Dodaj do ulubionych

Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy?

19.08.14, 23:27
Moje pytanie skierowane jest przede wszystkim do rodziców dzieci, które zakończyły pierwszą klasę w tym roku szkolnym.
Zastanawiam mnie program jaki miały ogarnąć? Nie orientuje się w tej tematyce, jednak zaskoczyła mnie opinia poradni w której przeprowadzono badania u na moim synu.
Możecie w skrócie opisać to, czego uczyły się Wasze dzieci w 1 klasie i czego nauczyły się?
Z góry wielkie dzięki.
Obserwuj wątek
    • kanna Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 19.08.14, 23:36
      Liczenie w zakresie 10 + znajomość liter (czytanie, pisanie).

      Z przyrody nie pamiętam.
      • stillgrey Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 10:28
        Faktycznie w podstawie programowej jest liczenie do 10, ale w podrecznikach dzieciaki rozwiazuja zadania z liczbami do 20.

        Moj syn na swiadectwie ma: "Wykonuje w pamieci dodawanie i odejmowanie w zakresie 0-100" a jest to ocena mocno zanizona, bo wykonuje dzialania i na liczbach ujemnych i na milionowych, ale on ogolnie z matmy jest sporo do przodu. Na etapie pierwszej klasy wystarcza spokojnie liczenie w pamieci do 10 i na konkretach do 20.

        Sama znajomosc liter PO pierwszej klasie to natomiast za malo. Dzieciaki musza juz umiec czytac ze zrozumieniem krotkie teksty, przepisywac i pisac z pamieci proste zdania.

        U syna na swiadectwie jest tak: :"Uczen samodzielnie korzysta z pakietow edukacyjnych. Wypowiada sie spontanicznie na dowolny temat, ma bardzo bogaty zasob slownictwa. Czyta tekst zbudowany z krotkich i dlugich zdan, zwraca przy tym uwage na plynnosc i wyrazistosc czytania. Samodzielnie wybiera roznorodne teksty do czytania. Uczen pisze plynnie, czytelnie i bardzo ladnie. Pisze z pamieci trudniejsze wyrazy i dluzsze zdania."

        Niby dzieciaki maja cale trzy lata na opanowanie czytania, ale np. u syna w klasie dziewczynka, ktora czytala, ale bardzo slabo i odstawala na tle klasy zostala na drugi rok.

        A co konkretnie zdziwilo Cie w tej opinii z poradni?
        • franekgolas Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 02.09.14, 17:46
          stillgrey napisała:

          > Moj syn na swiadectwie ma: "Wykonuje w pamieci dodawanie i odejmowanie w zakresie >0-100" a jest to ocena mocno zanizona, bo wykonuje dzialania i na liczbach ujemnych i na >milionowych, ale on ogolnie z matmy jest sporo do przodu.

          Stary nie trać czasu leć z nim na jakiś uniwerek. Jak w wieku 7 lat wykonuje działania na liczbach ujemnych i na milionowych, to w trzeciej będzie całki rozwalał.


          • makurokurosek Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 02.09.14, 20:50
            Bardzo często dzieci autystyczne lub z zaburzeniami ze spektrum autyzmu wykazują takie umiejętności.
            • stillgrey Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 03.09.14, 09:04
              makuro, bardzo czesto tak wlasnie jest. Moj syn akurat zadnych zaburzen nie ma, ale wyjatki potwierdzaja regule wink
            • stillgrey Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 03.09.14, 09:27
              Tak sobie teraz mysle, ze dzieci z ZA czesto potrafia wykonywac w pamieci kosmiczne dla mnie obliczenia typu 245x34 itp. moj syn takich zdolnosci nie posiada, umie to co przecietne dziecko w jego wieku umialoby gdyby ktos je tego nauczyl wink
          • stillgrey Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 03.09.14, 08:01
            Ales dowcipny ;p Dzialania na liczbach ujemnych to np. (-6)+(-34) czy 8-15, a na milionowych to proste dodawanie i odejmowanie np. 2 550 399+4 300 001 itp.
            Widzisz w tym cos trudnego dla rozgarnietego 7 latka?
            btw. stary, jestem kobieta ;p
          • marystuart Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 08.09.14, 19:33
            mój ma 7 i również świetnie dodaje, odejmuje i mnoży. czasami zdarzają się tacy domorośli matematycy. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Sarkazm jest zbędny.
    • aleksandra1977 Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 00:00
      wypunktowalam z tekstu na swiadectwie (obowiazkowe zajecia edukacyjne):
      -czyta ze zrozumieniem, wyrazami lub sylabami, w tempie odpowiednim do wieku. Ma bardzo bogaty zasob slow
      -pisze zdania na okreslony temat
      -potrafi odpowiedziec na pytania dotyczace tekstu lub obrazka poslugujac sie zdaniami rozwinietymi
      -bez trudu uklada rozsypanki sylabowe, wyrazowe i zdaniowe
      -potrafi przeczytac dluzszy tekst sposobem mieszanym (latwiejsze wyrazy w calosci, trudniejsze - dzielac na sylaby)
      -wskazuje nazwy i czynnosci
      -pisze plynnie, starannie, we wlasciwej liniaturze
      -przepisuje bezblednie, pisze z pamieci i ze sluchu trudniejsze, dluzsze zdania
      -pamieta o wielkie literze na poczatku i o kropce na koncu zdania
      -w pamieci i na konkretach dodaje i odejmuje w zakresie 0-20
      -rozwiazuje zadania tekstowe
      -okresla strony, kierunki i polozenie geograficzne przedmiotow
      -zna nazwy i kolejnosc dni tygodnia, miesiecy, por roku
      -odczytuje i zapisuje pelne godziny na zegarze, wykonuje obliczenia pieniezne
      -obserwuje zjawiska przyrodnicze
      -tworzy bardzo ciekawe, nietypowe prace plastyczne
      -odtwarza rytm i spiewa piosenki
      -chetnie uczestniczy w zajeciach ruchowych
      -bezblednie i sprawnie posluguje sie funkcjami programow komputerowych
      -wzorowo posluguje sie poznanym slownictwem na zajeciach z jezyka angielskiego i dodatkowych z jezyka niemieckiego
    • slonko1335 Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 07:46
      Podstawa programowa jest żałosna-większość dzieci moje dziecko robiło w przedszkolu, mojej w klasie dzieciaki w marcu miały już skończone książki, na szczęście Pani rozszerzyła program...
      Od strony 5 masz o po I klasie powinien wiedzieć uczeń:
      bip.men.gov.pl/men_bip/akty_prawne/rozporzadzenie_20081223_zal_2.pdf
    • mama-ola Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 08:25
      Po I klasie to dziecko ma taką wiedzę, jaką wyniosło z domu. Oczytanie, wiedza o przyrodzie itp. - tu decydującą rolę odgrywa dom (w tym geny). Z tej samej klasy może wyjść dziecko, które niewiele wie i umie, oraz takie, które pięknie opowiada na różne tematy.
      Tak zresztą powiedziała kiedyś nauczycielka mojego syna pod koniec I klasy: nagradzanie tzw. najlepszych uczniów po I klasie to jest nagradzanie genów.
    • morekac Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 08:57
      A jaką ma mieć wiedzę? Powinno zrobić postępy w umiejętnościach - pisania, czytania i liczenia.
      • iwoniaw Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 15:47
        CytatPowinno zrobić postępy w umiejętnościach - pisania, czyt
        > ania i liczenia.


        I to jest chyba najtrafniejszy opis wymagań, a jak duże są to postępy, to już zależy od dziecka (zarówno od poziomu ww. umiejętności na starcie, jak i predyspozycji osobniczych).

        Generalnie po I klasie dzieci czytają (mniej lub bardziej płynnie, ale w stopniu co najmniej pozwalającym na zrozumienie prostych, pisemnych poleceń np. w ćwiczeniach), dodają i odejmują do 100 z przekroczeniem progu dziesiątkowego, potrafią pisać ze słuchu i z pamięci (krótkie zdania oczywiście) oraz przepisywać tekst pisany i drukowany. Odtwarzać rytm prostych melodii, robić prace plastyczne, brać udział w zabawach ruchowych z wykorzystaniem takich umiejętności jak skakanie na skakance, chodzenie po wąskiej ławeczce z zachowaniem równowagi, przewroty w przód. Znać proste zwroty, słówka i piosenki po angielsku zgodnie ze zrealizowaną podstawą, obsługiwać proste funkcje wybranych programów graficznych i tekstowych na komputerze.
        • kanna Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 20:08
          dodają i odejmują do 100 z przekroczeniem progu dziesiątkowego

          W II klasie.
    • mw144 Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 10:49
      Uczył sie liter i liczenia w granicach chyba do 100, czyli tego, co umie przeciętny 3-4-latek. Podsumowując - nie nauczył się niczego nowego. Przez następne dwa lata będzie podobnie.
      • stillgrey Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 11:02
        Nie przesadzaj. Przecietny 3-4 latek potrafi wymienic liczby do 100, ale juz dodac w pamieci 38+46 to raczej malo ktory bedzie umial wink
        Litery tez moga znac, ale malo jest 3-4 latkow plynnie czytajacych i w dodatku rozumiejacych to co czytaja. Rzeklabym, ze poza naprawde nielicznymi wyjatkami takich dzieci nie ma.
        Program klas I-III jest banalny tylko dla naprawde wyjatkowo uzdolnionych dzieci, reszta musi jednak jakis wysilek wlozyc w opanowanie materialu.
      • aleksandra1977 Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 11:38
        Podsumowując - nie nauczył się niczego nowego. Przez następne d
        > wa lata będzie podobnie.

        Az dziwne, ze nie poslalas dziecka od razu do 4 klasy...
        • mw144 Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 12:23
          Chciałam, żeby chodził z rówieśnikamitongue_out Pedagog od razu mówiła, że to głupi pomysł wysyłać do I jak ma opanowany materiał kl III, ale to rodzic decyduje.
          • aleksandra1977 Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 12:56
            zatem pretensje mozesz miec tylko do siebie
          • stillgrey Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 15:23
            mw144, w wieku 5/6 lat mial opanowany CALY material z klas I-III? wink
            Ide o zaklad, ze nawet w tej chwili mocno mija sie to z prawdą.
      • makurokurosek Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 14:52
        Widać mam dzieci upośledzone, na pociechę dla mnie wszystkie dzieci w przedszkolach do których chodziły/ chodzą są upośledzone.
        W klasie córki po pierwszej klasie arytmetykę w zakresie 0-100 umiały dwie osoby, z czego jedno to dziecko z zaburzeniami autystycznymi.

        " Podsumowując - nie nauczył się niczego nowego. Przez następne d
        > wa lata będzie podobnie.

        Może twoje dzieci nie, moja nauczyła się bardzo dużo.

        • maksimum Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 21.08.14, 07:14
          makurokurosek napisała:

          > Widać mam dzieci upośledzone, na pociechę dla mnie wszystkie dzieci w przedszko
          > lach do których chodziły/ chodzą są upośledzone.

          Shit happens.
          Moje dzieci poszly do szkoly w wieku 4 lat.
          Corka nauczyla sie czytac w wieku 5 lat a syn w wieku 6 lat.

          > W klasie córki po pierwszej klasie arytmetykę w zakresie 0-100 umiały dwie osob
          > y, z czego jedno to dziecko z zaburzeniami autystycznymi.
          >
          > " Podsumowując - nie nauczył się niczego nowego. Przez następne d
          > > wa lata będzie podobnie.
          >
          > Może twoje dzieci nie, moja nauczyła się bardzo dużo.

          Moje tez nauczyly sie bardzo duzo,ale prawda jest ze jak w domu nie nauczysz to samym ciezko przychodzi.
      • mama-ola Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 15:44
        > Uczył sie liter i liczenia w granicach chyba do 100, czyli tego, co umie przeci
        > ętny 3-4-latek.

        Przeciętny 3-4-latek??? To moja sąsiadka się chyba załamie, skoro jej 3-latek jeszcze nie mówi...

        Ja mam 5-latka, który (moim zdaniem) świetnie liczy, ale - na Boga! - nie do 100. Liczy, powiedzmy, do 12 (nie mówię o wymienianiu liczb po kolei, bo tu przekroczył kiedyś setkę). No i wyłącznie na konkretach. Bywa, że na ułamkowych konkretach.
        A Ty zauważasz w swoim otoczeniu przeciętnych 3-4-latków, którzy liczą (dodają? odejmują? może jeszcze mnożą?) w zakresie 100?
      • jakw Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 23.08.14, 08:43
        mw144 napisała:

        > Uczył sie liter i liczenia w granicach chyba do 100, czyli tego, co umie przeci
        > ętny 3-4-latek.
        Moja starsza jako 3 czy 4-latka to takich umiejętności nie posiadała. A na pewno nie była zdolna mniej niż przeciętna. Na dokładkę nie kojarzę, żeby jej towarzystwo z przedszkola to umiało (mamy się jakoś nie chwaliły wink )
    • kocianna Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 11:17
      Poza tym dla dzieciaka o wiele ważniejsza jest ta druga część oceny opisowej.
      Czyli: praca w grupie, stosowanie się do reguł, umiejętność skupienia się, usiedzenia w ławce, szacunek do innych etc etc etc. Szeroko pojęta socjalizacja i wychowanie, którego nie da się zapewnić w domu (ci, co stosują edukację domową, wybierają specjalnie jakieś harcerstwo czy inne grupy socjalizacyjne).
      • baz12 Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 17:02
        U nas w 1 klasie było liczenie do 12 ( dodawanie i odejmowanie). Nie wiem skąd wzięło się co niektórym do 100. No i oczywiście czytanie, pisanie, pisanie z pamieci.
        • iwoniaw Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 17:30
          Ano stąd się wzięło, że w klasie mojego dziecka, obecnie idącego do klasy II, tak właśnie liczyli, jak napisałam - dodawali i odejmowali z przekroczeniem progu dziesiątkowego (czyli nie tylko działania typu 20+40 czy 50-20, ale i 14+8 czy 22-7) do 100. W klasach II-III będą to utrwalać, wprowadzać tabliczkę mnożenia i dzielenie, początki geometrii i - nadal - rozwiązywać zadania z treścią różnego typu. A, jeszcze godziny pełne i "połówki" na zegarze tarczowym uczyli się określać. Co to za podręcznik, co w I klasie tylko do 12 działania przewiduje?
          • stillgrey Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 17:41
            iwoniaw, a w ktorym podreczniku do I klasy sa dzialania do 100 z przekroczeniem progu dziesiatkowego? Klasa syna korzystala z Tropicieli i tam tylko do 20 bylo.
            • iwoniaw Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 17:51
              Właśnie z "Tropicieli" korzystali, ale oprócz ćwiczeń z pakietu mieli też dodatkowe zadania, które wykonywali w zeszycie. Uczyli się rozpisywania takich działań, żeby sobie ułatwić dodawanie lub odejmowanie dopełnianiem do dziesiątek, np.:
              24-7 = 24-4-3 = 20-3 = 17
              Dziecię twierdzi, że najpierw te cuda pokazywali sobie na klockach czy kulkach na osławionym dywanie i zanim to zaczęli robić, to sporo czasu poświęcili na zakodowanie, że np. "odjąć 7" to jest "odjąć 6 i 1 albo 5 i 2, 4 i 3" itd. i w ogóle sporo czasu poświęcili na te działania do 20 właśnie, a potem przeskok poszedł w ostatnich miesiącach błyskawicznie i pisali już przykłady z większymi liczbami.
              • stillgrey Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 18:06
                Fajnie, u nas wychowawczyni tak z materialem nie leciala, rozlozyla go tak, ze caly pakiet skonczyli w czerwcu. Trudniejsze zadania syn robil na indywidualnych zajeciach z matematyki, ktore zreszta byly beznadziejne, bo niczego nowego ani ciekawego sie nie uczyl, tylko rozwiazywal zadania z klas wyzej, ktore juz potrafil i ktore teraz bedzie musial znowu rozwiazywac w szkole na normalnych zajeciach.
                Licze, ze w tym roku uda sie zalatwic na dodatkowe zajecia matematyka, bo niestety wychowawczyni jest kompletna noga z matmy wink
              • slonko1335 Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 20.08.14, 20:29
                Uczyli się rozpisywania takich dział
                > ań, żeby sobie ułatwić dodawanie lub odejmowanie dopełnianiem do dziesiątek, np
                > .:
                > 24-7 = 24-4-3 = 20-3 = 17

                U córki tak samo uczyli się dopełnianiem do dziesiatek ale jak pisałam książki(pakiet od A do Z) skończyli w marcu wiec musieli coś robić. Przerobili dodawanie i odejmowanie do 100 i trochę mnożenia i zegar.
                • zjawa1 Dziękuje Wam za zainteresowanie:) 20.08.14, 21:53
                  I za odpowiedzi. Nie potrzebnie licytujecie co, które dziecko potrafi.

                  Może to moja wina, że szczegółowiej nie zadałam pytania.
                  Mnie konkretnie chodziło o to, jaką partię materiału powinno mieć opanowane dziecko kończące 1 klasę wg. wymogów odgórnych. Co chwile-jak widzę teraz-było to zmieniane, a poprzestano faktycznie na marnym, niestety poziomie edukacjisad
                  Jak przypuszczam-w celu wyrównania poziomu dla 6-latków w szkole, ze szkodą dla obecnie idących do niej 7-latków z rocznika 2007.
                  • zjawa1 Re: 20.08.14, 22:12
                    Sorry za uwagę moją, ale w takiej sytuacji wydaje mi się bezsensowne porównywanie dzieci z klas 2 czy 3 ze starszych roczników, z tymi do lat przyszłych bowiem połowa dzieci od tego roku będzie prawie o rok młodsza. Dziecko idące do klasy 2 nie będzie miało już 8 lat, ale dopiero 7.
                    i analogicznie dziecko idące do klasy 3 będzie miało lat 8 a nie 9!

                    A dlaczego w ogóle zadałam takie pytanie. Bo zdecydowałam się teraz dopiero, tak z czystej ciekawości pójść ze swoim 6-latkiem do poradni pedagogiczno-psychologicznej sprawdzić jego umiejętności przed rozpoczęciem przymusu 1 klasy. I tam, po różnych badaniach dowiedziałam się miedzy innymi tego, że ( opisze może własnymi słowami, często opisując ironiąsmile):
                    Syn na dzień dzisiejszy ma opanowany materiał całej klasy pierwszej z naddatkami do 2-giej.
                    Dlatego też pytałam Was o ogólny program, bo albo mam w domu geniusza, albo jak widzę teraz program nauczania to minimum i niestety dno.
                    Co ciekawe, syn nie trafia idealnie w każdą nutkęsmile Nie wiem, zawsze wydawało mi się, że nie każdy rodzi się z talentem muzycznym, konkretnie wokalnym, bo poczucie rytmu ma podobno świetnesmile Ale tu ameryki nie odkryli, nigdy nie przejawiał talentu wokalnegosmile
                    Nie wiem, może dostanie z poradni dodatkowe lekcje korekcyjne z muzykismile?!
                    Dodatkowo było coś w opisie, że dziecko nie zawsze chce stosować się do konkretnych poleceń.
                    Zapytałam więc o co chodzi, w odpowiedzi usłyszałam, że miał za zadanie, za pomocą kropek!!! podpisać ilość danych obiektów, a no sprzeciwił się temu i stwierdził, że kropki robił u maluchów w przedszkolu, a teraz będzie pisał cyfry.
                    Nie wiem, jak dla mnie trochę absurdalne metody badawcze.
                    • saszanasza Re: 20.08.14, 22:53
                      Zjawa, co poradnia to inne kryteria oceny. Moja koleżanka była w poradniach dwóch. Według psychologa z pierwszej, dziecko było bardzo rozwinięte intelektualnie, według psychologa z drugiej - nie nadawało się do klasy pierwszej.
                      Moja córka również przechodziła badanie w PPP i tam kazali jej w pamięci obliczyć zadanie w tym stylu: ania miała 12 kredek, mama pożyczyła od niej 3 kredki do tej ilości dodała jeszcze 2.
                      Były pytania o kierunki geograficzne, bylo pytanie dlaczego mamy dzień....
                      Nie wiem, jak te pytania mają się do zakresu przewidzianego w klasie pierwszej, ale obawiam się że nijakuncertain
                      • zjawa1 Re:saszanasza 20.08.14, 23:17
                        Wiesz, sądziłam że wszystkie te poradnie mają jakoś, to usystematyzowane i pewne stałe?!
                        Jednak nawet i to szwankuje jak widaćsad
                        Przed chwilą pooglądałam ten darmowy podręcznik dla klas pierwszych ,,Nasz Elementarz". Ja nie wiem, może ja mam faktycznie jakieś wybitnie zdolne dziecko, ale to, jaki tam jest reprezentowany poziom wiedzy, to są chyba kpiny...

                        Powracając do tematu, to nie rozumiem dlaczego poradnia skupiła się tak na edukacji muzycznej??? Przecież 80% naszego społeczeństwa tak de facto nie jest w stanie idealnie trafiając w nuty odśpiewać prostych utwórsmile
                        W chwili obecnej syn interesuje się gł. matematyką i geografią. Potrafi czytać ale literując, czyta automatycznie ,,rz",,cz" ,,sz" ch". Wydaje mi się, że to i tak bardzo dużo jak na 6-latka.
                        Sam potrafi napisać ,, z myśli" prosty tekst, sam tworzy historyjki obrazkowe z dialogami w chmurkach typu komiks. Zresztą bardzo ładnie maluje, w przeszłości wygrywał konkursy plastyczne, teraz nie wiedzieć czemu nie trawi kolorować!
                        Robi to niechlujnie, nie kumam tego. Na to też zwrócono uwagę w poradni, że jest mało staranny przy kolorowaniu, mimo tego, że obrazki, które sam odręcznie tworzy są idealne ponad wiek.
                        • iwoniaw Re:saszanasza 20.08.14, 23:58
                          Tak naprawdę mało które dziecko w wieku wczesnoszkolnym lubi kolorować. Znam mnóstwo dzieci, które szczerze nie znosiły w młodszych klasach... angielskiego i religii - bo na tych lekcjach, nie wiedzieć czemu, twórcy programów umyślili sobie, że kolorowanie jest atrakcyjne. I wszystkie te dzieci, tak jak Twój syn, lubią rysować własne obrazki, niektóre mają do tego prawdziwy talent.
                          Test z kolorowaniem ma tak naprawdę badać, czy dziecko jest w stanie się skupić na niezbyt ciekawej czynności i czy potrafi precyzyjnie posługiwać się kredką (stopień rozwinięcia motoryki małej) - nie ma nic wspólnego z oceną talentów plastycznych.
                          Podobnie testy "muzyczne" w PPP badają raczej czysto fizjologiczny rozwój dziecka w płaszczyznach istotnych dla łatwości nabywania wiedzy szkolnej niż stopień umuzykalnienia dziecka (choć oczywiście dobry słuch muzyczny i poczucie rytmu to atuty i spore ułatwienia w rozwijaniu wielu umiejętności - no ale nie o to chodzi, że jest to obowiązkowe, by się nadawać do szkoły).
                          Tak naprawdę normalne, w miarę bystre dziecko 6-letnie, będzie już na początku I klasy miało opanowaną przynajmniej część podstawy programowej, co nie znaczy, że nie przyda mu się czas na utrwalenie nawet tego, co już umie. Reszty się natomiast nauczy, byle było dobrze prowadzone. Na podstawie doświadczeń z dziećmi własnymi i innymi z bliskiego otoczenia zaryzykuję stwierdzenie, że najważniejszy w pierwszych latach jest sensowny nauczyciel - podstawa programowa, podręcznik mogą coś ułatwić/utrudnić, przyspieszyć/opóźnić, ale tak naprawdę najważniejsze są nawyki wykształcone na początku i podejście do samego uczenia się.
                          No i jak napisała Kocianna - dziecko w klasach I-III ma się nie tylko uczyć matematyki i czytania, ale socjalizować; oprócz dodawania ma w szkolnym życiu wiele wyzwań nie mniej ważnych, nawet jeśli nieocenianych - nie można go więc przytłoczyć zadaniami "naukowymi" w stopniu uniemożliwiającym jakąkolwiek inną aktywność.
                          • mamma_2012 Re:saszanasza 22.08.14, 07:51
                            Kolorowanie, szlaczki czy inne dlubaninki są po to, żeby dziecko ćwiczylo rękę, koncentrację, uwagę i precyzję ruchów.
                            Wiele dzieci nie chce tego robić mówiąc, ze to nudne, w rzeczywistości oznacza to najczęściej, ze na jakiejs plaszczyznie nie radzą sobie z zadaniem.
                            Nie potrafią trzymać dobrze kredki, maja zły nacisk i boli je ręka, nie potrafią sie skoncentrować, żeby to zadanie wykonać do końca itd.

                            • saszanasza Re:saszanasza 22.08.14, 08:33
                              > Wiele dzieci nie chce tego robić mówiąc, ze to nudne, w rzeczywistości oznacza
                              > to najczęściej, ze na jakiejs plaszczyznie nie radzą sobie z zadaniem.

                              Zgadza się. Moja córka ma z tym problem, chociaż zadania wykonuje bardzo dokładnie. Brak płynności ruchów i niewłaściwy chwyt powodują, że się bardziej męczy.
                              Dlatego, o ile potrafi czytać, w pisaniu nadal jest na etapie szlaczków, choć oczywiście chętnie pisałaby literysmile
                        • lucyjkama zjawa 21.08.14, 09:36
                          Dziecko literuje a PPP twierdzi, że ma opanowany program klasy 1 a nawet częściowo 2. Trudno mi w to uwierzyć. Wiele dzieci 6 letnich literuje ba nawet mój 4 letni chrześniak to potrafi.
                          Moja własna niespełna 6 latka na diagnozie przedszkolnej wypadła najlepiej z grupy choć była prawie najmłodsza. Czyta płynnie od 1,5 roku, dodaje, odejmuje w pamięci do kilkunastu, ale daje radę też z działaniami typu 50+6, 30+20, 100+6, wymienia liczebniki do nie wiem ilu (na plaży jej się zachciało to doszła do 600), uwielbia rysować i koloruje z wielką precyzją, jest bardzo zainteresowana wszystkim co ją otacza, ma wiedzę z niektórych zagadnień sięgającą 5 klasy bo towarzyszy bratu gdy ten się uczy, z rówieśnikami dobrze dogaduje się i bawi się twórczo. Nie , nie jest genialna dostała bonus w postaci świetnej pamięci i koncentracji. No i panie w przedszkolu stwierdziły, żeby nie dawać jej do szkoły bo to koniec dzieciństwa big_grin

                          • makurokurosek Re: zjawa 21.08.14, 09:51
                            No i panie w przedszkolu stwierdziły, żeby nie dawać jej do szkoły
                            > bo to koniec dzieciństwa big_grin
                            >

                            Bo w pewien sposób jest to koniec dzieciństwa, przestajesz uczyć sie tylko tego co ci sprawia przyjemność, a nauka staje się wymogiem. Łatwo robi się coś czego robić nie musisz, natomiast zupełnie inne nastawienie mamy do wykonania tej samej czynności gdy zostaje ona nam narzucona.
                            • lucyjkama Re: zjawa 21.08.14, 10:10
                              Niby tak ale ona nie będzie musiała się praktycznie nic uczyć w tej pierwszej klasie.
                              Przyznaję, że może tak być że nie będzie jej się chciało szlaczków malować wink i może być bunt. Bo choć sama z siebie uwielbia wszelkie prace ręczno-plastyczne to ma charakterek i może odmówić kolejnej strony szlaczków. No trudno to dostanie chmurkę big_grin
                              Czeka na szkołę i by mi się zapłakała jakby miała chodzić kolejny rok do przedszkola.
                              • makurokurosek Re: zjawa 21.08.14, 10:37
                                Cóż w klasie córki mimo iż dość duża grupa dzieci czytać umiała, spora część znała litery i niewielka grupa nie posiadała żadnej z tych umiejętności wszystkie w mniejszym czy większym stopniu przy nauce usiąść musiały.
                                Pierwsza klasa to nie tylko nauka czytania, to również kaligrafia, ortografia ( duża/mała litera, kropka, głoski dźwięczne i bezdźwięczne), czytanie ze zrozumieniem,przyroda, matematyka. I wybacz ale sześciolatków które mają cały ten materiał opanowany perfekcyjnie jest może 1-2 na 25 osób.
                                Dziecko powinno materiał pierwszej klasy opanować na tyle dobrze by
                                -samodzielnie lub z niewielką pomocą rodzica od wrześnie drugiej klasy czytać lektury,
                                - uczyć się zasad pisowni zmiękczeń, rz, ż, ó,u
                                - z matematyki wykonywać arytmetykę w zakresie 20 pamięciowo, w zakresie 100 i 1000 pisemnie, opanować tabliczkę mnożenia

                                Wbrew temu co jest opisywane na forum, dzieciaki bez problemu opanowujących materiał klas 1-3 to pojedyncze sztuki. Jak pisałam w klasie córki wszystkie dzieci były zadbane edukacyjne, idąc do pierwszej klasy spora ich część miała naprawdę bardzo wysoki poziom, co nie zmienia faktu że spora grupa z tych dzieci miała problem z rachunkami kalendarzowymi, nie mówiąc już o tabliczce mnożenia. To samo z polskim znajomość liter to tylko wstęp do nauki, to nic innego jak środek do celu , a nie sam cel.
                                • lucyjkama Re: zjawa 21.08.14, 11:41
                                  Ależ ja wiem co jest w programie klas 1-3. Masz rację, ze dla wielu dzieci będzie to solidna praca. Ale nie rozumiem wypowiedzi pań o końcu dzieciństwa gdy moja córka już wie co to kropka, przecinek, wykrzyknik, znak zapytania, wielka litera, wie gdzie się toto stawia. Rozróżnia głoskę od sylaby, samogłoskę od spółgłoski, liczbę parzystą od nieparzystej, Liczby rzymskie od arabskich.
                                  Sama czyta sobie książki i rozumie doskonale co czyta. Z matematyki jest do przodu, przyrodę chłonie przy bracie uczącym się na bieżąco swoich lekcji.
                                  Tabliczki mnożenia w 1 klasie niema, tego faktycznie nie umie.
                                  Z materiału pierwszej klasy zostaje jej kaligrafia choć już wiele liter pisanych podpatrzyła i zapisuje prawidłowo.
                                  • aleksandra1977 Re: zjawa 21.08.14, 12:11
                                    Lucyjkama, fajnie, ze umie. Zobaczysz, jak duzo, mimo, ze duzo juz wie, sie nauczy.
                                  • makurokurosek Re: zjawa 21.08.14, 12:17
                                    Powiedz mi ile sześciolatków posiada taką wiedzę i takie umiejętności jak twoje dziecko ?
                                    I jeszcze raz powtórzę inne nastawienie towarzyszy poszerzaniu wiedzy z ciekawości inne gdy staje się to obowiązkiem.
                                    To tak jak z usługiwaniem, gdy podajesz herbatę córce cieszy cię jej uśmiech, gdy podajesz herbatę w kawiarni bo jesteś kelnerką to na ten uśmiech raczej uwagi nie zwracasz, ot traktujesz to jako obowiązek.
                          • zjawa1 Re: lucyjkama 24.08.14, 21:44
                            Czyta nie sylabami mimo tego rozumie co czyta i po przeczytaniu opowiadania odpowie na każde z nim związane pytanie. Nie ma problemów z czytanie ,,rz, ch, sz, czy" czyta takie rzeczy automatycznie, akurat tego nie literujesmile. Z tego co mówił mi pedagog badający pod tym wzgledem jest ciekawym przypadkiem.
                            Dodawać do pełnych dziesiętnych potrafi od roku, to nie filozofia wielka.
                            Nie zakładałam tego wątku po to, żeby podniecać się i chwalić umiejętnościami własnego syna. Tylko, żeby zaczerpnąć konkretną wiedzę na temat ogólnie panujących, w chwili obecnej kryteriów nauki oraz poradniach.
                            Nie trawie podobnych do Twoich wpisów i przechwalanek na forum!
                            Ale skoro już prowokujesz taki tok rozmowy, to pociesze Cię, że jednak Twoje dziecko nie jest aż tak genialne jak Ci się wydaje.
                            Jeśli chodzi o liczenie, to syn liczył, a więc potrafił po kolei przeliczyć do biliona, Pod koniec systemem dziesiętnym, ale potrafi.
                            Rozumie sens mnożenia i dzielenia. Tzn. Nie ma wykutej na pamięć tabliczki mnożenia, tylko za pomocą zabawek grupuje, rozdziela je na odpowiednie czynniki itp.
                            Rozwiązuje zadania matematyczne, działania w książce.
                            Mnożenie do 20. dzielenie tak do 14 mu wychodzi.
                            Zna doskonale wszystkie kontynenty, na każdym z nich odnajdzie większość państw i poda nazwy stolic. Zresztą to jest jego hobby na chwilę obecną, oglądanie atlasu świata i kręcenie wielkiego globusa jaki sobie zażyczył na 6 urodziny/
                            Piszę bardzo ładnie w liniaturze litery i cyfry. Nie przepada za szlaczkami, bo jak twierdzi te są dla dzieci, które nie umieją pisać.
                            Wymyśla sam historie, które z myśli opisuje w zeszycie. Pisze bez błędnie, rozróżnia również ortografię. Czasem zdarza mu się zapomnieć o kropce na końcu zdania i o dużej literze na początku.
                            Rysuje przepięknie, od 3 roku życia wygrywał albo dostawał wyróżnienia na konkursach plastycznych.
                            Dlatego nie martw sięsmile Twoje dziecko na pewno nie zmarnuje kolejnego roku byciem w przedszkolu, a może więcej się nauczysmile
                        • makurokurosek Re:saszanasza 21.08.14, 09:47
                          > Powracając do tematu, to nie rozumiem dlaczego poradnia skupiła się tak na eduk
                          > acji muzycznej??? Przecież 80% naszego społeczeństwa tak de facto nie jest w st
                          > anie idealnie trafiając w nuty odśpiewać prostych utwórsmile

                          W pytaniach które my jako dorośli odbieramy jako pytania muzyczne wcale nie chodzi o muzyk tylko o słuch fonematyczny. Nie umiejętność wysłuchania i powtórzenia danego rytmu pozwala sugerować, że słuch fonematyczny nie jest jeszcze dobrze rozwinięty w efekcie dziecko może mieć problemy z poprawną pisownią gdyż będzie pisało tak jak słyszy.

                          Twój syn ma duża wiedzę jak na sześciolatka. Niezależnie od reformy w tym roku będzie uczył sie tego samego co jego rówieśnicy 10 lat temu. Reforma po prostu przeniosła zerówki do szkoły i tyle program nauczania dzieci sześcioletnich właściwie wcale się nie zmienił.
                          • jakw Re:saszanasza 22.08.14, 20:08
                            makurokurosek napisała:
                            > Reforma po prostu
                            > przeniosła zerówki do szkoły i tyle program nauczania dzieci sześcioletnich wła
                            > ściwie wcale się nie zmienił.
                            Moja starsza córka chadzała do klasy zerówki i klasy I 10-11 lat temu , młodsza już w ramach reformy. Obecna klasa I to zdecydowanie więcej niż zerówka przed reformą. Owszem, to trochę mniej niż dawna I klasa, ale nie aż tak bardzo mniej, żeby twoje twierdzenie było uprawnione.
                          • zjawa1 Re:makurokurosek 24.08.14, 21:54
                            Właśnie sęk w tym, że kazali mu zaspiewać piosenkęsmile A że był ciut pod tonem momentami, stwierdzili, że muzycznie wypada średnio.
                            Jeśli chodzi zaś o słuch, fonetykę ma wynik bardzo dobry. Idealna wymowa, dykcja itp.
                            Kazali powtarzać mu jakieś dziwaczne, wymyślone długie słowa, nawet czytać od tyłu wyrazy 5 literowe i to w myśli. Wypadł celująco jeśli o to chodzi.
                        • saszanasza Re:saszanasza 21.08.14, 10:34
                          Zjawa, ja bym tak nie analizowała programu. Nawet jeśli Twoje (i moje dziecko również), wykraczają poza zakres programowy, to całość edukacji w 1 klasie, to nie tylko litery i cyfry, to sztuka wyslawiania się, budowania zdań, odpowiadania na pytania, zaangażowania, samodyscypliny etc. a na tym podłoźu, nie mam pojecia, czy te nasze dzieci są aż tak bardzo genialneuncertain
                          Ja widzę jeszcze inny problem:
                          Moja córka na zadawane pytania najczęściej odpowiada, że nie wie, choć na zdecydowaną większość zna odpowiedź, ale im więcej nabywa wiedzy, tym bardziej się zastanawia.
                          normalnie dziecko w 1 klasie widząc narysowany kwadrat, na pytanie co to za figura odpowie kwadrat. Moja córka odpowie że nie wie, bo będzie sie zastanawiała czy to kwadrat czy równoległobokuncertain
                          Tak samo będzie zastanawiała się nad przeliterowaniem wyrazu, bo do końca nie będzie wiedziała czy pani ma na myśli przeliterowanie czy przegłoskowanie, chociaż komunikat brzmi jasno.
                          Nadmiar wiedzy potrafi dziecko rownież ograniczaćsad
                          • makurokurosek Re:saszanasza 21.08.14, 10:44
                            > Nadmiar wiedzy potrafi dziecko rownież ograniczaćsad

                            I tu się zgadzam. Jedna z koleżanek córki nie zaliczyła sprawdzianu z matematyki bo przy zadaniu ile jest prostokątów do prostokątów zaliczyła kwadraty. Teoretycznie zadanie wykonała poprawnie, kwadrat jest specjalnym rodzajem prostokąta ale na poziomie klasy 1-3 jest to zadanie wykonanie źle. Dlaczego, ano dlatego że nauczyciel na początku klasy pierwszej nie musi znać uzdolnień wszystkich dzieci, nie musi wiedzieć, że ojciec Kasi jest matematykiem i uczył ją że kwadrat to specjalny rodzaj prostokąta, a sześciolatka nie musi mieć takiej pewności siebie by umieć bronić swoje racje i wytłumaczyć dlaczego zadanie wykonane jest dobrze. Nauczyciel wiec nie wie czy Kasia wykonała zadanie w ten sposób bo wyskakuje ponad program, czy dlatego że programu nie opanowało.
                            • saszanasza Re:saszanasza 21.08.14, 11:00
                              no właśnie...problem mojej córki jest taki, że im więcej umie, tym jest mniej pewna siebieuncertain
                              • makurokurosek Re:saszanasza 21.08.14, 11:06
                                I raczej nie poprawi sie to w szkole, gdzie dość szybko zrozumie, że to nauczyciel ma zawsze rację, nie zależnie czy faktycznie tak jest.
                                • saszanasza Re:saszanasza 21.08.14, 16:38
                                  makurokurosek napisała:

                                  > I raczej nie poprawi sie to w szkole, gdzie dość szybko zrozumie, że to nauczyc
                                  > iel ma zawsze rację, nie zależnie czy faktycznie tak jest.

                                  o tym przekonał się już mój synsad
                          • stillgrey Re:saszanasza 21.08.14, 11:29
                            Dokladnie, pierwsza klasa nie ogranicza sie do liczenia do 20 i byle jakiego czytania.
                            To proste dodawanie i odejmowanie, porzadkowanie, porownywanie etc. dzieciaki przerobia na mnostwo kreatywnych sposobow, co da super podstawy do dalszej nauki. Nie warto tego etapu przeskakiwac nawe jesli sie wydaje, ze dziecko super liczy w pamieci na wiekszych liczbach.
                            Czytanie przez ten rok dzieciaki beda cwiczyc codziennie, po to zeby nie dukac litera po literze czy sylaba po sylabie, tylko czytac calosciowo, plynnie, z odpowiednim tempem, intonacja i zwracaniem uwagi na znaki przestankowe. Beda sie uczyc czytania ze zrozumieniem, opowiadania o tym co przeczytaly, wyluskiwania z tekstu najistotniejszych informacji.
                            Beda sie uczyc gramatyki, ortografii, cwiczyc pismo. Do tego dochodzi nauka wierszy, piosenek, niby tak samo jak w przedszkolu, ale przeciez zwieksza sie poziom trudnosci, a i oczekiwania wzgledem wykonania wzrastaja.
                            Poza tym dostaja naprawde spora dawke ciekawych i wartosciowych informacji z roznych dziedzin zycia. Poznaja malarzy, wynalazcow, postacie i wydarzenia historyczne etc.
                            Wiele dzieciakow w tym wieku nie zna po kolei wszystkich miesiecy w roku, ba, nawet dni tygodnia, nie zna sie na zegarze, nie zna jednostek miary, wartosci pieniadza, wszystko to beda sukcesywnie przerabiac w I klasie.
                            Jednak najwazniejsze jest to, ze wdrazaja sie powoli do obowiazkow szkolnych, codziennego odrabiania pracy domowej, przygotowywania materialow dodatkowych na zajecia, samodzielnego pakowania plecaka, ucza sie wiekszej samodzielnosci i odpowiedzialnosci za wlasne postepowanie. W pierwszej klasie wymaga sie juz od dzieci wiekszego rygoru... moze w klasach 6latkow wyglada to troche inaczej, ale u syna w klasie 7latkow nie bylo juz zadnego siedzenia na dywaniku, zabaw. Bite 45min w lawce, bez gadania miedzy soba i w pelnym skupieniu (w teoriiwink). Bardzo wazna jest aktywnosc na lekcji, umiejetnosc swobodnej wypowiedzi na kazdy temat, odpowiadanie na pytania pelnymi zdaniami, podporzadkowanie sie poleceniom nauczyciela i umiejetnosc koncentracji i samodzielnej pracy.
                            Zerowka a pierwsza klasa to przepasc, mimo, ze programowo to niby dno dna i kazda mama zerowkowicza uwaza, ze jej dziecko tylko straci czas na nauke czegos co juz od dawna potrafi wink Nie mowiac o tym, ze praca domowa to juz nie pokolorwanie obrazka czy zrobienie dwoch linijek szlaczkow. U syna w klasie codziennie dostawali do domu po kilka stron A4 do odrobienia, czytanke, czesto jakis wiersz na pamiec i prace plastyczna. Na pewno nie uwazam tego roku za czas stracony.
                          • zjawa1 Re:saszanasza... 24.08.14, 22:01
                            Jeśli chodzi o syna, to odpowiada bardzo konkretnie w każdych warunkach. Wręcz jest pyskaty momentami.
                            Ja natomiast bardziej obawiam się emocjonalnej jego sfery mimo tego, że niby jest zdiagnozowany jako lider grupy.
                            Jednak to była opinia wystawiona z przedszkola, nie wiem czy tak samo będzie w szkole. To zupełnie inna ,,bajka" i klimat.
                            Boje się, że nie będzie słuchał nauczycielki, przykład ten ze szlaczakim. Odpowie jej, że umie pisać i nie będzie tego robić. On jest często bardzo uparty, to może być problematyczne.
                          • ania-pat1 Re:saszanasza 02.09.14, 13:52
                            saszanasza - moja córka ma identycznie - i przy okazji ma cechy zespołu aspergera. Pocieszające są konkursy typu Świetlik (przyroda), Alfik, Kangur (matematyka) tam zadania mają odpowiedni poziom i nie pozostawiają pola manewru typu kwadrat/równoległobok.
                            Moja córka w kl.I na polecenie : obwiedź linią wyrazy rozpoczynające się na B napisała: awykonalne (dlaczego? miała rację - w zadaniu nie było wyrazów tylko ilustracje) - efekt: 0 punktów na sprawdzianie w kl.1
                        • annubis74 Re:saszanasza 23.08.14, 08:34
                          zjawa-niewątpliwie Twoje dziecko jest genialne
                          niewątpliwie też program obecnej I klasy nie jest specjalnie trudny - bo to po prostu dawny program zerówki. ale po pierwsze przeglądając go zapominasz o jednym drobiazgu. Pewnie Twój syn, podobnie jak moja córka w tym samym wieku, zna literki. umie je rozpoznać. Moze także zapisać (moja pisze drukowanymi, pisanymi takimi jak w szkole nie umie). Mimo że zna litery nie czyta biegle - po przeczytaniu kilku wyrazów męczy się i zniechęca. Liczy, do 100. działąnia matematyczne wykonuje na liczbach do 20. Wg opinii z przedszkola w rozwoju i przygotowaniu do szkoły znacznie góruje nad rówieśnikami, ale nie odważyłabym się powiedzieć że ma opanowany program I klasy (dziwie sie poradni która wydaje taka opinię).
                          poza tym wielu domorosłych ekspertów edukacyjnych na tym forum zapomina że nauka to nie tylko to czego się człowiek nauczy ale takze JAK. Podręcznik MENu przy różnych minusach jakie ma daje jednak czaasem pomysły do fajnego twórczego przeprowadzenia lekcji - o ile zostana one fajnie wykorzystane przez nauczyciela. Nauka w szkole to nie tylko pisanie, czytanie i liczenie. To czego dzieci się takze uczą to obserwacja, ciekawośc świata i różnych zjawisk, twórczego myślenia
                          • zjawa1 annubis74 24.08.14, 22:09
                            Właśnie u nas jest inaczej. Prawdę mówiąc prawie wcale nie uczestniczyłam w tym procesie.
                            Zaczeło się jak miał ok 4 lata.
                            Najpierw pytał patrząc na sklepy znaki: ,,co to za litera" itp. Potem sam zaczął je łączyć w wyrazy.
                            W chwili obecnej-ma taką ukochaną gazete- czyta ją sam namiętnie i powtarza mi co jest w niej śmiesznego napisanesmile
                            Dziś pisał na tablecie grzebiąc w internecie-swoją drogą muszę mu już zrobić blokady jakieś.
                            Przykładowo podsłuchał coś o wirusie Ebola tydzień temu. Ja patrze, a on wpisuje sobie w google co to jest wirus ebola! I czyta. czyta z pasją
                            • annubis74 Re: annubis74 27.08.14, 21:45
                              ??? no to w czym problem?
                              jeśli czyta i pisze biegle - jak twierdzisz - to oznacza ze pod tym względem program pierwszej klasy ma opanowany. być moze także drugiej.
                              pytanie tylko co możesz zrobić z tą wiedzą.
                              Nie wyslesz go raczej od razu do III klasy. Możesz mu zapewnic home-schooling - choć ze społecznego punktu widzenia to porażka
                              • zjawa1 Re: annubis74 30.08.14, 22:56
                                To nie jak tak twierdze tylko poradnia pedagogiczno-psychologiczna której przynależą rejonowo przedszkola i szkoły.
                                Co z tego, że ma tak opanowaną wiedzę, skoro emocjonalnie napewno do klasy 2 nie nadaje sie.
                                Chyba o tym zapominasz! Dlatego też zaproponowano mi dodatkowe zajęcia w celu rozwijania jego umiejętności oraz dodatkowy program, rozszerzony tak, aby nie nudził się na lekcjach i nie przeszkadzał organizując sobie samodzielnie czas wolnysmile
                                • annubis74 Re: annubis74 30.08.14, 23:46
                                  przyznam że na ile ja znam procedury działania PPP to brzmi to wszystko dziwnie - ale różnie bywa więc nie kwestionuję.
                                  Napisz, jesli możesz, na czym mają polegać te zajęcia dodatkowe - bo w sumie z wiedzą i tak jest do przodu. Trudno mi sobie wyobrazić zajęcia majace przyspieszyć... rozwój społeczny? dojrzałość emocjonalną. Pomijając że byłoby to chyba awykonalne - to jeszcze także nienormalne. Dziecko emocjonalnie jest na etapie 6latka a intelektualnie na poziomie 8latka. Tak to czasem bywa
                                  Jeśli będzie uczestniczył w lekcjach w szkole - nie ma siły - będzie chciał się pochwalic wiedzą, którą ma, co jest jak najbardziej naturalne. Opinia PPP może być co najwyzej pomocna w negocjowaniu jakichś specjalnych warunkó nauki w szkole
                      • aleksandra1977 Re: 21.08.14, 10:55
                        saszanasza napisała:
                        Moja córka również przechodziła badanie w PPP i tam kazali jej w pamięci obliczyć zadanie w tym stylu: ania miała 12 kredek, mama pożyczyła od niej 3 kredki do tej ilości dodała jeszcze 2.
                        Były pytania o kierunki geograficzne, bylo pytanie dlaczego mamy dzień....
                        Nie wiem, jak te pytania mają się do zakresu przewidzianego w klasie pierwszej, ale obawiam się że nijakuncertain

                        tego ucza w I klasie
                        • makurokurosek Re: 21.08.14, 11:04
                          Pytanie i ich znaczenie
                          - dzień i noc- umiejętność zrozumienia skutku i przyczyny, oraz zjawisk przyrodniczych.

                          Dziecko które nie potrafi połączyć skutku z przyczyną, po prostu będzie sobie słabo radziło z pracą w grupie zgodnie z obowiązującymi zasadami, jest duże ryzyko że nie będzie rozumiało zasad bezpieczeństwa.

                          - kierunki geograficzne, strona lewa/prawa, odwzorowanie,

                          pytania te bardziej mają na celu wczesne wykrycie dysleksji.


                          Całe badanie nie ma na tylko pokazania czy dziecko pod względem wiedzy jest gotowe na pierwszą klasę, ale również jego oceny dojrzałości społecznej, wczesnego wykrycia pewnych dysfunkcji.
                        • saszanasza Re: 21.08.14, 12:38

                          >
                          > tego ucza w I klasie

                          no właśnie, ale nie w zerówceuncertain
                          ten test miała robiony, kiedy miała niespełna 6 lat.
                    • mama-ola Re: 21.08.14, 09:38
                      > Syn na dzień dzisiejszy ma opanowany materiał całej klasy pierwszej z naddatkam
                      > i do 2-giej.

                      Zjawa, nie mogli go przemaglować z całego materiału, to po prostu niemożliwe! Obawiam się, że źle ich zrozumiałaś.
                      Mój syn przed I klasą po badaniu w poradni dostał opinię, że potrafi zrobić zadania przeznaczone dla klasy I, II i niektóre dla III. To tyle. W życiu nie uogólniłabym tego do "ma opanowany materiał"! To jest gruba przesada. Mój syn poszedł do klasy I (potem II, w końcu III) i możesz mi wierzyć, że były mu b. potrzebne i w żadnym wypadku nikt nie czuł, że dziecko się marnuje.

                      Czy uczyłaś dziecko pisma pisanego i prawidłowych połączeń prawie każdej pary liter? (Założę się, że nie).
                      Czy potrafi odróżnić głoskę od litery w większości skomplikowanych przypadków? (Większość dorosłych nie potrafi).
                      Czy umie samodzielnie przeczytać długi tekst, a następnie go opowiedzieć?
                      Czy potrafi opisać ilustrację?

                      Takie rzeczy m.in. robi się w I klasie.
                      • zjawa1 Re:mama-ola 24.08.14, 22:31
                        Jakoś tak właśnie powiedzieli, że potrafi rozwiązać bezbłędnie zadania klasy 2-giej. Nie wiem jakie bo nie pokazali.
                        Czyta ze zrozumienie i potrafi o wszystkim opowiedzieć.
                        Sam szuka w internecie informacje, które go interesują. Sam też o nich czyta i mówi mi o tym.
                        Tak naprawdę czytać go nie uczyłam wcalesmile Jedynie liter, jeśli o nie pytał.
                        Z opisem ilustracji itp. nigdy nie miał problemów.
                        Głoski potrafi czytać razemsmile np. ,,sz". Pisze litery pisane.
                        • lucyjkama Re:mama-ola 25.08.14, 10:00
                          > Głoski potrafi czytać razemsmile np. ,,sz".

                          "sz" to jest jedna głoska!!!! która zapisujemy za pomocą dwóch liter a nie dwie głoski jak sugerujesz tongue_out
                          • zjawa1 lucyjkama 26.08.14, 22:32
                            Przeoczyłaś skrót ,,np." czyli na przykład. Czytać potrafi każdysmile w całości.
                        • mama-ola Re:mama-ola 27.08.14, 11:46
                          > Czyta ze zrozumienie i potrafi o wszystkim opowiedzieć.
                          > Sam szuka w internecie informacje, które go interesują. Sam też o nich czyta i
                          > mówi mi o tym.
                          > Tak naprawdę czytać go nie uczyłam wcalesmile Jedynie liter, jeśli o nie pytał.
                          > Z opisem ilustracji itp. nigdy nie miał problemów.
                          > Głoski potrafi czytać razemsmile np. ,,sz". Pisze litery pisane.

                          Twój syn potrafi imponująco dużo!
                          W takim razie rozważyłabym danie go od razu do II klasy.
          • baz12 Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 21.08.14, 14:05
            Podrecznik "Odkrywam siebie. Ja i moja szkoła" wydawnictwo MAC.
    • blogbydozza Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 22.08.14, 22:00
      Pierwsza klasa przed nami, zobaczymy co będzie miał na świadectwie. Choć teraz już czyta i pisze proste wyrazy, dodaje i mnoży w obrębie 10, ciekawe jak będzie dalej
      • jakw Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 23.08.14, 07:51
        Na świadectwie będzie miał mniej więcej tak:
        "Dodaje i odejmuje w zakresie 20-tu, czyta i pisze"
      • annubis74 Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 23.08.14, 08:38
        mnie tam bardziej interesuje co córka bedzie miała w głowie niz na świadectwie
        • zjawa1 konkluzja moja 24.08.14, 22:42
          Pytałam o materiał i wiedzę jaką nabywa w klasie I dziecko. Dziękuje za konstruktywne odpowiedzi. Licytacja w wielu przypadkach była niepotrzebna...
          Osobiście uważam, że to iż dziecko w wieku lat 5,6 ma ponadprzeciętną wiedzę, niekoniecznie musi być stałą na wszystkie lata i podążać współmierną analogią.
          Może zawsze pojawić się regres indukowany wieloma czynnikami. Oby nasze zdolniachy nie doświadczyły tego i mam nadzieję, że za parę lat będziemy równie mocno z nich dumnesmile Tego życzę i Wam i sobie.
          • lucyjkama Re: konkluzja moja 25.08.14, 09:53
            Ja jestem równie dumna z moich dzieci niezależnie od tego czy wykazują zdolności w jakiejś dziedzinie czy nie. Dziecko powinno być akceptowane bezwarunkowo a nie za to że coś umie uncertain
            • zjawa1 lucyjkama 26.08.14, 22:37
              ucyjkama napisała:
              ,,Dziecko powinno być akceptowane bezwarunkowo a
              nie za to że coś umie uncertain".
              A kto i gdzie napisał w moim wątku, że dziecko jest akceptowane warunkowo, ze względu na to co umie?
              Jak widać mój syn w wieku lat 6-ciu ogarnął umiejętność jakie niektóre dorosłe osoby nie ogarniająsmile
              Czytanie ze zrozumienie jest, podstawą w wyciąganiu trafnych wnioskówsmile Bardzo pomocne w życiu.
          • an.16 Re: konkluzja moja 25.08.14, 10:04
            Moja 6 letnia córka poszła do szkoły nie umiejac czytac ani pisac. Znała litery, ale chyba nie wszystkie. Nie pamiętam. Program (pakiet Tropiciele) był jak idealnie uczyty na nią właśnie. Teraz czyta (w zasadzie płynnie), pisze i liczy z przekroczeniem progu 10, tj. potrafi w pamieci uzupełnić do pełnej 10 i resztę przenieśc do nastepnej "kolumny". Liczenie to przeciez nie tylko wymienianie cyfr, proste dodawanie i odejmowanie. Pamiętam taki przykład z podrecznika: jest 10 pingwinów i 3 kry. Pingwiny muszą wskoczyc na kry, aby dostać sie na ląd. Po ile pingwinów będzie na każdej krze - podaj 4 rózne sposoby i zapisz działania. I takich zadań była cała masa. Nie chodzi o proste wpisanie wyniku, ale przede wszystkim o ułozenie i zapisanie działań. I niewiadomą nie zawsze jest suma czy różnica, ale równiez inny składnik. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie czytanie, bo okazało sie, że nie jest to kwesta ćwiczeń, ale również dojrzałości. Przy minimalnej ilości ćwiczeń (krótka czytaneczka od czasu do czasu) dziecko skokowo nauczyło sie płynnie czytać. Mamy mądrą nauczycielkę, która nigdy nie mówiła o osiągnięciach poszczególnych dzieci, nie dzieliła klasy na czytające, sylabizujace i nieznające liter. Nie mam pojecia czy klasę 1 zaczęły dzieci "genialne" jak wasze w tym wątku opisywane, tj. majace opanowane wszystkie mozliwe programy zerówek i klas 1-3.
          • makurokurosek Re: konkluzja moja 25.08.14, 10:36
            Świetnie , że masz inteligentnego syna. Wiedza którą posiada powinna mu wystarczyć przez pierwsze półtora roku co da wam czas na popracowaniem nad jego problemami. Niestety problemy z socjalizacją, słuchaniem poleceń nauczyciela są o wiele trudniejsze do przejścia niż problemy z nauką. Często uwagi nauczyciela będą rodziły u ciebie bunt, niechęć. Trudno jest nie przenosić i nie zarażać swoimi emocjami i odczuciami dziecko, a to z kolej pogłębia tylko problem dziecka.
            Życzę wam powodzenia, rozwijaj dalej pasje dziecka.
            • zjawa1 Re: konkluzja moja 26.08.14, 22:42
              Dlaczego uwagi nauczyciela mają nieść za sobą bunt?
              Nauczyciel nie jest wrogiem i stręczycielem. Często zauważa to, czego najbliższe otoczenie nie dostrzega. Z racji tego jest bardzo pomocny w wychowaniu małego człowieka.
              • makurokurosek Re: konkluzja moja 26.08.14, 22:52
                Dziecko które wyprzedza klasę, w czasie lekcji zwyczajnie się nudzi w efekcie zaczyna przeszkadzać, jeżeli dodamy do tego olewactwo uwag i poleceń nauczyciela to bardzo szybko powstaje pole bitwy. Raczej niewiele osób lubi codziennie wysłuchiwać tekstów typu "pani syn jest bezczelnym i aroganckim dzieckiem" albo " należało by zająć się wychowaniem syna, a nie tylko mu pobłażać", " jeżeli do tej pory nie stawiała pani granic to nic dziwnego, że x nie szanuje innych"

                O wiele łatwiej nadrobić braki w wiedzy i umiejętnościach dziecka i na o wiele większą pomoc, współpracę i wyrozumiałość nauczyciela może liczyć rodzic takiego dziecka, niż rodzic dziecka które z nudów roznosi klasę.
                Nie sądzę abyś była tak otwarta na krytykę, by stworzyć front z nauczycielem.
                • zjawa1 Re: konkluzja moja 26.08.14, 23:17
                  Ale dlaczego z góry zakładasz, że wychowawca klasy mojego syna będzie w tak irracjonalny sposób reagować na dziecko, które w danym momencie będzie miało opanowany materiał?
                  Nie w każdej szkole zaniedbuje się uczniów potrafiących więcej niż przeciętne dziecko.
                  W tej, do której pójdzie syn jest wręcz przeciwnie. Szanują takich uczniów, i starają się ich rozwijać jak najlepiej.
                  Wiele uczniów tej szkoły jest indywidualnie wspomaganych. Najlepszym dowodem na to są naprawdę bardzo dobre wyniku w skali krajowej oraz liczne konkursy, olimpiady wygrywane w skali miedzy wojewódzkimi.
                  Ponadto poradnia pedagogiczna, której podlega szkoła również identyczną opinie wystawiła.
                  Po badaniu syna zapytano mnie, czy dokumentacja i informacje o synu mogą zostać przesłane do macierzystej szkoły z racji tego, że syn będzie miał rozszerzony materiał klasy pierwszej tak, aby się nie nudził, a przy tym automatycznie mógł dalej rozwijać.
                  Czysta symbioza i obopólne korzyści. Najbardziej racjonalne rozwiązanie, analogiczne do tego kiedy mamy do czynienia z uczniami poniżej przeciętnej. Też mają wspomaganie, ale wyrównawcze.
                  Nie rozumiem dlaczego dziecko zdolne miałoby być pokrzywdzone w takiej sytuacji?


                  • makurokurosek Re: konkluzja moja 26.08.14, 23:54
                    > Ale dlaczego z góry zakładasz, że wychowawca klasy mojego syna będzie w tak irr
                    > acjonalny sposób reagować na dziecko, które w danym momencie będzie miało opano
                    > wany materiał?

                    Nie na ucznia który ma opanowany materiał, ale na ucznia który przeszkadza, ignoruje jego polecenia w efekcie rozwala zajęcia.

                    "> Nie w każdej szkole zaniedbuje się uczniów potrafiących więcej niż przeciętne d
                    > ziecko.

                    Oczekujesz, że nauczyciel rzuci lekcję po to by zająć się twoim dzieckiem i poszerzać jego wiedzę i zainteresowania?
                    W klasie twojego dziecka będzie dość spora grupa dzieci dla których ten materiał będzie nowością, albo dla których opanowanie pewnej jego części będzie sprawiało kłopot, nie wiem jak sobie wyobrażasz poszerzania wiadomości twojego syna i jednoczesne prowadzenie normalnej lekcji. No chyba, że twoje dziecko zadowoli się dodatkowymi kserówkami i zamknie pyszczek.
                    Jeżeli nie zapisałaś swojego dziecka do szkoły prywatnej o wysokim poziomie nauczania i kilkuosobowych klasach to nie licz na indywidualne podejście do syna.


                    "> W tej, do której pójdzie syn jest wręcz przeciwnie. Szanują takich uczniów, i s
                    > tarają się ich rozwijać jak najlepiej.

                    I robią to na lekcjach czy zajęciach dodatkowych ?


                    "> Wiele uczniów tej szkoły jest indywidualnie wspomaganych. Najlepszym dowodem na
                    > to są naprawdę bardzo dobre wyniku w skali krajowej oraz liczne konkursy, olim
                    > piady wygrywane w skali miedzy wojewódzkimi.

                    W takich szkołach tym bardziej nie lubi się dzieci nieposłuszny, hardych i rozwalających lekcje. Wybacz ale masz jakieś wyidealizowany obraz szkoły.

                    "> Czysta symbioza i obopólne korzyści. Najbardziej racjonalne rozwiązanie, analo
                    > giczne do tego kiedy mamy do czynienia z uczniami poniżej przeciętnej. Też mają
                    > wspomaganie, ale wyrównawcze.

                    Tak, ale poza godzinami lekcyjnymi na dodatkowych zajęciach.
                    Wybacz, że to ja burzę twój obrazek, ale jest on nie realny jak na polską szkołę i to nie tylko państwową.

                    "> Nie rozumiem dlaczego dziecko zdolne miałoby być pokrzywdzone w takiej sytuacji
                    > ?
                    >

                    Naprawdę nie rozumiesz, że dziecko które ma opanowany materiał zwyczajnie będzie się nudziło na lekcji. Nie rozumiesz, że nauczyciel nie lubi być ignorowany przez ucznia i jeżeli nie wymusi posłuszeństwa na tym uczniu czeka go bunt na pokładzie. Dlatego nauczyciele nie lubią takich "geniuszy", bo często za wiedzą idzie również brak pokory.
                    Natomiast rodzicowi zdolnego dziecka trudno przyjąć krytykę, jesteś dumna z dziecka z jego umiejętności , a tu pojawia się nauczyciel który zarzuca ci brak zdolności wychowawczych.
                    Dlatego napisałam, że łatwiej jest rodzicom dzieci z niewielkimi problemami niż rodzicom dzieci wyskakujących ponad poziom.
                    • zjawa1 Re: konkluzja moja 27.08.14, 00:04
                      Po takiej wypowiedzi tylko ,,sznura i powiesić się"smile
                      Mam małego, bezczelnego ,,chama". Może od razu dać go do poprawczaka za to, że denerwuje forumowiczki dzieci przeciętnych!
                      Dziewczyno, jak widać ty wiesz lepiej do jakiej szkoły idzie mój syn. Ogólnie jesteś świetnie rozeznana w szkolnictwie, skoro twierdzisz, że prywatne równa się lepsze, idealne.
                      Jesteś w wielkim błędziesmile
                      • makurokurosek Re: konkluzja moja 27.08.14, 08:32
                        Faktycznie jesteś bardzo otwarta na rozmowy o synu i krytykę smile.

                        Nie wiem, ani do jakiej szkoły idzie twój syn, ani jaki jest twój syn.To TY napisałaś, że w opinii PPP jest napisane iż syn nie stosuje się do poleceń. I niezależnie jaką wiedzę posiada dziecko jeżeli nie słucha poleceń nauczyciela, to można spodziewać się tylko ciągłych uwaga i przytyków ze strony nauczyciela. Po twojej reakcji widać tylko jak wrażliwa jesteś na punkcie jakiejkolwiek krytyki syna. Ja go nawet nie skrytykowałam, a ty już skaczesz nie trudno sobie wyobrazić co będzie po pierwszej uwadze o złym zachowaniu twojego syna.
                        • zjawa1 Re: konkluzja moja 30.08.14, 23:04
                          Nigdzie nie pisałam, że ,,nie stostuje się do poleceń PPP". Do poleceń stosuje się idealnie i wykonuje każde należycie. Dodatkowo, koncentruje się na wykonywanych zadaniach dłużej niż godzinę zegarową wykonując je perfekcyjnie. Taka jest opinia ppp. Poradnia zwróciła uwagę na to, że podstawowe zadania wykonuje znacznie szybciej, lepiej i dokładniej niż przeciętny 6-latek, co może wiązać się tym, że dziecko będzie nudziło się na lekcjach. Z racji tego zaproponowano mu rozszerzony program pracy i to poszło już do szkoły.
                          Szkoła zaś nie była tym faktem negatywnie zaskoczona, bo nie jest pierwszym i zapewne nie ostatnim dzieckiem pracującym w tym klimacie. Powiem nawet więcej, szkoła była bardzo odebrała sugestie poradni i cieszyła się tym faktem dodająć, że w klasie syna będzie jeszcze jedna dziewczynka tym systemem objęta.
                          • makurokurosek Re: konkluzja moja 30.08.14, 23:29
                            "> Nigdzie nie pisałam, że ,,nie stostuje się do poleceń PPP". Do poleceń stosuje
                            > się idealnie i wykonuje każde należycie.

                            Czyżby?

                            "zjawa1 20.08.14, 22:12

                            ...Dodatkowo było coś w opisie, że dziecko nie zawsze chce stosować się do konkretnych poleceń.
                            Zapytałam więc o co chodzi, w odpowiedzi usłyszałam, że miał za zadanie, za pomocą kropek!!! podpisać ilość danych obiektów, a no sprzeciwił się temu i stwierdził, że kropki robił u maluchów w przedszkolu, a teraz będzie pisał cyfry.

                            " Z racji tego zaproponowano mu r
                            > ozszerzony program pracy i to poszło już do szkoły.

                            Życzę ci jak najlepiej i naprawdę świetnie byłoby gdyby szkoła potrafiła zindywidualizować program nauczania. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz na szkole bo w przeciwnym razie czeka cię to co większość forumek dzieci z wiedzą wyskakującą ponad program.
                    • zjawa1 Re: abstrahując 27.08.14, 00:14
                      W Polsce najlepiej być przeciętniakiem-nikt się nie czepia
                      Ewentualnie poniżej przeciętnej-wszyscy współczują i pomagająsmile
                      Tak to u nas jest, nie dziwota,że zdolniejsi jeśli mają możliwość uciekają do mniej zaściankowych klimatów.
                      • makurokurosek Re: abstrahując 27.08.14, 08:56
                        > W Polsce najlepiej być przeciętniakiem-nikt się nie czepia

                        Nie w Polsce, a w polskich szkołach.

                        "> Ewentualnie poniżej przeciętnej-wszyscy współczują i pomagająsmile

                        Zdecydowanie nie prawda. Rodzic dziecka z niewielkimi problemami może liczyć na większą pomoc niż rodzic dziecka zdolnego ale hardego i nieposłusznego. Wynika to tylko i wyłącznie z postawy rodziców tych dzieci, ci pierwsi są bardziej chętni do współpracy niż zapatrzeni i zamknięci na krytykę rodzice dziecka zdolnego, ty jesteś tu najlepszym przykładem.
                        • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 09:15
                          Wynika
                          > to tylko i wyłącznie z postawy rodziców tych dzieci, ci pierwsi są bardziej ch
                          > ętni do współpracy niż zapatrzeni i zamknięci na krytykę rodzice dziecka zdolne
                          > go, ty jesteś tu najlepszym przykładem.

                          Nie zgodzę się. Mam syna z wysokim ilorazem inteligencji, ale bardzo przeciętnego w nauce. W okolicy nie ma żadnych zajęć wspomagania rozwoju takich dzieci. Są zajęcia wyrównawcze dla dzieci, ale wszystkich. Problem w tym, że dzieci z wysokim ilorazem inteligencji inaczej myślą i inaczej postrzegają pewne rzeczy i częto one też wymagają "terapii". O ile wiadomo, jak postępować/czego się spodziewać po dzieciach z ZA, tak dzieci z IQ powyżej normy są pozostawione samym sobą, a one też potrzebują by się nimi zająć i je w odpowiedni sposób poprowadzić. Obecnie mamy formy wspomagania dzieci z ZA, autyzmem, nadpobudliwością, SI, mamy formy pracy z dziećmi zdolnymi bądź wibitnie zdolnymi. Dzieci inteligentne nie mieszczą się w tym systemiesad
                          • makurokurosek Re: abstrahując 27.08.14, 09:29
                            Masz rację nazbyt uogólniłam cały problem. Chodziło mi bardziej o postawę nauczyciela. Każdy chętniej pomoże komuś kto prosi o pomoc i wykazuje chęć do współpracy niż komuś kto na słowa uwagi odpowiada atakiem.
                          • stillgrey Re: abstrahując 27.08.14, 09:56
                            Saszanasza, zdradzisz jaki syn ma iq i na czym polegaja problemy w nauce?
                            • polinezj.a Re: abstrahując 27.08.14, 10:44
                              A ja zadam inne pytanie.
                              Jakiej konkretnie pomocy oczekiwałabyś Saszo dla swojego syna? Gdzie szukałaś pomocy i jakiej?
                              • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 12:51
                                > A ja zadam inne pytanie.
                                > Jakiej konkretnie pomocy oczekiwałabyś Saszo dla swojego syna? Gdzie szukałaś p
                                > omocy i jakiej?

                                Pomocy w jego zrozumieniu. Zupełnie nie mam pojęcia dlaczego mój syn potrafi zrobić w jednym zdaniu kilka błędów, jednocześnie na klasówkach tych błędów nie robićsad
                                Zupełnie nie rozumiem jego toku rozumowania przyczynowo-skutkowego, nie wiem jak wpłynąć na jego motywację. do tego niska motywacja. W miejscowościach obok, są zajęcia wspomagające rozwój takich dzieci, niestety nie mogę syna tam zapisać, bo nie jest "rejonowy". W PPP mówią, żeby odpuścić sobie "oceny" ale nie mówią nic o pracy z tego typu dzieckiem.
                                Ja do końca nie wiem, czego oczekiwałabym od PPP czy nauczyciela, bo nie wiem czego mogę oczekiwać.
                            • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 12:41
                              stillgrey napisała:

                              > Saszanasza, zdradzisz jaki syn ma iq i na czym polegaja problemy w nauce?

                              133 w skali wechslera.

                              Problemy w nauce ( o ile można to nazwać problemami, bo ma średnią 4.1) to wynikowa zbytniego kombinowania, jakiejś dziwnej niepojętej dla mnie metodologii uczenia się, dyskutowania z nauczycielami/wymądrzania się. Do tego jest zapominalski/bezmyślny, potrafi zapomnieć o plecaku, z muzyki ma tróję, bo permanentnie zapominał fletu. W ogóle to typ dziecka "filozofującego".
                              Jednocześnie syn chłonie wiedzę na ten czas bezużyteczną (popularno naukową) a nie ma opanowanych podstaw. Do tego dochodzi swoisty rodzaj niedojrzałości emocjonalnej. Tak naprawdę nie wiem z czego wynikają jego problemy, a waściwie wiem tyle, co mi powiedziała psycholog: że dzieci z wysoki IQ inaczej postrzegają świat, tyle że nikt nie powiedział mi, jak świat postrzega mój synuncertain


                              • polinezj.a Re: abstrahując 27.08.14, 13:33
                                Juz dawno poradnie mają zalecenie niepodawania rodzicom wyników surowych, ponieważ one nic nie znaczą bez interpretacji. Jak widać nie wszystkie się stosują.
                                Problemy z "roztrzepaniem"/ zapominaniem sa normalnymi problemami jeśli nie większości, to znacznej części dzieci w tym wieku (i znacznej części ludzi dorosłych niezależnie od inteligencji). Tu nie ma nic niezwykłego, a dzienniki usiane są znaczkami minusami czy innymi "np"., bo brak tego czy tamtego. Tu cudów nie ma i jesli go nie nauczyłaś odpowiedzialności, to odpowiedzialny nie będzie.
                                Podstawy, które są w podstawówce, dziecko z możliwościami opanowuje w 5 minut lub mimochodem na lekcji, czyli w dzienniku są jedynki za projekt, nauczenie wierszyka, inny zapomniany referacik, a z klasówek 5/6. Dla rozsądnego rodzica to nie problem, bo wie, że dziecko potrafi i np. na teście po szóstej klasie wypadnie dobrze.
                                Kolejna, całkiem powszechna rzecz, to to, że dzieci chętnie i łatwo chłoną wiedzę, która jest dla nich ciekawa.
                                Często dzieciak, który ledwo ciągnie w szkole, nauczenie trzech dat z historii to wyczyn, zna daty urodzenia piłkarzy z połowy ligi i wyniki meczów z ostatniego ćwierćwiecza.
                                Co z tego wynika? Ma możliwości uczyć się tego, co go interesuje, ale też nikt nie zmieni programu pod kątem oceniania takiej wiedzy.
                                Jesli widzisz, ze ma problemy z emocjami zgłoś sie do psychologa. Czy gdyby miał IQ 100, tak byś zrobiła?
                                Każdy człowiek postrzega świat inaczej. W mojej rodzinie wiele osób ma bardzo (a niektórzy nawet baaardzo) wysokie IQ, nie jesteśmy kosmitami, rozmawiamy z ludźmi, żyjemy z ludźmi. Kiedyś też byliśmy dziećmi, a nawet chodziliśmy do szkoły.

                                Jeśli nie zmienisz postawy i będziesz tkwiła w przekonaniu, że ktoś coś powinien zrobić, to Twoje dziecko już na starcie przegra w konkurencji z tymi, którym nie było dane, a sobie wypracowali.
                                Zresztą jeśli ma braki w wiedzy, to z dużym prawdopodobieństwem w kolejnych badaniach i tak będzie wypadał gorzej.

                              • zjawa1 Re:Szansa:) 28.08.14, 23:23
                                A ja rozumiem twój klimat doskonalesmile Mam puki co technicznie zdolnego i bardzo inteligentnego.
                                Z tego co piszesz, mój syn równie -na pierwszy rzut oka- skrajnie abstrakcyjnie podchodzi do tematów.
                                Wiesz, ja ,,uczę się syna" każdego dnia, każdego dnia zaskakuje mnie i to jest piękne.

                                Podaje Ci przykład i odpowiedz, dlaczego tak właśnie myśli, ja powoli zaczynam to wszystko ogarniaćsmile
                                W ramach wstępu, np. bardzo inteligentne dziecko jeśli zadaje mu się pytanie niewygodne, a więc trudne nad którym nie ma ochoty męczyć się, lub nie zna odpowiedzi, odpowiada Ci w sposób inteligentnie ,,odczepny".
                                Z pozoru, nie wnikając w szczegóły taka odpowiedz wydaje się być właśnie abstrakcyjna.
                                Ale, właśnie to ale jak podrążysz klimat, przeanalizujesz to dochodzisz do wniosku że w konsekwencji odpowiedz była idealna, a nawet genialna.

                                ...Dzisiaj byliśmy z synem w lesie wraz ze znajomymi i prawie równolatkami syna na grzybobraniusmile Rodzicie, jak to rodzice zachwycali się wiedzą syna, umiejętnościami liczenia, aż w pewnym momencie jeden z rodziców celowo zaczął sprawdzać moje dziecko pod kątem matematycznym, przypuszczam, że chciał na siłę udowodnić fakt, ze taki dobry nie jest w przeliczaniu i zadał takie pytanie mojemu dziecku (mniej więcej cytuje, bo dokładnie nie pamiętam) ,, Ala, Ola i Krzyś wspólnie zebrali 21 grzybów. Jaką ilością grzybów muszą się podzielić, żeby każdy miał tyle samo"? Na co mój syn odpowiada po chyba 2 sekundach:,, nie muszą się dzielić grzybami, mama zrobi z nich sos grzybowy i każdemu tyle samo, żeby było sprawiedliwie".
                                • srubokretka Re:Szansa:) 29.08.14, 18:57
                                  Mz odpowiedz twojego syna wcale nie jest genialna. Taka odp moze tylko zaskoczyc ludzi , ktorzy nie maja gietkiego umyslu.
                                  Moim dzieciom b daleko do geniuszu, ale takie teksty sa na porzadku dziennym. Np moja corka , jak miala 4 latka wymyslila gre kamykami, w ktorej ogrywala zaskoczonych wujkow. Zasady w uproszczeniu, jak w pokerze, a raczej jak w zyciu. Poprostu nikt tego po niej sie nie spodziewal, ale czy to jest objaw geniuszu? Raczej nie... tylko swiezosci dzieciecej.
                                  Kazde dziecko ma orginalne myslenie, tylko wiekszosc doroslych zabija to w nich. Bardzo czesto nawet nie zdajac sobie z tego sprawy.
                                  Kolezanki syn pieknie pokazywal wszystkie litery alfabetu , jak mial 3 lata. Od mojego syna nie wyciagniesz niczym wiedzy. Za nic nie pokaze liter , chyba ze znajdzie ja gdzies w otoczeniu np kiedys przyniosl skorke jablka I krzyczy, ze to jest 'jot'. I rzeczywiscie 'jot' idealne. Ksztalty pokaze tylko pacynce. Jak go ktos zapyta 'co to jest?' pokazujac prostokat, to od syna uslyszy: czekolada, a pacynka : prostokat.
                                  Bardzo dobrze, ze sie cieszysz inteligencja swojego dziecka, ale uwazaj, zebys mu nie zrobila krzywdy. Czasami zle na czlowieka dziala dostanie zaplaty za cos czego jeszcze nie zrobil. Kto wie, moze syn saszanasza jest ofiara zachwytu nim lub pochopnego certyfikatu, ktory niestety zadzialal nie jak skrzydla, a jak kula u nogi. Wbrew pozorom (to apropos inteligencji i urody) rownowaga w przyrodzie musi byc zachowana. Warto o tym pamietac.
                                  • zjawa1 Re:srubokretka 30.08.14, 23:14
                                    Wiem na jakim poziomie intelektualnym w tej chwili mam syna, Testy na inteligencje Wechslera, są testami owianymi tajemnicą zawodową i ogólnie przeprowadzanymi w kraju. To mi wystarczysmile
                                    Dlatego opinie forumowe w tej kwestii sorry, ale nic nie znacząsmile
                                    Czy jest ,,genialny" w pełnym tego słowa znaczeniu, to się dopiero okaże za parę, dobrych lat, w chwili obecnej wiem, że mam dziecko dużo powyżej przeciętnej i to nie polskiej, bo ta jest ostatnio średniej jakoścismile
                                    • srubokretka Re:srubokretka 31.08.14, 03:43
                                      > Dlatego opinie forumowe w tej kwestii sorry, ale nic nie znacząsmile

                                      Znacza.

                                      > Czy jest ,,genialny" w pełnym tego słowa znaczeniu, to się dopiero okaże za par
                                      > ę, dobrych lat,

                                      To o tym swiadczy.

                                      że mam dziecko dużo powyżej przeciętnej
                                      > i to nie polskiej, bo ta jest ostatnio średniej jakoścismile

                                      Myslalam ze mieszkacie w Polsce. O to dobrze. Rzeczywiscie moze byc ci latwiej z edukacja syna. I jest wieksze zrozumienie dla matek, ktore bez pokory podchodza do oceny swoich dzieci smile
                                • aleksandra1977 Re:Szansa:) 30.08.14, 00:34
                                  Ala, Ola i Krzyś wspól
                                  > nie zebrali 21 grzybów. Jaką ilością grzybów muszą się podzielić, żeby każdy mi
                                  > ał tyle samo"? Na co mój syn odpowiada po chyba 2 sekundach:,, nie muszą się dz
                                  > ielić grzybami, mama zrobi z nich sos grzybowy i każdemu tyle samo, żeby było s
                                  > prawiedliwie".

                                  nie sadze, zeby za taka odpowiedz syn dostal pozytywna ocene na lekcji matematyki.
                                  • makurokurosek Re:Szansa:) 30.08.14, 01:47
                                    No co ty przecież to dziecko ma opanowany materiał klasy drugiej, na pewno więc za taką odpowiedz otrzymałoby najwyższa ocenę.
                                    • zjawa1 Re:makurokurosek 30.08.14, 23:24
                                      makurokurosek napisała:

                                      > No co ty przecież to dziecko ma opanowany materiał klasy drugiej, na pewno więc
                                      > za taką odpowiedz otrzymałoby najwyższa ocenę.

                                      Przestań w sposób prymitywny ironizować i przekręcać fakty.
                                      Jasno było napisane, że dziecko ma opanowany materiał klasy 1. To po pierwsze, a po drugie inteligentna osoba-choć wiem, że niewiele masz z ty wspólnego i nie do końca zrozumiesz-często odpowiada wymijająco jeśli uznaje, że pytający zamęcza ją w celu sprawdzenia wiedzy.
                                      Nie musisz, sie zamartwiać, gdyby takie pytanie padło z ust osoby z autorytetem typu nuczyciel, syn na pewno chcąc się popisać wiedzą udzieliłby konkretnej odpowiedzi.
                                      A riposta z jego strony w tych konkretnych warunkach była the bestsmile
                                      • makurokurosek Re:makurokurosek 30.08.14, 23:37
                                        "Syn na dzień dzisiejszy ma opanowany materiał całej klasy pierwszej z naddatkami do 2-giej. "

                                        Materiał klasy drugiej nie zamyka się na liczeniu czy dodawaniu do 100 czy 1000. Wchodzi tabliczka mnożenia i dzielenia, obliczenia kalendarzowe, obwody, obliczenia czasowe, przeliczanie jednostek.

                                        To po pierwsze,
                                        > a po drugie inteligentna osoba-choć wiem, że niewiele masz z ty wspólnego i nie
                                        > do końca zrozumiesz-często odpowiada wymijająco jeśli uznaje, że pytający zamę
                                        > cza ją w celu sprawdzenia wiedzy.

                                        Odpowiedz twojego dziecka świadczy o inteligencji ale nie o znajomości tabliczki dzielenia. Twoje dziecko w inteligentny sposób uniknęło przyznania się do tego, że nie wie jak rozwiązać zadanie, co nie zmienia faktu, że rozwiązać go nie umiało.

                              • srubokretka Re: abstrahując 29.08.14, 19:03
                                > 133 w skali wechslera.

                                saszanasza, dlaczego i kiedy robiono mu testy?
                          • polinezj.a Re: abstrahując 27.08.14, 10:01
                            Ponad 20 procent dzieci ma iloraz inteligencji powyżej przeciętnego, analogicznie 20 procent poniżej przeciętnego. Czyli minimum na 4/10 dzieci powinno otrzymać indywidualne wsparcie z racji na to, ze nie łapie się w przedziale inteligencji przeciętnej lub jej obrzeżach. W edukacji masowej oczywiście jest to niemożliwe.
                            O dziecku zdolnym (a takiemu przysługują oddzielne programy) mówi się dopiero jeśli możliwościom intelektualnym towarzyszy motywacja do pracy i zainteresowania.
                            Sam, nawet wysoki iloraz inteligencji, to zdecydowanie za mało.
                            Można porównać to do sytuacji, gdzie wysokie dziecko ma predyspozycje do zostania dobrym koszykarzem. Jeden warunek jest spełniony, ale dopiero spełnienie pozostałych dwóch, czyli zainteresowanie sportem (w przypadku IQ nauką) i chęć do ciężkiej pracy, decydują czy będziemy mówić o zdolnym koszykarzu (czy też uczniu).
                            W Polsce istnieje całkiem rozbudowany system wsparcia dzieci zdolnych (jeszcze raz podkreślam, że wysokie IQ nie jest tożsame ze spełnieniem definicji dziecka zdolnego) i duża grupa dzieci z niego korzysta, a wsparcie nie ogranicza się do pomocy materialnej.


                            • agni71 Re: abstrahując 27.08.14, 10:18
                              ale sasza o tym napisała. Ona uważa, że dziecku inteligentniejszemu niz przeciętnie, aczkolwiek niekoniecznie zdolnemu, tez przydałoby się wsparcie, żeby wzbudzić tę ambicję i chęć wykorzystania swojej inteligencji. Co niekoniecznie jest mozliwe, ze względu na ograniczone mozliwości szkoły i innych instytucji.
                              • polinezj.a Re: abstrahując 27.08.14, 10:39
                                Ok, czyli w takim razie badamy dzieci w 3 miesiącu życia najdalej do ukończenia pierwszego roku (wtedy rodzice jeszcze maja stosunkowo niewielki wpływ na umiejetnosci) i dzieci, ktore rozwijają sie szybciej, maja większe możliwości mają przyznane coś na kształt WWR (tylko dla dzieci inteligentniejszych), wtedy szanse na rozwinięcie ich wrodzonych możliwości są największe.
                                Kierowanie się testami dla dzieci np. rozpoczynających szkołę jest już znacznie mniej wiarygodne, bo tam oceniane są też elementy nabyte (czyli dzieci z którymi rodzice pracowali będą wypadało lepiej od tych, które mają wyższy potencjał, ale doświadczyły zaniedbań- one np. osiągną wyniki przeciętne).
                                Oprócz szkoły i instytucji w życiu większości dzieci są obecni rodzice, których rola w odkrywaniu i rozwijaniu pasji jest nie do zastąpienia przez jakiekolwiek formy opieki zorganizowanej.
                                • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 13:07
                                  > Kierowanie się testami dla dzieci np. rozpoczynających szkołę jest już znacznie
                                  > mniej wiarygodne, bo tam oceniane są też elementy nabyte (czyli dzieci z który
                                  > mi rodzice pracowali będą wypadało lepiej od tych, które mają wyższy potencjał,
                                  > ale doświadczyły zaniedbań- one np. osiągną wyniki przeciętne).

                                  No ale po coś jednak ktoś wymyślił te testy. Jeżeli nawet testy badają również elementy nabyte, to sam fakt że dane dziecko je nabyło wypadając lepiej od innych badanych, chyba o czymś jednak świadczy. Inaczej testy te byłyby zupełnie bez sensu, liczyłoby się wyłącznie to, jaką wiedzę ma dany osobnik i na podstawie tego ustalało IQ.
                                  • polinezj.a Re: abstrahując 27.08.14, 14:03
                                    No, ale oferując szczególną pomoc i wsparcie dla dzieci, ktore najlepiej wypadają w testach (tych, o których mysli większość rodziców) w wieku 6-7 lat preferujemy te z którymi rodzice pracowali. Zdolne dzieci z innych rodzin są na przegranej pozycji. Nie wspieramy wtedy dzieci zdolnych, a zadbane.
                                    Są testy, które badają inteligencję bez wiedzy, ale tych się powszechnie nie stosuje w diagnostyce prowadzonej przez PPP.
                                    Zasadność wykorzystywania testów w obecnej formie jest coraz częściej kwestionowana. Są one użyteczne w pewnych obszarach, ale nie do dzielenia dzieci na lepsze/gorsze, którym pomoc się należy lub nie.

                                    • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 15:41
                                      polinezj.a napisała:

                                      > No, ale oferując szczególną pomoc i wsparcie dla dzieci, ktore najlepiej wypada
                                      > ją w testach (tych, o których mysli większość rodziców) w wieku 6-7 lat preferu
                                      > jemy te z którymi rodzice pracowali. Zdolne dzieci z innych rodzin są na przegr
                                      > anej pozycji. Nie wspieramy wtedy dzieci zdolnych, a zadbane.

                                      zgadza się, to problem systemu nauczania i braku stosownych szkoleń. nauczyciel "prosto" rozumuje: albo uczeń jest zdolny i przejawia te zdolności, albo nie. nauczyciele nie są w stanie odróżnić ucznia z wysokim IQ od ucznia z normalnym, jeżeli ten pierwszy nie ma jakiś szczególnych uzdolnień. nauczyciele mierzą dzieci miarą programu który powinny opanować.
                                      abstrahując od IQ - wiele dzieci ma potencjał intelektualny, ale tylko wybrane są w stanie z niego korzystać.
                                      jeżeli uczeń notorycznie przesakadza na lekcji, jest niezdyscyplinowany, ma problem z pamięcią, od razu kierowany jest do psychologa lub PPP,
                                      dzieci z wysokim IQ można rozróżnić z tłumu, pod warunkiem, że potrafi się patrzeć.

                                      > Są testy, które badają inteligencję bez wiedzy, ale tych się powszechnie nie st
                                      > osuje w diagnostyce prowadzonej przez PPP.
                                      > Zasadność wykorzystywania testów w obecnej formie jest coraz częściej kwestiono
                                      > wana. Są one użyteczne w pewnych obszarach, ale nie do dzielenia dzieci na leps
                                      > ze/gorsze, którym pomoc się należy lub nie.

                                      też o tym czytałam, niemniej z mojego punktu widzenia, uznając że IQ jednak ma wpływ na ogólną wiedzę, to właśnie o dzieci z wysokim IQ a przeciętnymi/niskimi wynikami w nauce się nie dba. Generalnie nie dba się o przeciętniaków, a być może wśród nich są przyszli naukowcy, lekarze, etc.



                                      >
                                      • makurokurosek Re: abstrahując 27.08.14, 16:07
                                        > abstrahując od IQ - wiele dzieci ma potencjał intelektualny, ale tylko wybrane
                                        > są w stanie z niego korzystać.

                                        I tak jest ze wszystkim, wielu ma predyspozycje do bycia sportowcem, aktorem, lekarzem ale niewielu jest w stanie poświęcić jeszcze własną pracę i czas.
                                        Nie wiem czy jakikolwiek psycholog jest w stanie pomóc w tym by dziecko rozwijało swoje umiejętności, by z nich korzystało.

                                        "> jeżeli uczeń notorycznie przesakadza na lekcji, jest niezdyscyplinowany, ma pro
                                        > blem z pamięcią, od razu kierowany jest do psychologa lub PPP,

                                        Z drugiej strony jakie inne wyjście ma nauczyciel. W klasie oprócz takiego dziecka jest jeszcze dwadzieścia innych dzieci które muszą opanować materiał. Nauczyciel może rozczulać się nad każdym dzieckiem i stać sie psychoterapeutą tylko wówczas nie starczy mu czasu na bycie nauczycielem.

                                        "> dzieci z wysokim IQ można rozróżnić z tłumu, pod warunkiem, że potrafi się patr
                                        > zeć.

                                        Tak można, tylko rozróżnić nie znaczy zrozumieć i mieć czas na pomoc. Na zrozumienie dziecka potrzebny jest czas. Skoro ty jako matka nie jesteś w stanie od tylu lat trafić do swojego dziecka i go zrozumieć, to dlaczego zakładasz że nauczycielowi przyjdzie to tak łatwo.

                                        "> też o tym czytałam, niemniej z mojego punktu widzenia, uznając że IQ jednak ma
                                        > wpływ na ogólną wiedzę, to właśnie o dzieci z wysokim IQ a przeciętnymi/niskimi
                                        > wynikami w nauce się nie dba. Generalnie nie dba się o przeciętniaków, a być m
                                        > oże wśród nich są przyszli naukowcy, lekarze, etc.

                                        Pytanie więc, jak ty dbasz o swoje dziecko, jak dbasz o to by się rozwijał. Oczekujesz od obcych ludzi, że będą bardziej zainteresowani twoim dzieckiem niż ty sama? To nie jest zarzut,
                                        wiem o co ci chodzi, ale ty oczekujesz że ktoś przyjdzie i da ci instrukcje obsługi twojego syna, i dodatkowo, że ta instrukcja spowoduje natychmiastowe zmiany.
                                        Wszelkie terapie czy to dyslektyków, czy ADHDowców czy dzieci z brakami koncentracji to kilkuletnia męczarnia zarówno dla dziecka jak i dla rodzica, by terapia cokolwiek przyniosła często rodzic musi przyjąć role " strażnika więziennego/kata". Sądzisz, że tym ludziom jest łatwo zmuszać dziecko do codziennych ćwiczeń, być niewzruszonym na płacz i bunt przed kolejnymi ćwiczeniami. Pytanie co ty zrobiłaś by zmusić syna do codziennego odrabiania lekcji, codziennej nauki, codziennego pakowania plecaka, co ty zrobiłaś by zaczął korzystać ze swojego potencjału?

                                        • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 21:16
                                          > wiem o co ci chodzi, ale ty oczekujesz że ktoś przyjdzie i da ci instrukcje obs
                                          > ługi twojego syna, i dodatkowo, że ta instrukcja spowoduje natychmiastowe zmian

                                          nie chodzi o instrukcję obsługi syna, ale o poradę na temat metodologii wychowawczej. gdyby każdy rodzic wychodził z założenia że nie może liczyć na pomoc psychologów/pedagogów, ci nie mieliby pracy. nie oczekuję cudów....z dzieckiem pracuję, o dziecko dbam, ale tak może napisać właściwie każdy rodzic, a jednak dzieci chadzają na terapie, rodzice na konsultacje.

                                          Pytanie co ty
                                          > zrobiłaś by zmusić syna do codziennego odrabiania lekcji, codziennej nauki, co
                                          > dziennego pakowania plecaka, co ty zrobiłaś by zaczął korzystać ze swojego pote
                                          > ncjału?

                                          Wspieram dziecko tak jak potrafię, jako matka.., ale nie jestem psychologiem, tak samo jak nie jestem historykiem, anglistką, fizykiem. Pewnych rzeczy go nie nauczę i pewnych rzeczy nie zdiagnozuję. To tak jakby wymagać, żeby rodzic zdiagnozował u dziecka chorobę...rodzic widzi symptomy, jeżeli jest w stanie leczyć domowymi metodami - leczy, jeżeli to nie pomaga idzie do specjalisty i dopiero ten stawia diagnozę i leczy.

                                          > Wszelkie terapie czy to dyslektyków, czy ADHDowców czy dzieci z brakami koncent
                                          > racji to kilkuletnia męczarnia zarówno dla dziecka jak i dla rodzica, by terapi
                                          > a cokolwiek przyniosła często rodzic musi przyjąć role " strażnika więziennego/
                                          > kata". Sądzisz, że tym ludziom jest łatwo zmuszać dziecko do codziennych ćwicze
                                          > ń, być niewzruszonym na płacz i bunt przed kolejnymi ćwiczeniami. Pytanie co ty
                                          > zrobiłaś by zmusić syna do codziennego odrabiania lekcji, codziennej nauki, co
                                          > dziennego pakowania plecaka, co ty zrobiłaś by zaczął korzystać ze swojego pote
                                          > ncjału?

                                          Ale nikt nie umniejsza wkładu tych ludzi w opiekę i wychowanie tych dzieci. Te przykłady nie służyły do zdegradowania wkładu pracy rodziców, służyły jedynie do wskazania, że są obszary w których dzieci są lepiej i szybciej diagnozowane niż ich rówieśnicy z innymi typami "przypadłości", nawet, jeśli te są zdecydowanie mniej istotne.
                                          • makurokurosek Re: abstrahując 27.08.14, 22:22
                                            > nie chodzi o instrukcję obsługi syna, ale o poradę na temat metodologii wychowa
                                            > wczej. gdyby każdy rodzic wychodził z założenia że nie może liczyć na pomoc psy
                                            > chologów/pedagogów, ci nie mieliby pracy.

                                            Ale do tego nie są potrzebne żadne zajęcia dla dzieci z wyższym IQ. Problemem nie jest poziom IQ tylko relacje panujące w domu, nie rozumiesz syna , nie potrafisz trafić do niego. Taki sam problem ma mnóstwo ludzi niezależnie od swojego czy dziecka poziomu inteligencji.
                                            W takich przypadkach po prostu idzie się na terapię rodzinną.

                                            ".z dzieckiem pra
                                            > cuję, o dziecko dbam, ale tak może napisać właściwie każdy rodzic, a jednak dzi
                                            > eci chadzają na terapie, rodzice na konsultacje.
                                            >

                                            To zapisz się również na terapie rodzinną, po to są PPP aby pomagać w rozwiązywaniu problemów wychowawczych. Czy ktokolwiek w poradni zabronił ci zapisanie się na terapię rodzinną?

                                            "> Wspieram dziecko tak jak potrafię, jako matka.., ale nie jestem psychologiem, t
                                            > ak samo jak nie jestem historykiem, anglistką, fizykiem. Pewnych rzeczy go nie
                                            > nauczę i pewnych rzeczy nie zdiagnozuję.

                                            Do kontrolowania czy dziecko codziennie siada do nauki nie trzeba specjalnego wykształcenia, kursów czy wiedzy. Skoro wiesz, że syn ma potencjał to czemu nie siadasz z synem codziennie i nie kontrolujesz czy się uczy. Bo na tym polega terapia której tak zazdrościsz dzieciom dysfunkcyjnym, na tym że rodzic jest tym złym policjantem który codziennie zmusza do wykonywania ćwiczeń. Czy ktoś kiedykolwiek ci bronił kontrolowania syna przy odrabianiu lekcji, sprawdzania na bieżąco tego czego się uczył, czy ktoś ci broni przypominania i stania koło syna kiedy pakował plecak.

                                            "> Ale nikt nie umniejsza wkładu tych ludzi w opiekę i wychowanie tych dzieci. Te
                                            > przykłady nie służyły do zdegradowania wkładu pracy rodziców, służyły jedynie d
                                            > o wskazania, że są obszary w których dzieci są lepiej i szybciej diagnozowane n
                                            > iż ich rówieśnicy z innymi typami "przypadłości", nawet, jeśli te są zdecydowan
                                            > ie mniej istotne.

                                            Terapeuta zajmuje się pokazaniem rodzicom drogi, ale całą drogę to rodzic z dzieckiem musi pokonać sam. Ty oczekujesz od szkoły i poradni, że przejmą twoją rolę złego policjanta, a ty cichutko poczekasz na efekty ich pracy. Problem w tym , że tak to nie działa.
                                            To czy dziecko jest na tyle dojrzałe by samodzielnie się uczyć i brać całkowitą odpowiedzialność za swoja naukę ocenia rodzic po maksymalnie miesiącu nauki w szkole. Twój syna o ile się nie mylę kończy podstawówkę powiedz mi kiedy skończyłaś kontrolowanie codziennej nauki syna i dlaczego mimo iż widzisz, że syn nie jest jeszcze dojrzały do samodzielnej nauki odpuściłaś ją sobie.
                                            Ani zajęcia wyrównawcze których tak zazdrościsz, ani terapia w poradni nie rozwiązują problemów dzieci dysfunkcyjnych. Gdyby nie ogromny wkład zarówno tych dzieci jak i ich rodziców , te zajęcia kompletnie nic by nie dały. Zresztą widać to po dzieciakach, dzieci zadbane dość szybko uczą się funkcjonować ze swoją dysfunkcją, dzieci olane przez rodziców mimo zajęć wyrównawczych pozostają na dnie.

                                          • makurokurosek Re: abstrahując 27.08.14, 22:25
                                            Tłumaczysz zwykłe lenistwo i brak twojej reakcji na to lenistwo wysokim IQ. Masz pretensje do wszystkich tylko nie do siebie, od każdego oczekujesz by pracował z twoim synem tylko nie od siebie.
                                      • polinezj.a Re: abstrahując 27.08.14, 16:22
                                        Dba się nie gorzej niż o całą resztę, a naprawdę reszta jest kwestią pracy samego dziecka (i rodziców z dzieckiem).
                                        W edukacji, jak i w wielu innych dziedzinach, występuje problem zbyt krótkiej kołdry, wiec wszyscy uważają, ze dostają za mało, a potrzeby żadnej grupy nie mogą zostać w pełni zaspokojone.
                                        W dodatku to edukacja masowa, powszechna i nie da się jej do końca dostosować do indywidualnych potrzeb, to jeszcze nikt nie jest do końca zadowolony z jej jakości.
                                        Przyszli lekarze, naukowcy i wynalazcy są zarówno wśród pracowitych przrciętniaków, jak i dzieci z potencjałem, żadnej z grup nie mozna zaniedbać kosztem drugiej. W klasie jest np. 30 osob i rodzice każdej z nich chcieliby, aby nauczyciel wydobył z ich dziecka to co najlepsze, nikt nie chce zostać pominięty.
                                        Jeszcze raz powtórzę, że IQ nie powinno być używane do segregacji dzieci, ponieważ jest to krzywdzące. Jesli okaże sie, że Twoje drugie dziecko jest tylko przeciętne, ale pracowite, to będziesz zadowolona, że pani koncentruje sie na jego koledze z ławki, bo ma potncjalnie większe możliwości?
                              • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 13:09
                                agni71 napisała:

                                > ale sasza o tym napisała. Ona uważa, że dziecku inteligentniejszemu niz przecię
                                > tnie, aczkolwiek niekoniecznie zdolnemu, tez przydałoby się wsparcie, żeby wzbu
                                > dzić tę ambicję i chęć wykorzystania swojej inteligencji. Co niekoniecznie jest
                                > mozliwe, ze względu na ograniczone mozliwości szkoły i innych instytucji.

                                dokładnie tak!
                            • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 13:00
                              > Ponad 20 procent dzieci ma iloraz inteligencji powyżej przeciętnego, analogiczn
                              > ie 20 procent poniżej przeciętnego.

                              ale mój syn ma wysoki poziom inteligencji a nie powyżej przeciętnej i jest w bodajże 3-5%

                              > O dziecku zdolnym (a takiemu przysługują oddzielne programy) mówi się dopiero j
                              > eśli możliwościom intelektualnym towarzyszy motywacja do pracy i zainteresowani
                              > a.

                              ależ mój syn ma sprecyzowane zainteresowania, ale jego wiedza nie mieści się w ramach SP a oceniany jest na podstawie wiedzy ogólnej, którą się nie interesuje i z której oceny ma bardzo średnie


                              > Sam, nawet wysoki iloraz inteligencji, to zdecydowanie za mało.

                              Bo w większości przypadków wiedza nie idzie w parze z IQ, ponieważ dziecko ma inne problemy na tle emocjonalnym, psychicznym, osobowościowym. Może sobie zwyczajnie nie radzić.
                              Bo nie ma instrumentów do pracy z takim dzieckiem, bo nie ma wykwalifikowanych nauczycieli, którzy poprzez pracę z dzieckiem, wspomogliby jego dalszy rozwój.
                              Dziecko z ZA ma deficyty nad którymi się pracuje, dziecko z potencjałem intelektualnym i deficytami jest pozostawione bez opieki.
                              • stillgrey Re: abstrahując 27.08.14, 13:50
                                "ale mój syn ma wysoki poziom inteligencji a nie powyżej przeciętnej i jest w bo dajże 3-5%"

                                Moj ma 146 w skali wechslera i jakos nie przeszkadza mu to w byciu najlepszym uczniem w klasie, uzyskiwaniu wynikow w sporcie i byciu fajnym, zsocjalizowanym dzieckiem, ktorego nauczyciele bardzo lubia, mimo, ze co chwile przynosi uwagi odnosnie zachowania na przerwach (ergo jest normalnym, pelnym zycia dzieciakiem, a nie zahukanym kujonem) wink
                                Wydaje mi sie, ze popelniasz blad tlumaczac lenistwo i zapominalstwo syna jego "wysoka inteligencja" i przez to zamiast wziac go porzadnie w obroty zeby zaczal sie wreszcie przykladac do nauki, pomoc mu organizacyjnie zeby nie zapominal tego fletu, stroju na wf czy pracy domowej uwazasz, ze ktos powinien to zrobic za ciebie, no bo przeciez syn jest taki inteligentny tylko nikt wlacznie z toba nie potrafi do niego dotrzec wink
                                • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 14:50
                                  stillgrey napisała:

                                  > "ale mój syn ma wysoki poziom inteligencji a nie powyżej przeciętnej i jest w b
                                  > o dajże 3-5%"
                                  >
                                  > Moj ma 146 w skali wechslera i jakos nie przeszkadza mu to w byciu najlepszym u
                                  > czniem w klasie, uzyskiwaniu wynikow w sporcie i byciu fajnym, zsocjalizowanym
                                  > dzieckiem, ktorego nauczyciele bardzo lubia, mimo, ze co chwile przynosi uwagi
                                  > odnosnie zachowania na przerwach (ergo jest normalnym, pelnym zycia dzieciakiem
                                  > , a nie zahukanym kujonem) wink
                                  > Wydaje mi sie, ze popelniasz blad tlumaczac lenistwo i zapominalstwo syna jego
                                  > "wysoka inteligencja"

                                  nie zgodzę się z tobą. to że inteligencja twojego dziecka przekłada się na jego wysokie osiągnięcia wcale nie oznacza, ze to jest reguła: dzieci.pl/kat,1024261,title,Cala-prawda-o-dzieciecych-geniuszach,wid,12580252,wiadomosc.html
                                  i wcale nie musi wynikać z lenistwa czy niedbalstwa
                                  "Nie myślcie jednak, że wysoki iloraz inteligencji idzie w parze ze świetnymi wynikami w nauce! To, że dziecko w wieku 3 lat dostanie się do klubu MENSY nie oznacza, że w wieku 10 lat bezproblemowo zda międzynarodową maturę. Aż dwie trzecie maluchów o ponadprzeciętnym IQ ma słabe oceny i problemy w nauce! Powody takiego stanu rzeczy są dwa – takie dzieci albo myślą zupełnie inaczej niż rówieśnicy, w związku z czym nie odnajdują się w szkolnych realiach, albo są rozpieszczeni przez zachwycone ich inteligencją rodzinami i bardzo szybko osiadają na laurach."
                                  od razu zaznaczam że do tej drugiej grupy się nie zaliczam. nie jestem zapatrzona w swoje dziecko, jak usiłujesz mi wmówić, inaczej nie dopatrywałaby się u niego "problemów". poza tym proszę cię, byś darowała sobie określenia typu " leń "bo nie znasz mojego syna i nie wiesz jak funkcjonuje,czy ile się uczy. Równie dobrze mogłabym napisać że twoje to kujonbig_grin
                                  • stillgrey Re: abstrahując 27.08.14, 15:10
                                    Nie zrozumialysmy sie smile Ja doskonale wiem, ze bardzo wysoka inteligencja czesto jest przeszkoda w uzyskiwaniu wysokich wynikow w nauce szkolnej. Ale tu chodzi o prawdziwie wybitne jednostki, a nie przecietne dzieciaki, ktore akurat dobrze wypadly w jakims zupelnie niemiarodajnym tescie.

                                    Przepraszam za tego lenia wink ale sama napisalas, ze syn ciagle jest nieprzygotowany do zajec i nie ma opanowanych podstaw materialu. Dla mnie to wynika z lenistwa, bo wystarczy chciec i przy odrobinie wysilku sie da. Zwlaszcza, ze jak sama piszesz, syn jest inteligentny.
                                    Swoja droga w jakim jest wieku?
                                    • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 20:51
                                      spokosmile jakby mój syn był wybitny, nie miałabym problemu, chociaż kto wie...jego ojciec był trójkowy, dopiero na studiach go "oświeciło" na roku był jednym z najlepszych, nawet stypendium dostałbig_grin

                                      > Przepraszam za tego lenia wink ale sama napisalas, ze syn ciagle jest nieprzygoto
                                      > wany do zajec i nie ma opanowanych podstaw materialu. Dla mnie to wynika z leni
                                      > stwa, bo wystarczy chciec i przy odrobinie wysilku sie da.

                                      mój syn chce...tylko kombinuje jakby to zrobić bez wysiłku, a tak się nie da. tyle że on uczy się na błędach, ale niestety nadal je popełnia.
                                      • makurokurosek Re: abstrahując 27.08.14, 20:57
                                        tyle że on uczy się na błędach, ale niestety nadal je popełnia.
                                        >

                                        Przy osobie o IQ powyżej normy wytłumaczenie całkowicie błędne. Nie można napisać, że osoba inteligentna popełniająca od lat stale ten sam błąd uczy się na błędach, zwyczajnie jest to zaprzeczenie.
                                        • saszanasza Re: abstrahując 27.08.14, 23:25
                                          > Przy osobie o IQ powyżej normy wytłumaczenie całkowicie błędne. Nie można napis
                                          > ać, że osoba inteligentna popełniająca od lat stale ten sam błąd uczy się na bł
                                          > ędach, zwyczajnie jest to zaprzeczenie.

                                          nie napisałam nigdzie, że popełnia te same błędy, bo to byłoby zaprzeczeniem pierwszej części zdania.
                                          • makurokurosek Re: abstrahując 27.08.14, 23:50
                                            owszem napisałaś
                                            "mój syn chce...tylko kombinuje jakby to zrobić bez wysiłku, a tak się nie da.

                                            Czyli od lat twój syn wychodzi z założenia, że może się nauczyć bez uczenia się i bez wkładania wysiłku w zdobycie wiedzy. Czyli mimo kilkudziesięciu wpadek nadal wierzy w to, że wiedza sama wpadnie mu do głowy.
                                            Gdzie tu więc widzisz uczenie się na błędach.
                                            • saszanasza Re: abstrahując 28.08.14, 11:51
                                              > "mój syn chce...tylko kombinuje jakby to zrobić bez wysiłku, a tak się nie da.

                                              mój syn póki co jest uczniem czwórkowym: z przedmiotów które lubi ma piątki, z przedmiotów których nie lubi - tróje, z pozostałych przedmiotów ma oceny dobre. myślisz że przyszło mu to bez wysiłku?
                                              każde dziecko chciałoby zajrzeć do książki i wszystko wiedzieć, ale tak się nie da i nie ma to nic wspólnego z niemożnością uczenia się na własnych błędach. żeby się na nich uczyć, trzeba je popełniać. złe jest popełnianie ciągle tych samych błędów a nie popełnianie ich w ogóle, mój syn tych samych błędów nie popełnia i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że by osiągnąć wyniki, należy się uczyć, co nie oznacza, że nadal nie dąży do ułatwiania sobie życia.

                                              > Czyli mimo kilkudziesięciu wpadek n
                                              > adal wierzy w to, że wiedza sama wpadnie mu do głowy.

                                              a to ciekawe spostrzeżenie, tylko niestety wyssane przez ciebie z palca, bo gdyby jego wiedza opierała się jedynie na wierze, miałby same jedynki.

                                              zaczynasz nadinterpretowywać moje słowa i dorabiać własną filozofię.
                                              • makurokurosek Re: abstrahując 28.08.14, 12:23
                                                Wydaje mi się, że należy się zastanowić czy to synowi czy tobie oceny nie odpowiadają. Jeżeli jemu to raczej nie uczy sie na błędach, jeżeli tobie to albo akceptujesz wybory syna, albo zmuszasz go do większej pracy.
                                                Tak czy siak sytuacja twojego syna kompletnie nie wynika z wysokiego IQ.
                                                • saszanasza Re: abstrahując 28.08.14, 19:55

                                                  > Tak czy siak sytuacja twojego syna kompletnie nie wynika z wysokiego IQ.

                                                  Musisz być bardzo dobrą psycholożką, skoro przez kilka postów udało ci się poznać, przeanalizować i postawić diagnozę co do mojego syna. Gratuluję. Mnie się to nie udało przez lat 12, ale najwyraźniej jestem złą matką. Mało tego, nawet psycholog u którego zasięgałam porady do takich wniosków nie doszedł, widać marny z niego psycholog....
                                                  • makurokurosek Re: abstrahując 28.08.14, 20:40
                                                    Sasza sama niejednokrotnie i w tym poście zresztą też napisałaś, że syn jest leniwy i gdyby uczył się więcej miałby lepsze wyniki. Problem w tym, że nie chce uczyć się więcej, a ty mając sporo młodsze dziecko podejrzewam, że na początku edukacji nie przyłożyłaś się do pilnowania go i wyrobienia nawyku uczenia się. Zresztą wcale się nie dziwię.

                                                    "Gratuluję. Mnie się t
                                                    > o nie udało przez lat 12, ale najwyraźniej jestem złą matką.

                                                    Ani ja nie jestem super psychologiem, ani ty złą matką. Ot, zwyczajnie wcześniej nie miałaś czasu by wyrobić w synu nawyk uczenia się, a teraz nie chcesz być " klawiszem" który stoi nad synem i pilnuje by się uczył.

                                                    "Mało tego, nawet p
                                                    > sycholog u którego zasięgałam porady do takich wniosków nie doszedł, widać marn
                                                    > y z niego psycholog....

                                                    A co ci miał powiedzieć psycholog . Idziesz do psychologa bo dzieciak zamiast średniej 5,6 ma średnią 4,1. Co ci ma powiedzieć psycholog kobieto wyluzuj ze swoimi ambicjami albo lej syna to smarkacz zrozumie, że ma się uczyć.
                                                    Na litość boską masz mądrego syna ale leniwego, większość ludzi jest leniwa i nie jest to żadne odkryci.
                                                    Poszłaś do psychologa aby nazwał przypadłość syna, to ci ją nazwał. Tak, dzieci o wysokim IQ zresztą tak samo jak dzieci o średnik i niskim IQ tak mają, że nie chce im się uczyć rzeczy które ich nie ciekawią.

                              • polinezj.a Re: abstrahując 27.08.14, 14:28
                                Wynik testu mówi, że z pewnym prawdopodobieństwem A mieści się w takim to, a takim przedziale. Im większe prawdopodobieństwo, tym szerszy przedział.
                                Nauczyciele oceniają wiedzę, którą przekazują, bo to podstawa, której muszą ich nauczyć, a uczniowie muszą ją opanować.
                                Wiedza pozaszkolna to pasja, chcialbys, żeby ją oceniać? Zresztą niby jak? Jasia za dinozaury, Stasia z astronomii, a Zuzię za histrorię nowożytną. Super, ze dziecko ma pozaszkolną wiedzę z jakiejś dziedziny, pasję, może zostanie świetnym mechanikiem/ archeologiem/ ornitologiem. Jednak pozaszkolną wiedza nie zastąpi mu tej szkolnej i nie może usprawiedliwiać braków.
                                I masz rację, że wiedza nie zawsze idzie w parze z IQ, bo jeden się napracował i wygrał olimpiadę, a drugi prawie nic nie robił i zajął drugie miejsce (albo na odwrót)
                                Oceniany jest efekt, a nie wkład pracy, bo tylko tak się da.

                                I nie należy przeceniać znaczenia poziomu inteligencji w powstawaniu zaburzeń emocjonalnych, zachowania czy zwykłych zaniedbań wychowawczych.

                              • zjawa1 Demonizujecie szkołe:) 28.08.14, 23:34
                                Właśnie dzisiaj rozmawiałam z przyszłym wychowawcą syna.
                                Zgodnie z sugestią poradni przedstawiłam całą opinię nauczycielowi.
                                Jestem zachwycona reakcją szkoły. Podziękowali mi, że dostarczyłam im badania dziecka, podkreślili, że dzięki temu będzie to pomocne w nauce.
                                Skierowali od razu na dodatkowe zajęcia szkolne w kole matematycznym i przyrodniczym.
                                Przyszła gł. nauczycielka syna zaproponowała zakup dodatkowych ćwiczeń i ewentualną pomoc finansową jeśli spełniamy wymogi. Ćwiczenia te, są o wiele bardziej rozbudowane niż dotychczasowe, skierowane do dzieci zdolnych.
                                Powiedziała, że syn jest jednym z 4 uczniów klas pierwszych ( a mamy 4 klasy 1), którzy będą wspomagani programem rozszerzonym.

                                P.s. Nie zawsze inteligentne dziecko ma braki emocjonalnesmile My, mamy opinie idealnąsmile
                                • annubis74 Re: Demonizujecie szkołe:) 31.08.14, 00:19
                                  gratuluję zdolnego dziecka - szczerze
                                  choć nie ukrywam ze Twoja opowieść brzmi niewiarygodnie z kilku przyczyn
                                  - niezależnie od pełnej achów i ochów opinii PPP pierwsze słyszę aby ktokolwiek w szkole kierował się w edukacji samą opinią PPP. Mam wrażenie że opowieść o wdrażaniu rozszerzonego programu edukacji jeszcze w wakacje, przed jakimkolwiek kontaktem szkoły/nauczycieli z dzieckiem jest cokolwiek przekoloryzowana. Oczywiście szkoła powinna uwzględnić opinię PPP co do dziecka - ale też zazwyczaj poddawana jest ona weryfikacji. PPP wydaje TYLKO opnię, po krótkiej w sumie obserwacji dziecka. ta opnia to wytyczne, które mogą ulec weryfiakcji
                                  co do opowieści o ćwiczeniach - to droga zjawo, tak się skąłda że moja córka też idzie do 1 klasy. I póki co o zadnych ćwiczeniach - dla dzieci mniej czy bardziej zdolnych nie ma jeszcze mowy, bo obowiązywać ma podręcznik rządowy a o do ćwiczeń tego nie wie nikt. (pomijając że trudno o wersję rozszerzoną programu pisania liter lub rysowania szlaczków. Mogę uwierzyć w to że syn przejawia jakieś szczególne uzdolnienia matematyczne i przyrodnicze i w tym zakresie jego zdolności i zainteresowania będą wspierane np. na kółku tematycznym.
                                  Mam wrażenie że za bardzo sie starsz być idealną matką idealnego syna. strasznie duża presja dla dzieciaka i to na samym początku.
                                  • zjawa1 Re: annubis74 31.08.14, 00:33
                                    Nie muszę się starać, okoliczności zmusiły mnie aby udać się do poradni.
                                    Co, do ćwiczeń to trudno, żebyś np.Ty o nich słyszała, chyba że dziecko chodzić będzie do tej samej szkołysmile
                                    W naszej szkole dyrektor powtarza :,, Książka to tylko podstawa, większe znaczenie ma to, co nauczyciel sobą reprezentuje i na ile jest chętny aby rozwijać możliwości danego ucznia, ewentualnie nieść mu pomoc".... Ćwiczenia własne, a raczej wyselekcjonowane ma szkoła. Na dzień dzisiejszy nie wiem do końca jak ma to wyglądać. I tak, jak wielokrotnie już powytarzałam w tym wątku-dlatego nie wiem skąd te wyssane z palca ataki-nie moja w tym zasługa, że syn interesuje się wieloma kwestiami. To on do tego samoistnie dąży, a ja jedynie udostępniam mu materiały i wiedzę. Zawsze uważałam, że na wszystko przyjdzie czas. Sam nauczył się czytać ja jedynie na początku mówiłam mu ,,co to jest za litera". Nigdy nikt nie uczył go technicznie tego.
                                    Jeśli chodzi zaś o geografię i biologię sytuacja jest podobna. Jedyne co, to dostał na 6-te ur globus i namiętnie go analizował. Nie włączam mu na siłe filmów przyrodniczych, sam to robi i ogląda z wielkim zaciekawieniem. I wszystko dalej w analogii.
                                    Czy można wymusić na dziecku, żeby pięknie rysowało oraz malowało? Nie, sam musiał tego chcieć i ma do tego talent.
                                • polinezj.a Re: Demonizujecie szkołe:) 31.08.14, 00:57
                                  No to Cię trochę rozczaruję. Jeśli zostalabys potraktowana poważnie, rozstrzygnięcia i propozycje pracy dostosowane do potrzeb Twojego dziecka zostałyby Ci przedstawione ok. 30 września.
                                  Dla dziecka najpierw zostałby opracowany PDW i tam określone cele, sposoby ich realizacji, sprawdzania efektywności.
                                  Najprawdopodobniej szkola lekko podchodzi do tematu, kwalifikuje jedynie na podstawie opinii, brak obserwacji, brak konsultacji. Pozostaje miec nadzieje, ze zajęcia będą prowadzone w bardziej przemyślany sposób (i żeby to były zajęcia specjalistyczne, a nie ogólnodostępne kółka i książki, które na zebraniu nauczycielka zareklamuje "dla tych, którzy chcieliby w domu pocwiczyc z dziecmi")
                            • zjawa1 Re: polinezj.a 30.08.14, 23:28
                              Tak, tylko porównaj sobie średnią inteligencje w innych krajach, polska to śmieszny ,,pikuś".
                              Choć oczywiście są kraje ciut niżej klasyfikowane.
                              I reszta tak, jak mówisz wiedza nie zawsze tożsama jest z wysokością IQ.
                              Jeśli jednak mamy z takim faktem do czynienia, to nie dziwota, że i poradnia i szkoła chce pomagać takiemu uczniowi. Pod warunkiem, że ten trafi do w miare dobrej szkoły.
                              • polinezj.a Re: polinezj.a 31.08.14, 00:21
                                Wyniki testów sa normalizowane dla konkretnej populacji.
                                Jeśli już chciałabys z jakis powodow porównywać inteligencję rożnych narodów, to raczej testami nieczulymi na wiedzę.
                                Zreszta tym, którzy o takie porównania sie pokusili Polska wypadła wysoko i wsród narodów swiata i Europy, więc "śmiesznym pikusiem" nie jesteśmy. Trochę wiary w rodakówtongue_out
                          • ania-pat1 Re: abstrahując 02.09.14, 14:11
                            Ale dla dzieci z wysokim IQ często sprawdza się metodyka stosowana przy ZA - wiem, bo u córki w szkole działa taki mix. I cała ekipa ma IQ powyżej 135 - rozumieją się świetnie (5os: 3 chłopaków i 2 dziewczynki wiek 7-9lat). Ja między nimi różnic nie widzę (wiem, ze 2 ma ZA i jedno ADHD a 2 nic poza wysokim IQ, czyli tylko jedno oprócz mojego ma ZA - nie wiem które...) - zajęcia nazywają się "poszerzające horyzonty". Wszystkie te dzieci miały jakiś problem z socjalem. A we własnym sosie świetnie współpracują.
              • agni71 Re: konkluzja moja 26.08.14, 23:41
                > Nauczyciel nie jest wrogiem i stręczycielem.

                stręczycielem? wink
                • zjawa1 Re: 27.08.14, 00:09
                  Przenośniasmile
                  • agni71 Re: 27.08.14, 00:37
                    raczej nieznajomość znaczenia słowa "stręczyciel". Wiele można zarzucać nauczycielom, ale mam szczerą nadzieję, że stręczycielstwem to oni się nie zajmują.
                    • zjawa1 Re: 27.08.14, 00:49
                      No można i w taki sposób sobie to tłumaczyć, zwłaszcza gdy nie ma się w odwecie konstruktywnych argumentówsmile
                      Różne są sposoby wykazywania zawiści in złośliwoścismile
                      • agni71 Re: 27.08.14, 00:59
                        zawiści? Bo wytknęłam ci błąd? Nie zazdroszczę nieznajomości j. polskiego, bo czego tu zazdrościć? A może znaczenia słowa "zawiść" też nie znasz?
                      • makurokurosek Re: 27.08.14, 09:01
                        Współczuje wychowawczyni twojego syna, tak zapatrzonej w siebie i własne dziecko kobiety dawno nie widziałam
                        • an.16 Re: 27.08.14, 09:28
                          Zapatrzona czy nie, trudno stwierdzić po wypowiedziach w wątku. Co mozna stwierdzić, to braki w podstawowej edukacji - nieznajomośc znaczenia słów nie tak znowu wyszukanych (przenośnia, stręczyciel). Jeżeli prawdą jest, że niedaleko pada jabłko od jabłoni, to ...
                        • zjawa1 Re: makurokurosek 28.08.14, 23:43
                          makurokurosek napisała:

                          > Współczuje wychowawczyni twojego syna, tak zapatrzonej w siebie i własne dzieck
                          > o kobiety dawno nie widziałam

                          No, masz racje, jednak to nie nasz wina, że nie dość że jesteśmy inteligentni to dodatkowo i wizualnie ponad przeciętnąsmile To faktycznie może doprowadzać do frustracji.... Także zgadzam się z Tobą.
                  • stillgrey Re: 27.08.14, 09:51
                    zjawa, nie żadna przenośnia, tylko pomyliłaś słowo dręczyciel, ze słowem stręczyciel wink
                    Stręczyciel to osoba nakłaniająca do nierządu, alfons innymi słowy wink
    • guderianka Re: Jaką wiedzę ma dziecko po ukończeniu 1 klasy? 30.08.14, 08:56
      Podstawa sobie, dziecko sobie-i tak jak mówisz, nie ma co porównywać, bo masz rację- wymagania drastycznie się obniżyły. Moja Starsza kończyla zerówke umiejąc czytać-Młodsza- kończyła zerówkę znając literki. W I klasie poznała cyfry, graficzny zapis liter i słów, nauczyla się czytać ( jeszcze pomału)- ale mówiła że się nudzi, że chciałaby chodzić do IV klasy. Denerwowały ją szlaczki, figury, powtarzanie, małe cyfry - sama z siebie poznawać chciała więcej, w połowie I klasy umiała liczyc do tysiąca.
      • zjawa1 Re: guderianka 30.08.14, 23:33
        Otóż to, co napisałaś! Ja zapytałam tylko jaki jest materiał klasy 1. A tu wojna rozpętała sięsmile
        Jestem szczerze zaskoczona tym, co zrobiono w klasach 1 ze szkodą dla 7-latków.
        Choć pewnie nie jeden 7-latek średnio radzi sobie z tym programem, dlatego te frustracje i ataki w moim wątku... Napisz na privo, jeśli możesz, to opowiem co u nas po za tym...
        • zjawa1 i tak z innej beczki 31.08.14, 00:50
          Wiele z Was pochłonięte zawiścią niszczycie idiotycznymi, nie adekwatnymi, na niskim poziomie ripostami to forum.
          Jestem od wielu lat tutaj aktywna i widzę, że niektóre osoby swoją ignorancją - nie wiedzieć czym indukowaną- odstrasza wiele osób. Przez takie zachowania osoby, które mogłyby się całkowicie i szczerze otworzyć ze swoimi problemami, zamykają się w sobie.
          Wiele osób mogłoby skorzystać wirtualnie i miałoby większą do tego odwagę, gdyby nie ,,hieny forumowe" atakujące nadawce, poddające w wątpliwość wszystko to, co jest dla nich obce albo lepsze.
          Jak można w takim wypadku pisać otwarcie o tym co faktycznie człowiekowi doskwiera, o problemach? Raczej nie można mieć zaufania wyczytując takie klimaty.
          Te, które to czynią najwidoczniej życia nie znają, a co gorsze poznać nie potrafią lub nie chcą.
          Więc jakim prawem gryzmolą te dyrdymały?
          • zjawa1 Re: i tak z innej beczki 31.08.14, 01:00
            I jeszcze jedno, tak uważam zarówno ja, jak i wielu specjalistów, że mój syn jest wyjątkowy i dzielny. Rozpiera mnie duma, że mam tak mądre, mocne psychicznie i dojrzałe dziecko. Nie jedna ,,krzykaczka tego forum" nie dałaby rady jak mój zaledwie 6-letni syn, że nie wspomnę już o tym jak poradziłaby sobie jako matka w podobnym klimacie. Więc raczej nie na miejscu krytyka mnie, jako matki. Ostatnio bardzo dużo przeszliśmy i bardzo dużo widziałam. W związku z tym powiem Wam jedno: te co mają niby najwięcej do powiedzenia guzik wiedzą o czymkolwiek. Co z tego, że wysyłacie kolejne dziecko do kolejnej klasy? To nie jest nic nadzwyczajnego. A i nie wina tych, że wysyłają pierwsze swoje dziecko po przejściach w dodatku zdolniejsze-jak wynika z wisów- od waszego. Trochę pokory drogie panie...
            • makurokurosek Re: i tak z innej beczki 31.08.14, 01:17
              Wyluzuj kobieto. Osoby które tu piszą mają w większości dzieci w wieku szkolnym i ze szkolną rzeczywistością są już dość dobrze zapoznane.
              Rady i opinie które padły w tym wątku nie są złośliwymi docinkami mającymi na celu dowalenia ci, tylko szczerymi osądami rzeczywistości szkolnej.
              Jeżeli szkoła faktycznie poważnie podchodziłaby do indywidualizacji nauki przeprowadziłaby własne badania gotowości szkolnej które decydowałby o podziale klas, tak by dzieci o podobnych umiejętnościach znalazły się w jednej klasie. Następnie każda klasa miałaby przygotowany osobne tępo pracy i osobny plan pracy. Podstawa jest tylko podstawą, szkoła natomiast ma prawo rozszerzyć program i ma prawo oceniać ten rozszerzony program.
              Nie ma jednak możliwości aby w klasie złożonej z dzieci wybiegających ponad program i tych którzy dopiero będą go opanowywać podchodzić do uczniów indywidualnie, zazwyczaj nauczyciel dostosowuje tępo pracy albo do tych rozpoczynających naukę, albo przyśpiesza. Nie ma jednak możliwości dostosowania tępa pracy do dzieci wybiegających ponad program.
              To co prawdopodobnie szkoła wam zaproponuje to kółka zainteresowań, które się odbywają poza godzinami lekcyjnymi i nie rozwiązują problemu znudzonego dziecka dla którego bieżący materiał jest powtórką.
              Podejrzewam, że każda życzy ci aby szkoła do której trafił twój syn spełniła twoje oczekiwania, gdyż tobie zaoszczędzi to nerwów i spięć z wychowawcą, twojemu dziecku uwag, a pozostałym dzieciom zapewni względny spokój na lekcji. Szanse na to są jednak małe
              Nie chwal dnia przed zachodem słońca.
              • srubokretka Re: i tak z innej beczki 31.08.14, 05:37
                > Podejrzewam, że każda życzy ci aby szkoła do której trafił twój syn spełniła tw
                > oje oczekiwania, gdyż tobie zaoszczędzi to nerwów i spięć z wychowawcą, twojemu
                > dziecku uwag, a pozostałym dzieciom zapewni względny spokój na lekcji. Szanse
                > na to są jednak małe

                Miejmy tez nadzieje, ze nie jest to szkola prywatna, ktora w ten sposob chce przyciagnac klienta.
              • annubis74 Re: i tak z innej beczki 01.09.14, 16:53
                > Jeżeli szkoła faktycznie poważnie podchodziłaby do indywidualizacji nauki przep
                > rowadziłaby własne badania gotowości szkolnej które decydowałby o podziale klas
                > , tak by dzieci o podobnych umiejętnościach znalazły się w jednej klasie.

                tego szkoła robić nie może. nawet na etapie gimnazjum jest zakaz "dzielenia" dzieci na lepsze i gorsze klasy. Dązy się do wymieszania w klasie dzieci o różnych umiejętnościach i różnych deficytach - uśrednianie poziomu kalsy
                Ogólnie trudno mi sobie wyobrazić program rozszerzony dla pierwszaka. Jak sama zauważyłaś propozycja zajęć dodatkowych dotyczy rozwijania zainteresowań poza obowiązujacym programem. Trudno zresztą mówić o rozszerzonym programie pisania liter. Dziecko będzie musiało uczestniczyć w zajęciach dla wszystkich dzieci - ewentualnie pozostaje edukacja domowa
                • ania-pat1 Re: i tak z innej beczki-annubis74 02.09.14, 14:57
                  Odpisałam nie widząc Twojego wpisu - trochę o "programie rozszerzonym". Przy czym szkoła jest prywatna.
                  Umiejętności dzieci mają różne - ale (i to jest fajne) jest to wykorzystywane - np. robili projekt "jak powstała ziemia" - przynosili książki o gwiadach/planetach itp. potem to rozrysowywali, tłumaczyli sobie czarne dziury, białe karły itp. I to 6-7 latki.
                  Dzieci bardziej "zakręcone" na przyrodę mówiły o tym jak powstało życie - jaki są teorie. Moja córka opowiadała np. dlaczego pochodzimy od strunowców i czemu szkielet zewnętrzny nie rośnie w przeciwieństwie do kości. To jest faktycznie ciekawe i dzieci to kręci. Warto spojrzeć na zajęcia "uniwersytetu dzieci". Ale emocjonalny koszt jest spory. Oczywiście nikt nie wymaga wiedzy z tzw. projektów na testach. Logiczne jest, ze te dzieci potrafią czytać ze zrozumieniem, czy dodawać i odejmować. Zasady ortografii - tu bywa różnie (na szczęście !) podobnie jak z talentami plastycznymi ( moja córka - raczej malarką nie będzie). Opcja kółka nie jest zła.
              • ania-pat1 Re: i tak z innej beczki 02.09.14, 14:41
                U nas szkoła tak zrobiła (dzieci zdolniejsze ze zdolniejszymi) i nie wiem, czy mnie to zachwyca. Dziecko zdolne nie zawsze jest silne psychicznie - moje akurat nieszczególnie, w zerówce mogła sobie błyszczeć - dzięki temu budować samoocenę, teraz ma wrażenie, że jej umiejętności to nic szczególnego - bo wszyscy w klasie czytają książki (pierwszoklasiści łykający samodzielnie Harego Pottera, córka np. Tajemniczy Ogród) mają zainteresowania - np. teoria powstania układu słonecznego, geneza życia itp., i co? Wyścig szczurów - jak test to na max (inaczej płacz), jak matematyka to wszyscy na rozszerzoną - ja nawet nie wiedziałam, że w 1klasie nie ma tabliczki mnożenia, bo przerobili w 1 semestrze - a w 2 wprowadzili potęgi (poszłam zapytać po co - i usłyszałam, że są zdolni i ich to bawi). Córka owszem - przyswaja ten materiał, ale ja nie za bardzo widzę sens. Na 14 osób w klasie jest 2 pedagogów - mają 2 języki z czego angielski w wymiarze 5 godzin tygodniowo. Gdy pytam, czy muszą tak pędzić z materiałem słyszę: proszę pani to najlepsza klasa, dlatego mają najlepszych nauczycieli i najtrudniejszy podręcznik + ćwiczenia z zadaniami konkursowymi, ale wszystko monitorujemy. A ja czasem chciałabym, że moje dziecko miało szansę ucieszyć się ze swojej wiedzy, zobaczyć że są inni, którzy wiedzą trochę mniej, może wyhamować. Tak, że podział na specjalne klasy dla bystrzaków to nie wszystko...
                Dziwnie jest też, kiedy we wrześniu (!!!) w wystawce szkolnej jednej klasy wiszą wypracowania na temat: opisz wybrane zwierzę drapieżne zamieszkujące lasy w Polsce i zilustruj wypowiedź, a w drugiej - zaznacz kropkami po ile baloników trzyma każde z dzieci na rysunku. I moje dziecko nie porówna się z drugą gazetką, tylko będzie martwić się, że za mało napisała o sposobie odżywiania rysia (bo np. Adam napisał 3 strony !!!).
                Dając dziecko do szkoły nie wiedziałam, że tak dopasowują dzieci. Chciałabym, że moje dziecko wiedziało, że wie to co trzeba, aby być świetnym. Że nie musi wygrać każdego konkursu. A niestety klasa bystrzaków wymusza takie myślenie. Gratuluję jej wyróżnienia w Świetliku i co słyszę: nie ma czego gratulować, bo to wyróżnienie a nie nagroda główna, mówię, że świetnie - słyszę, że wcale nie bo tylko 80%...
                • makurokurosek Re: i tak z innej beczki 02.09.14, 15:46
                  Czy to źle, że twoje dziecko zamiast powtarzać i się nudzić może się rozwijać, ma stawiane nowe zadania i wyzwania?
                  Pytanie więc czy tobie chodziło o jej rozwój czy o to by błyszczała wśród " nie bystrzaków".

                  "Gdy pytam, czy muszą tak pędzić z materiałem słyszę: pro
                  > szę pani to najlepsza klasa, dlatego mają najlepszych nauczycieli i najtrudniej
                  > szy podręcznik + ćwiczenia z zadaniami konkursowymi, ale wszystko monitorujemy."

                  Nie ma podręczników do klasy pierwszej, ba nawet drugiej w której byłyby potęgi. Córka miała bardzo dużo materiału zwłaszcza z matematyki wyskakującego ponad program, ale oni z matematyki nie mieli ani podręcznika, ani ćwiczeń mieli tylko zbiór zadań który określał podstawę, a resztę lecieli na kserówkach.

                  "> A ja czasem chciałabym, że moje dziecko miało szansę ucieszyć się ze swojej wi
                  > edzy, zobaczyć że są inni, którzy wiedzą trochę mniej, może wyhamować. Tak, że
                  > podział na specjalne klasy dla bystrzaków to nie wszystko...

                  Twoja córka trafiła do klasy w której sie rozwija, w której uczy sie, że na błyszczenie trzeba zapracować.
                • srubokretka Re: i tak z innej beczki 03.09.14, 00:14
                  > A ja czasem chciałabym, że moje dziecko miało szansę ucieszyć się ze swojej wi
                  > edzy,

                  Alez to jest smutne sad

                  >I moje dziecko nie porówna się z drugą gazetką,
                  > tylko będzie martwić się, że za mało napisała o sposobie odżywiania rysia (bo
                  > np. Adam napisał 3 strony !!!).

                  Kto ja tego uczy? Zawsze tak miala, czy ty ja tego podejscia nauczylas? Jezeli to drugie, to moze warto jest popracowac na tym zeby to odkrecic, bo corka bedzie ci sie meczyc.
                  Znam jedno dziecko, ktore jak mialo 4 lata juz bralo udzial w wyimaginowanych zawodach (mama go tak motywowala). Wiem , ze tacy ludzie sa I wiem , ze maja smutne, wrecz depresyjne zycie. On tez jest w klasie dla zdolnych ... przykro sie na niego patrzy na placu zabaw (jezeli juz tam sie wogole pojawi, bo zawsze zakowa) . Kazda najdrobniejsza porazka konczy sie frustracja.
                  Warto corke nauczyc, ze uczy sie tylko i wylacznie dla siebie, bo inaczej moze byc nieciekawie.
                  Ja wlasnie ostatnio nad tym pracuje ze swoja corka. Kazdy ambitniejszy project , jaki robi wklada sobie do specjalnej polki, ktora jest tylko jej. Wczesniej pokazywala swoje prace kolezankom, bo miala ogromna ochote sie pochwalic, ale to zawsze przynosilo negatywny skutek. Dzieci niedocenialy (bo ktora dziewczynke rajcuja obrzydliwe, gnijace robale, czy portrety nie barbi?), a matki zielenialy z zazdrosci (pozniej cisnely swoje dzieci) I robila sie b niezdrowa atmosfera. Teraz wszystko chowa i traktuje, jak osobisty skarb. Baaardzo mnie to cieszy. Takie budowanie swojej wartosci moim zdaniem jest najbardziej sktuteczne. Buduje to tez wiez ze mna, na tym tez mi bardzo zalezy.

                  Szkola zawsze bedzie wykorzystywala chec konkurowania dzieci. Taki system. Wiec to od ciebie zalezy, zeby nauczyc corke, jak miec zdrowe podejscie do brania udzialu w zawodach. Z psychologiem szkolnym tez warto porozmawiac, moze?

                  > Dzieci bardziej "zakręcone" na przyrodę mówiły o tym jak powstało życie - jaki
                  > są teorie. Moja córka opowiadała np. dlaczego pochodzimy od strunowców i czemu
                  > szkielet zewnętrzny nie rośnie w przeciwieństwie do kości. To jest faktycznie c
                  > iekawe i dzieci to kręci.

                  Szkoda, ze mieszkamy daleko. Mysle, ze nasze dziewczyny by sie dogadaly smile Moja w te wakacje napisala sobie ksiazke na temat skrzypłoczow. Zebrala ze 20 pancerzy wyrzuconych na brzeg... Kilka dni temu zarazila ta pasja inna dziewczynke. Teraz obie chodza , jak wariatki po plazy smile Molo jest na nie popatrzec smile
                  • ania-pat1 Re: srubokretka 03.09.14, 11:20
                    No właśnie - zawsze tak miała, pomimo tego, że nie była wychowywana (i nie jest) w tym duchu. Teraz ma zajęcia z psychologiem - dodatkowo wzmacniające własną wartość. To taki depresyjny typ (moje dziecko) - wszędzie znajdzie powód do zmartwień. Dlatego moim zdaniem dla niej lepsza byłaby klas mieszana, gdzie byłyby również dzieci słabsze - bo często wśród nich moja córka znajdowała przyjazne dusze - były zwyczajnie lepsze socjalnie i bardziej "wybaczające". Więc tu nie chodzi o błyszczenie jako takie, ale o pokazanie: dobra ja mam problemy w relacjach a nie mam w nauce, za to ty jesteś świetnym kumplem- choć może z matematyką u ciebie nieszczególnie. W jej klasie trudno o coś takiego, więc ona z brakami w socjalu (pracujemy) czuje się gorsza (choć nie jest odrzucana w opini wlasnej i pedagogów).


                    "> Szkola zawsze bedzie wykorzystywala chec konkurowania dzieci. Taki system" w mojej naiwności sądziłam, że da się te dzieci zintegrować we współpracy... Tak zresztą zapewniała szkoła.
                    Fajnie, że twoja córka znalazła taką koleżankę..
                    Moja ostatnio mnie pytała, czy to źle, że nie chce Furby ani Barbi - zapytana, co woli wybrała serię płyt BBC David Attenborough - box (8 DVD Zadziwiające życie bezkręgowców / Życie pośród lodu / Prywatne życie roślin / Życie. Początek...) /.../
                    • srubokretka Re: srubokretka 03.09.14, 19:28
                      Czy twoja corka ma jakies hobby? Mz to najprostrzy ratunek dla takich dzieci... wlasciwie dla kazdego dziecka jest to b pozytywne.

                      >To taki depresyjny typ

                      Tez lubie sie dolowac. Hobby bylo jedynym i skutecznym lekarstem na to. Tlumaczenie, rady, czytanie na ten temat itd niewiele zdzialaja. W najgorszym przypadku moze sie skonczyc lekami, a to juz poczatek konca.

                      U corki (7lat) tez ostatnio zauwazylam jakies placze z byle powodu. Wczesniej tego nie bylo. Skonczyly sie po tym jak zaczela sie angazowac w pasje ,ktora juz bylo widac jak miala rok (czyli robale itp) i podlaczyla sie do mlodszego brata (3lata), ktory ma bzika na punkcie lego i puzzli.
            • srubokretka Re: i tak z innej beczki 31.08.14, 05:28
              Ojej po co az takie emocje? Zrob zapas na pozniej, bo z tego co widze to bedziesz ich duzo uzywac.

              Ost
              > atnio bardzo dużo przeszliśmy i bardzo dużo widziałam.

              Moja corka tez. Ostatnio widuje nas , jak chodzimy po domu. Problem w tym , ze my wtedy spimy i spiacych nas tez widzi.

              >Trochę pokory drogie pa
              > nie...

              hehe niemalze w tym samym czasie o pokorze napisalam, tylko ze do ciebie skierowane byly slowa smile Coz za zgodnosc smile

              > A i nie wina tych, że wysyłają pierwsze swoje dziecko po przejściac
              > h w dodatku zdolniejsze-jak wynika z wisów- od waszego.

              Najzdolniejsze, jedyne po przejsciach.... Chyba bardzo mloda jestes i mocno niedowartosciowana. Ktos ci mocno w glowie namieszal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka