Dodaj do ulubionych

znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianach

23.11.11, 11:14
www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kraj/1192579-co-dalej-z-szesciolatkami.html
Ja cały czas mam nadzieję, że moja córka nie będzie musiała iść do szkoły we wrześniu, bo się do tego nie nadaje, tym bardziej jak słyszę, że jest ogomna różnica w programie w zerówce, w naszej(przedszkolnej) dzieci nie uczą się żadnych literek, a największą obawą jest ilość dzieci w klasach i system zmianowy, co za tym idzie przepełnienie w świetlicach.
Obserwuj wątek
    • makurokurosek Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 12:21
      Łączenie systemu zmianowego z przepełnionymi świetlicami to dla mnie lekkie nieporozumienie. Jeżeli część dzieciaków idzie na rano druga część na popołudnie tz. że świetlica będzie pracowała od 7 do 17 i będzie miała w tym czasie stała ilość dzieci , nie wszystkie na raz tylko np łącznie do 17 przewinie się przez nią 150 dzieci 70 do 12 i 70 po 12. Czyli obłożenie świetlicy będzie takie samo jak w szkołach pracujących na jedna zmianę
    • budzik11 Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 14:44
      viki711 napisała:

      > Ja cały czas mam nadzieję, że moja córka nie będzie musiała iść do szkoły we w
      > rześniu, bo się do tego nie nadaje,

      Jak się nie nadaje, to idziesz do poradni pedagogiczno-psychologicznej, dostajesz stosowne zaświadczenie odraczające obowiązek szkolny.
      • joanna_poz Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 14:53
        juz nie mowiąc o tym, ze przesądzanie o tym, ze dziecko się nie bedzie nadawac za - bagatela - 10 miesięcy to chyba tez trochę obawy na wyrost.
        • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 02:08
          Zapisy do szkół są najdalej w kwietniu. Do kwietnia zostało raptem 5 m-cy.
      • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 02:06
        budzik11 napisała:

        > viki711 napisała:
        >
        > > Ja cały czas mam nadzieję, że moja córka nie będzie musiała iść do szkoł
        > y we w
        > > rześniu, bo się do tego nie nadaje,
        >
        > Jak się nie nadaje, to idziesz do poradni pedagogiczno-psychologicznej, dostaje
        > sz stosowne zaświadczenie odraczające obowiązek szkolny.
        Oraz lądujesz z odpowiednią adnotacją , widoczną jeszcze z 5 lat po skończeniu studiów przez dziecko, w bazie SIO.
    • kunnegunnda Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 15:07
      nie nadaje sie? odrocz a nie kwacz. a moze ci sie wydaje??? a moze jeszcze dorosnie.
      w klasie 6 latków mojej corki- połowa dzieci nie przerabiala literek. co za problem? przerabia wlasnie teraz.
    • agnes3131 Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 16:09
      Mam nadzieję, że będzie tak jak piszą i mój synek z 2006 roku nie będzie musiał wcześniej siedzieć w ławce, tylko będzie mógł spokojnie bawić się w przedszkolu! Byłabym bardzo szczęśliwa jakby uniknąl wcześniejszego póścia do szkoły i kumulacji 2 roczników!
      • kunnegunnda Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 16:31
        kumulacja i tak bedzie, bo co- jeden rocznik eksterminowac???
    • beatulek Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 16:46
      Osobiście uważam, ze już powinni przestać zajmować się 6-ciolatkami. Odgórnie nakazać szkołom wyposażyć klasy dla najmłodszych i przyznać klasom I pomoc nauczycielską (tak by np. miał kto isc z takim dzieckiem do wc gdy owo znajduje się na innym piętrze czy pomóc ubrać się dzieciom gdy wychodzą na spacer lub po prostu zając czymś czymś te dzieci, które jeszcze nie usiedzą 45 min by pozostałe mogły się uczyć ). I guzik mnie obchodzi czy państwo ma na to pieniądze - państwo zmuszając mnie do posłania dziecia do szkoły ma obowiązek zapewnić dziecku odpowiednią opiekę. Poza tym nie rozumiem po co to odwlekanie obowiązku szkolnego - nie ma pieniędzy dziś nie będzie i w 2014 r. A jeśli będą to przystosujmy szkoły na kredyt, który w 2014r. spłacimy. Rodzice mają prawo wiedzieć kiedy ich dzieci pójda do szkoły. Rodzice obecnych 6-ciolatków czują sie oszukani, ze posłali dzieci do szkoły ze strachu przed kumulacją.
      • kunnegunnda rany boskie.......zarty 23.11.11, 17:25
        6 latkom pomagac sie ubierac????? ale one sa juz DUZE- wszystkie to umieje.....nawet po basenie- znaczy mowie o normalnej szkole nie, specjalnej.......
        po szkole sie poruszaja same, nie ma potrzeby chodzic pomagac im w toalecie (?????), chodza z pietra na pietro, do stołówki, na wf, do swietlicy.
        w szkole jest ok 50 6 latków

        naprawde, to jakies zarty...........
        • beatulek Re: rany boskie.......zarty 23.11.11, 19:00
          kunnegunnda napisała:

          > 6 latkom pomagac sie ubierac????? ale one sa juz DUZE- wszystkie to umieje.....
          > nawet po basenie

          No cóż tam gdzie ja chodzę z córką na basen WSZYSTKIE mamy pomagają swoim dzieciom. Owszem moja ubrałaby się sama ale pewnie wracałaby cała mokra.

          -
          > po szkole sie poruszaja same, nie ma potrzeby chodzic pomagac im w toalecie (??

          Źle napisałam - chodziło mi o chronienie tych dzieci przed starszymi uczniami. przykład (prawdziwy) napisałam w poście poniżej.

          • mama_kotula Re: rany boskie.......zarty 23.11.11, 20:49
            Cytat
            No cóż tam gdzie ja chodzę z córką na basen WSZYSTKIE mamy pomagają swoim dzieciom. Owszem moja ubrałaby się sama ale pewnie wracałaby cała mokra.


            Moja córka w zerówce jeździła na basen. Nie miała problemów z ubieraniem/wycieraniem - po kilku razach dziecko się uczy, że warto wytrzeć porządnie nogi, aby nie było potem dramy przy zakładaniu rajstop czy skarpetek. Włosów nie dosuszała, zakładała kaptur. Nie umarła, nie chorowała.
            • iwoniaw Re: rany boskie.......zarty 24.11.11, 11:02
              Cóż, w przedszkolu (państwowym) mego dziecka na basen jeździła grupa 5-latków w towarzystwie 1 wychowawczyni i 1 pani pomocy przedszkolnej. Dziecko NIGDY nie wróciło "całe mokre" ani nawet wilgotne. Z relacji wynikało, że panie, owszem, pomagają, gdy ktoś ma z czymś problemy, ale nie było to nagminne i potrzebne większości.

              Gdy czytam niektóre posty, przestaję się natomiast dziwić, że do dziekana poważnej uczelni chadzają coraz częściej rozhisteryzowane mamusie 20-latków "w sprawie dziecięcia" i za nic nie przekonuje je info, iż dyżur dla studentów to nie zebranie rodziców big_grin
          • eniac_woman Re: rany boskie.......zarty 24.11.11, 09:43
            beatulek napisała:

            > No cóż tam gdzie ja chodzę z córką na basen WSZYSTKIE mamy pomagają swoim dzie
            > ciom. Owszem moja ubrałaby się sama ale pewnie wracałaby cała mokra.
            >

            To, że WSZYSTKIE mamy pomagają swoim dzieciom, nie jest dowodem na to, że te dzieci nie potrafią się ubrać same (gdyby im kazano i nie wyręczano) wink

            Sama jestem wkurzona, że nie ma jasnego stanowiska co do rocznika 2006 ALE nie dlatego, że boję się o moją maleńką kruszynkę, która w szkole zginie z kretesem, nie ubierze się, nie wysika i w ogóle jest ZDECYDOWANIE za malutka na szkołę!!!
            <litości>
        • jakw Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 00:11
          Ja tam się tylko zastanawiam po co te szkoły i przedszkola domagają się od rodziców towarzyszenia jako opieka przy wyjściach na basen.
          • mama_kotula Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 00:19
            jakw napisała:
            > Ja tam się tylko zastanawiam po co te szkoły i przedszkola domagają się od rodz
            > iców towarzyszenia jako opieka przy wyjściach na basen.

            U nas w szkole się nie domagają.

            Jakw, generalnie chodzi o to, aby dzieciom POMÓC. I jeśli jest jedna pani na 30 dzieci, to siłą rzeczy nie wyrobi choćby czasowo (szczególnie, jesli ma się 5 minut i w grupie 15 dziewczątek z długimi włosami i lateksowymi czepkami do założenia). Jeśli są 2 panie, to już lepiej, a jeśli 3 to zupełnie miód.

            Natomiast pojawiło się biadolenie pt. "WSZYSTKIE mamy pomagają dzieciom po basenie się ubrać" oznaczające w domyśle: "WSZYSTKIE sześciolatki wymagają pomocy na basenie (ergo, reforma to zło)" - co prawdą nie jest, bo znacząca większość sześciolatków, jak im się da szansę na samodzielność - doskonale sobie radzi i z wycieraniem, i z ubieraniem, i z pakowaniem rzeczy. I nawet z zakładaniem tego nieszczęsnego czepka - moja córka ma czepek ze szmaty, zakłada sama, sama pod nim długie włosy upycha, a że nie chroni tak przed wodą jak lateksowy? cóż, coś za coś. Najwyżej potem kaptur założy czy czapkę na niedosuszone włosy.
            • jakw Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 00:27
              No cóż, z doświadczeń chodzenia na basen z 9-10-latkami: dziewczynki miały problemy przy:
              a) zakładaniu kostiumów (niestety, kostiumy 1-częściowe mają paski, które uwielbiają się kitłasić na plecach)
              b) zakładaniu czepków , zwłaszcza jak mają włosy ciut dłuższe niż chłopcy ostrzyżeni na jeża ; na dokładkę basen wymagał (i wymaga nadal) czepków lateksowych.
              c) zakładaniu potem rajstop
              d) sprawnym suszeniu włosów
              • mama_kotula Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 00:35
                jakw napisała:
                > No cóż, z doświadczeń chodzenia na basen z 9-10-latkami: dziewczynki miały prob
                > lemy przy:
                > a) zakładaniu kostiumów (niestety, kostiumy 1-częściowe mają paski, które uwiel
                > biają się kitłasić na plecach)
                > b) zakładaniu czepków , zwłaszcza jak mają włosy ciut dłuższe niż chłopcy ostrz
                > yżeni na jeża ; na dokładkę basen wymagał (i wymaga nadal) czepków lateksowych.
                > c) zakładaniu potem rajstop
                > d) sprawnym suszeniu włosów

                O ile w przypadku czepków jestem w stanie uznać, że potrzebna jest pomoc, o tyle jeśli chodzi o zakładanie rajstop, kostiumów i suszenie włosów - bez jaj proszę. Zagonić towarzystwo w domu do nauki dokładnego wycierania się i wkładania kostiumu z wyrównywaniem pasków włącznie. Nie mówiąc o tym, że dziewczatka mogą sobie nawzajem te paski poprawiać, nie potrzebują do tego stada dorosłych.
                Zanim dzieciaki z klasy mojej córki zaczęły zajęcia na basenie, dostałam kartkę z instrukcjami dot. tego, w co powinno być ubrane dziecko (dla usprawnienia logistyki ubierania/rozbierania), jaki dziecko powinno mieć kostium, co w domu ćwiczyć z dzieckiem (tu było m.in. wycieranie się) i tak dalej. Dało się.
                • mama_kotula Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 00:52
                  Dodatkowo - z tego co piszesz, można wyciągnąć wniosek, że w kwestii samoobsługi do szkoły nie nadają się nie tylko 6-latki, ale i 10-latki. Zatem reforma powinna rozważyć rozpoczęcie nauki w wieku lat 11 ;P
                • jakw Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 01:05
                  Kotula, a ty bywasz czasem z klasami twoich dzieci na tym basenie czy tylko teoretyzujesz na podstawie własnych dzieci? Niestety, istotnym parametrem przy takich wyjściach bywa czas. Bo klasa nie ma pół dnia na kiszenie się na parku wodnym tylko w praktyce wychodzi np. 15 minut na przygotowanie się całego towarzystwa do pływania a potem np. 30 minut na zebranie się po pływaniu. A w suszeniu to nie jest rzecz w tym , że panny nie umiały trzymać suszarki - tylko w tym, że suszenie tych "splotów" było potwornie nudną i dość długą czynnością (chłopakom jakoś łatwiej było, niektórzy machnęli 2 razy suszarką i mieli suche) wykonywaną przy ograniczonej liczbie suszarek - jakby zostawić to suszenie dzieciom to albo wyszłyby z mokrymi głowami albo trwałoby to 2 godziny.
                  • mama_kotula Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 01:15
                    Owszem, teoretyzuję na podstawie obserwacji dzieci własnych i ich koleżanek. I klas na basenie szkolnym w rejonówce - chodziłam na basen na 7, o 7:50 wchodziły dzieci szkolne i miały 10 minut na rozebranie się i umycie pod prysznicem przed wejściem na basen.

