silje78
19.10.14, 15:05
okazuje się, że powrócił problem z zerówki. na 25 osobową klasę ok 7-8 osób przyprowadza dzieci później niż zaczynają się lekcje. chodzi o dni kiedy dzieciaki przychodzą na 7.30. w większości są to dzieci mieszkające w pobliżu szkoły. początkowo nauczycielka wrzucała karteczki do dzienniczków wszystkich dzieci, później temat ucichł, a przynajmniej tak mi się zdawało ponieważ córka przestała karteczki przynosić (nie spóźniła się ani razu). w piątek jedna z mam mnie zaczepiła zbulwersowana tym, że nauczycielka zaczęła wpisywać nieobecność na pierwszej lekcji i rodzice dostali wezwanie do dyrektorki. oburzyła się strasznie jak poparłam nauczycielkę ponieważ zgadzam się z tym, że takie spóźnialstwo rozwala lekcje.
jak chodziłam do szkoły to nie przypominam sobie żeby grupa dzieci notorycznie spóźniała się na pierwszą lekcję bo rodzicom czy dzieciom nie chciało się wstawać. rozumiem, że godzina 7.30 może być ekstremalna dla niektórych, ale szkoła to szkoła, a nie klubik rodziców.