pletwa3
17.06.02, 13:06
I dziecko, i nie dziecko. Dziecko, bo moja córka i ciężko się przestawić nagle
na myślenie o niej jak o dorosłej osobie. Nie dziecko, bo jednak już jakiś wiek
i poziom rozwoju osiągnęła....Jest niegłupia, raczej odpowiedzialna,
zrównoważona i nieskłonna do "szaleństw", nie mam z nią problemów większych
niż np. "znowu nie umyłaś po sobie wanny".
A zastanawiam się nad tym dlatego, że niedługo planujemy przeprowadzkę do
nowego domu na peryferiach miasta. Mieszkanie w centrum zostaje - i ona chce w
nim mieszkać sama. Bo ma blisko do szkoły i znajomych, bo dojazdy na tę "wieś"
bez samochodu są bardzo uciążliwe (fakt), a ona będzie musiała się uczyć do
matury i nie może tracić 2 -3 godzin dziennie na dojazdy.
Mój mąż (nie jest jej ojcem) jest zbulwersowany - uważa że to po prostu
niemożliwe, aby została sama. Ja myślę, że można by podyskutować, ustalić
jakieś zasady, przecież i tak będziemy ją mieć "na oku", nie wyjeżdżamy na
koniec świata....
No i co robić ? Kto ma rację ?