Dodaj do ulubionych

ja chyba zrezygnuję

IP: *.acn.pl / 10.134.129.* 10.07.02, 13:37
To co czytam na tym forum odnośnie ciąży,porodu i póżniejszych problemów z
dzieckiem,tak mnie przeraża,że naprawdę mam tak potwornego"pietra" iż chyba
zrezygnuję z tych przeżyć.Jest tu kilka twierdzeń, że ból porodowy i
wcześiejsze męki w ciąży szybko się zapomina,ale trudno mi w to
uwierzyć,ponieważ ja osobiście (nie twierdzę że wszyscy)bardzo długo nie
potrafię zapomnieć o złych chwilach w moim życiu.Możliwe ,że dla niektórych
późniejsza radość z dziecka przysłania wcześniejsze przykre doznania, ale chyba
nie zawsze tak jest, ja jestem raczej z tych co nie zapomną .Jestem totalnie
przerażona,nie wiem czy uda mi się to przezwyciężyć,myśleć pozytywnie.....
Dlaczego do cholery nie ma normalnych znieczuleń typu:zastrzyk w du... i
już,tylko jakieś kłucie w kręgosłup (albo nie wiem czy dobrze zrozumiałam,ktoś
tu pisał że przez jakiś cewnik),TRAGEDIA jednym słowem Tragedia!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Re: Nie rezygnuj! IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 10.07.02, 14:16
      To sie naprawde szybko zapomina, zupelnie inaczej niz inne zle chwile. Juz pod
      koniec ciazy nie pamieta sie koszmarnych nudnosci i wymiotow z przed kilku
      miesiecy. A o najgorszym nawet porodzie nie mysli sie dluzej niz tydzien.
      Wszystko traktuje sie jako srodek do celu. Poza tym po porodzie nieodwracalnie
      zmienia ci sie psychika i wszystko jest warte poswiecen, ktore zreszta
      przestaja byc poswieceniami, tylko staja sie jedynym mozliwym wyborem.

      A poza tym, wybaczcie panie, sama tez to robie, meki ciazowe i bole porodowe sa
      pozniej w opowiesciach i anegdotkach czesto wyolbrzymiane, dla ubarwienia
      opowiesci i nadania wiekszego dramatyzmu. Nie zawsze, ale nie ma co ukrywac,
      lubimy ubarwiac wszystkie swoje przezycia, wiec dlaczego nie
      nasze 'bohaterskie' cierpienia przy porodzie.
      Nie rezygnuj.
    • Gość: Mar Re: ja chyba zrezygnuję IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.02, 15:57
      Tragedia! Masz rację. Ale warto.
      Poza tym naprawdę ubarwiamy, żeby ktoś nas pożałowal.
      I mimo że urodziłam bez znieczulenia, "maleństwo" o wadze 4.400 (to już nie
      kity) nie wykluczam drugiego dziecka. Ktoś kto cię kocha bezwarunkowo jest wart
      nawet cierpienia.
    • Gość: AniaSK Re: ja chyba zrezygnuję IP: *.katowice.agora.pl / *.kato.gazeta.pl 10.07.02, 16:45
      Mnie też to przerażało, zwłaszcza, że jestem naprawdę mało odporna na ból a
      przy pobieraniu krwi mdleję. I... jak teraz taki mały człowieczek się do mnie
      przytula i daje słodkie całuski to... szystko jest tego warte!
    • Gość: Doki Re: ja chyba zrezygnuję IP: 5.3R2D* / *.tiscali.be 10.07.02, 19:01
      Jeszcze nie zaczelas, a juz rezygnujesz?
      Posluchaj. Bol porodowy to strasznie naladowany
      emocjonalnie temat zwlaszcza odkad nie jest nie do
      unikniecia (a nie jest nie do unikniecia odkad krolowa
      Wiktoria zazyczyla sobie rodzic w znieczuleniu
      chloroformem jakies 130 lat temu). Jednak zwazywszy,ze my
      wszyscy (no, prawie wszyscy) przyszlismy na swiat z
      towarzyszeniem takiego bolu u naszych mam, ten bol jest
      do przezycia, inaczej ludzkosc by wymarla. Bol mozna
      poskromic, ten bol tez, tylko nie trzeba sie go bac.
      Co do zastrzykow w dupe: one sa, jak najbardziej, ale ich
      skutecznosc nie umywa sie nawet do "klucia w kregoslup".
      Ten cewnik (przyznaje sie, to ja o tym pisalem) ma 1 mm
      srednicy i wprowadza sie go po to, by moc dodac kolejne
      dawki znieczulenia w miare potrzeby. To dla wygody
      pacjentki. Jesli ktos nie chce klucia w kregoslup i
      takich tam, zareczam Ci, ze tez przezyje porod
      spiewajaco, tak jak miliardy kobiet przez ostatnie 20000
      lat (tyle chyba istnieje nasz gatunek?).
      Bol porodowy to jedyny bol, ktory nie wskazuje na
      patologie i sam przechodzi az do... nastepnego porodu.
      Nie bedzie cie nekal, jak bol glowy. Nie boj sie go.
      Pomysl, ze to znak, ze zaraz bedziesz mama- czy to malo?
      Czy jest cos wazniejszego w zyciu?
      • mamosz Re: ja chyba zrezygnuję 15.07.02, 20:34
        Czy wy panienki nie jesteście troszeczke chowane pod kloszem i rozpieszczone.Po
        pierwsze podczas porodu nie należy koncentrować się, po raz pierwszy być może w
        zyciu ,na sobie tylko na dziecku i póżniej przez wiele lat tak ma być byle bez
        przesady bo wasze wychuchane córeczki będą sie jeszcze bardziej tego bały niż
        wy i planeta nam się wyludni. Ja poród wspominam jak cos najpiękniejszego w
        życiu i tak należy trzymać Pozdrawiam
    • Gość: bea Re: ja chyba zrezygnuję IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 15.07.02, 22:48
      Aldi, może to jeszcze nie jest Twój czas?

      Ja w pierwszej ciąży zaczytywałam się wszelkimi dostępnymi książkami na temat.
      Koszmar zaczęłam przeżywać dzięki, świetnej skądinąd, książce "W oczekiwaniu na
      dziecko", w której opisano pełen wachlarz przed- i poporodowych komplikacji i
      wszelkie możliwe patologie. Wpadłam w panikę, zastanawiałam się, jak cofnąć
      czas, jak wyjąć to coś z mojego brzucha, jak wycofać się z ciąży.
      Bałam się do czasu, kiedy się zaczęło. A kiedy już się zaczęło, to spanikował
      mąż, który miał mnie pocieszać, a na mnie spłynął dziwny spokój i pewność
      siebie.
      CAŁY proces obsługują hormony, które wszystko nam ułatwiają, większość roboty
      robią za nas i w związku z tym teraz, po dwóch porodach (drugi bez
      znieczulenia) uważam, że wszelkie obawy i plany są tu nieuzasadnione. Hormony
      pomagają przejść przez ciążę, poród, połóg i karmienie, pomagają pokochać
      dziecko, pokonać zmęczenie, przewartościować sprawy życiowe. My w sumie mało tu
      mamy do powiedzenia. wink
      Acha, zapomniałabym o drobiazgu, jakim jest MIŁOŚĆ! smile))
    • Gość: Ola Re: ALE Z CIEBIE TCHORZ..... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.07.02, 01:56
      Ale mnie rozbawilas. Dziewczyno nie podchodz tak emocjonalnie do wszystkiego.
      Ciaza i porod nie sa latwe dla nikogo, ale grypa chyba tez moze dobrze nas
      zniechecic do zycia, a jednak nie rezygnujemy w momencie kataru i goraczki z
      dalszego zycia. Wez sie w garsc wszystko jest do pokonania, moze wlasnie to cie
      troche uodporni na stresy. Zreszta jesli nie czujesz potrzeby aby byc mama to
      nie ma problemu, swiat to przezyje, a ty za to ciagle bedziesz sobie na starosc
      wyrzucac ze bylas az takim tchorzem. Pozdrawiam i zycze wiecej wiary w siebie i
      odwagi.
      • Gość: Kasia Re: ALE Z CIEBIE TCHORZ..... IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 22:31
        Ale czemu tak ostro? Dziewczyna ma wątpliwosci i szuka wsparcia u ludzi a ty ją
        od razu piętnujesz jako tchórza.Dziwne byłoby rezygnowac z dalszego życia po
        grypie.Z tym przykładem to ty mnie rozbawiłaś.
      • Gość: Kasia Re: ALE Z CIEBIE TCHORZ..... IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 22:32
        Ale czemu tak ostro? Dziewczyna ma wątpliwosci i szuka wsparcia u ludzi a ty ją
        od razu piętnujesz jako tchórza.Dziwne byłoby rezygnowac z dalszego życia po
        grypie.Z tym przykładem to ty mnie rozbawiłaś.
      • Gość: Kasia Re: ALE Z CIEBIE TCHORZ..... IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 22:33
        Ale czemu tak ostro? Dziewczyna ma wątpliwosci i szuka wsparcia u ludzi a ty ją
        od razu piętnujesz jako tchórza.Dziwne byłoby rezygnowac z dalszego życia po
        grypie.Z tym przykładem to ty mnie rozbawiłaś.
      • Gość: Kasia Re: ALE Z CIEBIE TCHORZ..... IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 22:33
        Ale czemu tak ostro? Dziewczyna ma wątpliwosci i szuka wsparcia u ludzi a ty ją
        od razu piętnujesz jako tchórza.Dziwne byłoby rezygnowac z dalszego życia po
        grypie.Z tym przykładem to ty mnie rozbawiłaś.
      • Gość: Kasia Re: ALE Z CIEBIE TCHORZ..... IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 22:36
        Ale czemu tak ostro? Dziewczyna ma wątpliwosci i szuka wsparcia u ludzi a ty ją
        od razu piętnujesz jako tchórza.Dziwne byłoby rezygnowac z dalszego życia po
        grypie.Z tym przykładem to ty mnie rozbawiłaś.
        • Gość: Kasia Wielkie sorry... IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 23:03
          ale napisałam tylko jednego posta , a że wysłał mi się aż 5 razy , to są
          własnie skutki kombinowania przy dobrym , starym forum.Chyba już wszyscy
          doświadczyli tych "dobrodziejstw".
        • Gość: Ola Re: Kasia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.07.02, 01:38
          A jak ty widzisz to wsparcie? Mysle, ze kubel zimnej wody moze jej lepiej pomoc
          niz wsparcie ktorego tak naprawde nikt oprocz jej bliskich dac jej nie moze. Z
          ta grypa to chyba nieslusznie sie tak rozbawilas, bo faktem jest ze grypa to
          choroba, ciaza i porod nie. Nigdy nie slyszalas o wypadkach smiertelnych grypy?
          A przeciez nikt sie tym nie przeraza, wiec dlaczego ciaza i porod sa tak
          przerazajace?
          • Gość: Kasia Re: Kasia IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 14:55
            Wsparcie dała większość wypowiadajacych się.A ty tego nie widzisz?Tylko ty
            wylałaś kubeł wody.Jeżeli uważasz że to jej powinno pomóc , to twoje zdanie.Ale
            czemu od razu tak ostro "tchórz" a potem wsiadłaś na mnie.Chyba można
            łagodniej , no nie?Przejdź nad czyimś postem do porządku dziennego jeśli
            potrafisz i nie angażuj się tak emocjonalnie.
            • Gość: Ola Re: Kasia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.07.02, 15:16
              Nie badz zlosliwa. Nie bedziesz nikomu dyktowac co ma pisac. Na tym polega idea
              forum ze ludzie maja rozne opinie. Ja twojej nie komentuje wiec odwal sie i
              zajmij sie swoimi emocjami, abys nie wysylala nerwowo 5 takich samych postow.
              • Gość: Ola Re: Kasia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.07.02, 15:23
                Ps. Ty naprawde masz jakis problem przeciez ty w ogole nie umiesz dyskutowac. A
                coz ja takiego tobie napisalam, ze cie to zbulwersowalo? Ze grypa to choroba, a
                ciaza i porod nie ? Czysta prawda. A wsiadac to moge ewentualnie na konia , a
                nie na ciebie. Ty chyba nim nie jestes?
                • Gość: Kasia Re: Kasia IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 18:35
                  Dobrze że ty umiesz dyskutować.Czytałam parę wątków z twoim udziałem.Kłócisz
                  się w nich zażarcie i to z kilkoma osobami tak , że w końcu sama się w tym
                  pogubiłaś.Nie wiem kto tu jest złośliwy bo ja na pewno nie.Nie wysyłam nerwowo
                  postów,to wina serwera Gazety i zdarzyło się to już kilku osobom , nie tylko
                  mnie.Wyjaśniłam to ,naucz się czytać ze zrozumieniem.Nie "dowalam się " do
                  ciebie więc i "odwalić się" nie muszę, a mnie ty też skomentowałaś. To jest
                  właśnie publiczne forum i każdy może wyrażać swoje zdanie(że cię zacytuję).Ja
                  się nie bulwersuję tylko obruszyłam sie na słowo "tchórz". A nie wiem po co ty
                  się tak żołądkujesz i po co ciągniesz ten wątek do góry skoro zboczył z
                  tematu.Ale zauważyłam że lubisz mieć ostatnie zdanie , więc odpisz szybciutko i
                  ciesz się że twoje na wierzchu bo ja nie zamierzam wykłócać jak przekupa.Pewnej
                  osobie zawsze trzeba ustąpić.
                  • Gość: Ola Re: Kasia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.07.02, 20:32
                    To kolezanka widze personalnie sie odgrywa za jakies niepowodzenia z innych
                    watkow. A ja myslalam, ze sie tak mocno wzruszyla sytuacja autorki tego watku.
                    Teraz jestesmy w domu. Nie pozdrawiam.
                    • Gość: Ola Re: Kasia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.07.02, 21:16
                      Ps. nie jestem sama na tym forum piszaca pod tym imieniem i z tego adresu. Nie
                      przypisuj mi czyichs mysli i dyskusji. A swoja droga to moze sie w koncu
                      przedstawisz? Jakie imiona uzywasz oprocz tej Kasi?
                      • Gość: Kasia Re: Kasia IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 22:00
                        Przecież cały czas się przedstawiam:mam na imię Kasia i używam go od urodzenia
                        jako jedyne.Za nic się nie odgryzam i nie zamierzam z nikim prowadzić wojny(
                        np.na forum).Proponuję zakończyć temat i nie docinać sobie nawzajem bo to
                        przykro.Mimo wszystko ośmielam się ciebie pozdrowić. Rozchmurz się.smile))))
                        • Gość: Ola Re: Kasia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.07.02, 01:23
                          Ja ciebie rowniez pozdrawiam. Widzisz jezeli chodzi o autorke tego watku to
                          chodzilo mi tylko o to aby jej uswiadomic ze jesli ktos chce miec dziecko to
                          warto sprobowac. Czas plynie nieublaganie i kiedys moze byc na to za pozno. Ja
                          mysle, ze kazda z nas ma rozne obawy jezeli chodzi o ciaze i porod co jednak
                          nie oznacza ,ze nie probujemy. Oswiadczenie autorki watku wydalo mi sie
                          ekstremalne, dlatego odpisalam jej w ten sposob. Jesli zabrzmialo to zbyt ostro
                          to przepraszam, nie bylo to moja intencja aby jej sprawic przykrosc. Pa
    • Gość: Marcy Re: ja chyba zrezygnuję IP: *.chelm.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 13:47
      Nie rezygnuj! Koszmar(tak, tak wlasnie dla mnie porod byl koszmarem) trwa u
      znajomego lekarza 1,5 godz., a potem noeprzespane noce, karmienie co pol
      godz., kolki, zaparcia itp. Ale to jest wariant pesymistyczny, bo Twoje
      dziecko moze byc aniolkiem, tak jak corka mojej kolezanki, ktora przesypiala
      wieksza czesc doby, jadla co 3 godz. Ale kiedy malenstwo zasnie, nakarmione i
      zadowolone z zycia, to bedziesz mogla przygladac sie bez konca na to cudo. Ja,
      jesli zdecyduje sie na drugie dziecko, na pewno poprosze o znieczulenie, bo
      nie chce "umierac" z bolu po raz drugi. A do macierzynstwa trzeba dorosnac. ja
      doroslam w wieku 28 lat.
      • Gość: Ela Re: ja chyba zrezygnuję IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.07.02, 10:59
        Moja Kasia ma w tej chwili 3 latka i nigdy nie chciałabym cofnąć czasu. jest
        dla mnie wszystkim a poród nie był wcale tak straszny na jaki sie nastawiłam.
        Było krótko, szybko, nie było nawet czasu by pomysleć,ze coś mnie boli,
        musiałąm skupić sie na prawidłowym oddychaniu. Moje dziecko zaplątało sie w
        pępowinę i istniało potencjalne zagrożenie życia małej.Nie było czasu na nic,
        stał przy mnie mój mąż i w czasie oczekiwania na własciwy moment rozmawialiśmy
        sobie na różne tematy, niekoniecznie związane z porodem. To on odwracał moją
        uwagę od "bolących skurczów", to wszytko da sie przezyć i wcale aż tak nie
        boli. Myslę,że twoje podejście do tego ma znaczący wpływ na to jak będziesz
        czuła ten poród, wcale nie musi być taki jak opowiadają inni. Każdy z nas jest
        inną osobą i inaczej przeżywa ból i inne rzeczy, nie ma sposbu by ustalić jakąs
        skalę na ten ból. On jest ale mozesz go nie czuć, ja miałam poród
        gdzie "niewiele mi oszczędzono"- rozległe pęknięcia itp. , ale ja tego nie
        czułam, nawet nie wiedziałam kiedy, dlatego pojęcie "bólu" jest względne, nie
        słuchaj co mówią inni, sama decydujesz o tym jaki będzie twój poród, jak
        podejdziesz do niego psychicznie itp. Ja chodziłam do szkoły rodzenia, tam
        nauczono mnie wszystkiego co było mi potrzebne i to było wystarczjące a rady
        innych nie były mi potrzebne, przyszedł czas i sama wiedziałam co mam robić.
        Pozdrawiam
        Ela
    • Gość: paula Re: ja chyba zrezygnuję IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 29.07.02, 11:14
      Ciąża - to pryszcz, porodu bałam się piekielnie, skurcze miałam długo i
      bolesnie.
      Skończyło się na cesarce - i tym "znieczuleniu w kręgosłup" - uczciwie powiem -
      nic nie czułam, ze się wkuwali w kręgi. NIC, a skórę przed wkłuciem posmarowali
      kremem znieczulającym więc nie czułam nawet ukłucia.
      Po zabiegu, na sali - rana bolała, ale przez wenflon dostawałam środki
      znieczulające. W sumie żyję po tym wszystkimsmilei myślę o następnym dzieciątku,
      chociaż boję się "powtórki z rozrywki".
      Tak sobie myślę, że rzecz nie w tym czy się boisz, ale w tym CZY CHCESZ MIEĆ
      DZIECKo - jeśli chcesz by było - wszystko inne przyjedzie i przeminie
      naturalnie. Poza tym nie będziesz sama przez to przechodziła - tata dziecka,
      Twoi rodzice, przyjaciele - oni wszyscy są po to, aby Ci pomóc i dodać otuchy.
      Aha i jeszcze jedno - (może tak patetycznie) ból rodzenia jest, ale jest on do
      przetrwania. Nie ma bólu, którego nie można znieść, z którym nie można sobie
      poradzić, choćby farmakologicznie.
      Naprawdę!
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka