Dodaj do ulubionych

Jacy są rodzice

07.09.13, 11:47
dzieci w klasie/grupie waszego dziecka? Mili, gburowaci, roszczeniowi, pieniacze, pomocni, działacze, zarozumiali, uśmiechnięci, bierni ...można długo wyliczać, ale mam wrażenie, że obecnie coraz ważniejsze staje się z jakimi rodzicami ma się do czynienia.
Obserwuj wątek
    • iin-ess Re: Jacy są rodzice 07.09.13, 14:34
      Głównie bierni..
    • gopio1 Re: Jacy są rodzice 07.09.13, 15:40
      U syna (5 klasa) - z dużym poczuciem humoru, rozgadani (od początku kończymy zebrania jako ostatni w szkole), elastyczni, wyrozumiali, bezinteresowni, zaangażowani, zżyci (życie towarzyskie pozaszkolne kwitnie).

      U córki (3 klasa) - nieangażujący się, narzekający, małomówni, niezdecydowani, unikający kontaktów, z dystansem. Wciąż nie rozpoznajemy się nawzajem - kto jest kim, czyim rodzicem, jak ma na imię, a nawet nazwisko...
    • wuwujama Re: Jacy są rodzice 07.09.13, 16:00
      Klasy 1-3 - zabiegani, nieangazujacy sie, nie wymyslajacy niestworzonych atrakcji dla dzieci (i dobrze), w miare zgodni, na zebraniu moglismy rozmawiac o wszystkich problemach dzieci.
      Od 4. klasy nowy sklad dzieci i rodzicow - zabiegani, malo zainteresowani roznymi sprawami szkolnymi (np. problemami z nauczycielami) i nie zorientowani w tych problemach, jakby nieobecni, choc sa dzialacze.
    • monikaa13 Re: Jacy są rodzice 07.09.13, 16:57
      Myślę, że w dużej mierze zależy to jednak od wychowawcy.
    • asia_i_p Re: Jacy są rodzice 08.09.13, 01:55
      A jaka ty jesteś? Miła? Ale czy zawsze? Działaczka? Ale w zastosowaniu do siebie samej już chyba nie brzmi za dobrze?

      Rodzice koleżanek i kolegów mojej córki to równie skomplikowani ludzie jak ja i nijak się nie da ich masowo opisać trzema przymiotnikami.
      • andaba Re: Jacy są rodzice 08.09.13, 09:48
        W której?

        Ja zauważyłam pewną prawidłowość - im młodsze dziecko, tym bardziej roszczeniowi rodzice.
        Zaangażowani też, to fakt, ale chroń nas Boże od tej aktywności... Chcą wszystko, lepsze, więcej, szybciej, juz od razu! Nie bacząc, czy inni rodzice mają ochotę sie angażować czasowo i finansowo.
        Jako osoba, która chodziła do szkoły sprzed pierwszej wojny, nieremontowanej konkretnie od początku właściwie, a mimo to bardzo lubiąca szkołę, uważającą budynek jedynie za nic nie znaczący dach nad głową, nawet jeżeli nie było mowy o zdejmowaniu kurtki zimą i siadaniu w pobliżu okien, wcale nie uważam, że dzieci muszą mieć nowe zasłonki, nową farbę na ścianie co rok, w dodatku w kolorowe obrazki, że muszą mieć wszystko kserowane, że zamiast napisać dytando kupuje się ćwiczenia, w które wpisuje się tylko "trudności ortograficzne", a potem dziwi, że szkoła analfabetów wypuszcza.

        Krótko mówiąc im młodsze dziecko, tym bardziej cierpię chodząc na zebrania. I wiek dzieci tu nie ma nic do rzeczy, dawniej i rodzice pierwszaków byli inni. Przede wszystkim mniej zachwyceni swoimi latotoślami, albo miałam szczęście na takich trafić.
        • przeciwcialo Re: Jacy są rodzice 08.09.13, 10:02
          Święte słowa.
          ja z frakcji stopującej tych nadaktywnych wink
          • michulanka Re: Jacy są rodzice 08.09.13, 11:29
            Słyszę często o rodzicach pieniaczach, którzy właściwie rządzą szkołą.Wypisują listy do kuratorium co w efekcie często daje odwrotny skutek. Z drugiej strony kompletnie bierni rodzice, którzy nawet ochoty nie mają wypowiedzieć się w żadnej kwestii , też bywają irytujący.A czy rodzice waszych dzieci ingerują w układy towarzyskie , na zasadzie nie baw sie z nią/nim bo coś tam?
            • wuwujama Re: Jacy są rodzice 08.09.13, 16:32
              Mnie wkurzaja sytuacje biernosci, czekania az ktos inny zalatwi sprawe. Przykladowo wychowawczyni nie umie powiedziec jakie dni wolne beda w danym roku szkolnym, dyrekcja jeszcze nie ustalila i nie wiadomo kiedy ustali, wszyscy sie wkurzaja, narzekaja, ale jak ktos ma isc z ta sprawa do dyrekcji, nie ma chetnych. Drugi przyklad: brak odpowiedniej organizacji opieki w dniach rekolekcji, czynna tylko swietlica, scisk totalny, za malo nauczycieli, wszyscy narzekaja, ale jak trzeba zebrac sie razem, by pokazac dyrekcji, ze nie jest to problem tylko kilku rodzicow, juz kazdy sie wycofuje. Trzeci przyklad: olewanie przedmiotu przez nauczyciela historii, malo korzystania z cwiczen, podrecznika i atlasu, zadnych zadan domowych, ledwo dwie oceny w semestrze, wszyscy narzekaja, ale zrobic cos konretnego nikt nie ma zamiaru.
              • monikaa13 Re: Jacy są rodzice 08.09.13, 16:45
                Ty zrób.

                Co do rekolekcji to jak niby rodzice mają pomóc, bo nie rozumiem?!

                W liceum miałam nauczycielkę historii u które w semestrze zawsze były tylko 3 oceny, ze sprawdzianów: 3 sprawdziany = 3 oceny = ocena końcowa (średnia). Ale rozumiem, że może być to denerwujące w klasach młodszych.
                • wuwujama Re: Jacy są rodzice 08.09.13, 17:09
                  monikaa13 napisała:

                  > Ty zrób.
                  >
                  No wlasnie robilam i robie.

                  > Co do rekolekcji to jak niby rodzice mają pomóc, bo nie rozumiem?!
                  >
                  Dyrekcja twierdzila, ze tylko mi to nie pasuje, ze dla innych rodzicow nie jest to problemem, wiec o co chodzi? A prawda byla inna, tylko nikt nie chcial sie zaangazowac. Ale jak wywalczylam lepsze warunki, to wszyscy byli zadowoleni i sie cieszyli, ze nareszcie jest normalnie.

                  > W liceum miałam nauczycielkę historii u które w semestrze zawsze były tylko 3 o
                  > ceny, ze sprawdzianów: 3 sprawdziany = 3 oceny = ocena końcowa (średnia). Ale r
                  > ozumiem, że może być to denerwujące w klasach młodszych.
                  Powinny byc oceny ze sprawdzianow, kartkowek, odpytania ustnego, zadania domowego, pracy na lekcji. Niestety im mniej ocen, tym wieksza ma wage ma kazda, wiec trudniej poprawic ocene koncowa.

                  Wkurza mnie, ze pozytywne efekty dzialan dotykaja wszystkich, ale na linie frontu zawsze wysyla sie jedna osobe.
    • kocianna Re: Jacy są rodzice 08.09.13, 20:36
      Bardzo różni. Jest mama "pieniaczka", ale dzięki tej mamie zmieniono nam beznadziejną wychowawczynię świetlicy. Mamy "aktywne" nie oczekują, że wszystkie będą robić to samo, co one, właściwie dobrze się bawią swoją aktywnością i nie potrzebują pomocy.
      Wkurzają mnie tylko rodzice, którzy nic, ale to nic nie robią, nawet składki płacą z opóźnieniem, a ciągle krytykują. Po fakcie, a nie wtedy, kiedy decyzja jest podejmowana (sprawy są omawiane na zebraniach, propozycje rozsyłane mailem, każdy może wnieść uwagi). Że dlaczego ćwiczenia i farby kupione w hurtowni X, a nie Y. Że dlaczego wycieczka do muzeum N. Że dlaczego takie, a nie inne prezenty dla dzieci. Jak jestem kobieta pracująca i co najwyżej dzieciom zamówię przewodnika i autokar, to nie marudzę, że kobiety niepracujące kupiły mojemu dziecku książkę tam, gdzie było bliżej, a nie tam, gdzie taniej, zwłaszcza, że jechały własnym samochodem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka