anestezjolog72
18.03.15, 13:50
Zdecydowałam się poruszyć temat rodzicielskich choć precyzyjniej będzie babcinych czy matczynych lęków, po lekturze lparu wątków przedszkolno-szkolnych i obserwacji dzieci, z którymi rozmawiałam zawodowo przed operacjami. Jestem taz matka bardzo dorosłego syna.
I tak, prócz sytuacji bardzo szczególnych dzieci trzeba kochać , ale dać im się sparzyć, uczyć życia na ich poziomie.
Przedszkole jest znakomitym miejscem takiej właśnie edukacji. Moim zdaniem żłobek to zbyt wcześnie, ale jeśli trafi się na fajna placówke to czemu nie..........
Dzieci muszą ze soba rywalizować, bawić się, wygrywać i przegrywać, ustępować i nie dać się wygryźć, walczyć o swoje, umieć znaleźć się w grupie, nawiązywać przyjaźnie.
Trzęsąca się mama/babcia , ze dziecko nie zjadło obiadu ( a co się stanie jak nawet 10 razy zje mniej?), spociło się, skaleczyło czy usłyszało od kolegi, ze jest głupie i popłakało tylko pogarsza adaptację i działa przeciwko dziecku.
Oczywiście trzeba być czujnym, zeby syn czy córka nie byłi prześladowani, nie stali się kozłami ofiarnymi - tu trzeba ostro i zdecydowanie interweniować, ale nie robić afery z głupstwa. Naprawdę głupstwa a tak się dzieje.
Co się stanie jesli raz czy kilkanaście razy będzie dużo zadane?
Co się stanie jesli incydentalnie zostanie potraktowane niesprawiedliwie?
Tak bywa w życiu. I dziecięcym i dorosłym.
Znieczulam dzieci. Rozmawiam i z nimi i z rodzicami przed zabiegami, wiem co to jest rodzicielski lęk gdy zachoruje dziecko ( moje własne miało operację w 8 tygodniu życia), ale zdrowrozsądkowy rodzic pomaga a nieufny, zalękniony czy co gorsza ( i co częśto spotykane) agresywny pogarsza sprawę. Dzieci powtarzają wszystko. Kiedyś 3 latek zapytał mnie czy to ja jestem ta wredną ku...? Obok stała matka, która widziała mnie po raz pierwszy w życiu, nic o mnie nie wiedziała, nie znała mnie, ale zasiała w dziecku lęk.Malec tego sam nie wymyślił. Usłyszał. Starszakom 6-8 letnim, nawet bardzo ciężko chorym, wiele można wytłumaczyć jeżeli rodzice....nie przeszkadzają. Wielu nie przeszkadza wielu natomiast okropnie.
Zastanówmy się czy nadopiekuńczością, xle rozumianą miłościa nie szkodzimy dzieciom.