bu-zia
10.02.17, 14:27
od poczatku w zasadzie 6 klasy to jest równia pochyła. Nakład pracy podobny do wczesniejszego, a efekty sporo gorsze. Bylam u nauczycieli zapytac jak oni postrzegaja syna i co ich zdaniem jest nie tak - główny zarzut to, że na sprawdzianach, na pytania odpowiada b.skrótowo, jak ma cos opisac to wypunktowuje, nie umie ubrać w słowa tego co wie. Ma z tym problem, to sama widzę. Jak sa sprawdziany, ktore opieraja sie na krotkich pytanie-odpowiedz, to dostaje dobre oceny, na opisowych sie wyklada. Oceny spadly sporo, na polrocze generalnie same 3 i 2. Teraz jest jeszcze gorzej, nowe polrocze zaczyna od samych 1 czy 2 - nawet z przedmiotow, z ktorych dotad problemow nie bylo (polski, historia).
Jak mu pomóc? On sam zauwaza problem, twierdzi ze to wszystko umie, ale nie potrafi opisac.
Z matmą też dużo gorzej. Ma korepetytora, bo wiedza wyniesiona ze szkoly byla zadna.
Powiedziałabym, że ktoś podmienił moje dziecko, bo dotychczas, może orłem nie był, ale solidnym średniakiem. Teraz okupuje tyły i nie potrafi się odbić od dna. Jak tak dalej pojdzie, to grozi mu zostanie w 6 klasie.