                    30 minut na zebranie się po pływaniu to sporo. Szczególnie, że "umycie się" pod prysznicem po basenie w przypadku panienek (tych ze szkoły) to jakieś pół minuty na łebka. Zostaje przynajmniej 25 minut na ubranie się i wysuszenie.

                    Cytat
                    jakby zostawić to suszenie dzieciom to albo wyszłyby z mokrymi głowami albo trwałoby to 2 godziny.


                    No i wyszłyby z mokrymi głowami, trudno. Zaraz mi powiesz pewnie, że na mróz by wyszły i umarły w mękach tongue_out
                    I tu też się da - zarządzić odgórnie, że ma być czapka albo bluza z kapturem jako część stroju basenowego, sprawdzane przy wejściu do szatni. Nie masz czapki/kaptura - działa to tak samo jak nieposiadanie stroju/czepka, czyli lasia nie ćwiczy na wf.

                    Nadal uważam, że jest to wyolbrzymianie problemu.
                    • jakw Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 01:34
                      mama_kotula napisała:

                      > No i wyszłyby z mokrymi głowami, trudno. Zaraz mi powiesz pewnie, że na mróz by
                      > wyszły i umarły w mękach tongue_out
                      No cóż, najwyraźniej jesteś osobą szczęśliwie nie posiadającą żadnych zatok wink
                      • mama_kotula Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 01:41
                        Jakw, ale zdajesz sobie sprawę, że popadasz w skrajności, prawda? ;P
                        • jakw Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 01:56
                          Nie popadam w skrajność - przez pół roku latałam z II klasą na basen , sporadycznie w I i III klasie. Jako że był to czas okołokomunijny to panny zasadniczo prezentowały dość długie włosy. Części z nich trzeba było do suszenia warkocze rozpleść, a potem spleść z powrotem. Te pół godziny po wcale nie było dużo. I wkładanie czepków przed na te łepetyny było dość koszmarne. I chyba nawet nie wiesz, jak skomplikowane bywają niektóre modele kostiumów
                          wink . Sama bym miała problem z włożniem - nie tylko 8-9-letnie panny.
                          PS
                          A problem z zatokami potrafię mieć po prostu po niedosuszeniu głowy - w domu, bez wychodzenia na dwór. Więc do wychodzenia na dwór z mokrą głową podchodzę zdecydowanie negatywnie.
                          • przeciwcialo Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 08:51
                            U nas upychało się włosy pod czepek i nic się nie rozplatało. Wysuszone włosy, czapka, szalik i kaptur i nikomu żadna krzywda się nei stałą.
                            • mama_kotula Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 09:06
                              przeciwcialo napisała:

                              > U nas upychało się włosy pod czepek i nic się nie rozplatało. Wysuszone włosy,
                              > czapka, szalik i kaptur i nikomu żadna krzywda się nei stałą.

                              Dokładnie tak.

                              A co do skomplikowanych modeli kostiumów - to już problem osobnika, który taki kostium kupił (bo zapewne był śliczny, nieprawdaż), a nie przesłanka do tego, by na basen latało z dziećmi stado rodziców, bo one WYMAGAJĄ pomocy (i w związku z tym, nieprawdaż, reforma jest zua tongue_out). I niech się osobnik martwi.

                              Zresztą ja na miejscu nauczyciela bym na poczatku roku rodzicom przekazała kartkę nt. jaki kostium powinno mieć dziecko - odgórnie narzucić warunki, które powinien spełniać (sportowy, jednoczęściowy, bez fikuśnych pasków, bez zapięć). Tak, jak się przekazuje listę wyprawkową.
                            • jakw Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 10:45
                              Trzeba było rozpleść żeby wysuszyć. Suszenie zaplecionego warkocza jest zajęciem dość syzyfowym.
                    • kunnegunnda Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 08:33
                      No i wyszłyby z mokrymi głowami, trudno. Zaraz mi powiesz pewnie, że na mróz by
                      > wyszły i umarły w mękach tongue_out
                      >

                      no wlasnie- ta mokra głowa to jakis fetysz! regularnie wychodze i ja i dzieci z niedosuszonymi glowami- bo mi sie nie chce suszyc- i juz. '
                      sploty w zyciu przeszkadzaja, dzieci sobie z nimi nie radza- sploty rodzice im obcinaja, to sploty maja byc dla dzieci, nie dzieci dla splotów
                      • agni71 Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 17:27
                        > sploty w zyciu przeszkadzaja, dzieci sobie z nimi nie radza- sploty rodzice im
                        > obcinaja, to sploty maja byc dla dzieci, nie dzieci dla splotów

                        Jasne, poobcinam dzieciom włosy na zapałkę, bo basen uncertain

                        Akurat co do strojow kapielowych sie zgodzę, sa takie z szerokimi ramiaczkami, ktorych zalożenie nie przekracza mozliwości przeciętnej 6,7, 8 latki. Co do suszenia włosów, to nie wiem, jak bardzo wlosy sa mokre spod czepka, ale moja 9-latka nie wysuszyłaby sobie sama dlugich włosów, mokrych jak przy myciu wlosów. jesli wlosy są tylko troche wilgotne, to myslę, ze nie byloby problemu. No i ciepła czapka obowiązkowo na przejście do autokaru.
                  • przeciwcialo Re: rany boskie.......zarty 26.11.11, 08:47
                    Ja od trzech lat bywam na basenie jak mam wolny dzień to pisze się jako pomoc. Ilośc rodziców bardziej potrzeban jest do spełnienia przepisu 1 opiekun na 10 dzieci. Wczoraj pomogłam wysuszyc włosy 1 dziewcynce. Reszta sama się wyciera i suszy. Ja tam po prostu jestem. Dzieciaki samodzielne.
                    Co do ubrań- nauczycielka prosiłą o prostotę w tym zakresie i wieszość dzieciaków w ten dzień w dresach jest, pod spodem niektóre maja leginsy i skarpetki.
              • kunnegunnda NIE wymagaja- pozwalaja 26.11.11, 08:30
                rany, u nas ni ma takiego wymogu. ale rodzice CHCA- sama bylam raz. i pomogłam- jak mloda okresliła wszystkim, tylko nie jej smile
                u nas dzieci chodza na basen od I do VI klasy- nie zartuj sobie, ze panny lat 9 maja problem z rajstopami! jezeli tak-to niech na basen nie ubieraja- nawet moja 6 latka mowi, ze jej latwiej jak niema- sama tez na basen NIGDY nie ubieram.
                reszta-0 bez komentarza. nie wyobrazam sobie. jedna panna drugiej ubiera czepek i juz
      • makurokurosek Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 17:31
        "przyznać klasom I pomoc nauczycielską (tak by np. miał kto isc z takim dzieckiem do wc gdy owo znajduje się na innym piętrze "

        Nie znam szkoły w której na każdym piętrze nie byłoby toalety, ale może istnieją jeszcze takie zabytki i zamiast dodatkowego nauczyciela do zaprowadzania do toalety takie szkoły potrzebują wykonania dodatkowych toalet.

        " czy pomóc ubrać się dzieciom gdy wychodzą na spacer lub po pr
        > ostu zając czymś czymś te dzieci, "

        Przeciętny sześciolatek nie ma problemów z samoobsługą.





        • beatulek Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 18:57
          makurokurosek napisała:


          > Nie znam szkoły w której na każdym piętrze nie byłoby toalety, ale może istniej
          > ą jeszcze takie zabytki i zamiast dodatkowego nauczyciela do zaprowadzania do t
          > oalety takie szkoły potrzebują wykonania dodatkowych toalet.


          Większym zagrożeniem niż dojście do toalety choćby przez 3 pietra są starsi uczniowie. Znam przypadek gdy starsi "koledzy" posadzili 6-ciolatka na parapecie w łazience otworzyli okno i kazali uczyć się fruwać (z 2 pietra na betonowy chodnik) parapet był wysoko więc ów dzieć ie umiał samodzielnie zejść i siedział aż do znalezienia go przez sprzątaczkę (kilka minut po dzwonku na lekcję) i oczywiście w dniu wydarzenia dziecko dostało opr od wychowawcy, ze tam weszło i jak i po co? Dziec przestraszony dopiero w domu powiedział mamie co się stało.

          >
          > Przeciętny sześciolatek nie ma problemów z samoobsługą.

          Dużo zależy od tego co ma ubrane. Jak ma sukienkę, którą musi zmienić przed wyjściem na spodnie. Moja zamka z tyłu przy szyi by sobie sama nie umiała odpiąć? Wiele dziewczynek tak ma gdy szkoła jest ogrzewana a na dworze zimno. Nie wszystkie dzieci umieją prawidłowo czyli mocno sznurować buty, moje osobiste dziecko ma obecnie 3 pary kozaków - dwie zakłada bez problemu, trzecich nie potrafi... nosz przyznaję ciężko się ubierają, poza tym moje osobiste dziecko bez przypomnienia nie zakłada rękawiczek a szalik tylko przekłada przez szyję itp.....
          • makurokurosek Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 19:38
            Jeżeli sytuacja miała miejsce w trakcie przerwy gdzie był nauczyciel dyżurujący, po drugie nie znam szkoły w której na jednym korytarzu znajdowałby się klasy pierwsze i klasy szóste.

            " > > Przeciętny sześciolatek nie ma problemów z samoobsługą.
            >
            > Dużo zależy od tego co ma ubrane.'

            Raczej od tego czy rodzice nauczyli samodzielności, czy przez cały czasu wyręczają go w tych czynnościach.

            " Moja zamka z tyłu przy szyi by sobie sama nie umiała odpiąć? '

            To raczej świadczy o braku wyobraźni jaka cechuję rodzica, który bezmyślnie ubiera dziecko w strój trudny do zdjęcia. Dziecko powinno być ubrane w ciuchy które samo potrafi zdjąć i założyć.

            " Nie wszys
            > tkie dzieci umieją prawidłowo czyli mocno sznurować buty, moje osobiste dziecko
            > ma obecnie 3 pary kozaków - dwie zakłada bez problemu, trzecich nie potrafi..."

            Kto odpowiada za nauczenie dziecka wiązania butów? Wybacz ale jak dziecka nie nauczyłaś to nie ma się co dziwić że nie umie.

            Co do zakupów obuwia sprawiającego dziecku trudność przy zakładaniu, to chyba wiedziałaś juz o tej trudności w sklepie gdy dziecko buta przymierzało, tak więc to twój wybór że wybrałaś buty z powodu ich wyglądu a nie ich wygody .

            Za swoją głupotę, bezmyślność i wybór ładnego stroju acz niewygodnego zamiast stroju ładnego i wygodnego nie obwiniaj szkoły tylko siebie .
          • kunnegunnda brednie! to nei maluchy 23.11.11, 19:46
            sorki, w NORMALNEJ szkole dzieci starsze nie stanowia zagrozenia dla mlodszych, bez przesady- z wiekiem nie staje sie patologia.
            rozdmuchane przez elbanowskich z jakąś trauma szkolna i tyle.
            w ten sposob musiałabym młoda chronic przed jej bratem i jego kolegami- a ona ich uwielbia.
            jestes choraa matka skoro ubierasz dziecku ubrania, z ktorymi nie ma szansy sobie poradzic- mi sukienke na plecach zapina mąz a piankę na winsurfing przystojny instrukor tongue_out
            jak nie umie sznurowac butów (????) to kup na rzepy. pani ma sznurowac???? do konca podstawowki???
            skoro nie zaklada rekawiczek etc- i ty musisz przypominac- to znaczy, ze ja upupiłas i jest od ciebie całkowice zalezna- to twoja wina!
            umiar, rozsądek........
            dzieci jeżdzą na basen- i sobie radzą. do 40 6 latków jest ok 5 osób (2 panie+ ew. rodzice)- mam w nosie czy jest mokra czy sucha- nie choruje, radzi sobie, basen uwielbiajasmile
            zamiast siedziec na forum- pomóż dziecku sie usamodzielnic- bo to co piszesz, twoje podejscie (trzymasz buty, ktorych nie umie ubrac??? po co??? kto jej ma ubuierac buty???) swiadczy o tym, ze faktycznie bedziecie mieli problemy.
          • mama_kotula Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 20:55
            Cytat
            Dużo zależy od tego co ma ubrane. Jak ma sukienkę, którą musi zmienić przed wyjściem na spodnie. Moja zamka z tyłu przy szyi by sobie sama nie umiała odpiąć?


            Masz 2 opcje wobec tego:
            - albo dziecko będziesz ubierać inaczej, w rzeczy łatwe do zdjęcia/założenia; jeśli twoje dziecko nie umie wiązać butów, kup mu inne buty. mój syn nauczył sie wiązać dosłownie przedwczoraj, bo dostał zimowe wiązane buty. wcześniej ZAWSZE miał buty na rzepy

            - albo dziecku pomogą koleżanki/koledzy - moja córka w zerówce np. wiązała buty innym dzieciom;

            Nie dramatyzuj. Sześciolatki to nie trzylatki, one w większości potrafią się same ubrać (jesli nie potrafią, to zamiast płakać na forum trzeba usiąść z dzieckiem i poćwiczyć). Do naszej szkoły większość dzieci dojeżdża busem szkolnym, same się obsługują w szatni przed i po lekcjach, same się przebierają na wf - dziewczynka musi zdjąć i po wuefie założyć szkolny mundurek - rajstopy, spódniczkę (laboga! zapinaną w pasie na zamek i guzik), kamizelkę i polówkę, dramat normalnie... Znaczących strat w ludziach i w rzeczach nie odnotowano.
        • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 00:16
          W mojej szkole rejonowej na parterze toalety dostosowane są rozmiarowo do tych mniejszych uczniów, a na wyższych piętrach dla tych wyższych. Przy czym klasy I-III zajęcia mają też na wyższych piętrach. Na dokładkę jest sala dla młodszych dzieci w podziemiach, gdzie najbliższa toaleta jest piętro wyżej. Sala powstała wskutek wdrażania reformy - przedtem była tam normalna pracownia plastyczno-muzyczna.
    • grosza1 Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 16:54
      Ja osobiście zawsze byłam przeciwna 5-latkom w szkole ; większość polskich szkół było i jest nie przystosowane do przyjęcia mniejszych dzieci; a system dwuzmianowy dla dzieci klas 1-3 jest do bani bo każdy rodzic wie, że dziecko w godzinach popołudniowych jest już zmęczone i ma mniejsze dużej chęci do przyswajania nowej wiedzy.
      • beatulek Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 16:58
        No właśnie jeszcze jedno. My krzyczymy hasło - 6-ciolatki do szkół. ale w praktyce wychodzi na to, że 5-ciolatki do "zerówek". A jeśli dziecko jest z grudnia to 4,5 latki znają (znajdują się już) w szkołach. Nie wszystkie takie dzieci są w przedszkolu a obowiązek edukacji będą już miały sad
        • mama_kotula Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 20:57
          Cytat
          My krzyczymy hasło - 6-ciolatki do szkół. ale w praktyce wychodzi na to, że 5-ciolatki do "zerówek".


          Bo z definicji reforma zakładała, że w szkołach nie będzie zerówek w ogóle - ale dyrektorzy opacznie zrozumieli akcję i zerówki pozostały, przez co rodzice zaczęli posyłać do szkół dzieci 5-letnie. Błąd w realizacji założeń, tyle - i do naprawienia.
          • aihnoa Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 18:46
            skąd te informacje? Chyba nie z ustawy?
            Reforma zakładała, że wszystkie 5latki przejdą obowiązkowe przygotowanie - a że miejsc w przedszkolach w Polsce jest ile jest - to niektórzy rodzice zostali zmuszeni do wysłania dzieci 4,5-5 letnich do szkolnych "zerówek". A niektórzy rodzice, jak pokazuje forum, nie zostali zmuszeni, a wysłali chętniewink
          • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 00:20
            To chyba nie rodzice opacznie zrozumieli tylko urzędnicy w gminach. A może i zrozumieli dobrze tyle że zabrakło im kasy na postawienie przedszkola , za to w szkole znaleźli jakiś kącik na oddział przedszkolny.
    • grosza1 Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 17:19
      Polecam stronkę
      www rzecznikrodzicow .pl /projekt
      • azjaodkuchni Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 23.11.11, 22:46
        Dziecko mam szkolne ( w dodatku w szkole poza Pl) więc problem mnie nie dotyczy, ale nasze dzieci nie są głupsze od dzieci angielskich zaczynających naukę przed 5 rokiem życia. Zmian też bym się nie bała jedyny problem to przepełnione świetlice.
        • olena.s Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 07:05
          I owszem, nieobowiązkowo co prawda, ale Brytyjczycy zaczynają od 4 lat (klasa pierwsza - od 5). Przy czym istotny jest tu nie rocznik (styczeń - styczeń), ale to, czy dziecko ma ukończonych 5 lat 1 września.
        • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 00:29
          azjaodkuchni napisała:

          > Zmian też bym się nie bała jedyny problem to przepełnione świetlice.
          Nie tylko świetlice są przepełnione. W mojej szkole rejonowej więcej niż 2 klasy w roczniku w klasach I-III oznacza, że przynajmniej 1 z tych klas chodzi na 2-gą zmianę.
    • eniac_woman Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 09:45
      CYTAT: "Swój pomysł na reformę ma również nowa minister edukacji Krystyna Szumilas, ale... na razie nie będzie go zdradzać."

      NO ŻESZ K... a kiedy zamierza go zdradzić?? 31 sierpnia???
      • mondovi Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 10:51
        Chyba wcześniej, wiosną zapisy do szkół.
    • agnes3131 Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 11:17
      Skoro uważacie, że szkoły są przystosowane i wszystko jest pięknie , to skąd te opinie rodziców na stronie ratujmaluchy?? Wszyscy wymyślają problemy? Całe setki przeciwnych rodziców mają źle wychowane i rozpieszczone dzieci? Znam rodziców, których dzieci 5-6 letnie biegają same przed blokami i ich nie pilnują, ale wielu rodziców do takich nie należy i ja również nie i wolę jak mój 6-latek jest cały czas pod opieką pani przedszkolanki, a nie sam na stołówce, świetlicy itp. Może Wy macie jakieś cudowne szkoły, gdzie nie ma możliwości, że dziecko będzie przez starszych zaczepiane, czy przez przypadek np. popchnięte na schodach itp. Mój rejon to podstawówka z gimnazjum, ogromna szkoła, do której również należą dzieci rodzin wysiedlonych- tzw. marginesu. Może Wy nie martwiłybyście się będąc w pracy, a wasze dziecko na świetlicy czy wszystko jest ok, ale ja i wielu rodziców tak- nie wszyscy mają babcie, które mogą dziecko odebrać. Mój synek umnie już czytać itp i nie widzę powodu, dla którego musiałby wcześniej męczyć się godzinę w ławce (co byłaoby dla niego problemem), zamiast bawić i miło spędzać czas w przedszkolu. Poczytajcie sobie co piszą inni- mało gdzie jest czas na zabawę na kocykach itp, mało które nauczycielki w szkołach tak robią. tak samo jak niektóre mamy wolą dziecko małe włożyć do łóżeczka i nawet jak płacze to ma usypiać same, to inne wolą je przytulić i pozwolić usnąć w przyjaznej atmosferze. każdy ma swoje zdanie, swoje metody wychowawcze i nie wolno uogólniać. Masz ochotę posyłać 6-latkę do szkoły to posyłaj, ale nie zmuszaj do tego innych!
      • kunnegunnda praktyka...... 24.11.11, 11:29
        mam 6 latka w szkole. są w niej pełne klasy - czyli ok 50 6 latków.

        nie sam na stołówce, świetlicy
        dzieci nigdy nie sa same na świetlicy czy stołowce, nie wiem, skąd ten pomysł. ja bym nawet tym biednym dzieciom więcej swobody dała big_grin

        gdzie nie ma możliwości, że dziecko będzie przez starszych zaczepiane
        powtarzam jak mantrę- to że dziecko jest starsze, nie znaczy że jest patologizne. nie wiem, skąd ten traumatyczny strach przed starszymi??? ten pryszczaty 12 latek to twoj syn za juz chwiklę, zaakceptuj ten fakt i przestan sie bac. duzo medialnego szumu o to.

        Mój rejon to podstawówka z gimnazjum, ogromna szkoła, do której również na
        > leżą dzieci rodzin wysiedlonych- tzw. marginesu.

        czyli wg ciebie szkoła nie nadaje sie nawet dla 7 latka- poślij do innej. ja tak robie. i jest gitsmile to nie jest problem reformy- tylko twojej okolicy.

        męczyć się godzinę w ławce
        dzieci nie siedza godzine w ławce- jezeli tak- nauczyciel lamie prawo

        mało gdzie jest czas na zabawę na kocykach i
        moja 6 latka bawiła sie na kocykach jako niemowle....... teraz juz jej nie cignie...... w sali maja materace- do przewrotów, leżenia- wystarczy???

        z twoim podejciem- jak sądze nigdy byś dziecka do szkoły nie wysłała. masz możliwość ED- i może tego się trzymaj
        • mama_kotula Re: praktyka...... 24.11.11, 11:53
          Cytat
          moja 6 latka bawiła sie na kocykach jako niemowle....... teraz juz jej nie cignie...... w sali maja materace- do przewrotów, leżenia- wystarczy???


          Nie, potrzebny jeszcze kocyk i tona zabawek, bo inaczej biedny sześcioletni dzidziuś się w szkole zmęczy. I nie będzie mieć siły odpierać ataków tych strasznych starszych uczniów.
          • przeciwcialo Re: praktyka...... 24.11.11, 12:00
            I mały kibelek, koniecznie mały kibelek wink
            • kunnegunnda Re: praktyka...... 24.11.11, 12:07
              to nie jest smieszne :0
              slyszałam o takim oto przypadku: 6 latek poszedl do toalety SAM (bez nauczyciela towarzyszącego), pochylił się nad muszlą i go jakiś starszy kolega wepchnął! a on się CAŁY zmieścił! gdyby nie przechodząc pani sprzątaczka, i jego krzyk- to by sie utopił!

              lalallal
              • mama_kotula Re: praktyka...... 24.11.11, 12:24
                I by spłynął rurą kanalizacyjną do Wielkiego Zielonego Bloba, ten sześciolatek.

                OT - jak już sobie opowiadamy smieszne historyjki, to ja słyszałam od jednej pani, co pracuje na targowisku, że jej znajoma cierpi na wypadanie macicy. I raz jej ta macica pod prysznicem całkiem, całkiem wypadła. Ale dzielna znajoma nie straciła zimnej krwi i z macicą w reku popędziła do pokoju zadzwonić po pogotowie. Zabrali ją do szpitala i jakoś jej to w środku z powrotem upchnęli.
                • kunnegunnda Re: praktyka...... 24.11.11, 12:29
                  I raz jej ta macica pod prysznicem całkiem, całkiem wypadła. Ale dzielna znajoma nie straciła zimnej krwi i z macicą w reku popędziła do pokoju zadzwonić po pogotowie. Zabrali ją do szpitala i jakoś jej to w środku z powrotem upchnęli.

                  o lol! dobre! ale jak kończynę można doszyć, to i macicę upchnąć - byle ktoś nie próbowal 6 latkowi uprzchnąć
                • aihnoa Re: praktyka...... 24.11.11, 18:59
                  śmieszna historyjka? uncertain leżałam kiedyś w szpitalu z kobietą, kt. cierpiała na wypadanie macicy, zbyt śmieszne to nie było.. Jak braknie wyobraźni, to polecam googla, nie będę tu linkować.
                  • mama_kotula Re: praktyka...... 24.11.11, 19:31
                    aihnoa napisała:
                    > śmieszna historyjka? uncertain leżałam kiedyś w szpitalu z kobietą, kt. cierpiała na w
                    > ypadanie macicy, zbyt śmieszne to nie było.. Jak braknie wyobraźni, to polecam
                    > googla, nie będę tu linkować.


                    Akurat w przypadku pani z targowiska historyjka była dopowiedziana i z dupy wytrzaskana. Pani usłyszała hasło "wypadanie macicy" i sobie zwizualizowała tak, jak potocznie się rozumie "wypadanie", czyli wypadnięcie na zewnątrz. Czyli opowieść brzmiała: pani Krysi wypadła macica, ona ją zobaczyła na podłodze brodzika, złapała w rękę i popędziła do telefonu.
                    • aihnoa Re: praktyka...... 25.11.11, 10:45
                      No dobra, nie wiem kto dopowiedział - Ty, czy pani z targowiska, bo Was nie znam. Mimo wszystko sam fakt śmieszy średnio.
                  • makurokurosek Re: praktyka...... 24.11.11, 21:32
                    Tak samo śmieszna jak opowieść o wrzuceniu sześciolatka na wysoki parapet. Moje 6,5 letnie dziecko waży około 28 kg i ja dorosła osoba zdecydowanie nie byłabym w stanie podnieść jej i posadzić na wysoki parapet. Może mi więc wyjaśnisz jak to zrobili uczniowie niewiele więksi od mojej córki i co cała klasa rzuciła się na tego sześciolatka by go umieścić na parapecie.
                    Różnych bzdurnych historyjek z wielu dziedzin jest full i szkoda że tak wielu ludzi bez chwili refleksji uznaje je za prawdziwe.
                    • aihnoa Re: praktyka...... 25.11.11, 10:43
                      > Tak samo śmieszna jak opowieść o wrzuceniu sześciolatka na wysoki parapet. Moje
                      > 6,5 letnie dziecko waży około 28 kg

                      A czemu mam Ci to tłumaczyć, to nie moja historia i o tym wcześniej nie słyszałam. Pytaj u źródeł.
                      Swoją drogą moja 5latka do 20 kg w życiu w wieku 6,5 lat nie dobrnie, dzieci są różne. I dorośli też - ja ze spokojem podnoszę 28 kg.
                      • makurokurosek Re: praktyka...... 25.11.11, 11:01
                        No widzisz a ja ważę 62kg i nie byłabym jej w stanie podnieść na wysokość powyżej 140 cm. Bo podnieść ją podniosę, ale mówimy tu o wysokim parapecie i moje dziecko przy tym podnoszeniu nie wierzga nogami i nie wyrywa mi się w celu ucieczki.
                        Tak więc trudno mi uwierzyć , ze dwóch czy trzech chłopców ważących niech będzie każdy po 40 kg i mierzących 140 jest w stanie wrzucić na wysoki parapet ( czyli na wysokość ponad 140 cm ) rozwrzeszczanego i uciekającego sześciolatka który nawet niech waży tylko 25kg i mierzy 120 cm.

                        Może trochę więcej wyobraźni przy opowiadaniu "prawdziwych " historii
                        • aihnoa Re: praktyka...... 25.11.11, 11:06
                          Nadal nie rozumiem, dlaczego mi to tak obrazowo opisujesz - czy ja Ci opowiedziałam tę historię? Wyluzuj.
                          Swoją drogą - "wysoki parapet", to parapet powyżej 1,40 cm? to z jakichś norm budowlanych wynika?
                          • makurokurosek Re: praktyka...... 25.11.11, 11:38
                            Z logiki .Minimalna odległość parapetu od ziemi to minimum 85 cm , a w przypadku budynków o wysokości powyżej 25m minimum 1,1 m ( normy budowlane).
                            Logiczne jest więc, że nikt nie nazwie wysokiego parapetu parapetu umieszczonego na tych wysokościach, tym bardziej że dotyczy to parapetu w toalecie gdzie w większości budynkach okna są raczej bliżej sufitu niż bliżej podłogi.
                        • jakw Re: praktyka...... 26.11.11, 00:49
                          Jakoś bardziej byłabym skłonna uwierzyć w to, że 6-latek może obezwładnić owych 11-12-latków swoim wrzaskiem niż w to, że kilku np. 12-latków nie jest w stanie wsadzić tego 6-latka na parapet. Bo to nie jest kwestia wagi osoby podnoszącej tylko jej siły. Zwłaszcza, że mogli tego 6-latka nieźle zbajerować i wcale nie wiadomo czy na pewno wierzgał.
                    • yula Re: praktyka...... 25.11.11, 11:02
                      moja prawie 7-latka ma 17 kg, a w historii była mowa o starszych dzieciakach, czyli 4-6 klasistach, tamci mogą dobiegać rozmiarami do dorosłych. A jak zbierze sie kilku to i dorosłego podsadzą. Nie twierdzę przez to że historia jest prawdziwa, albo że należy bać sie starszych dzieci, a tylko że twoje argumenty są mało przekonujące. Zresztą mój 8 latek potrafi mnie przewrócić a siostrę podnieść, chociaż sam waży 25 kg. To co mówić o 12-13 latkach?
                    • jakw Re: praktyka...... 26.11.11, 00:42
                      Bardzo prosto - było ich wystarczająco dużo.
              • jakw Re: praktyka...... 26.11.11, 00:40
                Skoro już jesteśmy przy tematach okołokiblowych i tekstach typu "ten pryszczaty 12-latek to twój syn w przyszłości" oraz "to problem twojej okolicy" to uraczę cię może opowieścią jak to 5-klasiści wsadzali koledze głowę do sedesu. Rzecz działa się 3 lata temu w całkiem nienajgorszej okolicy , 5-klasiści nie pochodzili z żadnych patologicznych rodzin. Dla nich to była po prostu zabawa - oczywiście ten, którego głowa była w kiblu, ubaw miał jakby ciut mniejszy.
            • eniac_woman Re: praktyka...... 24.11.11, 12:51
              przeciwcialo napisała:

              > I mały kibelek, koniecznie mały kibelek wink

              Najlepiej nocniczek.
              • iwoniaw Re: praktyka...... 24.11.11, 15:15
                Nocniczek, dla ratowanych MALUCHÓW? Chcesz traumę w dziecku zaszczepić? W dobie pampersów na siłę na nocnik sadzać malutkiego sześciolatka? big_grin
      • makurokurosek Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 11:48
        Molochy mają to do siebie, że są duże i w swoim założeniu miały rozdzielenie klas 1- 3 od starszych tak samo jak i pracowni wyspecjalizowanych poprzez umieszczenie ich w odrębnych segmentach albo na innych piętrach.
        Tak wiec większe prawdopodobieństwo dojścia do spotkanie pierwszaka i szóstoklasisty jest w małych wiejskich szkołach niż dużych molochach.


        "> Masz ochotę posyłać 6-latkę do szkoły to posyłaj, ale nie zmuszaj do tego innyc
        > h!"

        Idąc dalej twoim tokiem rozumowania, powinno się całkowicie wyeliminować obowiązek szkolny. Zastanów się tylko czy za tą propozycję ktoś ci kiedyś podziękuję, czy raczej będziesz przeklinana jako ta która cofnęła nas do średniowiecza zamykając dostęp do edukacji dla biednych.
        • dorek3 Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 25.11.11, 09:14
          problem nie leży w spotykaniu sie 6-latka i 6-klasisty. w molochach dzieciaki są anonimowe, nauczyciele nie ogarniają wszystkiego; szansa na patologiczne zachowania jest dużo większa w takiej szkole niż małej gdzie te młodsze i starsze się spotykają.
          W naszej szkole jest gimnazjum co dla mnie jest akurat zaletą. Gimnazjaliści nie zjadają pierwszaków na śniadania tylko w ramach wolontariatu prowadzą zajęcia na świetlicy.
          • kunnegunnda Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 25.11.11, 09:21
            Gimnazjaliści nie zjadają pierwszaków na śniadania tylko w ramach wolontariatu prowadzą zajęcia na świetlicy.
            i to jest włąsnie cudowne działanie!
            u nas dzieci w 6 klasie dostają swojego podopiecznego z I klasy- przychodza na lekcje, ucza pisac!, pomagaja kolorowac, pomagaja na obiedzie etc- cuuuuudowne działanie!
            naprawde nie rozumiem tej chorej obawy przed starszymi dziecmi
          • makurokurosek Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 25.11.11, 09:50
            Chodziłam do molocha i na anonimowość nie miałam co liczyć, albo tak się rzucam w oczy albo jednak nie mamy takich molochów.

          • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 00:54
            dorek3 napisała:

            > Gimnazjaliści nie zjadają pierwszaków na śniadania tylko w ramach wolontariatu prowadzą > zajęcia na świetlicy.
            Najwyraźniej ci dobrzy gimnazjaliści muszą pilnować pierwszaków przed tymi złymi, którzy by ich jednak zjedli wink
      • przeciwcialo Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 11:55
        Elbanowscy perfidnie zagrali na emocjach. Sami dzieci do szkół nie poślą. Wcale sie nei zdziwię jak któres z nich w następnych wyborach do sejmu wystartuje.
        • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 01:06
          Przecież nikt nie każe ci trzymać dziecka w przedszkolu czy w zerówce ...
      • bbkk Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 11:57
        agnes3131 napisała:

        >Znam rodziców, których dzieci 5-6 letnie biegają same przed blokami i ich nie pilnują, ale
        > wielu rodziców do takich nie należy i ja również nie i wolę jak mój 6-latek jes
        > t cały czas pod opieką

        i co? biegasz razem z nim? czy nie pozwalasz nawet biegać bo isę zmęczy?
        • agnes3131 Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 12:33
          Po 1. chętnie puszczę syna do szkoły, ale jako 7-latka, tak jak było to do tej pory i nikomu nie szkodziło, po 2. nie- nie mam potrzeby biegac razem z nim- poprostu stoję obok, jeśli nie wiesz jak się pilnuje dziecko, po 3. czyli szkoły są wszystkie super, a opinie rodziców, którzy posłali 6-latki są kłamstwem?, po 4. to że starszak np. biegnie szybko, czy "popycha" się z innym kolegą na korytarzu szkolnym, nie zwracając uwagi na młodsze dziecko jest zjawiskiem powszechnym i nie jest patologią, a młodszemu może zaszkodzić po 5. jak bardzo się mylisz, świadczy fakt, że komentujesz coś o czym nie masz pojęcia- w dużej szkole moze bez problemu spotkać sie ze starszym, ponieważ nie starczy klas dla dzieci 6 i 7 letnich w wydzielonej do tego części szkoły- taką dostałam informację w szkole! po 6. rzeczywiście to straszna różnica- kocyk czy materac- ważne, że wiedziałaś o co chodzi, no ale Ty miałaś chociaż co skomentować- fakt jest taki, że nauczycielki z nich nie korzystają- czy łamią prawo czy nie. najłatwiej czepiać się szczegółów, a nie odpowiadać na fakty. Proszę więc o konkretne plusy pójścia do szkoły dzieci o rok wcześniej??
          • kunnegunnda Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 12:48
            a opinie rodziców, którzy posłali 6-latki są kłamstwem
            no własnie jak takim jestem- poszukaj na forum- tym, normalnych rodziców, a nie elbanowskich- opinie sprzed miesiąca, dwóch. w większości pozytywne, czasem negatywne, ale nawet posyłając 7 latki zdarzają się trudne przejścia z przddszkola do szkoły, dzieci z dysfunkacjami etc

            dzieci 6 letnie nie są zrobione ze szkła- nie słyszalam o żadnym przypadku (a mniemam, że media by go nagłośniły, że hoho)- stratowania dziecka.....

            Proszę więc o konkretne plusy pójścia do szkoły dzieci o rok wcześniej??
            oj, było juz tyle razy, ze nie będe pisać. z perspektywy trzeciego miesiąca nauki- tysiącesmile aha, i młodej się dziecinstwo nie skończyło, jest szczesliwa i szkołe uwielia

            • agnes3131 Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 14:30
              Wiesz kunnegunda dyskusja z Tobą jest bezsensowna, bo nie piszesz o konkretach, tylko obrażasz innych- Ty jesteś normalna bo posłałaś swoje dziecko, a inni wszyscy są nienormalni, bo mają inne zdanie na ten temat i wszystkie dzieci, którym nie jest łatwo odnaleźć się w szkole w wieku 6-lat są z dysfunkcjami. Wszystko bardzo wyolbrzymiasz- nie słyszałam, żeby media nagłośniały np. złamanie ręki- o stratowaniu nie pisałam. Trzeba nauczyć się, że nie wszyscy muszą zgadzać się z Twoim zdaniem, ale najwidoczniej Ty tego nie rozumiesz. Trudno.
              • eniac_woman Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 14:43
                Ale Agnes, czy uważasz, że jak dziecko będzie mieć 7,8 lat to nie ma ryzyka, że złamie rękę?? Wiek nie ma tutaj żadnego znaczenia, a już na pewno nie kilka miesięcy!!!
                Nie chcesz posyłać dziecka w wieku lat 6 do szkoły, to nie posyłaj, ale argumentów przeciw używaj merytorycznych, a nie opartych o rozdmuchiwane frazesy.
              • iwoniaw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 15:25
                Widzisz, Agnes, sama obrażasz innych i - jeśli mają inne zdanie niż Ty - sugerujesz, że nie mają pojęcia, o czym piszą. O jakie konkrety Ci chodzi, skoro mając przykłady zajęć/ wyposażenia sal/ postępowania nauczycieli/ organizacji szkół dziesiątek rodziców wypowiadających się pozytywnie na temat reformy, Ty machasz na nie ręką, bo to z pewnością "przypadki jednostkowe", za to jedynie słusznym obrazem sytuacji jest fobia Elbanowskich i jedna szkoła-moloch w dzielnicy zasiedlonej przez patologię?

                Czy naprawdę sądzisz, że szkoła, do której nie może iść przeciętny 6-latek, nadaje się dla przeciętnego 7-latka? Bo ja bym nie posłała nawet 13-latka do szkoły, o której miałabym takie zdanie jak Ty o szkole, którą opisałaś powyżej, tylko że to świadczy o czymś zupełnie innym niż konieczności trzymania dziecka w przedszkolu do osiemnastki.
                • eniac_woman Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 15:30
                  iwoniaw napisała:

                  > Widzisz, Agnes, sama obrażasz innych i - jeśli mają inne zdanie niż Ty - sugeru
                  > jesz, że nie mają pojęcia, o czym piszą. O jakie konkrety Ci chodzi, skoro mają
                  > c przykłady zajęć/ wyposażenia sal/ postępowania nauczycieli/ organizacji szkół
                  > dziesiątek rodziców wypowiadających się pozytywnie na temat reformy, Ty machas
                  > z na nie ręką, bo to z pewnością "przypadki jednostkowe", za to jedynie słuszny
                  > m obrazem sytuacji jest fobia Elbanowskich i jedna szkoła-moloch w dzielnicy za
                  > siedlonej przez patologię?
                  >
                  > Czy naprawdę sądzisz, że szkoła, do której nie może iść przeciętny 6-latek, nad
                  > aje się dla przeciętnego 7-latka? Bo ja bym nie posłała nawet 13-latka do szkoł
                  > y, o której miałabym takie zdanie jak Ty o szkole, którą opisałaś powyżej, tylk
                  > o że to świadczy o czymś zupełnie innym niż konieczności trzymania dziecka w pr
                  > zedszkolu do osiemnastki.
                  >
                  Dokładnie tak. A słyszałas o przypadkach "kocenia" pierwszaków w gimnazjach? I co, uważasz, że gimnazja to samo zło, czy może wszystko zależy od szkoły?
                  • eniac_woman Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 15:31
                    eniac_woman napisała:


                    > >
                    > Dokładnie tak. A słyszałas o przypadkach "kocenia" pierwszaków w gimnazjach? I
                    > co, uważasz, że gimnazja to samo zło, czy może wszystko zależy od szkoły?

                    To pytanie do Agnes.
                  • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 02:01
                    eniac_woman napisała:
                    > O jakie konkrety Ci chodzi, skoro mają
                    > > c przykłady zajęć/ wyposażenia sal/ postępowania nauczycieli/ organizacji
                    > szkół
                    > > dziesiątek rodziców wypowiadających się pozytywnie na temat reformy, Ty m
                    > achas
                    > > z na nie ręką, bo to z pewnością "przypadki jednostkowe"
                    Dziesiątki rodziców wobec kilkuset tysięcy , które podpisały obywatelski projekt ustawy to dość mało...
            • kunnegunnda Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 14:44
              prosze, zacytuj, gdzie cie obraziłam???
              tym, że elbanowscy nie są normalni? no nie są i juz. a ty ich reprezentujesz??? czy jakos specjalnie powiązana z nimi jestes?

              jeżeli chodzi o zlamanie ręki 6 latkwi przez 7 latka lub nie daj boże 10 latka- oj, byłoby to nagłosnione.

              jeżeli chodzi o wypowiedzi na forum o 6 latkach w szkole- linkuje ci
              forum.gazeta.pl/forum/w,46,129340193,129340193,Mamy_6_letnich_uczniow_jak_pierwszy_miesiac_.html
              ot, tak jak w szkole, jedni lepiej, jedni gorzej........ wypowiedzi analogiczne do wypowiedzi sprzed roku, o........7 latkach
              dlaczego mam klamac? w imie czego? jest oki, nie załuję swojej decyzji, jeszcze raz podjęłabym taka sama. aha, u nas była możłiwośc "cofnięcia" dziecka do zerówki. na 50 dzieci- nikt się nie kwalifikował, żaden rodzic tego nie chciał. szkoła państwowa.
              przemyśl, popytaj tych, ktorzy dzieci w szkole maja, porównaj ilośc zadowoleni/niezadowoleni/neutralni- i zobaczysz.
            • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 01:09
              kunnegunnda napisała:

              > i młodej się dziecinstwo nie skończyło, jest szczesliwa i szkołe uwielia
              Ciekawe kiedy jej przejdzie. Bo ja jakoś nie spotkałam jeszcze 13-latka uwielbiającego szkołę...
              • przeciwcialo Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 08:55
                Ten 13 latek tak samo może szkoły nie lubic jesli zacznie ją w wieku 7 lat.
                • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 10:52
                  Pisałam głównie o 13-latkach zaczynających szkołę w wieku lat 7 - bo głównie tacy na razie występują. I wątpię, żeby 12-latkowie zaczynający szkołę w wieku lat 6 też tą szkołę uwielbiali. Po prostu szkoły w takim kształcie jak w Polsce uwielbiać się nie da (o ile wogóle gdziekolwiek da się szkołę uwielbiać).Szkołę to można uwielbiać co najwyżej z powodu nieposiadania odpowiedniego doświadczenia szkolnego - co 1-szakom z 3-miesięcznym stażem może jak najbardziej się zdarzyć, niezależnie od tego czy mają lat 6 czy 7.
          • bbkk Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 14:14
            agnes3131 napisała:

            >po 2. nie- nie mam potrzeby biegac razem z nim- po prostu stoję obok, jeśli nie wiesz jak się pilnuje dziecko,

            jak bez biegania można stać obok dziecka?
            chyba że biega w kółko ...
          • sabciasal Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 16:38
            proponuje energię skoncentrować na walce z absurdalnym połączeniem podstawówki z gimnazjum. Nie jest to zgodne z przepisami o ile nie przesadzasz, nadaje sie do natychmiastowej zmiany.
            a czy z tymi gimnazjalistami chodzi 6 czy 7-latek, naprawdę nie ma różnicy. Takim samym problemem jest brak porządnych świetlic nawet dla 9-latka. Dlaczego akcja nie skoncentrowała się na dostosowaniu szkół, zapewnieniu opieki nad dziećmi po godzinie 11.30, obowiązkowym świetlicom dla klas 1-3? Co ma pomóc to odroczenie, skoro te same dzieci rok później idą do tych szkół? nie rozumiem.
            a sukienek zapinanych na plecach po prostu nie zakładaj nawet do przedszkola, bo nie wierzę, ze 6-latki mają towarzystwo opiekunek.
            • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 02:04
              sabciasal napisała:

              > Dlaczego ak
              > cja nie skoncentrowała się na dostosowaniu szkół, zapewnieniu opieki nad dziećm
              > i po godzinie 11.30, obowiązkowym świetlicom dla klas 1-3?
              Bo takimi rzeczami to może powinno zająć się ministerstwo? Ale MEN przez kilka lat wolało twierdzić, że "to co w szkołach to już sprawa samorządów i to nie jest już sprawa MENu".
          • joxanna Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 21:57
            chętnie puszczę syna do szkoły, ale jako 7-latka, tak jak było to do tej
            > pory i nikomu nie szkodziło,

            No, ale widzisz - zaszła znacząca zmiana. Bardzo istotna zmiana - zmienił się program. I tak jak patrzę, to 6latki bardzo dobrze do niego pasują. Ale mamy też w klasie kilkoro 7latków i dla nich jest za wolny. Nudzą się.
          • yula Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 25.11.11, 11:14
            Ja posłałam jako 6-latki 2 dzieci do szkoły, a córka chodziła również do zerówki w szkole, czyli o zgrozo poszła tam jako 5-latka. Żyje, szkołę uwielbia i najskuteczniejsza groźba w jej przypadku to to że zostanie w domu, i nie pójdzie do szkoły. W naszej szkole zerówki działają według swoich planów i dzwonki ich nie dotyczą. Pierwsze klasy już normalnie jak reszta szkoły. Starszaki (klasy 4-6) mają ciekawsze zajęcia niż znęcanie sie nad maluchami. Zresztą dyżurujące nauczyciele nie podpierają tylko ścian. Mimo że maluchy (klasy 0-3) są na dole, a starsze na piętrze to te 2 grupy praktycznie sie nie spotykają, bo nie mają po co.
            A plusy takie, że wykorzystujesz naturalną ciekawość dziecka do nauki w wieku gdy jest najbardziej chłonne. Dziecko sie nie nudzi po raz n-ty robiąc to samo w przedszkolu. Obecnie program pierwszej klasy jest na poziomie starej zerówki, albo i niżej. A jak wyglądają zajęcia to zależy od nauczyciela, zamiast narzekać to poszukaj opinii o nauczycielach w waszej szkole, albo jeśli taka beznadziejna to innej szkoły.
      • eniac_woman Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 12:56
        Ale czemu wpadasz w histeryczny ton?
        Problemem obecnej sytuacji w Polsce jest to, że NIE WIADOMO co zostanie ostatecznie ustalone, nikt nic nie wie i jest bałagan. A wiele osób chciałoby wiedzieć, na czym stanie z baaardzo różnych, głównie organizacyjnych powodów. I o to się rozchodzi w wątku, a nie o to, żebyś jak ten Winkelried (lub Rejtan, jeśli wolisz) broniła całej rzeszy sześciolatków. smile
        • baduura.pl Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 14:22
          hmmm.. zanim wprowadzili te zmiany to 5-latki z rocznika 2006 musiały w tym roku obowiązkowo rozpocząć zerówkę... to co? posłał ktoś do zerówki i teraz tak się boi szkoły i zostawi ze strachu przed szkołą dziecko na drugi rok w zerówce?

          moje dziecko pierwszy raz "przedszkole" zobaczyło dopiero w tym roku w zerówce właśnie. wcześniej było 50 na liscie rezerwowej... W grupie same dzieci jak ona. Pani na zebraniu wyrażnie powiedziała - dziecko ma być samodzielne, samo się przebrać, ubrać, zdjęć buty itd... do szatni dzieci rodzice starszaków nie mają wstępu.. w szatni dzieci tylko 1 pani do pomocy, która głównie pilnuje, żeby żadne dziecko nie uciekło wink 2 tygodnie nie mineły (prawie) każdy 5 latek sam się przebiera, ubiera i nikt nie widzi problemu.

          tylko jak tak patrze na niektórych rodziców czy słucham opowieści dzieci, to wydaje mi się że więcej boją się rodzice niż dzieci tej szkoły...

          matka w korytarzu przebiera ubiera 5 czy 6 latkę, bo ona biedna sobie nie poradzi
          6-latka z zerówki opowiada kolezance: mama zabroniła mi się uczyć literek, bo powiediała, ze się tego w szkole będę uczyć??!!

          a w szkole 6-latka utopią w sedesie, ale 7-latka to już na pewno nie?
          a już dyskusja na temat wielkości kibelków - a o ile za przeproszneiem d*** dziecku przez rok urośnie, że 7-latek może korzystać z normalnej toalety a 6-latek jeszcze nie?

          masz wybór: zostaw dziecko w domu, i poslij tak pozno do szkoly jak sie da.. albo daj mu "wolność" nauczy samodzielności i pozwol mu poznawac swiat
          • mama_kotula Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 14:42
            Cytat
            a już dyskusja na temat wielkości kibelków - a o ile za przeproszneiem d*** dziecku przez rok urośnie, że 7-latek może korzystać z normalnej toalety a 6-latek jeszcze nie?


            ...szczególnie że te biedne sześciolatki w domu jakoś korzystają z normalnej wielkości muszli klozetowej i do nich nie wpadają tongue_out
            • kunnegunnda Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 14:45
              ...szczególnie że te biedne sześciolatki w domu jakoś korzystają z normalnej wi
              > elkości muszli klozetowej i do nich nie wpadają tongue_out
              >


              bo ich strsze dzieci nie wpychają! A BOOO! MAM 10 LAT! JESTEM POOOOOOTWOREMMMM!
            • makurokurosek Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 15:50
              Kotula bo ty skąpa jesteś. Jak tylko dowiedziałaś się o ciąży powinnaś wymienić i dostosować do dziecka cała instalację sanitarną jak również elektryczną w domu. Dodatkowo powinnaś wymagać tego od dziadków i wszelkich bezdzietnych znajomych ( dzietni już to zapewne zrobili, chyba że też są skąpi )
              • mama_kotula Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 24.11.11, 16:17
                makurokurosek napisała:

                > Kotula bo ty skąpa jesteś. Jak tylko dowiedziałaś się o ciąży powinnaś wymienić
                > i dostosować do dziecka cała instalację sanitarną jak również elektryczną w do
                > mu.

                Czekaj, jeszcze mam szanse nadrobić przy trzecim dziecku. Kajam się zatem i chyba do castoramy się przelecę pod wieczór. Po kibełek.
            • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 01:36
              mama_kotula napisała:

              > ...szczególnie że te biedne sześciolatki w domu jakoś korzystają z normalnej wi
              > elkości muszli klozetowej i do nich nie wpadają tongue_out
              Ale też deska w domu zwykle nie jest zasikana i można bez problemu na niej usiąść.
              • przeciwcialo Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 08:59
                Jak dziecko nie potrafi prawidłowo korzystac z toalety to i mały kibelek zasika.
                • jakw Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 26.11.11, 10:59
                  przeciwcialo napisała:

                  > Jak dziecko nie potrafi prawidłowo korzystac z toalety to i mały kibelek zasika
                  > .
                  A ja pisałam, że to 6-latki zasikują?
                  Jak kibelek jest odstręczający od usiąścia to prędzej czy później zostanie zasikany - to po prostu błędne koło. Przy czym na zadużym sedesie dzieciak nie ma nawet szans żeby załatwić się "bezdotykowo". W domu dzieciak po prostu siada na sedesie i już.
          • analist73 Re: znów sześciolatki, zaczynają myśleć o zmianac 25.11.11, 12:19
            Zastawią na drugi rok. Oglądam to już 2 rok z rzędu. U mnie rodzice decydują że ci dzieci będą 3 razy przerabiać podobny materiał.
    • przeciwcialo Właśnie w raduo mówili 24.11.11, 15:15
      że jeszcze dwa lata wyboru dla rodziców daje ministerstwo.
      Kumulacja się przesunie na bardziej liczne roczniki.
      • mondovi Re: Właśnie w raduo mówili 24.11.11, 16:39
        forum.gazeta.pl/forum/w,46,130941304,130972158.html?v=2&f=46&w=130941304&a=130972158&wv.x=0 nie daje do wyboru - tylko planuje dać, co wyniknie, nie wiadomo.
        • mondovi errata :) 24.11.11, 16:39
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10703034,Szesciolatki_w_szkole_dopiero_za_dwa_lata.html
          • makurokurosek Re: errata :) 24.11.11, 17:09
            To jest projekt, który musi przejść głosowanie.
            Zainteresowanych odsyłam do stron MENu, bo na nich tak naprawdę powinnyście szukać informacji
            • eny79 Re: errata :) 24.11.11, 17:37
              Zaraz, a do kiedy nowelizacja musi byc uchwalona (ogłoszona w DzU) żeby mogła obowiązywać w nowym roku szkolnym?
              • jakw Re: errata :) 26.11.11, 01:38
                eny79 napisała:

                > Zaraz, a do kiedy nowelizacja musi byc uchwalona (ogłoszona w DzU) żeby mogła o
                > bowiązywać w nowym roku szkolnym?
                Pewnie przydałoby się, żeby 31 sierpnia minęło ze 2 tygodnie od momentu publikacji w dzienniku ustaw...
            • kolina01 Re: errata :) 24.11.11, 17:37
              Nie mam nic przeciwko, posyłania dziecka nawet 4'letniego do szkoły, byle nasze szkoły były zorganizowane jak te w reszcie Europy, a nauczyciele byli do pracy z młodszymi dziećmi przygotowane. Mój syn chodzi do 1 klasy - poszedł normalnie z wiekiem i szczerze powiedziawszy mam dość polskiej szkoły sad
              Co do przygotowania uczniów i szkoły:
              1. Na świetlicy - ok. 200 - dzieci na niewielkiej powierzchni - 2-3 opiekunów. Kiepsko ktoś nad tym panuje - często ktoś szuka dziecka i nie wiadomo w której części szkoły się znajduje (jak się skończa lekcje i są wolne sale - to te dzieci rozdzielają w salach lekcyjnych).
              2. Na stołówce pełna samoobsługa wymagana - łącznie z przyniesieniem zupy itp... przypilnowaniem samemu czy na ten obiad sie poszło i kiedy.
              3. Nudy totalne - bo nawet odpłatne zajęcia cieżko zorganizować - bo nie ma sal (potrzebne dla dzieci ze świeitlicy)
              4. Pani wymaga tylko siedzenia w ławkach, karygodne jest jakikolwiek ruch - w 1klasie dostawałam regularne uwagi : chwieje sie na krześle , odwraca do kolegi itp..
              5. Za wszystko odpowiedzialni są rodzice : wyposażenie szkoły i klasy - już przywykłam, ale także za nauczynie dzieci - nauczyciel służy tylko do egzekwowania wiedzy.
              Przykład: 1-klasa : "obowiązuje mnie tylko program, dla 6'scio latków" - więc czytać nie będe wymagać. Durna ksiązka która w czerwcu dopiero ostatnią literę wprowadzała. Wrzesień - 2 klasa- w ksiązce pojawiają sie nagle długie czytanki - a pani tekst do rodziców - prosze nauczyc czytac, bo w programie są czytanki i będe stawiać 1'dynki - co zresztą robi regularnie i czesto.
              6. Nauczycile młody - z łapanki : na 3 klasy w naszej szkole - 2 nauczycieli nowych (no bo starszych klas mniej, a 1'szych więcej - wiec nowych nauczycieli trzeba. Do tego 1 poszla na macierzynski, a 2'ga na urlop zdrowotny i problem jest ) "Na zastepstwo" prosto po studiach - nasza pani nawet bez "nauczania poczatkowego" - a po wychowaniu muzycznym.
              7. MOtywacja dziecka : straszenie i karaneie 1'nkami i uwagami , brak innej motywacji i nagradzania. Wiecznie utyskiwanie jakie te dzieci niegrzeczne, bo wciąz pytaja o cos,kiedy im glosu nie udzielono.
              8. Najwieksza glupota - pani wymaga od dziecka powrotu do szkoly po chorobie z uzupelnionymi zaleglosciami : bo inaczej 1'nka (i to robi). NIe pomagaja uwagi, ze to rodzicow problem, bo ciezko szukac rodzica do odpisania uwag, a nawet jezeli sie znajdzie, to po 1'szaku sama odczytac nie mogłam , a co dopiero kazac dziecku to przepisywacsmile ).
              9. Takich glupot w motywacji i chociaz probie pomocy dziecku w adaptacji do szkoly nasza Pani popelnia wiele, (druga z łapanki zreszta tez).
              Dla wrazliwych i chorowitych dzieci nie polecam wiec zderzenia z polska szkoła.
              Ja mam doswiadczenia z duzego miasta, przyznam, ze z opowiesci znajomych co do małych szkół wiejskich, oraz czesci szkol w starszych dzielnicach miasta, gdzie malo nowych osiedli (czyli malo dzieci, a szkoly kiedys mialy duzo miejsca) sa duzo lepsze.
              • iwoniaw W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 24.11.11, 18:36
                znalazły się w takich warunkach, o jakich piszesz?
                Teraz są w 2 klasie - czy gdyby właśnie szły do pierwszej, nie miałyby problemu z opisaną, świetlicą i stołówką oraz podejściem pani? Bo skoro tak, to właściwie w tej chwili są już gotowe i zadowolone, prawda?
                A jeśli nie - co robicie w ww. kwestiach? Czy np. RR podniosła kwestię ustalenia np. harmonogramu obiadów, żeby było np. wiadomo, która klasa kiedy je i aby przy najmłodszych można było dać dyżurujących nauczycieli/ starszych uczniów do pomocy z ciężkimi wazami?
                Dlaczego RR nie poprosiła o rozkład zajęć na świetlicy, z salami, do których są przypisane poszczególne grupy wiekowe, włącznie?
                Dlaczego nie poprosicie pani o kontakt mailowy, żeby w razie choroby dziecka zapytać o strony ćwiczeń do uzupełniania? Nie zrobicie bazy takich adresów w klasie - to naprawdę żadna filozofia w razie czego cyknąć parę zdjęć stron z zeszytów i posłać innemu rodzicowi?
                Dlaczego nie porozmawiacie z panią (a w razie braku pozytywnej reakcji - z dyrektorem, z napisaniem pisma w tej sprawie włącznie) na temat ocen (w klasach I-III ocena jest opisowa, więc straszenie jedynkami jest śmieszne, zwłaszcza gdy dzieci w kl I juz chyba widziały swe świadectwa?)
                I pytanie zasadnicze: co to wszystko ma wspólnego z reformą i jak brak 6-latków w szkole miałby takie sytuacje uzdrowić?
                • iwoniaw Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 24.11.11, 18:38
                  Miało być : w czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby znalazły się w takich warunkach jako 7-latki?
                • mama_kotula Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 24.11.11, 18:55
                  Cytat
                  I pytanie zasadnicze: co to wszystko ma wspólnego z reformą i jak brak 6-latków w szkole miałby takie sytuacje uzdrowić?


                  No właśnie - to co wyzej zostało opisane nie ma nic wspólnego z sześciolatkami. Są to braki organizacyjne niezależne od tego czy w klasie są 6- czy 7-latki.
                  Problem wymagania od rodziców ciągnie sie przez całą podstawówkę, jesli się z tym nic nie zrobi. Stosowanie motywacji negatywnej jest tak samo szkodliwe dla 6-latka jak i dla 11-latka. Wymaganie uzupełnienia zaległości po chorobie nie jest chyba niczym nowym?
                  Nie widzę związku z reformą.
                • kolina01 Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 09:06
                  RR walczy z dyrektorem o założenie żarówek do lamp które sama zakupiła i ciągle słyszy , że nie ma pieniędzysad
                  Przy takiej ilości dzieci i ciągle zmieniającej się składu podobno ciężko jest zrobić harmonogram, które dziecko gdzie się znajduje.
                  Pani podobno nie może dać maila, bo to jest jej prywatny mail i nie musi (twierdzi, ze nie może) go udostępniać, oraz, że nie jest jej obowiązkiem wysyłać zaległości. Ewidenty brak zaangażowania w zeszłym roku - ponieważ to była tylko umowa "na zastępstwo". W tym roku sytuacja z kontaktem z panią, się odrobinę poprawiła - bo w lipcu umowa miała być z nią nie przedłużona, ale po "rozmowach " Pani z dyrektorem i nami, Pani została. (Klasa równoległa ma Panią wymienioną- ale tam doszło do sytacji, że dziecko uderzyło Panią, a ta nie reagowała).
                  Każda prośba o dodatkowe zaangażowanie, kończy się wycofywaniem, że to nie jej obowiązki i za to jej nie płącąsad Nie wiem czy to podejście nowych nauczycieli? Jakiś kurs asertywności?
                  • kolina01 Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 09:13
                    A z 6'sciolatkam ma to tyle wspólnego, że dzieci starsze w tym funkcjonują. W 2'giej klasie jest lepiej bo syn wie co o której godzinie ma i sam tego pilnuje z zegarkiem. Jest bardziej odpoiwedzialny i sam znajdzie, gdzie może na zajęcia świetlicowe iść. Młodszej córki nie widzę wogóle w tym. Nie mówiąc, że zabawa np. angielskiego przez zabawe i śpiew daje w jej przypadku rewelacyjne efekty (tak angielski jest uczony w przedszkolu), natomiast ćwiczenia gramatyczne w książce - które serwuja synowi powodują, że się tylko zniechęca do nauki językasad
                    • kunnegunnda Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 09:18
                      natomiast ćwiczenia gramatyczne w ksi
                      > ążce - które serwuja synowi powodują, że się tylko zniechęca do nauki językasad

                      słuchaj, bez żadnej złośliwości- ale nie widziałam na rynku książki dla dzieci I-III, która miałaby ćwiczenia gramatyczne!
                      z czego wy korzystacie?
                      • mama_kotula Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 09:54
                        Cytat
                        słuchaj, bez żadnej złośliwości- ale nie widziałam na rynku książki dla dzieci I-III, która miałaby ćwiczenia gramatyczne!


                        No w naszej są (Fairyland). Ale te ćwiczenia z reguły polegają na wpisaniu 1 wyrazu albo zaznaczeniu prawidłowej odpowiedzi.
                        Oraz nie zauważyłam, aby moje dzieci były przez te ćwiczenia zniechęcone. Szczególnie, że nauka w szkole nie ogranicza się do wałkowania ćwiczeń, a gramatyka jest uczona tak samo przez zabawę, przez piosenki, jak i przez ćwiczenia w zeszycie. Piosenki tego typu:
                        www.youtube.com/watch?v=o5PEvhE2TEk
                        - tu akurat odmiana "to be"


                        Kolina, czego twoja córka nauczyła się w przedszkolu? Umie powiedzieć coś po angielsku samodzielnie, np. stworzyć zdanie na podstawie tego, co już umie, użyć struktury gramatycznej z nowymi wyrazami? Ile godzin angielskiego ma w przedszkolu tygodniowo?
                        • kunnegunnda Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 09:57
                          ok- ale to dotyczy wg mnie tylko to be- sprawdziłam w książce starej syna- i zadan zakreśl(his/her, me/I- jest ich koszmarnie malo- zajma moze z 5 minut?????
                          reszta to obrazki, filmy i słuchanki- czyli tak jak powinno byc
                          • mama_kotula Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 10:04
                            Jak syn (w tej chwili w II klasie) przyniesie książkę do domu, to sprawdzę. Wydaje mi się, że robią więcej różnych ćwiczeń (zaimki dzierżawcze mieli plus odmiana zaimków osobowych - to na pewno; coś mi jeszcze pałęta się po głowie tworzenie pytań do zdań). Córka jest w pierwszej i też ma zadania gramatyczne, tego typu co pisałam wyżej. Inna rzecz, że są na rozszerzonym angielskim (6h tygodniowo), więc pewnie robią i zadania pozaksiążkowe.

                            W każdym razie te nieszczęsne "ćwiczenia gramatyczne" nie zabijają tych biednych maluszków i nie powodują u nich traumusi.
                            • kunnegunnda Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 10:19
                              Kotula- wszystko zależy od ilości- faktem jest, że podstawą powinny byc komunkkatywne, nie gramatyczne cwiczenia.
                              co oczywiscie nie znaczy, że nalezy je calowicie wykreslic. ale one o niczym nie swiadcza.
                              jako anekdotkę podam ci przyklad: mam polsko-angielskie, dwujezyczne dzieci.
                              syn lat prawie 11- mowi biegle, doskonale pisze, wspaniale czyta (znaczy nie glosno, tylko ze zrowumieniem) i w konkursach, gdzie trzeba wybrac have/has, did do itp- nigdy nie przechodzi do nastepnego etapu- podobnie jak chodzaca z nimi do klasy nativka, irlandkasmile bo oni znaja chunks, nie umieja jezyka rozebrac- co nie stanowi problemu. niestety, testy sa tak idiotyczne sformułowane, ze daja przewage nie dzieciom BIEGŁYM, tylko własnie rozwiazujacym cwiczenia gramatyczne. a ich kolezanka, ktora gdzies tam w takich konkursach doszla- w zasadzie umie sie tylko przywitac- ale nadgorliwa mamusia goni ja do ogromnej ilosci cwiczen gramatycznych. i po co to?

                              czyli moderation in everything, everything in moderation
                              • mama_kotula Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 10:23
                                Szczerze powiem tak: angielski w standardowej polskiej szkole to 2h tygodniowo w grupie 25 osób. Niezależnie od liczby ćwiczeń wszelakich, od relacji ilościowej ćwiczeń komunikatywnych/gramatycznych - taką "nauką" można sobie za przeproszeniem rzyć podetrzeć. Więc autentycznie nie ogarniam histerii że te biedne maluszki muszą się UCZYĆ, bo sorry, ale tej nauki angielskiego jest tyle co kot napłakał.

                                Zresztą ja w ogóle nie ogarniam histerii w temacie "sześciolatki do szkoły, laboga laboga", więc może nie powinnam się wypowiadać tongue_outtongue_out
                                • eniac_woman Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 10:38
                                  mama_kotula napisała:

                                  > Zresztą ja w ogóle nie ogarniam histerii w temacie "sześciolatki do szkoły, lab
                                  > oga laboga", więc może nie powinnam się wypowiadać tongue_outtongue_out
                                  >
                                  Ja też nie ogarniam histerii, czy ma 6 czy 6,5 czy 7 to naprawdę nie ma większego znaczenia...
                                  Natomiast wkurza mnie brak jednoznacznej informacji co będzie.
                                  Kotula, a twoja córka poszła do szkoły jako 6latka? Czy coś pomyliłam? I ma się doskonale, prawda? smile
                                  • mama_kotula Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 10:46
                                    Cytat
                                    Kotula, a twoja córka poszła do szkoły jako 6latka? Czy coś pomyliłam? I ma się
                                    > doskonale, prawda? smile


                                    Moja córka poszła do szkoły jako 6-latka, ale do zerówki szkolnej.
                                    Tyle że:

                                    - do szkoły jeździ sama szkolnym busem - więc sama sie musi obsłużyć w szatni zarówno rano i po lekcjach. wśród tych strasznych starszych uczniów, co zjadają maluszki na śniadanie

                                    - od zerówki musiała się sama obsłużyć na wf - na lodowisku założyć łyżwy (nie było problemu, aby ktoś jej pomógł), przebrać się w strój narciarski, wysuszyć się po basenie

                                    - już w zerówce sama robiła niektóre opłaty w szkolnym sekretariacie (np. radę rodziców, ubezpieczenie, zakup logo szkoły na koszulkę)

                                    - w szkole od zerówki mają 8 godzin języków tygodniowo (dramat, UCZYĆ się trzeba)

                                    - i generalnie mieli w tej zerówce normalną naukę, z olaboga ocenami; w sali był owszem dywanik i czas na zabawę, ale w pierwszej klasie też jest dywanik i czas na zabawę, i w drugiej klasie o dziwo też jest. dywanik i czas na zabawę. aaa, na przerwach są wszystkie dzieci od klasy 0 do klasy 6.

                                    - no i najważniejsze, olaboga - w szkole są kibelki standardowej wielkości, nie mam pojęcia, jak ona do tej pory jeszcze nie utonęła tongue_outtongue_out
                                    • eniac_woman Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 11:02
                                      No i wszystko jasne big_grin


                                      mama_kotula napisała:
                                      > - no i najważniejsze, olaboga - w szkole są kibelki standardowej wielkości, nie
                                      > mam pojęcia, jak ona do tej pory jeszcze nie utonęła tongue_outtongue_out
                                      >
                                      No waśnie, zwłaszcza, że jest taka drobniusia, że szkołę powinna rozpocząć w okolicach 15 r ż.
                                  • iwoniaw Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 10:48
                                    No ja też nie ogarniam tej histerii - ani tego, że ktoś uważa, iż czegoś "nie wiadomo". Jaki jest stan na dziś, to akurat wiadomo (we wrześniu 2012 dzieci z 2006 mają iść do I klasy) i normalny rodzic, obojętnie co o tym sądzi, powinien skupić się raczej na zbadaniu gotowości szkolnej dziecięcia i w zależności od wyniku badania, poszukać mu odpowiedniej szkoły albo pozyskać papier świadczący o tym, iż potomek jeszcze rok w przedszkolu powinien przebywać, zamiast łkać na forum, jakie to nieszczęścia jego maluszkowi wraże ministerstwo szykuje. W czym, na litość, problem?

                                    No ale od zawsze uważałam, że jeśli ministerstwo z powodów dowolnych chce obniżać wiek szkolny, powinno puścić w naród pogłoskę wprost przeciwną - że dostęp do bezpłatnej edukacji będą mieli tylko obywatele co najmniej 8-letni i to po testach kompetencji zaliczonych pomyślnie, chyba że załatwia sobie zaświadczenie z poradni, że się nadają wcześniej. Zaraz by się podniosły głosy o uwstecznianiu, nie nadążaniu za światem itd., a w poradniach po zaświadczenia staliby rodzice nie 6-cio ale 5- i 4-latków big_grin
                                    • joanna_poz Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 10:53
                                      Zaraz by się podniosły głosy o uwsteczniani
                                      > u, nie nadążaniu za światem itd., a w poradniach po zaświadczenia staliby rodzi
                                      > ce nie 6-cio ale 5- i 4-latków big_grin

                                      to prawda.
                                      jak się wejdzie na forum "male dziecko" to tam 3-4 latki mają juz gotowosc szkolną - bo i czytają i piszą i samodzielne tak, że ho, hosmile chwalenia się nie ma końca.

                                      dziwnym trafem, jak zbliżają się do 6 lat nagle "nie nadają się", "nie dadzą rady" i stają się nagle maluchami.
                                      • kunnegunnda Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 10:59
                                        żebyś wiedziała- ale nie maja gotowości EMOCJONALNEJ a to najważniejsze tongue_out
                                        ale, sądząc po ich wypocinach, od takich mamusiek gotowości emocjonalnej nigdy nie będą mieć
                                        • mama_kotula Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 11:02
                                          kunnegunnda napisała:
                                          > żebyś wiedziała- ale nie maja gotowości EMOCJONALNEJ a to najważniejsze tongue_out

                                          Problem przeważnie polega na tym, że to matki nie mają gotowości emocjonalnej, aby ich dziecko poszło do szkoły, a dziecko traktuje pójście do szkoły zupełnie naturalnie. Oraz, dziwnym trafem te niedojrzałe emocjonalnie maluszki w szkołach sobie najczęściej doskonale radzą SAME, a mamusiom szczęki opadają.

                                          I jeszcze jedno - gołym okiem przeważnie już w październiku widać różnicę "emocjonalną" między sześciolatkiem, który jest w szkole, a tym, co został w przedszkolu. Przerobiłam 2 razy.
                                          • joanna_poz Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 11:10


                                            > I jeszcze jedno - gołym okiem przeważnie już w październiku widać różnicę "emoc
                                            > jonalną" między sześciolatkiem, który jest w szkole, a tym, co został w przedsz
                                            > kolu. Przerobiłam 2 razy.

                                            a to fakt.
                                            ja tez zauwazylam sporą roznicę wlasnie emocjonalną, w "dojrzalości", w samodzielności pomiędzy moim 6-latkiem 1-klasistą a jego rownolatkami, ktorzy pozostali w zerowce.
                                            i w tym roku, kiedy on 7-latek jest już w II klasie a jego koledzy z osiedla 7-latkowie poszli dopiero do I- szej.

                                            • kunnegunnda Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 11:13
                                              definitywnie- bylismy ostatnio odwiedzic przedszkole, gdzie zostaly prawie wszystkie mlodej kolezanki- i roznica jak miedzy nibem i ziemia- dziewczyny nie mialy o czym gadac....... mloda wytrzymala w swoim przedszkolu 15 minut- okropnie jest i wyszła
                                              • aihnoa Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 11:29
                                                hehehe, lubię Twoje historie ;-PP

                                                A nasze przedszkole często odwiedzają Ci, którzy je już opuścili - 7,8,9, nawet 10 latkowie. Chyba bardzo kiepsko trafiłaś z przedszkolem, albo córce żal się zrobiło, że koleżanek na co dzień nie widzi i mają inne wspólne tematy - ale już nie z nią.

                                                Swoją drogą - jak Twoja córka sobie radzi, gdy odwiedzają ją np. Wasi znajomi z młodszymi dziećmi? Mówi: "nie mamy o czym gadać" i spada? wink
                                                • kunnegunnda Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 11:42
                                                  Swoją drogą - jak Twoja córka sobie radzi, gdy odwiedzają ją np. Wasi znajomi z
                                                  > młodszymi dziećmi? Mówi: "nie mamy o czym gadać" i spada? wink

                                                  nie, przyjmuje postawe opiekuncza wobec nich.

                                                  widac znasz moja corke doskonale- zal sie jej zrobilo??? czego???? tak jak mamusia i tatus, babcia dziadza i braciszek- NICZEGO NAM NIE ZALbig_grin ot, po prostu nastepny etap zycia.
                                                  zal to masz ty: ze nie potrafisz dojrzec do tego, ze czas mija a dzieci rosna

                                                  przedszkole mialam okropne (dywany, pioseki, akademie takie same jak 30 lat temu, bebenki etc) ale mloda bardzo chciala je odwiedzic, podobnie lubil je odwiedzac moj syn. ale jako 10 latek???? jakies niepogodzone z uplywem czasu te dzieci uncertain
                                                  • aihnoa Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 13:56
                                                    czytaj ze zrozumieniemwink

                                                    > zal to masz ty: ze nie potrafisz dojrzec do tego, ze czas mija a dzieci rosna

                                                    hahaha, dobre, dobre. Na podstawie czego te wnioski?

                                                    > jakies niepogodzone z uplywem czasu te dziec
                                                    > i uncertain

                                                    Lubię również Twoje nadinterpretacjewink
                                              • mama303 Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 26.11.11, 08:53
                                                O tak, pamietam jak moja córka nagle mi wydoroślała jak znalazła sie w szkole. To jest ogromny skok rozwojowy, głównie w zakresie samodzielnosci. Moje dziecko w szkole nagle poczuło sie WOLNE. Mogło samo wędrować po szkole! szok, normalny szok wink. W przedszkolu wszędzie było prowadzone za łapkę, nawet z sali do sali, czy na plac zabw obok przedszkola.
                                              • jakw Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 26.11.11, 11:10
                                                To, że panna nie o czym gadać z byłymi koleżankami nie świadczy o jej dojrzałości, ani o ich niedojrzałości. Jakby zmieniła przedszkole i po pół roku odwiedziła koleżanki w starym też by pewnie nie miała o czym gadać. Wtedy pisałabyś, że zmiana przedszkola działa "wydoroślająco"?
                                            • jakw Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 26.11.11, 01:27
                                              W waszych "badaniach" statystycznych jest jednak pewien haczyk - całkiem możliwe, że mylicie przyczynę ze skutkiem. Prawdopodobnie do szkoły w wieku lat 6-ciu statystycznie częściej udają się 6-latki bardziej do tej szkoły dojrzałe. A te mniej dojrzałe zostają w przedszkolu.
                                              • mama_kotula Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 26.11.11, 01:40
                                                Cytat
                                                całkiem możliwe, że mylicie przyczynę ze skutkiem. Prawdopodobnie do szkoły w wieku lat 6-ciu statystycznie częściej udają się 6-latki bardziej do tej szkoły dojrzałe. A te mniej dojrzałe zostają w przedszkolu.


                                                Zgodziłabym sie być może, jakbym nie posłała do szkoły ciapowatego i kompletnie niedojrzałego emocjonalnie aspergeryka, który wg nauczycielek z przedszkola nie nadawał się zupełnie do szkoły, cytuję "on tam zginie". Który się gubił w przedszkolnej szatni i żądał obsługi. Ewentualnie, wg tych pań, nadawał się do szkoły specjalnej i wszystkie dzieci w grupie nadawałyby się do szkoły bardziej niż on, bo są dojrzalsze i w ogóle lepsiejsze.

                                                Na forum tez pisałam o swoich wątpliwościach, których byłam pełna. Rozpoczynając od tego, że wszystko pogubi, poprzez to, że pierwszego dnia już stłucze parę osób, na lodowisku upadnie i będzie leżał i płakał i ktoś mu zapewne przejedzie łyżwą po głowie, potem zatrzasnie się w kibelku, nie trafi do klasy... bo będzie w tej szkole SAM i bez mamusi tongue_outtongue_out i jakże on się rozbierze w szatni i schowa wszystko do szafki, no jak??
                                                Po 2 tygodniach w szkole - niebo a ziemia.

                                                PS. Tak, wiem, jeden przykład nie potwierdza reguły smilesmile
                                              • mama303 Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 26.11.11, 08:56
                                                jakw napisała:

                                                > W waszych "badaniach" statystycznych jest jednak pewien haczyk - całkiem możliw
                                                > e, że mylicie przyczynę ze skutkiem. Prawdopodobnie do szkoły w wieku lat 6-ciu
                                                > statystycznie częściej udają się 6-latki bardziej do tej szkoły dojrzałe. A te
                                                > mniej dojrzałe zostają w przedszkolu.

                                                Nie byłabym taka pewna, rodzice naprawde mało obiektywnie oceniaja swe pociechy.
                                                • jakw Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 26.11.11, 11:05
                                                  Rodzice, którzy wysłali dziecko do szkoły też nie muszą być obiektywni, prawda? Badań statystycznych brak więc wogóle trudno mówić o jakimś obiektywiźnmie.
                                                  • mama303 Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 26.11.11, 16:58
                                                    Ale to Ty , wysnułas teorie, że do I klasy poszły dzieci bardziej gotowe, nie ja. Ja uważam że poszly różne dzieci.
                                      • iwoniaw Też mnie zastanawia ten fenomen :-D 25.11.11, 11:00
                                        Widzę, że nie tylko ja zauważyłam wysyp na forum 3-4 latków mających nie tyle gotowość szkolną, co poziom zaawansowania (i to w aspektach wszelkich, nie tylko o wiedzę chodzi, ale i umiejętności motoryczne i społeczne) co najmniej drugoklasistów. Ciekawe, co te dzieci tak uwstecznia w przeciągu raptem 2-3 lat? wink
                                    • eniac_woman Re: W czym dzieciom byłoby lepiej, gdyby 25.11.11, 11:06
                                      iwoniaw napisała:

                                      > No ja też nie ogarniam tej histerii - ani tego, że ktoś uważa, iż czegoś "nie w
                                      > iadomo". Jaki jest stan na dziś, to akurat wiadomo (we wrześniu 2012 dzieci z 2
                                      > 006 mają iść do I klasy) i normalny rodzic, obojętnie co o tym sądzi, powinien
                                      > skupić się raczej na zbadaniu gotowości szkolnej dziecięcia i w zależności od w
                                      > yniku badania, poszukać mu odpowiedniej szkoły albo pozyskać papier świadczący
                                      > o tym, iż potomek jeszcze rok w przedszkolu powinien przebywać, zamiast łkać na
                                      > forum, jakie to nieszczęścia jego maluszkowi wraże ministerstwo szykuje. W czy
                                      > m, na litość, problem?

                                      Wkurzajce jest ciągłe kręcenie informacjami nt reformy. W moim przypadku dzieciak idzie do szkoły we wrześniu, ale już wybór szkoły zależy od tego, czy idzie cały rocznik 2006, czy nie (jeśli nie, dziecko mi przyjmą do szkoły pozarejonowej). I tylko dlatego wolałabym wiedzieć JUŻ na czym stoję. Ale ja w ogóle lubię wiedzieć na czym stoję odpowiednio wcześniej, więc zdaję sobie sprawę, że może niepotrzebnie się czepiam wink
              • kunnegunnda Re: errata :) 24.11.11, 18:46
                wspólczuję szkoły. po co ta dziecko posłałaś? dlaczego nic w tej sprawie robisz?
                jesteś winna zaniechania- to grzech.
                i nie ma nic wspólnego z reformą.
              • mika_p Re: errata :) 25.11.11, 01:25
                kolina01 napisała:
                > 2. Na stołówce pełna samoobsługa wymagana - łącznie z przyniesieniem zupy itp..
                > . przypilnowaniem samemu czy na ten obiad sie poszło i kiedy.

                W szkole moich dzieci nauczycielka przez pierwsze dwa tygodnie sprowadzała dzieci zapisane na obiady do stołówki, potem jakoś same zaczęły trafiać.
                Są dwie przerwy obiadowe, na wcześniejszej jedzą dzieci z klas 1-3, na późniejszej klasy 4-6.
                Talerze z zupą nie są noszone przez dzieci. Zdaje się, ze stoją na stołach od pcozątku przerwy.
                Tak było w 2005, kiedy Pierworodny poszedł do szkoły jako 7-latek, tak jest w 2011, kiedy Mała poszła do szkoły jako 6-latek.

                > 4. Pani wymaga tylko siedzenia w ławkach, karygodne jest jakikolwiek ruch - w 1
                > klasie dostawałam regularne uwagi : chwieje sie na krześle , odwraca do kolegi
                > itp..

                Kwestia nauczyciela.
                Nauczycielka mojej córki, jak mamy okazję chwilę porozmawiać, najpierw długo chwali, potem mówi: "ja wiem, ze ona jest młodsza, ale proszę z nią porozmawiać o tym i o tym", a za jakiś czas, jak wracam do tematu, słyszę: "jest duża poprawa, to się zmniejszyło, tamto prawie wyeliminowałyśmy".

                Szkoła w średnim mieście, 3-4 klasy w roczniku.
          • mabingo Re: errata :) 24.11.11, 18:45
            Czyli państwu elbanowskim dziękujemy za przesunięcie burdelu o dwa lata
            • marika012 Re: errata :) 24.11.11, 22:05
              mabingo napisał:

              > Czyli państwu elbanowskim dziękujemy za przesunięcie burdelu o dwa lata

              Otóż to sad
            • deodyma Re: errata :) 24.11.11, 22:48
              Elbanowscy maja zamiar walczyc o calkowite odstapienie od reformy, wiec moze wszyscy pozegnaja sie raz na zawsze z burdelem.
              • dusia_dusia Re: errata :) 24.11.11, 23:33
                A tymczasem siedmiolatki uczą się z podręczników przeznaczonych dla sześciolatków, a sześciolatki - które kiedyś w przedszkolnych zerówkach poznawały litery - teraz "przygotowują się do nauki czytania i pisania". Genialne!
                Właśnie dlatego poślę swoją córkę z czerwca 2006 do szkoły już za niecały rok. Zresztą podobnego zdania są nauczycielki w przedszkolu oraz p. psycholog.
              • marika012 Re: errata :) 25.11.11, 08:02
                > Elbanowscy maja zamiar walczyc o calkowite odstapienie od reformy, wiec moze ws
                > zyscy pozegnaja sie raz na zawsze z burdelem.

                Tia...
                Burdel jest i będzie bo już rocznik 2002 idzie programem dla młodszych dzieci. I tak będzie do końca ich edukacji.
                Państwo elbanowscy narobili dzieciakom dużo kreciej roboty sad
                • jakw Re: errata :) 26.11.11, 01:22
                  marika012 napisała:
                  > Tia...
                  > Burdel jest i będzie bo już rocznik 2002 idzie programem dla młodszych dzieci.
                  > I tak będzie do końca ich edukacji.
                  Tak dla ścisłości to tym program idą już klasy od rocznika 1996 - w gimnazjum czy w starszych klasach podstawówki. A za chwilę będzie już w liceum. I nie sądzę, żeby zmiana programu na II,III i IV stopniu edukacji wynikała z tego, że do szkoły miały pójść 6-latki.
            • jakw Re: errata :) 26.11.11, 01:18
              Rozumiem, że na dziękowanie za burdel urzędnikom MENu brakuje ci już słów wdzięczności?
              • mabingo Re: errata :) 26.11.11, 13:42
                jakw napisała:

                > Rozumiem, że na dziękowanie za burdel urzędnikom MENu brakuje ci już słów wdzię
                > czności?

                A tak, dobrze rozumiesz. Na MEN generalnie brakuje słów ale nie wdzięczności bynajmniej. To oni zaczęli ten burdel ale elbanowscy go przedłużają.
            • mama303 Re: errata :) 26.11.11, 09:07
              mabingo napisał:

              > Czyli państwu elbanowskim dziękujemy za przesunięcie burdelu o dwa lata

              żeby chociaż te dwa lata jakos nie zmarnowano: szeroka edukacja głównie rodziców by sie zdała przez te dwa lata wink
              Bo najpierw płacza że ich pociechy nie nadaja sie do szkoły a potem w pierwszej klasie ich wyrośniete dzieci sie nudzą. Dość powszechne zjawisko!
          • jakw Re: errata :) 26.11.11, 01:16
            No i w związku z kumulacją roczników za 2 lata w 2014 znowu będą przekładać. Zwłaszcza, że ciągle są jakieś wybory wink)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka