które ma problem z samodzielnym zjedzeniem podanego mu obiadu najwidoczniej ma problem z samoobsługą.
              • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:19
                Bzdury piszesz. Ja dawno skonczyłam 6 lat a zdarza mi się otrzymac i kotlet i nóż, z którym trudno sobie poradzić (dotyczy to zwłaszcza noży). Ja sobie z tym radzę, bo po piewrsze proszę o inny nóż. Sześciolatek w nowym środowisku nie jest tak pewny siebie.


                Argumenty o czytaniu świadczą raczej o tym, że masz z tym jakis problem, bo są zupełnie od czapy.
              • jakw Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 08:10
                makurokurosek napisała:

                > > Umknęła ci jendak jedna informacja - to dziecko potrafi kroić kotlety noż
                > em. Ni
                > > e potrafiło pokroic TEGO kotleta TYM nożem.
                >
                > Czyli jednak nie ma opanowanej umiejętności krojenia skoro sprawia mu to proble
                > m.
                Ja ostatnio w jakiejś knajpie też miałam problem z pokrojeniem "tamtego" kotleta "tamtym" nożem. Czy to znaczy, że nie umiem używać noża?
                Szkolne noże bywają tępawe...
            • asia_i_p Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 07:21
              Ludzką reakcją jest też niezauważenie takiej sytuacji. Podstwowym obowiązkiem nauczyciela na stołówce jest pilnowanie bezpieczeństwa, nie pomoc w obsłudze uczniów. Fajnie, gdyby zauważył, co się dzieje, ale jeśli tego nie zrobił, bo patrzył, czy Jasio z 5b nie odcina Stasiowi ucha nożem, to nie wiem, czy tak koniecznie od razu należy zakładać jego złą wolę.
              Rozwiązaniem mogłoby być poproszenie dyrekcji, żeby wyznaczyła osobnego nauczyciela do opieki nad młodszymi dziećmi.
              • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 07:26
                Oczywiście, że ludzkie jest tez niezauważnie i trudno. Ale to nie powód, żeby obrażać dzieci i ich rodziców.
          • marcin.slawski Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:12
            Cytat
            Dyżury nauczycielskie na stołówce są po to by zapewnić bezpieczeństwo pilnować spokoju jak i tego by każde dziecko otrzymało swój posiłek, a nie po to by niańczyć i karmić.

            Więc najlepiej od razu do gimnazjum.
            Pomoc w odnalezieniu się maluchowi w nowej sytuacji nie jest ani niańczeniem, ani (skąd ten pomysł?) karmieniem. Jeśli ktoś uważa się za pedagoga potrafiącego pracować z sześciolatkami, powinien znać cechy tego wieku rozwojowego i wiedzieć, że obie jego granice są bardzo elastyczne. Jeśli opiekun stołówki traktuje swoje obowiązki jako "opiekun spokoju", powinien rozważyć zmianę zawodu na parkingowego.
            Przy takim podejściu hasło "Sześciolatki do szkoły" jest naprawdę głupotą !!!
            Początkujący "szkolniak" to wulkan rozterek, niepewności, a zarazem pełen zaufania do starszych mały człowiek, dla którego jako opiekun warto często wyjść "poza ramy".


            • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:24
              Ludzie nie mówimy o trzylatkach tylko o sześciolatkach . Co wy robicie z tych dzieciaków jakieś upośledzone kaleki czy co? Na litość boską patrząc na to co prezentują sobą obecne sześcio-siedmiolatki zastanawiam się co my sobie gotujemy za przyszłość.
              20 lat temu znacząca większość siedmiolatków nie tylko znała się na zegarku, bez problemu potrafiła iść i wrócić ze szkoły, nalać sobie gorącej herbaty z termosu tudzież zrobić sobie tej herbat nie mówiąc już o wiązaniu butów, teraz zastanawiamy się czy sześciolatek powinien umieć pokroić sobie kotleta, a za chwile dojdziemy do tego że ta nauczycielka powinna go nakarmić, podetrzeć i umyć mu ręce. Co wy macie jakieś upośledzone dzieci , że w tym wieku kompletnie nie potrafią o siebie zadbać
              • marcin.slawski Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:35
                Mam identyczne obserwacje. Długo by o tym pisać.
                Za "moich czasów" do gry w piłkę nożną potrzeba było kilku chłopaków i kawałek trawy. Teraz musi być porządne boisko, markowy strój i buty, sędzia, itp... Ale czy to powód abym nie grał z maluchami w "nogę" ?
                Wychowawca, nauczyciel, opiekun ma się dostosować do etapu rozwoju dziecka, jego samodzielności, itp. Inaczej jaki z niego profesjonalista ???
                • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:44
                  > Wychowawca, nauczyciel, opiekun ma się dostosować do etapu rozwoju dziecka, jeg
                  > o samodzielności, itp. Inaczej jaki z niego profesjonalista ???

                  Do tego ma się dostosować nauczyciel przedszkolny, nauczyciel w szkole powinien wymagać tej samodzielności. Jeżeli rodzice nie wymagają samodzielności i jeżeli nauczyciele jej przestaną wymagać to za chwilę się okaże, że omawiana tu sytuacja nie będzie dotyczyła 6 latka ale 12 latka.
                  6 latek jak najbardziej może opanować sztukę posługiwania się nożem, nożyczkami, wiązania butów, podstawowych zasad bezpieczeństwa i jeżeli tego nie opanował to nie jest to wina sześciolatka ale rodziców którzy stopują jego rozwój.
                  • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:48
                    że omawiana tu sytuacja nie będzie dotyczyła 6 latka ale 12 latka.
                    6 latek jak najbardziej może opanować sztukę posługiwania się nożem, nożyczkami, wiązania butów, podstawowych zasad bezpieczeństwa i jeżeli tego nie opanował to nie jest to wina sześciolatka ale rodziców którzy stopują jego rozwój.


                    big_grin

                    Dobranoc!
                  • marcin.slawski Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:54
                    Więc po co podziały na nauczycieli przedszkola, nauczania początkowego i pozostałych, skoro potrzeby emocjonalne ( nie edukacyjne) traktowane są tak samo ?
                    Sześciolatek, zwłaszcza w nowej, szkolnej sytuacji ma prawo pogubić się, jak i posikać w majtki (czy obowiązkiem nauczyciela będzie wówczas krytyka "nagannego" zachowania?).
                    Czy konieczne jest tak drastyczne przejście z przedszkola, gdzie maluchy mogą liczyć na pomoc w słabszych swoich stronach, do szkolnego "walcz, albo giń" ???
                    • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 00:11
                      Nie powiedziałam, że uczeń klas 1-3 ma być tak samo traktowany jak jego starsi koledzy, ale na pewno nie powinien być tak samo traktowany jak jego młodsi przedszkolni koledzy. To okres przejściowy, ale mimo wszystko wymaga samodzielności i samoobsługi. Jeżeli 6-latek nie potrafi pokroić sobie kotleta i brak mu na tyle kreatywności by nadziać sobie tego kotleta na widelec w efekcie głoduje to już pomijaj jego samodzielność, ale tu nawet szwankuje instynkt samozachowawczy. To przykład bardzo częstego w obecnej chwili obrazka dziecka któremu trzeba wszystko podać na tacy bo inaczej nie potrafi nic zrobić.

                      '> Czy konieczne jest tak drastyczne przejście z przedszkola, gdzie maluchy mogą l
                      > iczyć na pomoc w słabszych swoich stronach, do szkolnego "walcz, albo giń" ???

                      sądzę, że znakomita większość sześciolatków w przypadku gdy miałaby problem z pokrojeniem kotleta nadziałaby go na widelec.
                      • marcin.slawski Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 00:34
                        Cytatsądzę, że znakomita większość sześciolatków w przypadku gdy miałaby problem z pokrojeniem kotleta nadziałaby go na widelec.
                        I tak jest, jednak dwójka z dziesiątki ma jedynie taką potrzebę, aby im pomóc przełamać często jedynie nieśmiałość. Nie powinny jednak z tego tytułu obywać się bez obiadu.
                        I bardzo ważna sprawa: sześciolatek w ogromnym stopniu różni się od 7-8 latków. Niby to tylko rok, jednak to ogromy skok w "dorosłość".
                        -
                        zimowiska2011
                        • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 00:38
                          Zapomniałeś o jednym im mniejsze dziecko tym mniejsze opory przed tego typu zachowaniem.
                      • jakw Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 08:02
                        makurokurosek napisała:

                        > Jeżeli 6-latek nie potrafi pokroić sobie kotleta i brak mu na t
                        > yle kreatywności by nadziać sobie tego kotleta na widelec w efekcie głoduje to
                        > już pomijaj jego samodzielność, ale tu nawet szwankuje instynkt samozachowawczy
                        To przez to, że dzieci są wychowywane , że przy stole (i gdzie indziej) mają zachowywać się odpowiednio. Chyba przestanę dbać o ten aspekt edukacji młodszej. Przynajmniej da sobie bez problemu radę w szkole.


                        > . To przykład bardzo częstego w obecnej chwili obrazka dziecka któremu trzeba w
                        > szystko podać na tacy bo inaczej nie potrafi nic zrobić.
                        >
                        > '> Czy konieczne jest tak drastyczne przejście z przedszkola, gdzie maluchy
                        > mogą l
                        > > iczyć na pomoc w słabszych swoich stronach, do szkolnego "walcz, albo giń
                        > " ???
                        >
                        > sądzę, że znakomita większość sześciolatków w przypadku gdy miałaby problem z p
                        > okrojeniem kotleta nadziałaby go na widelec.
                        • mama_kotula Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 08:28
                          Cytat
                          To przez to, że dzieci są wychowywane , że przy stole (i gdzie indziej) mają zachowywać się odpowiednio. Chyba przestanę dbać o ten aspekt edukacji młodszej. Przynajmniej da sobie bez problemu radę w szkole.


                          Ale po co od razu ironizować "chyba przestanę dbać bla bla bla"?

                          Wystarczy, aby dziecko wiedziało, że na co dzień jemy nożem i widelcem, nie trzymamy łokci na stole, i aby znało wszelkie zasady kulturalnego zachowania przystole, natomiast aby wiedziało również, że czasem w miejscu takim jak szkolna stołówka, które wszak nie jest ekskluzywną restauracją tylko bardziej przypomina bar mleczny, można od zasady zrobić odstępstwo i nikt z tego powodu nie umrze.
                          I faktycznie, większości dzieci wychodzi to naturalnie smile, uczą się tego w trakcie korzystania ze stołówki. Po prostu.
                        • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 09:01
                          "To przez to, że dzieci są wychowywane , że przy stole (i gdzie indziej) mają zachowywać się odpowiednio. Chyba przestanę dbać o ten aspekt edukacji młodszej. Przynajmniej da sobie bez problemu radę w szkole. "

                          W takim razie wolę swojego dzikusa, który za to wykazuje się kreatywnością niż kulturalne ciele.
                          • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 09:10
                            A ty cały czas agresywnie..no coż

                            Inni rodzice wolą swoje kulturalne dzieci niż nieokrzesane małe czołgi.

                            Przyjemnie?
                      • morekac Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 09:21
                        A czym się różni 6-latek w szkole od 6-latka w przedszkolu?
              • jakw Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 07:55
                makurokurosek napisała:

                > 20 lat temu znacząca większość siedmiolatków nie tylko znała się na zegarku,
                Bardzo ciekawe - widocznie 20 lat temu 7-latki były bardziej zaawansowane rozwojowo niż 30 czy 40 lat temu.
                >bez problemu potrafiła iść i wrócić ze szkoły,
                Jak pamiętam to 35 lat temu większość 7-latków w mojej szkole uczęszczała jednak na świetlicę, a nie wracała do domu.



                > teraz zastanawiamy się czy sześciolatek powinien umieć pokroić sobie kotleta,
                Próbowałaś kroić szkolnego kotleta szkolnym nożem? Może się okazać, że wskutek twardości kotleta i tępoty noża należy przyłożyć tam taki wektor, że 6-latek nie ma po prostu takiej pary w rękach.
                • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 08:47
                  Uczęszczałam na stołówkę szkolna i to w molochu i o mój boże przeżyłam.
                  • morekac Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 09:20
                    Cóż, a ja ogólnie nie przypominam sobie, żeby na obiad w szkole w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego stulecia bywały notorycznie kotlety schabowe... smile Bywały raczej rzeczy, które łatwiej pokroić - typu gulasz (ze śladowymi ilościami mięsa), dwubułczan mięsa mielonego, ryba, makaron z serem i owocami...
                    • mama_kotula Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 09:30
                      Bywał też gulasz złożony w 90% z żył i tłuszczu - kompletnie niezjadliwy.
                      Mięso typu "podeszwa" w sosie.
                      Ochłap kurczaka z zupy, złożony głównie z chrząstek i śladowych ilości mięsa. Jedyną możliwością, aby to zjeść, było wzięcie w łapę i obgryzienie, co dla mnie było nie do przeskoczenia, bo ja do tej pory mięsa w rękę nie wezmę, o obgryzieniu np. udka mowy nie ma - no ale to ja, ja normalna nie jestem.

                      Co więcej, na stołówce nie było noży w ogóle. Przynajmniej w naszej szkolnej - noże były tylko dla nauczycieli tongue_out. Opcja "kotlet na widelcu" była normą na co dzień.

                      Ale mimo wszystko wg mnie nie jest to problem na tyle, aby dramatyzować o niedostosowaniu szkoły do dzieci czy dzieci do szkoły.
                      • morekac Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 11:04
                        Ja to raczej w kontekście, że dzielna Makurokurosek dzielnie dawała radę kroić wszystko, co nie uciekało z talerza smile. I zyje, i dawała radę. Brawa dla tej dzielnej, bohaterskiej kobiety!
                        A jak pamiętam, to nie było co kroić. Ty nawet pamiętasz, że nie było czym. smile
          • analist73 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 07:51
            1. Za rok wszystkie 6-latki także niesamodzielne i niekreatywne mają się odnaleźć w szkole. Pomocą byłoby powiedzenie: "nabij sobie kotleta na widelec".
            2. To dziecko nie poradziło sobie tym nożem z tym kotletem. Może chodzi o ten nóż i kotlet, pewnie zawsze kroi sobie kotleta, więc zgłupiało, bo tego kotleta nie dało się pokroić. Więc pomoc osoby dorosłej była skazana.
          • jakw Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 08:08
            makurokurosek napisała:

            >
            > Pomoc w odnalezieniu się w szkole to w mojej opinii zdecydowanie nie krojenie p
            > rzez nauczyciela kotleta.
            Ale podpowiedzenie "A może nadziej go na widelec"?
            >Na litość boską jeżeli sześciolatek nie wykazuje się
            > samodzielnością i kreatywnością to po jaki czort pchać go do szkoły.
            Bo pani minister zarządziła reformę oraz kampanię promocyjną pt. "Wysyłajcie teraz 6-latki bo za rok to ławek zabraknie"?
            To szkoły miały być przygotowane na przyjęcie 6-latków - i imho obejmuje to przede wszystkim nauczycieli i ich postawę - a nie na odwrót.

            > I nie ma co ukrywać, że każdy sześciolatek powinien mieć opanowane czynności samoobsługowe.
            A jak nie umie jeść rękami to co?
            • makurokurosek Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 08:49
              > >Na litość boską jeżeli sześciolatek nie wykazuje się
              > > samodzielnością i kreatywnością to po jaki czort pchać go do szkoły.
              > Bo pani minister zarządziła reformę oraz kampanię promocyjną pt. "Wysyłajcie te
              > raz 6-latki bo za rok to ławek zabraknie"?
              > To szkoły miały być przygotowane na przyjęcie 6-latków - i imho obejmuje to prz
              > ede wszystkim nauczycieli i ich postawę - a nie na odwrót.

              sześciolatek to nie idiota i pewne czynności potrafi wykonać, problem to raczej rodzice którzy wolą te czynności wykonywać za sześciolatka
        • asia_i_p Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 07:14
          Ujmą dla opiekuna byłoby żartobliwe rozprawienie się z kotletem na 4 ręce (
          > Opiekun trzymając ręce dziecka kroi kotleta)
          Ujmą to nie. Ale nauczyciel pilnujący 15 uczniów nie ma zajmować się uczeniem pierwszaka, jak się kroi kotleta, tylko pilnowaniem, żeby np. szóstoklasista nie wetknął koledze widelca w oko. On jest od pilnowania bezpieczeństwa przede wszystkim, porządku, żeby nie trzeba było remontować stołówki po każdym obiedzie, po drugie - i dopiero po trzecie od wdrażania młodszych uczniów do pobierania sobie obiadu. Nie ma w tym czasu na uczenie ich jak jeść.
          • joa66 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 07:24
            To nie chodzi o uczenie "jak jeść" tylko zainteresowanie się dlaczego dziecko nie je.
            Może dostało jedną wielką panierowaną żyłę zamiast kotleta?

            I znowu powtórzę - nie chodzi o to, żeby nauczyciele zwracali uwagę na to cały rok, ale pierwszy tydzień na stołówce 6latków, które mają prawo byc jeszcze oniesmielone, to naprawde nie jest żadna filozofia.
          • jakw Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 07:45
            asia_i_p napisała:
            > Ale nauczyciel pilnujący 15 uczniów nie ma zajmować się uczeniem p
            > ierwszaka, jak się kroi kotleta, tylko pilnowaniem, żeby np. szóstoklasista nie
            > wetknął koledze widelca w oko.
            Przy obecności 6-klasistów i 6-latków naraz w stołówce to 6-latek nie dopchałby się wogóle okienka, o stoliku nie wspominając, więc problem krojenia kotleta w takim przypadku nie występowałby.
    • zuzanka79 Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 06.09.11, 23:14
      Mój syn idzie wtedy po drugi widelec. Na jeden widelec nadziewa kotlet i go obgryza a drugim je ziemniaki i surówkę. Taki sobie patent wynalazł i nawet czasem w domu go stosuje wychodząc z założenia - po co się męczyć wink
      • pasik Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 00:20
        moje wzięłoby kotlet do ręki. Żadnemu mięsku nie podaruje.
    • asia_i_p Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 07:07
      Pokroić kotleta nikt im raczej nie pokroi.
      Ja bym dziecko nauczyła, że jak sobie z kotletem nie radzi, to w garść. Chyba, że ugryźć też się nie da - ten aspekt też bym zbadała.
    • jakw Po prostu nie przygotowałaś dzieciaka do szkoły 07.09.11, 07:41
      Trzeba było dawać dzieciakowi kotlety jak podeszwa w zestawie z tępym nożem i wyszczerbionym widelcem. Oraz nauczyć pluć na odległość buraczkami oraz kolegom/koleżankom do zupy. Teraz pozostaje ci tylko mieć nadzieję, że te schabowe to taka pokazówka na początek roku szkolnego.
      • sion2 Re: Po prostu nie przygotowałaś dzieciaka do szko 07.09.11, 11:27
        Doskonale pamiętam jakosc stołówkowych sztućców. Tępe a zarazem tak miękkie ze do woli można wyginac na przeróżne strony i kształty big_grin. Ja nie mam najmniejszych wątpliwosci że wina była albo bardzo twardego kotleta (którego pokrojenie wymagałoby użycia dużej siły takze w przypadku dorosłego) albo tępego noża. I uważam że przecietny samoobsługujacy sie 6-latek ma prawo miec z tym klopot zwłaszcza w pierwszych dniach nauki. Uważam że ma prawo nie tyle oczekiwac że pani sama podejdzie i pokroi ale na pewno powininna zwrócic sie z problemem do pani sama i spytac "co mam zrobic bo nie daje rady pokroic kotleta". To dziecko wcale nie "nie umialo uzywac noza" ale "nie dało rady pokroić kotleta" wiec wtręty niektórych mamusiek załamujacych ręce na cudzą progeniturą chyba z lekka przesadzone?
      • fogito Re: Po prostu nie przygotowałaś dzieciaka do szko 07.09.11, 11:32
        A mój syn (w zeszłym roku sześciolatek) pierwszego dnia w szkole nie wysikał się przez cały dzień (od 9:00 do 3:00) bo nie umiał odpiąc guzika w nowych spodniach. Stres spowodował, że nie wymyślił opcji zsunięcia spodni albo rozpięcia rozporka. Nie poprosił tez pani lub asystentki o pomoc, bo się wstydził. Na szczęście nie zlał się w majtki, bo po prostu nie pił. Byłam załamana jak go odebrałam, bo nie zdawałam sobie sprawy, ze tak mocno może przeżywać pierwszy dzieńw nowej szkole. A wieczorem oporny guzik zamieniłam na sprzączkę i problemu nie było. Potem okazało się jak przyszły spodnie od mudnurka, że wszystkie spodnie dla mniejszych dzieci mają sprzączki zamiast guzików żeby maluchy się nie męczyły.
        Dziecko ma prawo zgłupieć z powodu stresu w szkole, bo tak samo pierwszy dzien w nowej pracy może być paraliżujący dla dorosłego.
        Nie bądźmy dla dzieci okrutni i pomagajmy podsuwając inne rozwiązania. W tym wypadku może warto uczulić nauczycieli, aby mieli oko na najmłodszych. W szkole syna przez całą pierwszą klasę sześciolatki jako jedyne miały podawany obiad do stołu.
        • anyx27 Re: Po prostu nie przygotowałaś dzieciaka do szko 07.09.11, 13:29
          Uprzejmi donoszę,ze moje dziecko:
          -umie wiązać buty i samodzielnie się ubierać
          -zna się na zegarku
          -korzysta samodzielnie z tel. kom
          -zasypia samo w swoim pokoju, przy zgaszonym świetle
          -w toalecie jest samoobsługowe
          -zna swoje i rodziców dane osobowe, łącznie z adresem zam.
          -chodzi samo do sklepu osiedlowego i robi zakupy
          -samo wychodzi na spacery z psem
          -w domu samo robi sobie śniadania i kolacje
          -umie posługiwać się sztućcami, ale jest nauczone kulturalnego jedzenia, więc niestety jak samo stwierdziło :wstydziło się jeść nabijając kotleta na widelec
          -posiada też umiejętności typu pisanie, czytanie, ale to nie jest chyba przedmiotem dyskusji

          Ale niestety jasnowidzem nie jest i też przez 2 dni nie piło kompotu na stołówce, bo nie wiedziało, że można sobie samemu wziąć.

          Moje dziecko jest w szkole od kilku dni - nie zna zasad i tak samo, jak wychowawczyni pierwszego dnia wszystko dzieciom wyjaśniła, tak i na stołówce powinno się dzieci zapoznać z zasadami korzystania z niej.
          Rodziców na nią nie wpuszczają, więc kto ma to zrobić?

          Jestem wyrodną matką, której dziecko od zawsze było zmuszane do samodzielności, więc argumenty, że niby jest odwrotnie, bardzo mnie śmieszą wink

          Niemniej mój błąd polegał na tym, ze nie robiłam nigdy kotletów jak podeszwy i nie nauczyłam dzieciaka, że ma być niekulturalny, jeśli sytuacja tego wymaga.
          Moje dziecko jest kreatywne, nawet aż za bardzo wink i wiedziała, że może wziąć kotleta w łapę czy nabić na widelec (co w domu jej się zdarza wink), tylko się wstydziło, bo wie, że tak nie wypada jeść.

          • matizka Re: Po prostu nie przygotowałaś dzieciaka do szko 07.09.11, 14:28
            Ja myslę, że to dziecko zostało nauczone przez rodziców 2 rzeczy:
            - "grzeczność" jest zawsze na pierwszym miejscu
            - i niestety, może podświadomie, że zawsze musi być lepsze, grzeczniejsze od innych...

            Jestem pewna, że ono widziało inne dzieci jedzące te kotlety nabite na widelec, ale uważało, że ono pod żadnym pozorem tak zrobić nie może...

            Mam wrażenie, że po prostu rodzice muszą dziewczynce trochę odpucić i nauczyć elastyczności...
            • an_ni Re: Po prostu nie przygotowałaś dzieciaka do szko 07.09.11, 18:26
              to ja ci gratuluje metod wychowawczych!
              noo super, nastepnym etapem elastycznosci, na tej rzeczonej stolowce, czy w ogole w szkole, moze ma byc wpychanie sie do kolejki, popchniecie kogos, potem pobicie, bo sa jacys inni ktorzy tak robia??
              • fogito Re: Po prostu nie przygotowałaś dzieciaka do szko 07.09.11, 18:46
                an_ni napisała:

                > to ja ci gratuluje metod wychowawczych!
                > noo super, nastepnym etapem elastycznosci, na tej rzeczonej stolowce, czy w ogo
                > le w szkole, moze ma byc wpychanie sie do kolejki, popchniecie kogos, potem pob
                > icie, bo sa jacys inni ktorzy tak robia??

                Bo dzieciaka w szkole trzeba przygotować jak do życia w dżungli. Żadne tam "wersale" w grę nie wchodzą big_grin
            • anyx27 Re: Po prostu nie przygotowałaś dzieciaka do szko 07.09.11, 19:53
              matizka napisała:

              > Jestem pewna, że ono widziało inne dzieci jedzące te kotlety nabite na widelec,
              > ale uważało, że ono pod żadnym pozorem tak zrobić nie może...
              >
              > Mam wrażenie, że po prostu rodzice muszą dziewczynce trochę odpucić i nauczyć e
              > lastyczności...

              Jakbyś zobaczyła jak ona czasem w domu jada.... Jak prosię wink
              • fogito Re: Po prostu nie przygotowałaś dzieciaka do szko 07.09.11, 21:23
                anyx27 napisała:

                > > Jakbyś zobaczyła jak ona czasem w domu jada.... Jak prosię wink

                Ma nadzieję, że to nieprawda. Bo mój syn w domu nie je jak prosie i to jest ok. W końcu jest człowiekiem i utrzymujemy ludzkie standardy a nie zwierzęce wink
    • kanna Re: Pomoc na stołówce 1-szakom 07.09.11, 21:19
      Moja wcale nie była na obiedzie pierwszego dna, bo jakos nie zajrzyła, że 1 a to ona...

      Umówiłysmy sie, że następnego dnia bedzie słuchała, kiedy pani powie, ze 1 a idzie i pójdzie. No i poszła. I chodzi. Powinna była wychowawczyni dopilnować? powinna była, ale jest tylko człowiekiem...

      Na szczęście moja Mała duzo opowiada, więc wyłapujemy takie przypadki i sie uczymy tej szkoły . Na sczęście ma tam starszego brata.. ale jest po prywatnym przedszkolu, gdzie zaopiekowanie było 100 %.

      Teraz sie musi wdrozyć. Da rade. Wasze dzieciaki tez dadzą smile My tez dałyśmy wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka