Dodaj do ulubionych

Zerowka i prace domowe

04.12.04, 20:23
Kilka razy przewijal sie watek o pomaganiu dzieciom w odrabianiu lekcji.
Moja corka chodzi do przedszkolnej zerowki i ten problem zaczal juz jej
dotyczyc. Poniewaz odbieram ja wczesnie, przed obiadem (ktorego nie moze
jesc), a czasu przed poludniem jest malo (gimnastyka, rytmika, pani
logopedka, pani psycholog), moje dziecko szybko sie meczy i irytuje przy
zerowkowych zadaniach, raz na pare dni dostajemy prace domowa "zeby sie nie
zrobily zaleglosci". Oczywiscie nie ma mowy o tym, by zrobila te zadania
sama, wiec nadzoruje ja przy tych szlaczkach i literkach. Jestem pewna, ze
znienawidzi prace domowe jeszcze przed pojsciem do szkoly. Z drugiej strony
chcialabym wyksztalcic w niej jakas elementarna obowiazkowosc. Tylko co to
znaczy? Ze z obowiazku bedzie wykonywala rzeczy, ktorych nie znosi (a te
szlaczki, kolorowanki i literki to jej wrog numer jeden)? Skoro sprawia to
jej trudnosc to, jak myslicie, powinnam z nia cwiczyc i pilowac, zeby w
szkole bylo latwiej, czy odpuscic? No i jeszcze musze dodac, ze jestem troche
zakladnikiem pan przedszkolanek. Poniewaz moja corka jest dzieckiem
sprawiajacym rozmaite klopoty (tym najgorszym w grupie), mnie przypadla rola
mamy, ktora sie przejmuje i pracuje z dzieckiem. Jak sie staram, to panie sa
bardziej zyczliwe.
No i co o tych pracach domowych myslicie?
Obserwuj wątek
    • bozena15 Re: Zerowka i prace domowe 04.12.04, 21:40
      zadania w książkach i kolorowanki też są wrogiem mojego dziecka ,my w domu
      ćwiczymy ,ale staram się żeby to było nie za długo.Kupuję książeczki w których
      są szlaczki i literki,za każdą wykonaną linijkę stawiam ocenę(oczywiście
      dobrą),wtedy dziecko jest zadowolone i ćwiczy chętniej.Kiedy dziecko jest
      nieobecne w zerówce też zabieram książki do domu,jak nie zrobi w domu musi
      robić w przedszkolu a wtedy nie jest zadowolony,bo w tym czasie inne dzieci się
      bawią.
      • hankam Re: Zerowka i prace domowe 07.12.04, 11:41
        Faktycznie, oceny - dobre - troche pomagaja wink
    • makowapanienka2 Re: Zerowka i prace domowe 06.12.04, 08:23
      My z córką bawimy się w szkołe. Najpierw córcia sprawdza obecność potem jest
      język polski i ćwiczymy literki potem matematyka i cyfrki albo jakieś proste
      działania jest też śpiew i plastyka itp żeby nie było nudno. Ocen nie stawiam bo
      wychodze z założenia że nie mam porównania z innymi dziećmi co jest ładnie
      napisane a co mie daje za to małe naklejeczki do przyklejenia pod zadaniem no i
      chwale kiedy widze że się stara, kiedy ładnie napisała za to że ładnie napisała itp.
      Ja uważam że w tym wieku mależy może nie tyle pomagać co nadzorować odrabianie
      lekcji żeby dziecko nauczyło się np prawdłowo trzymać ołówek w odpowiednim
      miejscu zaczynać pisać litery ( moja zawsze wszystkie chciała zaczynać pisać od
      góry), wtedy też można wychwycić z czym dziecko ma problemy.
      Moja córcia nieżle radzi sobie z pisaniem ale robi to powoli tzn. napisze jedną
      lierka przyjży się jej dokłanie rozejży po sali zerknie co koleżanka napisała
      ewentualnie jeszcze coś powie do drugiej koleżanki i dopiero następna literka i
      w rezultacie zostaje sama a inne dzieci się już bawią a ona dostaje wtedy
      przyspieszenia i pisze za szybko i brzydko tak jaes też z innymi zadaniami robi
      wszystko dokładnie ale bardzo powoli.
    • judytak Re: Zerowka i prace domowe 06.12.04, 10:38
      hankam napisała:

      > (gimnastyka, rytmika, pani
      > logopedka, pani psycholog)
      (a te
      > szlaczki, kolorowanki i literki to jej wrog numer jeden)

      mam takiego syna :o)
      on też w zerówce, z tym, że po raz drugi (powtarza zerówkę za zaleceniem
      wszelkich specjalistów, w pełnej zgodzie z nami, rodzicami)

      różne rzeczy ćwiczymy od dawna za zaleceniem pani pedagog (tzw. terapia
      zajęciowa), owszem nie znosi, ale ćwiczenie przynosi efekty, i rzeczy, które
      np. rok temu były "wrogiem numer jeden", są obecnie wykonywane z własnej
      inicjatywy, dla zabawy (np. kolorowanie czy labirinty)
      co pozwala mi mieć nadzieję, że z rzeczami "obecnie trudnymi" będzie tak
      samo...

      co mogę radzić?
      z jednej strony systematyczność - jeśli powiemy, że codziennie trzeba coś
      poćwiczyć, to codziennie trzeba
      z drugiej strony elastyczność - co robimy i jak długo, można spokojnie
      dostosowywać do "formy" dziecka
      i jeszcze: kupować różne książeczki z takimi "ćwiczeniami przez zabawę", są
      bardzo fajne, nie kojarzą się ze szkołą (nie aż tak...), i wybierać na początek
      takie dla młodszych dzieci (dla pięciolatków), może z naklejkami - i używać te
      książeczki do codziennych ćwiczeń
      nie kolorować "dla ćwiczenia" tylko np. żeby zrobić kartki świąteczne albo
      prezent dla babci itp.
      dać dziecku "bajeranckie" przybory do tych zadań (jakieś świecące długopisy,
      brokatowe flamastry itp. itd.)
      kiedy ma naprawdę słabszy dzień, to wystawić przed dzieckiem na stół
      jakąś "nagrodę" (kawałek czekolady, drobną zabawkę, naklejkę itp.) i "mamy dziś
      do zrobienia tę jadną stronę, jak tylko skończysz, możesz to wziąć"

      i jeszcze: porozmawiaj z panią psycholog, może się okazać, że wskazane będzie
      przesunięcie rozpoczęcia pierwszej klasy na następny rok, i wtedy tak ty, jak i
      panie przedszkolanki możecie podchodzić do sprawy trochę bardziej na luzie
      (chociaż całkowicie odpuścić nie należy...)

      pozdrawiam
      Judyta
      • hankam Re: Zerowka i prace domowe 07.12.04, 11:39
        Tez sie zastanawialam nad poslaniem pozniej do szkoly - glownie ze wzgledu na
        problemy z zachowaniem, bo z pisaniem jeszcze nie wyszly, a nawet wrecz
        przeciwnie, Joasia swietnie czytala i niezle pisala drukowanymi literami, nawet
        ortograficznie. Psycholog (a nawet dwoch psychologow) uwazaja jednak, ze
        powinna pojsc do szkoly z rowiesnikami.
        • judytak Re: Zerowka i prace domowe 08.12.04, 11:14
          hankam napisała:

          > problemy z zachowaniem, bo z pisaniem jeszcze nie wyszly, a nawet wrecz
          > przeciwnie, Joasia swietnie czytala i niezle pisala drukowanymi literami,
          nawet
          > ortograficznie.

          jeśli ona taka sprawna (czyta, pisze) to po kiego czorta jej te szlaczki???
          przecież one służą do przygotowania do nauki pisania, tak samo, jak
          kolorowanki...

          to ona nie "nie umie" tylko "nie chce jej się, bo ją to nudzi"...

          to tym bardziej kup książeczki z zadaniami (labirynty, "szukaj różnicy", ukryte
          literki itp. itd.) i daj jej do zabawy :o)

          pozdrawiam
          Judyta
          • hankam Re: Zerowka i prace domowe 08.12.04, 20:53
            Jednak nie umie. Rysowanie szlaczkow i pisanych liter to dla niej meka,
            straszliwie napina przy tym miesni, prawie dziurawi przy tym papier. Nie wiem,
            jak opanowala drukowane, pisze je szybko i lekko. Tak samo, jak rysuje, w
            tempie blyskawicy (jak, nie przymierzajac, Zin albo Kobylinskiwink), za to
            zadnych pracochlonnych szczegolow.
    • monika29 Re: Zerowka i prace domowe 09.12.04, 15:05
      Jestem przeciwniczka odrabiania lekcji z dzieckiem. Narazie to u mnie
      teoretyczna zasada, bo córka jest w zerówce przedszkolnej, więc z ta sprawa
      spotkamy się w przyszłym roku. Kontrola, ew. pomoc, sprawdzenie jest jak
      najbardziej wskazane. Jestem przeciwniczkja również zmuszania dzieci do zajęc
      pozalekcyjnych, typu karate, tańce, plastyka. Jeśli dziecko samo chce i ma
      jakimś kierunku predyspozycje i zainteresowania to jak najbardziej, ale nie
      zmuszać dla zaspokojenia własnych ambicji.
      Ale w sytuacji którą opisujesz stanełabym po stronie zmuszania. Może to
      niewłaściwe słowo, bardziej mi pasuje "po stronie obowiązku". Co jak co, ale
      lekcje i szkoła jest obowiązkiem dziecka, i jesli odpuścisz, to ono nie będzie
      się w ogóle przykładać a zacznie olewać sprawę.
      Jedne dzieci są bardziej sumienne drugie mniej, ale wszystkie musza pracować w
      tych samych proporcjach... Rodzice również.
      Monika
    • renste Re: Zerowka i prace domowe 17.12.04, 11:53
      Ja trochę z innej beczki,bo i problem mamy nieco odmienny.
      Moja córka chodzi do zerówki przy szkole,bo wyszliśmy z założenia że jak
      dziecko umiało składać literki i liczyć do dwudziestu przed pójściem do
      zerówki,to tam lepiej przygotuje się do pierwszej klasy.
      Niestety tak się nie dzieje,ponieważ nasza pani dostosowuje poziom grupy do
      garstki tych najsłabszych dzieci,którymi rodzice w ogóle się nie zajmują bo
      wychodzą z założenia że to zadanie dla szkoły.No i moja córka wraz z ok.16
      innymi dziećmi do dziś czekają aż pani nadrobi zaległości z tą szóstką.
      Co do Twojego problemu,to ćwicz z dzieckiem,ale próbuj to robić w formie
      zabawy.Moze zapytaj psychologa albo pedagoga oni znają różne metody uczenia
      zabawą.Zyczę powodzenia.renste
      • wieczna-gosia Re: Zerowka i prace domowe 19.12.04, 13:06
        Niestety tak się nie dzieje,ponieważ nasza pani dostosowuje poziom grupy do
        > garstki tych najsłabszych dzieci,którymi rodzice w ogóle się nie zajmują bo
        > wychodzą z założenia że to zadanie dla szkoły.No i moja córka wraz z ok.16

        i tak niestety jest w podstawowce. Do jakiejs 4 klasy. Pozniej juz widac kto
        skonczy na podstawowce albo podstawowka skonczy z nim wink a panie sie zaczynaja
        zajmowac egzaminami umiejetnosci.

        Nie przypominam sobie czasow kiedy moje dzieci NIE nudzily sie w szkole wink)

        W 6 klasie potrafily sie dla odmiany nudzic nie dlatego ze umialy ale dlatego
        ze nie umialya a pani w ogole to nie przeszkadzalo ze jej klasa nie umie i
        wyglaszala radosne teksty o kopaniu rowow wink)

        wyzej robi sie selekcja wsrod dzieci i zaczynaja byc na w miare rownym poziomie
        wiedzowym. I jest spokoj wink
        • la_joya Re: Zerowka i prace domowe 19.12.04, 20:39
          Kiedy wyżej? Chyba dopiero w szkole średniej!! Zawsze niestety poziom wyrównuje
          sie do najsłabszych, bo inaczej sie po prostu nie da się uczyć! Przecież gdyby
          podzielić dzieci wg. tego, no co ich stać i co umieją, to byłaby znienawidzona
          przez wszystkich selekcja. Taka jest prawda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka