Dodaj do ulubionych

Dziecinny siedmiolatek

04.05.17, 14:29
Piszę do Was, może mi coś podpowiecie w sprawie, z którą zmagamy się już od dłuższego czasu, a teraz się nasiliła.

Młody ma prawie siedem lat, ale jest bardzo drobny i ogólnie wygląda na o 1-2 lata młodszego od swoich równolatków. Jest fajnym, mądrym dzieckiem, inteligentnym i z bardzo dużą wiedzą ogólną. Dorośli zwykle są nim zachwyceni. Interesuje się mniej więcej tym samym, co jego koledzy, przy czym z racji trudności z SI (dyspraksja), słabo radzi sobie z grą w piłkę i tym podobnymi grami zespołowymi. W zasadzie wyklucza go to ze wspólnych zabaw z kolegami, bo oni z kolei grają w piłkę przez 90% czasu przeznaczonego na swobodną zabawę. Efekt jest taki, że obecnie najchętniej bawi się w przedszkolu sam.
Tu dokładać może się również to, że ogląda inne bajki niż jego koledzy. Koledzy są na etapie kolejnych odcinków Star Wars, a on ciągle najbardziej lubi dziecięce proste kreskówki (np. Bolek i Lolek, Marta, Profesor Gąbka, stare filmy Disneya, ewentualnie ze zwykłych filmów: Dzieci z Bullerbyn). My mu dobieramy rzeczy do oglądania i limitujemy czas, ale wiele razy też już było, że chcieliśmy z nim razem obejrzeć coś bliższego stylem i poziomem jego kolegom, a on nie chciał, bo się bał. Czasami lekkim podstępem wprowadzamy coś emocjonalnie trudniejszego, np. ostatnio dopiero wspólnie obejrzeliśmy z sukcesem Króla Lwa, czy Akademię Pana Kleksa.

Od początku bardzo przestrzegaliśmy tego, żeby rozmawiać z Młodym "po dorosłemu", nie było zdrabniania, "dziecięcego" języka. W przedszkolu też od początku tak z nimi rozmawiali. W domu jest traktowany normalnie, ma swoje zadania i obowiązki (np. potrafi odkurzyć całe mieszkanie, zdjąć czy rozwiesić pranie, rozładować zmywarkę, czy nawet umyć okno), ale jest też dużo zabawy, przytulania, wspólnych spacerów, wypraw rowerowych itd. - pamiętamy, że jest dzieckiem, a nie małym dorosłym.

Młody z racji swojego wzrostu zwykle w przedszkolu w zabawach typu "w dom" dostawał rolę bobasa, czy ogólnie dziecka. I w tę rolę wszedł tak bardzo, że zaczął mówić po dziecięcemu i zachowywać się jak dziecko o wiele młodsze. Od pewnego czasu (kilka miesięcy) się to pogłębiło i zachowuje się tak zarówno w domu, jak i w przedszkolu. Koledzy traktują go jak bobasa i oganiają się jak od natrętnej muchy, nauczyciele typują do odroczenia, bo niedojrzały. Na placu zabaw wygląda to lepiej, ale tam nie ma stałych znajomości, tylko przypadkowe grupki montowane ad hoc. Zresztą tam chętniej bawi się też z młodszymi, bardzo chętnie się nimi opiekuje.

My staramy się reagować na "bobasowe" zachowania, przypominając mu ile ma lat, ale mam wrażenie, że to odnosi odwrotny skutek, bo zaczyna czuć się chyba nieakceptowany i dziecięce zachowania typu "do mamy!" ostatnio się wzmocniły. Czasami mam wrażenie, że przechodzimy jakiś mega nawrót lęków separacyjnych, nie mogę czasem nawet iść sama do toalety, bo mam dziecko przyklejone na stałe, które najchętniej by mnie cały czas trzymało za rękę.

Ostatnio go przebadaliśmy od góry do dołu u dobrego psychologa i po wielu sesjach i testach (w tym PEP-R) psycholog żadnych zaburzeń nie widzi. Fajny, inteligentny, wrażliwy dzieciak, który musi mieć w placówce indywidualne traktowanie, bo zwykła szkoła go "zmasakruje" (to określenie psychologa). Ten psycholog zaleca też nie pozwolić go odroczyć, poszukać raczej kameralnej placówki, która weźmie "na klatę" te jego niedojrzałości i mądrze poprowadzi.

Czy ktoś z Was przerabiał coś podobnego? Jak go wyprowadzić z tej roli bobasa? Czy w ogóle reagować (może to samo minie jak przyjdzie czas)?
Moja intuicja, która wielokrotnie się sprawdzała, podpowiada, że to zachowanie jest przede wszystkim wynikiem słabego poczucia własnej wartości, poza tym uklepaniem się roli społecznej, w którą wpędził go jego wzrost. Co z tym zrobić? Jak wspierać to jego dojrzewanie?
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Dziecinny siedmiolatek 04.05.17, 15:36
      Dajcie dziecku być sobą. Macie w głowie jakiś wzorzec (łącznie z kreskówkami, które "powinien" lubić!!) i martwicie się, że dziecko go nie wypełnia. Kochajcie go takim, jaki jest. Pytaj, co mu poczytać/puścić w tv, a potem czytaj/puść to, co wybrał - bez komentarza. Pytaj, gdzie chce pójść, a potem idź, gdzie wybrał.
      Na pewno będzie się dobrze rozwijał, czemu niby miałoby być inaczej, skoro jest normalny na ciele i umyśle?...
      • tuszeani Re: Dziecinny siedmiolatek 04.05.17, 15:46
        Ale to że on się zachowuje nieadekwatnie do swojego wieku, to nie jest nasz wymysł!
        To nie my mówimy, że jest niedojrzały, żeby iść do szkoły i nie my wykluczamy go ze wspólnej zabawy, bo się zachowuje jak młodsze dziecko.
        Nam to nie przeszkadza i kochamy go takim jaki jest, przeszkadza to jego rówieśnikom i nauczycielom. Nam się w związku z tym pali żółta lampka, że jednak być może nad czymś trzeba popracować? Nie twierdzę, że wszystko robimy dobrze, między innymi dlatego proszę o podpowiedzi. Mamy mu puszczać te Star Warsy, skoro ich nie chce, a boi się nawet Króla Lwa? Czy może chodzi Ci o to, że powinien w kółko oglądać Peppę, skoro tak wybierze?
        • mama-ola Re: Dziecinny siedmiolatek 04.05.17, 16:25
          Jak przeszkadza rówieśnikom i nauczycielom, to tym bardziej powinien zmienić środowisko. Czyli pójść do szkoły. Jak można w ogóle proponować, żeby 7-latek nie poszedł do szkoły? W przedszkolu miałby zostać do 8 lat?... Co to za nauczyciele, że tak proponują, coś okropnego. Dałabym go do szkoły, gdzie nikt go nie zna, do nowych dzieci.
          Tak, jestem za Peppą, skoro lubi. Moje dzieci - 8 i 12 lat - oglądają Smurfy. Nie widzę problemu.
          • verdana Re: Dziecinny siedmiolatek 04.05.17, 16:41
            Też jestem za posłaniem do szkoły i to najlepiej tam, gdzie nie będzie go nikt znał z przedszkola.
            Sam wzrost niewiele tłumaczy, bo dziecko musiało sie na rolę "bobasa" godzić, więcej - nie przeszkadzało mu to. Jako matka dwóch chłopaków najniższych w przedszkolu i w szkole aż do liceum w ogóle nie zauważyłam, aby wzrost determinował rodzaj zabawy. Ale swoisty regres rozwojowy, czy niedojrzałość społeczna, lęk przed filmami (przed książkami też?) , łatwe wchodzenie w rol.e dziecka w wieku, gdy większość dzieci chce być postrzegana jako starsza? Nie zostawiłabym tego tak, choć być moze po prostu minie. Ale na wszelki wypadek poszłabym do psychologa.
            • tuszeani Re: Dziecinny siedmiolatek 04.05.17, 23:20
              Strach przed książkami raczej nie, choć też nie czytamy wszystkiego jak leci. W każdym razie w książce jest w stanie zaakceptować dużo więcej niż w filmie. Ale za to boi się sam być w pokoju, nawet po coś samodzielnie iść na chwilę wink
              U psychologa byliśmy, nic szczególnie ciekawego tam nie wyszło, poza zaleceniem, żeby delikatnie oswajać te strachy i z wyczuciem motywować go do mierzenia się z nimi, zamiast je sankcjonować i unikać trudności.
              No i możesz mieć rację, że problem jest w niedobraniu z grupą i utarciu się w roli "bobasa" w tym konkretnym środowisku. A w domu to już leci z rozpędu tym schematem.

              Generalnie to widzę, że wyszłam na matkę potwora, który by dziecko chciał jak najszybciej wypchnąć z gniazda i nie akceptuje tego, że dziecko jest dzieckiem. Nie jest tak, ale wszystkiego nie da się przekazać przez internet.
              Martwi mnie natomiast to, że się nie dogaduje z rówieśnikami - w sąsiednim wątku w podobnej sytuacji wszyscy jednak podejrzewają, że część problemu jest po stronie tej "innej" - czy to nie jest sytuacja analogiczna, tylko o kilka lat wcześniej?
    • kj-78 Re: Dziecinny siedmiolatek 04.05.17, 22:42
      Moim zdaniem wyolbrzymiasz problem. Ani moj 6-latek, ani 8-latka nie chca obejrzec Krola Lwa, bo za straszny. 6-latek wylaczyl "Gdzie jest Nemo" po pierwszej scenie, w ktorej rekin zjada rybke. Sprawdzil na okladce, ze to film od 7 lat i z ulga stwierdzil, ze to film dla starszych dzieci, wiec nie ma nic dziwnego w tym, ze mu sie nie podoba.

      W pilke nie gra i chetnie sie bawi z dziewczynkami w rozne rzeczy. Jednoczesnie jest swietnym konstruktorem, dobrze posluguje sie mlotkiem i gwozdziami, struga patyki, itd. Nigdy mi nie przyszlo do glowy zmuszac go do pilki i mowic, zeby moze zamiast z ta kolezanka pobawil sie z tamtym kolega. Od jesieni idzie do szkoly i jestem pewna, ze swietnie sobie poradzi mimo tego, ze nie oglada Star Wars i oprocz samochodow chetnie bawi sie z siostra pluszakami.

      Zaakceptuj synka takim, jakim jest. Moj tez sie ciagle chce przytulac i mamunia jest najwazniejsza czascia jego zycia. Czy to naprawde problem? Przeciez to sie bardzo szybko zmienia...
    • mamma_2012 Re: Dziecinny siedmiolatek 05.05.17, 07:38
      Ja jednak nie bagatelizowałabym problemu. Błędem wydaje mi się łączenie go z wyglądem. Myślę, że utrudnia to poznanie prawdziwych przyczyn. Poszukałabym innego psychologa, który przyjrzy się zachowaniu dziecka w różnych sytuacjach i relacjom w Waszej rodzinie. Może przesadziliście z uwrażliwianiem dziecka, może przeżywa silne jakieś silne lęki, może usłyszał coś co utkwiło mu w głowie i determinuje funkcjonowanie (choćby głupie "jak syn podrośnie pomyślimy o drugim dziecku"), może nieświadomie jednak wzmacniacie jego zachowania, może paradoksalnie, traktowaliście go zbyt dorośle? Warto ustalić co się dzieje.
      To nie jest tak, że dziecko ze wszystkiego wyrośnie. Czasem okres tego wyrastania trwa na tyle długo, że pozostawia trwałe ślady.
      Jak piszesz nie jest introwertykiem, który lubi się bawić sam, a robi to z konieczności, czyli przeżywa odrzucenie.
      Sama mam małego, drobnego syna w dodatku, wiecznie mylonego z dziewczynką, ale zupełnie nie wpływa to na jego relacje z rówieśnikami.
      Pomyślałabym o jakiś zajęciach sportowych, indywidualnych, bez rywalizacji, zwiększyłabym ilość wspólnych wyjść i zajęć z samym tatą.

      • molik28 Re: Dziecinny siedmiolatek 05.05.17, 09:53
        Przebadałabym dodatkowo dziecko pod kątem gotowości szkolnej w poradni psychologiczno-pedagogicznej u innego psychologa. To też powinno dać dodatkowe wskazówki, tym bardziej, że ma dyspraksję.
    • an.16 Re: Dziecinny siedmiolatek 05.05.17, 10:52
      Wygląda na to, ze z dzieckiem wszystko jest ok, tylko za bardzo staracie się, żeby wypełniał jakiś wzorzec. Dlaczego nie miałby oglądać Peppy w kółko skoro sprawia mu to przyjemność? Dlaczego serwujecie mu ramoty w stylu Bolka i Lolka i "starego" Disneya? "Nowy" jest be? Czy Akademia Pana Kleksa, albo Dzieci z Bullerbyn? Przecież to lektury z klas III i IV. Król Lew - za ciężka artyleria nawet dla niejednego dorosłego. W ogóle sobie tego nie wyobrażam. Sadzacie biedaka na kanapie i serwujecie mu taki seans w waszym towarzystwie? I dlaczego ma chodzić sam do pokoju jak się tego, akurat na tym etapie życia, boi? Pozwólcie mu być sobą i nie ciągajcie po specjalistach. Dzieciak jest mądry i biedak czuje, że uważacie, że coś z nim jest "nie tak". To go krzywdzi, a nie dzieci w przedszkolu. No i "wspólne wyprawy rowerowe" to słaba rozrywka dla 7 latka. A przede wszystkim, a od września marsz do szkoły!
      • verdana Re: Dziecinny siedmiolatek 05.05.17, 11:10
        Jeśli rodzice uważają, że z dzieckiem cos nie tak, to mogą przesadzać. Gdy to samo widza i rodzice i nauczyciele, to problem istnieje. Lęk przed filmami nie jest problemem, lęk przed samotnością w pokoju w tym wieku może nie byc problemem, odgrywanie roli młodszego dziecka moze nie byc problemem - ale wszystko to naraz na pewno problemem jest.
    • sinceramente Re: Dziecinny siedmiolatek 05.05.17, 11:16
      Mam wrażliwą 10-latkę, która nie chce być dorosła smile Ta jej niechęć do dorastania wynika z tego, że jest dojrzała ponad swój wiek i dostrzega, że dorosłość nie jest tak przyjemna, jak to się jej rówieśnikom wydaje.

      Wrażliwość emocjonalna u niej widoczna była właśnie w trakcie oglądania filmów, ale nigdy nie robiliśmy z tego problemu i w pełni to akceptowaliśmy. Jeśli zdarzyło się, że chciała obejrzeć jakiś film, a jednocześnie się go bała, to oglądaliśmy z nią i mówiliśmy, kiedy ma zamknąć oczy. W kinie, kiedy tylko chce, może usiąść nam na kolanach, jeśli się boi. Zdarza się też, że zaklejam jej post-itami ilustracje w książkach, ale nigdy tego nie komentuję, nie robię z tego problemu i nie porównuję jej do rówieśników. Zawsze, po kilku dniach/tygodniach przychodzi do mnie z tą samą książką i pokazuje, że odsłoniła ilustracje, bo już się nie boi.
      Jakieś 2 lata temu obejrzała z tatą pierwszą (dla niej) część Gwiezdnych Wojen i bardzo jej się spodobało. Teraz ma za sobą już wszystkie części (łącznie z Łotrem, w którym wszyscy bohaterowie giną).
      Na oswojenie ze Star Wars polecam książki z Egmontu egmont.pl/Star-Wars.-Ksiezniczka-lajdak-i-chlopak-z-Tatooine,608309,p.html
      W tym cyklu są 3 książki, opisują najstarszą część sagi. Można najpierw przeczytać z dzieckiem książkę, a kiedy pozna historię, może chcieć obejrzeć film.
      Tak namawiam do Gwiezdnych wojen, bo to stały element dziecięcego świata i dzięki nim łatwo nawiązać kontakt z rówieśnikami.
    • el_elefante Re: Dziecinny siedmiolatek 05.05.17, 13:21
      To już pisali poprzednicy, ja się tylko dopiszę, że warto syna wyrwać z obecnego środowiska, np. posyłając do szkoły, gdzie będą same nowe dzieci. Poza tym, skoro piszesz o słabym poczuciu wartości, warto byłoby przyjrzeć się w czym tak naprawdę syn jest dobry i na tym budować jego wartość. Przykład: jeżeli jest ścisłowcem i udałoby się go zainteresować programowaniem, to jest w kraju wiele zajęć tego typu (np. oparte na klockach LEGO), może uda się znaleźć w pobliżu coś w tym rodzaju. Jeżeli chwyci, to w całej Polsce są darmowe Coder Dojo dla dzieciaków w każdym wieku.
      Inny przykład, to sport. Tyle, że klasyczne kluby piłkarskie raczej odpadają, ale jeżeli syn chciałby grać w piłkę, to są brazylijskie szkółki piłkarskie (BSS), może macie w pobliżu, to gorąco polecam - zero rywalizacji.
      Może ktoś inny ma też jakieś pomysły?
    • ga-ti Re: Dziecinny siedmiolatek 05.05.17, 16:38
      Ja rozumiem, że jesteście zaniepokojeni, że Wam trudno ze świadomością, że syn jest dziecinny, że sobie taką rolę przyjął, że nie może nawiązać relacji z rówieśnikami itd. Ale też głupotą byłoby zmuszanie go do czegoś, czego nie chce, nie rozumie, boi się, nie lubi. Oglądanie/czytanie bajek ma być przyjemnością. Mnie nikt nie namówi na horrory, bo się boję później i nie jest to dla mnie fajne spędzanie czasu. Na królu lwie płakałam jak bóbr i na kilku innych bajkach też.
      Mój syn uwielbiał bajkę Planeta skarbów ale bał się tam jednego momentu i zawsze wychodził z pokoju albo kazał przewijać, no i ok. Podobnie jak nigdy nie obejrzał Mój brat niedźwiedź, czy takiej bajki, w której bohaterowie zostają zaklęci w kamienie (nie pamiętam tytułu), nie przekonał się do nich njigdy, nawet teraz, gdy jest już wielkim nastolatkiem. No i nie zmuszaliśmy, nie ma obowiązku oglądania. Np. mój mąż nie lubi filmów o tragedii ludzi podczas wojny, czy historii obozowych, nie jest w stanie tego oglądać i nie ogląda.
      Można pogadać dlaczego, zrozumieć, wyjaśnić, oswoić jeśli dziecko wyrazi chęć, ale nie zmuszać.
      Co do lęków, przeciwdziałajcie, boi się ciemności, kupcie latarkę, małą lampkę nocną do kontaktu, palcie światło w korytarzu, znajdźcie jakiś 'talizman'. Może syn boi się, że coś Ci się stanie i nie odstępuje Cię na krok? Pamiętam przypadek koleżanki syna, w przedszkolu kolega mu powiedział, że ją (mamę) potrącił samochód i dla tego nie przychodzi go odebrać. Dzieciak miał mega lęki, musiał pomóc psycholog. Może i Twój syn coś usłyszał głupiego? Zapewniaj o swojej bytności.
      A z tą piłką to nie gloryfikujcie. Znam sporo chłopaków niegrających i żyjących i mających się bardzo dobrze. Rozejrzyj się, czym jeszcze chłopcy żyją i poszukajcie czegoś innego. Mój niesportowy syn chodził kilka lat na zajęcia z dżudo, bardzo polecam, to taka ogólnorozwojówka, jeśli jest dobry trener to dzieciaki wiele zyskują.
      I jeszcze, niepedagogicznie wink przekupcie czymś kolegów. Niech syn zaniesie coś do przedszkola, czym przyciągnie chłopaków, zabawka, książka, gra, jakiś okaz czegoś, gazetka, naklejki, no co tam jest łał. Zapraszajcie chłopaków do domu, najlepiej pojedynczo, niech się pobawią lego, autkami, figurkami, czy czymś podobnym poczęstuj czymś smakowitym. Tak łatwiej przekonać do siebie dzieciaki. I wiem, że nie chodzi o zdobycie kolegów, którzy cenić będą tylko nasz jakiś gadżet. Nie. Ale jak Jaś powie kolegom, że u Krzysia fajnie się bawił super kolejką, a Maciuś zachwyci się gazetką z super autami, którą Krzyś przyniósł, to może się okazać, że i Leoś i Michaś i inny Filipek zainteresują się Krzysiem i stwierdzą, że to fajny chłopak smile Możecie w te kombinowania wtajemniczyć panią, jiech i ona na forum grupy powie od czasu do czasu coś pochwalnego o Waszym synku, ale nie że jest grzeczny i ładnie poustwiał lalki na półce, coś bardziej 'męskiego'.
      Powodzenia!
    • skarolina Re: Dziecinny siedmiolatek 07.05.17, 23:25
      W rolę społeczną wpędził go nie wzrost, Tylko Wasze nadmierne oczekiwania dorosłości - dorosły język, dobór zbyt poważnych filmów (litości, Akademia pana Kleksa dla przedszkolaka?), zbyt poważne zajęcia (mycie okien, odkurzanie całego mieszkania, rany boskie...). Dajcież mu być dzieckiem! Ulubiony tekst mojej matki do mnie, jako do dziecka to było "Ale ty jesteś dziecinna". A jaka, do cholery, miałam być, mając kilka lat? Co gorsza, przejęłam ten wzorzec i próbowałam go stosować na starszym dziecku, może niezbyt solennie, ale skutek i tak był średni, co widzę dopiero po odchowaniu dwójki, gdzie drugie z różnych względów nie dało się wcisnąć w ten wzorzec, z pożytkiem dla siebie. Dajże dziecku żyć i być dziecinnym. I przestań go tak kontrolować a zacznij akceptować, bo nie akceptujesz. To przedszkolak, ma prawo być dziecinny.
    • tuszeani Re: Dziecinny siedmiolatek 07.05.17, 23:58
      Dziękuję wszystkim za wypowiedzi smile Nie ze wszystkimi się zgadzam, ale wszystkie mam zamiar przemyśleć, bo pewnie w każdej jest jakieś ziarno prawdy.

      Wytłumaczę się tylko z tych obowiązków domowych, bo być może to jak to przedstawiłam, podchodzi pod łamanie konwencji praw dziecka wink Otóż moje dziecko samo momentami domaga się współudziału w obsłudze domu. Jak chce odkurzać, pozwalamy mu i chwalimy, jak nie ma ochoty, nikt go do tego nie zmusza. Kiedy któreś z nas myje okna, najczęściej sam chce pomagać i jest to dla niego dobra zabawa. Czasami kiedy chałupa jest do obskoczenia i w danej chwili nie mam czasu się nim zajmować, zdarza mi się proponować, żeby mi pomógł, to szybciej skończymy i będzie można coś fajnego zrobić razem. Jeśli chce, pomaga, jeśli nie ma ochoty, nikt go do tego nie zmusza. Na ogół chce i ja to uważam za dobre i nie mam zamiaru zmieniać. Tak, uważam że jest dobrze, jeśli dziecko ma świadomość, że pewne rzeczy nie robią się same, wymagają czasu i wysiłku. I lubię widzieć jego satysfakcję, że wysprzątany dom jest naszym wspólnym dziełem. Nie sprawdzam wtedy czy jest dosprzątane po kątach, tylko chwalę za wysiłek.
    • sion2 Re: Dziecinny siedmiolatek 08.05.17, 12:54
      Mnie się też wydaje że trochę za bardzo przejmujecie się tym jakim dzieckiem on "powinien" być. Znakiem tego jest przeskok z Bolka i Lolka na Akademię Pana Kleksa - sorry ale ja ją widziałam w wieku 9 lat i scena gdy w nocy stado wilków napada na zamek aby zabić wszystkich była moim koszmarem wiele lat i do tej pory myśląc o niej "czuję" ten strach którego wtedy doświadczyłam.
      Zrobiliście nieodpowiedni, za szybki przeskok. Prędzej Gdzie jest Nemo i inne współczesne Disneya sa dla chłopca odpowiednie a w Królu Lwie też jest scena gdy ginie ojciec-król lew i jest bardzo dramatyczna.
      Nie twierdzę że z synem jest wszystko ok - zdecydowanie bardziej martwiłoby mnie nieprzystosowanie społeczne niż oglądanie Bolka i Lolka.
      Wiem też że brak akceptacji dla dziecięcych zabaw bywa potwornie raniący. Ja na przykład do wieku 11 lat bawiłam się lalką którą udawała moje dziecko. Nigdy mnie Barbie nie interesowały ale ponieważ od dziecka uwielbiałam zajmować się małymi dziećmi (i mam to do dziś) to ciągle bawiłam się lalką w mamę. Tymczasem moi rodzice gdy skonczyłam 7 lat uznali że jestem za duża na lalki. Nigdy nie kupili mi wózka dla lalek (miałam tylko stary niski dla przedszkolaka) i nigdy nie kupili mi lalki-bobasa, pożyczałam od koleżanek, ubierałam misia w śpioszki albo starą lalkę którą bawiła się moja mama jako dziecko. Do dziś pamiętam wtargnięcia mojej mamy do pokoju i okrzyk "znowu bawisz się tymi kukmanami" - to było jej określenie lalek. Potrafiłam wyciągnąc stary wózek mojego brata z piwnicy i nim jeździć po domu żeby zaspokoić w sobie instynkt opiekunczy. W koncu w wieku 11-12 lat mogłam fattycznie zajmować się małymi dziećmi i wtedy lalki poszły w kąt.
      Jednak zachowanie mojej mamy i całkowity brak zrozumienia pragnienia dostania wózka dla lalek i lalki-bobasa (były wtedy takie do dostania jeden model) bardzo negatywnie się odbił na moich uczuciach i poczuciu wartości. Teraz jak spotykam dziecko które marzy o jakiejś zabawce nie potrafię zwykle mu odmówić kupienia jeśli widzę że to stałe zainteresowanie a nie chwilowe....
      Więc okazujcie synowi pełne zrozumienie i poparcie. Oczywiście małymi krokami proponujcie zmiany bo od tego są rodzice aby poszerzać horyzonty, tyle że bez odnoszenia się do tego co do tej pory jako "zbyt dziecinnego". Nie wartościujcie, nie dawajcie do zrozumienia że jest dziecinny.
      Co do lęków separacyjnych czym innym jest lęk przed ciemnym pokojem - normalny jeszcze w tym wieku, a czym innym lęk czy też niechęć do pójścia w ogóle do innego pomieszczenia bez mamy. To już zastanawia i poradziłabym się psychologa jak powoli z tego wyjść. Jednak skoro syn chodzi do przedszkola i tam funkcjonuje bez mamy, stawiałabym raczej na jakiś nawyk psychiczny, mały szantaż nieświadomy emocjonalny z którego ani syn ani wy nie wiecie jak wybrnąć.
      Więc na pytanie czy reagować - odpowiem że tak ale nie tak szeroko i stanowczo jak opisujesz. Nie okreslać go jako dziecinnego, proponować inne zabawy niż w bobasa, postarać się aby miał czym "zaimponować" kolegom ale bez wartościowania że to co robi do tej pory to dziecinne i nienormalne.
      Chodzić z nim razem do ciemnych pomieszczen ale stopniowo żądać dla siebie przestrzeni wolnej od dziecka. Nie oglądać z niespełna 7-latkiem filmów dla 10-latków gdy on jest na etapie bajek dla 4-latków smile
      • tuszeani Re: Dziecinny siedmiolatek 08.05.17, 13:32
        Nie wiem, czy jesteśmy w aż tak nietypowym środowisku, ale oni całego Pana Kleksa czytali w przedszkolu do poduszki już w czterolatkach (potem na wyraźne żądanie Młodego przeczytaliśmy jeszcze raz w domu, jak dla mnie książka też jest dla dużo starszych dzieci). Film jego koledzy oglądali już dawno. Króla Lwa oglądali całym przedszkolem (podobno wszystkie trzylaty się bały, Młody też, ale wyszedł w trakcie). Koledzy chodzą z rodzicami do kina na kolejne odcinki Gwiezdnych Wojen, mają w małym palcu repertuar typu Piraci z Karaibów, wszystkie Shreki, Epoki Lodowcowe i inne Madagaskary znali w wieku 3 lat (mają starsze rodzeństwo).
        Ja też uważam, że to za wcześnie, ale bez tego nie ma wspólnego języka z kolegami. Bolka i Lolka i tym podobnych kreskówek już w grupie nikt poza Młodym nie ogląda, koledzy uważają to za obciachowo dziecinne. Młody ogląda nadal, nie zniechęcamy go, a jedynie od czasu do czasu proponujemy coś trudniejszego.

        A Pana Kleksa obejrzeliśmy ostatnio, podobało się Młodemu i dopytuje, kiedy obejrzymy ponownie. Traumy nie widzę, ale przed, w trakcie i po dużo rozmawialiśmy, że to tylko bajka i takie rzeczy naprawdę się nie dzieją. Dla mnie te wilki też były straszne, ale on to sobie bardzo sensownie zracjonalizował.
        • mamma_2012 Re: Dziecinny siedmiolatek 08.05.17, 14:44
          Bolka i Lolka wiele dzieci wcale nie oglądało, bo poza sentymentem rodziców, takie bajki, nie mają żadnych specjalnych zalet. Obecnie jest taki wybór propozycji dla dzieci, że nie trzeba sięgać do prehistorii. To współczesne bajki, tworzą kod kulturowy, z którego korzystają dzieci.
          Siedmiolatek, który nie zna Batmana, Spidermana, Elzy czy innych najpopularniejszych bohaterów, rzeczywiście może być trudnym partnerem do zabawy, nawet jeżeli nie wchodzi w rolę dzidziusia.
          Prawie wszystkie dorosłe bajki mają swoje serialowe, rysunkowe wersje. Może warto zaproponować mu coś z tego.
          Kina rodzinnego typu Shrek czy Epoki Lodowcowe nie obawiaj się, bo w nich są dwa równoległe przekazy. Jeden dla dzieci, a drugi raczej dla dzieci niezrozumiały, zresztą widać to w kinie, kiedy dzieci śmieją się jak jeden bohater kopnie drugiego w tyłek, a dorośli w zupełnie innych momentach.
          Starych bajek dzieci nie uznają za obciachowe, tylko często ich nie znają. Ja pokazałam na zasadzie ciekawostki, jak kiedyś wyglądały bajki, co mama robiła w dzieciństwie.
        • ga-ti Re: Dziecinny siedmiolatek 08.05.17, 16:03
          Bo jak się ma starsze rodzeństwo to i szybciej ogląda się bajki dla starszych. Widzę to po moich dzieciach, nie da się młodszych pozamykać, gdy starsze coś oglądają, najwyżej maluchom się nie podoba i się buntują i domagają czegoś innego albo zakrywają oczy, gdy coś jest straszne. No tak już jest.
          Co nie znaczy, że te bajki się młodszym spodobają, czy że je zrozumieją. A i że nie obejrzą gdy będą starsi.
          Gwiezdne wojny są dość nudnawe wink mają wersję animowaną serialową 'wojny klonów' i te już bardziej znośne. Mój syn wielki fan. Natomiast piraci z Karaibów są dla starszych zdecydowanie. Shrek, epoka lodowcowa i Madagaskar są całkiem ok i można sobie zrobić rodzinne oglądanie smile
          A z Waszym przedszkolem nie wszystko jest w porządku, puszczanie 3 latkom pełnometrażowych kreskówek jest nie ok. Nawet jeśli w domu oglądają. Jeśli przedszkole ma takie podejście to ja bym przez palce patrzyła na ich opinie o moim dziecku.
          • mamma_2012 Re: Dziecinny siedmiolatek 08.05.17, 17:21
            W naszym przedszkolu raz na kilka tygodni w okresie jesienno-zimowym jest organizowane kino. Nawet popcorn dzieci dostają. Wtedy leci jakaś pełnometrażowa kreskówka. Uważam, że to fajny pomysł. Jeśli kogoś znudzi bajka może się bawić.
            • ga-ti Re: Dziecinny siedmiolatek 09.05.17, 11:35
              A nie lepiej pokazać dzieciakom krótszą bajkę, tak żeby nie zdążyły się znudzić, a później sobie jeszcze jakoś tę bajkę 'zagospodarować'? Autorka napisała, że dzieci 3 letnie się bały, jej syn wyszedł z sali. Według mnie to nie jest w porządku w przedszkolu (placówce edukacyjnej wink ).
    • magdalenka79k Re: Dziecinny siedmiolatek 08.05.17, 13:47
      A dlaczego on nie może tych Star Warsów obejrzeć? Myślę, że za bardzo skupiacie się na jego wyglądzie,jako przyczynie jego problemów, chyba że ten wygląd wynika z jakiejś choroby o której nie napisaliście. Bo sam niski wzrost czy nawet zaburzenia SI nie powodują, że ktoś nie może grać w piłkę, mówię to ja mama najmniejszych w klasie/ grupie dzieci. Mój młodszy syn jest niski a do tego pucułowaty i jeszcze bardziej wygląda na młodszego niż dzieci z jego w grupie, które są tego samego wzrostu bądź niższe ale drobne. Nie rozczulam się nad tym, że nie wygląda na 7 lat. Do tego ma również zaburzenia SI, normalnie chodzi na piłkę, w przedszkolu gra z chłopakami choć mówiąc szczerze jest strasznie niezdarny. Star Warsy z bratem ogląda od 4 roku życie, gra w Minecrafta, Harrego Pottera zna już ze 3 części a mimo to nadal ogląda czasem Reksia czy Świnkę Peppe naprawdę to się nic nie wyklucza. Skoro byliście u psychologa absolutnie nie odraczałabym, skoro chodzi na Si można podpytać osoby, która prowadzi czy nie poleciłaby jakiegoś ośrodka, poradni do terapii problemów emocjonalnych tudzież umiejętności społecznych. Skąd w ogóle jesteście z mazowieckiego? Może rozważyć szkołe integracyjną jeśli macie w pobliżu...
    • quelquechose Re: Dziecinny siedmiolatek 24.05.17, 12:20
      Mnie trochę wyglada na to, że twój syn może być HSP - highly sensitive person - osobą wysoko wrażliwą - więcej materiałów znajdziesz po angielsku, ale tu podrzucam link po polsku: psychologszkolny.pl/wspierac-dziecko-o-wysokiej-wrazliwosci/ - poczytaj i zobacz, czy pasuje opis do twojego syna. Znasz go najlepiej, więc zobaczysz, czy pasuje. Poguglaj trochę ten termin to wyskoczy więcej opisów.
      • tuszeani Re: Dziecinny siedmiolatek 29.05.17, 17:56
        Myślę intensywnie o tym co napisałaś i wiele mi pasuje, ale nie wszystko. Zastanawiam się czy w takim wypadku przebodzcowanie może skutkować nie wycofaniem a glupawka, trudnościami w wyhamowaniu, nakreceniem w rozmawianiu, a nawet schematyzmami podobnymi do Za?
        • quelquechose Re: Dziecinny siedmiolatek 31.05.17, 11:40
          Myślę, że może - dziecko może nie radzić sobie jeszcze z wyciszeniem i dlatego zapędza się. Każdy jest inny i będzie reagował inaczej - zwłaszcza dzieci. Elaine Aron napisała książkę "The Highly Sensitive Child" i tam więcej pisze o tym, jak reagują dzieci. Bardzo często jest tak, że dzieci wrażliwe bardzo dużo przeżywają i umieją opanować tego, co się dzieje w środku. Ja mam córkę taką właśnie wrażliwą i ona poza tym cudownie potrafi doświadczać świata - nawet jeśli ma czasem trudności w kontaktach społecznych (obecnie się poprawiają smile) lub bardzo coś przeżywa i nie lubi okrutnych filmów. Myślę, że warto docenić masę fajnych cech, które na pewno ma twój syn smile
    • jagienka75 Re: Dziecinny siedmiolatek 26.05.17, 08:28
      rozwalają mnie teksty, że dzieci w wieku 7 lat, są dziecinne.
      a jakie dziecko ma być?
      • verdana Re: Dziecinny siedmiolatek 26.05.17, 13:52
        Ma być siedmioletnie. Co oznacza zachowanie siedmiolatka, nie dziecka znacznie młodszego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka