heatoff
30.01.12, 10:06
Witam,
mój syn (7 lat, poszedł jako 6 latek) chodzi do 1 klasy z kolegą, Wiktorem.
Tenże Wiktor ma tendencje do przewodzenia klasie. Niestety, upatrzył sobie mojego syna jako przedmiot znęcania się. I tak wymyśla zabawę: palec do budki - "ty nie, ty nie możesz się bawić, ty nie zdążyłeś". Jakąkolwiek zabawę wymyśli, to mój syn nie może się bawić.
Tłumaczyłem synowi, nie przejmuj się baw, się z kimś innym. Niestety, ten Wiktor przeciąga dzieci na swoją stronę i namawia, żeby się nie bawiły z moim synem.
Rozmawiałem z jego matką, ale ta ma nierówno pod sufitem. "Ja nie będę ingerowała jak się bawi mój Wiktorek" - to o 6 letnim dziecku. Mam nadzieję, że jej kiedyś odpłaci za to.
Rozmawiałem z tymże Wiktorem na podwórku, ale ten nic sobie z tego nie robi.
Zamierzam pójść do psychologa szkolnego ale nie spodziewam się jakichś cudownych efektów.
Może ktoś przechodził coś takiego i udało mu się jakoś rozwiązać problem?