Dodaj do ulubionych

nastolatek i podróż autobusem

15.07.13, 14:15
Chcę wysłać niemal 15-latka samego autobusem. Będzie jechał około 7 godzin, w ciągu dnia. Kiedy usłyszała o tym moja mama była przerażona. Oczywiście "zrobię, jak zechcę", ale czy taka podróż faktycznie niesie za sobą jakieś ryzyko?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 14:49
      Hm... pójdzie do toalety na dworcu w czasie postoju i się zgubi?!
      Wyluzuj.
      • andaba Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 14:53
        Takie samo ryzyko, jak wtedy, gdy jedzie z nim osoba dorosła, wypadek może się zdarzyć zawsze.
        Ja wysyłam dzieciaki na ferie autobusem od pierwszych klas podstawówki.

        Bez przesady, dawniej dzieciaki w tym wieku wyjeżdżały do szkół średnich dojeżdżając po kilka godzin i mieszkając miesiącami w internatach, dla mnie 15-latek to zupełnie samodzielny człowiek.
        • triss_merigold6 Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 15:17
          Bardziej bałabym się pkp. Odkąd rozbito pkp na fefnaście spółek, panicznie boję się jazdy pociągiem.
          • angazetka Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 15:36
            Albowiem?
          • triss_merigold6 Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 15:45
            Albowiem pociąg potrafi stać znienacka w szczerym polu i tak stać kilka godzin bez uzasadnienia i informacji o co kaman. Zaliczyłam coś takiego parę lat temu jak jechałam z synem nad morze i nigdy więcej. Był środek lata, tory nie zamarzły, nie zalało ich, pociąg miał ponad 4 godziny spóźnienia.
            • verdana Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 16:09
              Też zaliczyłam, ale niebezpieczne to dla 15 latka nie jest. Chyba, ze umrze z nudów.
            • angazetka Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 17:12
              1. W dobie komórek to nie dramat.
              2. Jak to się ma do podziału PKP?
              3. Jeżdżę pociągami intensywnie (kilka razy w miesiącu od ponad dekady), stanie w polu kilka godzin zdarzyło mi się RAZ. Nudno było, zagrożeń jednak nie niosło.
              • triss_merigold6 Re: nastolatek i podróż autobusem 16.07.13, 11:21
                Doprawdy, nuda była moim najmniejszym problemem.
                Byłam z pięciolatkiem, po całej nocy w pociągu toalety wyglądały... no, jak w pkp. Zero Warsa. Całe szczęście mam prl-owski nawyk zabierania picia i jedzenia na drogę, bo w pociągu rano kupić nie mogłam. Na miejsce docelowe dotarliśmy z dużym opóźnieniem, byłam wykończona po kilkunastogodzinnej podróży.
                Nigdy więcej.
                • morekac Re: nastolatek i podróż autobusem 16.07.13, 13:03
                  15-latek to nie 5-latek.
            • morekac Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 20:40
              To na pewno był napad. wink
              Taki jak na Dzikim Zachodzie - kowboje, rewolwery i złoto w wagonie pocztowym...
          • atteilow Re: nastolatek i podróż autobusem 24.07.13, 20:58
            no tak, sama sie boisz jazdy pociagiem ale innym prawa do strachu odmawiasz. Babcia chłopaka boi się o niego jadacego autobusem. Każdy ma swoje lęki i fobie.
            • triss_merigold6 Re: nastolatek i podróż autobusem 26.07.13, 08:47
              Nienie. Ja się nie boję jazdy pociągiem. Ja się boję PKP.
    • angazetka Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 15:36
      Litości. Nie, nie niesie.
      • verdana Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 15:42
        Oczywiście, ze niesie. Piętnastolatek, wsadzony do autobusu w jednym miejsu nie jest na tyle dojrzały, aby po 7 godzinach wysiąść w innym. Zgubi się w autobusie.
        Autobusem, z Warszawy do Olsztyna, puszcałam dzieci w wieku lat 6 i 9, o ile pamietam.
        • beatulek Re: nastolatek i podróż autobusem 18.07.13, 14:37
          W życiu nie wsadziłabym 6-latka ani nawet 9 latka w PKS z Warszawy do Olsztyna!!!!
          15 latka puściłabym pod warunkiem, że będzie ze mną w kontakcie telefonicznym.
          • verdana Re: nastolatek i podróż autobusem 19.07.13, 09:40
            No tak, bo `5 latek bez kontaktu sobie nie poradzi...
            • verdana Re: nastolatek i podróż autobusem 19.07.13, 09:41
              15-latek oczywiście.
              Rozumiem, ze nastolatek powinien zadzwonić, jak dojeszie. Ale naprawdę, pozwólmy osobie w tym wieku dorastać i robić coś samodzielnie, bez nieustannej kontroli.
    • aniaturek0409 Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 17:22
      Ja swojego 11 latka wysłałam busem do babci. Jechał sam prawie tysiąc kilometrów przez 15 godzin. Ani w kiblu ani w busie się nie zgubił. Nikt też busa po drodze nie zatrzymał w celu porwana mojego dziecka.
      A jakie argumenty przedstawiła Twoja matka? Że co niby w tym niebezpiecznego skoro jedzie z punktu a do punktu b? Do tej pory piętnastolatki jeżdżą same czasami daleko do szkoły i są w internacie. Ja od 14 roku dojeżdżałam do internatu a mama wtedy nie miała telefonu więc nawet nie mała jak sę upewnić czy cała dojechałam i dopiero po tygodniu jak wracałam to wiedziała że jestem cała i zdrowa i jakoś dałyśmy radę to przeżyć przez klika lat.
    • circa.about Re: nastolatek i podróż autobusem 15.07.13, 21:24
      Moja 12-letnia córka właśnie odbyła 15-godzinną, głównie nocną podróż z Gdańska do Bremen.
      Nikt jej nie porwał, nie zgubiła się, narobiła tylko rabanu w środku nocy przy przekraczaniu granicy (mieli kontrolę), bo nie mogła znaleźć w torbie paszportu smile.
    • gopio1 Re: nastolatek i podróż autobusem 16.07.13, 16:21
      Ja chciałam w tym roku tak wysłać 10,5-latka, tyle, że pociągiem. Moja teściowa spanikowała, powiedziała, że za mały, że ktoś go zagada, przejedzie stację, okradnie, porwie, zostawi rzeczy w pociągu... Przekonała mnie, że bezpieczniej autobusem właśnie, szczególnie, że możesz poprosić kierowcę, żeby miał na niego oko. Ostatecznie syn sam nie pojechał, bo trafił się transport samochodem, ale nie miałam większych obiekcji. Z 15-latkiem to już w ogóle nie ma o czym mówić.
    • mojemieszkanie24 Re: nastolatek i podróż autobusem 17.07.13, 19:01
      nie wierzę na serio w co czytam. Rozumiem, że ktoś może się bać puścić dziecko 10 letnie pociągiem w taką podróż ale 15 latka... autobusem ? Ludzie... Do szkoły też odprowadzasz ?
    • kocianna Re: nastolatek i podróż autobusem 18.07.13, 06:47
      Ja właśnie zastanawiałam się nad wysłaniem 8-latki autobusem, 300 km. Babcia powiedziała, że nie weźmie na siebie takiej odpowiedzialności (a autobus jedzie z punktu A do punktu B bez przystanków) i trzeba było wysłać po dzieciaka samochód. Poza tym moja 8-latka była już "nadawana" samolotem - tam jest co prawda opieka stewardessy, ale na lotnisku jednak można się zgubić...
      • olga727 Re: nastolatek i podróż autobusem 18.07.13, 07:48
        kocianna napisała:

        > Ja właśnie zastanawiałam się nad wysłaniem 8-latki autobusem, 300 km. Babcia po
        > wiedziała, że nie weźmie na siebie takiej odpowiedzialności (a autobus jedzie z
        > punktu A do punktu B bez przystanków) i trzeba było wysłać po dzieciaka samochód

        Wiesz co,nie dziwię się babci,że nie chce wziąć odpowiedzialności.Zwracając uwagę na to,jaki "styl jazdy" jest w Rosji,to na pewno nie wysłałabym dziecka samego i to jeszcze tyle kilometrów samego.Pomyślałaś o ewentualnym wypadku;Co wtedy mała by zrobiła ileś kilometrów od domu,a jeszcze nie u babci ?
    • luska1973 Re: nastolatek i podróż autobusem 18.07.13, 09:30
      W tym wieku to jeździłam na wakacje z koleżankami pod namiot przez pół Polski.
    • budzik11 Re: nastolatek i podróż autobusem 18.07.13, 11:36
      To pytanie serio czy dla jaj? Przecież za 3 lata ten młody człowiek będzie już pełnoletni. Nad 8 czy 10-latkiem bym się zastanawiała, ale nad 15-latkiem??
      Swoją drogą to jakiś czas temu na innym forum czytałam podobny wątek - 15-latek miał jechać pociągiem pośpiesznym z Łodzi do W-wy (ok. 1h podróż) do swoje starszej o 2 lata dziewczyny na weekend. Mama wiedziała, że będą uprawiali seks (uznawała, że jest wystarczająco dojrzały), ale bała się, czy sobie synek poradzi w pociągu...
      • ciociacesia pociagi 18.07.13, 15:33
        sie jednak zle ludziom kojarzą. moja kolezanka jako studentka bała sie jezdzic pociagami. to bylo w czasie słynnej sprawy dziewczyny wyrzuconej z pociągu
        • angazetka Re: pociagi 19.07.13, 09:50
          Szczęśliwie sprawy nie znam, poza tym - hm, jednostkowy przypadek jako powód do bania się?
          • verdana Re: pociagi 19.07.13, 12:41
            A jeśli kogoś zgwałcili na ulicy - nie wypuszczamy juz nigdy dziecka z domu?
            • angazetka Re: pociagi 19.07.13, 12:51
              I same też nie wychodzimy!
              • ciociacesia zasadniczo pocagi osobowe 19.07.13, 13:54
                jeszcze stosunkowo nie dawno ciezko porównac z ulica na ursynowie. raczej byłaby to ulica na głebokiej pradze jesli juz mamy trzymac sie ulicznej analogii
                • ciociacesia i nie twierdze zeby nimi nie jezdzic tylko 19.07.13, 14:07
                  zeby miec swiadomosc pewnych zagrozen i ze fobie tez niektórzy mogą miec. autobusy długodystansowe jednak jawia sie jako stanowczo bezpieczniejsze
              • tititu Re: pociagi 24.07.13, 12:33
                > I same też nie wychodzimy!

                Wychodzimy, jasne, że wychodzimy czując dreszczyk emocji, że może mamy szansę jeszcze się załapać na coś innego niż kradzież portfela tongue_out

                Niebezpieczeństwa czyhające w podróży na 15 latka? Takie jak na dorosłego - że jak za dużo wypije i wypali to będzie mu niedobrze a z nim współpasażerom.
            • olga727 Re: pociagi 19.07.13, 15:24
              verdana napisała:

              > A jeśli kogoś zgwałcili na ulicy - nie wypuszczamy juz nigdy dziecka z domu?

              Może i wypuszczamy,ale jesteśmy bardziej ostrożni,niż przed tym napadem na kogoś innego.
              • verdana Re: pociagi 19.07.13, 17:10
                Ale przecież gwałty się zdarzją, samochody mają wypadki (autobusy też), samoloty spadają, kieszonkowcy kradną - to nie są zjawiska nowe. Trzeba o nich wiedzieć, trzeba podejmować podstawowe środki ostrożności, ale organizowanie sobie życia wokoł tego, zę ktoś gdzieś padł ofiara przestępstwa - to absurs.
                • olga727 Re: pociagi 19.07.13, 17:35
                  verdana napisała:

                  > Ale przecież gwałty się zdarzją, samochody mają wypadki (autobusy też), samolot
                  > y spadają, kieszonkowcy kradną - to nie są zjawiska nowe. Trzeba o nich wiedzie
                  > ć, trzeba podejmować podstawowe środki ostrożności, ale organizowanie sobie życ
                  > ia wokoł tego, zę ktoś gdzieś padł ofiara przestępstwa - to absurs.

                  Skoro zdarzają się wypadki,to już jest powód aby dzieci nie puszczać samych w dłuższą podróż.Przynajmniej do wieku końca szkoły podstawowej.
                  • angazetka Re: pociagi 19.07.13, 18:55
                    Czy wypadki zdarzają się częściej tym pociągom, którymi jadą piętnastolatki bez opieki?
                    • verdana Re: pociagi 19.07.13, 19:00
                      No własnie. Nie wypuszczać 5 latka samego z domu, bo wypadki sie zdarzają? A 18-latkom się nie zdarzają?
                      • verdana Re: pociagi 19.07.13, 19:00
                        15-latka oczywiście
                    • olga727 Re: pociagi 19.07.13, 19:18
                      angazetka napisała:

                      > Czy wypadki zdarzają się częściej tym pociągom, którymi jadą piętnastolatki bez
                      > opieki?

                      Jak mam to rozumieć ? wink
                      • verdana Re: pociagi 19.07.13, 19:25
                        Że wypadek, w którym zostanie poszkodowany nastolatek, moze się zdarzyć nawet wtedy, gdy na sasiednim siedzeniu będzie mama, a z tyłu ojciec, dziadek i trzech kuzynów.
                        • olga727 Re: pociagi 19.07.13, 19:50
                          verdana napisała:

                          > Że wypadek, w którym zostanie poszkodowany nastolatek, moze się zdarzyć nawet w
                          > tedy, gdy na sasiednim siedzeniu będzie mama, a z tyłu ojciec, dziadek i trzech
                          > kuzynów.

                          Nie powiesz mi,że nastolatek(14 lat+) podróżujący samodzielnie,będzie reagować(w trakcie wypadku/napadu itp."akcjach") w identyczny sposób,jak dużo młodsze dziecko-również podróżujące samotnie. wink
                          • morekac Re: pociagi 19.07.13, 20:20
                            A bo to wiadomo, jak kto będzie reagował w razie wypadku?
                            • verdana Re: pociagi 19.07.13, 20:39
                              Poza tym ja bym w takim razie 15-latka nawet do szkoły nie wysłała - w szkole też bywają wypadki. No i nie zostawiała samego w domu, moze byc pozar. Nie wysyłała samego na miasto - tam to dopiero o wypadek łatwo...
                              • 3-mamuska Re: pociagi 19.07.13, 21:36
                                Jako 14-latka poszłam z koleżanka na pielgrzymkę. Niby miał mieć na nas oko ksiądz który prowadził chór dziecięcy.
                                Wtedy wracalysmy z Częstochowy autobusem do naszego miasta pod Wrocławiem.
                                Rok pózniej poszłam sama z kuzynka z Wrocławia do Częstochowy.
                                Wróciliśmy pociągiem z innymi fajnie było. Cały pociąg młodych ludzi śpiewanie śmiech.
                                We Wrocławiu przesiadka na ostatni pociąg do nas , ze stacji fo domu same dotarliśmy około 2 nad ranem.

                                A ty sie boisz o 15-latka?
                                -----------------------
                                Myśl o tym co mówisz...
                                Nie mów tego co myślisz...
                              • olga727 Re: pociagi 20.07.13, 13:20
                                verdana napisała:

                                > Poza tym ja bym w takim razie 15-latka nawet do szkoły nie wysłała - w szkole t
                                > eż bywają wypadki. No i nie zostawiała samego w domu, moze byc pozar. Nie wysył
                                > ała samego na miasto - tam to dopiero o wypadek łatwo...

                                A wysyłałaś do szkoły - po co ? Trzeba było zorganizować nauczanie domowe,przez cały okres nauczania,a co tam tongue_out
                                • verdana Re: pociagi 20.07.13, 15:30
                                  Ja wysyłałam autobusem, to i do szkoły się odwazyłam.
                                  • olga727 Re: pociagi 20.07.13, 20:41
                                    verdana napisała:

                                    > Ja wysyłałam autobusem, to i do szkoły się odwazyłam.

                                    Moje do szkoły autobusem jeżdżą,czyli odważna jestem ?! wink
                            • olga727 Re: pociagi 20.07.13, 13:17
                              morekac napisała:

                              > A bo to wiadomo, jak kto będzie reagował w razie wypadku?

                              Wystarczy użyć wyobraźni.wink
                              • morekac Re: pociagi 21.07.13, 20:51
                                Nie, nie wiesz, jak zareaguje twoje dziecko w razie wypadku. Co gorsza - nie wiesz, jak sama zareagowałabyś w takiej sytuacji.
                                • verdana Re: pociagi 21.07.13, 21:28
                                  Moje dziecko w wieku lat 19 siedziało przy stoliku w restauracji, gdy dwa stoliki dalej na jego oczach zastrzelono faceta. Znając syna, sądziłabym, ze się przestraszy, będzie miał koszmary, czy co. Syn zadzwonił do mnie, że była strzelanina, ale jest bezpieczny i w ogóle wydarzenie na niego nie wpłynęło. A zupełnie drobne wypadki - bardzo.
                                  Ludzie sa nieprzewidywalni.
                                • olga727 Re: pociagi 21.07.13, 21:39
                                  morekac napisała:

                                  > Nie, nie wiesz, jak zareaguje twoje dziecko w razie wypadku. Co gorsza - nie wi
                                  > esz, jak sama zareagowałabyś w takiej sytuacji.

                                  To zależy czy:byłyby z nami(rodzicami),czy same ? Powiem taki przykład z niedawnej przeszłości: z szopy urwał się 1,5 roczny byk i biegał po podwórku "na oślep"(ok.17)-potem nie mogłam ich do wieczora uspokoić. To był też nagły wypadek i dał jasny obraz ich potencjalnego strachu z innego wypadku. sad
                                  • morekac Re: pociagi 23.07.13, 23:19
                                    Żebyś się kiedyś nie zdziwiła... Pewnie, że w twojej obecności nie zrobią nic, żeby sobie z czymś niespodziewanym poradzić - ostatecznie od zaganiania byków mają mamę...
                                    • olga727 Re: pociagi 24.07.13, 21:19
                                      morekac napisała:

                                      > Żebyś się kiedyś nie zdziwiła... Pewnie, że w twojej obecności nie zrobią nic,
                                      > żeby sobie z czymś niespodziewanym poradzić - ostatecznie od zaganiania byków
                                      > mają mamę...

                                      Ty nie wiesz o czym mówisz.Grubo się mylisz:od zaganiania byków są mężczyźni.Czy ty widziałaś byka urwanego z uwięzi ? Chyba nie.uncertain
                                      • morekac Re: pociagi 26.07.13, 07:42
                                        Czy ja dzieciom każę zaganiać byka? Przeprowadziłabym ewakuację i chyba zadzwoniła na jakiś numer alarmowy. Skoro straż pożarna zajmuje się dorywczo kotami na drzewach i szerszeniami, to może zajęliby się bykiem? wink
                                        • olga727 Re: pociagi 26.07.13, 16:01
                                          morekac napisała:

                                          > Czy ja dzieciom każę zaganiać byka? Przeprowadziłabym ewakuację i chyba zadzwon
                                          > iła na jakiś numer alarmowy. Skoro straż pożarna zajmuje się dorywczo kotami na
                                          > drzewach i szerszeniami, to może zajęliby się bykiem? wink
                                          >
                                          Nic z tych rzeczy,tzn.Żadnych telefonów alarmowych;wystarczy mąż i sąsiad wink Taka ucieczka byka,to prawie jak hiszpańska Pampeluna (jeśli wiesz o czym mówię ) wink Straż Pożarna może zająć się: kotami,gniazdem os/szerszeni,wężami w obejściu ale nie uciekającymi z obory zwierzętami.
                                          • morekac Re: pociagi 26.07.13, 19:30
                                            De facto nie chodzi o to, kto zagania, tylko kto wdraża procedurę alarmową... Myślę, że gdyby dzieci były same w domu, mogłyby wpaść na rozwiązanie problemu typu 'jak wsadzić byka na jego miejsce bez narażania swojego życia' (chociażby dzwoniąc pod jakiś numer alarmowy i wzywając pomoc - dlaczego nie?) - ale dopóki mają ciebie w zasięgu wzroku - ty jesteś ich ratownikiem, więc prostu nie muszą się przeciążać główkowaniem. Dzieci w sytuacjach trudnych bez ciebie mogą zachowywać się całkiem inaczej niż się tobie wydaje...
                                            • olga727 Re: pociagi 26.07.13, 20:31
                                              morekac napisała:
                                              gdyby dzieci były same w domu, mogłyby wpaść na rozwiązanie problemu t
                                              > ypu 'jak wsadzić byka na jego miejsce bez narażania swojego życia' (chociażby d
                                              > zwoniąc pod jakiś numer alarmowy i wzywając pomoc - dlaczego nie?) - ale dopóki
                                              > mają ciebie w zasięgu wzroku - ty jesteś ich ratownikiem, więc prostu nie musz
                                              > ą się przeciążać główkowaniem. Dzieci w sytuacjach trudnych bez ciebie mogą za
                                              > chowywać się całkiem inaczej niż się tobie wydaje...

                                              Te zwierzaki,wybiegają (urwane z łańcucha) tylko wtedy gdy drzwi obory są otwarte na oścież.W innej sytuacji zwierzak robi bałagan w oborze,ale nie ucieka. Gdy ostatnio uciekł,to właśnie młodsza córka nas zaalarmowała o zdarzeniu,tylko pomyliła płeć zwierza (bo to było dość daleko od szopy).Zwierz był wielkości dorosłej krowy wink czyli dla dziecka-(choć zaznajomionego z tym gatunkiem) to jednak duże zwierzę,które ma dużą siłę. A teraz wracając do głównego tematu:nastolatek/mniejsze dziecko w podróży pociągiem i zdarza się wypadek taki jak ten w Hiszpanii: jakbyś się czuła,gdyby twojemu młodszemu dziecku podróżującemu samodzielnie coś się stało w takim wypadku ?
                                              • sisi332 Re: pociagi 26.07.13, 21:46
                                                Jesli dziecko samo podrozowaloby pociagiem i zdarzylby sie nie daj bog wypadek jak ten w Hiszpanii wiedzialabym, iz nie bylo w tym mojej winy - przeciez moja obecnosc podczas wypadku niczego by nie zmienila. Ja obwinialabym sie gdyby np. wpadl pod pociag skracajac sobie droge przechodzac przez peron. Przeciez gdybym tam byla zabronilabym czegos takieo mojemu dziecku i tragedia by sie nie wydarzyla! Naprawde, uwazam, iz nalezy dmuchac na zimne i oszczedzac tych ryzykowniejszych podrozy itp. Zaraz odezwa sie osoby, ktore powiedza, iz dziecku krzywda stac sie moze wszedzie, nawet w domu mozna przeciez poslizgnac sie np. i zabic!!! Tak, ale tu chodzi o minimalizowanie ryzyka i nie narazanie dzieciaka na nie!
    • szamanta Re: nastolatek i podróż autobusem 20.07.13, 17:06
      Ale wy sie nad tymi nastolatkami pierniczycie!!pozniej wyrastajatakie niemotey i nicponie zaleknione,ktore nic nie potrafią ,i sobie w jakimkolwiek miejscu bez mamusi dac rady nie mogą
      Moje od malego jezdzily i lataly to bez naninczenia,teraz dwie najmlodsze rowniez kilka tys km stąd wyruszyly w podroz,starsze wczesniej tez od wielu lat zaliczająturne rowniez bez naszego towarzystwa
      Debatowac czy 15 latka wyslac w 7 h podroz to smiech na sali
      A czy pks,czy pkp,czy bus, czy smolot toz to co za roznica?haalloo? piszemy o starym koniu 15 l.niech ze chociaz powoli stopniowo odpowiedzaialnosci i samodzielnosci,i wyzwan sie uczy
      Trzymajcie dluzej dzisiejszych małolatów i nastolatkow pod spodnicą,to juz calkiem brak zaradnosci uszami sie bedzie wylewać
      • olga727 Re: nastolatek i podróż autobusem 20.07.13, 20:38
        1.Ile lat mają te najmłodsze ?
        2. Jaki wiek masz na myśli,pisząc"małolaty" ?
        • szamanta Re: nastolatek i podróż autobusem 20.07.13, 23:54
          Olga 727 Oojj kochana, widze po twoich wypowiedziach ze jestes okrutnie przewrazliwiona i generalnie na NIE pod wzgledem wyjazdow dzieciakow gdzies w podróz,(mowa w tym temacie o 15 latku buuahahah -duzy chlopa nie male dzidzi,brecha mam)wiec co bym nie napisala i tak wnioskuje ,ze bedziesz odbijac pileczke i moralizowac jaka to bezmyslnosc z naszej strony ,ze dzieci OD MALEGO puszczamy w świat (doslownie) Prawne wymogi są spelniane zaleznie od kraju i jego restrykcji.
          Powiem tyle ,ze kazde jak na swoj wiek jest ponad wiek usamodzielnione,intelektualnie niczym sie od rowiesnikownie wyrozniają,ale pod wględem obycia, samodzielnosci ,zaradnoisci,odpornosci na stres widze duzy przeskok w gore i tyle
          Tak wiec zawsze apeluje, aby dzieci od najmlodszych lat jak tylko sie da hartowac ,wysylac w podroze krok po kroku, bo wrzut na gleboką wode po kilkunastu latach moze powodwac wstrząc-a to nie polecam
          Pod kloszem zachuchane pociechy ,zalęknione, trzymane za raczke, gdzie wszystko trzeba im paluszkiem wskazac w zyciu zginą ,przerosnie ich rzecywistość,wiecznie nianczenie kiedys sie konczy,im wczesniej tym lepiej dla niego samego, tyle

          ad.1 NAJMLODSZE DWIE MAJĄ 3L.i 9l
          ad2. Pisząc malolaty mam na mysli wczesny wiek szkolny do nastoletniego
          • olga727 Re: nastolatek i podróż autobusem 21.07.13, 08:07
            Ja nie jestem przeciwna posłaniu 15- latka,ale młodszych. wink Jak moja będzie mieć 16 lat,to wtedy będę się zastanawiać wink Na razie ma 9 lat(młodsza 6 lat) i nie uważam,aby ten wiek,był odpowiedni,aby wysłać dziecko w znacznie dalszą drogę.
            Twoje dzieci,to rób z nimi co chcesz. wink
      • sisi332 Re: nastolatek i podróż autobusem 23.07.13, 22:43
        Tak sie smiejecie w wiekszosci z autorki watku, ale szczerze przyznam, ze ja tez zastanawialabym sie, czy mozna wyslac 15-latka samego w podroz. Ile to juz wypadkow bylo z udzialem nastolatkow?! Kojarzycie bodajze gimnazjalistk,e ktora idac do szkoly przechodzila pod pociagiem a ten akurat ruszyl i amputowal jej obydwie nogi?!!! Dziewczyna bedzie kaleka do konca zycia. Chodzi mi o to, iz mlode osoby nie potrafia jeszcze trafnie analizowac sytuacji a stad krok do tragedii. Oczywsiscie, nie jestem za "trzymaniem po kloszem", uwazam, iz nalezy uczyc samodzielnosci, ale tragedie sie zdarzaja i zaden rodzic nie myslal, ze trafi akurat na jego dziecko.
        • morekac Re: nastolatek i podróż autobusem 23.07.13, 23:16
          Kojarzycie bodajze gimnazjalistk,e ktora idac do szkoly przechodzila pod pociagiem a ten akurat ruszyl i amputowal jej obydwie nogi?!
          Nie kojarzę. Ale to chyba dowód, że dzieci nie należy puszczać do szkoły...
          • sisi332 Re: nastolatek i podróż autobusem 23.07.13, 23:35
            Nie, nie dowod, ze nie nalezy puszczac do szkoly, ale ze nalezy na takiego osobnika (nastoletniego) jeszcze uwazac. Mlodzi ludzie naprawde bardzo czesto narazaja sie na bardzo duze ryzyko. A co jesli pociag ruszy gdy nastolatek akurat do niego wsiada (bedac bez opieki)?!!! Ja tak zawsze mysle. Juz naprawde wolalabym puscic w podroz dziecko autobusem.
            Mam dwojke dzieci (7 i 8 lat), sa bardzo samodzielne, ale mimo wszystko uwazam bardzo na nie.
            I naprawde daleko mi do mamuski, ktora wychowuje na "ciote" nie majaca pojecia o zyciu. Stawiam na samodzielnosc ale dozowana i dawkowana stopniowo.
            • angazetka Re: nastolatek i podróż autobusem 24.07.13, 09:42
              A jak będzie wsiadał pod opieką, a pociąg nagle ruszy? Coś to zmieni? Wypadki się zdarzają i nie zapobiegniemy im, trzymając dzieci do dorosłości pod kloszem.
            • morekac Re: nastolatek i podróż autobusem 24.07.13, 09:58
              Nie piszemy tu o 7 i 8 latku, ale o kimś, kto ma lat 7+8.
              Równie dobrze (a może nawet bardziej) odbije mu w drodze do szkoły, w towarzystwie rówieśników, niż wtedy, kiedy będzie jechał sam, zdany wyłącznie na siebie (i będzie doskonale o tym wiedział).
              Zasadniczo uważam, że nastolatek jest najrozsądniejszy sam, a nie w towarzystwie kolegów czy koleżanek - za to dobrze zastanowiłabym się nad puszczaniem 15-latka (czy -latki) w towarzystwie dobrego kumpla czy kumpeli.
            • jola_ep Re: nastolatek i podróż autobusem 24.07.13, 14:37
              > A co jesli pociag ruszy gdy nastolatek akurat do
              > niego wsiada (bedac bez opieki)?!!! Ja tak zawsze mysle.

              Taki to los matczyny, że często zamartwia się różnymi prawdziwymi i wyimaginowanymi niebezpieczeństwami. Mamy inne wyjście?

              W tym przypadku występuje ten drugi typ (raczej): konduktor wysiada na każdej stacji, upewnia się, że wszyscy wsiedli, daje sygnał dla maszynisty (także gwizdkiem) i dopiero wtedy pociąg rusza.
              Owszem, mogłoby się zdażyć nieszczęście, ale równie niebezpieczne są autobusy, a także prywatne samochody. Owiezienie nastolatka autem zamiast puszczenie samopas pociągiem IMHO jest bardziej niebezpieczne.

              Poza tym nastolatki "w stanie samodzielnym" są naprawdę bardzo rozsądne.

              > Stawiam na samodzielnosc ale dozowana i dawkowana stopniowo.

              Dokładnie. A w wieku 15 lat możemy już rozszerzyć samodzielność na podróże autobusem czy też pociągiem smile (te ostatnie znam lepiej i w związku z tym ufam bardziej wink

              Pozdrawiam
              Jola
          • sisi332 Re: nastolatek i podróż autobusem 23.07.13, 23:37
            A tu masz link, aby nie bylo, ze zmyslam...
            www.siepomaga.pl/r/papilotki-dla-ewy
            • morekac Re: nastolatek i podróż autobusem 24.07.13, 09:58
              Ależ nigdy tego nie twierdziłam.
          • olga727 Re: nastolatek i podróż autobusem 24.07.13, 21:25
            morekac napisała:

            > Nie kojarzę. Ale to chyba dowód, że dzieci nie należy puszczać do szkoły...

            To nie puszczaj swoich dzieci samych,tylko je zawoź pod szkołę i stamtąd odbieraj.
            • sisi332 Re: nastolatek i podróż autobusem 25.07.13, 23:05
              Wiecie, kazdy rodzic postepuje tak jak uwaza. Jeden pozwala na wiele, inny bojac sie o dziecko stawia mu pewne ograniczenia. Ja np. boje sie bardzo o swoje dzieci, wiem jednak, iz zabraniajac im wszystkiego skrzywdze je gdyz nie beda nauczone samodzielnosci. I tak moje dziewczyny majac lat 7 i 8 wychodza juz same na dwor (puszczalam je same juz w zeszlym roku). Staram sie jednak to wychodzenie w miare ograniczac, tzn. zabieram sie z nimi najczesciej jak tylko sie da. Czasem mowie, iz na dwor nie moga isc. Na moje pytanie "dlaczego?" odpowiadam - "Nie chce, zebyscie sie wloczyly". Moje dzieci to rozumieja, czesto rozmawiamy np. o kolezankach, ktorych matki w ogole nie pilnuja i dzieci te spedzaja same cale dnie na dworze.
              Uczac swe dzieci samodzielnosci puszczam je po drobne sprawunki do sklepu, rowniez po rzeczy, ktore nalezy zwazyc (jakies owoce, warzywa) lub zapytac sprzedawczynie.
              Sa oczywiscie rodzice, ktorzy uwazaja, iz dziecko lat 7 czy 8 jest zbyt male by wychodzilo samo. No i wlasnie z tego powodu mam watpliwosci. Moze faktycznie bowiem jestem nieodpowiedzialna matka, ktora naraza swe dzieci na niebezpieczenstwo? Takich rodzicow jest jednak garstka, wiekszosc wypuszcza swe dzieci, nawet jeszcze mlodsze od moich. Dodam, ze mieszkam w bezpiecznym miejscu - tuz przed blokiem jest duzy, nowy plac zabaw, uliczka osiedlowa na samym koncu, dojezdzaja tam juz jedynie "miejscowi". Oczywiscie wpajalam moim dzieciom i robie to nadal, iz nalezy za kazdym razem sie rozgladac gdy przez te ulice przechodza (chca wejsc na plac zabaw trzeba przejsc przez te uliczke). Dookola nie ma zadnej wiekszej ulicy, zadnych torow czy zbiornikow wodnych wiec mysle, ze dzieci mozna juz puszczac same na w miare krotki czas w ciagu dnia. Pisalam juz w tym watku wczesniej, ze jestem za stopniowym wprowadzaniem samodzielnosci.
              Mam jednak swoje fobie i np. nawet jak moje dzieci beda duzo starsze to chyba nie puszcze ich samych (tzn. beze mnie ale ze znajomymi) nad wode. Bynajmniej jak juz pojada to bede umierac ze strachu. Tak juz mam i nie zmienie tego.
              Co do nieszczesnego pociagu z tytulu watku - tez boje sie tego jak cholera i nie zmienie tego. Ajak np. ktos wepchnie (tfu, tfu) moje dziecko pod pociag wjezdzajacy na peron? Tam taki scisk panuje, ludzie nie uwazaja... Albo pociag ruszy gdy dzieciak do niego wsiada...? Nie chodzi mi o strach przed tym, ze zgubi sie w czasie podrozy - w dobie komorek szybko mozna uporac sie z problemem, z reszta takie cos tylko uczy odnajdywanie sie w trudnych sytuacjach. Ja borykam sie z tego typu lekiem ktory wymienilam wczesniej...
              • szamanta Re: nastolatek i podróż autobusem 26.07.13, 11:32
                sisi332 napisała:

                ....... Staram sie jednak to wychodzeni
                > e w miare ograniczac, tzn. zabieram sie z nimi najczesciej jak tylko sie da. Cz
                > asem mowie, iz na dwor nie moga isc. Na moje pytanie "dlaczego?" odpowiadam - "
                > Nie chce, zebyscie sie wloczyly". .......


                To lepiej aby w domu przed tv czy kompem siedzialy zamkniete w 4 scianach, niz na podwórku sobie ganialy,bo ty masz taki pogląd ,aby w domu przesiadywaly zamkniete nudząc sie jak mops kisząc w murach, niz swieze powietrze dawkowaly?
                Dzieci w wieku 7 i 8 lat juz spokojnie same ze szkoly wracają,i towiele dzieci.
                Przesadzacie z tym przewrazliwieniem i fundowaniem dzieciakom zasiedzialego trybu zycia, bo po co mają spacerowac ,ganiac, bawic sie na dworze,niech najlepiej w domu zasiedziale bedą w pokoju przy tobie pod twoim okiem?
                Ruch fizyczny wskazany, dziecko chce wyjsc na pdoowrko polatac ,to nie widze powodu ,aby mu tego zabraniac argumentując to jak piszesz
                W ten sposob okazujesz ze tryb zycia tv i kompem jest lepszy wyjscie na powietrze
                Organiczanie,wychodzenie z dzieciakami jak najczęsciej sie da (bo masz przeciwskazania ,aby same sobie pochodzily)to nie jest zadna nauka samodzielnosci, tylko wrecz przewrazliwionej nadopiekunczosci,wyluzj kobieto.
                Daj wkoncu odetchnąjuz tak dyzum dzieciom(szkolnyym!!!) od twojej obecnosci na kazdym kroku ,sama piszesz ze zabierasz sie znimi najczesciej jak sie da bo sie boisz o nie, bez przesady.
                Ty nie masz potrzeby odetchnąć od dzieci rowniez ,a one ciebie choc tą godzine,aby kazde z was swoimi sprawami sie zajelo? ty sobiecosswojego robic, a dzieci sobie na podworku bawic sie?nie mają kolezanek na osiedlu tylko ty im zastepujesz towarzystwo poza domem?nieustanna kontrola na maksa ile sie da takze nie jest zdrowa, wrecz szkodliwa
                Wg mnie przesadasz,jestes przewrazliwioona i strasznie nadopiekuncza to co opisujesz
                Nie chce ci sie znimi wychodzic to im wywalasz z tekstem ze nie mogą wyjsc bo ty nie zyczysz sobie ,aby sie wloczyly-nonsens.Egozim z twojej strony
                Taa najlepiej niech przed mediami czas wolny spedzają,albo gapiąc sie w sciane a mamcia happy ,ze ma male dzidzi przy sobie
                Nie zgadzam sie z twoim podejsciem i tyle.Pozniej nie dziwota jak duze dzieciaki,nawet nastoletnie wyją a koloniach kiedy pierwszy raz gdzie sie wyrwą zpod skrzydel mamuni,,no ale to juz metody wych zaleknionych rodzicow swoje zrobily.
                Dzieciaki im wczesniej są wdrązane w samodzielnosc, odpowiedzialnosc,nauczane zaradnosci, tym lepiej sobie w zyciu radzą ,tak wiec lepiej sie zatanowic czy szkolne dzieci nalezy traktowac jak 2 latka
                • sisi332 Re: nastolatek i podróż autobusem 26.07.13, 18:40
                  No widzisz, chyba tutaj sie nie zrozumialysmy. Piszesz, iz jestem nadopiekuncza, gdyz czasem zabraniam moim dzieciom wychodzic na dwor aby sie nie "wloczyly". Owszem czasem zabraniam, gdyz nie chce aby wyrosly na dzieciaki, ktore wychowuje podworko. Pozniej takie wpadaja w szemrane towarzystwo, naroktyki, alkohol itd. Moje wychodza same i to bardzo czesto, nie kontroluje ich non stop. Jednak uwazam, ze dzieciom nalezy poswiecac uwage i dlatego czesto chodze z nimi na spacery, jezdzimy na rozne wycieczki, na basen itp. Moje cory z pewnoscia nie siedza w domu z nosem przed monitorem komputera, co to to nie! Duzo jezdza na rowerze, hulajnodze, mysle o kupnie rolek. Ten sprzet jednak tylko pod moja opieka, jeszcze nie mam odwagi puscic ich tak samych.
                  Posiadanie dzieci to nie tylko wysylanie ich bez przerwy z domu aby miec "swiety spoko" (juz uslyszalam cos takiego od jednej z matek).
                  Pisalam tez, ze wysylam je same do sklepu, musza tam zalatwic rowniez "trudniejsze" zakupy jak zwazenie czegos lub poproszenie ekspedientki o sciagniecie czegos z wyzszej polki. Tak sie moim zdaniem uczy samodzielnosci, przeciez pisalam, ze ciagle prowadzenie za raczke i wyreczanie we wszystkim powoduje, iz dziecko wyrosnie na za przeproszeniem "ciote".
                  Moje corki chodza same do szkoly, mysle, ze sa juz na tyle duze iz moga.
                  Wszystko nalezy wyposrodkowac - za duzo swobody nie ale nie popadajmy w skrajnosc i nie asekurujmy dziecka gdzie tylko sie da. W koncu zycia nikt sie za nie nie nauczy.
              • szamanta Re: nastolatek i podróż autobusem 26.07.13, 11:45
                sisi332 napisała:

                > ....Ja borykam sie
                > z tego typu lekiem ktory wymienilam wczesniej...


                Z lękami sie walczy i je minimalizuje lub zupelnie usuwa, ,anie pielegnuje i jeszcze bardziej daje okazje do wzrastania
                Tak ,czy owak kiedy ci w pociąg wsiądzie jak bedą starsze (nastoletnie) ,w autobus tez ,no chyba ze im nianie skolujesz dla nastolatka, twoje lęki jakie bedziesz panicznie dzieciom non stop do glowy wbijac to jeszcze nerwicy im dostarczyc
                Bylas kiedys na peronie? podróżowalas pociagniem?najwyrazniej nawet i to nie, gdybys byla tam choc raz to bys wiedzial, ze pociąg dopiero rusza ,gdy konduktor daje znac (stojąc na peronie ) ze juz wszyscy wsiedli,dopiero po gwizdku pociąg odjezdza.
                Mnie to rozwala ze mowa w temacie jest o 15 latku a tu multum wpisow jakbysmy mowili o przedszkolaku.No ale co sie dziwic, jak teraz nawet stary kon ze szkoly do domu sam tramwajem czy miejskim nie dojedzie tylko trzeba po niego jezdzic .
                Nieporadnosc uszami kipi poprzez wasze ciumkanie
                Wezcie pomyslcie czy czasem to wy nie macie problemow z sobą i ze swoimi lękami, czy nie trzeba tego leczyc w tak duzym stopniu przelewając na kogos wlasną panike ,w tym na dzieci to tez nie jest zdrowe podejscie
              • aka10 Re: nastolatek i podróż autobusem 03.08.13, 02:05
                sisi332 napisała:


                >
                >


                > Mam jednak swoje fobie i np. nawet jak moje dzieci beda duzo starsze to chyba n
                > ie puszcze ich samych (tzn. beze mnie ale ze znajomymi) nad wode. Bynajmniej ja
                > k juz pojada to bede umierac ze strachu. Tak juz mam i nie zmienie tego.

                Duzo starsze??? Mam nadzieje, ze Twoje dzieci albo juz umieja plywac albo na drugi rok na pewno beda umialy.
    • ada828 Re: nastolatek i podróż autobusem 02.08.13, 19:03
      Na szczęście dorastałam w innych czasach i mam za sobą wycieczkę do Włoch z nad Bałtyku autokarem. Od ukończenia 16. lat mam w pamięci freski Giotta w Asyżu, Rzym i Watykan, a dalej Pompeje (choć już nie Neapol) no i Capri.
    • aga.aga21 Re: nastolatek i podróż autobusem 09.08.13, 23:56
      Tak mój syn 14 letni podróżował do Włoch nie było problemu podpisałam zgodę na przejazd nieletniego , był na stronie autokary24.pl i tam zamówiłam bilet.
      • nika_j Re: nastolatek i podróż autobusem 12.08.13, 14:07
        A to już zalezy od przewoźnika. Wiekszość solidnych przewoźników nie zabierze za granicę nieletniego poniżej 16 lat samego, nawet z upoważnieniem. Do 16 lat powinien podróżować za granice z osobą dorosła, a jesli to nie jest prawny opiekun, wtedy upoważnienie. Niektórzy prywatni przewoxnicy w kraju tez niechętnie widza nieletnich podóżujących samodzielnie.
        • nika_j Re: nastolatek i podróż autobusem 12.08.13, 14:19
          Żeby nie było - moja młoda (lat 15) ostatnio sama wróciła z żaglówek, bo nie chciało jej się czekać, az ojciec zda jacht, jako że była umówiona na wieczór z kumpelami. Sama dotarła tam na dworzec, kupiła sobie bilet i dojechała do domu bez żadnego problemu. Ale to stara harcerka, zaprawiona w podróżowaniu wszelakim (i z dostępem do GPS wink )
          Syn z kolei, który pierwszy raz samodzielnie przez całą Polskę jechał w wieku lat 16 (jakoś tak wyszło, choć nie z powodu niańczenia go), oczywiście nie znalazł w nocy miejsca, gdzie miał się przesiąść i się spóźnił na przesiadkę, ale o tym dowiedziałam się po jego powrocie smile Jakoś sobie poradził, jak widać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka