Dodaj do ulubionych

Rodzicielskie lęki

18.03.15, 13:50
Zdecydowałam się poruszyć temat rodzicielskich choć precyzyjniej będzie babcinych czy matczynych lęków, po lekturze lparu wątków przedszkolno-szkolnych i obserwacji dzieci, z którymi rozmawiałam zawodowo przed operacjami. Jestem taz matka bardzo dorosłego syna.
I tak, prócz sytuacji bardzo szczególnych dzieci trzeba kochać , ale dać im się sparzyć, uczyć życia na ich poziomie.
Przedszkole jest znakomitym miejscem takiej właśnie edukacji. Moim zdaniem żłobek to zbyt wcześnie, ale jeśli trafi się na fajna placówke to czemu nie..........
Dzieci muszą ze soba rywalizować, bawić się, wygrywać i przegrywać, ustępować i nie dać się wygryźć, walczyć o swoje, umieć znaleźć się w grupie, nawiązywać przyjaźnie.
Trzęsąca się mama/babcia , ze dziecko nie zjadło obiadu ( a co się stanie jak nawet 10 razy zje mniej?), spociło się, skaleczyło czy usłyszało od kolegi, ze jest głupie i popłakało tylko pogarsza adaptację i działa przeciwko dziecku.
Oczywiście trzeba być czujnym, zeby syn czy córka nie byłi prześladowani, nie stali się kozłami ofiarnymi - tu trzeba ostro i zdecydowanie interweniować, ale nie robić afery z głupstwa. Naprawdę głupstwa a tak się dzieje.
Co się stanie jesli raz czy kilkanaście razy będzie dużo zadane?
Co się stanie jesli incydentalnie zostanie potraktowane niesprawiedliwie?
Tak bywa w życiu. I dziecięcym i dorosłym.
Znieczulam dzieci. Rozmawiam i z nimi i z rodzicami przed zabiegami, wiem co to jest rodzicielski lęk gdy zachoruje dziecko ( moje własne miało operację w 8 tygodniu życia), ale zdrowrozsądkowy rodzic pomaga a nieufny, zalękniony czy co gorsza ( i co częśto spotykane) agresywny pogarsza sprawę. Dzieci powtarzają wszystko. Kiedyś 3 latek zapytał mnie czy to ja jestem ta wredną ku...? Obok stała matka, która widziała mnie po raz pierwszy w życiu, nic o mnie nie wiedziała, nie znała mnie, ale zasiała w dziecku lęk.Malec tego sam nie wymyślił. Usłyszał. Starszakom 6-8 letnim, nawet bardzo ciężko chorym, wiele można wytłumaczyć jeżeli rodzice....nie przeszkadzają. Wielu nie przeszkadza wielu natomiast okropnie.
Zastanówmy się czy nadopiekuńczością, xle rozumianą miłościa nie szkodzimy dzieciom.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Rodzicielskie lęki 18.03.15, 17:12
      Ale dlaczego zakladasz ze wszyscy rodzice zaszepiaja leki? Albo ze sa nadopiekunczy?
      • azja001 Re: Rodzicielskie lęki 18.03.15, 18:30
        ichi51e napisała:

        > Ale dlaczego zakladasz ze wszyscy rodzice zaszepiaja leki? Albo ze sa nadopieku
        > nczy?

        A gdzie uzyto słowa wszyscy? Myśle że jest sporo, a na pewno więcej niż gdy ja byłam dzieckiem takich nadmiernie obecnych rodziców.
        Zgadzam się, że nadopiekuńczośc, przewrażlwienie na punkcie swojego dziecka, zbyt duża dawka lęku nie pomaga w wychowaniu zaradnych życiowo osób. Zdrowa dawka zimnego podejścia w określonych sytuacjach hartuje i daje okazję do spróbowania się w trudniejszych sytuacjach bez trzymania maminej spódnicy. Niektórzy dorosli nie potrafią z tej nadmiernej opieki wyrwać się długo.
      • anestezjolog72 Re: Rodzicielskie lęki 18.03.15, 19:52
        Czy gdziekolwiek padło słowo "wszyscy", napisałam rodzicielskie lęki, zasygnalizowałam dość powszechne zjawisko, powszechne co nie oznacza, że dotyczące wszystkich rodziców.
        • kajka271 Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 10:21
          Ciekawe... ty to widzisz od strony pacjentów, ja to widzę w codziennym życiu.
          Sama w wieku 6lat jeździłam autobusem to babci po zerówce. Syna swojego puściłam dopiero jako 9latka... ale byłam pierwsza w klasie, która się na to odważyła, i długo, długo jedyna.
          Dzieci nic nie robią same, jeszcze 7-8 latków ubierają mamy, przygotowują im wszystko, nie angażują w życie codzienne, w pomaganie w domu. Wyrzucić śmieci, obrać ziemniaki? Wczoraj zaangażowałam 10latka w taki obieranie ziemniaków... bo wcześniej powiedziałam mu, że jak będzie głodny niech odgrzeje sobie gołąbka i ugotuje ziemniaki... jak wróciłam do domu właśnie obierał pierwszego ziemniaka, zobaczył mnie... zostawił tego ziemniaka i poszedł przed telewizor... szok... zagoniłam go do obierania... po początkowym nerwie, bardzo przyjemnie nam się razem rozmawiało, a ziemniaki były szybciej gotowe. Do stołu nakrywają od dawna... młodsze dzieci pomagają, bo lubią, krojenie leniwych to dla nich zabawa, jak plasteliną... ale potem z tego wyrastają i to nasza rola ich zaangażować. Pokazać im, że życie to nie tylko zabawa. Chcemy zjeść, musimy to przygotowac...
          hehe, może nie do końca o lękach mi wyszło... ale o takiej wszechobecnej nadopiekuńczości rodziców... to wcale nie robi dzieciom dobrze!
          • jagabaga92 Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 10:56
            Ja napiszę podam przykład od strony pacjentów. W wieku 5 lat mój syn musiał spędzić 1 noc w szpitalu (chirurgia jednego dnia). My jako rodzice mieliśmy do wyboru - albo zostać z nim i spać "na podłodze", a do tego zapłacić 250 zł, albo zostawić go na noc pod opieką personelu medycznego. Wcześniej przygotowaliśmy syna, że zostanie w szpitalu bez mamy, a on po krótkim przemyśleniu przyjął to całkowicie normalnie i naturalnie. Wieczorem tylko 2 pary rodziców opuszczały szpital, reszta zostawała z dziećmi na noc. Nie ukrywam, że poczułam się wtedy trochę jak wyrodna matka, ale postanowiliśmy pozostać przy podjętej decyzji. Nazajutrz rano, gdy przyjechaliśmy po niego, zebraliśmy pochwały na jego temat od pielęgniarek, a dzieciak pękał z dumy.
            • anestezjolog72 Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 15:43
              Dołączam się do gratulacji. Brawo Mama!
            • jakw Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 20:26
              Sądząc po ostatnich "przygodach" Zosi z domu dziecka pod opieką personelu medycznego w szpitalu to rzeczywiście byliście wyrodni...
          • anestezjolog72 Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 15:42
            Nie tylko od strony pacjentów. Po prostu obserwuję życie.
          • jakw Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 20:23
            kajka271 napisała:

            > Ciekawe... ty to widzisz od strony pacjentów, ja to widzę w codziennym życiu.
            > Sama w wieku 6lat jeździłam autobusem to babci po zerówce.
            W tej chwili twoja rodzina byłaby na celowniku opieki społecznej.
            6-latek samodzielnie poruszający się po drogach jest niezgodny z kodeksem drogowym.
            • kajka271 Re: Rodzicielskie lęki 20.03.15, 08:48
              Wiem, wiem, to było 30lat temu smile... ale sprawdziłam to zanim syna wysłałam i na dzień dzisiejszy już 7mio latek może się sam poruszać po mieście, o ile nie ma to znamion porzucenia smile Do szkoły musiałam wypisać zgodę by pani go puszczała samego... ale miał juz wtedy dawno skończone 9lat, a do domu ma 2 przystanki, piechotą 20minut. W domu pracuje tata, więc potem juz jest pod kontrolą smile
              • katriel Re: Rodzicielskie lęki 20.03.15, 19:37
                > Wiem, wiem, to było 30lat temu smile

                30 lat temu to też było sprzeczne z kodeksem drogowym.
      • jakw Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 15:59
        ichi51e napisała:

        > Ale dlaczego zakladasz ze wszyscy rodzice zaszepiaja leki? Albo ze sa nadopieku
        > nczy?
        Bo zdecydowana większość rodziców, z którymi się styka, to rodzice dzieci, które znieczula do operacji? A ci rodzice raczej sie lękają, nawet jeśli operacja jest w miarę bezproblemowa i powrót do zdrowia właściwie gwarantowany.
        • anestezjolog72 Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 16:41
          Polecam czytanie ze zrozumieniem. W ostatniej części mojej wypowiedzi jest o rodzicach chorych dzieci. 3/4 ( górne) jest o dzieciach jak najbardziej zdrowych i mój zawód nie ma nic do tego. Nie uogólniaj. Możesz mnie nie lubic, możesz się ze mna nie zgadzać, ale nie przeinaczaj.
          • jakw Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 20:15
            I co z tego, że 3/4 postu jest o ematkach, a 1/4 o rodzicach operowanych dzieci, skoro 99,999% twoich realnych kontaktów z rodzicami dzieci to są właśnie rodzice dzieci z sali operacyjnej? Zresztą ani jedno ani drugie nie jest odpowiednią próbką statystyczną, żeby wyciągać wnioski dla wszystkich.
            • anestezjolog72 Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 21:48
              O ciekawe........skąd takie wyliczenie?????
            • tusia-mama-jasia Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 22:33
              Skąd przypuszczenie, że lekarz ma realny kontakt z dziećmi i rodzicami tylko w pracy? Lekarz tez jest rodzicem, chodzi do szkoły na zebrania, widuje szkolno-przedszkolne szatnie, scenki na placach zabaw, rozmawia prywatnie z rodzicami kolegów własnych dzieci, chodzi po sklepach i innej przestrzeni publicznej i jak każdy myślący człowiek ma obserwacje i przemyślenia oraz wyciąga wnioski. Naprawdę.
              Inna sprawa, że nawet w szczególnej sytuacji, jaką jest choroba, zwłaszcza poważna czy wymagająca interwencji chirurgicznej, rodzic może wzmagać, utrwalać lęki dziecka albo wręcz przeciwnie. I o tym, w moim rozumieniu, jest ten post. O budowaniu lęku - świadomym lub nie - zarówno w sytuacji, która w sposób naturalny ten lęk budzi nawet u dorosłego /choroba, szpital, operacja/, jak i w takiej sytuacji, w której lęk nie ma racjonalnych podstaw /przedszkole, obiad, szkoła, zadanie domowe, utarczka z rówieśnikiem itp./
    • tusia-mama-jasia Re: Rodzicielskie lęki 18.03.15, 19:35
      Bardzo trafnie napisane, też mnie to uderza, kiedy tak czytam forum, słucham rodziców, w tym także rodziców małych pacjentów /choć nie param się tak trudną działką medycyny, jak Ty, btw niezmiennie jestem pełna podziwu dla anestezjologów smile/. W gabinecie wiele można od rodziców usłyszeć i zobaczyć zachwiane proporcje lęków...
      Każdy z nas przeżywa lęki o dziecko, każdy się boi, gdy zachoruje, ale to zaszczepianie lękowej postawy wobec zwykłych przedszkolno-szkolnych etapów życia też mnie zdumiewa /i też się zgadzam, ze złobek to generalnie za wcześnie wink/.
    • mamma_2012 Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 11:21
      Oj, dużo miałabym do powiedzenia na ten temat, bo wiele razy zajmowałam się naprawianiem takich "błędów" rodzicielskich.
      Smutne jest to, że jakaś część osób popełnia je mniej czy bardziej świadomie.
      Dziwne natomiast to, że są wśród nich np. osoby, które posyłają dzieci do placówek Montressori.

      Niestety, dopiero, kiedy za jakiś czas okaże się, że nic dobrego z tego nie wynika, być może coś się zmieni. Patrząc na podejście wielu rodziców, widzę, że akurat mi pacjentów nigdy nie zabrakniewink
      • mamma_2012 Re: Rodzicielskie lęki 19.03.15, 11:43
        W sumie to ta buźka wcale nie miała być uśmiechnięta (lub uśmiechnięta kwaśno), ale chyba mój dzisiejszy dobry humor wpłynął na palce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka