tusia-mama-jasia
29.01.15, 21:21
Czytam sobie różne wątki i dumam.
Na czym to polega?
Są rodzice, których oburza obowiązek bywania na zebraniach w szkole, wielu lekko traktuje ramy czasowe nauki szkolnej /czy to w skali dnia - vide: spóźnianie się do szkoły, czy w skali roku - wakacje planowane beztrosko w czasie roku szkolnego/. Słowem - swoje naturalne obowiązki rodziców dziecka w wieku szkolnym bagatelizujemy.
Ale wobec szkoły wymagania mamy wygórowane, nawet bardzo. Niech no tylko ktoś coś potraktuje zbyt lekko w naszym odczuciu... to ho ho!
Skąd ta asymetria?