Dodaj do ulubionych

Lekcja e. wczesnoszkolna, jak wygląda u was?

26.10.15, 11:13
Czy nauczycielka dużo tłumaczy, opowiada, prowadzi lekcję aktywnie? Czy raczej na zasadzie "otwórzcie książkę na stronie 32 i zróbcie zadanie 1?"
Ja nie wiem, jak dokładnie to u nas wygląda, ale syn twierdzi, że zazwyczaj ma miejsce sytuacja nr. 2.
Robią bardzo dużo, więc możliwe, że nie ma czasu na tłumaczenie.
Zaintrygowało mnie to, bo syn regularnie przychodzi z pustymi stronami w książce i opinią że nic nie robi na lekcjach. A np. z angielskiego ma coś tam powypełniane i wraca do domu ze znajomością słówek. Natomiast ze zwykłych lekcji nie wynosi nic, żadnej wiedzy poza tą, którą nabywa w domu odrabiając to, czego nie zrobił w szkole. Czy to możliwe, że pani rzeczywiście niewiele tłumaczy? Szczerze mówiąc nie przyszło mi to wcześniej do głowy, byłam przekonana, że to syn nie słucha. Ale skoro na angielskim słucha i na kółku przyrodniczym?
Obserwuj wątek
    • stillgrey Re: Lekcja e. wczesnoszkolna, jak wygląda u was? 26.10.15, 12:17
      U syna w klasie zarówno dużo wypełniają w zeszytach ćwiczeń jak i uczą się. Wiem to bo syn po powrocie ze szkoły zna cały materiał, a i zadania są powypełniane. Dużo także piszą w normalnych zeszytach. W domu się już uczyć nie musi, odrabia jedynie pracę domową.
      Za to czasem sie zastanawiam co oni robią na angielskim, bo często przez dwa tygodnie nic nie jest wypełniane ani w ćwiczeniach ani w zeszycie wink Syn twierdzi, że grają wtedy w różne gry, śpiewają piosenki, prowadzą dialogi i uczą się treści z podręcznika, czyli chyba nie jest tak źle wink
    • ga-ti Re: Lekcja e. wczesnoszkolna, jak wygląda u was? 26.10.15, 15:07
      Nie wiem. Czasem córka nie potrafi opowiedzieć, o czym dziś mówili, twierdzi, że pani coś mówiła, ale co, to ona nie wie wink Czasem przychodzi i opowiada, jak to mówili o drzewkach, listkach itp. czy o czymś spoza podręcznika. Czasem fiksują cały dzień na polskim a cała matematyka do uzupełnienia w domu, czasem robią sporo kserówek, a ćwiczenia do domu. Często są jakieś sprawdziany, kartkówki, sprawdzane czytanie, tak że czasu chyba brakuje na omówienie tematu. Czasem pytam, czy robili jakieś tam doświadczenia, które są opisane w podręcznikach, niestety przeważnie odpowiedź brzmi 'nie'. Ale są i takie dni, że przynoszą do szkoły jakieś dodatkowe informacje (np. na temat ptaszków ostatnio), prace i o nich mówią.
      Tak że różnie to wygląda.
      Starsze dziecko szło innym programem i z inną nauczycielką i odnoszę wrażenie, że mieli wszystko bardziej uporządkowane, tzn. było wprowadzenie do tematu lekcji, były treści z j. polskiego, z matematyki, przyrody, w miarę systematycznie z muzyki i zawsze raz w tygodniu była praca plastyczna.
    • odnawialna Re: Lekcja e. wczesnoszkolna, jak wygląda u was? 27.10.15, 00:38
      Trochę trudno powiedzieć... może tak:
      - z matematyki są na cyfrze/liczbie 4, z polskiego na "j" smile
      - w zeszlym tygodniu pierwszy raz była zadana nauka czytania
      - prace domowe od to najczęściej jednostronicowe karty pracy (ok. 5 min)
      - zeszyty są zapełnione dosłownie na 4 -5 stron, kilka rzędów zapisanych cyferek/literek, 80% miejsca zajmują naklejone wycinanki.
      - sporo kolorują (widzę po zużytych kredkach). Przynajmniej raz malowali farbami plakatowymi i robili jakieś inne prace plastyczne (wydzieranki?).
      - oglądają też jakieś krótkie filmy (mini mini? ) związane z tematem lekcji, to wiem, bo córa czasem jest zawiedziona, że nie było filmu o cyferce.
      - uczą się piosenek i podobno bardzo fajnie bawią na lekcjach WF.
      - pani czytała lekturę Jacek Wacek Pankracek.
      - raz mieli zanieść po jednym owocu do szkoły, jakaś lekcja z rozpoznawaniem smaku miała być i do tej pory nie było (córa pamiętliwa i zawiedziona) z owoców pewnie grzyby powstały smile
    • camel_3d Re: Lekcja e. wczesnoszkolna, jak wygląda u was? 27.10.15, 10:41
      od 1 klasy maja duzo interakcji z nauczycielka.

      • zjawa1 Re: Ruslanka 28.10.15, 22:22
        Wiesz co, trudno powiedzieć jak wyglądają lekcje, bo nigdy nie podsłuchiwałam.
        Mogę Ci jedynie napisać to, co syn opowiada i moje subiektywne spostrzeżenia. Na pewno od pierwszej klasy sporo ,,działo się" w zeszytach edukacji wczesnoszkolnej tj. matematycznej i polonistycznej. Syn wielokrotnie opowiadał np., że: ,,Pani była z nimi na spacerze, pokazywała różne grzyby, kwiaty, liście" ( w zależności od pory roku). Często opowiada mi różne ciekawostki kiedy pytam ,,skąd o nich wie" mówi, że ich pani ich tego uczyła. Natomiast jeśli chodzi o Angielski to paradoksalnie sprawa wygląda odwrotnie, zeszyt praktycznie pusty, ćwiczenia niby wypełnione, ale w porównaniu z pozostałymi lekcjami to 1/3 wszystkiego. Jednak i tak bardzo dobrze posługuje się językiem zagranicą, choć niczego dodatkowo się nie uczy. Jednym słowem chyba nie warto ,,oceniać książki po okładce"... Tak mi się wydaje.... Kiedyś pisałam, ja od klasy pierwszej kompletnie nic nie robię z synem, sam odrabia zadania i z niczym nie ma problemów. Nawet zastanawiam się czasami czy to nie jest dziwne. Ale widzę, że wiedzę i umiejętności ma na bardzo wysokim poziomie w porównaniu z dzieciakami moich znajomych. Aaaa i powracając jeszcze do tematu lekcji z wychowawcą, dość często mają różne dodatkowe zadania tzw. grupowe typu:,, Przynoszą różne składniki spożywcze, robią z nich posiłki, pani tłumaczy przy okazji jakieś pierdołki typu, jakie witaminy znajdują się w danym produkcie, co takiego te witaminy wnoszą do organizmu czł. itp.
        • rulsanka Re: Ruslanka 29.10.15, 14:18
          U nas jeśli chodzi o wiedzę przyrodniczą to syn ma daleko wykraczającą poza program, więc pewnie dlatego nic nie opowiada. Na pewno chodzą na spacery, groby itp. Pod tym względem jest super.
          Bardziej się zastanawiam nad sposobami przekazywania wiedzy z matematyki i polskiego. Czy dzieci robią po 1 ćwiczeniu i jest tłumaczone co i jak, czy mają za zadanie zrobić stronę w książce a jak ją zrobią to następną. U nas robią dużo, po kilka stron dziennie, ale wydaje mi się, że jest to robione samodzielnie przez dzieci.
          • zjawa1 Re: Ruslanka 29.10.15, 22:38
            Nie sądzę. A jakie Ty masz odczucia w tej kwestii? Może zapytaj wychowawcę wprost?
            Twoje dziecko ma jakieś problemy z zadaniami? Myślę, że powinnaś porozmawiać z nauczycielką, na pewno nie obrazi się. Po prostu zapytać jak wyglądają lekcje, czy zauważyła coś charakterystycznego u Twojego dziecka. Może da Ci jakieś wskazówki... Sama nie wiem, ale jednocześnie wiem też, że jeśli któryś z rodziców miał jakieś obawy, pytania , to pytał wychowawcę. Myślę, że to będzie naj rozsądniejsze.
            • rulsanka Re: Ruslanka 29.10.15, 23:46
              Moje dziecko nie robi zadań. Po prostu ich nie robi, przynosi puste ćwiczenia. Natomiast na angielskim, karate, muzyce, kółku przyrodniczym oraz na wszelkich sprawdzianach i dyktandach pracuje w górnej średniej. Wychowawczyni twierdzi, że niektóre zdolne dzieci tak mają i żeby się nie przejmować. Ale ja wolałabym, żeby syn w domu się bawił, a nie robił to co miał zrobić w szkole. A z kolei on może woli się w szkole bawić, bo ma fajnych kolegów.
              • zjawa1 Re: Ruslanka 30.10.15, 22:50
                Aaaa... rozumiem, czyli Twoje dziecko nie wykonuje zadań, zadanych w szkole i nadrabia te zadania w domu? Czy tak? Jeśli tak, to wg. mnie tak być nie powinno. Nauczyciel powinien jednak przypilnować tego, aby dziecko pracowało na lekcji. I kolejne pytanie, a Ci z którymi tak dobrze w szkole się bawi, też odrabiają zaległości z lekcji w domu?
              • zjawa1 Re: Ruslanka 30.10.15, 23:08
                Ruslanka, nie chcę żebyś zle mnie zrozumiała, i nie chcę Cię też nakręcać na wychowawcę, ale jakoś dziwacznie brzmi to, co ona Ci odpowiada. Co to znaczy ,,niektóre zdolne dzieci tak mają"? Jak mają? ,, Tak, że nie wykonują zadań, ćwiczeń nauczyciela na lekcji"? I muszą odrabiać je w domu? Jest wręcz przeciwnie ( przynajmniej z mojego doświadczenia). Zdolne dzieci wykonują ćwiczenia zadane najszybciej, bezbłędnie po czym zaczynają nudzić się i przeszkadzają na lekcji. Ja miałam tak w pierwszej klasie z synem, w końcu pani na niego i jeszcze parę innych osób znalazła sposób, po prostu zadawała im dodatkowe i trudniejsze zadania. Być może Twoje dziecko też jest bardzo zdolne, jednak trzeba znaleźć przyczynę z powodu której nie robi tego, co do niego należy. Pytałaś może swoje dziecko dlaczego nie pracuje na lekcji? Ja uważam, że od początku trzeba egzekwować podstawowe zasady, później będzie jeszcze ciężej. Wkurza mnie olewacki stosunek Waszej nauczycielki do tematu. Mój syn raz przez całą edukację miał taki klimat kiedy, nie przepisał 4 zdań z tablicy, bo jak później się okazało był podniecony czymś innym, pani kazała przepisać mu wszystko na przerwie i nigdy -puki co-więcej się to nie powtórzyło. To, są elementarne zasady, nie można ich łamać tuż na starcie edukacji.
                • zjawa1 Re: Ruslanka 30.10.15, 23:13
                  I jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy, na Angielskim przecież jest inna pani niż na edukacji wczesnoszkolnej. Może Twoje dziecko faktycznie mało ma tłumaczone, albo niezrozumiale, może ma w czymś drobnym problem i czegoś nie rozumie? Nawet najzdolniejszym zdarza się. Sprawdź to, przypuszczam ze sprawa wyjaśni się szybko.
                • rulsanka Re: Ruslanka 30.10.15, 23:35
                  Co to znaczy ,,niektóre zdolne dzieci tak mają"? Jak mają? ,, Tak, że nie wykonują zadań, ćwiczeń nauczyciela na lekcji"? I muszą odrabiać je w domu? Jest wręcz przeciwnie ( przynajmniej z mojego doświadczenia). Zdolne dzieci wykonują ćwiczenia zadane najszybciej, bezbłędnie po czym zaczynają nudzić się i przeszkadzają na lekcji.

                  Kluczem jest słowo niektóre. Wg. nauczycielki syn dojrzeje i należy po prostu poczekać. Jest to kobieta z dużym doświadczeniem nauczycielskim i wygląda na to, że wie co mówi.
                  Natomiast co do prowadzenia lekcji, to faktycznie wydaje mi się, że może jak dla mojego syna jest za dużo czasu na samodzielną pracę w książkach. Bardziej odpowiadałby mu system, gdzie na lekcji cały czas coś się dzieje, pani opowiada, pyta dzieci, dzieci coś robią przy tablicy.
                  Syn pozostawiony sam z ćwiczeniami praktycznie natychmiast zaczyna bujać w obłokach, zamyśla się, a czas płynie. Do niedawna w domu też tak było, teraz powoli zaczyna się skupiać. Ale bywało tak, że miał np. napisać zdanie i utykał na pierwszej literze. Jeżeli się nad nim nie stało, to przez 10 minut była tylko ta jedna litera.
                  • stillgrey Re: Ruslanka 31.10.15, 09:35
                    Przejdź się z synem do poradni pedagogicznej i poproś o wykonanie testów psychologicznych i Wechslera, będzie mniej więcej wiadomo z czego wynika jego problem z pracą na lekcjach.
                    Może się okaże, że jest tak inteligentny, że poradnia zleci szkole indywidualny tok nauczania dla niego, a może się okaże, że ma jakieś problemy z koncentracją i też nauczyciel będzie musiał inaczej podchodzić do pracy z nim.


                    Ze swojego doświadczenia mogę potwierdzić to co napisała zjawa. Bardzo zdolne dzieci pracują na lekcjach błyskawicznie, są aktywne i cały materiał mają opanowany tylko dzięki słuchaniu tego co nauczyciel tłumaczy na lekcji.
                    • rulsanka Re: Ruslanka 31.10.15, 19:01
                      Ale twoje doświadczenie opiera się na obserwacji kilkuset dzieci, czy kilku? Przy czym obserwacja ta dotyczy dzieci zarówno w edukacji wczesnoszkolnej, jak i późniejszej?
                      Być może problemy syna wynikają z tego, że poszedł do szkoły w wieku 6 lat (z czerwca) i wiedza typu szkolnego była dla niego "zbędna".

                      Zapisałam syna do ppp, ale biorąc pod uwagę, że na koniec 1 klasy miał super świadectwo (to oczywiście w dużej mierze nasza zasługa, że zmuszaliśmy go do robienia w domu tego, co nie zrobił w szkole, dzięki czemu nie miał braków), sprawdziany są bardzo dobre, syn nieźle czyta, liczy, ma bogate słownictwo i dużą wiedzę ogólną (pod tym względem wyróżnia się na tle klasy), nieźle idzie mu granie na pianinie - pomimo tego, że ma 1 lekcję tygodniowo, to w ciągu pierwszych 3 zajęć nauczył się grać kilka utworów - to ja już nie wiem, czy warto w ogóle zawracać im głowę. Nauczycielka stwierdziła, że opinii nie napisze, bo uważa że problemu nie ma. Syn jest siedmiolatkiem z czerwca, poszedł do szkoły w wieku 6 lat. Nauczycielka uważa, że wszystko jest w porządku, tylko brak dojrzałości. Ja mam sprzeczne sygnały. Z jednej strony dziecko ewidentnie mądre, z drugiej strony czasem gada takie głupoty, że ręce opadają. Z jednej strony na lekcji nie pracuje, a z drugiej na sprawdzianach jakoś daje radę.
                      • zjawa1 Re: Ruslanka 01.11.15, 21:34
                        Mój też poszedł jako 6-latek raptem 2.5 miesiąca młodszy od Twojego dziecka. Teraz jest w klasie 2-giej. Nigdy nie miałam z nim problemów tego typu, że nie robił tego, co zadane, nigdy też niczego od pierwszej klasy tłumaczyć mu nie musiałam. Wszystko wynosił z lekcji.
                        W sprawdzianach -jak dotychczas- ,,nie jakoś sobie radził' ale radził sobie celująco, albo bardzo dobrze, w najgorszym wypadku do dnia dzisiejszego. Czasem zastanawia mnie, jak długo kompletnie nic nie będę musiała z nim robić, nawet pytałam o to nauczycieli, stwierdzili, że mam zostawić jak jest. Boję się, że się rozleniwi.
                        Ja, już od początku nauki miałam z nim inne problemy: robił wszystko, co zadała pani i śmiertelnie nudził się,a nudząc się przeszkadzał na lokacjach, zabawiał innych uczniów, wydurniał się. Ogólnie rozwalał lekcje, jakimiś dowcipami itp. P:ani,jak Ci już wcześniej pisałam znalazła na takich jak on sposób, zadaje więcej i trudniejsze zadania. Puki co, syn na lekcjach jest idealny, natomiast zdarza się, że na przerwach wraz z kolegami szaleje..
                        • zjawa1 Re: Ruslanka 01.11.15, 21:35
                          Przepraszam, 2,5 miesiąca starszy od Twojego dziecka!
                          • rulsanka Re: Ruslanka 02.11.15, 12:40
                            Kobieto, ale ja się nie pytam, jak sobie radzą wasze dzieci (cały świat wie o geniuszu twojego syna.. uncertain) tylko jak wygląda lekcja. Bo mam wrażenie, że sposób prowadzenia lekcji ma duży wpływ na to, czy syn pracuje, czy nie.
                            Co do tego czy mój syn jest zdolny czy nie, niech lepiej się wypowiadają ci, którzy z nim mają do czynienia. Akurat o sprawdzianach nauczycielka wypowiedziała się, że są bardzo dobre (czy też świetne, super, dokładnie nie pamiętam słowa). Z kolei w zeszłym roku zagadała mnie na korytarzu, pytając skąd syn ma takie skomplikowane słownictwo i dużą wiedzę.
                            To, że twój syn jest starszy o 2 miesiące, a od początku szkoły sobie radzi dobrze, oznacza że twój syn był gotowy do szkoły, a mój najwyraźniej nie. Natomiast teraz szybko nadrabia, sam sobie wybrał doktora Dolittle do czytania samodzielnego i czyta sobie wieczorami. Szewczyka Dratewkę Porazińskiej połknął w 1 wieczór. Mam wrażenie, że jeśli chodzi o naukę, to syn powinien był iść od razu do 2 klasy, w wieku 7 lat. A w wieku 6 jednak nadawał się do zerówki. Z kolei zaletą szkoły było to, że znalazł super kolegów i koleżanki i ogólnie szkołę bardzo polubił, poczuł się taki dorosły.
                            • zjawa1 Re: Ruslanka 02.11.15, 21:25
                              To, ja już nic z tego nie rozumiemsmile Powinien pójść do klasy drugiej w wieku lat 7-dmiu, a są problemy w klasie pierwszej, bo jak inaczej to nazwać?
                              Sama piszesz, że ,,nie dorósł do szkoły".... Osobiście, nie uważam syna za ,,geniusza" i nigdy za takiego, go nie uważałam. Jednak jestem pewna, że jest zdolny. I uczy się ,,wyżej średniej", a wspomniałam o tym, bo ty o tym pisałaś. Dlatego do tego nawiązałam.... I wież mi, przeczytanie ,,szewczyka dratewki" w tym wieku nie jest niczym nadzwyczajnymsmile Mój syn w chwili obecnej czyta-ostatnio dość często- poradniki do różnych gier 10 plussmile wiekowo.
              • zjawa1 Re: Ruslanka co to znaczy u Was?? 30.10.15, 23:15
                ,,Górna średnia" przy okazji pytam z czystej ciekawości, macie jakiś system oceniania konkretny? Z góry wielkie dzięki za informację.
                • rulsanka Re: Ruslanka co to znaczy u Was?? 30.10.15, 23:22
                  Ze sprawdzianów są oceny oparte na systemie punktowym, więc skoro np. syn miał 6, 2x 5 i 4+ to ja uznałam to za górną średnią, tym bardziej że pani chwaliła że sprawdziany super.
                  Normalnie na lekcjach dzieci dostają tylko piątki albo nic i chwała pani za to. Mój nie dostaje nic.
                  • zjawa1 Re: Ruslanka co to znaczy u Was?? 30.10.15, 23:54
                    To nie wiem, skoro to wg. Ciebie taki dobry pedagog i masz do niej zaufanie to po co ten wątek? Może faktycznie wie co robi, a to co robi jest słuszne... Tym bardziej, że tak cenisz to, że nie wystawia ocen 6 czy 5 jeśli nie może wystawić. Ma swój system i być może to jest to?!
                    • rulsanka Re: Ruslanka co to znaczy u Was?? 31.10.15, 19:06
                      Jak zakładałam ten wątek to nie miałam wiedzy nt. sprawdzianów. Wiedziałam jedynie, że syn nie pracuje na zajęciach edukacji wczesnoszkolnej, a na innych zajęciach jest lepiej.
                      Z kolei teraz dostaliśmy sprawdziany, z komentarzem, że są świetne. A na prośbę o wypisanie opinii do ppp, nauczycielka nam odradziła wizytę, mówiąc że jest za wcześnie i ona problemów nie widzi. Rzeczywiście chyba zaufam.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Lekcja e. wczesnoszkolna, jak wygląda u was? 05.11.15, 20:30
      Nie wiem, bo syn się nie zwierza za bardzo. Ale osobiście uważam, że robia za mało. Aktualnie są na cyfrze 4 i literze E.
      • rulsanka Re: Lekcja e. wczesnoszkolna, jak wygląda u was? 05.11.15, 23:23
        Trudno mi powiedzieć, czy u was to dużo, czy mało, bo nie pamiętam. Nawet zajrzałam do zeszłorocznych książek i nadal nie wiem. Pierwsze 2-3 miesiące chyba rzeczywiście były spokojne. W drugim semestrze pierwszej klasie oprócz ćwiczeń z Lokomotywy robili mnóstwo kserówek i ponieważ młody nie robił nic na lekcjach, to w domu było dużo do nadrabiania. A teraz (2 klasa) i często bywa tak, że dzieci mają po prostu zrobić jedną lub kilka stron w ćwiczeniach i nie ma dodatkowego tłumaczenia czy wprowadzenia na lekcji. Choć może być i tak, że syn zamiast słuchać tłumaczeń zajmuje się życiem towarzyskim lub własnymi myślami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka