Dodaj do ulubionych

moja 6 letnia żarłoczna córka

08.02.05, 14:15
własnie mam problem poniewaz ona wiecznie by jadła już nie moge patrzec jak
jej nie zamyka sie buzia a to jabłko a to banan, mandarynka, kanapeczka,
płateczki zaczne chyba zamykac lodówke na klucz juz i tak na wierzchu nie
zostawiam nic oprócz owoców ale i tak mam problem ona najchetniej kluski
ziemniaki i takie tam w przedszkolu juz zrobiłam zakaz dokładek poniewaz i
tam jadła do bólu, Wika ma chore nerki i Pani doktór zabronniła jej tyć a ona
w pasie ma tyle ile grubsza modelka waży 28 kg i ma 128 cm, ale jest taka
nabita i ma olbrzymi brzuch nie moge kupic jej spodni koszmar może ktoś ma
jakąś radę
aga mama wiki
Obserwuj wątek
    • lideczka_27 Re: moja 6 letnia żarłoczna córka 08.02.05, 17:43
      Mam ten sam problem ze swoją przybraną córką. Po prostu ograniczyłam jedzenie,
      gdy z nami zamieszkała, udałam się z nią do lekarza i zapytałam co mam zrobić z
      tym zapuszczonym dzieckiem (u matki i babki rąbała bez ograniczeń - głównie
      słodkie, co zaowocowało nie tylko dużą nadwagą, ale i "wspaniałą" próchnicą).
      Mi się w głowie nie mieściło, że pięciolatce robi się jajecznicę z 5 jaj i to
      jest jeszcze powód do dumy, że dziecko tak pięknie je! Dostałyśmy wiele
      wskazówek no i jest duża poprawa. Oczywiście bywało ciężko, bo dziecko robiło
      minę jakbyś chciała je zagłodzić na śmierć, dochodziło nawet do tego, że
      wydłubywało z dywanu ziarenka cukru, które rozsypał młodszy brat, a ja nie
      zdążyłam jeszcze odkurzyć sad Więc tak: wszystko lekkie, dobrze strawne,
      słodycze ograniczone (u mnie mała je codziennie, ale mało - np. dwie kosteczki
      czekolady a nie całą albo i dwie jak to bywało dawniej). Owoce (banany
      odradzam - to tuczący owoc, więc ogranicz), syte śniadania, obiady urozmaicone
      (więcej duszonych rzeczy, jeśli smażone, to krótko), lekkie kolacje (najpóźniej
      o 19.00). Młoda ma odchodzić od stołu z lekkim uczuciem niedosytu. Czasem, gdy
      patrzę jak je, nie wiem już co robić... To takie napychanie się, popychanie
      niemal do gardła, właściwie żarcie a nie najadanie się. To tak, jakby się bała,
      że jej ktoś zje i tak było od zawsze... Bardzo pilnuję jej sposobu jedzenia,
      teraz ma już 7 lat i naprawdę nie jest mi z nią łatwo iść "między ludzi"... W
      przedszkolu wypisałam ją z posiłków, je tylko w domu - mam kontrolę co i w
      jakich ilościach. Panie nie mają jej dożywiać choć wiem, że im truła, ale miała
      w końcu rozmowę z ojcem, przed którym czuje respekt i jest spokój. Obecnie dużo
      mi zeszczuplała, wyciągnęła się i wyładniała. Ma też lepszą kondycję, jest
      ruchowo sprawniejsza, mniej podatna na wszelkiego rodzaju infekcje -
      zakończyliśmy już spotkania ze stomatologiem i nadal trzymamy się wytycznych.
      Wkrótce idziemy do jakiegoś magika od żywienia, bo jedzenie, jakie na
      przestrzeni lat zafundowali jej dorośli (dużo gotowców, konserwantów, drobiu
      szpikowanego ulepszaczami itd.) odbiło się niekorzystnie na zdrowiu (zaburzona
      gospodarka hormonalna). Z doświadczenia wiem, że najważniejsza jest
      konsekwencja i nie uleganie dziecku - ono jeszcze nie rozumie, że zdrowie to
      sprawa priorytetowa, a na czasy nastolatkowe, gdy dziewczynkom zaczyna zależeć
      na ładnym wyglądzie, nie ma co czekać, bo bywa za późno...

      pozdrawiam
      lidka
      • aka10 Re: moja 6 letnia żarłoczna córka 08.02.05, 20:47
        Trzymac sie sztywno godzin posilkow-3 glowne i dwa male i nie dawac NIC
        pomiedzy,nawet owocow.Slodycze proponuje raz w tygodniu po obiedzie i
        koniec.Ograniczyc soki do np.szklanki dziennie,do picia dawac miedzy posilkami
        zwykla wode.Po pewnym czasie zoladek sie przyzwyczai do tego,ze nie jest
        wypychany do granic mozliwosci.Pozdrawiam i zycze powodzenia.
        • agnisiaz Re: moja 6 letnia żarłoczna córka 09.02.05, 09:23
          dziekuje Wam slicznie dziewczyny macie racje powoli zacznę wprowadzac niektóre
          Wasze rady z posiłków w przedszkolu nie zrezygnuje poniewaz pracuje i nie miał
          by jej kto odbierac wczesniej ale Panie wiedza co jej wolno a co nie wiec
          przestrzegają moich zaleceń a w domu właśnie ... po prostu zero słodyczy
          faktycznie bedzie jeden dzień na nie zero chipsów i woda do picia,
          trzymajcie kciuki
          aga mama wiki
    • makowapanienka2 Re: moja 6 letnia żarłoczna córka 09.02.05, 12:31
      Ja zauważyłam że moja córka więcej je jak siedzi w domu i jej się nudzi, dlatego
      jak chce coś zjeść a jeszcze nie pora to staram się ją czymś zająć. Na szczęście
      nie ma nadwagi ale chuda też nie jest.
      • dorjana1 Re: moja 6 letnia żarłoczna córka 13.02.05, 00:07
        Niektóre zwroty zabrzmiały tu jakos tak zimno i bez serca.Wydaje mi sie że
        przede wszystkim jak bierzemy sie za odchudzanie własnych dzieci połknijmy
        wiedzę o kalorich i podstawach żywienia.
        A po drugie, może wasze dziewczynki coś sobie rekompensują jedzeniem ?
        Rozejrzyjcie sie czy wszystko działa.I na miłośc boską nie robcie wyrzutów i
        ogólnie nie mówcie ciagle tym dzieciom swoich spostrzezen dotyczacych ich
        jedzenia.To są dziewczynki to co usłyszą wróci juz za kilka lat w postaci tej
        przekletej anoreksji lub bulimii.Nauczą sie tego ze sa gorsze mimo ze chcecie
        im pomóc.
        Dorota,7 lat walki z anoreksją.
        • lideczka_27 Re: moja 6 letnia żarłoczna córka 14.02.05, 01:24
          Przed odchudzaniem (to nie jest dobre stwierdzenie, ale może o tym potem)
          dziecka, należy przede wszystkim odwiedzić kilku lekarzy. Myśmy musieli
          odwiedzić czterech: pediatrę, dietetyka, endokrynologa i psychologa
          dziecięcego. I czterej lekarze (łącznie z psychologiem) właśnie przygotowali
          nas (i prowadzą nadal) do walki z otyłością. W naszym przypadku właśnie
          nieposkromiony apetyt i wygląd mała zawdzięczała niefrasobliwości dorosłych
          oraz ich "dobrymi chęciami" i wg specjalistów to była najkrótsza droga do
          bulimii lub anoreksji - bo za lat kilka nagle dziecko zechciałoby walczyć z
          własnym wyglądem tymi drastycznymi metodami. Nasza psycholog każe (!) właśnie
          na każdym kroku pilnować, gadać, upominać i nie jest to jakaś obiegowa
          tendencja, ale metoda opracowana pod to konkretnie dziecko. mMże zimno, może
          bez serca, ale idzie ku zdrowiu i jest to jedyna droga wytyczona przez sztab
          ludzi, którzy się na tym znają - gdybym polegała tylko na sobie, zapewne dziś
          nie bylibyśmy nawet w połowie tego, co osiągnęliśmy, nie powiem, żeby było
          łatwo, bo czasem serce boli, ale jeśli sprawa jest zaawansowana, to trzeba
          twardo - jak z narkomanem czy alkoholikiem. Dlatego rodzicom doradzam
          konsultacje z psychologiem także, niech pozna Wasze dziecko i doradzi jak
          postępować - dorjana1 proponuje łagodne metody, które w naszym przypadku byłyby
          całkowicie nieskuteczne.

          pozdrawiam
          lidka

          PS. Nasz lekarz mówi, że nie wolno dziecku mówić, że się go odchudza, tylko dba
          o zdrowie i sportowy wygląd, względnie ładną sylwetkę - m.in też po to, by
          dziewczynki nie miały zakodowane w głowach, że odchudzanie się to jakaś norma i
          czynność, którą się wdraża już w dzieciństwie.
          • agnisiaz do dorjana1 14.02.05, 11:13
            w moim przypadku nie jest to moje widzi mi się tylko sprawa zdrowotna, Wika ma
            chore nerki które niestety nie wytrzymują obciążenia tuszą, a co za tym idzie
            innymi powiązanymi z tym sprawami (za długo by pisać) i Pani nefrolog kazała
            bezwzględnie ograniczyc jedzenie odwiediliśmy dwóch lekarzy ale nic ciekawego
            nie doradzili wiec miałam nadzieje że któraś z Was miała podobne przeżycia,
            nie jest to odchudzanie na zasadzie nic nie jesz, tylko jesz tak aby sie nie
            utuczyć i moje dziecko wie że musi sie ograniczać ale głowa swoje a brzuch
            swoje niestety a do bulimi i anoreksji jej daleko
            pozdrawiam aga
            • verdana Re: odchudzanie dzieci 14.02.05, 14:01
              A mnie się cos tu nie podoba. 128 cm. i 28 kg. to bardzo przyzwoita norma,
              nawet bez nadwagi - odchudzanie dziecka bez nadwagi jest na pewno dziwnym
              pomysłem. Jesli dziecko ma wzdęty brzuch, a waży tyle ile powinno to samo
              odchudzanie nie pomoze - przyczyną bowiem nie jest otyłość, tylko co innego - a
              co - moze powiedzieć tylko lekarz.
              Zbijanie wagi prawidłowo ważącego dziecka nie jest obojetne dla zdrowia. Są,
              niestety obecnie lekarze, którzy najchętniej doprowadziliby wszystkie dzieci i
              dorosłych do wygladu modelek - niezależnie od skutków psychologicznych i
              zdrowotnych. Nie ukrywam, że gdyby ktos kazał mi odchudzać dziecko ważące 28 kg
              przy wzroscie 128 cm. poszukałabym pilnie konsultacji innego lekarza. (Moje
              dziecko z tą sama wagą lekarze uznali wręcz za "szczupłe")
              I dodatkowa uwaga - ja, jako dziecko byłam za gruba. Rodzice pilnowali, abym za
              dużo nie jadła, wydzielali rzadko słodycze itd. Całe dzieciństwo i młodość
              miałam swiadomość, ze jestem obrzydliwie otyła, nieatrakcyjna dla chłopaków i
              nikomu z tak paskudną figurą podobać się nie mogę. Nie chodziłam w krótkich
              spódnicach, kostiumach kapielowych, krótkich spodniach. Nie oczekiwałam, ze
              jakiś facet na mnie spojrzy.
              Taka świadomość mam do dziś. Absolutnie nie akceptuję swojego wyglądu, każdy
              kilogram który mi przybywa to powód do rozpaczy. Kiedy teraz popatrzałam na
              swoje zdjęcia z dzieciństwa okazało się, ze jest na nich dziewczynka z
              niewielką nadwagą - nie o figurze modelki, ale całkiem do przyjęcia.
              Z jednej strony rodzice mieli rację, ustrzegli mnie przed otyłością. Z drugiej
              strony przekonali mnie, ze jestem gruba, ohydna i nieatrakcyjna (ale uwaga -
              oni NIGDY czegos takiego nie powiedzieli, po prostu pilnujac, żebym nie jadła,
              przekazywali mi wiadomość, że tak jak jest - jest niedobrze). Nigdy też nie
              potrafiłam już cieszyć się jedzeniem. Lubię jeść, ale cokolwiek zjem, mam
              wyrzuty sumienia.
              Oczywiście, że trzeba pilnować, aby dzieci nie tyły. Ale np. rady pani
              psycholog, by stale upominać i zachęcać do "lepszego wyglądu" sa najlepszą
              drogą do tego, co mnie spotkało - dziewczyna z lekką nadwagą przeszła przez
              całą młodość ze świadomością, ze jest otyłą, tłustą krową.
              • agnisiaz Re: odchudzanie dzieci 14.02.05, 15:07
                no niestety nie zgadzam się moja Wika niestety ma ogromne brzuszysko obwód
                brzucha 70 cm to chyba nie mało a co do wagi to nie oddzwierciedla tego jak ona
                wygląda ogólnie wszystko poza brzuchem jest normalne jest taka nabita, była
                badana byłysmy w szpitalu i nie potwierdzili wzdętego brzucha jako przyczyne
                jakiegoś choróbska, nerki ma chore o czym dowiedzieliśmy sie jak była mała i to
                że jest taka nabita powoduje wydzielanie moczu o dużej zawartości kryształków
                które podrazniają narządy wewnetrzne i powoduja że w moczu znajduja się
                czerwone i białe ciałka - to tak po chłopsku wytłumaczone, wiec nie widze sensu
                łazic bez przerwy po różnych lekarzach którzy i tak nic mądrego nie powiedzą bo
                już się nachodziłyśmy
                • roseanne od drugiej strny problemu 14.02.05, 15:23
                  jesli choroba nerek polega miedzy innymi na wydalaniu krysztalkow z moczem to
                  zapowiedz kamicy w przyszlosci, mam to, wiem

                  nalezalo by przyjzec sie dokladnie skladowi chemicznemu tych zlogow i pod tym
                  kontem zmodyfikowac diete
                  no i oczywiscie musi duzo pic, ale zapewne wiecie od dawna
                  • agnisiaz Re: od drugiej strny problemu 14.02.05, 15:36
                    no właśnie i tu mamy problem bo nikt nam nie powiedział jak ją zmodyfikować
                    żeby było dobrze chociaż byłysmy w szpitalu i miałyśmy od groma badań włacznie
                    z nakłuciami itp a co do picia to fakt pijemy jak smok wawelski wszędzie i
                    litry wody nawet powiedziano żeby dawac Wice przed jedzeniem wode aby mniej
                    zjadała
                    napisz prosze co u Ciebie zmieniono w diecie
                    aga
                    • roseanne Re: od drugiej strny problemu 14.02.05, 15:57
                      moje kamienie to szczawiany wapnia

                      nie wolno mi szczawiu, szpinaku (choc podjadam bo uwielbiam), rabarbaru
                      powinnam uwazac z fasola, kawa, czekolada, kakaem


                      tu wiecej informacji
                      www.twojadieta.info/dieta/w_kamicy%20_nerkowej/
                      www.borgir.pl/czytelnia/nm_cump/01php
                      • roseanne poprawka linka 14.02.05, 15:59
                        roseanne napisała:

                        >target="_blank">www.twojadieta.info/dieta/w_kamicy%20_nerkowej/</a>
                        > www.borgis.pl/czytelnia/nm_cump/01php
                        • agnisiaz dziekuje 15.02.05, 08:40
                • sandvika Re: odchudzanie dzieci 16.02.05, 15:49
                  Moja mała ma podobne problemy - jest dzieckiem dorze jedzącym, okrągłym, jednak
                  bez nadwagi (ty byś pewnie określiła ją jako "nabitą").

                  Miała też bardzo duży brzuszek, rano było o.k., ale jak wracała z przedszkola
                  wyglądała, jak gdyby połknęła balonik. Zaczęliśmy myśleć o odchudzaniu, ale
                  gastroenterolog stwierdziła, że problemmem nie jest jedzenie, tylko "nawykowe
                  połykanie powietrza". Można temu zapobiec podając dziecku kropelki espumisan.
                  Widzę kolosalną różnicę. Teraz "strenowujemy" brzuch bo ma przez te lata
                  wiotczałe mięśnie brzucha i boimy się o kręgosłup.
                  • agnisiaz sandvika napisz proszę... 16.02.05, 22:09
                    gdzie mieszkasz i czy ten Twój gastroenterolog jest państwowy prywatny nigdy
                    nie słyszałam o takie specjalności
                    kurcze a może i my łykamy to powietrze czy cos takiego...
                    aga
                    • sandvika Re: sandvika napisz proszę... 17.02.05, 11:38
                      Gastroenterolog to specjalista od przewodu pokarmowego i żywienia (tak na
                      chopski rozum - dokładnej definjicji nie znam). Jak najbardziej państwowy, ze
                      Sczecina, poradnia przy szpitalu kilinicznym na Unii.

                      Niby proste, ale nikt nie zwróciła nam wczesniej na to uwagi, a ze względu na
                      ten wydenty brzuszek mała przegina się do przodu i może jej polecieć kręgosłup.
                      A niestety, teraz wzmocnić te mięśnie brzuch nie jest wcale łatwo.
                      • agnisiaz Re: sandvika napisz proszę... 17.02.05, 12:37
                        super ja jestem z warszawy ale zaczne u nas szukać takiej specjalności
                        kto wie trzeba szukać każdego rozwiązania
                        pozdrawiam aga mama wiki
                        • maak3 Re: waga i wzrost 6 latki.... 19.02.05, 22:56
                          zajrzałam do siatek centylowych i 6 letnia panna przy wzroscie 128 i wadze 28
                          wg tych siatek jest bardzo proporcjonalna!
                          a okrągły brzuszek do tego wieku przynależy jak najbardziej i z czasem sie po
                          prostu spłaszczy smile
                          a co nerek to trzeba po prostu przestrzegac zaleceń lekarza i już!
                          zmartwiło mnie to jak piszą mamy o wadze dzieci i o tym , ze się waga dziecka i
                          wygląd im nie podoba...
                          jaką szansę te maluchy bedą miały by zbudowac w sobie przekonanie o tym, że sa
                          ładne, atrakcyjne.... skoro rodzice w nich tego nie widzą sad
                          ma jak najbardziej racje verdana pisząc o tym...
                          dziecko spostrzega siebie takim jak spostrzega go rodzic, rówieśnicy i jak ma
                          kurcze budowac swoj pozytywny obraz siebie skoro otoczenie jest z jego wygladu
                          niezadowolone....
                          a co do tego psychologa co każe chodzić za dzieckiem i pilnowac i gadac - to ja
                          bym daleko od niego uciekała... bo to zwyczajnie w świecie może nasilić
                          kłopot....
                          to nie tędy droga...
                          trzeba najpierw zrozumiec co stoi za tym,ze dziecko potrzebuje tyle jeść ( o
                          ile nie stoi za tym medyczna przyczyna)
                          (jeśli chodzi o te przybraną córke w postach wyzej to oczywista sprawa jest, ze
                          je na potegę, bo to jest jej poczucie bezpieczeństwa - jeśli da się to poczucie
                          bezpieczeństwa emocjoalnego, stabilnosci zyciowej to jedzenie na potęgę zmaleje
                          i to trzeba przeczekac serwując zdrowe przekąski, zas zabranianie jedzenia,
                          ograniczanie, bieganie w związku z tym po lekarzach może byc odebrane przez
                          dziecko jako odrzucenie...)
                          w ogóle o ile konieczne jest stosowanie jakichkowliek diet odchudzających w
                          przypadku dzieci to wydaje mi sie niezbedne skorzystanie przez rodziców (!) z
                          porad dobrego psychologa od zaburzeń jedzenia....
                          • lideczka_27 Re: waga i wzrost 6 latki.... 22.02.05, 00:09
                            Nasza młoda przy wzroście 130 cm ważyła w swej "szczytowej formie" 47,5 kg. Mam
                            nadzieję, że teraz nikt nas nie posądzi, że przeszkadzało nam kilka zbędnych
                            kilogramów czy widok dziecka raptem "nabitego".

                            > a co do tego psychologa co każe chodzić za dzieckiem i pilnowac i gadac - to
                            ja
                            >
                            > bym daleko od niego uciekała... bo to zwyczajnie w świecie może nasilić
                            > kłopot....
                            > to nie tędy droga...


                            Wiem, że to brzmi okropnie, ale czy znasz lub verdana nasza małą? Wiem, że dużo
                            rzeczy odbiera się personalnie, z własnego doświadczenia, natomiast bez
                            kontaktu z dzieckiem, bez znajomości jego charakteru i ogólnie całej sprawy
                            uważam, że dość pochopne jest ferowanie takich sądów i skreślanie lekarza.

                            > trzeba najpierw zrozumiec co stoi za tym,ze dziecko potrzebuje tyle jeść ( o
                            > ile nie stoi za tym medyczna przyczyna)

                            Właśnie tak się stało i stąd taki a nie inny sposób postępowania z dzieckiem
                            doktor nam podyktowała.

                            > (jeśli chodzi o te przybraną córke w postach wyzej to oczywista sprawa jest,
                            ze je na potegę, bo to jest jej poczucie bezpieczeństwa - jeśli da się to
                            poczucie bezpieczeństwa emocjoalnego, stabilnosci zyciowej to jedzenie na
                            potęgę zmaleje i to trzeba przeczekac serwując zdrowe przekąski, zas
                            zabranianie jedzenia, ograniczanie, bieganie w związku z tym po lekarzach może
                            byc odebrane przez dziecko jako odrzucenie...)


                            A to jest już uwaga niesprawiedliwa i krzywdząca, napisana bez kompletnej
                            znajomości tematu. Napisałaś "oczywiste" i postawiłaś konkretny
                            warunek "jeśli". Niestety nie trafiłaś, choć może w 90 % podobnych przypadków
                            tak jest, to jednak nie tu. Odkąd dziecko już nie mieszka z matką, MA
                            stabilizację emocjonalną, świadomość, że jest potrzebne i kochane - dopiero
                            teraz. Zostało stwierdzone, że nadwaga wzięła się po prostu ze złego żywienia
                            dziecka, a w końcowym okresie życia z matką także ze stresu, jakiego matka
                            dziecku przysparzała. Dziecko na potęgę jadło po prostu od zawsze. Matka
                            twierdziła, że jej to nie przeszkadza i po prostu zmieniała lekarzy, którzy
                            mówili wprost, że dzieckiem natychmiast trzeba się zająć, bo jest źle. W tej
                            sprawie interweniowała przychodnia, dyrekcja przedszkola, stąd też mąż miał
                            opinię, bo w sądzie temat był omawiany także (przy okazji rozprawy o przejęcie
                            opieki na dzieckiem).
                            Teraz jest to tylko przywyczajenie, które mamy po prostu wspólnie
                            pokonać. "Bieganie po lekarzach" wzięło się z grubej nadwagi i innych problemów
                            zdrowotnych (w tym także z przedwczesnego dojrzewania fizycznego i rozbudzenia
                            seksualnego) a nie z tego, że nie mam co robić z czasem to sobie po lekarzach z
                            dzieckiem biegam. Dziecko czuje się akceptowane bo codzienność sprawia, że może
                            się tak czuć - wiele aspektów życia, nie tylko ten problem.

                            Acha i jeszcze to: nie zabraniam jedzenia, napisałam, że ograniczam (na
                            przykładach: jajecznica nie z 5 czy 6 jaj, tylko dwóch, kanapki 2 lub 3 nie 7,
                            filet z piersi kurczaka w miejsce trzech itd., czekolada: kilka kostek a nie od
                            razu cała tabliczka poprawiona paczką chipsów itd. itd.). Słodycze mała dostaje
                            codziennie, choć doradzano nam wprowadzić tylko jeden słodki dzień w tygodniu -
                            uznałam, że ten sposób byłby katorgą, więc słodycze zostają, ale już
                            ograniczone.

                            Wydaje mi się, że taką wymianę doświadczeń okrojoną z różnych szczegółów
                            poszczególnego przypadku (nie sposób przecież opisać wszystkich okoliczności)
                            lepiej traktować tylko jako ciekawostkę, może sugestię. I chyba warto mniej
                            pochopnie pisać o różnych "oczywistościach", bo łatwo o wnioski nie mające
                            wiele wspólnego z prawdą.
                            • agnisiaz Re: waga i wzrost 6 latki.... 22.02.05, 09:19
                              zgadam sie i to w calej rozciagłości gdyz żadna z Nas nie zna do końca
                              konkretów poszczególnych sytuacji które wpływaja na Nasze decyzje,mój post był
                              powierzchowny nie wgłebiałam sie w szczegóły które może faktycznie pokazały by
                              w innym swietle problem
                              pozdrawiam aga mama wiki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka