ciapy, gnojki, bachory, gó...arze

01.06.12, 07:37
tak jedna z nauczycielek "mówi" do dzieci - II klasa. Moje dziecię z tych niewrażliwych na wyzwiska, ale zaczyna mnie to wk....
Oczywiście dzieci mają zero szacunku do pani, co przekłada się na dyscyplinę na lekcjach.
Początkowo reagowałam na każdą uwagę wpisaną do dzienniczka przez panią, choć dziwiła mnie ilość i ich treść. Teraz po prostu je "olewam". Nie będę tłumaczyć dziecku, że ma szanować osobę, która jego nie szanuje (córka ma osobiste przezwisko nadane przez panią, ale nie będę go tu pisać)
Wygląda na to, że dyrekcja szkoły nic nie robi. Są skargi rodziców, ale nauczycielka nadal uczy maluchy i się na nich wyżywa.
Podpowiedzcie jak rozwiązuje się takie sytuację. Nie chcę robić awantury z której nic nie wyniknie, chcę wspólnie z rodzicami podjąć działania, które odsuną nauczyciela od pracy z naszymi dziećmi.
    • mama_amelii Re: ciapy, gnojki, bachory, gó...arze 01.06.12, 07:51
      Jeżeli dyrekcja nie reaguje to pisze się do niej oficjalną skargę(oczywiściew ksero z podpisem dla Was).Jeśli to nic nie da to do Kuratorium.Myślę,że zanim to trafi do Kuratorium to dyrektorka się tym zajmie.
    • zuzanka79 Re: ciapy, gnojki, bachory, gó...arze 01.06.12, 08:54
      Może w przypadku tej pani jedynie słuszną metodą postępowania będzie " z chamem trzeba po chamsku" uncertain
      Choć dla mnie sytuacja opisywana to w ogóle jakiś kosmos. Gdyby jakiś nauczyciel zwrócił się do mojego dziecka ( lub jakiegokolwiek z resztą) w ten sposób a do mnie by to dotarło, to niech mnie ręka boska broni i za jęzor trzyma bo bym chyba panią w podobnym tonie słownikowym potraktowała i to przypuszczam że nie w cztery oczy.
Pełna wersja