Witam,
Dziewczyny proszę Was o poradę
Córka poszła do szkoły jako 6letek,na zebraniach Pani dyrektor zapewniała że 6-latki będą stanowiły oddzielną klasę i nie będzie w nich 7latków.
W pierwszym tygodniu szkoły okazało się doszło 5ro dzieci w wieku 7lat...Absolutnie nic nie mam przeciwko tym dzieciom gdyby nie fakt ,że wśród nich jest 3 chłopców którzy strasznie rozrabiają,natomiast jeden "terroryzuje klasę i Panią"
Córka zaczęła się skarżyć i opowiadać o tym co się dzieje w klasie...i po usłyszeniu tego byłam przerażona.ogólnie to 7latki rozwalają zajęcia Pani i innym dzieciom ,gdyż są niezdyscyplinowane.Jeden z tych chłopców jest agresywny w swoim zachowaniu,córka zaczęła mówić,że boi się tego chłopca z klasy,ponieważ krzyczy na dzieci,pluje,chodzi po ławkach ,bije inne dzieci,używa brzydkich epitetów wyzywając dzieci i Panią (buraku,głupku,gnojku,dupki) oraz używa różnych wulgaryzmów w stosunku do dzieci oraz wychowawczyni.
Córka powiedziała,że Pani skupia uwagę ciągle na tym chłopcu i dziecko te wraz z innymi rozwalają zajęcia klasie.Wg planu lekcji parokrotnie nie poszli na w-f,nie mięli zajęć komputerowych,nie poszli na dwór i inne takie bo Pani sobie nie radziła i powiedziała ,że przez tego chłopca nie idą

Córka zaczęła stopniowo opowiadać o tym co się dzieje.
Porozmawiałam z innymi rodzicami,którzy również mówili ,że ich dzieci skarżą się na tego chłopca i w drugim tygodniu szkoły poszliśmy do Pani wychowawczyni spytać się czy to prawda i jakie ona widzi rozwiązanie.Pani powiedziała,że jest bezradna i nic z tym nie może zrobić ani Ona ani Pan Dyrektorka,a chłopiec ten jest znany szkole i męczą się z nim już 2 lata(chodził do zerówki w szkole ,którą powtarzał). Natomiast 7latki zostały dołączone do6 latków ,gdyż ich klasa jest największa...dodam ,że klasa miała liczyć maximum 25osób a w tej chwili jest 28 osób.
Ja rozumiem ,że każde dziecko jest inne,każdy ma inny temperament,ale są jakieś granice.Skoro szkoła sobie nie może poradzić to dlaczego dzieci mają cierpieć przez niego?Nie oczekuję ,że w klasie będą same grzeczne i posłuszne dzieci,bo zawsze trafi się takie które stwarza problemy,ale to już nie jest normalne co się zaczyna dziać a to dopiero początek roku szkolnego
Dodam,że na początku tego tygodnia okazało się ,że chłopiec ukradł mamie pieniądze,które wziął do szkoły i chwalił się tym innym,a fakt zabrania pieniędzy sama mama potwierdziła u wychowawczyni.
Nie wiem z jakiego środowiska pochodzi to dziecko i czy rodzic podejmują jakieś środki w związku z takim zachowaniem,ale jestem przerażona tym co to dziecko wyprawia i najnormalniej boje się o swoją córkę,boję się ,że coś jej zrobi,że wpłynie negatywnie na córkę.Tak wiem ,że nie jestem w stanie córce dać 'płaszcza 'i ochronić ją przed złem i takimi sytuacjami.
Jako rodzice chcemy coś z tym faktem zrobić,dajcie znać czy spotkałyście się z podobnym problemem i jak można tą sprawę rozwiązać.