Dodaj do ulubionych

spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ?

19.10.14, 15:05
okazuje się, że powrócił problem z zerówki. na 25 osobową klasę ok 7-8 osób przyprowadza dzieci później niż zaczynają się lekcje. chodzi o dni kiedy dzieciaki przychodzą na 7.30. w większości są to dzieci mieszkające w pobliżu szkoły. początkowo nauczycielka wrzucała karteczki do dzienniczków wszystkich dzieci, później temat ucichł, a przynajmniej tak mi się zdawało ponieważ córka przestała karteczki przynosić (nie spóźniła się ani razu). w piątek jedna z mam mnie zaczepiła zbulwersowana tym, że nauczycielka zaczęła wpisywać nieobecność na pierwszej lekcji i rodzice dostali wezwanie do dyrektorki. oburzyła się strasznie jak poparłam nauczycielkę ponieważ zgadzam się z tym, że takie spóźnialstwo rozwala lekcje.
jak chodziłam do szkoły to nie przypominam sobie żeby grupa dzieci notorycznie spóźniała się na pierwszą lekcję bo rodzicom czy dzieciom nie chciało się wstawać. rozumiem, że godzina 7.30 może być ekstremalna dla niektórych, ale szkoła to szkoła, a nie klubik rodziców.
Obserwuj wątek
    • stillgrey Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 15:16
      Matko, pierwsza lekcja o 7:30? U syna w szkole lekcje zaczynaja sie o 8:50, wiec o 7:30-8:00 dopiero wstajemy wink Dla mnie to tez by byla ekstremalna godzina, ale masz racje, szkola to szkola.
      • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 15:22
        do zerówki chodzili 2-3 razy w tygodniu (zależy w którym semestrze) na 7. do przedszkola wożona była też na 7. ale było dalej niż do szkoły więc musiałyśmy wcześniej wyjechać.
        to też piszę, że rozumiem, że godzina może być wczesna. ciekawa jestem czy do pracy też przyjeżdżają kiedy chcą bo jakaś tam godzina to dla nich za wcześnie...
        • verdana Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 16:05
          Najpierw chciałam sie oburzyć na rodziców. Ale konsekwencją rozpoczynania zajęć dla małych dzieci o 7.30 jest to, że rodzice, kierowani zdrowym rozsądkiem, nie wyciągają dzieci z łóżka o świcie, tylko dadzą się wyspać. Jestem na ogół fanatyczną przeciwniczką spóźnień, ale zaspane dziecko niewiele się nauczy. Nawet ósma to dla większości dzieci za wcześnie.
          Co innego praca dorosłego człowieka, co innego budzenie małych dzieci, bo szkoła ma fanaberie.
          • zofijkamyjka Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 16:12
            juz nie przesadzajmy, że 7.30 to środek nocy smile
            Ja wiem, że dla niektórych to nawet 9.00 jest za wcześnie, to może indywidualna nauka w domu?....
          • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 16:25
            to co nauczycielka ma zrobić? prowadzić indywidualne zajęcia dla dzieci których rodzicom nie chce się ich budzić? okazało się, że dzieci te mają do domu zadane to czego nie zrobiły w trakcie zajęć. więc jest problem bo wg tych rodziców nauczycielka powinna zacząć zajęcia jak wszystkie dzieci będą obecne. pytanie jaka to ma być godzina? część tych dzieciaków przychodzi w trakcie lekcji więc wybija pozostałe z zajęć, część na drugą godzinę lekcyjną. dyrekcja odmówiła usprawiedliwiania takich spóźnień, podciągnęli to pod niewywiązywanie się z obowiązku szkolnego.
            szkoła nie ma fanaberii. musieli stworzyć o jedną klasę więcej, a ani doba się nie wydłużyła ani szkoła nie powiększyła. co znaczy pozwolić się dziecku wyspać? moja córka w wakacje potrafiła budzić się o 9-9.30 czy w takim razie powinnam wozić ją do szkoły na 11? w zasadzie w piątki nie powinnam wcale jej odwozić ponieważ o 11 kończą zajęcia.
            • tawananna Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:16
              7:30 to wczesna godzina, jestem w stanie zrozumieć opór ze strony niektórych rodziców - ale nie powinni mieć pretensji, że dzieci mają zaległości, bo nauczycielka nie czeka, aż pojawią się w szkole.

              Nauczycielka i dyrekcja zareagowały właściwie (zadając zadania do domu i nie usprawiedliwiając nieobecności). Natomiast warto zastanowić się, czy nie da się znaleźć rozwiązania, z którego zadowolonych byłoby więcej rodziców niż obecnie (np. późniejszy początek zajęć, ale za to dłuższe zajęcia w piątek - jeśli pozwoli na to szkolna logistyka). Tyle, że inicjatywa powinna wyjść ze strony tych rodziców, którym ta 7:30 przeszkadza.
              • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:45
                Natomiast warto zastanowić się, czy nie da się z
                > naleźć rozwiązania, z którego zadowolonych byłoby więcej rodziców niż obecnie (
                > np. późniejszy początek zajęć, ale za to dłuższe zajęcia w piątek - jeśli pozwo
                > li na to szkolna logistyka). Tyle, że inicjatywa powinna wyjść ze strony tych r
                > odziców, którym ta 7:30 przeszkadza.
                nie jest to tak proste jakby się wydawało. dzieciaki chodzą na zmiany, w jednej sali urzędują dwie klasy na zmianę. w przypadku klasy mojej oli przez trzy dni chodzą na 7.30 i dwa dni mają na 12.10.
                poza tym czy to naprawdę tak duża różnica? 7.30 czy 8? zwłaszcza, że te dzieciaki i tak są przyprowadzane po 8-ej. rodzice zapisując dzieci do tej szkoły mogli dowiedzieć się w jakim systemie godzinowym szkoła pracuje. wystarczyło udać się na dni otwarte przed rekrutacją lub na zebranie przed wakacjami. wiem, że wyboru na ogół nie ma.
                naprawdę jak chodziłyście do szkoły to zdarzały się dzieciaki, które przychodziły jak wstały?
                • jakw Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 19:12
                  Owszem, te godziny są dosyć zabójcze dla uporządkowanego rytmu życia. Raz na 7.30, raz na 12.10 - przecież to zwariować można.
                  >rodzice zapisując dzieci do tej szkoły mogl
                  > i dowiedzieć się w jakim systemie godzinowym szkoła pracuje. wystarczyło udać s
                  > ię na dni otwarte przed rekrutacją lub na zebranie przed wakacjami. wiem, że wy
                  > boru na ogół nie ma.
                  No więc właśnie - może nie mieli wyboru i musieli zapisać do tej szkoły? Może chcieli do innej, ale dzieci nie przyjęto?
          • mamma_2012 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:33
            Myślisz, ze dla nauczycieli, którzy tez czesto maja male dzieci, to dobre rozwiazanie? Zeby pojawić die na 7.30 musza swoje dzieci odstawić do szkoły czy przedszkola jeszcze wczesniej.
            Taka godzina rozpoczęcia zajęć nie jest dobra dla nikogo, ale zapewne, to jedyny sposób, zeby do szkoły mogły chodzic wszystkie dzieci z rejonu. Ewentualnie pewnie moznaby kończyć zajecia np. o 18, co tez byłoby niekomfortowe.
            Jesli rodzice chcą walczyć o inne godziny, mogą to robić, ale do czasu wprowadzenia zmian maja obowiązek przeprowadzać dzieci na wyznaczona godzinę. Wszystkie inne dzieci maja prWo do spokojnej lekcji bez schodzenia sie kolegow jak juz sie akurat wyśpią.
    • budzik11 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 16:32
      Niepunktualność to brak kultury a pozwalanie dzieciom na notoryczne spóźnianie się (zgoda na niepunktualność od małego) to bezczelność leniwych rodziców w stosunku do dzieci, które są w stanie dotrzeć do szkoły na czas, ich rodziców oraz nauczycielki.
      • verdana Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:18
        Zgoda, ale zaczynanie zajęć o 7.30 oznacza nie tylko wczesne wstawanie dziecka szkolnego, ale także konieczność np. odwiezienia zupełnego malucha do przedszkola znacznie wcześniej, albo zostawienie drugoklasisty , aby sam poszedł do szkoły. Nieprzypadkowo lekcje zaczynają się o ósmej.
        • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:31
          trudno oczekiwać od szkoły, że dostosuje plan zajęć do wymagań rodziców.
          na całą szkołę jest to garstka rodziców, po kilkoro dzieci na każdą z pięciu PIERWSZYCH klas. w późniejszych problem nie występuje, ponoć co roku jest kłopot z niewielką grupą rodziców, którzy po 2-3 miesiącach stwierdzają, że jednak mogą dzieci budzić na 7.30.
          • verdana Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:37
            Nie, można jak najbardziej oczekiwać od szkoły, ze będzie rozpoczynała lekcje o tej samej porze, co inne szkoły.
            • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:46
              w kilku innych szkołach dzieci zaczynają o tej godzinie. czy to jest tak duża różnica 7.30-8?
              • jakw Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 19:18
                silje78 napisała:

                > w kilku innych szkołach dzieci zaczynają o tej godzinie. czy to jest tak duża r
                > óżnica 7.30-8?
                Owszem, 30 minut rano to całkiem sporo. Jeśli nie wierzysz, wstań pół godziny wcześniej...
                • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 19:37
                  wstaję dużo wcześniej niż tego wymaga sytuacja. z domu wychodzimy ok 6.50, ja wstaję po 5. nienawidzę się spieszyć. jeśli jednak wstanę przed 6 to nie widzę specjalnej różnicy.
                  tak naprawdę nie chodzi o to co kto lubi i jak długo lubi spać, ale o przestrzeganie zasad. to jest tak naprawdę kwestia olewania szkoły i pokazywania tego dzieciom. jak takie dziecko ma poważnie szkołę traktować jeśli rodzic od początku pokazuje, że może ją lekceważyć?
                  czym różni się przeszkadzanie spowodowane olewaniem i przyprowadzaniem dzieci na wybraną przez siebie godzinę od tego, że inne dziecko zamiast siedzieć w ławce podczas zajęć będzie sobie spacerowało i gadało? może tym, że w tym drugim przypadku nauczyciel ma wpływ na zachowanie dziecka (pomijam skrajne przypadki). rodzice są odpowiedzialni za wychowanie dzieci, a wg mnie takie olewactwo i lenistwo (tak, to jest wg mnie lenistwo) pokazuje dziecku, że nie musi trzymać się zasad.
                  nie rozumiem też oburzenia tej mamy. więcej, uważam, że większe prawo do oburzania się mają rodzice dzieci, którym przeszkadza się w trakcie zajęć.
                  • jakw Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 09:35
                    Oburzenia tej mamy też nie rozumiem. Skoro się spóźnili - niech zrobi to z dzieckiem w domu.
                    Z drugiej strony podejrzewam, że połowa tych dzieci, które się nie spóźniły, i tak jest ledwo przytomna. Kiedyś w poradni PP przestudiowałam wspaniały rysunek dotyczący higieny pracy umysłowej. Niestety, praktyka szkolna ma się do tego nijak. Czego uczy szkoła w ten sposób? Że można olewać wszelkie zasady bo albo władze gdzieś wyżej nie wpadły odpowiednio wcześniej na to, że jest potrzebne miejsce na uczniów (albo szkoda im kasy, bo na ośmiorniczki z winem nie starczy).
                • zofijkamyjka Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 20:07
                  wiele dzieci i tak jest wczesniej w szkole bo UWAGA ich rodzice o godzinie 8.00 juz musza byc w pracy.
          • jakw Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 19:19
            silje78 napisała:

            >ponoć co roku jest kłopot
            > z niewielką grupą rodziców, którzy po 2-3 miesiącach stwierdzają, że jednak mog
            > ą dzieci budzić na 7.30.
            1,5 m-ca już minęło. Na dokładkę zaraz będzie zmiana czasu.
        • budzik11 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:54
          verdana napisała:

          > zaczynanie zajęć o 7.30 (...) Nieprzypadkowo lekcje zaczynają się o ósmej.

          Jeśli pół godziny to taka różnica, to można po prostu kłaść dzieci o tyle wcześniej. Ja też nie lubię wstawania wcześnie, i moje dzieci też, mimo, że mają na ósmą, wstają zawsze z wielkim bólem i zwlekają się pół godziny. Powiedziałabym nawet, że z takim samym bólem wstawaliby na 7:30, bo tak naprawdę rzecz nie w godzinie a w samym fakcie zostania obudzonym i wstania z łóżka.
          • budzik11 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:58
            A tak w ogóle, to szkoła to "obowiązek szkolny", nie same przyjemności. nie zawsze musi być milusio i przyjemnie, czasem trzeba się poświęcić. Qrcze, w głowach się nam z tego dobrobytu poprzewracało, jeszcze za naszych czasów dzieci zasuwały po 5km na 8 do szkoły, przez śniegi i mrozy, a teraz śpiące królewny dowożone autami nie mogą się wyspać...
            • verdana Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 21:32
              A tak. I bardzo dobrze jest nauczyć dzieci od razu w zerówce, ze szkoła to bardzo nieprzyjemny obowiązek. Żeby przypadkiem jej nie polubiły.
              • budzik11 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 22:06
                No bez przesady, to nie jest zrywanie się o 4 rano, naprawdę. Obowiązek to obowiązek, przyjemny czy nie. Mycie zębów też nie jest przyjemne. A punktualność to podstawa.
                Mam jedną znajomą, która pracuje z ludźmi na eksponowanym stanowisku (na wsi, naprawdę jest na świeczniku i wszyscy ją znają), ma córkę. Obie mają na 8 do pracy i szkoły. I codziennie mijam je obie jakiś kilometr przed szkołą, kiedy ja już wracam do domu, one dopiero jadą, o godz. 8. Pani nie dość, że nie szanuje ludzi (przecież poczekają), to jeszcze uczy takiego braku szacunku córkę. Okropne. Tak samo, jak oczekiwanie rodziców tych ciągle spóźniających się dzieci, że nauczycielka oraz pozostałe, punktualne dzieci, poczekają na spóźnialskich.
          • jakw Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 19:21
            budzik11 napisała:

            > verdana napisała:
            >
            > > zaczynanie zajęć o 7.30 (...) Nieprzypadkowo lekcje zaczynają się o ósme
            > j.
            >
            > Jeśli pół godziny to taka różnica, to można po prostu kłaść dzieci o tyle wcześ
            > niej.
            Siebie też trzeba położyć pół godziny wcześniej...
            • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 19:45
              > Siebie też trzeba położyć pół godziny wcześniej..
              do pracy też jeździsz kiedy masz na to ochotę? akurat ja mam nienormowany czas pracy, mąż ruchomy, musi ją rozpocząć do 8.30, ale większość znajomych zaczyna pracę o określonej godzinie i jakoś wszyscy na tę godzinę się stawiają.
              • jakw Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 09:27
                A owszem, miewam takie godziny pracy, że nie jestem w stanie położyć się pół godziny wcześniej - co gorsza, kładę się wtedy 2 godziny później niż normalnie.
          • berdebul Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 20:58
            Nie każdy człowiek zaśnie te pół godziny wcześniej. Ja nie. W liceum ignorowałam lekcję zerową o 7:10, bo i tak niczego bym się nie nauczyła. Do pracy chodzę na 12. Jeżeli muszę, to z wielkim bólem (a nawet bulem) wyrwę się z łóżka wcześniej, ale nie oznacza to że o 7:30 będę rześkim porankiem gotowym do nauki. Rozumiem więc dzieci, które mają problem.
    • alin9 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:38
      Piszesz,że chodzi o dni.Tym bardziej nie rozumiem oporu niektórych rodziców.Moja córa tez tak ma kilka razy w tygodniu.Przeważnie takie pory najłatwiej wprowadzić w logistykę szkoły.U nas problem był odwrotny.Rodzice na wywiadówce chcieli zmiany na ranną bo późno kończą.Zawsze będą niezadowoleni.Oburzyć to się można zachowaniem pani oburzonej.
      • najma78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:47
        U mnie w szkolach podstawowych zajecia zaczynaja sie miedzy 8.30-9 a koncza miedzy 15 - 15.30 zalezy od szkoly. W szkole mojego dziecka o 8.55 a koncza o 15. Drzwi do klas sa otwarte od 8.45-8.55. Potem trzeba isc do recepcji czyli spoznialscy musza wpisac sie do ksiazki i podac powod spoznienia. Spoznienia powyzej 15 minut sa traktowane jak pol dnia nieobecnosci bo sprawdza sie dwa razy w ciagu dnia, rano i po obiedzie. Tak wiec spoznienia maja wplyw na frekwencje a ta jesli spadnie ponizej 95% moze byc problemem dla rodzicow.
        • joanna100-19 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:54
          Tak mnie zastanawia, jakie problemy mogą mieć rodzice, gdy frekwencja spadnie poniżej 95% Zabiorą dziecko czy jak? Swoją drogą 7.30 to faktycznie kosmiczna godzina. U nas zerówka zaczyna się o 7.45, ale pani powiedziała, że do 8.15 możemy przychodzić, i nie będzie tego traktowała tego jako spoóżnienie. Chwała jej za to, bowiem ledwie zdążamy na godzinę 8.00. Z tym że wprawdzie raczej wieczorny tryb życia, po 19 zaczynam pracę, dlatego późno mi potem wstać z ranasmile Sama nienawidzę się spóźniać, gdyż jest to ewidentny brak szacunku do drugiej strony, ale boję się, co to będzie jak pójdziemy do szkoły.
          • budzik11 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 19:09
            joanna100-19 napisała:

            > Tak mnie zastanawia, jakie problemy mogą mieć rodzice, gdy frekwencja spadnie p
            > oniżej 95% Zabiorą dziecko czy jak?

            Nie 95% tylko 50%
            "Przez niespełnienie obowiązku szkolnego i nauki rozumie się nieusprawiedliwioną nieobecność w okresie jednego miesiąca na co najmniej 50%:

            1. obowiązkowych zajęciach edukacyjnych w szkole podstawowej
            , gimnazjum, szkole ponadgimnazjalnej lub placówce," z www.bip.krakow.pl/?id=347

            A konsekwencje:

            "Środkiem przymuszającym do wyegzekwowania obowiązku szkolnego i obowiązku nauki jest grzywna w celu przymuszenia. Grzywnę nakłada się na ustawowego przedstawiciela dziecka, tj. rodziców lub prawnych opiekunów.
            Grzywna w celu przymuszenia może być nakładana kilkakrotnie. Każdorazowo nałożona grzywna nie może przekraczać kwoty 10.000 zł, a grzywny nakładane wielokrotnie nie mogą łącznie przekroczyć kwoty 50.000zł" z bip.sztum.pl/?pid=1300
            • najma78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 19:15
              budzik11 napisała:

              > joanna100-19 napisała:
              >
              > > Tak mnie zastanawia, jakie problemy mogą mieć rodzice, gdy frekwencja spa
              > dnie p
              > > oniżej 95% Zabiorą dziecko czy jak?
              >
              > Nie 95% tylko 50%

              U mnie akceptowalny poziom to 95% ponizej zaczynaja sie listy upominajace i przypominajace rodzicom o konsekwencjach. 90% i nizej to juz powazne problemy i wizyta prac socjal i sprawdzanie powodow. Nie spotkalam sie z syguacja aby dziecko mialo ponizej 60-70 %.
              • budzik11 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 08:10
                Rozumiem, że mieszkasz gdzieś za granicą? Bo w Pl przepisy wszędzie obowiązują takie same.
    • lucyjkama Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 18:57
      W moim mieście podstawówki rozpoczynają o 8.00, kończą o 15.10 (tzn. o tej porze druga zmiana kończy już lekcje). W przyszłym roku będzie po 8 klas pierwszych i lekcje będą zaczynać się o 7.10
      Godzina koszmarna ale wolę już tą 7.10 niż kończenie o 18.15 jak to było za moich szkolnych czasów.
      • agni71 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 20:03
        Ja z kolei pamietam ze szkolnych czasów, że nieraz zaczynaliśmy właśnie o 7.10. Nie jest to dla mnie optymalna godzina rozpoczęcia zajęć lekcyjnych, ale niedopuszczalne jest notoryczne nieprzyprowadzanie dziecka do szkoły na czas.
    • joanna29 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 20:18
      Piszecie ze 7:30 to koszmarna godzina na lekcje, dzieci niedospane. Nie dla wszystkich. Moj 8 latek jak by mial dzien w dzien na 7:30 to by sie cieszyl. Niestety ale ma lekcje 2 razy w tygodniu na 11:30. Dla niego to wlasnie ta godzina hezt koszmarem. Idzie do szkoly zmeczony, rozbity, rozkojarzony. Wszystkim sie nie dogodzi, trzeba sie dostosowac. A spoznianie sie czy to na 8:00 czy 20:00 to brak kultury.
    • lee_a Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 20:39
      u nas wszystkie klasy pierwsze (przez cały rok) oraz drugie (przez pierwsze półrocze zaczynają lekcje o 7:30, codziennie. Kończą o 11:55 a o 12:00 do ich sal wchodzą trzecioklasiści i uczniowie z klas IV-VI oraz zajęcia dodatkowe/kółka zainteresowań. Dzieje się tak tylko dlatego by klasy trzecie nie musiały kończyć później niż o 16:30. Pewnie, że jest ciężko, i wstającym rano pierwszakom i drugoklasistom jak i zaczynającym o 12:00 uczniom klasy trzeciej. Ale wszyscy rozumiemy, że szkoła nie jest z gumy. Władze gminy dały ciała i nie zareagowały w porę na rosnącą ilość mieszkańców i dzieci w rejonie szkoły, ale czy ja mam teraz walczyć, by moje dziecko szło do szkoły na 8:00, żeby trzecioklasista kończył o 17:00? Czekamy na rozbudowe szkoły, na nową szkołę... a w tym czasie staramy sie przetrwać i nie utrudniac sobie nawzajem życia.
      A spóźniania nie toleruję i czy by to była 7:00 czy 8:30 uważam, że punktualność jest obowiązkiem, którego uczymy się od dziecka. Sama wstaję o 5:30 żeby dojechac do pracy na 7:30, dzieci budzę o 6:30. Idą spac o 20:00 i żyją a nawet ostatnio zaczęły wstawać przed pobudką.
      • verdana Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 21:36
        Jest ciężko, dzieci sa zmęczone, albo niewyspane - ale nie szkodzi, przecież szkoła nie ma być miejscem przyjaznym, ani nie ma dbać o to, aby uczniowie mieli dobre warunki do pracy, czy byli dostatecznie wypoczęci, aby mieć do nauki głowę.
        A rodzice nic - bo przecież jak szkoła kazała, to znaczy, ze ma prawo. Na 7.10, kiedy większość dzieci przez pierwsza lekcję nie nauczy sie niczego - trudno. Nieważne, aby dziecko sie nauczyło, tylko aby wypełniło obowiązek.
        Ja rozumiem wszystko, ale moze nadszedł czas, aby sie zacząć buntować?
        • mamma_2012 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 21:51
          Tyle, ze rozwiązaniem problemu nie jest nieprzyprowadzanie dziecka na lekcje czy rozwalanie lekcji innym dzieciom.
          Myślisz, ze zwłaszcza zima, dzieci bede bardziej efektywnie pracować w trakcie lekcji o 16.30 niż takiej o 7.30 czy nawet 7.10)
          Buntować sie mozna, ale nie w taki dziecinny sposób i tylko jesli jest możliwe lepsze rozwiazanie (a w przepełnionych, pracujących systemem zmianowym szkołach to nie jest oczywiste).

          • verdana Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 21:59
            Ja też nie uważam tego za właściwy rodzaj buntu. A z drugiej strony wystarczy mieć drugie dziecko i problem zze zbyt wczesnym rozpoczynaniem lekcji jest prawdziwy.
            Natomiast denerwują mnie opinie pt "Szkoła to obowiązek, który nie musi być przyjemny i nic nie szkodzi, jak dziecko sie tego wcześnie nauczy".
            • mamma_2012 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 22:16
              Szkola jest zbiorowiskiem rożnych dzieci, o rożnych potrzebach. Jakich rozwiązań by sie nie przyjęło, cześć ludzi bedzie niezadowolona, a w dodatku w wielu sprawach nie ma miejsca na demokratyczne procedury.
              Każdy musi zrobic sobie własny bilans korzyści i strat z pozostawienia dziecka w konkretnej placówce., jesli zostawia, to godzi sie takze z minusami danego rozwiązania.
            • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 22:18
              Verdana, "walczysz" o 30 min z poranka. Jesli sa dzieci ktore maja problem, a w zasadzie rodzice, ze wstaniem na 7.30 to te pol godziny nic nie zmieni. Moja corka nie lubi szkoly, przedszkola tez nie lubila (bardzo dobre przedszkole, ze swietnymi nauczycielkami). Nie lubi bo woli czas spedzic inaczej. Czy w takim razie mam powiedziec, ze nie musi? Szkola wiaze sie z obowiazkami i rodzice musza pomoc dzieciom w pogodzeniu sie z tym. Beda dzieci lubiace szkole nawet jak bedzie sie zaczynala o 5 rano i takie ktore beda ja szczerze nienawidzic chodzac do niej na 12.
              Nigdy nie bedzie planu zajec, ktory bedzie odpowiadal wszystkim. W klasie mojej Oli wiele dzieci ma rodzenstwo, ktore zaczyna lekcje w innych godzinach. Czy rodzice maja domagac dostosowania planu do ich rodziny? Jesli tak to do czyjej? Tej gdzie rodzice pracuja od 7 i dzieco od 6.30 sa w swietlicy czy tej gdzie jedno zaczyna lekcje o 7.30, a drugie o 12?
              --
              OLA 16/09/2007
            • iwoniaw Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 22:22
              No ale przecież to prawda, że szkoła to obowiązek i na lekcje przychodzić trzeba wtedy, gdy się one wg planu odbywają.
              Dyrekcja nie układa tez planu lekcji od 7.30 z powodu złośliwości wobec uczniów czy ich rodziców, lecz aby pomieścić w istniejącym budynku wszystkich uczniów z rejonu.
              Nie mówiąc już o tym, że z dwojga złego lepiej zaczynać lekcje o 7.30 niż kończyć o 18.00 (zwłaszcza zimą) - tu już nie tylko o zmęczenie chodzi, ale o szanse na jakiekolwiek życie pozaszkolne i kontakty z własną rodziną czy znajomymi.
              A w ogóle to w szkole moich dzieci (lekcje zaczynają się od 8.00) świetlica najbardziej zapełniona jest przed tą godziną (pracuje już od 6.30), gdyż - uwaga uwaga - większość rodziców pracuje od rana i nawet jeśli zaczyna "dopiero" od 8.00 czy 8.30 to się ze szkoły do pracy nie teleportuje w czasie 0. Dlatego z mojego punktu widzenia rodzice "nie chcący budzić dziecka" przesadzają i to mocno, w dodatku demonstracyjnie lekceważąc nauczycielkę i resztę klasy (to a propos wkraczania w trakcie trwania lekcji).
            • lee_a Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 22:50
              Verdana, ja mam dwoje dzieci a trzecie w drodze. Ogarniamy z mężem przedszkole, szkole i prace - każde z nas dojeżdża 40 minut w jedna stronę. Babci, dziadków, ciotek i innych krewnych w obrębie 150 km brak. Łatwo nie jest, ale dajemy radę, lekkie modyfikacje godzin pracy, dzieci po 9 godzin w placówkach, ale nadal lubią i szkole i przedszkole. Dajemy jeszcze radę pojechać na basen po południu i na kółko plastyczne. Tak, w piątek padamy na twarz a w sobotę "zakładamy koronę i idziemy dalej". Nie mam możliwości zmiany szkoły bo kwestia dojazdu by nas zabiła, takie usytuowanie... A poza tym młoda już w II klasie, ze świetnymi wynikami i entuzjazmem, wiec nawet bym nie miała serca jej tego robić.
            • budzik11 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 08:22
              verdana napisała:

              > Natomiast denerwują mnie opinie pt "Szkoła to obowiązek, który nie musi być prz
              > yjemny i nic nie szkodzi, jak dziecko sie tego wcześnie nauczy".


              A mnie denerwują anarchiści, którzy olewają zasady w imię własnej wygody i przyjemności i jeszcze przekazują taką postawę dzieciom. Owszem, wychowanie polega też na tym, żeby nauczyć dzieci, że nie wszystko w życiu jest przyjemne a mimo to trzeba się z tym pogodzić. Są zasady, które mimo, że nam nie pasują, musimy respektować, bo takie są zasady życia w społeczności.
              Swoją drogą, u nas niektóre dzieci dojeżdżające autobusem szkolnym muszą być na przystanku o 7:20, żeby zdążyć na 8. Czyli jeszcze wcześniej - bo autobus ma długą trasę i zbiera dzieci z daleka. Bardzo wiele dzieci siedzi w szkole w świetlicy już od 7, bo rodzice zostawiają je w szkole i jadą na 8 do pracy. U nas świetlica jest czynna od 6:30 i są już o tej porze dzieci. Konieczność przyjścia do szkoły na 7:30 to nie jest więc jakiś odosobniony przypadek.
            • jakw Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 09:39
              verdana napisała:

              > Natomiast denerwują mnie opinie pt "Szkoła to obowiązek, który nie musi być prz
              > yjemny i nic nie szkodzi, jak dziecko sie tego wcześnie nauczy".
              A potem zdziwienie, że z I-klasistów pełnych entuzjazmu wyrastają absolwenci podstawówki, z których chyba żaden nie lubi szkoły. Ja w każdym razie takiego nie spotkałam - niezależnie od osiąganych wyników i wkładanej pracy.
              • mamma_2012 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 10:12
                Akurat wczoraj miałam rozmowę ze swoją corka, z gatunku "Dlaczego nie lubie szkoły".
                Corka chodziła do szkoły podstawowej, gdzie zdecydowana większość problemow nękających dzieci w innych szkołach nie występowała.
                Miala przyzwoitych nauczycieli, dobre warunki, uczyła sie bardzo dobrze, a i lekcje zaczynały sie o 8.30.
                Teraz chodzi do bardzo dobrego gimnazjum, ma świetne warunki i naprawde bardzo dobrych nauczycieli, edukacje na europejskim poziomie w komfortowych warunkach.
                I co? I jak większość uczniów na świecie traktuje szkole, jako przykry obowiązek.
                I tak sobie z nią wczoraj rozmawiałam, co jest nie tak, bo obiektywnie szkola bez zarzutu, ona jest lubiana, dobrze radzi sobie z nauka itd.
                I wyszło na to, ze: szkola jest be, bo trzeba chodzic codziennie, bo przerwy za krótkie, a lekcje za długie, bo po co jej wiedza o tym czy o tamtym, bo ona to by wolała miec wiecej czasu dla przyjaciół i rodziny, bo jej zle, kiedy musi sie uczyć, kiedy my akurat nic nie robimy. I sto innych powodów, ktore sama wymieniłam, kiedy byłam dzieckiem, a szkoły funkcjonowały duzo gorzej (chociaz ja w sumie lubiłam szkole i ona tez lubi)

                Generalnie szkola wymaga od człowieka robienia rzeczy, ktore w danym momencie nie sa dla niego najważniejsze, a efekty tej pracy beda widoczne w perspektywie trudnej dla młodego człowieka do ogarnięcia, stad spora cześć niechęci do tej instytucji.
                W krajach, gdzie szkola jest przywilejem, a nie obowiązkiem podejrzewam, ze problemy, jakie maja nasze dzieci nie występują (zreszta słychać to w wypowiedziach ludzi z rożnych czesci swiata)
                • jakw Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 11:57
                  mamma_2012 napisała:
                  > I wyszło na to, ze: szkola jest be, bo trzeba chodzic codziennie, bo przerwy z
                  > a krótkie, a lekcje za długie, bo po co jej wiedza o tym czy o tamtym, bo ona t
                  > o by wolała miec wiecej czasu dla przyjaciół i rodziny, bo jej zle, kiedy musi
                  > sie uczyć, kiedy my akurat nic nie robimy.
                  Czyli dlatego , że jest mało przyjemnym obowiązkiem. I jest to tłuczone do głów od zerówki i I klasy. A potem pomijamy skromnym milczeniem fakt, że w testach PISA polscy 15-latkowie są na wyższym miejscu w kategorii nielubienia szkoły niż np. z matematyki (czym się oczywiście chwalimy).
                  • mamma_2012 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 12:13
                    Mojemu dziecku nikt nie tłukl do głowy, ze szkola to przykry obowiązek. Dolozylam starań, zeby otaczali ja ludzie, którzy pokażą co jest fajnego w nauce, a wiedzę przekażą w możliwie interesujący sposób.
                    Jak sie to nielubienie i lubienie szkoły rozłoży na czynniki pierwsze, to okazuje sie, ze o "nielubieniu" przesadzają rzeczy, których zwykle nie da sie uniknąć, czyli obecność, jak sie ma ochotę posiedzieć u koleżanki, wysiłek włożony w opanowanie trudniejszych zagadnien, program obejmujący nie tylko to co sie lubi.
                    Zreszta w rzeczywistosci moja corka raczej lubi swoją szkole, nie chce jej zmieniać, a natura nastolatki każe jej wyolbrzymiac pewne sprawy.
                    Mi chodziło o to, ze wyeliminowanie wielu niedoskonałości szkoły sprzed lat, wcale nie spowodowało, ze dzieci ja pokochałysmile
            • budyniowatowe Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 17:23
              verdana napisała:

              > Ja też nie uważam tego za właściwy rodzaj buntu. A z drugiej strony wystarczy m
              > ieć drugie dziecko i problem zze zbyt wczesnym rozpoczynaniem lekcji jest prawd
              > ziwy.

              Mam 3 dzieci. Jak sredni sie urodzil ( w styczniu, ostra zima) to najstarszy chodzil do pierwszej klasy. Dojezdzal autobusem szkolnym. Na przystanku trzeba bylo byc na czas. Ani razu sie nie spoznil.
              Jak sredni zaczynal szkole (lekcje byly od 8, autobus odjezdzal o 7:30) najmlodsze mialo miesiac. Ani razu nie spoznil sie na autobus.

              Takze mozna miec i 10-scioro dzieci i byc zawsze na czas, a mozna miec jedno i byc wiecznie spoznionym. To nie zalezy od ilosci posiadanych dzieci, psow czy chomikow ale od poczucia obowiazku.
              • iwoniaw 10/10 20.10.14, 17:51
                CytatTakze mozna miec i 10-scioro dzieci i byc zawsze na czas, a mozna miec jedno i
                > byc wiecznie spoznionym. To nie zalezy od ilosci posiadanych dzieci, psow czy c
                > homikow ale od poczucia obowiazku.


                Ditto.
              • manala Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 22:15
                Pytanie tylko czy Ty prowadziłaś go na ten autobus z noworodkiem czy jednak ktoś Ci pomagał. Poza tym z mniejszym dzieckiem jest łatwiej (moje wpakowane w śpiwór zasypiało od razu na dworze). Starsze są mniej przewidywalne.
        • budyniowatowe Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 17:16
          verdana napisała:

          > Jest ciężko, dzieci sa zmęczone, albo niewyspane - ale nie szkodzi, przecież sz
          > koła nie ma być miejscem przyjaznym, ani nie ma dbać o to, aby uczniowie mieli
          > dobre warunki do pracy, czy byli dostatecznie wypoczęci, aby mieć do nauki głow
          > ę.
          > A rodzice nic - bo przecież jak szkoła kazała, to znaczy, ze ma prawo. Na 7.10,
          > kiedy większość dzieci przez pierwsza lekcję nie nauczy sie niczego - trudno.
          > Nieważne, aby dziecko sie nauczyło, tylko aby wypełniło obowiązek.
          > Ja rozumiem wszystko, ale moze nadszedł czas, aby sie zacząć buntować?

          Przesadzasz, jak budzic 3-latka przed szosta coby mama na 7 do pracy zdazyla to jest OK, a biedny 7-dmio latek przed 7 wstac nie moze.
          Jestem na 100% pewna, ze dzieci pracujacych rodzicow sa codziennie na czas w szkole, wyspane i gotowe do pracy. Tylko niepracujacym ciezko wstac na czas, bo sie zorganizowac nie potrafia.
          Podstawowke skonczylam ponad 30 lat temu i juz wtedy lekcje u nas sie zaczynalay o 7 rano, bo szkola byla mala a klas duzo. Byli tacy co sie spozniali, zawsze ci sami, i nie byli to ci co blyszczeli w nauce.
          Jak komus sie nie chce to zawsze znajdzie wymowke i na 9-ta tez bedzie sie spoznial.
    • camel_3d 7.30...jezuuu 19.10.14, 22:59
      jakas masakryczna godzina.... czy oni oczekuja ze dzieci faktycznie beda o tej godzinie skoncentrowane i wyspane? fakt, ze spoznianie sie jest naganne, ale szkola powinna pomyslec zanim taki krezynski plan wprowadzi. u nas leckje zaczynaja sie o 8.15
      • mamma_2012 Re: 7.30...jezuuu 19.10.14, 23:27
        Tyle, ze szkola nie ma wyboru. Ilosc klas razy ilosc obowiązkowych lekcji to wszystko w ramach posiadanej ilości sal.
        Mozna zaczynać wczesniej i kończyć wczesniej. Mozna zaczynać pozniej i kończyć pozniej. Jesli beda zaczynać pozniej, rodzice z innej klasy zaczną zwalniać dziecko z ostatniej lekcji, bo o 17.00 i tak juz im nic do głowy nie wchodzi, a poza tym odpadają zajecia pozalekcyjne.
      • budzik11 Re: 7.30...jezuuu 20.10.14, 09:04
        camel_3d napisał:

        > czy oni oczekuja ze dzieci faktycznie beda o tej
        > godzinie skoncentrowane i wyspane?

        Mój młodszy syn zaczyna lekcje w większość dni o 11:50. Z pewnością zdąży się wyspać (chociaż wstaje i tak koło 7, taki z niego ranny ptaszek) i jest wypoczęty oraz skoncentrowany, ale czy jest nadal tak samo skoncentrowany o 16:10, kiedy kończą lekcje? Na pewno dzieci są o tej porze zmęczone, znudzone, czasem głodne, wręcz otępiałe. Czy rodzice w takim razie powinni zabierać je wcześniej ze szkoły, żeby się biedactwa nie męczyły? I tak źle, i tak niedobrze.
      • slonko1335 Re: 7.30...jezuuu 20.10.14, 18:08
        > jakas masakryczna godzina.... czy oni oczekuja ze dzieci faktycznie beda o tej
        > godzinie skoncentrowane i wyspane?

        z dwojga złego wolę 7.30 niż 13 po pięciu godzinach w świetlicy-i idę o zakład, że moje dziecko będzie znacznie lepiej skoncentrowane na lekcji, mimo masakrycznego poranka przed wyjściem, o tej pierwszej porze niż drugiej, co gorsza identycznie twierdzą nauczyciele którzy mają "przyjemność" w obu tych porach z dziećmi pracować...
        A tak w ogóle dla nas idealna godzina to 9 no ale cóż...raczej trudno dopasować się do każdego.
    • makurokurosek Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 19.10.14, 23:51
      Nigdy nie sądziłam, ze na tym forum jest aż tyle niepracujących kobiet. Tak jak zauważyła budzik, jeżeli ktoś pracuje to niezależnie czy mu się to podoba czy nie dziecko najpóźniej odstawia do przybytku edukacji o 7:30.
      Verdana jesteś tak oburzona godziną 7:30 jakbyś się co najmniej wczoraj urodziła, a nie w czasach komuny gdzie większość ludzi rozpoczynało pracę o 7, a dzieciaku najpóźniej o 6:30 odstawiane były do żłobków/przedszkoli/szkół.
      Spóźnianie się jest oznaką braku szacunku.
      • camel_3d Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 00:13
        jezeli ktos pracuje to odstawia dziecko o 7.30?

        no moze w fabryce...bo wiekszosc ludzi, ktorych znam zaczynaja o 9.
        • makurokurosek Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 00:31
          > no moze w fabryce...bo wiekszosc ludzi, ktorych znam zaczynaja o 9.

          W Warszawce owszem, ale w pozostałej części Polski jest to zazwyczaj praca od 8 do 16.
          • heca7 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 23:55
            W warszawce... Nie ma to jak się przypierdo..lić tongue_out
            Bo w tej ...warszawce to ludzie za darmo kasę dostają no nie? Tylko reszta Polski pracuje uczciwie od 6 rano.
            Nienawidzę takich stereotypów , że jak nie wstaniesz o świecie toś nierób i leń.
            • agni71 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 08:50
              Był czas, kiedy w Warszawie własnie pracowałam od 7.30 do 15.30. Godzina rozpoczęcia pracy koszmarna, ale za to całe popołudnie wolne smile
              • aurinko Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 08:55
                Moja znajoma pracuje w biurze rachunkowym od 6:30 do 14:30, w Warszawce ;p umówiła się tak w pracy, bo jest jej wygodniej zgarniać dzieciaki ze żłobka i szkoły, zdąży przed korkami i o 15 jest w domu. Różne są przypadki i nie ma co generalizować.
        • iwoniaw No może i w fabryce, 20.10.14, 08:58
          aczkolwiek wymieniłabym _wiele_ innych miejsc, gdzie również praca od 7.00 czy 8.00 nie jest żadnym dziwem (nawet nauczyciel w szkole się zjawia przed 8.00 i, jak pisałam, nie teleportuje się tam ze szkoły dziecka w czasie 0). I co w związku z tym?
          Nie każdy jest śpiącym do południa bezrobotnym z pipidówki, gdzie odległość od jednych rogatek do drugich 7-latek obejdzie w 5 minut. W większym mieście dojazd do pracy zajmuje ludziom nawet i kilkadziesiąt minut, a nie każdy uwielbia wpadać do roboty z jęzorem na brodzie w ostatniej sekundzie - cóż więc zmienia to, że pracuje od 8.00, a nawet 9.00? Przecież to NIE znaczy, że o tej porze może się jeszcze znajdować w szkole dziecka, no wyobraźni trochę...
      • camel_3d Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 06:58
        jezeli ktos pracuje to odstawia dziecko o 7.30?

        no moze w fabryce...bo wiekszosc ludzi, ktorych znam zaczynaja o 9.
        • sonrisa06 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 08:11
          Ja bym się cieszyła, gdyby lekcje zaczynały się o 7.30.
          Sama zaczynam pracę o 7.00, więc moja córka już o 6.30 jest na świetlicy.
        • mamma_2012 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 08:51
          O 9.00 zaczyna sie głownie praca w korporacjach.
          Szkoły, przedszkola, urzędy, służba zdrowia, wiele sklepów itd. zaczynaja prace o 8.00 lub nawet wczesniej, to sa miliony ludzi.
          Wielu ludzi, których ja znam ma nienormowany czas pracy albo moze wogole nie wstać z łóżka, czy mam uznać to za normę, bo w moim otoczeniu tak to wyglada?
          • iwoniaw Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 09:06
            CytatWielu ludzi, których ja znam ma nienormowany czas pracy albo moze wogole nie ws
            > tać z łóżka, czy mam uznać to za normę, bo w moim otoczeniu tak to wyglada?


            Otóż to. Patrząc na świat nieco szerzej niż na siebie i trzech sąsiadów nie trzeba tuza analityki, by spostrzec, że zdecydowana większość ludzi nie ma komfortu wysypiania się do oporu i chodzenia do pracy na którą im się podoba, tylko muszą się dostosować do wymagań otoczenia, w jakim przyszło im funkcjonować. A ci, którzy osiągnęli ten szczęsny stan, mogli to zrobić m.in. dzięki latom całym wcześniejszego, identycznego dostosowywania się. I nie uważam, żeby czyś strasznym było wyrabianie w dziecku przekonania, że są rzeczy może nie najprzyjemniejsze, ale obowiązkowe. Wprost przeciwnie, to potrzebna nauka, bez której przebudzenie w dorosłości byłoby raczej dość bolesne.
    • melancho_lia Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 08:46
      Spóźnianie się jest oznaką braku szacunku. Poza tym dezorganizuje pracę nauczyciela (zwłaszcza w pierwszych klasach- jak co chwila ktoś włazi spóźniony).
      Dla mnie postępowanie szkoły słuszne.
      Można co najwyżej podyskutować o tej 7.30, bo faktycznie jest to dosyć wczesna pora. Ale jak nie da rady zmienić to trzeba się dostosować.
    • 77kunda Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 10:07
      u mnie lekcje zaczynają się o 8 ale i to mamy w klasie dziecko które notorycznie się spóźnia i jak w klasach 1-3 pani może zrobić sprawdzian na 2 godzinie to już w klasach starszych nie.
      Spóźnienia to brak szacunku dla drugiego człowieka
    • aurinko Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 10:27
      W klasie córki nie ma spóźnień, 2x w tyg. mają na 8:00, 3x na 9:50, większość dzieci jest od 7-7:30 na świetlicy, reszta przyprowadzana punktualnie. W naszej szkole żadna klasa nie zaczyna lekcji wcześniej niż o 8:00.
      Co do metod dyscyplinowania przez nauczycielkę - popieram. Skoro na początku roku, jak była jeszcze możliwość modyfikacji planu lekcji rodzice nie protestowali przeciwko zajęciom na 7:30 to teraz sorry ale mają obowiązek dopilnować aby dziecko było punktualnie na lekcjach. A jak nie jest to ponosić konsekwencje.
    • ga-ti Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 11:20
      Dla mnie 7.30 byłaby trudna, ale z ósmą też nie lepiej, ja rano potrzebuję sporo czasu na rozbudzenie się. No ale obowiązek to obowiązek.
      Syn w 1-3 miał panią, która nie tolerowała spóźnień, szybko zdyscyplinowała notorycznie spóźniających się. Na zebraniu kazała nam postawić się w sytuacji swojego dziecka, wchodzącego do klasy, gdy lekcja się rozpoczęła i tłumaczącego się z powodu spóźnienia, zadziałała dość obrazowo wink

      Mnie rozwaliła pewna matka, która była oburzona, że nauczycielka od razu rozpoczyna lekcję, zaraz po dzwonku, nie daje dzieciom czasu na rozbudzenie się, że gdy ona z dzieckiem wchodzi o 8.15 to dzieciaki już coś piszą, czytają itp.

      Reasumując, pojedyncze spóźnienie może zdarzyć się każdemu, notoryczne to niepoważne traktowanie dziecka, nauczycielki i pozostałych dzieciaków, lekceważenie.
    • melmire Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 12:05
      I tu przydalby sie fracuski oddzial "zycia szkolnego". Spozniony uczen idzie do nich i albo dostaje przepustke i moze wejsc w trakcie zajec, albo zostaje u nich do nastepnej lekcji robiac cwiczenia gramatyczne albo matematyczne. A klasa sobie spokojnie pracuje (a spoznialski ma ta lekcje odrobic, zostajac po godzinach w "zyciu szkolnym" )
      • 3-mamuska Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 18:12
        Spóźnienie to spóźnienie, a nie nieobecność na całej lekcji. Nauczycielka idiotka. Tyle w temacie.
        Na miejscu rodziców sprawdziłabyś czy to jest legalne.

        Moze dzieci nie spóźniają sie z zasłania a czegoś innego.

        Moja 2 lata sie spóźniała, bo po niepełnosprawnego brata przyjeżdżał transport pod dom.
        Mieli był o 8.20 a o 8.27 mieliśmy autobus.
        Jesli oni przyjechali pozniej to myśmy sie spóźniali na ten autobus , wtedy piechota do szkoły 25 minut. Byliśmy chwile po dzwonku.
        Gdy bardzo padało , to czrkalut na 8.40 na następny autobus i tez byliśmy spóźnieni.
        2 lata walczyłam ze Szkola. (A takie tu prawo ze nie moge jej pościć sama)
        A zapobiec nie dało rady bo skąd mogłam wiedzuec ze oni tego dnia spóźnia sie te 3-5 minut. A na Taxi czeka sie około 10 minut wiec w żaden sposob w niczym nie pomogło.

        Wiec nie oceniaj ludzi pochopnie bo nie znasz każdej sytuacji w domu.
        • czarna_kita Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 19:12
          Jak mój starszy zaczął chodzić do zerówki to też miał zmiany. Dwa razy na 7.30 trzy razy na 12.10. Moje bliźniaki miały wtedy pół roku. Zawsze byliśmy na czas a musiałam ogarnąć trójkę małych dzieci. Trzeba było wstać na tyle wcześnie żeby nakarmić młodzież i ubrać ich i siebie. Do tego tachać podwójny wózek ze schodów (nie mieścił się do windy). Przez 5 lat podstawówki syn spóźnił się chyba dwa razy ale to nie z jego ani mojej winy. Teraz jak bliźniaki chodzą do szkoły tez nie spóźniły się ani razu. Nie cierpię się spóźniać. Wolę być 30 minut szybciej i na spokojnie poczekać niż się spóźnić. Ale to ja nie lubię i to moja sprawa ze spóźnianie się mi przeszkadza. Nie czepiam się innych ludzi którzy nie przychodzą na czas chyba że to w jakimś stopniu mnie dotyczy- czyli umawiam się z kimś a ten ktoś się spóźnia, wtedy mnie to wnerwia. Natomiast to że inne dzieci się spóźniają do szkoły kompletnie mnie nie interesuje. To nie moja sprawa. Oni będą ponosić konsekwencję tego jakie by one nie były.
          To ze dla mnie szkoła i praca są na tym samym "poziomie" czyli- nie ma bata żeby się spóźnić to nie znaczy że dla innych tak tez musi być. Czy ktoś się spóźnia z własnego lenistwa/ marnej organizacji/innych przyczyn niezależnych od siebie to tylko jego sprawa.
          • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 21:10
            Jak moze byc to nie Twoja sprawa skoro rodzice oczekuja, ze przez pierwsza godzine nie bedzie zajec tylko przechowalnia? Skoro dzieci te przeszkadzaja innym w tym mojemu to naprawde mnie to nie dotyczy? Moja Ola raz spoznila sie w zeszlym roku na 7 rano, zasypalo Gdansk i pomimo wyjscia z domu po 6 dojechalysmy kilka minut po 7.. Dowoze ja do szkoly 9km i jakos dajemy rade pomimo, ze n8enawidze wczesnego wstawania i na ogol spie po 4-5h na dobe. Jednak szanuje nauczyciela i czas innych dzieci i tego samego oczekuje od innych. Gdyby te dzieci czekaly w szatni na rozpoczecie drugiej lekcji to mi to lotto, ale w ciagu 45min co chwile ktos wchodzi i przeszkadza, a umowmy sie, ze 6-7 latek nie wejdzie na paluszkach i w sposob niezauwazalny sie rozpakuje.
        • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 21:00
          W kazdej z pieciu klas powazny problem ma po kilkoro rodzicow? Z rozmow wynika, ze wg nich to za wczesnie/nie kubia wczesnie wstawac itd. Faktycznie problem dotyczy glownie dzieci, ktorych jedno z rodzicow nie pracuje.
          A idiotyzm NAUCZYCIELI i DYREKTORKI na czym polega? Czy moja corka jest idiotka poniewaz jej przeszkadza, ze co chwile ktos dochodzi? Podobnie jak pozostale dzieci?
          • manala Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 21:18
            Nigdy się nie spóźniałam do momentu kiedy urodziłam drugie dziecko ; ). Jak młoda była w przedszkolu - nie było problemu - na śniadanie zdążałyśmy.
            Teraz w każdy poniedziałek lecimy do szkoły jak szalone i zdarza nam się wpadać tuż po dzwonku. Bo oto np. ubrany już brat walnie kupsko (trza wyjąć). Kot też zawsze srał w poniedziałki rano.
            A dziś np. łapałam sisuśki brata i ten mały złośliwiec nie chciał nalać ; )) Dziś byłyśmy w szatni równo z dzwonkiem. (Specyzuję - w korytarzu nie w boksie tongue_out).
            I pędząc dziś do tej szkoły (młody z gorączką) myślałam sobie, że mam to wszystko w d...pie. Spóźnimy się...nie spóźnimy...
            Ja chcę do przedszkola tongue_out
            • agni71 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 21:41
              manala napisała:

              > Nigdy się nie spóźniałam do momentu kiedy urodziłam drugie dziecko ; ).

              Rzeczywiście, rozkosznie wink


              > Teraz w każdy poniedziałek lecimy do szkoły jak szalone i zdarza nam się wpadać
              > tuż po dzwonku. Bo oto np. ubrany już brat walnie kupsko (trza wyjąć). Kot też
              > zawsze srał w poniedziałki rano.

              a jakbyś szykowała się z dziećmi tak, jakby do szkoły było na pół godziny wcześniej to pewnie byś zdążyła, mimo kupsk i siuśków.


              > I pędząc dziś do tej szkoły (młody z gorączką) myślałam sobie, że mam to wszyst
              > ko w d...pie. Spóźnimy się...nie spóźnimy...

              No cóż, współczuję samotnego rodzicielstwa, z pewnością łatwiej jest gdy jest ojciec/partner, który również zajmuje się swoim potomstwem. A może malucha mógłby ci ktos popilnować, kiedy odprowadzasz starsze do szkoły? Jakaś sąsiadka emerytka, która dorobiłaby sobie parę złotych taka doraźną opieką?
              • manala Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 21:50
                Wstaję o 6 i poza wypiciem kawy raczej się nie ociągam z ogarnianiem towarzystwa. Ojciec dzieci w poniedziałki pracuje na 7. W inne dni pomaga i w inne dni nie ma problemu. W poniedziałki mamy trudny start co bynajmniej nie wynika z braku szacunku do nauczyciela...itd...
                Z tego co mówi córka i z tego co widzę sporo dzieci się spóźnia.

                Kiedyś nigdy nie rozumiałam koleżanki - która nie mogła się zorganizować przy 2. Wtedy mnie wkurzało, że się umawiam a zawsze muszę czekać albo w ogóle się nie pojawiała...Tymczasem teraz jestem również na etapie gdzie zdarza mi się spóźnić na umówioną godzinę bo coś tam wypadnie.

                Za to do pracy przez 13 lat spóźniłam się może raz czy dwa (z winy mrozów i MPK).

        • annakate Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 18:46
          Tyle, że wchodzenie po kolei kilkorga spoźnionych dzieci rozwala skutecznie lekcję, przeszkadza i rozprasza, tracą nie tylko spóźnialscy, ale i cała reszta - więc może ostrożniej z tym ocenianiem nauczycielki jako niespełna rozumu.
    • klubgogo Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 22:00
      Moja córka jest wprawdzie w zerówce i ja chcę czy nie zostawiam ją w szkole o 7.40, bo idę do pracy, ale pamiętam , że nauczycielka na początku roku wyraźnie prosiła, by dzieci przychodzily na 8.00, bo wtedy zaczynają podstawę programową. Nie spóźniamy się też na zajęcia dodatkowe, bo to jest niegrzeczne, spóźniać się nie wypada.
      Dla mnie spóźnianie się to wyjatkowe niedbalstwo, nie uznaję spóźnień.
      • miedzymorze Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 20.10.14, 22:18
        Gdyby było na 7.30 to staralibyśmy się zdążać na 7,30, ale najpierw zrobiłabym wszystko żeby jednak dzieci nie musiały tak kretyńsko wcześnie zaczynać. Argument 'budynek nie jest z gumy' mnie nie przekonuje - szkoła wie wcześniej ile dzieci do niej trafi, wie ile już jest i jak jej brakuje pomieszczeń na stanie to niech kombinuje - można coś wynająć, zrobić dostawkę z kontenerów, a nie rozkładąć rąsie bezradnie i zmuszać rodziców do szpagatów logistycznych, bo jedno na 7,30 a drugie na 12. Poza tym mój czas rano TEŻ nie jest z gumy ;D big_grin big_grin

        pozdr,
        mi
        • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 07:49
          Odpowiedz mi na pytanie. Do ktorej rodziny szkola powinna dopasowac plan lekcji? Do tej co pasuje im przywozic dzieci na 6.30 poniewaz pracuja? Moze jednak do tej ktora ma trojke dzieci w roznych klasach i te wszystkie dzieci powinny przyjezdzac na jedna godzine? Moze jednak do mnie. Odwoze corke do szkoly, jade po jej kuzyna i zwoze go do przedszkola. A moze dla kazdego z uczniow zaproponowac indywidalne nauczanie?
          7.30 kretynsko wczesne wstawanie. 8 nie. Pol godziny to masa czasu, ktora sprawia ze nasze dziecko jest rzeskie i wyspane.
        • aurinko Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 08:25
          Dostawkę z kontenerów? Rozumiem, że z radością puściłabyś swoje dziecko na lekcje do kontenera, zwłaszcza gdy jest upał albo mróz.
          • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 09:23
            Podejrzewam, ze to "jakies" inne dzieci mialby chodzic do kontenerow.
        • aurinko Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 08:26
          Poza tym, jak się ma dzieci, to trzeba liczyć się z tym, że jakieś utrudnienia będą w życiu. Nikt nie ma tak dobrze, żeby cały świat podporządkowywał się pod nas, bo mamy dzieci. Trzeba to brać pod uwagę decydując się na dzieci, a nie sądzić, że są pępkiem świata.
    • ismenamalena Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 13:00
      U nas zerówki zaczynały zajęcia 2-3 razy w tygodniu o 7.30, teoretycznie podstawa była od 7 do 12, ale pierwsze pół godziny przeznaczono na schodzenie się dzieci i zabawy własne. A zerówki to też grupy 5-latków, więc względnie małe jeszcze dzieci. Od razu pani zapowiedziała, żeby się nie spóźniać, bo na początku dnia są wprowadzane nowe rzeczy i dziecko, które przychodzi później jest zagubione, denerwuje się, że nie rozumie, nie wie o czym mowa. Panie doskonale zdawały sobie sprawę, że godzina wczesna, ale nie zależało to od nich (z jednej sali musiały korzystać 2 grupy, jedna w godzinach 7-12, druga 12-17), one podstawę programową musiały zrobić, odpuścić nie mogły, bo dzieci wcześniej nie chodziły do przedszkola, a czasu mieli tylko 4,5 h, w tym godzina na dworze, wspólne śniadanie, zabawy. Rodzice to rozumieli, na początku pewnie niektórych trzeba było upomnieć, ale tydzień, góra 2 i wszyscy wskoczyli na właściwe tory, a sporo dzieci miało niepracujących rodziców (mnie samej bardziej odpowiadałoby dłuższe pospanie) i młodsze rodzeństwo.
      Teraz w I klasie lekcje 2-3 dni na 8 i nie słyszałam o notorycznie spóźniających się dzieciach, w pierwszym tygodniu nauki niektórym się zdarzało, ale 5-10 min, nie pół godziny. Jak ja chodziłam do podstawówki normalnie pierwsze lekcje były na 7.15, a później od razu następna lekcja o 8. Nie pamiętam spóźnialskich, a dzieci masowo od I klasy chodziły do szkoły same.
    • morekac Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 19:16
      A ja słyszałam, że mamy niż demograficzny i liczba uczniów od lat spada. Skąd więc taki natłok dzieci, że trzeba gonić dzieci na 7.30 albo i na 7.10?
      Może zapytać szanownych samorządowcow, co zrobili z tym niżem, że taki wyż mają . Albo gdzie się podziały miejsca w szkołach.
      BTW: w pewnej brytyjskiej szkole (odpowiednik naszego gimnazjum) zaczynają lekcje o 10.30 czy 11-tej. Wskutek tego prostego zabiegu wzrosła nie tylko frekwencja, ale i wyniki. To info dla tych, którzy twierdzą, że 7.30 to idealna godzina do nauki.
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • mamma_2012 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 19:29
        Gdyby mi kazali zaczynać szkole o 10 czy 11, kończyć późnym popołudniem, pewnie bym nie ukończyła edukacjismile
        W pierwszych klasach podstawówki mogłabym chodzic i na 6.30. Taki model byłam, a najważniejsze było, zeby skończyć jak najwcześniej, bo dzień sie zaczynał po szkole.
      • silje78 Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 19:43
        nikt w tym wątku nie twierdził, że 7.30 to idealna godzina do rozpoczęcia nauki.
        szara rzeczywistość po prostu. chyba warto dziecku (raczej rozumnemu w tym wieku), że są pewne normy, których należy przestrzegać. świat nie kręci się wokół jednego dziecka czy też jednej rodziny. nie ma możliwości dopasowani planu do wszystkich, jest to niewykonalne.
    • kanna Re: spóźnianie się do szkoły - jak jest u was ? 21.10.14, 20:04
      Nie postrzegam spóźniania się jako braku szacunku.

      Pracuję z grupami ludzi, zaczynamy o konkretnej godzinie, jak ktoś przyjdzie później to JEGO problem, nie mój. Nie pozwalam takiej osobie przerywać pracy grupy, ma się po cichu dołączyć - i tyle.
      Jeśli pracuję z dziećmi - wskazuje spóźnionemu delikwentowi, co robimy i tyle. Nie tłumaczę dodatkowo, nie powtarzam wcześniej przedstawionych poleceń, jeśli nie załapie - trudno.
      Pilnuje, żeby spóźniający nie zaburzali toku pracy grupy. Tylko tyle. Nie pytam, czemu przyszli później, nie oczekuje tłumaczeń (więcej: dorosłym osobom nawet nie pozwalam się tłumaczyć). To ich sprawa, nie moja.

      W szkole moich dzieci część klasy spóźniała się regularnie, choć zaczynali o 8. Oczywiście, była to decyzja rodziców (dowożących dzieci).

      Sama rzadko się spóźniam, ale moje spóźnienia nie mają nic wspólnego z szacunkiem do kogokolwiek :p

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka