Syn ma 12 lat i jest w 6 Sp i straszliwie gada na lekcjach. Jest z natury duszą towarzystwa, bardzo otwartym więc temat znajdzie z każdym. Nawet najnudniejsza koleżanka jest wtedy świetnym kompanem. Nie ma go jak fizycznie odizolować aby nikogo nie było w pobliżu. Oczywiście przeszkadza sobie, innym, nauczycielom. Czasami łapie punkty ujemne, ale pojedyncze więc nie przekłada się to na zachowanie Problem istnieje odkąd poszedł do szkoły, ale teraz się chyba nasilił.
Odbyłam z nim milion pogadanek i nic.
Da się coś z tym fantem zrobić?
Już humorystycznie dodam, że jak miał półtora roku miał zdiagnozowane proste opóźnienie mowy. Zaczął mówić w jak miał 2,5 roku i nie może przestać