Dodaj do ulubionych

Porada mi potrzebna. W ważnej sprawie.

14.03.13, 10:03
W I klasie syna jest chłopiec bardzo agresywny.
Dopóki rozrabiał na lekcjach wychowawczyni jakoś reagowała. Chłopiec lądował u pedagoga.
Chłopiec sprytny, zachowanie na lekcjach bardzo poprawił, za to "dokazuje" na przerwach. Normalne dla niego kontakty z rówieśnikami to: kopanie, bicie, popychanie, ciągnięcie za uszy, wyzwiska, epitety.
Dzieci to zgłaszały wychowawczyni ale jakoś się rozchodziło po kościach. W pewnym momencie, chłopcy atakowani zaczęli się bronić odpychając agresora, bijąc. Niektórzy dzięki temu zapewnili sobie nietykalność - zapewne go bolało jak oddali wink
Rodzice chłopca zrobili dziwny ruch. Otóż naskarżyli do dyrekcji szkoły, że dzieci biją ich syna.
Nie wiem kto, ale ktoś sprzedał dzieciom info, że pani dyrektor wzywa ich "na przesłuchanie", bo się doigrali! Mój syn, mimo iż go nigdy nie uderzył też został wezwany na dywanik. Wierzcie, mi że po tym spotkaniu był smutny i nie jadł trzy dni! Nieźle się wystraszył sad
Efekt działań dyrekcji był taki, że ten chłopiec dostał skierowanie do poradni. Podobno jeździ na terapię.
No i od tego momentu jest problem, bo wszelkie uwagi kierowane nt. zachowania tego chłopca są kwitowane przez wychowawcę: to niemożliwe, przecież on chodzi na terapię!
No dobrze, że chodzi. Niech mu na zdrowie pójdzie.
Zakładam, że wychowawczyni dostała jakieś wytyczne z poradni. No a dzieci? Jak im pomóc?
Ostatnio syn przyszedł z uwagą, że źle się zachowywał na przerwie.
Okazało się, że P. dołączył się do zabawy trzech chłopców. Po chwili zaczął bić jednego z nich. Potem drugiego popchnął, ten w obronie go odepchnął. Potem to samo z moim synem. Ten też go odepchnął.
Uwagę dostali wszyscy. P. szczęśliwy, skwitował, że dzieci dostaną w domu manto. On z tego co syn mówi, gubi ciągle zeszyt z uwagami, wyrywa kartki, lub przynosi uwagę nie podpisaną przez rodziców, twierdząc, że czytali.
Idę dzisiaj na spotkanie z wychowawczą, bo męczy mnie to, że muszę jeździć po syna do szkoły, bo ten boi się wracać po zajęciach dodatkowych. Na zajęcia chodzi też P. Inni koledzy nie. P. wyrzuca mu rzeczy z plecaka i rozwala po całej szkole, tak żeby młody nie zdążył na autobus. Jak się okazało, że ma czekać godzinę na świetlicy w towarzystwie P. na dodatkowy angielski (który kocha wręcz!) to był skłonny zrezygnować z tych zajęć uncertain
Informowałam o tym wychowawczynię. Bagatelizuje sprawę.
Co robić?
Obserwuj wątek
    • kanga_roo Re: Porada mi potrzebna. W ważnej sprawie. 14.03.13, 12:48
      naucz syna odpowiednio reagować. w szkole nie ma sytuacji, żeby dzieci, szczególnie takie małe, były zostawione bez opieki. kolega jest agresywny? niech Twoje dziecko podejdzie do nauczyciela, i nie odstępuje go na krok. bez skarżenia, bez specjalnych emocji. bez kontaktu fizycznego z agresorem. jesli nauczyciel spyta, o co chodzi, niech Twój syn powie, że kolega go nęka, a on nie chce się z nim bić. i tak do skutku. równocześnie pismo do dyrekcji, że w związku z sytuacją (tu opis) prosisz o objęcie klasy, w której jest twój syn, pomocą psychologa w zakresie radzenia sobie z przemocą.
      • mamaivcia Re: Porada mi potrzebna. W ważnej sprawie. 14.03.13, 17:48
        Tu jest mały problem. Do swojej pani to i owszem podejdzie na przerwie. Ale nie liczyłabym, na to, że do nieznajomej nauczycielki też.
        Jak ich pani ma dyżur, to P. się pilnuje. On doskonale wie, co mu się opłaca. Zachowanie na lekcjach u wychowawczyni poprawił. Za to dokazuje na religii, angielskim i na przerwach właśnie.
        Jak dyżur ma nauczyciel z innej klasy to od razu zaczyna się jatka.
        Byłam dzisiaj w szkole, rozmawiałam z nauczycielką. Ona owszem stosuje się do wytycznych z poradni. Za to rodzice nie. Nie raczyli nawet wysłuchać opinii dyrekcji, która jest pedagogiem w szkole i psychologiem. Wyszli sobie w pół zdania uncertain Kobieta próbowała im uświadomić, jak ważna jest praca zgodnie z zaleceniami w domu.
        Na wywiadówki przestali przychodzić. Boją się konfrontacji. Za to wciąż oskarżają dzieci o to, że nękają ich syna. Dzisiaj też byli u pani, w czasie lekcji, choć są podane godziny, kiedy pani jest do dyspozycji rodziców. Mają pretensję o to, że pani zwraca ich synowi uwagę. No trudno, żeby go chwaliła jak się źle zachowuje.
        Co do przemocy w domu to nie jestem pewna. Oni są bardzo przewrażliwieni na jego punkcie. Wierzą mu we wszystko ślepo. Za tę uwagę ostatnią, podobno winny jest każdy, tylko nie P.
        Z tego co syn mówił, to on dużo czasu spędza na graniu w gry na kompie. Tym się chwali.
        Jedyne co udało mi się ustalić, to pomoc pedagoga dla klasy. No i spotkanie po wywiadówce, rodziców, wychowawcy i rodziców P. - jeśli się pojawią. Chcemy im pokazać, że jest druga strona medalu. Chcemy im powiedzieć, że dzieci się cieszą jak P. nie ma w szkole. Że chciałyby, żeby P. zamknęli w więzieniu, wtedy będzie spokój w szkole. Jeden z chłopców tak przeżywa to wszystko, że zaczął się moczyć w nocy. Mój syn od poniedziałku twierdzi, że nie lubi szkoły, że nie chce chodzić, woli uczyć się w domu, tak jak w czasie choroby.
        Może to jakoś wpłynie na nich i zaczną od zastanowienia się nad sobą i swoim postępowaniem.
        W trakcie spotkania z wychowawczynią, P. był na przerwie i kopał lub walił pięścią w drzwi sali, w której rozmawiałyśmy.
        • ewa_mama_jasia Re: Porada mi potrzebna. W ważnej sprawie. 15.03.13, 14:51
          A jak się rodzice na zebraniu nie pojawią, to co? Radzę napisać pismo do dyrekcji w tej sprawie, z podpisami rodziców dzieci poszkodowanych przez chłopca. Niech bedzie ślad w dokumentacji, skoro wszyscy chowają głowy pod dywan. I żądać zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa w szkole: zarówno na lekcjach jak i po ich zakonczeniu.
        • analist73 Re: Porada mi potrzebna. W ważnej sprawie. 15.03.13, 15:25
          Kilka informacji, jeżeli to jest szkoła rejonowa to szkoła nie może usunąć ucznia. Może zaproponować rozmowę z pedagogiem, psychologiem, wizytę w poradni, lekarza, ale rodzice mogą się nie zgodzić. Rodzice mogą dostać opinię, zalecania i mogą ich nie realizować. Mogą tych zaleceń nie pokazać w szkole. Szkoła (chyba w porozumieniu z poradnią) może zaproponować agresywnemu uczniowi nauczanie indywidualne, ale rodzice mogą się nie zgodzić. Wątpię czy rodzice chłopca będą chcieli z Wami rozmawiać, pewnie nawet się nie pojawią. Rodzice powinni zgłaszać wychowawczyni i dyrekcji każde agresywne zachowanie dziecka. W każdym razie ważne jest wspólne działanie rodziców, wychowawczyni i dyrekcji. Niestety coś wiem o tym, jak chcesz pogadać to napisz na pocztę gazetową.
          • mamaivcia Re: Porada mi potrzebna. W ważnej sprawie. 15.03.13, 17:15
            Wiecie, czego się boję? Że za moment Ci rodzice coś wykombinują i dzieci, które de facto są ofiarami, znowu będą o coś posądzane sad Wczoraj byli u wychowawczyni i coś przebąkiwali, że ich syn jest cały posiniaczony, a niebawem idzie do szpitala i znowu będą musieli się tłumaczyć, że to nie oni, że to w szkole go tak katują sad No coś czuję przez skórę, że kroi się nowa afera, bo przecież zbliża się wywiadówka. Przed ostatnią było pismo do dyrekcji ze wskazaniem nazwisk oprawców syna. To co teraz będzie? Obdukcja i policja?
            Ale wierzcie mi, jak on może nie być posiniaczony jak w ciągu 10 min. przerwy jest dosłownie wszędzie! Zdąży jednego kopnąć w brzuch, przejechać na kolanach po korytarzu do następnego, podciąć go, lub kopnąć kolejną osobę walnąć łokciem w plecy, kogoś pociągnąć za ucho, itd. Na korytarzu są dwie nauczycielki. Nie zawsze widzą, nie zawsze reagują. Ja mu zwracałam uwagę ale zupełnie mnie zignorował.
            Ustaliłam wczoraj z rodzicami, że każdy jednak dołoży swoje trzy grosz i będą chodzić do wychowawcy po uwagach w dzienniczkach. Przewodnicząca RR miała być dzisiaj rano u dyrekcji i poinformować, że mamy dość, że chcemy spotkania.
            Nikt nie myśli o usuwaniu dziecka ze szkoły, ale mnie przez myśl przeszedł pomysł nauczania indywidualnego.

            Analist73 zobaczę jak się sytuacja będzie rozwijać - mam cichą nadzieję, że oni się z nami spotkają... Pewnie moja naiwność wyłazi ;P - i się odezwę smile
            To jest jego szkoła rejonowa. Zostali skierowani do poradni, mają już opinię, jeżdżą we trójkę na terapię ale to tyle. Zalecenia stosuje szkoła. Rodzice traktują je jak fanaberie, twierdząc, że ich dziecko jest grzeczne w domu.
            • analist73 Re: Porada mi potrzebna. W ważnej sprawie. 15.03.13, 17:27
              Nie chodźcie tylko po uwagach, ale po każdym ataku, aby rodzice nie mogli odwrócić kota ogonem. Nie wiem czy nie powinniście zgłaszać ataków chłopca także dyrekcji. Możliwość usunięcia jest po prostu dobrym straszakiem choć też nie zawsze skutecznym.
            • 77kunda Re: Porada mi potrzebna. W ważnej sprawie. 16.03.13, 09:31
              oj skąd ja znam takich rodziców i babcie którzy uważają że wszyscy uwzieli się na ich aniołka.
              Po każdym złym zachowaniu chłopca pisemna prośba do dyrekcji i wychowawcy o wyjaśnienie sytuacji i opis jej i tak od każdego rodzica, prośba rodziców poszkodowanych dzieci o obserwację agresora przez pedagoga na przerwach...najlepiej bez wiedzy rodziców tego chłopca
    • mama-ola wywiadówka 14.03.13, 13:21
      Trzeba to przedyskutować na wywiadówce. Każdy z rodziców powie, co słyszał od swojego dziecka na ten temat. Może wspólnie coś wymyślicie.

      > P. szczęśliwy, skwitował, że dzieci dostaną w domu manto
      > . On z tego co syn mówi, gubi ciągle zeszyt z uwagami, wyrywa kartki, lub przyn
      > osi uwagę nie podpisaną przez rodziców, twierdząc, że czytali.

      To świadczy o tym, że chłopiec jest w domu karany fizycznie.
      Każdy sądzi według siebie - tak się powszechnie mówi. Co sądzi ten chłopiec? Że w domu dostaje się manto, gdy się wróci ze szkoły z uwagą.
      Co robi chłopiec, gdy dostaje uwagę? Chowa ją przed rodzicami, co świadczy o strachu.

      Wygarnęłabym na wywiadówce jego rodzicom, że fizyczna przemoc skierowana przeciwko ich synowi w domu sprawia, że dziecko wyżywa się w szkole.
      • kanga_roo Re: wywiadówka 14.03.13, 14:50
        celne uwagi, mama-ola, ale nie wiem, czy "wygarnięcie" rodzicom coś zmieni, a jeśli, to czy na lepsze. czy nie lepiej skupić się na przemocy fizycznej dzieci, je przyczynach i zapobieganiu, bez piętnowania tej konkretnej rodziny. ciekawe, swoją drogą, czy opieką psychologa objete zostało dziecko, czy rodzina, bo jeśli tylko dziecko, to rzeczywiscie mało sad
        • gajmal Re: wywiadówka 15.03.13, 12:34
          Jak nie ma innego wyjścia to ja powiedziałabym rodzicom tego chłopca, że jeżeli jeszcze raz dotknie mojego dziecka to pójdę zgłosić to na policję.
          • aga_sama Re: wywiadówka 15.03.13, 21:50
            1. Każdy przejaw agresji tego dziecka zgłaszać pisemnie do dyrekcji szkoły! Każdy, w 2 egzemplarzach, z kopią poświadczoną dla autora!
            2. Jak się zbierze więcej skarg, na piśmie poprosić dyrektora, żeby wystąpił do sądu rodzinnego o ustanowienie kuratora dla rodziny.
            3. Rodziców delikwenta poinformować o realnej możliwości ingerencji kuratora i sądu rodzinnego w ich życie domowe i metody wychowawcze.
            4. wystąpić do dyrekcji o zorganizowanie zajęć dla dzieci, jak mają postępować w takich sytuacjach oraz dla nauczycieli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka