Dodaj do ulubionych

Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasista)

15.01.12, 17:04
Moje dziecko od nowego tygodnia rozpocznie naukę w nowej szkole. Ma za sobą pół roku nauki w poprzedniej. Macie jakieś pomysły jak przywitać nowych kolegów, którzy są ze sobą w jednej klasie od września, trochę już zżyci? Może jakaś torba dobrych cukierków dla całej klasy? Może jakieś inne rozwiązania? Chciałabym, żeby wyszło miło, sympatycznie, z klasą. Syn szybko nawiązuje kontakty, nie jest typem aliena - samotnika. Z dziećmi na pewno błyskawicznie nawiąże dobre relacje. Jednak ważne jest dla mnie, żeby wszedł w nowe środowisko, zjednując sobie sympatię dzieci i nauczycielki od pierwszego dnia. Chodzi mi o takie ładne przywitanie, a nie wejście jak burak bez żadnego cześć, przedstawienia się itp.
Obserwuj wątek
    • asia_i_p Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 15.01.12, 17:56
      Skonsultuj z wychowawczynią albo pedagog szkolną - być może są sprawdzone sposoby "na pierwszy kontakt". I one powinny miec na syna oko przez parę pierwszych tygodni.
    • przeciwcialo Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 15.01.12, 17:56
      Cukierki fajny pomysł. A dlaczego zmieniasz synowi szkołę?
      • azjaodkuchni Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 15.01.12, 18:02
        Cukierki oko ile wszystkie dzieci jedzą a może naklejki. Dla każdego po 1 od nowego kolegi lub ołówki, gumka do wycierania coś szkolnego a małego.
        • kkokos Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 15.01.12, 21:15
          azjaodkuchni napisała:

          > Cukierki oko ile wszystkie dzieci jedzą a może naklejki. Dla każdego po 1 od no
          > wego kolegi lub ołówki, gumka do wycierania coś szkolnego a małego.

          po co?
      • przeciwcialo Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 15.01.12, 18:32
        aaa...kojarze juz watek. Szkoła zupełnie nowa czy zmiana klasy.
        • makk73 Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 15.01.12, 21:18
          Nowa szkoła. Klasa dla sześciolatków.
          • przeciwcialo Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 15.01.12, 21:31
            Oby mu się wiodło lepiej w nowej szkole.
            Porozmawiaj z nauczycielka, pomysł z ołówkami mi sie podoba. Ołówki to podstawowy sprzet pierwszaka wink
            • osimek Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 15.01.12, 21:42
              Nie pamiętam sytuacji aby "nowy" uczeń przynosił coś dla kolegów czy koleżanek, dlatego ze do nas dołączył. Myślę, że powitanie przez nauczyciela i wprowadzenie do nowej klasy wystarczy.
              A tak to nie wiem czy będziesz często czegoś dawać mu do szkoły by poprawić stosunki. W życiu dorosłym przy zmianie pracy nie przynoszę do szkoły (pracuję) ciasta czy kawy, bo nie o to chodzi
    • kkokos Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 15.01.12, 21:15
      skoro "na pewno błyskawicznie nawiąże dobre relacje", to po co to podlizywanie się cukierkami i konieczność zjednywania sobie na siłę sympatii dzieci i nauczycielki od pierwszego dnia/pierwszej chwili??

      jako osoba zmieniająca kilka szkół (po raz pierwszy na początku drugiej klasy podstawówki) zupełnie nie rozumiem, skąd twoje przeświadczenie, że nauczycielka nie wprowadzi nowego ucznia w klasę, tylko będzie to "wejście jak burak bez żadnego cześć, przedstawienia się itp.". na pewno powie, że mamy nowego kolegę, przywitajcie go miło, ma na imię wojtek (być może doda dwa słowa, dlaczego zmienił szkołę, że się przeprowadził albo że przedtem chodził do tej szkoły po przeciwnej stronie osiedla - nie znam powodu zmiany; ale tez niekoniecznie nauczycielka będzie to mówić dzieciom, być może poprzestanie na: wojtku, usiądź ze stasiem, stasiu i józiu, zaopiekujcie się nowym kolegą i na przerwie pokażcie mu, gdzie jest łazienka- itd. co tu dodawać, żeby było "z klasą"???

      dzieci są ciekawskie jak koty, a nowy jest zawsze atrakcją smile
      • makk73 Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 15.01.12, 21:23
        Nie nazwałabym drobnego poczęstunku podlizywaniem. Chodzi mi raczej o jakiś miły, przyjazny gest.To są malutkie, sześcioletnie dzieci, obce jest im takie pojęcie jak podlizywanie.
        • makma08 Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 17.01.12, 21:16
          a mnie się pomysł z poczęstunkiem podoba. jakieś cukierki na początek- fajna sprawa. można też z czasem zaprosić jakiegoś kolegę do domu by się pobawili.
          powodzeniasmile
        • kkokos Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 17.01.12, 22:12
          makk73 napisała:

          > Nie nazwałabym drobnego poczęstunku podlizywaniem. Chodzi mi raczej o jakiś mił
          > y, przyjazny gest.To są malutkie, sześcioletnie dzieci, obce jest im takie poję
          > cie jak podlizywanie.

          tak bardzo nie wierzysz w swoje dziecko, że musisz mu zapewniać jakieś protezy?

          od razu na dzień dobry chcesz innych przekupić, by twoje dziecko polubili. a jak drugiego dnia już nic nie przyniesie i okaże się nie tak interesujący dla kolegów, jak dzień wcześniej - to co zrobisz?

          • makk73 kkokos 19.01.12, 02:27
            Pojmujesz pierwszoklasistów jako pazerne na drobny poczęstunek pamiętliwe potwory? Jeżeli dziecko przyniosło na przywitanie cukierki to zostanie przez dzieciaki zapamiętany wyłącznie jako hojny dawca, lizus? Dzieci na tym etapie rozwoju nie są tak wyrachowane, żeby zapamiętać "nowego" jako chcącego zapłacić cukierkami za życzliwość innych małych dzieci.

            Przekupstwo? po co miałabym to robić? Dziecko i bez tego dałoby sobie radę. Czy te kilkadziesiąt cukierków to jest wielki gest i poświęcenie ze strony pierwszoklasisty? Małe dzieci na co dzień mogą mieć słodycze, które można kupić za niecałe 1 zł.

            • mamusia1999 Re: kkokos 19.01.12, 11:02
              jak dla mnie cukierki OK.
              jest faktem, ze kazda grupa instynktownie z dystansem podchodzi do obcych, i to zawsze wynika z atawistycznego leku przed nieznanym. dorosli potrafia ten impuls swiadomie wylaczyc. dzieciom moze byc trudniej.
              wiec czemu im nie uprzyjemnic tej sytuacji? zeby im sie nowy kolega od razu dobrze skojarzyl, z malym sympatycznym poczestunkiem.
              po przedstawieniu sie chyba zawsze jest chwila konsternacji, z obu stron. a tak dzieciak podejdzie do kazdego z wyciagnieta acz nie pusta reka wink
              dobra nauczycielka pewnie od razu zainicjuje jakas gre lub zadanie zespolowe. zapytaj ja o to.

              powodzenia teraz i pozniej. napisz jak poszla aklimatyzacja i czy atmosfera jest faktcyznie bardziej sprzyjajaca.
              • kkokos Re: kkokos 19.01.12, 18:35
                zeby im sie nowy kolega od razu dob
                > rze skojarzyl, z malym sympatycznym poczestunkiem.

                i to jest właśnie przekupstwo smile możesz użyć innej nazwy, faktów nie zmienisz.

                > po przedstawieniu sie chyba zawsze jest chwila konsternacji, z obu stron. a tak
                > dzieciak podejdzie do kazdego z wyciagnieta acz nie pusta reka wink

                i co, konsternacji nie będzie, bo nawiążą miły towarzyski small talk o kolorach papierków od cukierków?

                bzdura. wezmą, zjedzą, a jeśli nikt nie będzie miał ochoty się z nowym zbliżyć, to i tak się nie zbliży. cukierki tego nie zmienią.

                z tym że moja wiara w ciekawość dzieci jest znacznie większa i raczej spodziewam się naturalnego zainteresowania, a nie rezerwy. zwłaszcza skoro - jak twierdzi autorka wątku - jej syn jest z tych łatwo wchodzących w nowe grupy.
            • kkokos Re: kkokos 19.01.12, 18:31
              > Przekupstwo? po co miałabym to robić? Dziecko i bez tego dałoby sobie radę.

              no właśnie, po co?

              bo wydaje ci się, że wprowadzenie dziecka przez nauczycielkę nie wystarczy. bo nie masz do niej za grosz zaufania, uważasz, że nigdy nie była w takiej sytuacji i nie będzie wiedziała, co zrobić w nowym w klasie - to wynika z twojego pierwszego postu, w tym tekstów o wchodzeniu do klasy jak burak.
              bo od pierwszej sekundy twoje dziecko musi być ulubieńcem wszystkich - tak wynika z twojego pierwszego postu.

              imho - trzęsiesz się nad dzieckiem niemożebnie i niepotrzebnie, zwłaszcze że ponoć nie ma kłopotów z nawiązywaniem znajomości. i tak, dziecko nie rozumuje "on nas przekupuje", ale ty najwyraźniej rozumujesz "muszę inne dzieci przekupić dla dobra mojego dziecka". nazwij to sobie, jak chcesz - miłym gestem, sratatata, tak czy siak usiłujesz dzieciaka wkupić w klasę i tyle. ale to twój problem - i jak widać żadna z nas drugiej nie przekona smile
    • tititu Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 19.01.12, 19:14
      Cukierki sa ok, najlepiej tak po kilka na "lebka". W zadne gumki czy olowki bym nie inwestowala.
      A poza tym nie martw sie, da rade jak nie jest alienkiem.
    • madzialena22 Re: Pierwszy dzień w nowej szkole (pierwszoklasis 21.01.12, 21:06
      W ciągu tego roku szkolnego, już po rozpoczęciu, do grupy sześciolatków dołączyło ( w różnym czasie) troje dzieci. Żadne z nich nie przynosiło ze sobą nic dla pozostałych. Jedna dziewczynka przyszła wówczas, kiedy pierwszą "lekcją" była religia, którą prowadziła katechetka. Dziecko bez żadnych kłopotów wytrzymało 30 minut, zanim "oficjalnie" zostało przywitane przez grupę podczas zajęć. To czy dziecko będzie lubiane czy nie, zależy od dziecka... (a nie od cukierków... ) jedne szukają sobie kolegów, inne wolą trzymać się na uboczu. Niektóre dzieci bawią się z każdym, a są i takie, które tylko mają grono 2-3 koleżanek/kolegów. Jeśli teraz ktoś wszedłby do sali, nie jest w stanie wskazać dzieci, które dołączyły do grupy po 1 września.

      Nie widzę sensu rozdawania przez nowego ucznia czegokolwiek.
      Napisałaś "zjednując sobie sympatię kolegów i nauczycieli". Można to zrobić dzięki swojej osobowości.. ale nie dzięki jakimś tam przedmiotom.
      Dotarłam to Twojego postu o poprzedniej szkole, o tym, ze dziecko sobie tam nie radziło, że nie dogadywałaś się z nauczycielką, że ona miała pewne uwagi dotyczące Twojego dziecka. Mam wrażenie, że zdajesz sobie sprawę z tego, że tutaj może być podobnie, więc tak jakoś na zapas chcesz pokazać - i to głównie nauczycielce- że jesteście fajni.
      Nic nie kupuj... po prostu niech przyjdzie do szkoły.
      I daj znać- po tygodniu- jak mu się w szkole podoba.
      • makk73 Dobra decyzja:) 22.01.12, 16:10
        Co niektóre mamy były zainteresowane jak sytuacja będzie dalej się rozwijać, czy dziecko dobrze się zaaklimatyzuje. Donoszę więc, że jest całkiem dobrzewink
        Warto było zmienić synowi szkołę i klasę na składającą się w większości z sześciolatków. Moje dziecko skończy siedem lat dopiero przy końcu roku szkolnego. Atmosfera w nowej szkole jest dobra, wychowawczyni jest raczej w typie ciepłej, przyjaznej przedszkolanki, nie ma wojskowej musztry jak w poprzedniej klasie. Nie ma też wyrośniętych pierwszoklasistów osiągających prawie 1,40 wzrostu. No i nie ma dzieci z tzw. "trudnych środowisk".
        Dziecko oczywiście raptem nie stało się jakimś geniuszem, ale nie ma z tego powodu afery. Uzupełniamy cierpliwie braki i różnice w programie. Ogólnie zmiana na plus, dziecko spokojniejsze, mam wrażenie, że znalazło się w bardziej odpowiednim miejscu dla sześciolatka. W poprzedniej klasie różnica wieku sięgała często 1,5 roku a nawet więcej. To bardzo dużo w tym wieku. Prawie ośmiolatek bywa na zupełnie innym poziomie rozwoju niż sześciolatek.
        A z cukierkami wyszło całkiem ok. Może starsze dzieci zarzuciłyby lizusostwo itp. ale w tej klasie dzieci są naprawdę malutkie, nawet młodsze od mojego syna. Małym dzieciom obce jest wyrachowanie, przeważnie są po dziecięcemu szczere i naturalne. Podsumowując: wyszło dobrze.
        • makma08 Re: Dobra decyzja:) 22.01.12, 22:38
          brawo. tak trzymajciesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka